Czesław Michniewicz wyjedzie z Polski? „Dobrze włada językiem, będziemy się o to starać”

Gdzie będzie pracować Czesław Michniewicz po rozstaniu z Legią Warszawa? Agent szkoleniowca, Mariusz Piekarski w rozmowie z „Radiem RDC” wyznał, że jego podopieczny myśli o wyjechaniu do zagranicznej ligi. 

Legia Warszawa zwolniła Czesława Michniewicza kilka dni temu, po blamażu z Piastem Gliwice. Wówczas mistrzowie Polski przegrali aż 1-4. Obecnie trener nie znalazł nowego pracodawcy, jednak może się to zmienić w niedalekiej przyszłości.

Zagraniczny (polski) trener?

Możliwe, że Michniewicz okaże się jednym z niewielu polskich szkoleniowców, którzy wyjechali pracować poza granicami kraju. Mariusz Piekarski, reprezentujący interesy 51-latka zdradził bowiem, że jego podopieczny myśli nad wyjazdem do Rosji.

– Trener dobrze włada językiem rosyjskim, więc będziemy się o to starać – przyznał agent w rozmowie z „Radiem RDC”.

Dodatkowo Piekarski zaznaczył, że pracę Michniewicza przy Łazienkowskiej należy oceniać generalnie pozytywnie. Jakby nie potoczyła się końcówka jego przygody z Legią, to jednak wprowadził ją ponownie do europejskich rozgrywek.

– Rozmawialiśmy często, patrząc na to, jak zespół wygląda. Wyszło jak wyszło. Jestem zadowolony z tego, co udało się osiągnąć. Kiedy polecałem Czesława Michniewicza Dariuszowi Mioduskiemu, to mówiłem, że tylko on może wrócić do grupy Ligi Europy. Mistrzostwa zdobywane „taśmowo” już nie cieszyły. Te zwycięstwa bez gry w europejskich pucharach były deficytowe – stwerdził.

Mocne słowa Vukovicia o Kowalczyku. „Jest autorytetem jeśli chodzi o kwestie alkoholowe”

W ostatnich dniach wiele mówiło się o Legii Warszawa. Tematem ostatnich rozmów na jej temat bynajmniej nie była jednak forma sportowa. Medialną zawieruchę zaczął Wojciech Kowalczyk, który stwierdził, że w klubie znajduje się grupa imprezujących piłkarzy. Mistrzowie Polski zdążyli już wydać oświadczenie, odnoszące się do słów „Kowala”. Swoje zdanie zdradził także Aleksandar Vuković, były trener „Wojskowych”.

Legia Warszawa przeżywa bardzo trudny okres. Stołeczny klub zajmuje dopiero 15. miejsce w tabeli Ekstraklasy, a na początku tego tygodnia zwolniono jej dotychczasowego trenera, Czesława Michniewicza. Szkoleniowca na stanowisku zastąpił Marek Gołębiewski.

Liga Europy łatwiejsza

Choć istotnie Legii fatalnie idzie na ligowym podwórku, to zdecydowanie lepiej radzi sobie na europejskiej scenie. Po trzech meczach Ligi Europy ma na koncie sześć punktów i jest liderem swojej grupy. Aleksandar Vuković na łamach „Magazynu Sportowego RDC” pochwalił swój były klub za występy w tych rozgrywkach.

– Dyskutujemy na ten temat od lat. To ewidentny problem dla polskich klubów. Odpowiedź nie jest taka prosta. Historia moja i Czesława Michniewicza to dwie różne kwestie. Nie będę wnikał w szczegóły. Na pewno wielkie słowa uznania za to, że Legia jest w grupie Ligi Europy i ma sześć punktów. Można debatować, czy nawet przy takim układzie nie da się dalej znaleźć sensu pracy z tym trenerem. Nigdy nie jest to sprawa zero-jedynkowa – stwierdził „Vuko”.

Przypomnijmy, że w okresie swojej pracy Serb także musiał zmagać się z grą na kilku frontach.

– To był okres, gdzie sześć-siedem kolejek w Ekstraklasie już rozegraliśmy i mieliśmy straty punktowe. Miałem to szczęście, że w tych meczach gdzie, trzeba było postawić na zmienników wyskoczyło kilku, którzy później stanowili o sile tej drużyny. Gdybyśmy przełożyli parę spotkań, to może Michał Karbownik nie dostałby tej szansy – dodał.

Alkoholowy autorytet

Pomijając jednak wyniki w Lidze Europy, Legia ostatnio przeżywa trudny okres. Atmosfera wokół klubu zrobiła się bardzo napięta, głównie ze względu na plotki o obecności w drużynie „grupy imprezowej”.

Wojciech Kowalczyk w programie „Liga Minus” stwierdził, że kilku piłkarzy lubi urządzać sobie libacje alkoholowe. Dodatkowo „Kowal” zapewnia, że są to informacje, na które może znaleźć dowody i świadków. Legia wydała niedawno oświadczenie, w którym grozi 49-latkowi skierowania sprawy do sądu. Tę sprawę także skomentował Aleksandar Vuković.

– Jeżeli grupa jest, to powinny być większe dowody niż zdjęcie, które pojawiło się w internecie. Wiem, że powstało w lipcu i dorobiono teorię, że to po niedawnym meczu. Pojawia się dużo sensacyjnych rzeczy, które mogą psuć atmosferę jeszcze bardziej. Słabe jest też to, że wszystko nagle pojawia się przed kolejnym spotkaniem w lidze. Wcześniej, kiedy nie było tak źle pod względem sportowym to wszystko było w porządku. Ta osoba jest autorytetem jeśli chodzi o kwestie alkoholowe, ale nie o dyscyplinę – skomentował Serb.

 

Robert Lewandowski faworytem bukmacherów do wygrania Złotej Piłki! Wyprzedził Messiego

Choć do gali Złotej Piłki pozostał jeszcze miesiąc, to już teraz budzi ona wielkie emocje. Tym bardziej że jednym z największych faworytów do jej wygrania jest Robert Lewandowski. W czwartek Polak zanotował kolejny sukces w tym kierunku. Stał się bowiem głównym kandydatem do triumfu w głosowaniu według bukmacherów, wyprzedzając Leo Messiego!

Galę „France Football” zaplanowano na 29 listopada. Wówczas wyłoniony zostanie między innymi najlepszy piłkarz 2021 roku. Wśród nominowanych do zdobycia Złotej Piłki znalazł się oczywiście Robert Lewandowski. To właśnie Polaka wymienia się od dłuższego czasu jako jednego z murowanych faworytów do sięgnięcia po tę prestiżową nagrodę.

Najniższe kursy

Sprawa nie jest jednak taka prosta. Wysokie szanse na triumf mają bowiem także Karim Benzema, Lionel Messi czy Jorginho, a ostatnio sporo się mówi również o Mohamedzie Salahu. Natomiast to napastnik Bayernu Monachium jest od niedawna głównym faworytem bukmacherów.

Obecnie kursy na zwycięstwo Polaka wahają się w okolicach 1,5. Jest to więc najniższy kurs spośród wszystkich nominowanych. Do tej pory liderem bukmacherów był Messi, jednak sytuacja uległa zmianie w czwartek rano.

Co ciekawe, jeszcze 24 godziny temu szanse Argentyńczyka były zdecydowanie wyższe. Messiemu przyznawano 44 proc. szans na zgarnięcie siódmej Złotej Piłki w karierze, podczas gdy Lewandowskiemu dawano 38 proc.

Doszło zatem do diametralnej zmiany, jednak oczywiście nie bez przyczyny. Wpływ na takie wahanie miał ostatni wyciek rzekomych wyników plebiscytu. Według niego za miesiąc z nagrody cieszyć się będzie mógł kapitan reprezentacji Polski.

Co za słowa o Musiałowskim! 18-letni Polak porównany do Edena Hazarda

Mateusz Musiałowski zbiera pochwały w Liverpoolu. Ostatnio robi się coraz głośniej o 18-latku, który powoli ociera się o seniorską drużynę „The Reds”. Dziennikarz „Liverpool Echo” porównał go z Edenem Hazardem.

We wtorek pojawiły się informacje o możliwym debiucie Musiałowskiego w pierwszej drużynie Jurgena Kloppa. Do tej pory młody Polak grał w zespole U23, lecz pojawiła się szansa jego występy przeciwko Preston w EFL Cup.

Ostatecznie nic jednak z tego nie wyszło. 18-latka zabrakło nie tyle w wyjściowej „jedenastce” Liverpoolu, ile nawet na ławce rezerwowych.

Polski Hazard?

Nie zmienia to natomiast faktu, że Musiałowski to wielki talent tak Liverpoolu, jak i reprezentacji Polski. Prędzej czy później zadebiutuje w dorosłej drużynie, co potwierdzają także liczne zachwyty kibiców i dziennikarzy z Wysp.

Na łamach „TVP Sport” krótkiego komentarza dotyczącego skrzydłowego udzielił Keifer McDonald. Dziennikarz „Liverpool Echo” zdradził, kogo mu przypomina 18-latek.

– Przypomina mi Hazarda. Oczywiście przed nim bardzo daleka droga, nie da się w tym momencie przewidzieć, jak bardzo zbliży się do niego umiejętnościami, ale przede wszystkim chodzi mi o styl gry. Potrafi dryblować, ma świetny balans ciałem, gra bardzo bezpośrednio. Oglądam dużo meczów U23, obrońcy często nie bardzo wiedzą, jak sobie z nim poradzić. Jego atutem jest też dobry strzał nie tylko z prawej, ale również z lewej nogi – zaznaczył McDonald.

– Z tego co wiem, to miał być uwzględniony w letnich przygotowaniach pierwszej drużyny, ale kontuzja pokrzyżowała plany. Gdyby nie to, to pewnie wtedy miałby już okazję złapać minuty w pierwszej drużynie. Jeśli robiłby ogromne postępy, to potrafię sobie wyobrazić, że w przyszłym sezonie zostanie wypożyczony do klubu z Championship, choć bardziej prawdopodobne wydaje mi się to w rozgrywkach 2023-24. Nikt się na pewno nie zamierza spieszyć – podsumował.

Gwiazda Bundesligi na celowniku Newcastle United! Uda się przeprowadzić transferowy hit?

Kto stanie się pierwszym piłkarzem kupionym przez Newcastle United w erze szejków? Póki co nadal nie doczekaliśmy się oficjalnych komunikatów ze strony „Srok”. Z mediów napływają natomiast kolejne plotki o domniemanych zakupach angielskiego klubu. Na celowniku obecnie znajduje się Florian Wirtz.

Zimą Newcastle United ruszy na zakupy. Zbliżające się okienko transferowe będzie z pewnością bardzo intensywne i interesujące w wykonaniu klubu z St. James’ Park. Nowi właściciele „Srok” dysponują bowiem ogromnymi funduszami, więc mogą sobie pozwolić na wielkie transfery.

Z Niemiec na Wyspy?

Do tej pory w kontekście przenosin do nowo budowanej potęgi Premier League głośno było między innymi o Philippe Coutinho. Pojawiały się także plotki o Jamesie Rodriguezie, jednak ostatecznie nic z tych informacji się nie sprawdziło, przynajmniej na razie.

Teraz pojawił się jednak nowy kandydat do transferu do Newcastle. „SportBild” podało, że szejkowie upodobali sobie Floriana Wirtza, który obecnie stał się gwiazdą Bundesligi. 18-latek bryluje w barwach Bayeru Leverkusen i w bardzo młodym wieku pokazuje olbrzymie umiejętności.

Zainteresowanie nastolatkiem wykazuje wiele topowych klubów w Europie. Jak podaje wspomniany „SportBild” Newcastle chce włączyć się do walki o zawodnika „Aptekarzy”.

Tak czy inaczej, jednak na jego transfer będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Niemieccy dziennikarze zaznaczają, że Wirtz ma podpisany kontrakt z Bayerem aż do 2026 roku. Dodatkowo podkreślono, że piłkarz jest szczęśliwy w obecnym otoczeniu i nie chce się rozstawać z klubem przez najbliższe dwa lata.

Arkadiusz Milik kupił stadion swojego byłego klubu! Potężna inwestycja Polaka

Wielki ukłon Arkadiusza Milika w stronę byłego klubu! Spółka, której główną postacią jest polski napastnik wykupiła stadion Rozwoju Katowice. 27-latek jest głównym udziałowcem.

W przeszłości to właśnie w Katowicach Milik stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. W Rozwoju trenował w sumie od szóstego roku życia, aż w końcu przeniósł się do Górnika Zabrze. Tam jego talent pokazał się znacznie szerzej.

Pomoc byłemu klubowi

To jednak właśnie Rozwojowi Milik wiele zawdzięcza. Sam często powtarzał, że kocha ten klub i traktuje go z sentymentem. Nic więc dziwnego, że zdecydował się na wykupienie stadionu, jednak… Rozwój obecnie na nim nie gra.

W 2019 roku katowicki klub musiał opuścić obiekt, gdyż nie było go stać na jego utrzymanie. Spółka Restrukturyzacji Kopalń, będąca właścicielem gruntu, nie była natomiast zainteresowana utrzymywaniem go w dobrym stanie. Z tego powodu stadion od kilku lat niszczeje.

Z pomocną dłonią wyszedł na szczęście Arkadiusz Milik, o czym poinformował portal katowice24.info. Według serwisu w poniedziałek podpisano akt notarialny sprzedaży terenu, na którym znajduje się stadion. To właśnie spółka, której głównym udziałowcem jest polski napastnik miała dokonać operacji. Na razie nie potwierdziła tego jednak SRK.

– Transakcja objęła prawo użytkowania wieczystego 11 działek o łącznej powierzchni 65 786 m kw. Do tego dochodzi 5 różnych budynków, które stanowiły zaplecze klubu Rozwój. Obecnie na większej części kupionego przez Milika terenu znajduje się niszczejący stadion z boiskiem i trybunami. Do tego dochodzi boisko treningowe i asfaltowe do piłki ręcznej – napisano na portalu.

Wielkie wyróżnienie dla Mateusza Musiałowskiego! 18-latek zadebiutuje w Liverpoolu?

Mateusz Musiałowski zadebiutuje w pierwszej drużynie Liverpoolu?! Według dziennikarza zaufanego w sprawach „The Reds” 18-latek prawdopodobnie otrzyma szansę w najbliższym starciu z Preston. 

Obecnie młody piłkarz występuje w rezerwach Liverpoolu. Dla młodzieżówki gra z powodzeniem, systematycznie wybiega na boisko oraz zbiera sporo pochwał. Niebawem jego dyspozycję może docenić sam Jurgen Klopp.

Czas na debiut?

Musiałowski prawdopodobnie zagra w meczu 1/8 finału Pucharu Ligi Angielskiej przeciwko Preston North End. O możliwym występie utalentowanego nastolatka poinformował James Pearce, dziennikarz dobrze poinformowany w sprawach Liverpoolu.

18-latek regularnie grywa w drużynie U23 „The Reds”, jednak ostatnio zabrakło go w kadrze meczowej. To samo tyczy się Jamesa Balagiziego, Kaide Gordona, Tylera Mortona czy Conora Bradleya. Według Pearce’a wszyscy ci zawodnicy mogą znaleźć się w kadrze seniorskiego zespołu na mecz z Preston.

Musiałowski jest związany z Liverpoolem od sierpnia 2020 roku. Niedawno podpisał z klubem pierwszy profesjonalny kontrakt. Na jego mocy związał się z angielskim gigantem do czerwca 2024 roku. W tym sezonie rozegrał 11 meczów w drużynie U23. Strzelił w nich trzy gole.

Mattias Johansson wbija szpilkę Michniewiczowi. „Nie wiem, dlaczego zostałem odsunięty”

W niedzielę Legia Warszawa przegrała z Piastem Gliwice (1-4), zaś dzień po meczu zwolniony został Czesław Michniewicz. Na to spotkanie z drużyną z powodów pozasportowych nie pojechał Mattias Johansson. Szwed w rozmowie z mediami w mocnych słowach skomentował całą sytuację. 

Przypomnijmy, że do Gliwic oprócz Johanssona nie pojechali także: Lirim Kastrati, Lindsay Rose oraz Jurgen Celhaki. Według wielu informacji Michniewicz miał odsunąć wspomnianych zawodników od składu za „niesubordynację”.

Więcej:

Napięta atmosfera w Legii Warszawa. Michniewicz odsunął 4 zawodników od składu

„Nie chciał ze mną rozmawiać”

Takie postępowanie trenera tylko podsycało plotki o trudnej atmosferze w Legii. Pojawiało się mnóstwo doniesień o libacjach organizowanych przez piłkarzy oraz generalnie trudnej relacji Michniewicza ze swoimi podopiecznymi.

Teraz kiedy kurz po zwolnieniu szkoleniowca nieco opada, na jaw wychodzą nowe fakty. Jeden z odsuniętych przez od składu piłkarzy, a więc Mattias Johansson zabrał głos. Na łamach „Fotbollskanalen” opowiedział o tym incydencie.

– Właściwie nie wiem, dlaczego zostałem odsunięty. Trener nie chciał ze mną rozmawiać przed meczem. To była decyzja szkoleniowca, nie dostałem jednak żadnego wyjaśnienia. Wszyscy pominięci szukaliśmy trenera i chcieliśmy z nim porozmawiać. Ale on nie chciał. Potem przyjechaliśmy na trening w poniedziałek i wtedy okazało się, że został zwolniony. Nie wiem, może trochę spanikował. Był pod presją, być może szukał kozłów ofiarnych – stwierdził Szwed.

– W poniedziałek odbyliśmy pierwsze wspólne zajęcia. Szkoleniowiec Marek Gołębiewski dobrze radził sobie wcześniej w drużynie rezerw i ma jasne wyobrażenie o tym, jak chce grać. Wydaje się być dobrym trenerem i człowiekiem, więc teraz patrzę tylko pozytywnie w przyszłość. Mamy dużo pracy, jak dotąd nie idzie nam w lidze – dodał.

– Czy ten incydent ma wpływ na moją przyszłość w klubie? Nie, wcale. Rozmawiałem z dyrektorem sportowym o tym, co się stało. Powiedział tylko, że musi uszanować decyzję trenera, nie wiedział też, dlaczego tak się stało. Klub jest świetny. Wszystko jest super profesjonalne, a fani są niesamowici. Czuję się tu naprawdę dobrze – podsumował Johansson.

Nowe fakty ws. imprez zawodników Legii. Klub przeprowadził śledztwo

Legia przeprowadziła śledztwo w sprawie oskarżeń o obecność w klubie pijackiej grupy zawodników. Portal „Interia” przedstawił fakty, które zdołano do tej pory ustalić.

Przypomnijmy, że atmosfera w Legii jest obecnie bardzo napięta. W poniedziałek doszło do zwolnienia Czesława Michniewicza, zaś Wojciech Kowalczyk stwierdził, że w klubie utworzyła się niesforna grupa piłkarzy.

– Legii jest pijacka grupa. Tego się już nie da ukryć, o tym mówią wszyscy. Po Leicester tak świętowali, że z Lechią nie mieli siły grać. Wśród nich jest jeden zawodnik, który grał dzisiaj w Gliwicach – stwierdził w programie „Liga Minus” były piłkarz. 

Śledztwo

Słowa „Kowala” wywołały burzę w mediach społecznościowych, ale i nie tylko. Okazuje się, że Legia postanowiła sprawdzić te oskarżenia. Klub przeprowadził więc śledztwo, zaś o szczegółach poinformował Michał Białoński z „Interii”.

Z ustaleń dziennikarza wynika, że nic takiego nie miało miejsca. Owszem, była impreza, aczkolwiek wszystko odbyło się za zgodą klubowych działaczy.

Białoński podał, że kiedy 25 lipca Abu Hanna otrzymał zaproszenie na grilla nad Zalewem Zegrzyńskim od Mattiasa Johanssona. Miało to miejsce dzień po tym, kiedy Rumun doznał kontuzji w meczu z Wisłą Płock (1-0). Czesław Michniewicz zezwolił na to spotkanie, biorąc pod uwagę fakt, że Szwed także był wówczas kontuzjowany. Na grillu zjawił się także Lindsay Rose.

– To była moja jedyna wizyta nad Zalewem Zegrzyńskim, spędziłem tam raptem cztery godziny – cytuje Johanssona portal „Interia”, który miał udzielić tej wypowiedzi w czasie przesłuchania przez klub.

Oprócz wspomnianej trójki w spotkaniu mieli wziąć udział: Josip Juranović (sprzedany później do Celticu), Marco Vesović (sprzedany później do Qarabagu) oraz Janusz Gol wraz z córką. Legia dodatkowo miała sprawdzić, czy żaden z jej zawodników nie ma wynajętego mieszkania nad Zalewem, gdzie miały się odbywać domniemane libacje. Klub zapewnia, że upewnił się, iż nic takiego nie miało miejsca.

Reprezentacja Polski wyjedzie na zgrupowanie zagranicę. Obóz poza granicami naszego kraju

Przed reprezentacją Polski dwa ostatnie spotkania eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Niebawem ruszy zgrupowanie poprzedzające te istotne mecze. Niewykluczone, że „Biało-Czerwoni” przygotowywać się będą do nich poza granicami kraju. 

Trudno obecnie znaleźć w ostatnich latach sytuację, kiedy reprezentacja Polski miałaby swoje zgrupowanie gdzie indziej niż w naszym państwie. Zazwyczaj nawet kwestie logistyczne nie przeszkadzały w tym, aby przygotowania poczynić „u siebie”. Niebawem się to jednak zmieni.

Kierunek: Hiszpania!

Polacy w listopadzie zagrają ostatnie dwa mecze w ramach eliminacji do mundialu w Katarze. Najpierw rywalami „Biało-Czerownych” będzie Andora (12 listopada), zaś kilka dni później — Węgry (15 listopada).

Niewykluczone, że do obu tych spotkań kadra Paulo Sousy przygotuje się w Hiszpanii. Według „TVP Sport” właśnie ten kierunek mocno preferuje Portugalczyk. Wiąże się to oczywiście głównie z pierwszą rywalizacją w listopadzie. Andora, o której mowa graniczy bowiem z Hiszpanią, więc łatwiej byłoby się tam przetransportować.

Mecz z Węgrami zagramy z kolei na PGE Narodowym. Do Polski kadra powinna zatem wrócić dzień po rywalizacji z Andorą.

Robert Lewandowski wierzy w wygranie Złotej Piłki. „Zasługuję na zwycięstwo”

Gala rozdania Złotej Piłki zbliża się wielkimi krokami. W gronie kandydatów do wygrania tej prestiżowej nagrody znajduje się Robert Lewandowski. Polski napastnik stwierdził, że zasługuje na to wyróżnienie. 

Plebiscyt „France Football” zaplanowano na 29 listopada. W niedzielę zakończyło się głosowanie na zwycięzcę, więc Francuzi znają już wyniki. Kibice muszą się jednak wstrzymać z poznaniem werdyktu jeszcze przez ponad miesiąc.

Zasłużył!

W gronie głównych kandydatów do wygrania Złotej Piłki znajduje się kilku świetnych zawodników. Wśród nich pojawia się także nazwisko Roberta Lewandowskiego. Polak jest przez wielu ekspertów i dziennikarzy uznawany za najlepszego piłkarza ostatniego roku.

Co z kolei sądzi sam zainteresowany? 33-latek przyznał, że wierzy w swoje zwycięstwo.

– Wygranie Złotej Piłki byłoby spełnieniem marzeń. Zdaję sobie sprawę, jak ciężko jest wygrać to trofeum. Nie pochodzę z kraju o ogromnej piłkarskiej historii. Jestem jednak nominowany i być może mam wielką szansą na wygraną – powiedział Lewandowski.

– Jestem wdzięczny, że znalazłem się na liście nominowanych. Moim zdaniem moje występy od 2020 roku oraz wszystko to, co zrobiłem razem z moimi kolegami z zespołu, wystarczająco pokazują, że zasługuję na zwycięstwo – dodał snajper Bayernu Monachium.

Matty Cash pewny gry dla Polski! „Jeśli Southgate zadzwoniłby z powołaniem, odmówiłbym”

Matty Cash niebawem prawdopodobnie otrzyma polski paszport. Tym samym 24-latek będzie mógł reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Piłkarz Aston Villi w programie „Moc Futbolu” przyznał, że gra dla „Biało-Czerwonych” zawsze była dla niego priorytetem.

W ostatnich dniach Paulo Sousa spotkał się z Cashem w Wielkiej Brytanii. Przy rozmowie obu panów obecni byli także rodzice zawodnika. Według wielu źródeł panowie przypadli sobie do gustu i odbyli przyjemną dyskusję.

Spotkanie miało na celu przedstawienie selekcjonerowi nieco bliżej sylwetki potencjalnie nowego piłkarza w jego drużynie. Cash w najbliższych dniach powinien bowiem otrzymać polski paszport. Niewykluczone, że otrzyma powołanie nawet na listopadowe zgrupowanie.

Odmówiłby Southgate’owi

W poniedziałek Cash gościł natomiast w programie „Moc Futbolu” na antenie „Kanału Sportowego”. Tam zapewnił, że bardzo chce grać dla reprezentacji Polski. Dodał również, że gdyby odezwała się do niego angielska federacja – odmówiłby gry w jej barwach.

– Podjąłem decyzję. Czuję się Polakiem. Jeśli Gareth Southgate zadzwoniłby jutro z powołaniem, odmówiłbym. Nigdy z nim nie rozmawiałem, nie było tematu mojego powołania, więc nie było też mowy o ewentualnym reprezentowaniu Anglii na Euro 2020 – stwierdził 24-latek.

Rozmawiałem kilkukrotnie z Paulo Sousą przed podjęciem tej decyzji. Myślałem o grze w reprezentacji Polski od dawna w związku z historią mojej rodziny, moich dziadków. To duży zaszczyt dla mnie i dla nich. To zawsze było ich marzenie, żebym założył koszulkę z orzełkiem na piersi. To również moje marzenie. Rozmowy o powołaniu do reprezentacji Polski toczą się od wielu miesięcy, a ja od lat chcę grać dla Polski – dodał.

Ronald Koeman przemówił po El Clasico: „Nie jesteśmy słabsi od Realu”

Real Madryt wygrał El Clasico na Camp Nou (2-1). Po porażce FC Barcelony Ronald Koeman nie ukrywał, że jego drużyna mogła powalczyć o coś więcej. Holender stwierdził wręcz, że nie zasługiwali na porażkę. 

Piękne trafienie Davida Alaby oraz Lucasa Vazqueza ostatecznie przesądziły o wygranej „Królewskich”. Choć Barcelona w doliczonym czasie gry zdołała za sprawą Sergio Aguero zdobyć bramkę kontaktową, to było już za późno, aby wyrwać, chociaż remis w „klasyku”.

Było dobrze?

Na pomeczowej konferencji prasowej Ronald Koeman stwierdził, że jego drużyna zagrała dobry mecz. Holender w rozmowie z mediami stwierdził, że w niedzielnym meczu piłkarze Blaugrany nie odbiegali poziomem i umiejętnościami od rywali.

– Dziś pokazaliśmy, że nie jesteśmy słabsi od Realu, jednak zamiast 1:0 dla nas, zrobiło się 0:1 i to zmieniło wszystko. Zademonstrowaliśmy, że się poprawiamy i stać nas na dobrą walkę w wielkich meczach – ocenił Koeman.

– To Barca, więc porażka w El Clásico znaczy coś więcej. Rozumiemy to, ale to nie czas na to, aby stracić motywację. W środę mamy kolejny mecz. Sezon jest długi i wydarzy się jeszcze wiele rzeczy. Musimy się poprawiać i wygrywać, aby skracać dystans do rywali. Dziś możemy być smutni, ale od jutra przygotowujemy się do środowego meczu – dodał.

Napięta atmosfera w Legii Warszawa. Michniewicz odsunął 4 zawodników od składu

W Legii Warszawa atmosfera robi się coraz bardziej nieciekawa. Według informacji Tomasza Włodarczyka z portalu meczyki.pl Czesław Michniewicz odsunął od pierwszej drużyny kilku zawodników. Łącznie, mowa o czterech piłkarzach, którzy nie pojawili się nawet na ławce rezerwowych w meczu z Piastem Gliwice. 

„Wojskowi” na starcie w Gliwicach wyszli w nieco innym ustawieniu niż zwykle. W największą konsternację wprowadziła jednak kibiców ławka rezerwowych. Na grafice ze składem widniało bowiem jedynie pięć nazwisk piłkarzy, z których dodatkowo będzie mógł skorzystać Czesław Michniewicz.

Napięta atmosfera

W kadrze na mecz z Piastem nie znaleźli się: Lirim Kastrati, Mattias Johanson, Lindsay Rose i Jurgen Celhaki. Jak podał Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl cała czwórka podpadła ostatnio Czesławowi Michniewiczowi. Szkoleniowiec miał odsunąć zawodników za „szeroko pojętą niesubordynację”.

– Wewnątrz zespołu jest gorąco. Nie wszyscy grają do jednej bramki – cytuje swoje źródło meczyki.pl.

– Nie ciągną wózka w tę samą stronę, a na to żaden trener nie może sobie pozwolić – dodano.

Według Włodarczyka: Kastrati, Johanson i Rose mieli psuć atmosferę w drużynie. Celhaki odmówił natomiast gry w rezerwach, co spotkało się z reakcją Michniewicza. Z tego powodu, póki co wszyscy wymienieni piłkarze zostali odsunięci od pierwszej drużyny.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.