Jak opłacani są piłkarze MLS? Polacy zarabiają więcej niż legenda włoskiej piłki

Zarobki piłkarzy zawsze budziły spore emocje. Ujawniono niedawno listę płac MLS. Kto może liczyć na największe gaże i gdzie znajdują się Polacy?

Liga amerykańska potrafi zaoferować bardzo korzystne warunki kontraktowe dla zawodników z Europy. Nawet jeśli poziom sportowy czasami jest niższy, niż na Starym Kontynencie, to wciąż jest to atrakcyjny kierunek dla wielu piłkarzy. Zazwyczaj decydują się tam grać jednak zawodnicy, którzy mają przed sobą perspektywę piłkarskiej emerytury.

Ranking

Do mediów trafiła lista płac występujących za oceanem piłkarzy. Wynika z niej, że największą pensję otrzymuje Lorenzo Insigne, który trafił latem do Toronto FC. Włoch może liczyć aż na 14 mln dolarów rocznie. Od tej kwoty musi jednak odprowadzić jeszcze podatek.

Podium zamykają natomiast: Xherdan Shaqiri z Chicago Fire (8,1 mln dolarów rocznie) i Javier Hernandez z Los Angeles Galaxy (7,4 mln dolarów). W topowej piątce znajdują się jeszcze: Federico Bernardeschi z Toronto (6,2 mln) i Douglas Costa z LA Galaxy (5,8 mln).

Co ciekawe Gareth Bale zajmuje dopiero 23. miejsce w rankingu. Walijczyk inkasuje 2,386 mln dolarów za rok gry dla LA Galaxy.

Polacy

Wśród naszych zawodników najlepiej opłacany jest Karol Świderski. Napastnik Charlotte FC za sezon gry otrzymuje 2,258 mln dolarów.

Niżej w rankingu znajdują się kolejno: Kacper Przybyłko (1,212 mln), Patryk Klimala (1,135 mln), Kamil Jóźwiak (1,017 mln), Jarosław Niezgoda (976 tysięcy) i Jan Sobociński (351 tys.).

Czołówka naszych piłkarzy w MLS zarabia więcej niż między innymi Giorgio Chiellini. Włoch, który obecnie występuje w LA FC zarabia rocznie 1,075 mln dolarów.

Nagelsmann podważa nagrodę dla Gaviego. Wskazał, kto bardziej na nią zasługiwał

Gavi odebrał podczas gali Złotej Piłki nagrodę dla najlepszego młodzieżowca 2021 roku. Z takim werdyktem nie zgadza się Julian Nagelsmann. Trener Bayernu wskazał innych piłkarzy, którzy zasłużyli na to wyróżnienie. 

Nagroda Kopy jest przyznawana piłkarzowi do 21. roku życia, który był najlepszy w minionym roku, wśród swoich rówieśników. Pierwszy raz przyznano ją w 2018 roku, zaś wczoraj po raz drugi z rzędu odebrał ją piłkarz FC Barcelony. Na zeszłorocznej gali wręczono ją Pedriemu, a w tym roku otrzymał ją Gavi.

Kontrowersje

Uhonorowanie akurat jego spotkało się z pewnym niezadowoleniem. Sporo kibiców stwierdza, że bardziej na nagrodę zasłużył, chociażby Jamal Musiala czy Jude Bellingham. Podobnego zdania jest Julian Nagelsmann.

– Moim zdaniem Musiala i Bellingham mieli lepszy sezon od zwycięzcy – powiedział szkoleniowiec Bayernu. 

– Gavi to wybitny zawodnik. Nie powiedziałbym, że nagroda dla niego jest niezasłużona. Ma ekstremalnie zwycięską mentalność jak na swój wiek – dodał. 

W bieżącym sezonie Gavi rozegrał 13 meczów dla FC Barcelony, ale nie zdobył w nich ani gola, ani asysty. Rewelację sprawił natomiast w zeszłorocznych rozgrywkach. Po debiucie i wdarciu się do składu Blaugrany szybko otrzymał powołanie do reprezentacji Hiszpanii. Dla „La Furia Roja” ma już na koncie 12 meczów.

Rybus zabrał głos ws. swojej przyszłości w reprezentacji Polski. „Myślę, że tak”

Maciej Rybus nie ma przyszłości w reprezentacji Polski. Zawodnik Spartaka na łamach rosyjskich mediach zabrał głos w sprawie jego dalszych planów. 

Ostatni raz 33-latka w narodowych barwach mogliśmy zobaczyć w listopadzie ubiegłego roku. Od tamtej pory Rybus nie pojawił się na zgrupowanie. I nigdy się już raczej nie pojawi. Wpływ na to miała oczywiście jego decyzja o pozostaniu w lidze rosyjskiej, mimo inwazji na Ukrainę i opcji na zmianę klubu.

Taką decyzję tłumaczono względami rodzinnymi i bezpieczeństwem. Kibice byli jednak zdania, że w takim wypadku nie powinien już grać w barwach reprezentacji Polski. Czesław Michniewicz także postanowił nie wysyłać powołań zawodnikowi Spartaka.

W rosyjskich mediach pojawiła się ciekawa wypowiedź, dotycząca dalszej przyszłości Rybusa w reprezentacji Polski. Cytowany jest fragment, w którym dziennikarz pyta bezpośrednio – Czy to już koniec twojej gry w reprezentacji Polski? – na co 33-latek odpowiada – Tak – myślę, że tak.

Pochettino łączony z powrotem do Premier League. Będzie pracować z Polakami?

Steven Gerrard w najbliższych dniach może stracić pracę. Szkoleniowiec w dwóch kolejnych spotkaniach będzie grać nie tylko o punkty, ale i o swoją posadę. „The Telegraph” podaje, kto jest głównym kandydatem do zastąpienia Anglika.

Aston Villa spisuje się w tym sezonie poniżej wszelkich oczekiwań. Po rozegranych do tej pory dziesięciu kolejkach Premier League „Lwy” mają na koncie zaledwie dziewięć punktów. Dużą winę za słabe wyniki zrzuca się coraz częściej na Stevena Gerrarda.

Oczekiwanie poprawy

Jak podaje „The Telegraph” szkoleniowiec nie otrzymał od zarządu klubu punktowego ultimatum. Oczekują oni jednak poprawy stylu gry „The Villains”. Ta ma przyjść już w najbliższych dwóch meczach – z Fulham i Brentford.

Jeżeli włodarze nie zobaczą poprawy w grze swoich piłkarzy – Gerrard odejdzie z klubu. „The Telegraph” podał nazwiska potencjalnych kandydatów do zastąpienia legendy Liverpoolu. Głównym faworytem ma być Mauricio Pochettino, który ma spore doświadczenie w Premier League. Przez wiele lat prowadził Tottenham, ale pracował również w Southampton. Ostatnio zatrudniono go w PSG, gdzie jednak nie dał sobie rady.

Zmiana szkoleniowca Aston Villi to także ważna informacja dla polskich kibiców. W Birmingham występuje bowiem dwóch reprezentantów „Biało-Czerwonych”: Jan Bednarek i Matty Cash.

Robert Lewandowski przemówił po polsku na gali Złotej Piłki

– Jestem szczęśliwy, że mogę tu być. Cieszę się i jestem dumny z powodu wygrania tej nagrody, także z powodu, czyje imię widnieje na niej. Gerd był dla mnie wielką inspiracją. Chciałem być jak najbliżej jego osiągnięć. Musiałem postarać się, żeby pobić jego rekord. To było wielkie wyzwanie. Był inspiracją nie tylko jako piłkarz, ale też jako człowiek. Nie wierzyłem, że to jest możliwe, by pobić ten rekord. Wszystko, co zrobiłem wtedy, było dedykowane jemu. Chciałbym powiedzieć: dziękuję ci bardzo – powiedział Roberta Lewandowski po odebraniu nagrody dla najlepszego napastnika. 

– Chciałbym też podziękować mojej byłej drużynie, Bayernowi Monachium, a także moim kolegom z Barcelony. Wiem, jak trudno cała drużyna musi pracować na bramki. Czasami trzeba ciężko powalczyć z obrońcami, ta praca należy do mnie. Dziękuję mojej rodzinie, mojej żonie, moim dzieciom. Oni sprawiają, że czuję się wyjątkowo. Jestem dumny, kiedy widzę ich każdego dnia. Jestem szczęśliwy i to jest najważniejsza rzecz w życiu. Jestem szczęśliwy też w nowej drużynie. Wiem, że nasza droga to jest proces. Wierzę, że jesteśmy w dobrym momencie. Jeśli będziemy ciężko pracować, możemy patrzeć w przyszłość z nadzieją – dodał 34-latek. 

„Marca” ogłosiła, kto odbierze Złotą Piłkę! Podano nazwiska reszty laureatów

Dziś „France Football” ogłosi oficjalnie najlepszego piłkarza na świecie i wręczy mu Złotą Piłkę. Większość kibiców i dziennikarzy obstawia, że statuetkę odbierze Karim Benzema. Tego samego zdania jest także „Marca”, która wskazała także laureatów pozostałych nagród. 

Tegoroczna gala Złotej Piłki odbywa się na zmienionych zasadach. Pierwszy raz w historii nagroda zostanie przyznana nie za rok kalendarzowy, a za sezon. W minionych rozgrywkach zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie był Karim Benzema, który wraz z Realem Madryt zdominował Ligę Mistrzów. Sam Francuz był istotnie liderem i nie raz ciągnął swoją drużynę w trudnych momentach.

Laureaci

Według „Marki” to właśnie Benzema ma odebrać nagrodę na dzisiejszej gali. Tym samym zostawi za swoimi plecami Roberta Lewandowskiego, Mohameda Salaha, Viniciusa czy Erlinga Haalanda i Kyliana Mbappe. Co więcej, piłkarz Realu Madryt zostanie pierwszym Francuzem od czasów Zinedine’a Zidane’a, który odbierze Złotą Piłkę. Od tamtej pory miną aż 24 lata.

„Marca” ujawnia także nazwiska innych zawodników, którzy wieczorem odbiorą swoje nagrody. Jednym z nich będzie Thibaut Courtois, kolega Benzemy z Realu Madryt. Belg otrzyma statuetkę imienia Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza roku.

Przyznana zostanie również nagroda dla młodzieżowca roku. Tę z kolei ma odebrać Gavi z FC Barcelony.

 

Mbappe zaprzecza odejściu z PSG. „Gdy to wyszło na jaw, spałem”

Kylian Mbappe odniósł się do plotek o swoim odejściu z PSG. Reprezentant Francji stanowczo zaprzeczył rewelacjom, jakie przekazywały krajowe media. 

Miniony tydzień upłynął pod znakiem zapytania odnośnie przyszłości Kyliana Mbappe. 23-latek miał być nieszczęśliwy w PSG i czuć się oszukanym przez swój klub. Sytuacja miała miejsce krótko po odnowieniu kontraktu. Według relacji mediów gwiazdor zarzucał paryżanom kłamstwa i niespełnienie obietnic.

Nieprawda?

Wobec zachowania PSG Mbappe miał być gotowy na zmianę barw w jak najszybszym tempie. Sam zawodnik postanowił się wreszcie odnieść do całej sytuacji. Stanowczo zaprzeczył rewelacjom, jakie podały francuskie media.

– Jestem bardzo szczęśliwy w PSG. Nigdy nie prosiłem szefów o zgodę na odejście w styczniu – oznajmił Mbappe. 

– Nie rozumiałem tych informacji. Byłem nimi zszokowany tak, jak wszyscy inni. Ludzie myślą, że byłem zamieszany w tę sprawę, ale tak nie było. Gdy to wyszło, spałem, a moi bliscy byli na meczu młodszego brata. To wszystko jest kompletną nieprawdą – dodał.

Co więcej, 23-latek miał paść ofiarą zewnętrznej firmy, która miała dyskredytować go w mediach społecznościowych. Poza nim celem miał być także Adrien Rabiot. Firma miała być oczywiście zatrudniona przez PSG. Mbappe jednak odciął się od tematu.

– Kiedy grasz w PSG, to wiesz w co się pakujesz. Trzeba być gotowym na to wszystko. Gdy ktoś przychodzi, to go przed tym ostrzegamy – zakończył.

Piękne zachowanie i cudowne słowa Kahna. Obronił Lewandowskiego przed krytyką

Robert Lewandowski w Bayernie zbudował sobie swoją legendę. Polak należy do grona najznamienitszych piłkarzy bawarskiego klubu. Oliver Kahn niedawno dał wyraz swojego uznania wobec 34-latka, gdy bronił go przed jednym z kibiców. 

Co roku odbywa się specjalne zgromadzenie Bayernu Monachium. Na ostatnim wybrano między innymi prezydenta klubu, którym został Herbert Hainer. Obecny był tam także Oliver Kahn, a głos mogli zabrać również szeregowi członkowie klubu.

Piękne słowa

Właśnie jeden z nich, Dieter Marx, postanowił przypuścić atak na Roberta Lewandowskiego. W mocnych słowach podsumował odejście Polaka do FC Barcelony, nazywając całą sagę „teatrem”.

– Zawodnik taki jak Robert Lewandowski, który tak bez charakteru opuścił Bayern, nie powinien dostać pożegnalnego meczu po zakończeniu kariery. Nie powinien też być uwzględniony w Galerii Sław w Bayern Museum – wypowiedział się Marx.

Tak mocne słowa nie spotkały się z najlepszym przyjęciem. Podczas przemówienia Marxa na sali słychać było gwizdy. W obronie Lewandowskiego stanął nawet Oliver Kahn.

– Robert był maszyną do zdobywania bramek. Strzelał tak, jak chciał. Osiem razy był mistrzem Niemiec i sześciokrotnie najlepszym strzelcem. Można zrozumieć, że w wieku 34 lat chciał coś zmienić w swoim życiu. Po wielu wahaniach uzgodniliśmy z FC Barceloną opłatę transferową, jakiej oczekiwaliśmy i zgodziliśmy się na transfer. Chciałbym skorzystać z tej okazji, by jeszcze raz podziękować naprawdę fantastycznemu zawodnikowi za jego wspaniałe osiągnięcia i za wszystko, co zrobił dla Bayernu – odpowiedział Kahn. 

Lewandowski w Bayernie napisał wspaniałą historię. 34-latek grał na Allianz w latach 2014-2022. Łącznie w 375 meczach strzelił aż 344 gole. Z „Die Roten” wygrał każde możliwe trofeum i był królem strzelców każdych rozgrywek, w których występował.

Forma Haalanda kwestią genów? Babcia Norwega wyjaśnia tajemnicę szybkości wnuka

Erling Haaland wciąż zadziwia piłkarskie środowisko. Norweg imponuje nie tylko niezwykłą skutecznością pod bramką rywali, ale także swoją szybkością i zwrotnością. Babcia zawodnika Manchesteru City twierdzi, że to po prostu kwestia genów, jakie posiada ich rodzina. 

22-latek tego lata zmienił Bundesligę na Premier League, gdzie spisywano go na pożarcie. Napastnik jednak nie tylko imponuje, ale i coraz bardziej zadziwia piłkarski świat. W tym momencie po rozegraniu dziewięciu spotkań dla Manchesteru City w lidze ma już na koncie aż piętnaście goli.

Kwestia genów

Haaland imponuje jednak nie tylko niebywałą bramkostrzelnością, ale i warunkami fizycznymi. Norweg jak na swój wzrost i imponującą tężyznę jest bardzo szybki i zwrotny. Babcia zawodnika Inger Ase Hoeyland Braut na antenie norweskiej „TV2” zdradziła, skąd u jej wnuka takie wyniki biegowe.

Tak więc Erling ze swoją szybkością i skocznością reprezentuje trzecią generację naszej sportowej rodziny. Mój rekord na 60 metrów w klasie 11-latek do dzisiaj nie został poprawiony, a uzyskałam wtedy 8,4 sekundy mówiła, dodając, że ona i jej córka były mistrzyniami lekkoatletyki w swoich regionach. 

W sprincie i w skoku w dal działają te same mięśnie, a trening obu konkurencji bardzo pomaga na boisku piłkarskim. Erling według portalu „Age records” notującego wyniki wiekowe w 58 krajach posiada nieoficjalny rekord 5-latków w skoku w dal z pozycji stojącej bez rozbiegu. W styczniu 2006 uzyskał 1,63 metra – mówił z kolei Alf Inge Haaland, ojciec Erlinga. 

Podobnie uważa sam zainteresowany, który już jakiś czas temu mówił, że posiada dobre geny po swojej matce i babci.

Wygląda na to, że posiadam dobre geny sportowe po matce i babci. Zwłaszcza nogi zawsze miałem długie i silne, więc chyba dlatego wtedy skoczyłem tak daleko – twierdził na antenie „NRK”.

 

Francuskie media piszą o przyszłości Mbappe. Francuz może zerwać kontrakt z PSG

Sytuacja na linii Mbappe – PSG robi się coraz bardziej napięta. Francuskie media spekulują nad możliwymi scenariuszami, dotyczącymi przyszłości 23-latka. Według jednego z nich gwiazdor może zerwać kontrakt ze swoim obecnym klubem. 

Latem Mbappe zdecydował się na przedłużenie umowy z PSG do 2025 roku. Zaakceptował gigantyczną podwyżkę oraz nowe kompetencje, jakie proponowali mu przełożeni. W ubiegłym tygodniu we francuskich mediach pojawiły się jednak wieści, że Francuz nie jest szczęśliwy i zamierza odejść.

W środę na jaw wyszły natomiast kolejne informacje. Według nich PSG miało zatrudnić zewnętrzną firmę, która miała dyskredytować Mbappe w mediach społecznościowych. Na celowniku agencji poza 23-latek miało się znaleźć kilku innych piłkarzy, choćby Adrien Rabiot.

Co zrobi Mbappe?

Obecnie przyszłość Francuza nie jest jasna. Ma on jednak do wyboru kilka opcji. Według „L’Equipe” może się nawet ubiegać o rozwiązanie kontraktu z winy klubu.

W takim wypadku należy wykazać, że pracodawca popełnił poważne wykroczenie. Zwykła wina nie jest wystarczająca – mówił dla dziennika prawnik Jeremie Delattre specjalizujący się w dziedzinie prawa pracy.

Zerwanie przez Mbappe kontraktu obowiązującego do 30 czerwca 2025 bez orzeczenie o winie klubu wiązałoby się z wielkimi konsekwencjami finansowymi. Zawodnik musiałby wypłacić PSG równowartość swojej pensji obowiązującej do końca umowy. Choć kwota ta jest gigantyczna, to nie jest to scenariusz niemożliwy do zrealizowania. Odszkodowanie dla paryskiego klubu mógłby pokryć przyszły pracodawca Mbappe.

Francuz może również wejść z PSG na ścieżkę sądową, aby tam ubiegać się o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. 23-latek mógłby się powoływać na informacje przekazane przez „Mediapart” o wspomnianym dyskredytowaniu piłkarza w mediach społecznościowych. Jak twierdzi jednak Delattre – proces byłby bardzo skomplikowany.

Cash chciał grać w reprezentacji Polski wcześniej. Boniek wyraził sprzeciw

Matty Cash od swojego debiutu w reprezentacji Polski stał się jej podstawowym prawym obrońcą. W ostatnim czasie z gry wykluczyła go jednak kontuzja. W podcaście Bena Fostera przyznał, że przeciwny jego powołaniu był Zbigniew Boniek. 

Pochodzenia Casha jest jasne. Piłkarz Aston Villi urodził się i wychował w Anglii, ale jego mama, Barbara, pochodzi z Polski. To znacząco ułatwiło proces przyznania 25-latkowi paszportu i finalnego debiutu Casha w kadrze.

Boniek wyraził sprzeciw

Niedawno prawy obrońca wziął udział w podcaście Bena Fostera. Opowiedział w nim, że pierwsze próby gry dla „Biało-Czerwonych” pojawiły się już kilka lat wcześniej. Jeszcze za kadencji Zbigniewa Bońka Cash miał prowadzić rozmowy ze związkiem. Ówczesny prezes nie wyraził jednak na to zgody.

– Kilka lat temu dyskutowaliśmy na ten temat, kiedy jeszcze byłem piłkarzem Nottingham Forest. Ze względu na moją mamę wiedziałem, że mam polskie korzenie. Ale ówczesny prezes polskiej federacji mnie wtedy nie chciał – wspominał Cash. 

– Tak, myślę, że to były kwestie polityczne, po prostu nie chciał, żeby w reprezentacji grał ktoś, kto nie urodził się w Polsce, nie mówi po polsku. Później zadzwonił do mnie Paulo Sousa, ówczesny selekcjoner, żeby zapytać, czy to prawda, że chciałem grać dla Polski. Potwierdziłem, po czym powiedział, że chcą mnie i zrobią wszystko, aby to stało się możliwe. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko – opowiedział zawodnik. 

Cash od razu wziął się za naukę języka polskiego. Nauka jest jednak dla niego bardzo wymagająca, o czym sam zresztą mówił. Nie ukrywa, że obecnie sporo pomaga mu Jan Bednarek, który latem trafił do Aston Villi.

– Polski to specyficzny język, bardzo trudny do nauki. Byłem już na kilku lekcjach, ale po każdej wychodziłem na zasadzie: „Już nic nie pamiętam”. Dlatego cieszę się, że do Aston Villi trafił Jan Bednarek, który stara się dużo mówić do mnie po polsku. Łatwiej uczyć się języka, gdy słyszysz go na co dzień – podsumował Cash. 

Krychowiak mógł odejść na wypożyczenie z PSG do Serie A. Wskazał konkretny klub

Grzegorz Krychowiak w rozmowie z Sebastianem Staszewskim w programie „Po Gwizdku” opowiedział o swojej przyszłości. 32-latek wrócił także do czasów, gdy zostawał zawodnikiem PSG. 

Obecnie defensywny pomocnik przebywa na wypożyczeniu w arabskim Al-Shabab. Sezon w tym kraju jednak się już kończy, a Krychowiak negocjuje możliwość przygotowywania się do mundialu z inną drużyną. Formalnie obowiązuje go natomiast kontrakt z rosyjskim Krasnodarem.

PSG – dobry czy zły wybór?

Piłkarz przyznaje, że do wyjazdu do Arabii zmusiła go sytuacja polityczna. Wojna Rosji z Ukrainą przymusiła wielu zawodników do wyjazdu z kraju i zmiany barw klubowych. Krychowiak podkreśla, że gdyby nie to, to wciąż grałby w Krasnodarze.

– Gdyby nie sytuacja polityczna, to nadal byłbym w Rosji. Nie widzę sensu planowania przyszłości. Planowanie czegoś w moim przypadku, gdzie muszę wrócić do Rosji za osiem miesięcy, to nie ma sensu. Wracam do Rosji, jestem związany kontraktem z Krasnodarem, a później, jak to się wszystko potoczy, to zobaczymy – przyznał w „Po Gwiazdku”.

Staszewski w rozmowie z Krychowiakiem wrócił oczywiście do 2016 roku. Wówczas za defensywnego pomocnika wielkie pieniądze wyłożyło PSG. Przygoda z paryskim klubem nie potoczyła się jednak dla Polaka najlepiej.

– Na papierze oferta PSG była perfekcyjna. To jest progres, to jest też ryzyko związane z tym, że możesz nie grać. Ale to jest moja historia, moje doświadczenie. To jest jedyny moment w karierze, kiedy tak naprawdę byłem rezerwowym zawodnikiem. To bardzo cenne doświadczenie. Byłem w sytuacji zawodnika, który nie gra, jest sfrustrowany, zły na trenera. I to jest naprawdę cenne doświadczenie – zaznaczył zawodnik. 

– Kiedy podejmuje się tego typu decyzje, to zdajesz sobie sprawę, że jeśli ci tam nie wyjdzie, to będziesz mógł odejść do słabszego, ale bardzo silnego klubu. I nie ukrywam, że to, co się później stało, kiedy chciałem odejść, to PSG mi trochę skomplikowało. Mogłem odejść na wypożyczenie do silnego klubu, tak, do Milanu i do ostatniego dnia nie wiedziałem, co będę robił. To było złe, bo to nie wpływa dobrze na mnie, na moją karierę, rozwój i na klub też. To jest trochę niezrozumiałe, ale to już historia – podsumował.

„Postrach Realu Madryt” – Lewandowski bohaterem katalońskiej prasy

Robert Lewandowski króluje w katalońskich mediach przed niedzielnym El Clasico. Polski napastnik jest głównym bohaterem przewidywań dziennikarzy i najważniejszą bronią FC Barcelony. 

Lewandowski z miejsca stał się liderem drużyny Xaviego. W 12 meczach 34-latek zdobył aż 14 goli. Podczas meczu z Interem ponownie udowodnił swoją dobrą formę i ustrzelił dublet. W niedzielę spróbuje znowu znaleźć drogę do siatki, tym razem przeciwko odwiecznemu rywalowi Blaugrany.

Postrach

Katalońskie media przed El Clasico zaczynają podgrzewać atmosferę. Dziennikarze zaznaczają, jaką pozycję w Barcelonie ma Lewandowski, a na Santiago Bernabeu pojawi się jako lider klasyfikacji strzelców La Liga.

– Lewandowski postrachem „Los Blancos” – grzmi okładka dzisiejszego wydania „Mundo Deportivo”.

Gazeta podkreśla także dobry bilans Polaka w meczach z Realem. W rozegranych dotychczas ośmiu spotkaniach z „Królewskimi” Lewandowski zdobył sześć goli. Oczywiście gros z nich padło w legendarnym już półfinałowym meczu Ligi Mistrzów za czasów gry 34-latka w Borussii Dortmund. Wówczas „Lewy” władował Realowi aż cztery bramki.

Bielik bardzo pewny siebie. „Gdyby nie kontuzje, grałbym w jednym z czołowych klubów”

Krystian Bielik na lekko ponad miesiąc przed rozpoczęciem mistrzostw świata znowu wchodzi w dobry rytm meczowy. 24-latek dobrze radzi sobie w barwach Birmingham City, do którego wypożyczono go z Derby County. Ma jednak świadomość, że gdyby nie kontuzje, jego kariera potoczyłaby się zupełnie inaczej. Opowiedział o tym w rozmowie z „Faktem”. 

Bielik na początku sezonu zmagał się z kontuzją kolana. Od 8. kolejki Championship nie opuścił jednak ani jednego meczu. Na koncie ma na razie 6 występów w barwach Birmingham City. To dobra informacja dla Czesława Michniewicza, który liczy na udział pomocnika w mistrzostwach świata.

Pewność siebie

W rozmowie z „Faktem” Bielik opowiedział o tym, jak obecnie wygląda jego forma i jak czuje się w kwestiach zdrowotnych. Od kiedy poradził sobie z kontuzją kolana gra w każdym meczu swojej drużyny.

Tylko w jednym spotkaniu zszedłem po pierwszej połowie. To była decyzja lekarzy i trenerów, nie chcieli oni ryzykować mojego zdrowia. Wcześniej dostałem mocny cios w tył głowy i miałem lekkie zawroty. Później obyło się już bez przygód zdrowotnych i to widać w moich statystykach. I tylko lekarze czuwają, żebym się nie przeforsował. Jeśli wynik jest dobry, trener podejmuje decyzję, abym odpoczął – przyznał Bielik. 

24-latek emanuje obecnie wielką pewnością siebie. We wspomnianej rozmowie Bielik bez ogródek stwierdził, że gdyby nie kontuzje, które mu się przytrafiły, mógłby już dawno grać w Premier League.

– Nie chcę zabrzmieć jako zbyt pewny siebie, ale wiem doskonale, że gdyby nie kontuzje, już dawno grałbym w jednym z czołowych klubów w Anglii. Zresztą to nie tylko moje zdanie. Ludzie, którzy mnie znają, którzy obserwują moją grę, też tak myślą. Jestem nadal w Championship, ale bardzo ciężko pracuję na szansę zaistnienia w Premier League. I wiem, że mundial to będzie gigantyczne okno wystawowe. Wierzę, że słabszy okres to już zamknięta epoka. Teraz będę szedł tylko do przodu –stwierdził.

Bielik będzie mieć jeszcze sporo meczów do przerwy na mistrzostwa świata. W terminarzu Birmingham City widnieje jeszcze aż osiem spotkań.

Aguero w transie po golu Lewandowskiego. „Vamos, vamos, vamos” [WIDEO]

FC Barcelona po remisie z Interem (3-3) w 4. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów znacząco zmniejszyła swoje szanse na udział w fazie pucharowej. Jednym z najlepszych piłkarzy Blaugrany był Robert Lewandowski, który dwukrotnie doprowadzał do remisu. Szczególnie druga bramka Polaka zwróciła uwagę kibiców i dziennikarzy. Komentował ją nawet Sergio Aguero. 

Środowy hit zwracał uwagę całego świata. Szalone widowisko zakończyło się remisem i znaczącym zmniejszeniem szans na wyjście z grupy dla FC Barcelony.

„Vamos”

Jednym z komentatorów starcia był Sergio Aguero. Głos Argentyńczyka można było usłyszeń w stacji „Star+”. Reakcja byłego piłkarza na drugiego gola Lewandowskiego zwróciła szczególną uwagę internautów.

Aguero jak w transie wpatrywał się w ekran i wymawiał „vamos”. Przez cały czas liczył na powrót Barcelony do gry.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.