Podano powód, przez który Sousa chce odejść z reprezentacji. Boli go krytyka mediów

Pojawiły się nowe informacje w sprawie potencjalnego odejścia Paulo Sousy z reprezentacji Polski. Według Marcina Zatyka, korespondenta Polskiej Agencji Prasowej z Lizbony selekcjoner poczuł się urażony opiniami dziennikarzy i ekspertów na jego temat. Podano nawet nazwisko osoby, której opinia najmocniej uderzyła w Portugalczyka.

Od kilku dni jesteśmy zasypywani informacjami dotyczącymi przyszłości Paulo Sousy. Szkoleniowiec ma się spotkać w niedzielę z przedstawicielami Internacional Porto Alegre w celu podpisania dwuletniego kontraktu z klubem. Wraz z 51-latkiem z kadry ma odejść także cały jego sztab.

Brazylijskie media podały również wynagrodzenie, jakie Sousa ma otrzymywać w nowym miejscu pracy. Mowa tu o kwocie o 30 tysięcy większej niż zarabia w Polsce. Więcej TUTAJ.

Bolesne opinie

Sam szkoleniowiec jest podobno chętny na zmianę otoczenia. Skąd wzięła się jednak taka zmiana nastawienia przez Portugalczyka? Według Marcina Zatyka powód jest relatywnie prosty. Selekcjoner poczuł się urażony opiniami, jakie wygłaszali na jego temat eksperci oraz dziennikarze w naszym kraju.

Chodzi konkretnie o falę krytyki, jaka wylała się na Sousę po przegranej w ostatnim meczu eliminacji mistrzostw świata. „Biało-Czerwoni” na Stadionie Narodowym ulegli Węgrom (1-2), a Portugalczyk dał odpocząć kilku kluczowym piłkarzom. Na murawie zabrakło między innymi Roberta Lewandowskiego.

– Paulo otrzymuje regularnie tłumaczone na portugalski informacje z polskich mediów. Dobrze wie, co mówi się na jego temat wśród komentatorów sportowych – opowiedział w rozmowie z „Polską Agencją Prasową” współpracownik Sousy. 

Selekcjonera najbardziej miała zaboleć krytyka Jana Tomaszewskiego. Były bramkarz reprezentacji Polski twierdził, że Sousa „zawalił nam eliminacje”. Zarzucał mu także brak obecności na meczach Ekstraklasy oraz za dużą rotację w składzie.

 

Z Sousą do Brazylii odejdzie jego cały sztab? Podano także kwotę, jaką zarobi w Internacional

Atmosfera wokół Paulo Sousy robi się coraz bardziej napięta. W najbliższy poniedziałek Portugalczyk ma przestać pełnić funkcję selekcjonera reprezentacji Polski i związać się dwuletnim kontraktem z Internacional Porto Alegre. Do Brazylii 51-latek nie odejdzie jednak sam. 

Media od kilku dni łączą Sousę z przejęciem jednego z klubów z Ameryki Południowej. Początkowo miało być Boca Juniors, później Flamengo, a obecnie Portugalczyk wydaje się być bardzo blisko przejęcie Internacional Porto Alegre. Wnajbliższych dniach ma nawet dojść do spotkania selekcjonera z przedstawicielami klubu, gdzie podpisze dwuletni kontrakt.

Nie odejdzie sam

Na razie nie pojawiło się żadne oficjalne stanowisko czy to selekcjonera, czy PZPN-u w sprawie przyszłości Sousy. Bazujemy jedynie na medialnych doniesieniach. Z kolei Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl dotarł do agenta selekcjonera, Hugo Cajudy. Ten miał go zapewnić, że szkoleniowiec nie zamierza zostawić reprezentacji.

Napływające jednak zewsząd informacje nie są tak optymistyczne. Dziennikarz „Radio Gaucha”, Rodrigo Oliveira podał, że do Brazylii Sousa zamierza zabrać cały swój sztab. Dodatkowo podał on dokładną kwotę, jaką chce zarabiać w Internacional. Ta o 30 tysięcy euro przebija obecną stawkę zapisaną w umowie z PZPN-em. Mowa bowiem o 100 tys. euro.

Niespodziewane zainteresowanie Emrelim! Były rywal Legii z Ligi Europy chętny na Azera

Mahir Emreli może opuścić Legię Warszawa. Sytuację Azera monitoruje wiele klubów. Według mediów z kraju snajpera do grona zainteresowanych nim drużyn dołączył niedawny rywal „Wojskowych” z Ligi Europy.

 24-latek padł ofiarą agresji kibiców Legii po porażce z Wisłą Płock (0-1). Od tamtej pory pojawia się mnóstwo informacji o możliwym odejściu Emreliego z Łazienkowskiej. Na razie nie podjął on jeszcze decyzji, natomiast Aleksandar Vuković miał już odbyć rozmowę ze swoim zawodnikiem. Serb próbował przekonać napastnika do pozostania w klubie.

Szerokie zainteresowanie

Nie wiadomo jednak, na ile zdała się ta rozmowa. Emrelim interesuje się bowiem wiele klubów. Media w ostatnim czasie przebąkiwały o MOL Fehervar czy Ferencvaros. Niedawno jeszcze spekulowano także o ekipach z Premier League.

Okazuje się, że taki kierunek nadal wchodzi w grę. Sensacyjne informacje przekazał bowiem sportal.az. Azerscy dziennikarze przekonują, że Emrelim poważnie interesuje się… Leicester City!

24-latek miał okazję zagrać z „Lisami” dwukrotnie w fazie grupowej Ligi Europy. Już w pierwszym spotkaniu miał zrobić spore wrażenie na działaczach angielskiego klubu. Wówczas „Wojskowi” wygrali z wyżej notowanym rywalem u siebie 1-0.

 

Możemy być spokojni o Paulo Sousę? „Nic się nie dzieje. Są Święta”

W ostatnim czasie pojawiło się mnóstwo informacji, według których Paulo Sousa ma opuścić reprezentację Polski na rzecz ligi brazylijskiej. Media w Polsce żyją na razie głównie tym tematem, a kolejne wiadomości sugerują, że Portugalczyk poważnie interesuje się rozwiązaniem umowy z PZPN-em. Tomasz Włodarczyk uspokaja jednak i publikuje wypowiedź agenta selekcjonera. 

Nie da się ukryć, że święta mijają nam pod znakiem sagi związanej z Sousą. Kilka dni temu brazylijskie media rzuciły bombę, sugerującą, że Portugalczyk dostał ofertę od Flamengo. Później do grona rzekomo zainteresowanych szkoleniowcem klubów dołączyły kolejne i kolejne.

W ten sposób cała atmosfera wokół selekcjonera stała się bardzo napięta. Tym bardziej że w poniedziałek Sousa ma się spotkać z przedstawicielami jednej drużyny, w celu podpisania kontraktu. Oznacza to z kolei rozwiązanie umowy z reprezentacją Polski.

Spokój

Nieco inne światło na sprawę rzucił jednak Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz „Meczyków” miał rozmawiać z agentem Sousy, od którego usłyszał zapewnienie, że nie zamierzają odchodzić z kadry.

– Brazylijska prasa jest szalona. Nic się nie dzieje. Są Święta. Nie możemy komentować każdej plotki łączącej trenera z jakimś klubem – cytuje Hugo Cajudę Tomasz Włodarczyk.

Poniżej znajdziecie odnośniki do pozostałych tekstów dotyczących całej sagi związanej z Paulo Sousą.

Jasne stanowisko PZPN ws. Paulo Sousy. Związek jest gotowy zgłosić sprawę do FIFA

Pora szukać nowego selekcjonera. W poniedziałek Sousa przenosi się do ligi brazylijskiej

 

Nikt w Barcelonie nie wiedział o ślubie Dembele. Kuriozalna sytuacja w klubie

Ousmane Dembele niedawno wziął ślub. Całe przedsięwzięcie spowodowało jednak sporo kontrowersji, głównie dlatego, że jego koledzy z klubu nie wiedzieli nic o planach Francuza. Mało tego, nikt w FC Barcelonie nie wiedział, że ma on jakąś partnerkę. To nie wszystko. 

Skrzydłowy Blaugrany ożenił się kilka dni temu. Do sieci trafiło oczywiście sporo zdjęć z całej ceremonii, a także z wesela 24-latka. Doprowadziły one, do interesującego ciągu dalszego.

Według hiszpańskich mediów… nikt w FC Barcelonie nie wiedział o ślubie Dembele. Ba, pierwotnie uważano nawet, że to zwykły żart.

„Zabójcze” 4 minuty Sergio Ramosa. Dostał dwie żółte kartki i wyleciał z boiska [WIDEO]

Sergio Ramos nie dokończył meczu PSG z Lorient (1-1) i opuścił boisko po czerwonej kartce. Hiszpan w przeciągu czterech minut dokonał dwóch fauli, za które otrzymał żółte kartoniki. W 85. minucie musiał zatem zejść do szatni.

https://twitter.com/IFAST23/status/1473771866745622531?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1473771866745622531%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fmauro-icardi-uratowal-psg-przed-sensacyjna-porazka-czerwona-kartka-sergio-ramosa-wideo%2F179505-n

Kamiński budzi wielkie zainteresowanie. 19-latka kusił klub z topu Serie A

Jakub Kamiński prędzej czy później opuści Lecha Poznań. 19-latek budzi ogromne zainteresowanie na rynku, a w tym sezonie jest wiodącą postacią „Kolejorza” w Ekstraklasie. O przyszłości skrzydłowego wypowiedział się Piotr Rutkowski na kanale „Prawda Futbolu”. 

W rozmowie z „Onetem” Kamiński zapewnił, że nie ma zamiaru opuszczać Polski zimą. Wraz z Lechem chce bowiem walczyć o mistrzostwo Polski. Więcej o deklaracji piłkarza przeczytasz TUTAJ.

Nigdzie nie idzie

O potencjalnym transferze 19-latka wypowiedział się także Piotr Rutkowski. Właściciel Lecha Poznań w „Prawdzie Futbolu” zaznaczył, że nie ma zamiaru oddać w tym sezonie „Kamyka”, niezależnie od kwoty.

– To byłby absurd! To byłoby bezsensowne, patrząc na to, co chcemy osiągać z Lechem. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jaką rolę Lech odgrywa w życiu Wielkopolan. I chcielibyśmy zapewniać radość i dumę. Aby tak się stało, potrzebujemy tytułów. W tym sezonie walczymy o mistrzostwo Polski. I właśnie dlatego „Kamyk” powinien zostać do końca sezonu – stwierdził.

– Nie potrzebujemy rekordu transferowego zimą. Bo chodzi nam o trofea, a nie wielomilionowy transfer kolejnego wychowanka. Oczywiście to nie jest tak, że nie będziemy sprzedawać wychowanków. Właśnie sprzedaż wychowanków pozwoliła nam zbudować teraz drużynę, która po 19. kolejkach ekstraklasy jest liderem – dodał Rutkowski.

Mógł trafić do Włoch

Media informowały jakiś czas temu, że najbardziej Kamińskim zainteresowane są kluby z Bundesligi. Z Niemiec najmocniej zabiegały o niego Borussia Dortmund, VfL Wolfsburg czy RB Lipsk. Okazuje się jednak, że to nie jedyny kierunek, jaki mógł wybrać 19-latek. Kusiła go także Atalanta Bergamo.

– Już półtora roku temu była poważna oferta z Atalanty Bergamo. Jednak udało się przekonać „Kamyka”, aby został. I myślę, że zebrał niezwykły kapitał, w drodze do Ligi Europy i w samej Lidze Europy – zdradził Rutkowski.

– Latem 2021 roku padła propozycja z poważnego klubu Bundesligi. I wtedy też siedliśmy z Kubą i rozmawialiśmy o sytuacji. Taka propozycja potrafi zabezpieczyć zawodnika – po prostu. Chodzi często o płace nawet dziesięć razy większe, niż te oferowane w Polsce. Jednak „Kamyk” nam zaufał. Teraz ma liczby – już 6 goli i 4 asysty. Zadebiutował w reprezentacji Polski. Latem liga polska będzie dla niego za ciasna, ale zarazem będzie gotowy na wyzwanie na Zachodzie – podsumował właściciel Lecha.

Kozłowski blisko transferu do Premier League. Dyrektor Pogoni potwierdza negocjacje

Kacper Kozłowski w ostatnich miesiącach stał się bohaterem wielu plotek transferowych. 18-latka łączy się z przenosinami do Premier League. Negocjacje potwierdził Dariusz Adamczyk, dyrektor sportowy Pogoni w rozmowie z „Radio Szczecin”.

Młody pomocnik to zdecydowanie jeden z największych talentów polskiej piłki. Za sobą ma już debiut oraz grę w reprezentacji Polski, a na co dzień z powodzeniem występuje w barwach „Portowców”. Dobre występy w Ekstraklasie zaowocowały zainteresowaniem ze strony klubów z europejskiego topu.

Gdzie trafi?

Kozłowskiego łączono z Brighton, które miało następnie wypożyczyć go do Belgii. Ostatnio pojawiły się jednak informacje o potężnym zainteresowaniu ze strony Liverpoolu, który planował zostawić go do końca sezonu w Pogoni.

Na razie nie wiadomo jednak, gdzie faktycznie trafi „Kozi”. Dariusz Adamczyk potwierdził natomiast, że prowadzone są negocjacje. Dyrektor sportowy Pogoni Szczecin opowiedział o sytuacji 18-latka w mediach.

– Nie chcę oszukiwać kibiców, prowadzimy rozmowy z klubem z Anglii i jest tam taki przepis, że dany piłkarz musi uzbierać odpowiednią liczbę punktów do pozwolenia na pracę. Nasza liga nie jest tak mocna, aby pozwolić odpowiednią liczbę punktów uzbierać. Zrobimy wszystko, aby Kacper mógł zostać z nami na wiosnę, ale będzie to bardzo trudne – przyznał w „Radio Szczecin”.

– To klub z ligi angielskiej i Kacper, dokonując wyboru, postanowił, aby to nie był klub z topu, aby mieć szansę grania – dodał.

– Negocjacje nie są jeszcze zakończone, ale z pewnością będzie to kwota ponad dwa razy wyższa niż za Adama Buksę czy Sebastiana Walukiewicza – podkreślił Adamczyk.

Kozłowski w tym sezonie zanotował 19 występów. Strzelił w nich trzy bramki oraz dołożył cztery asysty.

Jakub Kamiński nakreślił plan na przyszłość. „Nie ma innej możliwości”

Lech Poznań zakończył rundę jesienną Ekstraklasy w fotelu lidera. „Kolejorz” od początku sezonu 2021/22 prezentuje równą, stabilną formę. Jedną z głównych postaci wielkopolskiej drużyny był Jakub Kamiński, łączony z przenosinami silniejszej ligi. W rozmowie z „Onetem” skrzydłowy zapewnił jednak, że na razie nigdzie się nie wybiera. 

Lech w 19 meczach Ekstraklasy uzbierał 41 punktów, wyprzedzając o cztery „oczka” drugą w tabeli Pogoń Szczecin. Zimę „Kolejorz” spędzi zatem na fotelu lidera. Na wiosnę będzie musiał jednak wrócić z taką samą formą, jeśli myśli poważnie o mistrzowie Polski.

Jeden z architektów

W stolicy Wielkopolski narodził się kolektyw, z kilkoma liderującymi piłkarzami. Wśród nich znajduje się Jakub Kamiński, który w 19 występach zgromadził sześć goli oraz dołożył cztery asysty. Skrzydłowy nie ukrywa, że celem jego oraz jego kolegów jest zdobycie mistrzostwa.

– Naszym celem jest mistrzostwo Polski. Na razie nie ma się czym zadowalać, bo jest jeszcze dużo meczów do rozegrania. Jeśli wiosną potwierdzimy dyspozycję z pierwszej rundy, to na pewno sięgniemy po mistrzostwo Polski – oznajmił dla „Onetu”.

Kamińskiego łączy się z przenosinami do innej ligi. Dobrymi występami w Lechu 19-latek zwrócił na siebie uwagę kilku uznanych drużyn z europejskiego topu. Jak zdradził jednak sam zainteresowany – wiosnę spędzi jeszcze w Poznaniu.

– Na tę chwilę zostaję w Lechu, nie ma innej możliwości. Przez te pół roku na pewno będę jeszcze w Poznaniu – przyznał.

Prezes federacji Guamu zasnął podczas telekonferencji FIFA

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas telekonferencji zorganizowanej przez FIFA. Prezes piłkarskiej federacji Guamu… zasnął w trakcie spotkania na żywo. 

FIFA zorganizowała telekonferencję dotyczącą pomysłu rozgrywania mistrzostw świata co dwa lata. W rozmowie brał także udział przedstawiciel Guamu, niewielkiej wysepki na terytorium Stanów Zjednoczonych. Marvin Iseke, bo tak się nazywa prezes tamtejszej federacji, nie był jednak żywiołowo zainteresowany dyskusją. Zasnął bowiem na wizji.

 

Żyleta świętowała zwycięstwo Radomiaka nad Legią. Piłkarze cieszyli się pod trybuną [WIDEO]

Radomiak Radom wysoko pokonał Legię Warszawa na jej stadionie (3-0). Po spotkaniu doszło do bardzo nietypowych scen. „Żyleta”, gdzie znajdują się najzagorzalsi kibice stołecznego klubu, świętowała… zwycięstwo gości. 

„Wojskowi” mają za sobą fatalną rundę jesienną Ekstraklasy. Rok 2021 Legia skończyła w fazie spadkowej i na razie nie widać światełka w tunelu. Porażka z Radomiakiem była już 13 klęską mistrzów Polski w lidze.

Ekipa z Radomia natomiast kontynuuje swoją świetną passę. Beniaminek bryluje formą w tym sezonie Ekstraklasy i znajduje się na 4. miejscu w tabeli.

Wspólna radość

W meczu z Legią nie było zatem przypadku, a Radomiak zagrał kolejny świetny mecz. Postawę gości docenili także kibice mistrzów Polski. Fani, zasiadający na „Żylecie” wraz z piłkarzami rywali świętowali ich zwycięstwo. Skandowali także nazwisko Dariusza Banasika, trenera beniaminka. W przeszłości szkoleniowiec pracował również przy Łazienkowskiej.

https://twitter.com/PKamieniecki/status/1472637746695098374

 

 

Drągowski bohaterem wielkiego transferu? Gigant interesuje się Polakiem

Bartłomiej Drągowski wkrótce może odejść z Fiorentiny. Polski golkiper wciąż znajduje się na celowniku kilku dużych europejskich klubów. Do grona zainteresowanych jego osobą, ponownie dołączył Inter Mediolan. 

W tym sezonie Drągowski niewiele czasu spędził na murawie. Od jakiegoś czasu leczy bowiem kontuzję uda. W poprzednich miesiącach prezentował jednak wysoką formę, czym zapracował sobie na zainteresowanie innych klubów. Jego nazwisko nadal często pojawia się w transferowych doniesieniach.

Wielka zmiana?

Według „La Repubblica” Polakiem ponownie zainteresował się Inter Mediolan. O zakusach ze strony mistrzów Włoch informowano jeszcze w zeszłym sezonie. Władze „Nerazzurrich” mają jednak świadomość, że prędzej czy później muszą znaleźć następcę Samira Handanovicia. Pierwszym wyborem Interu jest Andre Onana, jednak właśnie Drągowski jest planem „B” na zastąpienie Słowaka.

Co ciekawe, nie jest to jedyny klub, który zastanawia się nad wspomnianą dwójką. media niedawno informowały, że Drągowski znajduje się w czwórce zawodników, którzy mogą zastąpić Marca-Andre Ter Stegena w FC Barcelonie. Przed Polakiem wymieniano natomiast właśnie Onanę.

Vuković zdecydowanie podsumował porażkę z Radomiakiem. „Zespół potrzebuje przemiany”

Legia Warszawa na zakończenie rundy jesiennej Ekstraklasy przegrała z Radomiakiem Radom na własnym stadionie aż 0-3. Dla Aleksandara Vukovicia był to drugi mecz za sterami stołecznej drużyny od powrotu na jej ławkę trenerską. Serb po spotkaniu nie krył rozgoryczenia. 

Kilka dni temu Legia rozbiła przy Łazienkowskiej Zagłębie Lubin, aż 4-0. Wówczas wydawało się, że powrót Vukovicia to nowe rozdanie dla mistrzów Polski. W tę niedzielę jednak wszystko wróciło do „normalności”, a Legia ponownie w tym sezonie straciła punkty.

Wiele pracy

Szkoleniowiec „Wojskowych” ma świadomość, w jak trudnym położeniu znajduje się jego drużyna. Nie ukrywał tego zresztą na powitalnej konferencji prasowej. Także po spotkaniu z Radomiakiem zaznaczył, że jego oraz jego podopiecznych czeka mnóstwo pracy.

– Momentami w dzisiejszym meczu było widać, że to drużyna bez wiary i pewności siebie. W takiej atmosferze żaden zespół nie jest w stanie dobrze funkcjonować. W tych dwóch meczach trzeba było zrobić wszystko, żeby wyciągnąć jak najwięcej do końca roku. To, że do końca jest bardzo dużo pracy, a ten zespół potrzebuje bardzo dużej przemiany, to jest jasne – ocenił w „Liga+ Extra”.

– W tej chwili ze smutkiem, ale z pokorą przyjmujemy ten wynik. Nowy rok i to, co jest przed nami, na pewno będzie też nowym otwarciem. Wierzę, że zobaczymy zupełnie inną Legię – dodał „Vuko”.

Vuković ocenił także sam przebieg meczu. Zauważył, ze przez dłuższy czas to jego zespół dominował na murawie. To jednak nie wystarczyło, nawet na remis.

– Do momentu strzelenia pierwszego gola Radomiak nie był lepszą drużyną. Nasz zespół jest w takiej sytuacji mentalnej, że potrzebuje impulsu w każdym meczu. Na dzisiaj ta drużyna źle reaguje na pierwsze niepowodzenie w meczu i potem przeciwnik jest w stanie to wykorzystać – przyznał.

– Po stałych fragmentach w tym momencie bronimy fatalnie. Bardzo dużo jest do poprawy, ale jest jasne, że te rzeczy da się naprawić. Do tego potrzebna jest solidna praca – dodał.

– Wiele rzeczy jest bardzo widocznych. Musimy się skupić na tym, aby wyglądać zupełnie inaczej. Dla mnie jest niepojęte i nie do przyjęcia, że w taki sposób przegrywamy mecz. Z drugiej strony wiem, że ten zespół starał się tak, jak było go na to w tym momencie stać – podsumował Serb.

Wymowne słowa Ancelottiego o FC Barcelonie. „Nie jest naszym rywalem”

Real Madryt podejmie w niedzielę Cadiz. Carlo Ancelotti wziął udział w konferencji prasowej w przeddzień tego spotkania. Włoch skomentował sytuację Edena Hazarda oraz pochylił się nad FC Barceloną. 

Obecna sytuacja Blaugrany i Realu Madryt to zupełne przeciwieństwo. Gdy Barcelona walczy o przetrwanie w środku tabeli La Liga „Królewscy” mają już ośmiopunktową przewagą nad wiceliderem – Sevillą.

Koniec rywalizacji?

Choć Duma Katalonii traci do Realu obecnie aż 18 punktów, to Xavi zapowiedział niedawno, że nie poddał jeszcze walki o mistrzostwo. Ancelotti patrzy na to jednak z przymrużeniem oka. Na konferencji przed meczem z Cadiz stwierdził, że Barcelona nie jest już dla niego rywalem.

– Barcelona nie jest teraz naszym bezpośrednim rywalem. W tabeli jest za Sevillą, Atletico czy Betisem – ocenił.

– Ale Barcelona ma jakość, by walczyć do końca. Gdybym był jej trenerem, powiedziałbym dokładnie to samo – dodał Włoch.

Szkoleniowiec zapowiedział również, że przeciwko Cadiz od pierwszej minuty na boisku pojawi się Eden Hazard. Belg w ostatnim czasie miał prezentować dobrą formę na treningach, za co zostanie doceniony.

– Hazard zagra jutro od początku i pokaże jakość. Dobrze prezentował się na treningu, jest zmotywowany. Zagra nie z powodu absencji innych zawodników, ale swojej postawy na treningach – przyznał.

Vuković spotkał się z Emrelim. Serb przekonał napastnika do pozostania w Legii?

Aleksandar Vuković na dobre wrócił do trenowania Legii Warszawa. „Wojskowi” w pierwszym meczu od powrotu Serba rozgromili Zagłębie Lubin (4-0). Teraz szkoleniowiec wziął się za naprawę atmosfery w szatni. Według Tomasza Włodarczyka w tym celu spotkał się z Mahirem Emrelim. 

Legia ma za sobą bardzo ciężkie tygodnie, a nawet miesiące. W ostatnim czasie fatalne wyniki skumulowały się w przykrym incydencie związanym z kibicami, którzy mieli pobić zawodników mistrza Polski. To wydarzenie mocno wpłynęło na niektórych piłkarzy, a między innymi na Mahira Emreliego.

Rozmowa kluczem

Azer wraz z Luquinhasem miał najmocniej oberwać podczas wtargnięcia kibiców do autokaru po meczu z Wisłą Płock (0-1). Brazylijczyk nie chce opuszczać Warszawy po tym przykrym zdarzeniu, lecz Emreli myśli nad swoimi możliwościami.

Niewykluczone jednak, że napastnik pozostanie przy Łazienkowskiej. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl poinformował, że Aleksandar Vuković spotkał się z piłkarzem. Serb miał przede wszytskim przekonywać snajpera do swojej wizji oraz do roli, w jakiej go potrzebuje.

Według Włodarczyka rozmowa mocno podbudowała Emreliego. Choć Azer nie złożył oficjalnej deklaracji na temat tego, czy zostanie, czy też odejdzie z klubu, lecz teraz sytuacja wygląda o wiele lepiej, niż wcześniej.

Źródło: meczyki.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.