Sousa planuje pierwsze wzmocnienia Flamengo. Chce ściągnąć piłkarza FC Barcelony

Paulo Sousa kilka dni temu oficjalnie trafił do Flamengo. Portugalczyk już planuje wzmocnienia swojej drużyny. Według medialnych doniesień pierwszym transferem za kadencji 51-latka ma zostać Neto Murara, który obecnie jest piłkarzem FC Barcelony. 

Sousa trafił do Flamengo po rozwiązaniu kontraktu z reprezentacją Polski. Od razu wziął się mocno do pracy i już poszukuje piłkarzy, którzy mogliby wzmocnić jego zespół. Na początku Portugalczyk chciałby wzmocnić obsadę bramki.

Złoty interes

W tym celu działacze brazylijskiego klubu skontaktowali się z FC Barceloną. Zamierzają bowiem pozyskać Neto Murarę, który pełni funkcję zmiennika Ter Stegena. Agent bramkarza miał już spotkać się z władzami Blaugrany i poinformował o zamiarach swojego podopiecznego.

32-latek i tak nie jest istotnym elementem w układance Xaviego. Media podają, że odejście golkipera byłoby na rękę wszystkim. On sam chce wrócić do swojej ojczyzny, a Barcelona zmaga się z problemami finansowymi.

Neto trafił na Camp Nou w 2019 roku z Valencii. Wówczas Brazylijczyk kosztował aż 26 mln euro. Przez cały swój czas spędzony w Katalonii rozegrał jedynie 19 meczów. Na boisku pojawiał się tylko, gdy z problemami zmagał się Ter Stegen.

Lucas Hernandez wraca do Złotej Piłki. „W porównaniu z Lewandowskim nie był tak regularny”

Zeszłoroczna gala Złotej Piłki nadal budzi spore kontrowersje. Lucas Hernandez, obrońca Bayernu Monachium odniósł się do plebiscytu w rozmowie z „Kickerem”. Francuz uważa, że werdykt był niesprawiedliwy. 

W listopadzie swoją siódmą Złotą Piłkę w karierze odebrał Leo Messi. Zwycięstwo Argentyńczyka wzbudziło mnóstwo kontrowersji. Zdaniem wielu ekspertów, dziennikarzy czy piłkarzy wygrać powinien Robert Lewandowski.

Bez wątpliwości

Podobnie uważa także Lucas Hernandez. Klubowy kolega „Lewego” stwierdził, że to Polak był najlepszym piłkarzem w 2021 roku. 32-latek, mimo pobicia rekordu Gerda Mullera i strzelenia największej liczby bramek zajął „dopiero” drugie miejsce.

– Dla mnie „Lewy” zasłużył na zdobycie Złotej Piłki. Rozegrał świetny sezon, zapisał się na kartach historii – powiedział dla „Kickera” Hernandez.

– Leo Messi odniósł sukces z reprezentacją Argentyny, ale niektórzy nadal nie rozumieją jego zwycięstwa. I słusznie, bo w porównaniu z Lewandowskim nie był tak regularny – dodał.

Francuz odniósł się także do faktu, że zwycięzcami plebiscytu „France Football” zostają przede wszystkim piłkarze ofensywni. Rzadko zdarza się, aby doceniono obrońców.

– Bramki są decydujące, jednak czasami my jako obrońcy też potrafimy robić różnicę. Każdy jednak chce oglądać bramki, to one tworzą futbol. Nawet jeśli Virgil van Dijk był w pierwszej trójce czy Cannavo wygrał w 2006 roku, to trudno będzie to powtórzyć. Chociaż w futbolu nigdy nic nie wiadomo – ocenił.

Milik wyceniony przez Marsylię! Francuzi żądają dużo więcej, niż za niego zapłacili

Arkadiusz Milik wkrótce może opuścić Olympique Marsylię. Polakiem interesuje się Juventus, który według włoskich mediów, widzi w nim następcę Alvaro Moraty. Ile trzeba zapłacić za 27-latka? Francuzi dokonali wyceny swojego piłkarza. 

Milik miał mocne wejście do Ligue 1. Strzelał bramki i notował błyskotliwe występy. Niemal z miejsca stał się nieodzownym elementem Marsylii oraz ulubieńcem kibiców.

Niestety taki stan rzeczy nie potrwał długo. Napastnik doznał bowiem kontuzji, która skutecznie zmniejszyła pozycję, jaką do tej pory miał w klubie. W tym sezonie radzi sobie już dużo gorzej, a marsylczycy zmienili system, w którym brakuje dla niego miejsca.

Powrót do Włoch

Z tego powodu nasiliły się plotki o potencjalnym transferze Milika. Od jakiegoś czasu dużo mówi się o możliwym powrocie do Serie A, gdzie w przeszłości Polak reprezentował barwy SSC Napoli. Jego usługami ma być bowiem zainteresowany Juventus, który sondował taki transferze jeszcze, gdy 27-latek grał dla „Azzurrich”.

Teraz Milik jest jednym z kandydatów do zastąpienia Alvaro Moraty w Turynie. Drugim jest Mauro Icardi i to przede wszystkim na nim skupia się „Stara Dama”. W tej sprawie klub miał się już kontaktować nawet z PSG i od wyniku rozmów w dużej mierze zależy przyszłość Polaka.

Duża kasa

Marsylia, według medialnych informacji, jest chętna na „pozbycie się” Milika. Nie jest jednak zainteresowana wypożyczaniem snajpera. Jedyną opcją, jaką jest skłonna zaakceptować, jest definitywny transfer napastnika.

W tym celu dokonano nawet wyceny reprezentanta Polski. Za Milika OM chciałoby otrzymać 20 milionów euro. Juventus wolałby nieco obniżyć tę kwotę, poprzez dodanie do transakcji jednego ze swoich piłkarzy. Wybór miałby paść na Kaio Jorge.

https://twitter.com/ForzaJuveEN/status/1477392726823997443?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1477392726823997443%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Folympique-marstlia-wycenil-arkadiusza-milika-chce-sporych-pieniedzy-za-polskiego-napastnika%2F180066-n

Michniewicz wskazał faworyta do objęcia reprezentacji Polski. Stawia na jedno nazwisko

Reprezentacja Polski po odejściu Paulo Sousy nadal pozostaje bez selekcjonera. W mediach przewijają się różne kandydatury na następcę Portugalczyka, ale na razie brak jakiegokolwiek potwierdzenia ze strony PZPN-u. Wśród potencjalnych kandydatów jest Czesław Michniewicz. Były trener Legii stawia jednak wyżej innego szkoleniowca. 

Przypomnijmy, że kilka dni temu Sousa rozwiązał kontrakt z PZPN-em i przeniósł się do Flamengo. Tym samym opuścił naszą reprezentację na trzy miesiące przed arcyważnym meczem barażowym z Rosją. Od jego wyniku zależą nasze szanse wyjazdu na mundial w Katarze.

Potencjalni następcy

Obecnie Cezary Kulesza i jego współpracownicy mają zatem spory ból głowy. Prezes związku musi wybrać nowego selekcjonera, co wcale nie jest takie proste. W mediach już teraz przewinęło się bardzo dużo nazwisk potencjalnych następców Sousy.

Wśród najczęściej pojawiających się kandydatów byli między innymi Czesław Michniewicz oraz Adam Nawałka. Ten drugi prowadził reprezentację od 2014 roku aż do mundialu w Rosji. Niedawno zapewnił, że gdyby dostał propozycję od PZPN-u, to wróciłby do pracy.

Jeśli chodzi jednak o Michniewicza, to on także ma w CV pracę w kadrą narodową. Zanim objął Legię Warszawa szkoleniowiec prowadził bowiem reprezentację do 21. roku życia. On sam uważa natomiast, że to wspomniany Nawałka jest głównym faworytem. Przyznał to na antenie „Kanału Sportowego”.

– Z Rosją trzeba wygrać sposobem. Czasu jest mało, następcą Sousy musi zostać polski trener. Moim faworytem jest Adam Nawałka – ocenił.

https://twitter.com/Polsport/status/1477350849022406656?t=cycq9O6K5pR1rcOBjkAozw&s=19&fbclid=IwAR2FH8D2kw-kyrRn8dNagkmjDqzb3Fijnr7PmVlNz5Y1CBpVKSBja65mM24

Teodorczyk dostanie „drugie życie”? Polak zaoferowany klubowi z Ligi Mistrzów

Od jakiegoś czasu Łukasz Teodorczyk pozostaje bez klubu. Polak rozwiązał kontrakt z Udinese i na razie nie znalazł sobie jeszcze nowego pracodawcy. To się może jednak wkrótce zmienić. Piłkarza zaoferowano bowiem Besiktasowi. 

Kariera „Teo” od jakiegoś czasu znajduje się w zawieszeniu. Snajper w 2018 roku przeniósł się z Anderlechtu do Udinese, gdzie jednak przez ostatnie dwa sezony nie odgrywał znaczącej roli. W trwających rozgrywkach ani razu nie pojawił się nawet na murawie w barwach swojej ekipy.

Możliwe kierunki

Z tego powodu obie strony doszły do wniosku, że nie warto dłużej kontynuować współpracy. Teodorczyk rozwiązał więc kontrakt z Udinese za porozumieniem stron i od niedawna jest wolnym zawodnikiem. Oznacza to, że może negocjować umowę z dowolnie wybranym przez siebie klubem.

W mediach spekulowano, że 30-latek może wrócić do Polski, a konkretnie do Jagiellonii Białystok. Poza tym kierunkiem mówiło się również o zainteresowaniu klubów z Serie B czy Belgii.

Teraz do tego grona dołączył także turecki Besiktas. Sam zawodnik chciałby ponoć przenieść się właśnie do tej drużyny. Według „Fotomac” agent Teodorczyka miał już nawet zgłosić się do przedstawicieli zespołu, w celu zaoferowania usług napastnika. Na razie nie wiadomo, jak skończą się te negocjacje, lecz sam Besiktas zamierza przeanalizować ofertę.

Dembele zażądał wielkich pieniędzy od Barcelony. To koniec negocjacji o nowym kontrakcie?

Ousmane Dembele miał być jednym z piłkarzy, na których Xavi oprze projekt „swojej” FC Barcelony. Jeszcze kilka dni temu pojawiały się informacje o porozumieniu między Francuzem a klubem w sprawie odnowienia kontraktu. W środę doszło jednak do zgrzytu, który może przekreślić szansę na przedłużenie współpracy. 

Pobyt Dembele w Barcelonie to niemal ciągła walka z kontuzjami. Początkowo 24-latek miał wejść w buty Neymara, lecz nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Sporą winę ponoszą za to wspomniane urazy. Francuz dużo czasu spędził poza boiskiem.

Koniec współpracy?

Mimo problemów zdrowotnych w ostatnim czasie Dembele udowadniał, że może dużo dać od siebie reszcie drużyny. Zauważył to także Xavi oraz Joan Laporta, którzy postanowili zatrzymać go na dłużej. W tym celu postanowili namówić zawodnika do przedłużenia kończącej się po tym sezonie umowy.

W zeszłym tygodniu w hiszpańskich mediach pojawiły się nawet informacje, według których Dembele miał już podjąć decyzję o zostaniu na Camp Nou. Na środę zaplanowano także spotkanie władz klubu z piłkarzem i jego przedstawicielami.

To właśnie wtedy doszło do poważnego zgrzytu. Zdaniem Gerarda Romero osoby odpowiedzialne za interesy Francuza zażądali gigantycznych pieniędzy. Dziennikarz zdradził, że Dembele chce zarabiać 40 milionów euro brutto rocznie. Mało tego, oczekuje kolejnych 20 milionów za samo podpisanie umowy.

Angielska pokusa

W sprawie wypowiedział się również Fabrizio Romano. Zdaniem włoskiego dziennikarza specjalizującego się w transferowych doniesieniach, Dembele otrzymał dwie oferty z Premier League. Obie są bardzo korzystne finansowo, co zdecydowanie poprawiło jego sytuację w negocjacjach z Barceloną.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1476317589466927111?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1476317589466927111%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fzwrot-akcji-ws-ousmane-dembele-francuz-zazadal-gigantycznej-pensji-od-fc-barcelony%2F179907-n

 

Wraca temat transferu Milika. Polak zaoferowany gigantowi. W styczniu zmieni klub?

Arkadiusz Milik w ostatnim czasie stał się bohaterem plotek transferowych. Po zaledwie roku spędzonym w Marsylii Polak może opuścić ten klub. Włoscy dziennikarze łączą napastnika z Juventusem, a Nicolo Schira stwierdził nawet, że piłkarza zaproponowano już „Starej Damie”. 

27-latek miał genialne wejście do OM, z miejsca stając się gwiazdą zespołu. Niestety kontuzja mocno skomplikowała jego sytuację. Milik na pewien czas wypadł z gry w klubie oraz ominął Euro 2020. Po powrocie jego pozycja w drużynie zdecydowanie podupadła. Obecnie nasz napastnik głównie ogląda boiskowe poczynania swoich kolegów z ławki rezerwowych.

Powrót do Włoch?

Stąd pojawiły się plotki o potencjalnym transferze snajpera. Kilka tygodni temu pojawiły się informacje wskazujące na zainteresowanie ze strony Juventusu, lecz na tym się zakończyło. W ostatnim czasie ponownie wszystko umilkło.

Nowe światło na sytuację Milika rzucił jednak Nicolo Schira. Dziennikarze „La Gazzetta dello Sport” potwierdził, że Juve rozpatruje możliwość wykupienia Polaka z Marsylii. Co więcej, piłkarz miał zostać zaoferowany „Starej Damie” i niewykluczone, że jeszcze w styczniu kluby dojdą do porozumienia.

https://twitter.com/NicoSchira/status/1476306422409449480?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1476306422409449480%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fceniony-dziennikarz-wieszczy-transfer-arkadiusza-milika-nie-jest-szczesliwy-w-marsylii%2F179908-n

 

– Został zaproponowany innemu klubowi, ponieważ nie jest zbyt szczęśliwy w Marsylii. Ale Milik nie jest priorytetem dla Juventusu. Co więcej, warunki transakcji byłyby skomplikowane – napisał Schira, po czym dodał – Olympique Marsylia nie spełnił jeszcze warunków, które zobowiązują klub do wykupienia piłkarza. Z tego względu do wypożyczenia do Juventusu potrzebna byłaby zgoda Napoli.

Sousa wita się z Flamengo i dziękuje reprezentacji Polski. Bajerka znowu w akcji

Flamengo oficjalnie ogłosiło, że Paulo Sousa objął stanowisko trenera pierwszej drużyny. Tym samym końca dobiegła saga związana z Portugalczykiem oraz jego walką o rozwiązanie kontraktu z PZPN-em. 51-latek na swoim Instagramie opublikował dwa posty. W jednym dziękuje przygodzie w Polsce, zaś w drugim – wita się z nowym miejscem pracy.

To były wyjątkowe gorące dni w naszym kraju. Od jakiegoś czasu byliśmy nieustannie zasypywani informacjami dotyczącymi przyszłości Paulo Sousy. Jak się to finalnie skończyło? Selekcjoner odszedł do Flamengo, a PZPN otrzymał od niego odszkodowanie za przedwczesne rozwiązanie kontraktu.

„Dziękuję”

Krótko po komunikacie Flamengo, w którym przedstawiają Sousę, jako swojego nowego szkoleniowca, on sam opublikował na Instagramie post. W nim postanowił w końcu przerwać milczenie i podziękować za swoją przygodę z reprezentacją Polski.

Chcę powiedzieć „dziękuję” wszystkim z osobna za to wzbogacające i zaszczytne doświadczenie.

Zibiemu Bońkowi za możliwość pracy dla tego wspaniałego kraju, Polski.
Piłkarzom dziękuję za naukę, ewolucję i ciężką pracę.
Pracownikom PZPN za dawanie nam zawsze najlepszych warunków do pracy na rzecz realizacji naszych celów.
Fanom za wsparcie dla naszego zespołu w dobrych i trudnych czasach.

Uwierz i ufaj sobie i do zobaczenia w Katarze! – napisał Portugalczyk.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Paulo Sousa (@paulosousa6official)

Marzenie

Sousa opublikował także drugi post, w krótkim odstępie czasu. W nim z kolei wita się z Flamengo oraz jego kibicami. W swoim stylu zapowiada również wielkie rzeczy.

Witam, Najwięksi Fani na Świecie! To dla Was to piszę. Robię to z wielką dumą, wielką satysfakcją za spełnienie marzenia o reprezentowaniu klubu o nieporównywalnej wielkości, Flamengo Regatta Club.

Nadszedł czas, aby ciężko pracować, aby dać radość, tytuły i zakochać się w ponad 40 milionach fanów w całym zespole. Zagramy razem! Czerwone i Czarne Pozdrowienia! – napisał.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Paulo Sousa (@paulosousa6official)

Szybki koniec niemieckich podbojów Puchacza? Turecki klub zainteresowany Polakiem

Tymoteusz Puchacz w rundzie jesiennej nie miał okazji na zadebiutowanie w Bundeslidze. Przygoda Polaka z Unionem Berlin układa się na razie bardzo kiepsko. Z ustaleń „Bilda” wynika, że jego wypożyczeniem zainteresowany jest Trabzonspor. 

W tym sezonie 22-latek zanotował jedynie siedem występów. Wszystkie mecze, jakie rozgrywał, odbywały się w Lidze Konferencji Europy (2 w eliminacjach i 5 w grupie). Zanotował w nich dwie asysty.

Pora na zamianę?

Tak kiepska, wręcz żadna pozycja Puchacza w drużynie Ursa Fishera powoduje spekulacje nad jego przyszłością. Niewykluczone, że jeszcze zimą Polak opuści Union i przeniesie się do innego klubu, niekoniecznie z Bundesligi.

Według „Bilda” zainteresowanie lewym wahadłowym przejawia turecki Trabzonspor. Klub byłby chętny na wypożyczenie piłkarza z opcją wykupu podczas letniego okienka transferowego. Niemieccy dziennikarze podkreślają, że Puchacz stanowi zbędny element w obecnej drużynie. To miałoby ułatwić negocjacje między klubami i zdecydowanie przyspieszyłoby cały proces.

Kulesza nie zamierza popuścić Sousie. „Ja mam czas, on nie ma”

Przyszłość Paulo Sousy nadal stoi pod znakiem zapytania. Portugalczyk najchętniej jeszcze dziś rozwiązałby kontrakt z PZPN-em i przeniósł się do Brazylii. Cezary Kulesza zapewnia jednak, że nie zamierza podejmować pochopnych decyzji. 

Od kilku dni trwa wielka burza wywołana przez Sousę. 51-latek miał bowiem obwieścić Cezaremu Kuleszy, iż nie zamierza prowadzić dalej reprezentacji Polski. Selekcjonera miało bowiem skusić Flamengo, gdzie widzi swoją dalszą karierę.

Twarde stanowisko

Teoretycznie kontrakt szkoleniowca z PZPN-em obowiązuje do marca. Wówczas Polska rozegra mecz barażowy z reprezentacją Rosji, zaś jeśli go wygra – zmierzy się w drugim spotkaniu o wyjazd na mundial (Czechy/Szwecja).

Od wyniku tych starć zależała dalsza przyszłość Paulo Sousy. Umowa Portugalczyka zakłada bowiem automatyczne przedłużenie po awansie na mundial. W przypadku niespełnienia tego celu – kontrakt zostałby zerwany.

Wiele wskazuje jednak na to, że sprawy w swoje ręce wcześniej wziął sam trener. Sousa nie zamierza bowiem prowadzić dalej reprezentacji Polski i zamierza wyjechać do Brazylii, aby związać się z tamtejszym Flamengo. Od kilku dni trwa wielka burza w mediach. Głos w tej sprawie zabrał Cezary Kulesza, który zapewnił, że nie zamierza spieszyć się z decyzją wobec szkoleniowca.

– Ja mam czas, Sousa nie ma czasu. Pewnie musi tę sprawę rozwiązać, żeby zacząć pracę w Brazylii. Patrząc z naszej perspektywy, reprezentacja Polski ma trochę więcej czasu niż Paulo Sousa. Jak ja go zatrzymam? Jak już podjął taką decyzję, to nie trzymam go na siłę, nikogo nie zmuszę, żeby przyjechał i prowadził tę reprezentację. Skoro nie chce, to nie chce. Ale umowy do czegoś zobowiązują – zaznaczył prezes PZPN na łamach meczyki.pl

Kwiatkowski o zachowaniu Paulo Sousy: „Jestem rozczarowany. Czuję się oszukany”

Coraz więcej głosów sugeruje, że Paulo Sousa niebawem opuści reprezentację Polski. Portugalczyk naciska na PZPN w sprawie rozwiązania kontraktu. O wszystkim poinformował już Cezarego Kuleszę. Swoje stanowisko w tej sprawie zabrał Jakub Kwiatkowski, który nie kryje rozczarowania selekcjonerem. 

51-latek w niedzielę spotkał się z Kuleszą i oznajmił mu, że zamierza przyjąć ofertę od Flamengo. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej odrzucił taką możliwość i nie zezwala na rozwiązanie kontraktu. Sprawa jest jednak w toku i wszystko dzieje się bardzo dynamicznie.

Rozczarowanie

Sebastian Staszewski nie bieżąco podaje kolejne informacje związane z przyszłością Sousy oraz reprezentacji Polski. Dziennikarz „Interii” poprosił o komentarz Jakuba Kwiatkowskiego. Rzecznik prasowy kadry stwierdził, że czuje się rozczarowany zachowaniem Portugalczyka.

– Jestem rozczarowany postawą Paulo Sousy. Czuję się oszukany… Trener kilkukrotnie zapewniał mnie, że nie ma tematu jego odejścia. Dziś już wiem, że nie mówił mi prawdy i czuję się z tym źle… – cytuje Kwiatkowskiego Staszewski na swoim Twitterze.

Adam Godlewski opublikował natomiast wpis, w którym twierdzi, że PZPN szuka swoich opcji. Związek nie chce się zgodzić na rozwiązanie kontraktu na korzyść Sousy i zamierza otrzymać od szkoleniowca odszkodowanie. Co więcej, z jego ustaleń wynika, że PZPN rozważa możliwość ponownego zatrudnienia Adama Nawałki.

Paulo Sousa naciska na PZPN! Portugalczyk żąda rozwiązania umowy. Kulesza odmawia

Konflikt Paulo Sousy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej nabiera rozpędu. Portugalczyk, według informacji Sebastiana Staszewskiego z „Interii”, ma coraz mocniej naciskać na rozwiązanie kontraktu. Celem selekcjonera jest przeniesienie się do Flamengo. 

Od kilku dni trwa saga związana z potencjalnym porzuceniem kadry przez Sousę. Usługami szkoleniowca mocno interesują się bowiem kluby z Brazylii. Mówiło się o Internacionale, Flamengo czy argentyńskim Boca Juniors. W niedzielę selekcjoner miał się nawet spotkać z przedstawicielami pierwszego z wymienionych klubów, aby podpisać wstępne porozumienie.

Twarde negocjacje

Nowe informacje sugerują, że z gry wypadło Internacionale. Zamiast niego faworytem do ściągnięcia Sousy stało się wspomniane Flamengo. Sebastian Staszewski z „Interii” podaje, że Portugalczyk jest zdeterminowany na opuszczenie reprezentacji Polski. W tym celu spotkał się już nawet z Cezarym Kuleszą.

W rozmowie z prezesem PZPN-u zapewniał, że propozycja, jaką otrzymał od Brazylijczyków jest prawdopodobnie najlepszą, jaką otrzymał w życiu. Dodatkowo nalegał na rozwiązanie umowy, wiążącej go z reprezentacją. Kulesza oczywiście kategorycznie odmówił.

– Paulo Sousa chce odejść z reprezentacji i naciska PZPN ws. rozwiązania umowy! Sousa nalegał na rozmowę z prezesem Cezarym Kuleszą, która odbyła się dziś. Przyznał, że ma ofertę Flamengo i chce ją przyjąć. Poprosił o zgodę na rozwiązanie kontraktu. Kulesza odmówił! – napisał Staszewski.

Paulo Sousa chce odejść z reprezentacji, ale usłyszał od Cezarego Kuleszy twardą deklarację, że nie ma możliwości rozwiązania umowy. Sousa przekonywał, że oferta Flamengo jest być może najlepszą, jaką dostał w życiu, i chce spróbować, ale Kulesza powiedział „nie” – dodał w kolejnym tweecie.

Wszystko potwierdził także sam Cezary Kulesza. Prezes PZPN dodał wpis na Twitterze, w którym przyznał, że Sousa chce rozwiązania kontraktu z powodu oferty z innego klubu. Dodał również, że nie zamierza się zgodzić na jego żądania i odrzucił taką możliwość.

Dziś zostałem poinformowany przez Paulo Sousę, że chce rozwiązać za porozumieniem stron kontrakt z PZPN-em z powodu oferty z innego klubu. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem – napisał Kulesza.

Robert Lewandowski bez tytułu sportowca roku w Europie! Polak uległ jednej osobie

Robert Lewandowski zajął drugie miejsce w głosowaniu na najlepszego sportowca Europy 2021 roku. „Polska Agencja Prasowa” opublikowała wyniki swojego plebiscytu, w którym udział brało 26 agencji z innych krajów. Kogo wyższość musiał uznać Polak?

W poprzednim roku Lewandowski wygrał głosowanie, nie pozostawiając żadnych złudzeń przeciwnikom. W tym ponownie znalazł się na podium, lecz tym razem nie jako zwycięzca.

Było blisko

W 2021 roku głosowanie na najlepszego sportowca Europy wygrał Novak Djoković. Serbski tenisista uzbierał 172 punkty. Udało mu się wygrać trzy turnieje Wielkiego Szlema, a więc: Australian Open, Roland Garos i Wimbledonu. To jego czwarte zwycięstwo w tym plebiscycie. Wcześniej tytuł sportowca roku zdobywał w 2011, 2015 i 2018.

Robert Lewandowski uzyskał o 39 mniej głosów. Kapitan reprezentacji Polski oraz napastnik Bayernu Monachium otrzymał 133 punkty. Podium zamknął natomiast Max Verstappen. Holender niedawno zdobył pierwsze mistrzostwo świata Formuły 1. Uzbierał 125 pkt.

Top 10 plebiscytu sportowca roku Europy:

  1.  Nowak Djokovic (Serbia) – tenis | 172 pkt
  2.  Robert Lewandowski (Polska) – piłka nożna | 133
  3.  Max Vestappen (Holandia) – Formuła 1 | 125
  4.  Karsten Warholm (Norwegia) – lekkoatletyka | 112
  5.  Sifan Hassan (Holandia) – lekkoatletyka | 94
  6.  Tadej Pogacar (Słowenia) – kolarstwo | 79
  7.  Giannis Antetokounmpo (Grecja) – koszykówka | 55
  8.  Marcell Lamont Jacobs (Włochy) – lekkoatletyka | 51
  9.  Armand Duplantis (Szwecja) – lekkoatletyka | 29
  10. Therese Johaug (Norwegia) – biegi narciarskie | 28

 

Nowy bramkarz na celowniku Legii Warszawa. Od 2018 roku gra w Arabii Saudyjskiej

Legia Warszawa szykuje się do zimowego okienka transferowego. „Wojskowi” poszukują wzmocnień na pozycji bramkarza. Jak ustalił Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl w oko mistrzów Polski „wpadł” Maksym Koval. 

Runda jesienna Ekstraklasy w wykonaniu Legii była fatalna. Złe wyniki i kiepska forma szła w parze z kontuzjami kluczowych piłkarzy. Najwięcej szkód wyrządził uraz Artura Boruca, za którego do bramki „Wojskowych” wskoczył Cezary Miszta. Nie sprawdził się on jednak w roli pierwszego golkipera.

Między słupkami od czasu do czasu pojawiał się także Kacper Tobiasz. I on nie był jednak w stanie zagwarantować Legii pewności w defensywie.

Poszukiwania bramkarza

Jeśli chodzi natomiast o Boruca, to ciężko budować na nim przyszłość drużyny. Bramkarz ma już na karku 41 lat i prędzej czy później trzeba będzie postawić na kogoś młodszego. W tym celu Legia przeczesuje rynek transferowy.

Według Tomasza Włodarczyka potencjalnym celem „Wojskowych” zimą może być Maksym Koval. Ukrainiec reprezentuje barwy saudyjskiego Al Fateh. Jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku, ale niewykluczone, że uda się go skrócić. Wówczas 29-latek mógłby trafić do Legii za zasadzie wolnego transferu.

Koval ma na koncie dwa występy w reprezentacji Ukrainy. Zanim w 2018 roku związał się z Al Fateh, bronił barw Deportivo La Coruna czy Odense. Lwią część swojej kariery spędził jednak w Dynamie Kijów, skąd głównie wypożyczano go do innych zespołów.

 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.