Robert Lewandowski powinien zrezygnować z rekordu Mullera? Interesująca sugestia niemieckiego dziennikarza

Już w sobotę Robert Lewandowski może przejść kolejny raz do historii Bundesligi. Polakowi brakuje jednego gola do wyrównania rekordu Gerda Mullera. Ba, 32-latek śmiało może pobić wyczyn niemieckiej legendy.

Lewandowski imponuje w tym sezonie strzelecką formą. Napastnik ma na koncie 39 trafień, a jeszcze niedawno leczył kontuzję kolana. Dzięki tak imponującemu dorobkowi niebawem może na stałe zapisać się w historii niemieckiej piłki nożnej.

Jeśli Polak strzeli tylko jednego gola (a ma na to dwa spotkania) to dorówna Gerdowi Mullerowi. Legenda Bayernu Monachium w sezonie 1971/72 zdobyła aż 40 bramek w jednym sezonie ligowym. Jego wyczyn był na tyle niesamowity, że do tej pory nikt nie był w stanie nawet do niego nawiązać. A minęło przecież prawie 50 lat.

Nieśmiertelny

Choć Lewandowski dzięki wyrównaniu lub ustanowieniu nowego rekordu przeszedłby do historii, to zdaniem niemieckiego dziennikarze istnieje lepszy sposób. Peter Ahrens z „Der Spiegel”, bo o nim mowa sugeruje, że 32-latek mógłby po prostu… zrezygnować ze strzelania kolejnych goli.

– Co by było, gdyby Lewandowski powiedział teraz, że rezygnuje z bicia rekordu? „To ukłon w stronę najlepszego strzelca, jakiego miał ten klub, dla którego ja również mogę grać. Jestem najlepszym piłkarzem świata, najlepszym strzelcem Europy, jestem piłkarzem roku w Niemczech, wygrałem Ligę Mistrzów. Zostawiam ten jeden rekord Muellerowi. Bo to Mueller. Ponieważ Bayern nigdy nie byłby klubem, jakim się stał bez Muellera” – uważa Ahrens.

Trzeba przyznać, że takie zachowanie kapitana reprezentacji Polski wywołałoby spore poruszenie. Prawdopodobnie jeszcze większe, niż samo pobicie rekordu Mullera. Ahrens dodaje jednak, że ma świadomość, że zapewne się to nie stanie.

– To uczyniłoby Roberta Lewandowskiego nieśmiertelnym wśród fanów w Monachium. To byłaby historia, która byłaby opowiadana jeszcze za 50 lat. Jak powiedziałem: to tylko myśl. Tak się na pewno nie stanie. Ale to byłoby coś od serca – dodał dziennikarz.

Wspaniałe słowa Haalanda o Piszczku. Norweg specjalnie przerwał wywiad [WIDEO]

Łukasz Piszczek w czwartkowy wieczór wraz z Borussią Dortmund sięgnął po Puchar Niemiec. Dla 35-latka był to wyjątkowy moment, gdyż niebawem rozstanie się z drużyną. Polak miał okazję do przeprowadzenia kilku wywiadów, za jeden z nich przerwał mu… Erling Haaland.

Piszczek rozegrał pełne 90 minut w finałowym meczu Pucharu Niemiec. Borussia Dortmund nie dała żadnych szans RB Lipsk i wygrała przekonująco, bo aż 4-1.

Prawy defensor po spotkaniu nie ukrywał swojego wzruszenia. Chwilę po ostatnim gwizdku sędziego internet obiegły zdjęcia płaczącego 35-latka. Później koledzy dosłownie nosili go na rękach.

„Legenda”

Po zakończonej rywalizacji przyszedł czas na rozmowy z mediami. Piszczek na gorąco, ze łzami w oczach przyznał, że spełnił swoje marzenie, aby zakończyć przygodę z BVB zdobyciem jakiegoś trofeum.

– Jestem tak szczęśliwy i dumny, że aż nie wiem co powiedzieć – mówił ze łzami w oczach. [WIĘCEJ]

Z Piszczkiem rozmawiał także dziennikarz „Sky”. Przed kamerami telewizji Polak znowu podkreślił, jak wiele znaczyło dla niego to zwycięstwo.

– To były czyste emocje. Poprzednie wywalczone tytułu też były niesamowite, ale ten dzień pozostanie ze mną do końca życia – podkreślił 35-latek.

Nagle obok Piszczka pojawił się Erling Haaland. Defensor zawiesił na chwilę głos, a do mikrofonu podszedł właśnie Norweg, który w pięknych słowach uhonorował starszego kolegę.

– Legenda. Zróbcie mu trochę miejsca, to wielka legenda – powiedział 20-latek, po czym uśmiechnął się szeroko.

https://twitter.com/ArturG_priv/status/1392977333418663937

Ebi Smolarek nie jest fanem Paulo Sousy. Były reprezentant Polski ocenił decyzję PZPN

PZPN niesłusznie zrezygnował z Jerzego Brzęczka? Euzebiusz Smolarek twierdzi, że Paulo Sousa nie był dobrym ruchem Zbigniewa Bońka. Jego zdaniem na stanowisku powinien pozostać były selekcjoner.

Ebi Smolarek karierę zakończył w 2013 roku. Obecnie przewodzi Polskiemu Związkowi Piłkarzy, który wspomaga byłych zawodników. Między innymi organizuje dla nich pomoc prawną czy działania po odwieszeniu butów na kołek.

Brzęczek powinien zostać?

W rozmowie z portalem „Interia.pl” Ebi podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi obecnej reprezentacji. 40-latek nie ukrywa, że nie podobała mu się zmiana selekcjonera. Były piłkarz nie jest fanem Paulo Sousy i jego filozofii.

– Co do Paulo Sousy, to nie uważam tego wyboru za dobry. Niemniej życzę naszej kadrze jak najlepszych wyników. Widać, że chłopaki potrafią grać w piłkę – stwierdził dla „Interii”.

Smolarek wypowiedział się także na temat zmiany prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Niebawem ze stanowiska ustąpi Zbigniew Boniek i teoretycznie nadal nie wiadomo, kto go zastąpi. Ebi zapewnia jednak, że jego ta posada nie interesuje.

– Nikt mi tego nie proponował, ale nawet gdyby tak było, to nie miałbym ochoty kandydować. Uważam, że w ostatnich latach Zbigniew Boniek wykonywał dobrą pracę, zrobił chyba to co mógł. Jestem zadowolony z pracy na stanowisku prezesa Polskiego Związku Piłkarzy. To daje mi dużo satysfakcji. Cieszy mnie, że mogę pomagać innym piłkarzom – zapewnił.

Ładne zachowanie piłkarzy AS Monaco. Zrobili szpaler dla rywali z czwartej ligi [WIDEO]

AS Monaco gładko przeszło przez półfinał Pucharu Francji. Klub z Księstwa rozbił czwartoligowe GFA Rumilly Vallieres (5:1). Po spotkaniu piłkarze Niko Kovaca okazali szacunek rywalom i oklaskali ich w tunelu.

W zeszłym sezonie ekipa z Rumilly wywalczyła awans do czwartej ligi francuskiej. Obecnie ambicje klubu sięgają utrzymania się w tej klasie rozgrywkowej, jednak to nie wszystko. Piłkarzom kopciuszka udało się dostać do półfinału Pucharu Francji, po drodze wygrywając siedem meczów (począwszy od pierwszej rundy).

W przedostatniej fazie nie sprawili sensacji i ulegli AS Monaco. Mimo porażki doceniono ich determinację. Piłkarze z Księstwa gratulowali niżej notowanym rywalom ambicji i walki. Po spotkaniu oklaskali ich, gdy zmierzali do szatni.

Puchar Francji był dla ekip pokroju Rumilly jedyną szansą na podjęcie jakiejkolwiek rywalizacji. Z powodu pandemii koronawirusa zawieszono wszystkie nieprofesjonalne rozgrywki piłkarskie. A te, na nieszczęście, zaczynają się właśnie od czwartej ligi.

Koniec sagi z Lewandowskim. Karl-Heinz Rummenigge uciął wszelkie plotki

Wokół Roberta Lewandowskiego narosło ostatnio mnóstwo plotek transferowych. Według nich Polaka interesuje wiele uznanych w Europie klubów. Jego agent także skupił się podobno na szukaniu zawodnikowi nowego otoczenia. Jaka jednak jest prawda?

Pierwsze informacje o możliwym transferze „Lewego” pojawiły się kilka tygodni temu. Z relacji angielskich i niemieckich mediów wynikało, że 32-latkiem żywiołowo interesuje się Chelsea oraz Manchester United. Później grono powiększyło się jeszcze o PSG.

„Oczywiście, że zostanie”

Choć pojawiało się coraz więcej domysłów to brakowało oficjalnego stanowiska Bayernu. Sam Lewandowski ostatnio zapewnił, że czuje się doskonale w Monachium i nie myśli o zmianie otoczenia. Teraz w podobnym tonie wypowiedział się Karl-Heinz Rummenigge.

– Oczywiście, że zostanie. Kto sprzedaje zawodnika, który strzela 60 goli każdego roku – zapewnił prezes Bawarczyków w podcaście „Meine Bayern-Woche”.

– Zahavi wie jak to funkcjonuje w Bayernie – dodał.

W tym sezonie Robert Lewandowski wystąpił w 38 meczach w barwach Bayernu. Łącznie strzelił w nich 46 goli i dołożył 9 asyst. W Bundeslidze nadal ma szansę na pobicie rekordu Gerda Mullera. Do wyrównania brakuje mu jednego trafienia.

„Kibice” Manchesteru United zablokowali autokar Liverpoolu. Pojazd był… pusty

Do nieciekawej sytuacji doszło w Anglii. Przed hitowym starciem Manchesteru United z Liverpoolem wandalizmu dopuścili się kibice „Czerwonych Diabłów”. Najpierw zastawili autokar „The Reds”, a następnie przebili w nim opony. Co jednak ciekawe… w środku nie było piłkarzy rywali z Anfield.

O 21:15 odbędzie się wielka bitwa na Old Trafford. Liverpool wciąż musi walczyć o awans do Ligi Mistrzów, zaś Manchester United czuje na karku oddech Leicester City. Losy wicemistrzostwa są zatem mocno uzależnione od wyniku wieczornego starcia. Z tego powodu piłkarzom obu drużyn będzie zależało na zwycięstwie.

Wandalizm

Emocje udzielają się także „kibicom”. Ci jednak „popisali się” jedynie głupotą. „Fani” Manchesteru postanowili… zaatakować autokar przewożący zawodników rywali na Old Trafford. Zastawili więc pojazd, po czym przebili w nim opony.

Na szczęście okazało się, że był on… pusty! To nie żart, według brytyjskich mediów działacze Liverpoolu wysłali dwa autokary. „Sympatycy” „Czerwonych Diabłów” natknęli się na niewłaściwy pojazd, jednak o braku piłkarzy „The Reds” w środku dowiedzieli się za późno.

https://twitter.com/utdreport/status/1392883330991931398

Antonio Conte vs Lautaro Martinez. Inter zorganizował walkę bokserską [WIDEO]

Ciekawe rozwiązanie sprzeczki zaprezentował Inter Mediolan. Podczas ostatniego meczu starli się Antonio Conte z Lautaro Martinezem. Jak rozładowano emocje? Urządzono… walkę bokserską!

Łatwo się domyśleć, że w niebieskiej części Mediolanu panuje świetna atmosfera. Piłkarze „Nerazzurrich” wygrali mistrzostwo Włoch i przerwali dominację Juventusu w Serie A. Duża w tym zasługa Antonio Conte, który uporządkował zawodników według swojej filozofii.

Walka bokserska na rozwiązanie kłótni

Oczywiście, mimo doskonałej atmosfery w drużynie nadal dochodzi do lekkich spięć. Jest to w pełni naturalne, a sztuką jest później zażegnanie złych emocji. A taki znalazł się właśnie w Interze.

W środę spięli się ze sobą wspomniany Antonio Conte z Lautaro Martinezem. Panowie postanowili jednak rozwiązać sprawę po męsku i przenieść sprzeczkę na ring. Tym właśnie sposobem w czwartek na kolejnych zajęciach zorganizowano walkę bokserką między Argentyńczykiem a Włochem. Co ciekawe, w rolę spikera wcielił się Romelu Lukaku, a Inter zamieścił filmik na Twitterze.

https://twitter.com/Inter/status/1392864715953512451?s=19

Koniec sezonu dla Krzysztofa Piątka. Kontuzja wykluczy go także z Euro?

Krzysztof Piątek kontuzjowany! Napastnik reprezentacji Polski i Herthy Berlin doznał urazu kostki po starciu w meczu z Schalke. Jak wykazały dokładne badania 26-latek złamał kostkę. To dla niego koniec sezonu. Co z Euro?

W 58. minucie spotkania z Schalke Piątek opuszczał już boisko w asyście lekarzy. Pewne było, że uraz jest poważny, aczkolwiek nie było wiadome jak bardzo.

Przeczuwał to z kolei Pal Dardai, który od początku był bardzo pesymistycznie nastawiony do całej sytuacji. Szkoleniowiec Herthy udzielił dosyć jednoznacznej wypowiedzi po ostatnim gwizdku sędziego.

– Uraz Krzysztofa? Nie wygląda to dobrze. Jest do d**y – stwierdził w środę.

Wyniki

W czwartek rano ukazały się szczegółowe wyniki badań Polaka. 26-latek złamał kostkę. Hertha wydała także komunikat, w którym poinformowała, że dla Piątka jest to koniec sezonu.

– Napastnik doznał złamania kostki i nie będzie już dostępny w ostatnich meczach (…) Wracaj do zdrowia, Kris! – napisano.

Kontuzja tego typu oznacza dla Piątka również zagrożone Euro. Czas potrzebny do zrośnięcia się kostki liczy się nawet do sześciu tygodni. Do tego dochodzi jeszcze okres rehabilitacji i wrócenia do rytmu meczowego. Jeśli snajperowi uda się do turnieju wyleczyć ten uraz – będziemy mogli mówić o cudzie.

Dla Paulo Sousy nie jest to jedyna zła wiadomość. W czwartek przedwcześnie trening Bayernu zakończył także Robert Lewandowski. „Bild” podał, że 32-latek wytrzymał jedynie 40 minut. Po tym czasie doznał urazu bez kontaktu z przeciwnikiem. Do budynku klubowego wrócił z lekarzem oraz fizjoterapeutą.

Obecnie nie dostaliśmy więcej informacji. Prawdopodobnie jeszcze w czwartek powinien pojawić się oficjalny komunikat Bayernu w sprawie stanu zdrowia Lewandowskiego.

Robert Lewandowski z kolejną kontuzją? Polak skończył trening Bayernu przed czasem

Z Monachium docierają do nas niepokojące wieści. Robert Lewandowski przedwcześnie zakończył trening Bayernu i wraz z lekarzem i fizjoterapeutą udał się do klubowego ośrodka – podaje „Bild”. Póki co niemieccy dziennikarze nie podali więcej szczegółów odnośnie urazu 32-latka.

Jeszcze kilka dni temu radowaliśmy się z powrotu Roberta Lewandowskiego do gry po kontuzji kolana. Snajper wrócił do składu Bayernu i od razu uczcił go bramką. W ostatnim meczu z Borussią M’Gladbach” dobitnie potwierdził, że wyleczył uraz i ustrzelił hat-tricka. 32-latek stoi przed wielką szansą pobicia rekordu Gerda Mullera, jednak z Monachium dobiegają niepokojące wieści.

Kolejna przerwa?

„Bild” podał w czwartek, że Lewandowski opuścił trening Bawarczyków zaledwie po 40 minutach. Co gorsza, na twarzy napastnika pojawił się grymas bólu, zaś do urazu miało dojść bez kontaktu z przeciwnikiem.

Trening dla Polaka wówczas się skończył, a do klubowego budynku wrócił w towarzystwie lekarza dr. Jochenem Hahne i fizjoterapeutą Giannim Bianchim. Na razie nie wiadomo, jak poważnego urazu nabawił się Lewandowski, jednak Bayern prawdopodobnie jeszcze tego samego dnia wyda oficjalny komunikat w jego sprawie.

https://twitter.com/BILD/status/1392795561607188480

Mateusz Musiałowski dalej swoje! 18-latek daje o sobie znać Kloppowi kolejnym golem [WIDEO]

Mateusz Musiałowski znowu błyszczy! 18-latek strzelił kolejną bramkę w młodzieżowym zespole Liverpoolu i awansował z resztą kolegów do finału młodzieżowego Pucharu Anglii. Polak ma w tym sezonie łącznie 12 goli i trzy asysty.

Musiałowski wraz z kolegami pokonali rówieśników z Ipswich Town w półfinale FA Youth Cup. Tym samym młodzieżówka „The Reds” awansowała do finału rozgrywek.

Polak strzelił bramkę na wagę remisu w drugiej części spotkania. 18-latek błysnął talentem, przyjął piłkę, ściął do środka po drodze kładąc obrońcę i uderzył na bramkę. Co prawda piłka odbiła się po drodze od rywala, jednak finalnie zatrzepotała w siatce. Wkrótce potem Liverpool dorzucił kolejnego gola i wygrał mecz.

Zobacz trafienie Musiałowskiego:

https://twitter.com/F9Txrres/status/1392546668441219074

Dostanie szansę?

Jakiś czas temu informowaliśmy o innym trafieniu Musiałowskiego. Bramka przeciwko rezerwom Arsenalu, bo o niej mowa, była o tyle szczególna, że widział ją sam Jurgen Klopp. Biorąc natomiast pod uwagę aktualną formę 18-latka i kolejnego strzelonego gola możliwe, że wkrótce dostanie szanse w drużynie seniorskiej.

W sumie Polak strzelił w tym sezonie już 12 goli. Na koncie ma także trzy asysty, a cały dorobek uzbierał w 24 spotkania. W Liverpoolu zaczyna się robić o nim coraz głośniej.

Kamil Jóźwiak rozczarowaniem w Derby? „Tych 4 milionów po prostu nie widać”

Kilka dni temu Michał Grzela z „WP Sportowe Fakty” przeprowadził rozmowę z Jacobem Potterem. Dziennikarz „Snack Media” oraz „Football League World” w pesymistyczny sposób wypowiedział się na temat Kamila Jóźwiaka. Według niego Polak nie spełnił oczekiwań, jakie pokładano w nim po transferze do Derby County.

23-latek do Anglii trafił we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas był wyróżniającym się piłkarzem Lecha Poznań, co zaowocowało transferem. Jego forma przekładała się także na reprezentację, gdzie notował kolejne dobre wejścia.

Oczekiwania były większe

Ostatecznie, kiedy sezon zbliża się ku zakończeniu większość brytyjskich dziennikarzy uważa, że skrzydłowy nie do końca sprawdził się na Wyspach. Oczywiście miał swoje momenty i przebłyski, o czym wspomniał Potter. W dużej mierze jednak zawiódł oczekiwania.

– Oczekiwania względem Józwiaka były naprawdę spore. Polak nie stanął jednak na wysokości zadania. 1 bramka i 2 asysty w 41 meczach to nie najlepsza reklama, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę pieniądze, jakie Derby wydało na jego transfer. Tych 4 milionów funtów po prostu nie widać – przyznał w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” Jacob Potter.

– Owszem, w pierwszej części sezonu regularnie zaczynał mecze od 1. minuty, ale w ostatnich tygodniach sytuacja zdecydowanie się pogorszyła. Józwiak przegrywa bezpośrednią rywalizację o miejsce w wyjściowej „11” z Lawrencem – dodał dziennikarz „Snack Media” oraz „Football League World”.

Neymar podsycił plotki nt. transferu Cristiano Ronaldo do PSG. „Chcę zagrać z nim”

Juventus jest niezadowolony z gry Cristiano Ronaldo i chętnie pozbyłoby się 36-latka. Jorge Mendes, który jest agentem Portugalczyka miał mu już natomiast szukać nowego zespołu. Chętnych na sprowadzenie napastnika jest niewielu, głównie ze względu na jego wysokie wymagania finansowe. Wśród nich znajduje się jednak PSG, a wypowiedź Neymara podsyciła plotki o takim transferze.

Juventus w tym sezonie spisuje się fatalnie. „Stara Dama” odpadła już z tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, a niewiele brakuje, żeby nie zakwalifikowała się do przyszłorocznej edycji. Gdyby taki scenariusz się sprawdził, to ustępujący mistrz Włoch grałby jedynie w Lidze Europy.

W takim wypadku najpewniej z Turynem pożegna się Cristiano Ronaldo. Pensja Portugalczyka jest bowiem ogromna, jednak tak czy inaczej, działacze „Bianconerich” są, według mediów, niezadowoleni z jego transferu.

Gdzie trafi CR7?

Problemem jednak jest ewentualny kupiec na 36-latka. Wymagania finansowe Ronaldo są bardzo duże i nie każdy klub stać na jego wynagrodzenie. W ostatnich tygodniach gwiazdora łączono z powrotem do Manchesteru United bądź Realu Madryt.

Wśród plotek przewijało się także Paris Saint-Germain. Paryżanie nie mieliby problemów z opłaceniem pensji napastnika, a oliwy do ognia dolał ostatnio Neymar. Brazylijczyk stwierdził, że bardzo chciałby zagrać z nim w jednej drużynie.

– Chcę zagrać razem z Cristiano Ronaldo. Występowałem już razem ze znakomitymi piłkarzami, takimi jak Leo Messi oraz Kylian Mbappe, a z nim jeszcze nie – przyznał 29-latek.

Wypowiedź Neymara jest o tyle ciekawa, że władze PSG obiecały mu ponoć dwa duże transfery do klubu. Informowały o tym hiszpańskie media, jednak do tej pory wydawało się, że chodzi o Leo Messiego.

Robert Lewandowski skomentował sytuację Arkadiusza Milika. Promyk nadziei dla Marsylii

W ostatniej rozmowie z „Tuttosport” Robert Lewandowski podjął kilka tematów. 32-latek odniósł się między innymi do sytuacji Arkadiusza Milika w Olympique Marsylii. Według niego kolega z kadry w pełni koncentruje się na francuskim zespole i nie myśli o transferze.

Kilka dni temu ukazała się rozmowa wspomnianego „Tuttosport” z kapitanem reprezentacji Polski. Snajper Bayernu między innymi zdementował w niej plotki transferowe ze swoim udziałem. To jednak nie był jedyny temat poruszony przez 32-latka.

Jaka przyszłość czeka Milika?

W dalszym ciągu nie wiadomo, czy Arkadiusz Milik zostanie w Marsylii na przyszły sezon. Niemal od razu po podpisaniu kontraktu z OM pojawiło się wiele plotek na temat przyszłość 27-latka. Nowi pracodawcy napastnika mają nadzieję, że latem zdołają go zatrzymać. Zakusy wielkich europejskich marek mogą jednak pokrzyżować ich plany.

Robert Lewandowski jest z kolei zdania, że jego młodszy kolega w pełni skoncentrował się na Olympique. Na tę chwilę jest zdecydowanie za wcześnie, aby mówić o jego przyszłości.

– Wydaje mi się, że Arek jest w pełni skoncentrowany na Marsylii. Nie wiem, co się stanie, to jeszcze wczesne dni – stwierdził kapitan „Biało-Czerwonych”.

Francuskie media szybko odnotowały wypowiedź napastnika Bayernu. We Francji pojawiły się także głosy, że Marsylia znowu nabiera nadziei na zatrzymanie Milika.

– Jego przyszłość jest nieco skomplikowana, ale wydaje się, że Marsylia nie stoi na straconej pozycji – czytamy w „Top Mercato”.

Żona Gerda Mullera wypowiedziała się o Lewandowskim. Cudowne słowa o Polaku

Robert Lewandowski jest o krok od pobicia rekordu Gerda Mullera. Bayern ma do rozegrania jeszcze dwa mecze ligowe, zaś Polak ma na koncie aż 39 goli. To oznacza, że od wyrównania osiągnięcia legendarnego snajpera dzieli go zaledwie jedno trafienie. Na temat niebywałej formy 32-latka wypowiedziała się żona Mullera, Uschi.

W ostatnim meczu z Borussią M’Gladbach Robert Lewandowski ustrzelił hat-tricka. Tym samym Polak znalazł się na ustach wszystkich niemieckich mediów. Odżyły także głosy o pobiciu przez niego rekordu sprzed prawie 50 lat.

Choroba

Niestety, ze względów zdrowotnych o „Lewym” nie może wypowiedzieć się sam Gerd Muller. 75-latek nie jest nawet świadom, że nasz rodak niebawem może pobić ustanowiony przez niego rekord. Jego żona, Uschi jest natomiast pewna, że legenda Bayernu byłaby dumna z 32-latka.

– Od tygodni codziennie o tym słyszę. Niestety, nie mogę mu o tym opowiedzieć – Gerd jest cichy i spokojny. Śpi przez większość dnia. Ale spokojnie, nie wygląda na zestresowanego. Czuje się dobrze – zapewniła Uschi Muller w rozmowie ze „Sport Bild”.

– Gerd nie byłby w ogóle zazdrosny. Nie narzekałby, gdyby stracił rekord. Wręcz przeciwnie, byłby pierwszym, który pogratulowałby i powiedziałby: „Dobra robota, chłopcze. Jesteś super!”. Mam co do tego stuprocentową pewność – dodała.

„Oni nie strzelają goli!”

Uschi Muller wspomniała także, że jej mąż w przeszłości czekał, aż ktoś w końcu pobije jego rekord. 75-latek zawsze dziwił się, że nikt nie był w stanie tego dokonać.

– Gerd nie odmówiłby Lewandowskiemu pobicia jego rekordu. Zawsze zastanawiał się, dlaczego ktoś go jeszcze nie dogonił. Czekał na kogoś, kto przekroczy granicę 40 bramek. ”Mają tyle miejsca, mają okazje – a oni nie strzelają goli” – zwykł mawiać – opowiadała kobieta.

– Na kogoś takiego trzeba było czekać 50 lat. Ilu następców widzieliśmy? Nie było takowych. Teraz w końcu go mamy. Jestem przekonana, że Lewandowski da radę. Rozegrał świetny sezon i jest pracowity – stwierdziła.

Choć Lewandowskiemu Uschi życzy jak najlepiej, to przyznała, że wolałaby, aby rekord zachował jej mąż. W jej ocenie Gerd Muller był po prostu jedyny w swoim rodzaju.

– Wolałabym, żeby Gerd zachował rekord. Niech „Lewy” strzeli 39-40 goli. Mueller był po prostu wyjątkowy. Nawet jeśli Lewandowski ustanowi nowy rekord, Gerd zawsze będzie sobą. Zostanie na zawsze zapamiętany jako „Bomber” – podsumowała.

Jak dalej potoczy się kariera Gianluigiego Buffona? 43-latka chce FC Barcelona!

Gianluigi Buffon po sezonie ostatecznie rozstanie się z Juventusem. Doświadczony bramkarz oficjalnie potwierdził, że zamierza zakończyć swoją przygodę ze „Starą Damą”. 43-latek nie wyklucza jednak, że trafi do innego klubu. Swoje plany wobec niego ma FC Barcelona.

W lipcu 2018 roku Buffon odszedł z Juventusu. Wówczas podpisał kontrakt z PSG, gdzie spędził rok. Po upływie kolejnego roku powrócił do Turynu. Tym razem nie jako główny bramkarz. Włoch został bowiem zmiennikiem Wojciecha Szczęsnego.

Co dalej?

Pod koniec czerwca bieżącego roku wygasa umowa Buffona z Juve. 43-latek zapewnił już, że nie przedłuży kontraktu ze „Starą Damą”.

– Zdecydowałem, że opuszczę Juventus z końcem sezonu. Nie przedłużę kontraktu. Ta piękna i bardzo długa historia zakończy się definitywnie. Otrzymałem od klubu wszystko, ja też oddałem Juve całego siebie. Doszliśmy do końca tego cyklu. Co dalej? Albo przestanę grać, albo znajdę sytuację, która zmotywuje mnie do dalszego grania i przeżywania nowych doświadczeń – wyznał Buffon.

Doświadczony bramkarz zaznaczył, że nie chce jeszcze rezygnować z piłkarskiej kariery. Włoch nie wyklucza, że zasili jeszcze szeregi jakiegoś klubu. Tutaj pojawia się z kolei FC Barcelona.

Według „Footmercato” Duma Katalonii zamierza zaproponować 43-latkowi kontrakt. Nie wiadomo, na jakich warunkach miałaby zostać podpisana umowa. Buffon byłby natomiast ciekawą alternatywą dla Marca-Andre Ter Stegena. 29-latek z pewnością mógłby się wciąż wiele nauczyć od doświadczonego kolegi.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.