Coraz trudniejsza sytuacja Milika w Juventusie. Waży się przyszłość Polaka

Arkadiusz Milik na początku swojej przygody z Juventusem rozwijał się bardzo dobrze i piął się w hierarchii klubowej. W ostatnich tygodniach coś poszło jednak nie tak. Obecnie zarząd „Starej Damy” ma być coraz mniej zadowolony z Polaka i powoli traci do niego cierpliwość. 

Napastnik trafił do Turynu latem na zasadzie wypożyczenia z Olympique Marsylii. Od początku prezentował się bardzo dobrze i szybko stał się ulubieńcem kibiców. Wywalczył sobie także miejsce w składzie, poniekąd wychodząc z cienia Dusana Vlahovicia, dla którego miał być jedynie rezerwowym.

Kołtoń wskazał piłkarza, który może zaskoczyć na mundialu. „Może być niespodzianką” [CZYTAJ]

Kończy się cierpliwość

W ostatnich tygodniach pozycja Milika znacząco osłabła. Stało się to za sprawą formy, jaką zaczął prezentować 28-latek. Ostatniego gola 28-latek w Serie A strzelił ponad miesiąc temu. Passa bez trafienia ciągnie się już od sześciu meczów ligowych. Po drodze zdobył co prawda bramkę w meczu z Benficą w Lidze Mistrzów, ale niewiele to zmieniło.

Czesław Michniewicz przeprosił Jacka Kurowskiego. „To była moja wina” [CZYTAJ]

Z początkowego zachwytu i oczarowania Milikiem, zarząd Juventusu zaczął na niego patrzeć dużo krytycznie. Doszło nawet do tego, że zastanawiają się, czy warto wykupić go z Marsylii. Przypomnijmy, że Włosi mają taką opcję po zakończeniu sezonu 2022/23.

Robert Lewandowski wyróżniony! Jego wizerunek znajdzie się na jednym z wieżowców w Katarze [CZYTAJ]

„Tuttosport” podaje, że kluczowym dla Milika będzie początek przyszłego roku. Właśnie wtedy działacze mogą zdecydować, co dalej zrobić z 28-latkiem. Co istotne, cena za Polaka nie jest specjalnie wysoka. Juventus musiałby zapłacić Olympique zaledwie 7 milionów euro. Dodatkowe 2 mln zawierałyby się w bonusach.

PGE Narodowy miał gwarancję na 10 lat. Wygasła pod koniec kwietnia tego roku [CZYTAJ]

W ten weekend Milik będzie miał ostatnią szansę do powiększenia swojego dorobku przed rozpoczęciem mistrzostw świata. Juventus w niedzielę zagra z Lazio na własnym stadionie.

Kołtoń wskazał piłkarza, który może zaskoczyć na mundialu. „Może być niespodzianką”

Już wkrótce rozpoczną się mistrzostwa świata w Katarze. Czesław Michniewicz ogłosił już kadrę 26 piłkarzy, których zabierze na mundial. Wśród powołanych znalazł się Michał Skóraś. Według Romana Kołtonia 22-latek może odegrać ważną rolę podczas tego turnieju. 

Reprezentacja Polski mistrzostwa rozpocznie od starcia z Meksykiem (22 listopada). „Biało-Czerwoni” następnie zagrają z Arabią Saudyjską (26 listopada) i Argentyną (30 listopada).

Czesław Michniewicz przeprosił Jacka Kurowskiego. „To była moja wina” [CZYTAJ]

Odegra ważną rolę?

Czesław Michniewicz ogłosił już 26-osobową kadrę, którą zabierze do Kataru. Wśród powołanych znalazł się Michał Skóraś, który notuje świetny sezon w barwach Lecha Poznań. 22-latek do tej pory zagrał w 29 meczach, w których strzelił 10 goli.

Robert Lewandowski wyróżniony! Jego wizerunek znajdzie się na jednym z wieżowców w Katarze [CZYTAJ]

Jak na razie skrzydłowy ma tylko jeden występ w reprezentacji. Zagrał z Holandią w Lidze Narodów. Mimo małego doświadczenia na arenie międzynarodowej Roman Kołtoń uważa, że Skóraś może odegrać ważną rolę na nadchodzącym mundialu.

– Największym wygranym jest Skóraś. Zaliczył niesamowite tygodnie – mówił dziennikarzy „Prawdy Futbolu” na kanale „Cioną po Oczach”.

– Skóraś był w dołku i poszedł w górę. Dla mnie to jest piłkarz, który może być niespodzianką. W skali turnieju może wyjść nawet w pierwszym składzie w jednym z meczów – dodał.

PGE Narodowy miał gwarancję na 10 lat. Wygasła pod koniec kwietnia tego roku [CZYTAJ]

Przed wyjazdem do Kataru Polacy zagrają dwa spotkania. Jedno z nich odbędzie się 16 listopada, a rywalem „Biało-Czerwonych” będzie Chile. Dzień później piłkarze, którzy nie zagrali z południowoamerykańską drużyną wystąpią w nieoficjalnym meczu z juniorami Legii Warszawa.

Polska nie zagra z Chile na Stadionie Narodowym?! Na obiekcie wykryto usterkę

Na pięć dni przed sparingiem reprezentacji Polski z Chile może zmienić się miejsce rozegrania meczu. Według informacji Sebastiana Staszewskiego na Stadionie Narodowym, podczas inspekcji, wykryto usterkę, które uniemożliwia organizację wydarzeń masowych. Obecnie trwają rozmowy o przeniesie spotkania na obiekt Legii Warszawa. 

Reprezentacja Polski w przyszłą środę rozegra mecz towarzyski z Chile, który będzie ostatnim oficjalnym sprawdzianem formy przed wylotem do Kataru. Spotkanie miało pierwotnie odbyć się na Stadionie Narodowym, ale wiele wskazuje, że lokalizacja będzie musiała się zmienić. Wszystko przez wykrytą podczas inspekcji usterkę.

Dalej w Warszawie, ale inny stadion

O wspomnianej usterce poinformował jako pierwszy Sebastian Staszewski. Dziennikarz „Interii” przekazał, że podczas inspekcji wykryto bliżej nieokreśloną usterkę, która uniemożliwia organizację wydarzeń masowych.

Tym samym 16 listopada meczu z Chile nie może na nim rozegrać reprezentacja Polski. Na szybko zwołanym spotkaniu kryzysowym pojawili się, między innymi: Minister Sportu i Turystyki Kamil Bortniczuk, prezes PZPN Cezary Kulesza czy prezes Stadionu Narodowego Włodzimierz Dola.

Panowie dyskutują nad przeniesieniem spotkania na inny obiekt. Według Staszewskiego najprawdopodobniejszym scenariuszem wydaje się rozegranie sparingu na stadionie Legii Warszawa.

 

Apel Dariusza Szpakowskiego do Michniewicza. „Nie wystawiałbym go wcale”

16 listopada reprezentacja Polski zagra z Chile w meczu towarzyskim. Dariusz Szpakowski obawia się o zdrowie najważniejszych piłkarzy kadry. Apeluje do Czesława Michniewicza, aby przemyślał wystawienie w tym spotkaniu Roberta Lewandowskiego. 

Przed wylotem na mundial do Kataru „Biało-Czerwoni” zagrają z Chile 16 listopada. Michniewicz potwierdził również, że dzień później zagrają nieoficjalny mecz z juniorami Legii Warszawa. Więcej o tym przeczytacie TUTAJ.

Obawa o zdrowie

Oczywiście to mecz z Chile będzie głównym wyznacznikiem formy reprezentacji przed mistrzostwami świata. Sparing pozwoli Michniewiczowi wyjaśnić pewne niepewności w związku z ustawieniem „jedenastki” na mundial.

Jest to także ryzyko kontuzji u piłkarzy. Dariusz Szpakowski obawia się przede wszystkim o zdrowie Roberta Lewandowskiego. Doświadczony komentator nie ukrywa, że wolałby, aby Michniewicz pozwolił odpocząć napastnikowi FC Barcelony i kapitanowi „Biało-Czerwonych”.

– Nie zgadzam się, że ten mecz będzie sprawdzianem. Lewandowskiego nie wystawiałbym wcale. Wszystko, co najlepsze, trzeba zachować na Meksyk – oznajmił na antenie programu „Sportowy wieczór”.

– Meksykanie są zmartwieni poziomem swojej kadry, ale pocieszają się poziomem naszej. Uważam, że nie mają racji – dodał komentator.

„Biało-Czerwoni” w Katarze zagrają na pewno trzy mecze. Pierwszy odbędzie się 22 listopada z Meksykiem. Następnie zmierzymy się z Arabią Saudyjską (26 listopada) i z Argentyną (30 listopada).

Media w Argentynie podsumowały powołania Michniewicza. „Wielki nieobecny”

W argentyńskich mediach postanowiono przeanalizować powołania Czesława Michniewicza na mundial. Największe zaskoczenie wzbudziło pominięcie Mateusza Klicha. Skupiono się także na Robercie Lewandowskim. 

W czwartek odbyła się specjalna konferencja z udziałem Czesława Michniewicza. Selekcjoner wskazał na niej 26 piłkarzy, których powołał na mistrzostwa świata w Katarze. Jednym z największych zaskoczeń było pominięcie Mateusza Klicha.

Z taką opinią zgadzają się także argentyńskie media. W kraju naszych grupowych rywali wspomina się, że pomocnik odgrywał ważną rolę w Leeds United za czasów Marcelo Bielsy.

– Jednym z największych nieobecnych jest Mateusz Klich, który był ważną postacią Leeds za czasów Marcelo Bielsy. To jeden z najbardziej doświadczonych zawodników, który pomógł drużynie w trakcie eliminacji – napisano w „TyC Sport”.

Lider

Skupiono się także na Robercie Lewandowskim. Dziennikarze podkreślają, że napastnik FC Barcelony stanowi dla nich największe zagrożenie. Doceniono także formę Piotra Zielińskiego.

– Stoi na czele listy. Zawsze jest przerażający, a ostatnio zdobył drugiego Złotego Buta – stwierdziło „TyC Sport”.

– Widać wyraźnie, że jest liderem swojego kraju. Zwycięzca Złotego Buta, który drugi raz wystąpi na mundialu. Jednak czy Lewandowskiemu uda się poprowadzić Polskę do 1/8 finału na co czekają od 1986 roku? – dodaje „Ole”.

– Nie ma wątpliwości, że Lewandowski jest punktem odniesienia, narodowym idolem i głównym argumentem ofensywnym. Na mundialu będzie dążył do ugruntowania swojego statusu najlepszego piłkarza FIFA, osiągniętego w ciągu ostatnich dwóch lat. Warto również zwrócić uwagę na Zielińskiego, motor napędowy Napoli – zakończyło „ESPN”.

Reprezentacja Polski z Argentyną zmierzy się w trzecim, ostatnim meczu grupowym. Spotkanie obu drużyn zaplanowano na 30 listopada.

Reprezentacja zagra jednak dwa sparingi przed mundialem. Niespodzianka od selekcjonera

Reprezentacja Polski za pięć dni rozegra mecz towarzyski z Chile. Będzie to ostatni sprawdzian „Biało-Czerwonych” przed wylotem do Kataru na mistrzostwa świata. Czesław Michniewicz zapowiedział jednak, że będzie jeszcze jeden, niespodziewany mecz.

Mundial rozpoczyna się już za kilka dni. Reprezentacja Polski swoje pierwsze spotkanie rozegra 22 listopada z Meksykiem. Kolejno zagramy później z Arabią Saudyjską (26 listopada) i z Argentyną (30 listopada).

Niespodziewany rywal

Krótko przed wylotem do Kataru odbędzie się jeszcze zgrupowanie w Polsce. „Biało-Czerwoni” zmierzą się w jego trakcie z reprezentacją Chile. Sparing zaplanowano na 16 listopada.

Okazuje się, że nie będzie to jedyny towarzyski mecz, jaki zagrają nasi kadrowicze. Czesław Michniewicz w rozmowie z Mateuszem Borkiem zdradził, że piłkarze, którzy nie rozegrają spotkania z Chile, zmierzą się z… juniorami Legii Warszawa w nieoficjalnym sparingu.

– To efekt fajnej współpracy – umówiłem się z Jackiem Zielińskim i Markiem Śledziem, że tak zrobimy – oznajmił selekcjoner. 

Michniewicz zaznaczył, że spotkanie będzie miało charakter sparingowy. Rozegrany zostanie w formie 2×30 minut lub 2×35 minut. Zaplanowano je na 17 listopada, a więc dzień po rywalizacji z Chile.

Arbiter meczu Sandecja-Śląsk komentuje zamieszanie. „Prosiłem, żeby zostali”

Spotkanie Pucharu Polski między Sandecją Nowy Sącz a Śląskiem Wrocław wywołało masę kontrowersji. Głos w sprawie zabrał jeden z uczestników meczu 1/8 finału, a konkretnie jego rozjemca, Sebastian Jarzębiak. 

Całe zamieszanie ciągnie się od wczoraj. Podczas serii rzutów karnych w meczu między Sandecją a Śląskiem o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski doszło do przykrej sytuacji. Drużyna gospodarzy zeszła do szatni po spudłowanej „jedenastce” Maissa Falla. Powodem takiej decyzji miały być rasistowskie wyzwiska kierowane do zawodnika Sandecji, wykrzykiwane przez kibiców Śląska.

Komentarz sędziego

Mecz został przerwany, a wrocławianie wygrali walkowerem (3-0). „Przegląd Sportowy” skontaktował się w tej sprawie z Sebastianem Jarzębiakiem. Sędzia wczorajszego spotkania skomentował całe zamieszanie.

Chcieli (piłkarze Sandecjired.), żebym nakazał powtórzenie rzutu karnego Maissa Falla, a jeśli nie, to schodzą z boiska. Oczywiście nie mogłem się zgodzić na powtórkę, bo taka decyzja nie miałaby uzasadnienia w żadnym przepisie gry. Ich protesty były bardzo zdecydowane, nie była to jakaś normalna konstruktywna rozmowa i dlatego kapitan Dawid Szufryn został ukarany żółtą kartką. Mówiąc krótko, piłkarze domagali się jakichś swoich praw, niekoniecznie zgodnych z regulaminem – oznajmił Jarzębiak. 

Prosiłem, żeby zostali i żebyśmy dokończyli ten mecz. Dla mnie ich reakcja była zaskoczeniem. Poprosiłem delegata i sędziego technicznego, by poszli do nich do szatni i próbowali namówić na powrót na boisko – uważa arbiter. Ponadto twierdzi, że regulamin nie przewiduje czegoś takiego, jak powtórzenie rzutu karnego w okolicznościach, do których doszło. – To było niemożliwe. W artykule dotyczącym wykonywania rzutów karnych są wyszczególnione sytuacje, kiedy jednostka powinna być powtórzona. Żadnej z nich tutaj nie ma zastosowania – dodał arbiter.

 

Piękne słowa Carlesa Puyola pod adresem Lewandowskiego. „To wielkie szczęście”

Robert Lewandowski odebrał wczoraj Złotego Buta za najwięcej bramek strzelonych w minionym sezonie. Na ceremonii wręczenia nagrody obecny był Carles Puyol. Były kapitan FC Barcelony i legenda klubu wypowiedział się o jej nowym napastniku w samych superlatywach. 

Lewandowski otrzymał statuetkę za 35 goli, jakie strzelił w barwach Bayernu Monachium w poprzednim sezonie. To właśnie ten dorobek pozwolił mu na zgarnięcie Złotego Buta.

Komplementy

Na ceremonii obecny był także Carles Puyol. Były kapitan FC Barcelony i klubowa legenda, nie krył swojego zadowolenia z faktu, że Lewandowski trafił do Katalonii.

–  To wielkie szczęście mieć go w La Lidze, a szczególnie w Barcelonie – zaznaczył Puyol. 

– Zarząd klubu spisał się bardzo dobrze ściągając Roberta na Camp Nou. A ten bardzo szybko przystosował się do rozgrywek i strzela dużo bramek. Wierzę, że za ten sezon również zdobędzie Złotego Buta – dodał. 

Nadzieja umiera jednak ostatnia. Lewandowski w tym sezonie będzie miał zdecydowanie trudniejszą drogę do Złotego Buta. Polak ma obecnie na koncie 13 goli, jednak aż o 5 trafień wyprzedza go Erling Haaland. Prawdopodobnie między tą dwójką rozegra się główna rywalizacja.

Roman Kołtoń o doświadczonym kadrowiczu. „Ja bym go nie zabrał na MŚ”

Roman Kołtoń gościł ostatnio na kanale „Meczyków” na YouTube. Dziennikarz „Prawdy Futbolu” zabrał głos między innymi w sprawie Kamila Grosickiego i tego, czy doświadczony skrzydłowy powinien jechać na mundial do Kataru. 

W czwartek w Fabryce Norblina o godzinie 15:00 poznamy ostateczną kadrę reprezentacji Polski, która poleci na mistrzostwa świata. Wydarzenie wzbudza wielkie emocje.

Co z Grosickim?

Czesław Michniewicz odrzuci z szerokiej kadry kilka nazwisk, które finalnie nie zagrają na mundialu. Na razie na liście znajduje się Kamil Grosicki. Czy doświadczony piłkarz ostatecznie poleci do Kataru?

– Musimy być czasami stanowczy. Z bólem serca, pewnie się na mnie obrazi, ale ja bym chyba „Grosika” nie zabrał na MŚ – stwierdził Roman Kołtoń na kanale „Meczyków”. 

– Postawiłbym na młodych chłopaków, gdzieś w perspektywie tego, że życie piłkarskie toczy się błyskawicznie. Za chwilę w marcu zaczynamy od najtrudniejszych rywali el. EURO 2024 i ktoś powie, że ta grupa jest słaba, ale nikt nam punktów nie podaruje. Patrzyłbym do przodu już teraz – dodał dziennikarz „Prawdy Futbolu”. 

Raków Częstochowa gotowy wydać prawie milion euro na piłkarza

Jak podaje portal sport24.gr Raków Częstochowa jest zdecydowany na wykupienie Stratosa Svarnasa. Piłkarz AEK-u Ateny jest obecnie wypożyczony do drużyny wicemistrzów Polski. Transakcja ma się zamknąć w okolicach miliona euro. 

Środkowy obrońca trafił do Rakowa latem bieżącego roku. Z miejsca stał się ważnym ogniwem i podstawowym piłkarzem Marka Papszuna. Grek na koncie ma już 13 występów w tym sezonie. Na koncie ma również gola i aż trzy asysty.

Zostaje?

Svarnas w Częstochowie przebywać będzie przynajmniej do końca czerwca przyszłego roku. Taką umową związał się z Rakowem, przychodząc na wypożyczenie. Według portalu sport24.gr wicemistrzowie Polski zamierzają jednak wykupić 24-latka z AEK-u.

Nie będzie to jednak tania operacja. Raków będzie musiał zapłacić greckiemu klubowi 800 tysięcy euro. Co więcej, AEK otrzyma 20 procent od przyszłego transferu Svarnasa.

W przypadku ziszczenia się tego transferu 24-latek dołączy do grona najdroższych piłkarzy kupionych przez Raków. Jak na razie miano to należy do Deiana Sorescu. Rumun kosztował w okolicach 700-800 tysięcy euro.

Kłopoty, kłopoty Lewandowskiego. Polakowi grozi zawieszenie na kilka meczów

Robert Lewandowski nie będzie dobrze wspominał wczorajszego meczu z Osasuną. Polak w 31. minucie zobaczył drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. Kłopoty 34-latka mogą się jednak dopiero zacząć. Możliwe, że wykluczony zostanie na więcej, niż tylko jeden mecz. 

Obrońcy Osasuny od samego początku nie dawali Lewandowskiemu za wiele przestrzeni. Grali ostro, bezkompromisowo. Już w 11. minucie Polakowi puściły nerwy i sfaulował Nacho Vidala, za co dostał pierwszą żółtą kartkę.

Nie minęło wiele czas, bo już w 31. minucie Lewandowski bezpardonowo zaatakował łokciem Davida Garcię. Sędzia natychmiastowo sięgnął po żółty, a następnie czerwony kartonik. Resztę mecze 34-latek musiał spędzić w szatni.

Konsekwencje

Oczywiście Lewandowski długo nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra. Zanim w ogóle zaczął opuszczać murawę, próbował dyskutować z sędzią. Gdy nie dał rady nic wskórać pokazywał nieprzychylne gesty, o czym pisze „AS”.

– Gdy zmierzał w kierunku wyjścia z pola, zawodnik dwukrotnie wykonał gest dezaprobaty dla decyzji sędziego, polegający na przyłożeniu palca do nosa, a następnie wskazując kciukiem na sędziego. Gdy już miał zejść z pola gry, powtórzył ten gest ponownie, patrząc w stronę sędziego asystenta nr 1 i czwartego sędziego – opisał dziennik. 

Zdaniem Iturralde Gonzaleza, byłego sędziego, takie gesty są w Niemczech uznawane za obraźliwe i aroganckie. Lewandowski może mieć przez nie spore kłopoty. „AS” oraz „COPE” podają, że Polakowi grozi wykluczenie na nawet trzy spotkania La Liga.

34-latek na pewno opuści derbowe spotkanie z Espanyolem 31 grudnia. Jeżeli dojdzie do rozszerzenia kary, to Polak nie pojawi się także podczas rywalizacji z Atletico Madryt i Betisem.

Papszun o relacji z Bońkiem: „Mi nie zależy, żeby te stosunki ocieplać”

Nie jest tajemnicą, że Marek Papszun nie darzy się ze Zbigniewem Bońkiem wielką sympatią. Trener Rakowa skomentował swoje stosunki z byłym prezesem PZPN w rozmowie z „Faktem”. 

Raków prezentuje się kapitalnie w tym sezonie Ekstraklasy. Częstochowianie pewnie liderują w tabeli z dorobkiem 38 punktów. Niedawno ekipa Papszuna dała prawdziwy pokaz siły, demolując Wisłę Płock aż 7-1.

Napięte stosunki

Forma Rakowa to jeden z głównych tematów mediów bieżącego sezonu w naszym kraju. Ostatnio zrobiło się jednak głośno także o innej sprawie związanej z „Medalikami”. Konkretnie chodzi o Marka Papszuna i jego relacje ze Zbigniewem Bońkiem. Obaj panowie nie darzą się szczególną sympatią, o czym na łamach „Fakt” opowiedział szkoleniowiec.

– Jeżeli jestem przekonany, że ktoś mnie atakuje bezpodstawnie, nie jest dla mnie istotne, kim jest adwersarz. To dla mnie nie jest autorytet, bo autorytet musi się kierować określonymi zasadami i wartościami. Oczywiście o ile chce się za taki autorytet uchodzić – powiedział Papszun. 

Jednocześnie podkreślił, że nie uważa, aby mieli jakikolwiek „konflikt”. Odniósł się tym samym do wypowiedzi Bońka, w której użył określenia „zimna wojna”.

– To był żart. Takie sytuacje się zdarzają. Nie jestem ani ze Zbigniewem Bońkiem, ani z nikim innym na ścieżce wojennej. Na nikogo się nie obrażam, ale też jakoś specjalnie mi nie zależy, żeby w jakikolwiek sposób te stosunki ocieplać – zaznaczył.

Manchester United zainteresowany byłym zawodnikiem Legii Warszawa!

Manchester United już zastanawia się nad piłkarzami, którzy mogliby trafić w styczniu na Old Trafford. Na celowniku „Czerwonych Diabłów” miał się znaleźć Josip Juranović, były zawodnik Legii Warszawa. 

Chorwat latem zeszłego roku trafił do Celticu za bezcen. Legia sprzedała go za zaledwie trzy miliony euro. 27-latek świetnie wkomponował się do ekipy z Glasgow. W bieżącym sezonie na koncie ma 14 występów, z czego 6 zaliczył w Lidze Mistrzów. Każde spotkanie LM rozegrał w pełnym wymiarze czasowym.

Wielki transfer?

Niewykluczone, że Juranović wkrótce postawi kolejny, wielki krok w swojej karierze. Z informacji podanych przez portal 90min.com wynika, że Chorwatem mocno interesuje się Manchester United, który chciałby wzmocnić zimą prawą stronę defensywy.

Obecnie na tej pozycji występuje Diogo Dalot, a Aaron Wan-Bissaka wkrótce może odejść do innego klubu. Stad pojawiło się zainteresowanie Juranoviciem. Nie jest to jednak jedyny prawy obrońca obserwowany przez działaczy Manchesteru. Pod uwagę brani są także: Jeremie Frimpong (Bayer Leverkusen), Max Aarons (Norwich City), Benjamin Henrichs (RB Lipsk) oraz Denzel Dumfries (Inter Mediolan).

Kontrakt Juranovicia z Celtikiem obowiązuje aż do 2026 roku. Obecnie portal „Transfermarkt” wycenia go na 7 mln euro. Biorąc jednak pod uwagę długość kontraktu „The Boys” mogą żądać za swojego zawodnika dużych pieniędzy.

Piotr Żyła zapowiedział, że nie będzie oglądać mundialu. „W ogóle nie czekam”

Mistrzostwa świata w Katarze wzbudzają spore kontrowersje. Głos na temat największej piłkarskiej imprezy zabierają różne osoby, także spoza nominalnego środowiska. Piotr Żyła przyznał, że nawet nie czeka na inaugurację czempionatu. 

W miniony weekend rozpoczęły się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich. Z polskich skoczków najlepiej zaprezentował się Dawid Kubacki. 32-latek wygrał zarówno sobotni, jak i niedzielny konkurs.

Nie czeka na mistrzostwa

Przez nietypowy termin organizacji mundialu, zawody Pucharu Świata także odbędą się na nieco innych zasadach. Skoczkowie obecnie będą mieli trzytygodniową przerwę.

Piotr Żyła w Wiśle zajął kolejno piąte i ósme miejsce. Wypowiedział się przy okazji o odczuciach związanych z nadchodzącymi mistrzostwami świata w piłce nożnej.

– W ogóle na nie nie czekam! I w ogóle jestem zły, że sobie nie będę mógł usiąść latem, piwa wypić i popatrzeć na mecze. Tak fajnie było, jak to w lato było! Szło się na mecz, można było się schłodzić elegancko złocistym napojem i fajnie się oglądało. A teraz może finał oglądnę, a tak to chyba nic – zapowiedział Żyła.

– Ja tak mam, że jak chcę dobrze poskakać, to muszę się na sobie skupić, a nie na tym, co się dzieje dookoła. Tak więc przykro mi bardzo, oglądałbym z chęcią, ale będę tylko sprawdzał wyniki, pewnie bramki w powtórkach zobaczę, a na żywo raczej nie. Nie bez wspomagacza, nie w sezonie – dodał.

– Będę tylko po swojemu trzymał kciuki za naszych. Miejmy nadzieję, że zrobią niespodziankę – podsumował.

Przypomnijmy, że mistrzostwa świata rozpoczną się 20 listopada od inauguracyjnego meczu Kataru z Ekwadorem. Reprezentacja Polski dwa dni później zmierzy się z Meksykiem. W grupie spotkamy się jeszcze z Arabią Saudyjską i Argentyną.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.