Arsenal sięgnie po ukraińskie objawienie? W grę wchodzą olbrzymie pieniądze

Mychajło Mudryk świetnie zaprezentował się podczas zakończonej niedawno fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ukrainiec zwrócił na siebie uwagę dużo silniejszych klubów. Niewykluczone, że 21-latek trafi wkrótce do Premier League. 

Młodym skrzydłowym zainteresowało się sporo europejskich potęg. Nic w tym dziwnego. Mudryk to zdecydowanie najjaśniejsza postać Szachtara Donieck w tym sezonie Ligi Mistrzów. W bieżącym sezonie Ukrainiec w sześciu występach w fazie grupowej strzelił trzy bramki i dołożył dwie asysty.

Wielkie pieniądze

Mocno interesować się Mudrykiem ma Arsenal. Zakusy „Kanonierów” potwierdził już Fabrizio Romano, dodając przy tym, że sprawę trzeba załatwić szybko. 21-latek jest bardzo gorącym nazwiskiem na transferowej karuzeli.

W mediach można było niedawno przeczytać, że skrzydłowego obserwuje kilka innych klubów z Premier League, między innymi Everton czy Brentford. Szachtar oczekuje jednak olbrzymich pieniędzy. Mowa o kwocie rzędu nawet 70 milionów euro.

Na zakusy ze strony Arsenalu zareagował niedawno nawet bramkarz donieckiej ekipy, Anatolij Trubin.

– Wszystkie te pogłoski działają na niego jedynie w pozytywny sposób, on cieszy się tym, co robi. W zespole możemy jedynie powiedzieć mu: „Cóż, właściwie już jesteś w Arsenalu, idźmy tam wszyscy!” – cytował golkipera portal „Football 24”.

Mudryk ogólnie w bieżącym sezonie dla Szachtara wystąpił w 14 meczach. Strzelił łącznie 7 goli i zanotował tyle samo asyst.

Michniewicz mocno odpowiedział Wichniarkowi: „Totalna bzdura”

Chwicza Kwaracchelia robi furorę w tym sezonie. Gruzin zalicza kapitalne występy i coraz częściej pojawia się na ustach tak kibiców, jak i ekspertów. Kilka dni temu Artur Wichniarek stwierdził, że piłkarz Napoli został swego czasu odrzucony przez polskie kluby. Słowa byłego piłkarz „totalną bzdurą” nazwał Czesław Michniewicz. 

Kwaracchelia na ten moment ma na koncie już dziesięć asyst i osiem goli w barwach Napoli. Imponujący bilans idzie w parze ze świetnymi występami zarówno w Serie A, jak i w Lidze Mistrzów.

Bzdura

Forma 21-latka spowodowała, że ostatnio zaczęło robić się o nim głośno także w polskich mediach. Artur Wichniarek kilka dni temu na „Kanale Sportowym” stwierdził, że rok temu Gruzina odrzuciło kilka polskich klubów. Powodem miało być niedostrzeżenie talentu piłkarza.

Wypowiedź spotkała się z mocną krytyką środowiska. Kwaracchelia już rok temu był wyceniany na około 10 milionów euro. Na słowa Wichniarka zareagował także Czesław Michniewicz.

– Jeden z naszych ekspertów – już pomijam nazwisko – powiedział, że Chwicza Kwaracchelia był oferowany do polskiej ligi i nikt go nie chciał. Totalna bzdura – powiedział selekcjoner w programie „Dwa Fotele” na kanale „Meczyków”. 

– Będąc w Legii opowiadał mi o nim Gwilia, bo to jego rodak, że jest taki fantastyczny człowiek w Rubinie Kazań i prawdopodobnie będzie grał w Milanie. Przyjechał tam Maldini, że go tam dogadują. W efekcie tam nie trafił, bo wojna skomplikowała sprawę, ale to nie ważne – dodał.

Piszczek wypowiedział się o Mattym Cashu. „Nie nazwałbym go moim następcą”

Łukasz Piszczek przez wiele lat był podstawowym prawym obrońcą reprezentacji Polski. Obecnie jego miejsce dzielnie zajmuje Matty Cash. Były piłkarz Borussii Dortmund nie chce nazywać go jednak swoim następcą. 

Cash to obecnie najsolidniejszy z naszych prawych obrońców. Poza nim Czesław Michniewicz na mundial zabierze najpewniej Bartosza Bereszyńskiego, Tomasza Kędziorę i Roberta Gumnego. Najpoważniejszym kandydatem do gry w pierwszym składzie wydaje się natomiast piłkarz Aston Villi, który ostatnio regularnie okupował prawą stronę obrony.

Następca?

W ostatnim meczu Premier League Manchester United przegrał z Aston Villą aż 3-1. Niezły występ zaliczył właśnie Cash, co nie umknęło uwadze ekspertów. Na antenie „Viaplay” o 25-latku wypowiedział się między innymi Łukasz Piszczek.

– Na tę chwilę radzi sobie bardzo dobrze. Nie nazwałbym Casha moim następcą. To po prostu kolejny zawodnik, który ma szansę rywalizować o miejsce na tej pozycji z Bartkiem Bereszyńskim czy Tomkiem Kędziorą – stwierdził Piszczek. 

Były reprezentant ma nadzieję, że Cash przełoży formę klubową na grę w kadrze. Jego dotychczasowe występy ocenia z reguły pozytywnie.

Kiwior odpowiedział na pochwały Lewandowskiego. „Sprawił, że jestem dumny”

Wielce prawdopodobne, że Jakub Kiwior wyjedzie z reprezentacją Polski na mundial do Kataru. Mało tego, stoper może także znaleźć się w pierwszym składzie „Biało-Czerwonych”. W rozmowie z „Il Secolo XIX” wyznał, jak dużo dały mu słowa Roberta Lewandowskiego. 

Piłkarz Spezii ma za sobą zaledwie cztery występy w reprezentacji Polski, a już zaskarbił sobie sympatię kibiców. Szczególnie w meczu z Holandią pokazał niezłą formę i dobre zagrania. Pod wrażeniem młodszego kolegi był nawet Robert Lewandowski, który pochwalił go na kanale „Łączy nas Piłka”.

– Kiwior. O Jezu, powiem ci: zawodnik. Na rozgrzewce przed Holandią w ogóle zobaczyłem, bo na treningu, to wiesz, nie ma okazji, co to jest za piłkarz. Przerzuty, jak się rusza, jaki ma przerzut. Mówię: kurde, co to za piłkarz? Później patrzę w meczu, mega. Duży potencjał – mówił „Lewy”. 

Wdzięczność

Sam Kiwior nie ukrywa, że wiele dały mu słowa piłkarza takiego kalibru, jak Lewandowski. 22-latek przyznaje, że obecnie skupia się wyłącznie na Spezii oraz wyjeździe na mundial do Kataru.

– Jego słowa sprawiły, że jestem naprawdę dumny i dały mi dodatkowy bodziec do polepszenia swoich umiejętności, ale teraz chcę myśleć tylko o Spezii, utrzymać się w lidze w tej koszulce i zdobyć miejsce w składzie na mistrzostwa świata – mówił na łamach „Il Secolo XIX”.

– Nie myślę za dużo o przeciwnikach, z którymi trzeba się zmierzyć, nie daję się temu zwariować. Z pewnością jednak mistrzostwa świata to doświadczenie, które wszyscy piłkarze chcieliby przeżyć przynajmniej raz w życiu. Gra dla swojego kraju to wyjątkowe emocje i mam nadzieję, że uda mi się w Katarze, starając się awansować jak najdalej w turnieju – dodał.

Rewelacja Ligi Mistrzów zainteresowana Sebastianem Szymańskim!

Sebastian Szymański zwraca na siebie uwagę kolejnych klubów, dzięki dobrym występom w lidze holenderskiej. Polakiem zainteresował się Club Brugge. Belgowie są w tym sezonie rewelacją Ligi Mistrzów. 

Brugge pewnie awansowało do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Po drodze pokonali między innymi Bayer Leverkusen czy Atletico Madryt. Belgowie przez długi czas nie stracili nawet bramki w fazie grupowej.

Z Holandii do Belgii?

Działacze klubu z Brugii myślą już o przyszłości i kolejnych wzmocnieniach. Nowych piłkarzy szukają raczej w sąsiednich ligach.

Wysłannicy Brugge byli na meczu Lazio z Feyenoordem, gdzie pod lupą znaleźli się: Lutsharel Geertruida, Quinten Timber i Sebastian Szymański. Największe zainteresowanie w Belgach miał wzbudzić ten pierwszy, który mógłby wzmocnić rywalizację na prawej stronie obrony.

Zainteresowanie Szymańskim to także całkiem ciekawa sprawa. Polak znajduje się obecnie w bardzo dobrej formie, zaś w Feyenoordzie przebywa na zasadzie wypożyczenia z Dinama Moskwa. Holendrzy mogą go jednak wykupić za 10 mln euro.

Guardiola odpowiedział Ibrahimoviciowi. „Erling, nie strzelaj już goli”

Zlatan Ibrahimović dość krytycznie wypowiedział się o przyszłości Erlinga Haalanda w Manchesterze City. Szwed podważył umiejętności trenerskie Pepa Guardioli. Hiszpan nie pozostał obojętny i odpowiedział napastnikowi Milanu. 

Erling Haaland notuje genialne wejście do Manchesteru City i całej Premier League. Regularność, z jaką zdobywa bramki wywołuje podziw nawet u Zlatana Ibrahimovicia. 39-latek ma jednak wątpliwości, czy Norweg wybrał odpowiednią drużynę.

Wszystko zależy od ego Guardioli. Od tego, czy pozwoli mu stać się większym, czy nie. Mnie i innym na to nie pozwolił – stwierdził „Ibra”. 

Odpowiedź

Wypowiedź Ibrahimovicia została podyktowana niechęcią, jaką od lat Szwed darzy Hiszpana. Guardiolę o te słowa zapytali dziennikarze.

On ma całkowitą rację. W tym klubie moje ego jest najważniejsze. Nie lubię, gdy Haaland strzela trzy gole i wszyscy mówią tylko o nim. Jestem zazdrosny, taki zazdrosny!wyśmiał szkoleniowiec. 

Erling, proszę, nie strzelaj już goli, w przeciwnym razie gazety nie będą pisać tylko o mnie. Ibrahimović ma rację, zna mnie doskonale. Może mógłby napisać kolejną książkę – ironizował dalej. 

Bilans Haalanda w Manchesterze City jest imponujący. W bieżącym sezonie Norweg ma na koncie 16 występów, w których strzelił aż 22 gole. Kontuzja wykluczyła go jednak z dwóch ostatnich spotkań „Obywateli”.

Krychowiak zachwycony Legią. „Ma wszystko, żeby walczyć o Ligę Mistrzów”

Grzegorz Krychowiak od niedawna trenuje z Legią Warszawa, aby przygotować się do mundialu. Pomocnik nie ukrywa, że jest pod sporym wrażeniem tego, co zastał w klubie. 

Liga Arabii Saudyjskiej, w której na co dzień występuje Krychowiak, zakończyła swoje rozgrywki w połowie października. Do mundialu zostało już niewiele czasu, więc żeby nie wypaść z rytmu meczowego, 32-latek postanowił spędzić ten czas w Legii.

Mogą walczyć o Ligę Mistrzów?

Zanim Krychowiak trafił do Al-Shabab, tuż po wybuchu wojny na Ukrainie, miał okazję podpisać kontrakt z warszawskim klubem. Jak wspomina – było dużo kontaktów, ale brakowało ostatecznego potwierdzenia.

– Było bardzo blisko. To prawda, że w ostatnim czasie jest bardzo dużo kontaktów z Legią. Brakuje tylko podpisu… Nie wiem, czy przyszłość tym zaowocuje – wyznał na łamach sport.pl.

32-latek nie ukrywa swojego podziwu dla Legii. Zdaniem reprezentanta Polski „Wojskowi” mają wszystko, aby walczyć o Ligę Mistrzów.

– Ośrodek treningowy, baza, stadion robią ogromne wrażenie. Ten zespół, ten klub ma wszystko, żeby grać i walczyć o najwyższe cele, walczyć o Ligę Mistrzów i się rozwijać – ocenił.

Krychowiak ma ważny kontrakt z Al-Shabab do końca czerwca. O rok dłużej ważna jest jego umowa z Krasnodarem, jednak trudno wyobrazić sobie jego powrót do Rosji.

Peszko opisał spięcie Glika z Bońkiem. „A co pan, k***a, do mnie?”

Reprezentacja Polski w 2013 roku przegrała z Anglią. Sławomir Peszko wrócił do tego spotkania w swojej autobiografii. Piłkarz Wieczystej opisał spięcie między Zbigniewem Bońkiem a Kamilem Glikiem, po zakończonym meczu z „Synami Albionu”.

W swojej autobiografii Peszko odkrywa zakulisowe sytuacje z reprezentacji Polski. Wśród wielu smaczków można znaleźć sytuacje nawet sprzed prawie 10 lat.

Spina

Jedna z nich tyczyła się kłótni Kamila Glika ze Zbigniewem Bońkiem, po porażce reprezentacji z Anglią na Wembley w październiku 2013 roku (0-2). Wówczas selekcjonerem „Biało-Czerwonych” był Waldemar Fornalik, a Boniek dopiero co został prezesem PZPN. Od razu chciał pokazać, kto tu rządzi.

Co to w ogóle jest? Przegrywacie mecz za meczem. To wstyd, kompromitacja. Koniec tego, od jutra to się zmieni. Teraz będzie po mojemu – opisywał słowa Bońka Peszko w „Peszkografii”.

Na słowa prezesa miał zareagować Kamil Glik, który tym samym skierował krytykę w swoją stronę. Boniek, według relacji Peszki, miał poradzić stoperowi „skupienie się na sobie”. Dodatkowo wbił mu szpilkę, mówiąc, że jeśli nie ma siły wracać na swoją połowę po 50 minutach gry, to niech od razu poprosi o zmianę.

A co pan, k***a, do mnie wyskakuje? To ja gram sam? Sam na boisku byłem?odpowiedział Glik. 

Choć wszyscy piłkarze w tym sporze jedynie spuścili głowy i postanowili w niej nie uczestniczyć, to finalnie przyznali rację stoperowi. Peszko dodaje, że konflikt między oboma panami był i dalej jest bardzo widoczny.

Kamil z Bońkiem się nienawidzą. To żadna tajemnica. Niechęć między nimi da się wyczuć na kilometr, nawet jeśli przed kamerami obaj podają sobie ręce i potrafią wyściskać – stwierdził Peszko. 


Fragment pochodzi z książki pt. „Peszkografia. Będzie się działo!”
Publikacja jest dostępna na -> https://bit.ly/Polski-Atmosferic
Peszko w autobiografii nie czaruje ani siebie, ani odbiorcy. Mówi, jak było.

Choupo-Moting za Cristiano Ronaldo? Manchester United ma plan

Po tym, jak latem Bayern Monachium nie znalazł bezpośredniego następcy Roberta Lewandowskiego, zastępcą Polaka na najbliższy czas został Eric Maxim Choupo-Moting. Kameruńczyk w ostatnim czasie wszedł na wysoki poziom i swoją formą zainteresował… Manchester United. 

Przez długi czas, kiedy Lewandowski był jeszcze na Allianz Arenie głównym napastnikiem, Choupo-Moting głównie grzał ławkę rezerwowych. W ostatnim czasie zaczął jednak coraz częściej dostawać szansy od pierwszych minut. I świetnie z tego skorzystał.

Od początku października Kameruńczyk strzelił osiem goli i zanotował trzy asysty. A dokonał tego w zaledwie dziewięciu występach dla Bayernu Monachium. Doszło nawet do tego, że „Die Roten” zastanawiają się nad przedłużeniem jego kontraktu. Obecna umowa napastnika wygasa w 2023 roku.

Szerokie zainteresowanie

Okazuje się jednak, że nie tylko Bayern chciałby kontynuować przygodę z „Czupo”. Swoimi dobrymi występami Kameruńczyk zainteresował także inne europejskie kluby z samego topu.

Angielskie oraz francuskie media piszą, że sytuację napastnika monitoruje Manchester United. 33-latek jest typowany do… zastąpienia Cristiano Ronaldo w przyszłym roku. Umowa Portugalczyka z „Czerwonymi Diabłami” obowiązuje bowiem do czerwca przyszłego roku. Wówczas na Old Trafford mógłby pojawić się Choupo-Moting.

„Bild” uspokaja jednak fanów Bayernu i samego Kameruńczyka. 33-latek ma czuć się znakomicie w Monachium i być chętnym, aby przedłużyć kontrakt. Co więcej, napastnik ma mieć „słowne porozumienie” z władzami ws. parafowania umowy.

Jaka przyszłość czeka Leo Messiego? PSG dalej walczy o zatrzymanie gwiazdy

PSG jest zdeterminowane, aby przedłużyć kontrakt Leo Messiego. Argentyńczyk nie podjął jeszcze decyzji co do swojej przyszłości. Według francuskich mediów jeszcze przed mundialem może jednak dojść do przełomu. 

Obecnie trwający kontrakt Messiego z mistrzami Francji obowiązuje do czerwca 2023 roku. Jak na razie nie wiadomo, czy umowa zostanie przedłużona. Sam zawodnik nie podjął jeszcze decyzji, gdzie będzie występować w przyszłości.

Determinacja

O Messiego zabiegać mają przede wszystkim trzy kluby. Poza PSG nie jest tajemnicą, że Argentyńczyka ciepło przyjęłaby z powrotem na Camp Nou FC Barcelona. Ostatnią opcją dla 35-latka ma być przejście do Interu Miami.

To właśnie Amerykanie mieli być już bardzo blisko porozumienia z zawodnikiem. Według francuskich mediów nie wszystko zostało jednak jeszcze przyklepane. „L’Equipe” podaje, że paryżanie dalej chcą walczyć o swojego zawodnika.

Loic Tazi stwierdził, że rozmowy między klubem a otoczeniem Messiego już się rozpoczęły. Porozumienie nie jest natomiast nierealne. Argentyńczyk chciałby wygrać z PSG Ligę Mistrzów, co bardzo podoba się działaczom mistrzów Francji. Niewykluczone, że ostateczna decyzja ws. przyszłości 35-latka zostanie podjęta jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Katarze.

https://twitter.com/PSGhub/status/1587727597936549937?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1587727597936549937%7Ctwgr%5Ec448f4cfd8fcddae265ded11438f235aa74488cc%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fpsg-leo-messi-negocjuje-nowy-kontrakt-przelom-jeszcze-przed-mundialem-pracuja-nad-aspektem-finansowym%2F199311-n

Dobre informacje ws. Artura Jędrzejczyka. Wróci przed mundialem?

Artur Jędrzejczyk może wyrobić się z powrotem do zdrowia przed rozpoczęciem mistrzostw świata. Szczegóły o stanie 34-latka przekazał Paweł Gołaszewski na kanale „Meczyków”. 

„Jędza” doznał kontuzji w wygranym wysoko przez Legię meczu z Jagiellonią Białystok (5-2). Przekonujące zwycięstwo stoper okupił urazem kostki. Pod znakiem zapytania stanął jednocześnie jego wyjazd na mistrzostwa świata do Kataru.

Optymizm

Pierwsze diagnozy nie były zbyt pocieszające. Spekulowano, że Jędrzejczyk może pauzować nawet kilka tygodni. Legia Warszawa przedstawiła jednak jakiś czas temu pozytywne wyniki badań. Dobre informacje przekazuje także Paweł Gołaszewski z tygodnia „Piłka Nożna”.

– Jędrzejczyka zabraknie w spotkaniu z Lechią Gdańsk, ale na ten kolejny ze Śląskiem Wrocław (13.11.) ma znaleźć się w kadrze – powiedział dziennikarz w programie „Poznań vs Warszawa” na kanale „Meczyków”. 

– Myślę, że jest szansa, że wróci do treningów we wtorek lub środę w przyszłym tygodniu. W kontekście wyjazdu na mundial to nie ma czerwonego światła, a nawet jest pomarańczowo-zielone – dodał.

– Słychać, że Jędrzejczyk jest chyba w tej kadrze 26-osobowej i power rankingu Czesława – podsumował Gołaszewski. 

Grabara bohaterem wielkiego transferu? „Może stać się najdroższym bramkarzem w historii ligi”

Kamil Grabara w Danii pracuje na wielki transfer. Polak w niedalekiej przyszłości może zmienić FC Kopenhagę na dużo mocniejszy klub. Wieszczy mu to ekspert „Viaplay”. 

Grabara do Kopenhagi trafił w lipcu 2021 roku. Liverpool otrzymał za młodego golkipera 3,5 mln euro. 23-latek niemalże z miejsca stał się pierwszym bramkarzem Duńczyków i kolejnymi świetnymi występami tylko potwierdzał swoją pozycję.

Wielki transfer

W zeszłym sezonie udało mu się ustanowić nowy rekord ligi pod względem minut bez straty gola. Jego postawa znacząco ułatwiła Kopenhadze zdobycie mistrzowskiego tytułu oraz kwalifikacji do Ligi Mistrzów.

W bieżącym sezonie Grabara dalej potwierdza świetną formę. Początek sezonu stracił co prawda przez kontuzję, ale po powrocie do zdrowia ponownie stanął między słupkami. Udowodnił, że dalej znajduje się w świetnej dyspozycji, notując genialne występy, między innymi z Manchesterem City w LM.

Grabara najprawdopodobniej znajdzie się również w kadrze „Biało-Czerwonych” na mundial. Po zakończeniu imprezy w Katarze może zostać natomiast bohaterem głośnego transferu. Taki wieszczy mu przynajmniej Kenneth Emil Petersen, ekspert duńskiego oddziału „Viaplay”.

– Ma autorytet w szatni i największy potencjał sprzedażowy. Może stać się najdroższym bramkarzem w historii Superligi – stwierdził Petersen. 

Co u rywali? Reprezentacja Czech

Mistrzostwa świata odbędą się już za kilka tygodni. Omówiliśmy już zarówno rywali Polski na nadchodzącym mundialu oraz sparingpartnera „Biało-Czerwonych” – Chile. Tym razem skupimy się więc na grupie eliminacyjnej Euro 2024, a konkretnie na Czechach. Razem z LV BET zapraszamy więc Was na serię „Co u rywali”? W której opisujemy aktualną sytuację naszych ̶m̶u̶n̶d̶i̶a̶l̶o̶w̶y̶c̶h̶  eliminacyjnych rywali.

Polska w niedawnym losowaniu trafiła do grupy E, gdzie zmierzy się z Czechami, Albanią, Wyspami Owczymi i Mołdawią. Na papierze wydaje się, że trafiliśmy idealnie. Ominęliśmy najtrudniejszych rywali, jak Anglia czy Francja. Czy jednak rzeczywiście jest aż tak dobrze? I tak, i nie. Dziś skupimy się na reprezentacji Czech.

Kryzys

Czesi w ostatnich miesiącach nie radzili sobie najlepiej. Ostatnie zwycięstwo ekipa Jaroslava Silhavego zanotowała w czerwcu (2-1 ze Szwajcarią) w Lidze Narodów. Kolejne spotkania to pasmo rozczarowań. O ile remis (2-2) z Hiszpanią był traktowany jako dobry wynik, tak później przyszły same porażki. Czesi przegrali dwukrotnie z Portugalią, raz z Hiszpanią i w ponownym spotkaniu ulegli Szwajcarii.

Sytuacji Czechów nie polepsza fakt, że zabraknie ich na mundialu. W marcu przegrali spotkanie barażowe ze Szwecją i pożegnali się z wyjazdem do Kataru. Nie był to zresztą pierwszy taki przypadek. Ostatni raz „Cesti Lvy” na największej piłkarskiej imprezie ostatni raz pojawili się… w 2006 roku.

Imponujący bilans

O ile na mundialach Czechów systematycznie brakuje, to zdecydowanie nie można odmówić im częstych wyjazdów na mistrzostwa Europy. Po rozpadzie Czechosłowacji nieprzerwanie grają na Euro od 1996 roku. To właśnie na czempionacie „Starego Kontynentu” osiągnęli swoje największe sukcesy.

We wspomnianym turnieju z 1996 roku sięgnęli po wicemistrzostwo. W 2004 roku natomiast wywalczyli brązowy medal. W 2012 oraz 2020 roku doszli z kolei do ćwierćfinału. Trzeba zatem jasno przyznać, że Czesi mają swój patent na Euro i trudny skazywać ich w naszej grupie na jakikolwiek blamaż. Ba, można śmiało zaryzykować, że wraz z Polską, to właśnie oni będą faworytem do awansu na niemieckie mistrzostwa.

Kolektyw

W składzie Czechów na próżno szukać gwiazd światowego formatu pokroju Roberta Lewandowskiego. Skład tworzą jednak bardzo utalentowani zawodnicy, połączeni z solidnymi graczami. Nie brakuje tam nazwisk zarówno z europejskich klubów z TOP 5, jak i klasycznych ligowców.

Czesi grają między innymi w Bundeslidze, Premier League czy Serie A. Najbardziej rozpoznawalni piłkarze to z pewnością Patrik Schick (Bayer Leverkusen) czy Tomas Soucek (West Ham United). Mało tego, Schick od momentu swojego debiutu w kadrze ma już na koncie 18 goli w 35 występach. Soucek pełni natomiast funkcję kapitana.

Katarczycy kupili sobie holenderskich kibiców na mundial. Mają kilka zadań

Mundial w Katarze wzbudza wielkie kontrowersje. Ich echa na pewno nie umilkną po akcji, jaką przeprowadzili gospodarze mistrzostw. Według mediów Katarczycy opłacą grupę holenderskich kibiców, w celu jak najlepszego odbioru czempionatu w mediach społecznościowych. 

Zorganizowaniu mundialu akurat w Katarze sprzeciwiają się liczne grupy, działające przeciwko łamaniu praw człowieka i praw kobiet. Również kibice byli rozgoryczeni miejscem odbywania się największej piłkarskiej imprezy. Katar jest bardzo oddalonym i kosztownym krajem. Wyjazd na mundial wiąże się zatem z wielkimi kosztami oraz z dostosowaniem się do licznych reguł.

Kupieni kibice

Według mediów Katarczycy poszli jednak o krok dalej. Organizatorzy „kupili” grupę 50 holenderskich kibiców. Opłacą im lot oraz zakwaterowanie. W zamian fani „Oranje” mają się mocno zaangażować w życie mistrzostw. Założenia, jakie spełnić muszą kibice zawarto w Kodeksie Postępowania, który podpisało dwóch przedstawicieli grupy.

Głównym zadaniem, jakie postawiono kibicom było zaangażowanie w mediach społecznościowych. Posty, jakie będą wrzucać Holendrzy, mają zostać wykorzystane w celach marketingowych do promowania mundialu. Poza tym kibice mają zgłaszać obraźliwe wpisy, a także reagować i udostępniać posty komitetu organizacyjnego. Mają być także obecni na ceremonii otwarcia podczas meczu Kataru z Ekwadorem 20 listopada.

– Kamera zrobi zbliżenie na naszą ubraną na pomarańczowo grupę podczas otwarcia. Ponadto będziemy regularnie pojawiać się na placach w naszych pomarańczowych koszulkach i weźmiemy udział w kibicowskim Pucharze Świata, w którym kibice grają pięć na pięć – zdradził koordynator wyjazdu, Leon van der Wilk. 

– Oczywiście jest dylemat, czy należy organizować Mistrzostwa Świata w tego rodzaju krajach, ale ten wybór został po prostu dokonany w 2010 roku. Osobiście uważam, że sport i polityka powinny pozostać rozdzielone. Dlatego po prostu jeździmy tam jako kibice – dodał.

Ze zdaniem Wilka nie zgadza się inny kibic reprezentacji Holandii.

– Jesteśmy fanami reprezentacji Holandii, ale nie tych mistrzostw świata. Pokusa, by wziąć w tym udział, była wielka. Dostajesz darmowy lot i zakwaterowanie i możesz iść na mecz otwarcia. Ale fakt, że musielibyśmy podpisać dokument z wszelkiego rodzaju zobowiązaniami i ograniczeniami, był dla nas nie do przyjęcia – stwierdził Paul Hirschler.

Nicola Zalewski z nagrodą Golden Boy! Polak wygrał głosowanie z wielką przewagą

Nicola Zalewski odbierze nagrodę Golden Boy! Polak wygrał głosowanie kibiców na najlepszego zawodnika do 21. roku życia. Nad drugim Camavingą miał olbrzymią przewagę. 

Niedawno statuetkę na gali Złotej Piłki dla najlepszego piłkarza do 21. roku życia odebrał Gavi. Wciąż trwało jednak głosowanie kibiców, na laureata nagrody „Tuttosport”. Nicola Zalewski bardzo długo utrzymywał się na pozycji lidera i nie wypuścił zwycięstwa.

Wielka przewaga

Piłkarz AS Romy wygrał głosowanie wśród kibiców z wielką przewagą. Na zakończenie zyskał aż 49,9 procent głosów. Drugi Eduardo Camavinga miał 26,4 proc. Podium zamknął natomiast Antonio Silva (12,1 proc.).

Zalewski odbierze statuetkę Golden Boy Web 2022 już za tydzień. Galę w Turynie zaplanowano na 7 listopada.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.