Więcej Polaków w Serie A! Pomocnik odnowił umowę z klubem i zagra w elicie

Polska kolonia w Serie A ponownie się powiększy. Filip Jagiełło na kanale „Meczyków” poinformował, że przedłużył kontrakt z Genoą. Nowa umowa ma obowiązywać do 2025 roku. 

Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym we Włoszech gra sporo Polaków z Piotrem Zieliński, Wojciechem Szczęsnym czy Arkadiuszem Milikiem na czele. Do niedawna grał tam także między innymi Jakub Kiwior. Nasza kolonia w Serie A stale się powiększa i właśnie otrzymała kolejnego członka.

Powrót do elity

Mowa o Filipie Jagielle, którego Genoa zapewniła sobie awans do elity. Polak w programie „International Level” na youtube’owym kanale „Meczyków” potwierdził, że przedłużył kontrakt z „Il Grifone”, w których występuje od 2019 roku. Nowa umowa ma obowiązywać do 2025 roku.

– Przedłużyłem kontrakt z Genoą o dwa lata z opcją o kolejny rok. Myślę, że w najbliższej przyszłości klub to ogłosi – przekazał zawodnik. 

Jagiełło miał całkiem spory wkład w powrót Genoi do Serie A. Na zapleczu rozgrywek zgromadził 32 występy. Strzelił w nich 4 gole i dołożył 2 asysty. Przed nim do rozegrania jeszcze dwie kolejki, więc możliwe, że jeszcze jakieś liczby wpadną na jego konto.

Ikoniczny piłkarz odejdzie z Rakowa po sezonie. Powodem brak oferty nowego kontraktu

Nadchodzi czas pożegnań w Rakowie Częstochowa. Po sezonie z klubu odejdzie nie tylko Marek Papszun, ale także piłkarz-legend, czyli Tomas Petrasek. 

„Medaliki” wczoraj zostały oficjalnie nowym mistrzem Polski. Nie przyklepali tego sukcesu jednak sami, bo polegli w starciu z Koroną Kielce (0-1). Oznaczało to, że musieli poczekać na wynik meczu Pogoni Szczecin z Legią Warszawa. I nie zawiedli się. „Wojskowi” przegrali na Pomorzu 1-2, dzięki czemu Raków uzyskał na tyle dużą przewagę, że nikt nie jest już im w stanie odebrać tytułu.

Czas pożegnań

Obecnie w Częstochowie panuje wielka radość i fetowanie pierwszego, historycznego mistrzostwa Polski. Wkrótce jednak, kiedy emocje już opadną, nadejdzie smutny moment. Wiadomo już, że wraz z końcem sezonu z klubu odejdzie bowiem Marek Papszun, który był głównym architektem sukcesów Rakowa.

Dziś w mediach pojawiła się jednak informacja, że z „Medalikami” pożegna się także Tomas Petrasek. Czech przebywa w drużynie równie długo, co Papszun, bo od 2016 roku. Przebył z Rakowem tę samą drogę – od trzeciego poziomu rozgrywkowego, aż po mistrzostwo Polski. W sumie zaliczył w nim aż 171 występów.

Mimo statusu w klubie 31-latek nie otrzymał jednak propozycji przedłużenia wygasającego kontraktu. Tym samym latem zostanie wolnym zawodnikiem. Prawdopodobnie zostanie w Polsce. Zainteresowanie ma nim wykazywać kilka ekip z czołówki ligowej tabeli.

Paweł Fajdek znowu nie gryzie się w język. Lekkoatleta wbił szpilkę Robertowi Lewandowskiemu

Paweł Fajdek ponownie dał upust swojej frustracji związanej z plebiscytami w naszym kraju. Polski lekkoatleta wbił szpilkę Robertowi Lewandowskiemu, przy okazji udziału w „Hejt Parku”. 

Przypomnijmy, że Fajdek w ubiegłorocznym plebiscycie na sportowca roku w Polsce zajął dopiero 9. miejsce, mimo wygrania mistrzostw świata w rzucie młotem. Był to dla niego już piąty złoty medal w karierze. Podczas wystąpienia na scenie dał upust frustracji i zdecydowanie ocenił wybór głosujących.

– Może ja przestanę wygrywać, bo im więcej mam tytułów, tym niżej spadam w tym plebiscycie. Bawcie się dobrze, na pewno lepiej niż ja – wypalił wówczas lekkoatleta. 

Fajdek vs Lewandowski

W międzyczasie 34-latek udzielił jeszcze kilku głośnych wypowiedzi. Ponownie dał o sobie znać teraz na antenie „Kanału Sportowego”. Fajdek gościł w „Hejt Parku”, gdzie postanowił wbić szpilkę Robertowi Lewandowskiemu.

– Mamy plebiscyt na najlepszego polskiego sportowca w Polsce, czyli oczekujemy, że on coś dla Polski zdobył, a nie dla klubu z Niemiec czy Hiszpanii. Jeżeli mamy króla strzelców Ekstraklasy i jest Polakiem, to on powinien być nominowany – stwierdził. 

Fajdek ma także obawy o przyszłość tego typu plebiscytów. Mistrz świata w rzucie młotem uważa, że głosowania potrzebują zmian. Nie chce, aby jedyny wpływ na zwycięstwo któregoś z nominowanych mieli wyłącznie kibice.

– Nie powinno się mówić, że kibice mają decydujący głos, jeżeli ktoś 30 tysięcy głosów wykupuje sam. Nie trzeba wydać wielkich pieniędzy, żeby ten plebiscyt wygrać. Obawiam się, że coś takiego kiedyś się stanie – przyznał Fajdek. 

Uznany klub miał złożyć propozycję Papszunowi! Polak w gronie potężnych kandydatów

Możliwe, że Marek Papszun wcale nie rozstanie się z piłką nożną. Obecny trener Rakowa Częstochowa jest kuszony przez uznany klub. Według Piotra Koźmińskiego Polak otrzymał ofertę z Olympiakosu. 

Wraz z zakończeniem sezonu 2022/23 Papszun odejdzie z Rakowa. Szkoleniowiec jakiś czas temu oficjalnie podjął decyzję i poinformował o niej na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Jego następca w Częstochowie zostanie dotychczasowy asystent – Dawid Szwarga.

Krótka przerwa?

48-latek już kilka dobrych miesięcy temu zapowiedział, że po rozstaniu z Rakowem nie obejmie żadnego innego klubu. Chce sobie zrobić przerwę i zająć się rodziną, której do tej pory, przez pracę trudy pracy trenera, nie mógł poświęcić tyle czasu, ile by chciał. Niewykluczone jednak, że jego przyszłość potoczy się inaczej. Mówił o tym w rozmowie z „TVP Sport”:

„Nie wykluczam, że od razu podejmę nową pracę”

Od jakiegoś czasu w mediach przewijają się z kolei kluby, które miałyby być chętne na zatrudnienie Papszuna. Mówiło się sporo między innymi o topowych drużynach z Izraela. Teraz do gry miał wkroczyć jeszcze Olympiakos Pireus. Według Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowe Fakty”, Grecy mieli już złożyć mu propozycję kontraktu.

Działacze szukają nowego szkoleniowca po tym, jak z tej funkcji zrezygnował Michel. Dziennikarz dodaje, że w gronie kandydatów znajdują się również: Hernan Crespo, Diego Martinez, Gennaro Gattuso, Alfred Schreuder lub Siergiej Rebrow.

Marcin Najman apeluje do Fernando Santosa. Chce zabrać „dziewiątkę” Lewandowskiemu!

Marcin Najman postanowił doradzić Fernando Santosowi. Pięściarz apeluje, aby następcą Roberta Lewandowskiego został Dawid Kownacki. Jego zdaniem to on powinien przejąć „dziewiątkę” od kapitana kadry. 

W bieżącym sezonie Kownacki notuje świetne liczby w barwach Fortuny Duesseldorf. 26-letni napastnik w 31 występach strzelił 14 goli i dołożył 10 asyst na zapleczu Bundesligi. Niemieccy dziennikarze regularnie go chwalą i przyznają wysokie oceny.

Główny napastnik w kadrze?

Mimo równej i wysokiej dyspozycji Kownacki nie doczekał się powołania na pierwsze zgrupowanie Fernando Santosa. Portugalczyk postawił na sprawdzony w reprezentacji zestaw napastnik z Robertem Lewandowskim na czele. Zdaniem wielu osób brak 26-latka na zgrupowaniu był jednak błędem selekcjonera. Często przewijał się temat ustawienia go w ataku wraz z kapitanem „Biało-Czerwonych”.

O krok dalej poszedł Marcin Najman. Pięściarz uważa, że Kownacki powinien… zastąpić Lewandowskiego i przejąć koszulkę z numerem dziewięć. Apeluje do Fernando Santosa, aby ten postawił na takie rozwiązanie.

–  Ile razy mam Wam tłumaczyć?! Dawid Kownacki powinien grać z numerem 9 w reprezentacji Polski! Młody, głodny i cały czas biega! Piłka go szuka! Weźcie, przetłumaczcie na portugalski selekcjonerowi, bo po angielsku chyba nie potrafi – napisał w mediach społecznościowych Najman. 

Wielce prawdopodobne jest to, że przynajmniej częściowo modły Najmana zostaną wysłuchane. Santos prawdopodobnie tym razem się zreflektuje i wyśle do Duesseldorfu powołanie dla „Kownasia”. Wówczas będzie mógł się sprawdzić w meczach z Niemcami (sparing 16 czerwca) oraz z Mołdawią (eliminacje ME 2024 – 20 czerwca).

Filip Mladenović przeprosił za uderzenie piłkarzy Rakowa. Jest oświadczenie piłkarza Legii!

Filip Mladenović opublikował oświadczenie, odnoszące się do wydarzeń, które miały miejsce po finale Pucharu Polski. Serb przeprosił za swoje zachowanie. – Mam świadomość, że to było niedopuszczalne. Tak nie powinien zachowywać się żaden sportowiec – czytamy w poście.

Serb znalazł się na ustach mediów, kiedy to po zakończeniu meczu na PGE Narodowym uderzył trzech piłkarzy Rakowa Częstochowa. Zachowanie Mladenovicia nagrały kamery, a wideo szybko obiegło internet. Obecnie zawodnik Legii czeka na decyzję Komisji Dyscyplinarnej, która miała wszcząć w jego sprawie postępowanie. Prawdopodobnie czeka go zawieszenie.

Przeprosiny

31-latek dwa dni wygranym finale postanowił opublikować na swoim Instagramie oświadczenie. Przyznał się w nim do popełnionych czynów i nie odsuwał od siebie żadnych oskarżeń. Przeprosił także zawodników Rakowa oraz Marka Papszuna i cały sztab szkoleniowy.

– Finał Fortuna Pucharu Polski był meczem pełnym emocji i dramaturgii. Niestety, również tych pozasportowych, które udzieliły się mojej osobie – zaczął Mladenović. 

– Przepraszam za swoje zachowanie piłkarzy, przede wszystkim Marcina Cebulę, Wiktora Długosza i Jeana Carlosa, oraz sztab Rakowa Częstochowa, łącznie z trenerem Markiem Papszunem. Mam świadomość, że to było niedopuszczalne. Tak nie powinien zachowywać się żaden sportowiec. Przepraszam również zawodników mojej drużyny, mój sztab i kibiców za niegodne reprezentowanie barw Legii Warszawa – czytamy dalej. 

– Informuję, że więcej publicznie nie będę zabierał głosu na ten temat – zaznaczył.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Filip Mladenovic (@filipmladenovic25)

PZPN reaguje na skandaliczne zachowanie Mladenovicia. Serba czeka bardzo surowa kara

Nie milkną echa po finale Pucharu Polski. A raczej tego, co stało się tuż po ostatnim gwizdku. Łukasz Wachowski w rozmowie z „Faktem” wyznał, co może czekać Filipa Mladenovicia. 

Legia Warszawa, mimo grania niemal przez pełne 120 minut w osłabieniu, wygrała dwa dni temu Puchar Polski. „Wojskowi” najpierw wytrzymali do dogrywki, a następnie – do rzutów karnych. W konkursie „jedenastek” podopieczni Kosty Runjaicia okazali się lepsi od Rakowa Częstochowa, który nie zdołał po raz trzeci zdobyć trofeum.

Co czeka Mladenovicia?

Po ostatnim gwizdku głośno było jednak nie o samym meczu. Ten był bowiem dość… nudny. Zdecydowanie więcej działo się w kwestii spięć między piłkarzami. Do eskalacji doszło już po ostatnim rzucie karnym. Wówczas kamery uchwyciły, jak Filip Mladenović uderzył trzech piłkarzy Rakowa.

Nagranie szybko obiegło internet, zaś Serb stał się przedmiotem wielu dyskusji. Nie brakuje głosów kibiców, którzy domagają się dotkliwej kary dla zawodnika Legii. W rozmowie z „Faktem” zapytano o to został Łukasz Wachowski. Sekretarz generalny PZPN zdradził, co może teraz czekać „Mladena”.

– Przyznam, że po raz pierwszy zetknąłem się z taką eskalacją agresji u piłkarza. To wydarzenie bez precedensu. Nie zamierzam ferować wyroków, ale zawodnik Legii powinien być przygotowany na dotkliwą karę – oznajmił Wachowski. 

W kuluarach mówi się, że karą może być zawieszenie na nawet pół roku. Obowiązywałoby ono nie tylko w rozgrywkach Pucharu Polski, ale i Ekstraklasie. Wachowski zaznacza także, że nawet jeśli Serb odejdzie z Legii do innego kraju (mówi się o jego transferze do Grecji), to kara może zostać przeniesiona. To będzie już jednak zależeć od FIFA.

W czwartek Komisja Dyscyplinarna ma rozpocząć postępowanie wobec wszystkich spięć, jakie miały miejsce w finale Pucharu Polski. Kwestia Mladenovicia zostanie potraktowana osobno.

UEFA w końcu zareagowała na skandale w Grecji. To pokłosie afery z Pawłem Raczkowskim

UEFA podjęła decyzję ws. sędziów z zagranicy, którzy przyjeżdżali prowadzić mecze greckiej ekstraklasy. Stanowisko federacji jest jasne i nie pozostawia wątpliwości. 

Przypomnijmy, że jakiś czas temu Paweł Raczkowski został wyznaczony do poprowadzenia spotkania AEK-u Ateny z Arisem Saloniki. Na kilka godzin przed planowanym rozpoczęciem meczu Polak został jednak odsunięty. Powodem było spięcie arbitra (oraz jego asystentów) z greckimi kibicami.

Sędziemu zarzucano, że pod wpływem alkoholu zachowywał się niestosownie w kierunku sympatyków AEK-u. Finalnie Raczkowski udowodnił, że w momencie zdarzenia był trzeźwy, a cała sytuacja była prowokacją Greków.

Warto zaznaczyć, że nie była to jedyna tego typu afera. Pod koniec kwietnia Davide Massa został kopnięty w krocze przez jednego z kibiców. Miało to miejsce po spotkaniu Olympiakosu z AEK-iem.

Koniec z zagranicznymi sędziami

UEFA postanowiła w końcu wziąć się z tę sprawę. Aleksander Ceferin wysłał list do prezesa greckiej federacji, w której zdecydowanie przedstawił swoje stanowisko.

– Z głębokim smutkiem i zaniepokojeniem muszę poinformować, że UEFA dowiedziała się o kolejnym incydencie obejmującym obelgi i przemoc wobec sędziów piłkarskich, którzy zostali wyznaczeni do sędziowania ostatnich meczów w lidze greckiej. Pomimo naszych wspólnych wysiłków, w świetle ostatnich wydarzeń, UEFA ponownie rozważyła swoje poparcie dla wysyłania sędziów kategorii „Elite” i „A” do sędziowania meczów play-off greckiej Superligi i postanowiła na razie zaprzestać tej praktyki – napisał prezes UEFA.

Portal gazzetta.gr zaznacza, że grecka federacja nadal ma prawo działać na własną rękę i teoretycznie może wysłać zaproszenie dla sędziego z innego kraju. W świetle wszystkich ostatnich afer wątpliwe jest jednak, aby ktokolwiek zdecydował się skorzystać z takiej opcji.

Kibice Legii nie chcą poddać kontroli swojej oprawy. Atmosfera przed finałem Pucharu Polski gęstnieje

Dziś odbędzie się finał Pucharu Polski. Raków Częstochowa postara się obronić trofeum i po raz trzeci z rzędu (!) włożyć statuetkę do swojej gabloty. Rywalem „Medalików” będzie Legia Warszawa. Przed spotkaniem jednak już teraz gęstnieje atmosfera…

Już o 16:00 na Stadionie Narodowym Legia Warszawa zmierzy się z Rakowem w finale Pucharu Polski. Niemal jak co roku przed spotkaniem narastają kontrowersje związane z oprawami.

Sebastian Staszewski z „Interii” przekazał, że kibice z Częstochowy wnieśli już swoje barwy i całą oprawę. Gorzej mają się sympatycy stołecznego klubu. Dziennikarz poinformował, że nie chcą poddać kontroli wszystkich części scenografii. W grę wchodzi także duża flaga.

Zamieszanie przed finałem Pucharu Polski. Z tego co słyszę, kibice Legii Warszawa nie chcą poddać kontroli wszystkich elementów oprawy (w tym wielkiej flagi), chociaż warunki wniesienia były wcześniej ustalone. Trwają rozmowy. Raków Częstochowa swoją oprawę już wniósł – napisał na Twitterze Staszewski. 

Do finału Pucharu Polski zostało już kilka godzin. Jeśli w sprawie opraw pojawią się kolejne informacje, podamy wam je na bieżąco.

Wiadomo, kiedy Neymar wróci do gry. Nowe informacje o zdrowiu Brazylijczyka

Wkrótce Neymar może wrócić na boisko. Nowe informacje o stanie zdrowia Brazylijczyka przekazał Olivier Tallaron z „Canal+”.

19 lutego Neymar doznał kontuzji. Od tamtej pory 31-latek nie pojawił się na murawie. Warto przypomnieć, że znajdował się wówczas w bardzo dobrej formie.

Będzie gotowy na przyszły sezon?

Badania, które przeszedł Brazylijczyk wykazały, że ucierpiała kostka. Neymar mocno starł się z jednym z rywali w meczu z Lille. Z murawy znoszono go na noszach. Wcześniej zdołał jeszcze strzelić bramkę i zaliczyć asystę.

Teraz nowe informacje o stanie jego zdrowia przekazał Olivier Tallaron z „Canal+”. Dziennikarz wyjawił, że za około trzy tygodnie Neymar będzie mógł wrócić do treningów biegowych. Na początku lipca ma natomiast wrócić do zajęć drużynowych. Nic nie powinno mu przeszkodzić w przygotowaniach do kolejnego sezonu.

W bieżącym sezonie Neymar łącznie uzbierał 29 występów we wszystkich rozgrywkach. Strzelił w nich 18 goli i zanotował 17 asyst.

Najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku według… sztucznej inteligencji! Są zaskoczenia

Sztuczna inteligencja od kilku tygodni robi furorę w sieci. Portal gol24.pl poprosił, aby utworzyła ona najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku. Zestawienie jest dość zaskakujące. 

Czatowanie ze sztuczną inteligencją to ostatnio ciekawy trend w internecie. Niedawno na koncie „Łączy nas Piłka” opublikowano, jak ChatGPT skomponował najlepszą XI wszech czasów reprezentacji Polski. Już wtedy widać było tam sporo zaskoczeń.

Niespodzianki

Teraz o podobne zadanie dla sztucznej inteligencji pokusili się dziennikarze gol24.pl. Poprosił czat, aby utworzył najlepszy skład „Biało-Czerwonych” w XXI wieku. Pod uwagę miało brać przede wszystkim statystyki piłkarzy oraz ich renomę.

I w ten sposób na bramce AI umieściło Wojciecha Szczęsnego, który przez wiele lat rywalizował z Łukaszem Fabiańskim. Przed nim z kolei znaleźli się: Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Żewłakow i Marcin Wasilewski. Obecność byłego piłkarza Leicester City czy Wisły Kraków może zaskakiwać. Sztuczna inteligencja miała jednak problem ze znalezieniem nominalnego lewego obrońcy.

W linii pomocy umieszczeni zostali natomiast Grzegorz Krychowiak, Jacek Krzynówek i Jakub Błaszczykowski. Całą trójka nie wzbudza raczej jakichkolwiek wątpliwości. Ciekawe robi się z kolei w ataku, gdzie AI postawiło na… trzech napastników. Widzimy bowiem Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika oraz Macieja Żurawskiego.

– Arkadiusz Milik – utalentowany i skuteczny napastnik, grający w najlepszych klubach Europy, wielokrotnie strzelający bramki dla reprezentacji – jak przekazał „Gol24”, właśnie tak AI opisała Milika. O Żurawskim z kolei napisano, że zasłużył na miano „legendy polskiego futbolu”.

Najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku wg AI:

Szczęsny – Piszczek, Glik, Żewłakow, Wasilewski – Krychowiak, Krzynówek, Błaszczykowski – Lewandowski, Milik, Żurawski

Juergen Klopp doznał kontuzji świętując wygraną Liverpoolu. Kuriozalne obrazki na Anfield [WIDEO]

Liverpool w ostatnich minutach zdołał wyszarpać zwycięstwo w meczu z Tottenhamem (4-3). Przy celebrowaniu ostatniego trafienia dla „The Reds”, kontuzji, w dość kuriozalnych okolicznościach, doznał Juergen Klopp. 

Początkowo ekipa z Anfield świetnie radziła sobie z „Kogutami”. Liverpool już po 15 minutach prowadził 3-0. Tottenham jednak podobnie jak w ostatnim meczu z Manchesterem United (2-2) zdołał odrobić straty. Wydawało się, że to starcie również zakończy się remisem.

W 95. minucie do bramki piłkę posłał jednak Diogo Jota. Portugalczyk ustalił tym samym wynik na 4-3 i zapewnił zwycięstwo „The Reds”.

Wprawił także w ekstazę Juergena Kloppa. Niemiec był w takiej euforii, że podczas świętowania wyrwania trzech punktów… doznał kontuzji. Najprawdopodobniej naderwał sobie mięsień w udzie.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.