Erik ten Hag rozczarowany po porażce z Sevillą. „Tak być nie może. To niedopuszczalne”

Manchester United stracił szansę na kolejne trofeum w tym sezonie. „Czerwone Diabły” po wstydliwej porażce z Sevillą (0-3) odpadły z rozgrywek Ligi Europy. Erik ten Hag ostro podsumował grę swoich piłkarzy. 

Wczoraj doszło do rewanżowego spotkania w ćwierćfinale Ligi Europy między Manchesterem United a Sevillą. Pierwsze spotkanie skończyło się remisem (2-2), mimo dwubramkowego prowadzenia „Czerwonych Diabłów”.

„To niedopuszczalne”

W rewanżu United zawiodło na całej linii. Podopieczni Erika ten Haga nie strzelili ani jednego gola, za to dali sobie wbić aż trzy. Tym samym w dwumeczu polegli aż 2-5. Po ostatnim gwizdku gorzkich słów nie szczędził sam szkoleniowiec Manchesteru.

– Jeśli chce się zdobywać trofea i odnosić sukcesy, to potrzebuje się charakteru. Musimy być lepsi. Nie chodzi o umiejętności, ale właśnie o charakter, opanowanie, pragnienie, pasję. Sevilla miała większą wolę zwycięstwa, więcej pasji, więcej chęci, a tak być nie może. To niedopuszczalne – zaznaczył.

– Piłkarze muszą dawać z siebie wszystko. Wierzę w nich, ufam im, ale nie byli wystarczająco dobrzy. Nie byliśmy gotowi na ten mecz. To była świetna okazja, żeby coś wygrać, ale ją zmarnowaliśmy. Musimy mieć pretensję do siebie – dodał.

– W przeszłości pokazywaliśmy, że potrafimy się szybko podnieść. Robiliśmy to wiele razy: po 3:6 z Manchesterem City, po 0:7 z Liverpoolem, po 0:4 z Brentford. Mamy charakter i umiejętności mentalne, ale czasami ich nie pokazujemy. Standardy w takim klubie jak Manchester United muszą być wyższe – podsumował Holender. 

Michał Skóraś zachwycił we Florencji. Włoskie media pieją z zachwytu. „Diabeł”

Michał Skóraś zebrał świetne recenzje za swój występ przeciwko Fiorentinie w ćwierćfinale Ligi Konferencji (3-2). „La Gazzetta dello Sport” zachwyca się Polakiem najbardziej, spośród wszystkich zawodników.

Lech Poznań był wczoraj o krok od sprawienia gigantycznej sensacji. „Kolejorz” przegrał pierwszy mecz z Fiorentiną u siebie 1-4. We Florencji mistrzom Polski udało się wyrównać stan dwumeczu i w drugiej połowie prowadzili już 3-0. Niestety Włosi zdołali radę wbić jeszcze dwie bramki i, mimo zwycięstwa, Lech odpadł z rozgrywek.

„Diabeł”

Piłkarze Lecha zbierają teraz dobre recenzje za swój występ. W polskich mediach doceniane są nie tyle indywidualności, co drużyna, jako całokształt. Włosi z kolei przede wszystkim zachwycili się Michałem Skórasiem. „La Gazzetta dello Sport” wybrała go nawet piłkarzem meczu.

– Jest już w notesach, które mają znaczenie. Dośrodkowanie przy golu na 1:0, potem wypracował rzut karny. Diabeł – stwierdzono w dzienniku.

Wysoko oceniono także strzelców bramek – Afonso Sousę, Kristoffera Velde i Artura Sobiecha. Doceniono także Jespera Karlstroema.

– Zawsze widział wolnego kolegę z drużyny. Brawo, grał z jasnością i szybkością – czytamy o Szwedzie. 

Na wysoką ocenę zasłużył również szkoleniowiec Lecha. Włosi przyznali Johnowi van den Bromowi „siódemkę” i pochwalili jego pomysł na grę.

– Ma trzech-czterech świetnych piłkarzy i pomysły na grę. Lecha powalił pierwszy mecz. W każdym razie brawo – napisano pod adresem trenera. 

Piłkarz Legii zdecydowanie o finale Pucharu Polski. Chce rac i fajerwerków dla kibiców

Paweł Wszołek opowiedział się za kibicami Legii w sprawie finału Pucharu Polski. Zawodnik „Wojskowych” uważa, że na stadion powinny zostać wniesione między innymi race. „Jestem za tym, żeby były dopuszczone te rzeczy, których chcą kibice” – powiedział na kanale „Meczyków”.

Już 2 maja na PGE Narodowym Legia Warszawa zawalczy o Puchar Polski z obrońcą trofeum – Rakowem Częstochowa. Obie drużyny mają ochotę na zdobycie statuetki. Dla „Wojskowych” może to być jedyny tytuł w bieżącym sezonie, zaś dla „Medalików” szansa na zdobycie trzeciego PP z rzędu!

Dla kibiców

Do finałowego starcia zostało coraz mniej czasu. W tle z kolei toczy się gorąca dyskusja na temat opraw kibicowskich. Straż Pożarna dalej nie wydała zgody na wniesienie na trybuny dużych flag. Uderza to bezpośrednio w Legię Warszawa, której kibice mogą nawet zbojkotować mecz.

Paweł Wszołek w rozmowie z meczyki.pl odniósł się do tej sytuacji. Piłkarz „Wojskowych” wygłosił zdecydowane stanowisko i opowiedział się za kibicami.

– Po to jest mecz na Narodowym, żeby kibice mogli świętować ze swoimi barwami i flagami, a nawet fajerwerkami, czyli racami, bo uważam, że to dodaje uroku – stwierdził zawodnik. 

– Wielu chłopaków z zagranicy pokazywało mi mecze Legii z trybun i to robi wrażenie. Jeśli policja to przypilnuje, to nie szkodzi to widowisku, a uważam, że to pomaga. Jestem za tym, żeby były dopuszczone te rzeczy, których chcą kibice – dodał.

– Musi to być. I mam nadzieję, że będzie – podsumował Wszołek. 

Poważny dowód przeciwko Pawłowi Raczkowskiemu? Opublikowano skandaliczne nagranie

Zamieszanie wokół Pawła Raczkowskiego nie daje o sobie zapomnieć. W greckich mediach pojawiło się kilka dni temu nagranie, które rzekomo ma obciążać naszego arbitra. Obecnie obiega ono także polski internet. 

Jakiś czas temu Raczkowski miał sędziować mecz greckiej ekstraklasy. Wyznaczony został do starcia AEK-u Ateny z Arisem Saloniki. Na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania odsunięto go jednak od jego prowadzenia. Powodem była afera, do jakiej doszło na lotnisku.

Poważny dowód?

Wersji całego zajścia przedstawiono już kilka. Na pewno możemy stwierdzić, że między Pawłem Raczkowskim oraz jego sztabem doszło do spięcia z jednym z kibiców Panathinaikosu. Obecnie obie strony przerzucają się argumentami, jednak wciąż mamy wyłącznie słowo przeciwko słowu.

A przynajmniej było tak do niedawna. Kilka dni temu w greckich mediach pojawiło się bowiem nagranie, które mocno obciąża naszych arbitrów. Jeden z głosów obecnych w materiale wyraźnie grozi greckiemu kibicowi. Nie ma jednak wyraźnego dowodu, że był to głos jednego z naszych sędziów.

– Znajdę cię frajerze, skończysz, nie wiem… Znajdą całą twoją rodzinę, całą rodzinę i twojego, ku**a, synka pedała, kur**a. Grubego, ku**a, pedała. Lubisz w dupkę? Lubisz frajerze. Znajdą cię, ja nie jestem, ku**a, w ciemię bity. Dojdziemy do tego, skąd jesteście, frajerze. Nie obejdzie się to frajerze bez konsekwencji. Nie żartuję… – słychać na nagraniu. 

Źródło

Fatalne wieści ws. Bartosza Salamona. Znamy nieoficjalny wynik próbki B

Łukasz Wiśniowski przekazał najgorszy możliwy scenariusz ws. Bartosza Salamona, podejrzanego o stosowanie niedozwolonych substancji. Z informacji dziennikarza wynika, że kolejna próbka potwierdza obecność dopingu w organizmie zawodnika. 

3 kwietnia internet obiegła informacja o pozytywnym wyniku badania antydopingowego u jednego z zawodników Lecha Poznań po meczu z Djurgardens w Lidze Konferencji. Choć klub nie podał nazwiska podejrzanego o branie dopingu zawodnika, to szybko okazało się, że jest nim Bartosz Salamon.

Jak się okazało w jego organizmie wykryto substancję, stosowaną w leczeniu nadciśnienia. Wedle dostępnych informacji nie przynosi ona żadnych korzyści w kwestiach wydolnościowych. Może jednak wypłukiwać inną zabronioną substancję.

Koniec złudzeń?

UEFA postanowiła zawiesić już Salamona na trzy miesiące. Wszelkie wątpliwości mogła natomiast rozwiać próbka B. Gdyby dała ona wynik negatywny, zawodnik byłby oczyszczony z zarzutów o stosowanie dopingu. Według Łukasza Wiśniowskiego niestety ona także miała przynieść pozytywny rezultat.

– Z tego, co słyszałem, próbka B potwierdza to, co było w próbce, a więc ten minimalny powód do optymizmu, którym niektórzy budowali narrację przez ostatnie tygodnie, trzeba będzie wyrzucić do kosza i należy poczekać, jaka ta decyzja będzie ostatecznie – powiedział Wiśniowski w „Misji Futbol”.

– Sprawa w takich tematach zawsze jest bardzo trudna. Z jednej strony możesz dawać wiarę komuś, kogo znasz, kogo cenisz, komu ufasz i lubisz, a z drugiej strony masz dowód – dodał.

Salamon został zawieszony przez UEFĘ tuż przed pierwszym meczem Lecha Poznań z Fiorentiną w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy (1-4). Bez reprezentanta Polski w składzie „Kolejorz” zremisował w niedzielę z Legią Warszawa 2-2. W nadchodzący czwartek również bez niego zmierzy się ponownie z „Violą” w rewanżu LKE we Florencji.

Bayern Monachium przyznaje się do błędu. Sadio Mane na wylocie z klubu!

Przygoda Sadio Mane z Bayernem Monachium może się szybko zakończyć. Florian Plettenberg uważa, że działacze klubu będą chcieli sprzedaż Senegalczyka. To pokłosie jego zachowania po meczu z Manchesterem City (0-3) w Lidze Mistrzów.

Bawarczycy otrzymali solidne lanie od ekipy Pepa Guardioli. Pod koniec meczu na murawie starli się ze sobą zawodnicy Bayernu – Leroy Sane i Sadio Mane. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, sprzeczka przeniosła się do szatni. Senegalczyk miał tam uderzyć kolegę w twarz.

Za swoje zachowanie Mane został ukarany karą finansową, a dodatkowo odsunięto go od składu na mecz z Hoffenheim w Bundeslidze. We wspomnianym spotkaniu Bayern ponownie rozczarował, wyciągając zaledwie remis (1-1).

Szybki koniec?

Kolejne kontrowersje oraz słaba forma, jaką prezentuje Mane, skutkują powstawaniem plotek na temat jego przyszłości. Dziennikarz niemieckiego oddziału „Sky Sport”, Florian Plettenberg uważa, że działacze Bayernu będą chcieli sprzedać Senegalczyka przy najbliższej okazji. Ta nadarzy się najprędzej latem.

– Z tego, co słyszałem, Bayern zrobi wszystko, aby latem pozbyć się Sadio Mane. Ze sportowego punktu widzenia Thomas Tuchel nie ma żadnych planów wobec piłkarza, ponieważ nie pasuje on do jego systemu – poinformował Plettenberg. 

– To jest moja informacja. Zawodnik jest oceniany wewnątrz klubu bardzo krytycznie. Podpisanie kontraktu z Mane postrzegane jest jako wielki błąd, zwłaszcza z jego pensją – dodał.

– Przekracza ona 20 milionów euro brutto rocznie. Po jego rozczarowujących występach na Saeberner Strasse krąży żart o tym, że Bayern pozyskał brata bliźniaka Mane, a nie piłkarza Liverpoolu – podsumował.

Jakub Kosecki uważa, że nadal może podbić Ekstraklasę. „Mogę się założyć o wszystko, co mam”

Jakub Kosecki nie daje o sobie zapomnieć. Były piłkarz Legii Warszawa uważa, że wciąż ma wszystko, aby za kilka miesięcy być jednym z najlepszych piłkarzy w Ekstraklasie. 

Obecnie „Kosa” gra w barwach KTS-u Weszło, który jest na ostatniej prostej do awansu do IV ligi. Wcześniej przez lata grał jednak na poziomie Ekstraklasy, głównie w barwach Legii. Po drodze zaliczył także epizod w Cracovii. W swoim ostatnim sezonie był natomiast głównie rezerwowym. Zaliczył tylko sześć występów, w których nie zdobył ani gola, ani asysty.

Wciąż może być najlepszy?

Mimo kiepskiego pożegnania z Ekstraklasą Kosecki uważa, że nadal ma umiejętności do grania na najwyższym poziomie. 32-latek jest przekonany, że mógłby zostać jednym z najlepszych skrzydłowych w lidze. Potrzebowałby do tego zaledwie kilku miesięcy drużynie pokroju Legii Warszawa czy Pogoni.

– Nie chcę nikogo oceniać, ale daj mi pół roku w Legii czy Pogoni, a będę jednym z najlepszych skrzydłowych w Ekstraklasie. Mogę się założyć o wszystko, co mam. Jeśli za siedem-osiem miesięcy tak nie będzie, to oddaje to – stwierdził na łamach „Onetu”. 

Kosecki przy okazji nie omieszkał uderzyć w ogół polskiej piłki. Zaatakował działaczy klubów, a nawet… zlekceważył występy Lecha Poznań w Lidze Konferencji Europy.

– Mnie się nie chce nikomu nic udowadniać. Niech zostanie tak, jak jest. Niech ci, co grają, uważają, że są najlepsi. Niech prezesi, menadżerowie też uważają, że są najlepsi. Niech tak zostanie – przyznał.

– Mnie nie obchodzi, że Lech gra w Pucharze Biedronki i wygrywa z rezerwami jakiejś tam drużyny. Mnie obchodzi Liga Mistrzów i Liga Europy. Tam pokazaliśmy, że jesteśmy niczym – podsumował 32-latek.

Pogba może ekspresowo odejść z Juventusu. Francuz na celowniku… szejków!

Paul Pogba może wkrótce ponownie odejść z Juventusu. Według medialnych doniesień, Francuz znalazł się na celowniku Al-Nassr. W klubie mógłby stworzyć duet z Cristiano Ronaldo. 

Szejkowie z Arabii Saudyjskiej marzą o zbudowaniu składu gwiazd. W Al-Nassr już teraz występuje Cristiano Ronaldo, którego zakontraktowanie było ogromnym wydarzeniem. Działacze wciąż mają jednak wielkie plany.

Środek pełen gwiazd

Zdaniem zagranicznych dziennikarzy obecnie priorytetem Al-Nassr jest wzmocnienie środka pola. Tam mogłyby występować prawdziwe gwiazdy światowej piłki. Od kilku tygodni mówi się, że szejkowie kuszą Lukę Modricia. Chorwat na razie zdaje się jednak nie wybierać nigdzie z Realu Madryt.

Inaczej ma się sytuacja z drugim celem transferowym klubu, którym jest Paul Pogba. Francuz przebywa obecnie trudne chwile w Juventusie, do którego wrócił na początku sezonu 2022/23. Do tej pory wystąpił jednak tylko w trzech spotkaniach.

Dziennikarz Rudy Galletti twierdzi, że wkrótce Juventus może otrzymać ofertę za pomocnika. Wiele również wskazuje, że Włosi poważnie rozważą tę ofertę.

Paulo Sousa skrytykował Massimiliano Allegriego. Jest odpowiedź trenera Juventusu!

Massimiliano Allegri postanowił odnieść się do niedawnej wypowiedzi Paulo Sousy. Szkoleniowiec Juventusu odpowiedział Portugalczykowi podczas konferencji prasowej przed meczem z Sassuolo. 

Sousa obecnie prowadzi 15. drużynę tego sezonu Serie A – Salernitanę. Klub prowadzi od kilku tygodni. Przed meczem Juventusu ze Sportingiem w Lidze Europy stwierdził, że Portugalczycy mogą wyeliminować „Starą Damę” z rozgrywek. Włosi wygrali jednak 1-0.

– Juventus jest typową drużyną Massimiliano Allegriego, trenera o wielkiej renomie, który zawsze jest skoncentrowany przede wszystkim na wyniku. To podstępny zespół, może się wydawać, że oddaje inicjatywę, ale potem zaskakuje atakami z kontry. Wierzę jednak, że Sporting wyeliminuje Juventus z Ligi Europy – przyznał szkoleniowiec Salernitany w rozmowie z „Record”. 

Jasna odpowiedź

Allegri odniósł się do słów byłego selekcjonera reprezentacji Polski podczas konferencji prasowej przed meczem z Sassuolo. Zachowanie Portugalczyka nazwał „nieeleganckim”.

– Myślę, że to nieeleganckie, żeby mówić o stylu innej drużyny, to brak szacunku. Ale najwyraźniej są trenerzy, którzy potrafią zarządzać jednocześnie swoim zespołem i innymi – oznajmił z przekorą trener Juventusu. 

Choć „Bianconerri” wygrali 1-0, to Sporting wciąż zachowuje szanse na awans. Rewanż odbędzie się w najbliższy czwartek.

Hakimi załatwił żonę w kwestii podziału majątku. Cały swój dorobek… przekazał mamie

Żona Achrafa Hakimiego wystąpiła o rozwód. Kobieta domaga się także podziału majątku. Problemem może być jednak… brak intercyzy. 

Od dłuższego czasu w mediach jest głośno o oskarżenia, jakie ciążą na Hakimim. 24-latek jest podejrzany o gwałt. Sprawa dotyczy sytuacji sprzed około dwóch miesiąca, kiedy to Marokańczyk miał napastować seksualnie kobietę we własnym domu na przedmieściach Paryża.

Intercyza

Sytuacja wywołała spory szok, choć nadal nie znamy jej finału. Zdecydowane kroki wobec Hakimiego podjęła natomiast jego żona. Hiby Abouk, bo o niej mowa, postanowiła złożyć papiery rozwodowe. 36-latka domaga się jednocześnie… podziału majątku zawodnika PSG. Małżeństwo nie spisało intercyzy przed ślubem, wobec czego ich majątki są rozdzielne.

Co jednak najciekawsze, według zagranicznych źródeł, Abouk miała dowiedzieć się w sądzie, że konta Marokańczyka są puste, a on sam nie posiada żadnego majątku. 24-latek miał wszystko przepisać na swoją mamę. To ona posiada obecnie wszelkie prawa do fortuny piłkarza PSG.

Szczęsny przeszedł badania. Podziękował i uspokoił kibiców – „Nic mi nie jest”

Kibice mogli być zaniepokojeni stanem zdrowia Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Juventusu opublikował na Instagramie wpis, w którym zapewnił, że wszystko jest już w porządku. 

Szczęsny nie dokończył pierwszej połowy wczorajszego meczu ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europy (1-0). 34-latek przed zejściem do szatni chwycił się za klatkę piersiową. Po samym spotkaniu wyjaśnił, że miał problemy z oddychaniem.

„To było straszne”

Szczęsny przeszedł już szczegółowe badania, a Massimiliano Allegri oznajmił mediom, że u Polaka zdiagnozowano tachykardię, czyli zaburzenie pracy serca. Po kolejnych obserwacjach u bramkarza nie zdiagnozowano jednak kolejnych problemów. Zawodnik postanowił więc uspokoić na Instagramie kibiców, którzy martwili się o jego stan zdrowia.

– To było straszne. Dziękuję wszystkim za miłe wiadomości i życzenia powrotu do zdrowia. Nic mi nie jest, mam nadzieję, że wrócę na boisko jak najszybciej. Wielkie podziękowania dla personelu medycznego, Allianz Stadium za wsparcie i Matii Perina za bycie naszym bohaterem w tym meczu – napisał Szczęsny na Instagramie. 

W najbliższą niedzielę Juventus rozegra kolejny mecz w Serie A. Rywalem „Starej Damy” będzie Sassuolo. Jeśli ze zdrowiem Szczęsnego nie wydarzy się nic złego, to powinniśmy zobaczyć go w pierwszym składzie.

Villarreal potwierdził złożenie donosu na Fede Valverde. Rosną problemy Urugwajczyka

Gęstnieje atmosfera wokół Fede Valverde. Villarreal potwierdził złożenie donosu na zawodnika Realu Madryt. To pokłosie wydarzeń, jakie miały miejsce po ostatnim meczu obu drużyn w La Liga. 

Villarreal wygrał w sobotę z Realem Madryt (3-2) po zaciętym meczu. W trakcie rywalizacji doszło do spięcia między Alexem Baeną a Fede Valverde. Urugwajczyk miał zostać sprowokowany kilkukrotnie na murawie. Po ostatnim gwizdku postanowił wymierzyć sprawiedliwość i czekał na rywala na parkingu. Następnie miał dopuścić się bezpardonowego ataku na Hiszpana.

Złożono zawiadomienie

Sprawa szybko obiegła światowe media. Kilka źródeł potwierdzało taką wersję wydarzeń, a inne – zaprzeczały jej. Nowe fakty przedstawia natomiast stanowisko Villarrealu. Potwierdzono w nim, że na zawodnika Realu Madryt złożono donos na policję.

– Álex Baena, piłkarz Villarrealu, padł ostatniego wieczora ofiarą agresji, gdy kierował się do autobusu drużyny po meczu z Realem Madryt na Estadio Santiago Bernabéu.

W tej sytuacji piłkarz zdecydował się złożyć odpowiedni donos na agresora do Policji Krajowej.

Kolejny raz Villarreal wykazuje pełne odrzucenie jakichkolwiek zachowań z przemocą i całkowicie wierzy w wersję swojego zawodnika, którego będzie wspierać przez cały ten proces – napisano w oświadczeniu.

Oficjalnie: Polski trener przejął zagraniczny klub! Wcześniej łączono go z pracą przy reprezentacji

Tomasz Kaczmarek oficjalnie przejął klub z drugiej ligi holenderskiej. Szkoleniowiec, który miał współpracować z Fernando Santosem w reprezentacji Polski poprowadzi FC Den Bosch.

Wczoraj w polskich mediach pojawiła się niespodziewana informacja. Z ustaleń różnych portali wynikało, że wkrótce Tomasz Kaczmarek zostanie ogłoszony trenerem zagranicznego klubu. Na potwierdzenie nie trzeba było długo czekać. Dziś na social mediach holenderskiego FC Den Bosch oficjalnie powitano polskiego szkoleniowca.

Klub, który poprowadzi Kaczmarek występuje w 2. lidze holenderskiej. Nie spisuje się tam jednak najlepiej. W tabeli zajmuje dopiero 19. miejsce. Przed szkoleniowcem postawiono zatem trudne zadanie odbudowania drużyny.

Robert Lewandowski wyznał, jak zareagował na transfer do FC Barcelony. „Nawet łza się pojawiła”

Robert Lewandowski w rozmowie z „TVN” zdradził, co czuł, gdy oficjalnie dopięto jego transfer do FC Barcelony. Wyznał, że przeszedł do dreszcz i wzruszenie. 

Latem oficjalnie doszło do transferu Roberta Lewandowskiego do FC Barcelony. Polak po latach spędzonych w Bayernie Monachium zdecydował się na zmianę klubu oraz ligi. Był to zdecydowanie najgłośniejszy transfer w historii naszego futbolu i przez długi czas nim pozostanie.

„Wzruszenie”

„Lewy” zdradził, jakie emocje towarzyszyły mu, gdy oficjalnie udało się dogadać z działaczami Bayernu i Barcelony. Dopięcie transferu wywołało u niego masę intensywnych przeżyć.

– Kiedy dowiedziałem się, że Barcelona mnie chce? Obstawiam, że było to gdzieś w lutym albo w marcu. Moim marzeniem zawsze była gra w La Liga. Wiedziałem, że pozostając w Bayernie, radości, czystej przyjemności z tego wszystkiego może szybciej zabraknąć, niż bym chciał. Gdy transfer został przypieczętowany, zadzwoniłem do Ani i pamiętam, że targały mną emocje. Wzruszenie, gęsia skórka przeszła przez całe moje ciało. Po tylu latach nawet chyba łza pojawiła się – przyznał w „Dzień Dobry TVN”. 

Choć do transferu Lewandowskiego doszło późno, to przyznaje, że nie żałuje czasu, jaki spędził w Bayernie. Bardzo docenia to, co osiągnął na Allianz Arenie.

– Ostatnie lata w Bayernie były dla mnie tak wyjątkowe, tak niesamowite, wygrałem wszystko, co mogłem wygrać. Byłem dwa razy z rzędu najlepszym piłkarzem świata, więc ten czas bardzo doceniam i nie żałuję – podkreślił. 

Transfer 34-latka wywołał olbrzymie emocje wśród kibiców FC Barcelony. W mediach społecznościowych notorycznie pojawiają się filmiki z udziałem fanów, którzy zatrzymują prowadzony przez niego samochód.

– Przerażające czasami jest, jak umyjesz auto i wyjeżdżając z treningu masz na aucie ślady od palców i musisz znowu myć – powiedział z uśmiechem. 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.