Uznany klub miał złożyć propozycję Papszunowi! Polak w gronie potężnych kandydatów

Możliwe, że Marek Papszun wcale nie rozstanie się z piłką nożną. Obecny trener Rakowa Częstochowa jest kuszony przez uznany klub. Według Piotra Koźmińskiego Polak otrzymał ofertę z Olympiakosu. 

Wraz z zakończeniem sezonu 2022/23 Papszun odejdzie z Rakowa. Szkoleniowiec jakiś czas temu oficjalnie podjął decyzję i poinformował o niej na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Jego następca w Częstochowie zostanie dotychczasowy asystent – Dawid Szwarga.

Krótka przerwa?

48-latek już kilka dobrych miesięcy temu zapowiedział, że po rozstaniu z Rakowem nie obejmie żadnego innego klubu. Chce sobie zrobić przerwę i zająć się rodziną, której do tej pory, przez pracę trudy pracy trenera, nie mógł poświęcić tyle czasu, ile by chciał. Niewykluczone jednak, że jego przyszłość potoczy się inaczej. Mówił o tym w rozmowie z „TVP Sport”:

„Nie wykluczam, że od razu podejmę nową pracę”

Od jakiegoś czasu w mediach przewijają się z kolei kluby, które miałyby być chętne na zatrudnienie Papszuna. Mówiło się sporo między innymi o topowych drużynach z Izraela. Teraz do gry miał wkroczyć jeszcze Olympiakos Pireus. Według Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowe Fakty”, Grecy mieli już złożyć mu propozycję kontraktu.

Działacze szukają nowego szkoleniowca po tym, jak z tej funkcji zrezygnował Michel. Dziennikarz dodaje, że w gronie kandydatów znajdują się również: Hernan Crespo, Diego Martinez, Gennaro Gattuso, Alfred Schreuder lub Siergiej Rebrow.

Marcin Najman apeluje do Fernando Santosa. Chce zabrać „dziewiątkę” Lewandowskiemu!

Marcin Najman postanowił doradzić Fernando Santosowi. Pięściarz apeluje, aby następcą Roberta Lewandowskiego został Dawid Kownacki. Jego zdaniem to on powinien przejąć „dziewiątkę” od kapitana kadry. 

W bieżącym sezonie Kownacki notuje świetne liczby w barwach Fortuny Duesseldorf. 26-letni napastnik w 31 występach strzelił 14 goli i dołożył 10 asyst na zapleczu Bundesligi. Niemieccy dziennikarze regularnie go chwalą i przyznają wysokie oceny.

Główny napastnik w kadrze?

Mimo równej i wysokiej dyspozycji Kownacki nie doczekał się powołania na pierwsze zgrupowanie Fernando Santosa. Portugalczyk postawił na sprawdzony w reprezentacji zestaw napastnik z Robertem Lewandowskim na czele. Zdaniem wielu osób brak 26-latka na zgrupowaniu był jednak błędem selekcjonera. Często przewijał się temat ustawienia go w ataku wraz z kapitanem „Biało-Czerwonych”.

O krok dalej poszedł Marcin Najman. Pięściarz uważa, że Kownacki powinien… zastąpić Lewandowskiego i przejąć koszulkę z numerem dziewięć. Apeluje do Fernando Santosa, aby ten postawił na takie rozwiązanie.

–  Ile razy mam Wam tłumaczyć?! Dawid Kownacki powinien grać z numerem 9 w reprezentacji Polski! Młody, głodny i cały czas biega! Piłka go szuka! Weźcie, przetłumaczcie na portugalski selekcjonerowi, bo po angielsku chyba nie potrafi – napisał w mediach społecznościowych Najman. 

Wielce prawdopodobne jest to, że przynajmniej częściowo modły Najmana zostaną wysłuchane. Santos prawdopodobnie tym razem się zreflektuje i wyśle do Duesseldorfu powołanie dla „Kownasia”. Wówczas będzie mógł się sprawdzić w meczach z Niemcami (sparing 16 czerwca) oraz z Mołdawią (eliminacje ME 2024 – 20 czerwca).

Filip Mladenović przeprosił za uderzenie piłkarzy Rakowa. Jest oświadczenie piłkarza Legii!

Filip Mladenović opublikował oświadczenie, odnoszące się do wydarzeń, które miały miejsce po finale Pucharu Polski. Serb przeprosił za swoje zachowanie. – Mam świadomość, że to było niedopuszczalne. Tak nie powinien zachowywać się żaden sportowiec – czytamy w poście.

Serb znalazł się na ustach mediów, kiedy to po zakończeniu meczu na PGE Narodowym uderzył trzech piłkarzy Rakowa Częstochowa. Zachowanie Mladenovicia nagrały kamery, a wideo szybko obiegło internet. Obecnie zawodnik Legii czeka na decyzję Komisji Dyscyplinarnej, która miała wszcząć w jego sprawie postępowanie. Prawdopodobnie czeka go zawieszenie.

Przeprosiny

31-latek dwa dni wygranym finale postanowił opublikować na swoim Instagramie oświadczenie. Przyznał się w nim do popełnionych czynów i nie odsuwał od siebie żadnych oskarżeń. Przeprosił także zawodników Rakowa oraz Marka Papszuna i cały sztab szkoleniowy.

– Finał Fortuna Pucharu Polski był meczem pełnym emocji i dramaturgii. Niestety, również tych pozasportowych, które udzieliły się mojej osobie – zaczął Mladenović. 

– Przepraszam za swoje zachowanie piłkarzy, przede wszystkim Marcina Cebulę, Wiktora Długosza i Jeana Carlosa, oraz sztab Rakowa Częstochowa, łącznie z trenerem Markiem Papszunem. Mam świadomość, że to było niedopuszczalne. Tak nie powinien zachowywać się żaden sportowiec. Przepraszam również zawodników mojej drużyny, mój sztab i kibiców za niegodne reprezentowanie barw Legii Warszawa – czytamy dalej. 

– Informuję, że więcej publicznie nie będę zabierał głosu na ten temat – zaznaczył.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Filip Mladenovic (@filipmladenovic25)

PZPN reaguje na skandaliczne zachowanie Mladenovicia. Serba czeka bardzo surowa kara

Nie milkną echa po finale Pucharu Polski. A raczej tego, co stało się tuż po ostatnim gwizdku. Łukasz Wachowski w rozmowie z „Faktem” wyznał, co może czekać Filipa Mladenovicia. 

Legia Warszawa, mimo grania niemal przez pełne 120 minut w osłabieniu, wygrała dwa dni temu Puchar Polski. „Wojskowi” najpierw wytrzymali do dogrywki, a następnie – do rzutów karnych. W konkursie „jedenastek” podopieczni Kosty Runjaicia okazali się lepsi od Rakowa Częstochowa, który nie zdołał po raz trzeci zdobyć trofeum.

Co czeka Mladenovicia?

Po ostatnim gwizdku głośno było jednak nie o samym meczu. Ten był bowiem dość… nudny. Zdecydowanie więcej działo się w kwestii spięć między piłkarzami. Do eskalacji doszło już po ostatnim rzucie karnym. Wówczas kamery uchwyciły, jak Filip Mladenović uderzył trzech piłkarzy Rakowa.

Nagranie szybko obiegło internet, zaś Serb stał się przedmiotem wielu dyskusji. Nie brakuje głosów kibiców, którzy domagają się dotkliwej kary dla zawodnika Legii. W rozmowie z „Faktem” zapytano o to został Łukasz Wachowski. Sekretarz generalny PZPN zdradził, co może teraz czekać „Mladena”.

– Przyznam, że po raz pierwszy zetknąłem się z taką eskalacją agresji u piłkarza. To wydarzenie bez precedensu. Nie zamierzam ferować wyroków, ale zawodnik Legii powinien być przygotowany na dotkliwą karę – oznajmił Wachowski. 

W kuluarach mówi się, że karą może być zawieszenie na nawet pół roku. Obowiązywałoby ono nie tylko w rozgrywkach Pucharu Polski, ale i Ekstraklasie. Wachowski zaznacza także, że nawet jeśli Serb odejdzie z Legii do innego kraju (mówi się o jego transferze do Grecji), to kara może zostać przeniesiona. To będzie już jednak zależeć od FIFA.

W czwartek Komisja Dyscyplinarna ma rozpocząć postępowanie wobec wszystkich spięć, jakie miały miejsce w finale Pucharu Polski. Kwestia Mladenovicia zostanie potraktowana osobno.

UEFA w końcu zareagowała na skandale w Grecji. To pokłosie afery z Pawłem Raczkowskim

UEFA podjęła decyzję ws. sędziów z zagranicy, którzy przyjeżdżali prowadzić mecze greckiej ekstraklasy. Stanowisko federacji jest jasne i nie pozostawia wątpliwości. 

Przypomnijmy, że jakiś czas temu Paweł Raczkowski został wyznaczony do poprowadzenia spotkania AEK-u Ateny z Arisem Saloniki. Na kilka godzin przed planowanym rozpoczęciem meczu Polak został jednak odsunięty. Powodem było spięcie arbitra (oraz jego asystentów) z greckimi kibicami.

Sędziemu zarzucano, że pod wpływem alkoholu zachowywał się niestosownie w kierunku sympatyków AEK-u. Finalnie Raczkowski udowodnił, że w momencie zdarzenia był trzeźwy, a cała sytuacja była prowokacją Greków.

Warto zaznaczyć, że nie była to jedyna tego typu afera. Pod koniec kwietnia Davide Massa został kopnięty w krocze przez jednego z kibiców. Miało to miejsce po spotkaniu Olympiakosu z AEK-iem.

Koniec z zagranicznymi sędziami

UEFA postanowiła w końcu wziąć się z tę sprawę. Aleksander Ceferin wysłał list do prezesa greckiej federacji, w której zdecydowanie przedstawił swoje stanowisko.

– Z głębokim smutkiem i zaniepokojeniem muszę poinformować, że UEFA dowiedziała się o kolejnym incydencie obejmującym obelgi i przemoc wobec sędziów piłkarskich, którzy zostali wyznaczeni do sędziowania ostatnich meczów w lidze greckiej. Pomimo naszych wspólnych wysiłków, w świetle ostatnich wydarzeń, UEFA ponownie rozważyła swoje poparcie dla wysyłania sędziów kategorii „Elite” i „A” do sędziowania meczów play-off greckiej Superligi i postanowiła na razie zaprzestać tej praktyki – napisał prezes UEFA.

Portal gazzetta.gr zaznacza, że grecka federacja nadal ma prawo działać na własną rękę i teoretycznie może wysłać zaproszenie dla sędziego z innego kraju. W świetle wszystkich ostatnich afer wątpliwe jest jednak, aby ktokolwiek zdecydował się skorzystać z takiej opcji.

Kibice Legii nie chcą poddać kontroli swojej oprawy. Atmosfera przed finałem Pucharu Polski gęstnieje

Dziś odbędzie się finał Pucharu Polski. Raków Częstochowa postara się obronić trofeum i po raz trzeci z rzędu (!) włożyć statuetkę do swojej gabloty. Rywalem „Medalików” będzie Legia Warszawa. Przed spotkaniem jednak już teraz gęstnieje atmosfera…

Już o 16:00 na Stadionie Narodowym Legia Warszawa zmierzy się z Rakowem w finale Pucharu Polski. Niemal jak co roku przed spotkaniem narastają kontrowersje związane z oprawami.

Sebastian Staszewski z „Interii” przekazał, że kibice z Częstochowy wnieśli już swoje barwy i całą oprawę. Gorzej mają się sympatycy stołecznego klubu. Dziennikarz poinformował, że nie chcą poddać kontroli wszystkich części scenografii. W grę wchodzi także duża flaga.

Zamieszanie przed finałem Pucharu Polski. Z tego co słyszę, kibice Legii Warszawa nie chcą poddać kontroli wszystkich elementów oprawy (w tym wielkiej flagi), chociaż warunki wniesienia były wcześniej ustalone. Trwają rozmowy. Raków Częstochowa swoją oprawę już wniósł – napisał na Twitterze Staszewski. 

Do finału Pucharu Polski zostało już kilka godzin. Jeśli w sprawie opraw pojawią się kolejne informacje, podamy wam je na bieżąco.

Wiadomo, kiedy Neymar wróci do gry. Nowe informacje o zdrowiu Brazylijczyka

Wkrótce Neymar może wrócić na boisko. Nowe informacje o stanie zdrowia Brazylijczyka przekazał Olivier Tallaron z „Canal+”.

19 lutego Neymar doznał kontuzji. Od tamtej pory 31-latek nie pojawił się na murawie. Warto przypomnieć, że znajdował się wówczas w bardzo dobrej formie.

Będzie gotowy na przyszły sezon?

Badania, które przeszedł Brazylijczyk wykazały, że ucierpiała kostka. Neymar mocno starł się z jednym z rywali w meczu z Lille. Z murawy znoszono go na noszach. Wcześniej zdołał jeszcze strzelić bramkę i zaliczyć asystę.

Teraz nowe informacje o stanie jego zdrowia przekazał Olivier Tallaron z „Canal+”. Dziennikarz wyjawił, że za około trzy tygodnie Neymar będzie mógł wrócić do treningów biegowych. Na początku lipca ma natomiast wrócić do zajęć drużynowych. Nic nie powinno mu przeszkodzić w przygotowaniach do kolejnego sezonu.

W bieżącym sezonie Neymar łącznie uzbierał 29 występów we wszystkich rozgrywkach. Strzelił w nich 18 goli i zanotował 17 asyst.

Najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku według… sztucznej inteligencji! Są zaskoczenia

Sztuczna inteligencja od kilku tygodni robi furorę w sieci. Portal gol24.pl poprosił, aby utworzyła ona najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku. Zestawienie jest dość zaskakujące. 

Czatowanie ze sztuczną inteligencją to ostatnio ciekawy trend w internecie. Niedawno na koncie „Łączy nas Piłka” opublikowano, jak ChatGPT skomponował najlepszą XI wszech czasów reprezentacji Polski. Już wtedy widać było tam sporo zaskoczeń.

Niespodzianki

Teraz o podobne zadanie dla sztucznej inteligencji pokusili się dziennikarze gol24.pl. Poprosił czat, aby utworzył najlepszy skład „Biało-Czerwonych” w XXI wieku. Pod uwagę miało brać przede wszystkim statystyki piłkarzy oraz ich renomę.

I w ten sposób na bramce AI umieściło Wojciecha Szczęsnego, który przez wiele lat rywalizował z Łukaszem Fabiańskim. Przed nim z kolei znaleźli się: Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Żewłakow i Marcin Wasilewski. Obecność byłego piłkarza Leicester City czy Wisły Kraków może zaskakiwać. Sztuczna inteligencja miała jednak problem ze znalezieniem nominalnego lewego obrońcy.

W linii pomocy umieszczeni zostali natomiast Grzegorz Krychowiak, Jacek Krzynówek i Jakub Błaszczykowski. Całą trójka nie wzbudza raczej jakichkolwiek wątpliwości. Ciekawe robi się z kolei w ataku, gdzie AI postawiło na… trzech napastników. Widzimy bowiem Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika oraz Macieja Żurawskiego.

– Arkadiusz Milik – utalentowany i skuteczny napastnik, grający w najlepszych klubach Europy, wielokrotnie strzelający bramki dla reprezentacji – jak przekazał „Gol24”, właśnie tak AI opisała Milika. O Żurawskim z kolei napisano, że zasłużył na miano „legendy polskiego futbolu”.

Najlepszy skład reprezentacji Polski w XXI wieku wg AI:

Szczęsny – Piszczek, Glik, Żewłakow, Wasilewski – Krychowiak, Krzynówek, Błaszczykowski – Lewandowski, Milik, Żurawski

Juergen Klopp doznał kontuzji świętując wygraną Liverpoolu. Kuriozalne obrazki na Anfield [WIDEO]

Liverpool w ostatnich minutach zdołał wyszarpać zwycięstwo w meczu z Tottenhamem (4-3). Przy celebrowaniu ostatniego trafienia dla „The Reds”, kontuzji, w dość kuriozalnych okolicznościach, doznał Juergen Klopp. 

Początkowo ekipa z Anfield świetnie radziła sobie z „Kogutami”. Liverpool już po 15 minutach prowadził 3-0. Tottenham jednak podobnie jak w ostatnim meczu z Manchesterem United (2-2) zdołał odrobić straty. Wydawało się, że to starcie również zakończy się remisem.

W 95. minucie do bramki piłkę posłał jednak Diogo Jota. Portugalczyk ustalił tym samym wynik na 4-3 i zapewnił zwycięstwo „The Reds”.

Wprawił także w ekstazę Juergena Kloppa. Niemiec był w takiej euforii, że podczas świętowania wyrwania trzech punktów… doznał kontuzji. Najprawdopodobniej naderwał sobie mięsień w udzie.

Last Dance Zlatana Ibrahimovicia? Beniaminek Serie A chce ściągnąć 41-latka

Zlatan Ibrahimović po zakończeniu sezonu zostanie prawdopodobnie wolnym zawodnikiem. Szwed nie chce jednak jeszcze kończyć kariery. Możliwe, że zwiąże się z AC Monzą. 

Kilka tygodni temu włoskie media informowały, że Milan nie przedłuży wygasającego kontraktu Ibrahimovicia. Umowa 41-latka obowiązuje tylko do końca bieżącego sezonu. Oznacza to, że latem będzie wolnym zawodnikiem.

Last Dance?

Wydawało się, że doświadczony napastnik zdecyduje się więc na zakończenie swojej bogatej kariery. Według najnowszych informacji sytuacja może się jednak rozwiązać inaczej. Zainteresowanie Szwedem ma bowiem wykazywać AC Monza, której właścicielem jest doskonale znany Silvio Berlusconi.

Beniaminek Serie A chce wykorzystać sytuację, w jakiej znalazł się Ibrahimović. Nicolo Schira podaje, że mogą mu zaproponować roczny kontrakt. Sam zawodnik właśnie tego by oczekiwał.

 

Fernando Santos zdiagnozował kolejny problem reprezentacji. Wskazał, co musi się zmienić

Reprezentacja Polski zmaga się od dłuższego czasu z kilkoma problemami. Fernando Santos także jest świadom mankamentów, jakie doskwierają naszej kadrze. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą zdiagnozował kolejny z nich.

Pod wodzą Santosa „Biało-Czerwoni” rozegrali dotąd dwa spotkania – z Czechami (1-3) i z Albanią (1-0). Oba rozegrano w ramach eliminacji mistrzostw Europy. Obecnie Portugalczyk skupia się na poznaniu naszej reprezentacji i znalezieniu jej mocnych oraz słabych stron.

Koncentracja kluczem

Niestety póki co pozytywów jest zdecydowanie mniej. Selekcjoner otwarcie mówi o problemach, jakie doskwierają „Biało-Czerwonym”. Niedawno zaznaczał, że piłkarze nie wykonują założeń, jakie ustalane są na treningach. Teraz zauważył, że przykładają zbyt dużą uwagę do tego, jak postrzegani są w mediach.

– Zawodnicy bardziej muszą koncentrować się na tym, czego oczekuje od nich drużyna niż oni sami. Jeśli będę jedynie na boisku bronił samego siebie, żeby gazety pisały o mnie dobrze, jeśli mamy wychodzić na boisko z myślą: „Jak muszę zagrać, by gazety o mnie pisały tak albo tak”, to popełnimy błąd – powiedział na antenie „Canal+ Sport”. 

– Bo nie pomagam wtedy mojej drużynie. Martwię się jedynie o siebie. Ja nie zwracam uwagi na to, co mówią dziennikarze, ale piłkarze zwracają. I to jest problem – podsumował.

16 czerwca reprezentację Polski czeka kolejny mecz. Będzie to sparing z Niemcami, który może być również okazją na pożegnanie Jakuba Błaszczykowskiego. Cztery dni później ponownie zagrają o punkty – tym razem z Mołdawią.

Fernando Santos: „Jestem Polakiem”. Odważna deklaracja Portugalczyka odnośnie meczu z Niemcami

Fernando Santos był gościem Tomasza Ćwiąkały na antenie „Canal+ Sport”. Selekcjoner reprezentacji Polski ponownie odniósł się do meczu towarzyskiego, który mamy rozegrać z Niemcami. 

PZPN ogłosił kilka dni temu, że 16 czerwca „Biało-Czerwoni” zagrają sparing przed meczem z Mołdawią w eliminacjach Euro 2024. Rywalem Polaków będą mistrzowie świata z 2014 roku – Niemcy, prowadzeni przez Hansiego Flicka. Zwolennikiem tego spotkania nie jest Fernando Santos.

Podtrzymuje stanowisko

Portugalczyk zdążył już kilka razy oznajmić, że wolałby, aby takiego meczu w ogóle nie organizowano. Najważniejszy powinno być bowiem spotkanie eliminacyjne z Mołdawią. Słowa 68-latka odbiły się szerokim echem w środowisku. Podejrzewano nawet, że popadł w nie najlepsze relacje z przedstawicielami PZPN. Tomasz Ćwiąkała zapytał o to selekcjonera na antenie „Canal+ Sport”.

– Nasze relacje i komunikacja wyglądają bardzo dobrze od momentu, kiedy tu przyjechałem. Wkrótce po przyjeździe w lutym powiedziano mi, że jest taki plan, że ten mecz jest ustalony. Powiedziałem: „Ok, jest ustalony, więc nie można niczego zmienić” – podkreślił Santos. 

– Wczoraj w telewizji powiedziałem natomiast, że gdybym był tu wcześniej, gdybym przyjechał tu w grudniu i mielibyśmy planować cały rok 2023 i dostałbym informację, że 16 czerwca odbędzie się mecz… Z kim? Kto będzie przeciwnikiem? Gdyby powiedzieli, że Niemcy, to odpowiedziałbym, że nie. Bo moim zdaniem z punktu widzenia sportowego to nie byłoby dobre dla drużyny. Wybrałbym rywala bardziej zbliżonego do Mołdawii. To normalne – dodał.

Santos zaznacza jednak, że zdaje sobie sprawę, jak ważny jest dla nas mecz z Niemcami, biorąc pod uwagę historię. W związku z tym utożsamia się z naszym narodem i czuje się Polakiem.

– Ale jako że mecz został już ustalony i decyzja była podjęta, muszę to uszanować. I tak postąpię. Nie znam historii Polski bardzo dobrze, ale przeczytałem już wystarczająco, by ją zrozumieć. Wspomniałem też w tym wywiadzie, że po przyjeździe kupiłem książkę na temat historii Polski. Identyfikuję się z wami i doskonale rozumiem, jakie ogólnie obowiązuje relacje pomiędzy Polską a Niemcami i np. Rosją. Grecja miała znacznie więcej tego typu problemów, znacznie więcej i też doskonale je znałem. Ja w tym momencie jestem Polakiem – podsumował Portugalczyk. 

Służba wojskowa przekreśli transfer lidera Napoli? Powołanie do armii jest nieuniknione

Wielu koreańskich sportowców w pewnym momencie swojej kariery musi wrócić do ojczyzny, aby odbyć obowiązkową służbę wojskową. Taki los może niebawem czekać stopera Napoli, Kim Min-Jae.

Koreańczyk w bieżącym sezonie jest filarem defensywy Napoli. W Serie A ekspresowo wskoczył do grona najlepszych obrońców. Media od dłuższego czasu trąbią o potencjalnym transferze 26-latka do silniejszej ligi, jak Premier League. Żywiołowe zainteresowanie wykazywać ma nim Manchester City.

Wojsko przekreśli plany?

Zachętą dla potencjalnych kupców miałaby być specjalna klauzula, o której poinformował portal „CalcioNapoli1926”. Min-Jae w okresie od 1 do 15 lipca mógłby zmienić klub za stosunkowo niską kwotę. Ma ponoć chodzić o około 40 mln funtów, co w obecnych czasach stanowi faktycznie niewielkie pieniądze za czołowego gracza.

Wspomniany portal dodaje jednak, że wszystko może zaprzepaścić… powołanie do wojska. W Korei Południowej wciąż aktywny jest przepis od odbyciu obowiązkowej, trzytygodniowej służby wojskowej. Podobny przypadek w przeszłości dotknął Heung-min Sona.

Warto jednak wspomnieć, że obaj zawodnicy są zwolnieni z obowiązkowego dwuletniego pobytu w armii. Ma to związek ze zdobyciem złotego medalu olimpijskiego. Wciąż może to natomiast wpłynąć na potencjalny transfer Min-Jae. Po powrocie do Napoli klauzula zawarta w kontrakcie przestanie być aktywna.

 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.