„Lewandowski mógłby uznać to za żart”. Zdecydowana opinia dziennikarza o napastnikach w Bundeslidze

Dziennikarz „Bilda” postanowił podsumować zakończony w ten weekend sezon Bundesligi. Tobi Altschaffl zwrócił przede wszystkim uwagę na formę napastników, którzy występują na niemieckich boiskach. Z utęsknieniem wspominał o Robercie Lewandowskim. 

W ostatnich latach 33-latek był bezsprzecznie najlepszym napastnikiem w Bundeslidze. Polak pobił szereg rekordów, a dwa lata temu najważniejszy z nich – w jednym sezonie ligowym strzelił 41 goli (najwięcej w historii). Przed startem bieżących rozgrywek zdecydował się natomiast przenieść do FC Barcelony. Bayern nie kupił na jego miejsce klasowego napastnika.

Lista z horroru

Monachijczycy w obliczu braku typowego snajpera musieli roszować systemem. Głównie na „dziewiątce” występował Eric Maxim Choupo-Moting. Senegalczyk nie sprawdził się jednak w tej roli na dłuższą metę. Lewandowskiego nie zastąpił także ściągnięty latem Sadio Mane. W obliczu tego najlepszym strzelcem Bawarczyków w sezonie 2022/23 został Serge Gnabry z 14 golami.

Koronę króla strzelców zdobyli z kolei wspólnie Niclas Fullkrug i Christopher Nkunku mając na koncie zaledwie 16 trafień. Tobi Altschaffl z „Bild” w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” narzeka na kiepską bramkostrzelność napastników w Bundeslidze. Przywołuje także postać Roberta Lewandowskiego.

– Bayern bez Roberta Lewandowskiego to po prostu Bayern bez napastnika. To zdanie najlepiej definiuje sytuację. Brakowało go zwłaszcza w dużych meczach. A jeśli Robert spojrzałby na klasyfikację najlepszych strzelców Bundesligi w tym sezonie, to mógłby się tylko zaśmiać i uznać to za żart – uważa dziennikarz. 

Altschaffl dodaje również, że Bayern zdał sobie po tym sezonie sprawę, że potrzebuje solidnego napastnika. Niewykluczone, że na Allianz Arenę trafi Victor Osimhen, którym Bawarczycy mają się poważnie interesować, Nigeryjczyk najprawdopodobniej zgarnie w tym sezonie koronę króla strzelców Serie A.

– Rok bez Roberta sprawił, że Bayern już wie, iż potrzebuje nowego Lewandowskiego – twierdzi Altschaffl. 

Poważny wypadek bramkarza PSG. Do szpitala został przetransportowany helikopterem

Zagraniczne media donoszą o poważnym wypadku Sergio Rico. Bramkarz PSG miał doznać urazu podczas jazdy konno. Według najnowszych informacji został zaintubowany. 

W minioną sobotę Rico był jeszcze w pełni zdrów, obecny na ławce rezerwowych podczas meczu PSG ze Strasbourgiem. Po spotkaniu dostał pozwolenie na powrót do Hiszpanii.

Poważny wypadek

W ojczyźnie golkiper miał spędzić część niedzieli na jeździe konno. Podczas aktywności 29-latek miał ulec bardzo poważnemu wypadkowi. Media w Hiszpanii podają, że Rico spadł z wierzchowca. Co więcej, zwierzę miało go nawet kopnąć, zaś sam zawodnik trafił do szpitala.

„Marca” informuje, że do placówki Rico został przewieziony helikopterem, po czym zaintubowany. Na szczęście stan 29-latka ocenia się jako stabilny. „OK Diario” przekazuje, że bramkarz ma złamaną szczękę i uraz kręgosłupa. Miało także dojść do poważnego urazu neurologicznego.

Choć PSG nie przedstawiło żadnych oficjalnych informacji o stanie zdrowia swojego piłkarza, to powrotu do zdrowia życzyła mu już Sevilla. Klub z Andaluzji, w której dawniej występował Rico, wstawił specjalny wpis na swoje media społecznościowe.

Nowe informacje ws. Czesława Michniewicz. Trener rozmawiał z ekstraklasowym klubem

Nowe wieści w sprawie przyszłości Czesława Michniewicza przekazał Tomasz Włodarczyk. Były selekcjoner reprezentacji Polski odbył rozmowy z klubem z Ekstraklasy. Czy wkrótce wróci do pracy?

Po wyjściu z grupy na mundialu z „Biało-Czerwonymi” Michniewicz został zwolniony przez PZPN. Od tamtej pory pozostaje bezrobotny. Wiele wskazuje jednak na to, że wkrótce wróci do zawodu. Byłym selekcjonerem mają interesować się kluby z krajowego podwórka, jak i z zagranicy.

Kogo poprowadzi?

53-latka łączono między innymi z przejęciem szkockiego Aberdeen lub reprezentacji Chile czy Ekwadoru. Wątek przyszłości Michniewicza poruszył ostatnio Tomasz Włodarczyk w programie „Pogadajmy o Piłce”. Dziennikarz meczyki.pl przekazał, że szkoleniowiec rozmawiał z jednym z klubów Ekstraklasy.

– Janusz Filipiak spotkał się z Czesławem Michniewiczem ws. objęcia Cracovii, ale według naszych informacji były selekcjoner miał odmówić – oznajmił Włodarczyk. 

– Jeśli chodzi o Jacka Zielińskiego, to na ten moment nie otrzymał propozycji przedłużenia kontraktu, choć Filipiak mówił, że negocjacje postępują – dodał.

Michniewicz przed objęciem reprezentacji Polski pracował już w Ekstraklasie. Ostatnio prowadził Legię Warszawa, z którą nieźle prezentował się w Lidze Europy i wywalczył mistrzostwo kraju. Prowadził także Lecha Poznań, z którym sięgnął po Puchar Polski i Superpuchar Polski.

Wyciekły dowody obciążające Daniego Alvesa. Kamery w klubie nocnym nagrały zachowanie Brazylijczyka

Nowe fakty w sprawie Daniego Alvesa przedstawił kataloński „Diari Ara”. Portal dotarł do zapisu monitoringu z klubu nocnego, w którym Brazylijczyk miał dopuścić się napaści na kobietę. Opisano między innymi zachowanie ofiary.

Kilka miesięcy temu Alves został aresztowany, a obecnie przebywa w katalońskim więzieniu Brians 2. Obecnie oczekuje na proces w sprawie oskarżeń o napaść seksualną, do której miało dojść pod koniec ubiegłego roku. Zdarzenie miało mieć miejsce w jednym z klubów nocnych w Barcelonie.

Nowe fakty

W trakcie śledztwa Brazylijczyk zmieniał już swoje zeznania kilka razy. W ostatniej wersji stwierdził, że do stosunku z ofiarą miało dojść za obopólna zgodą. Inne światło na tę sytuację rzuca nagranie monitoringu, które wielokrotnie oglądać mieli śledczy. Teraz dotarł do niego kataloński portal „Diari Ara”.

– Dani Alves jako pierwszy wyszedł z łazienki, w której byli oboje. (…) Następnie wyszła dziewczyna, która niedługo później wyjawi, że tam Alves miał ją zgwałcić – relacjonowano na portalu. 

W nagraniu miała pojawić się również druga kobieta. Jak się okazało – była to kuzynka ofiary.

– Obie wybiegają z klubu. Przed wyjściem na ulicę rzekoma ofiara zaczyna płakać. Jednym z pierwszych gestów, jakie wykonuje, jest wielokrotne wskazywanie na kolano, gdzie miała ranę, którą wykrył potem raport medyczny. Wyciąga nogę i dotyka palcem kolana, patrząc na kuzynkę. Później przytulają się. Przez cały ten czas nie przestaje płakać – przekazano. 

To jednak nie wszystko. Kamery uchwyciły także bezwstydne zachowanie Alvesa, który kładł rękę w pobliżu miejsc intymnych ofiary oraz na jej pośladkach. Nagranie może okazać się obciążające w sprawie Brazylijczyka.

– W pewnym momencie kobieta jest odwrócona do niego plecami, ale on łapie ją za rękę i przesuwa tę rękę w okolice jej genitaliów. Dziewczyna nagle ją zabiera. Potem jest jeszcze fragment, gdy Alves kładzie swoją rękę na pośladkach dziewczyny, a ona ją stamtąd zabiera – podsumowano w relacji. 

Radosław Majdan wspomina rasistowskie zachowania w Ekstraklasie. „Żałowałem, że nie zeszliśmy z boiska”

W ostatnim czasie znowu głośno zrobiło się o rasizmie obecnym na trybunach podczas wydarzeń sportowych. Radosław Majdan wrócił do czasów, kiedy takie zachowania obecne były także na stadionach Ekstraklasy. 

Po meczu Realu Madryt z Valencią na tapet wrócił temat rasistowskiego zachowania kibiców. Fani „Nietoperzy” bezpardonowo atakowali i wyzywali Viniciusa. Nie był to zresztą pierwszy raz. Brazylijczyk wielokrotnie wcześniej padał ofiarą podobnych zagrywek. W Hiszpanii jest to zresztą dość aktualny problem.

„Żałowałem, że nie zeszliśmy z boiska”

Przed laty podobne problemy spotykały także zawodników, którzy występowali w polskiej Ekstraklasie. Radosław Majdan wrócił do czasów, gdy grał w Pogoni Szczecin. Wówczas „Portowcy” swój skład opierali na Brazylijczykach. Ekipa prowadzona przez Antoniego Ptaka musiała się kilkukrotnie mierzyć z rasistowskimi okrzykami.

– Pojechaliśmy na stadion do Gdańska. Już wchodząc na rozgrzewkę widziałem dwóch kolesi ubranych w prześcieradła. Przy każdym dotknięciu piłki przez naszych piłkarzy wydawali odgłosy małp. Po latach bardzo żałowałem, że nie zeszliśmy z boiska – opowiedział Majdan w „Misji Sport” na „Onecie”.

– To były takie czasy, że nie dbano o to. Ten rasizm na polskich boiskach był tak wszechobecny, że aż tak bardzo nie raził. Oczywiście nas bulwersował, bo nawet prokuratura prowadziła niezależne śledztwo za przejawy rasistowskie, ale brakowało u nas wtedy decyzji, że nie możemy rozgrywać meczu, bo nasi koledzy z drużyny są obrażani – dodał.

Wielkie poruszenie w… Ghanie. Lothar Matthaus został współwłaścicielem tamtejszego klubu

Lothar Matthaus dokonał niespodziewanej inwestycji. Niemiecka legenda weszła we współwłaścicielstwo ghańskiego klubu Accra Lions. – Zafascynowali mnie tym projektem – przyznał były piłkarz Bayernu Monachium.

Dość niespodziewanie Accra Lions znalazło się na nagłówkach niemal każdej sportowej gazety w Niemczech. Wszystko za sprawą nowego współwłaściciela, którym został Lothar Matthaus. Legenda niemieckiej piłki weszła w skład konsorcjum, które ma swoje udziału w ghańskim zespole. Poza nim znajdują się tam także Oliver Koenig i Frank Acheampog.

– Poznałem Olivera i Franka przez przyjaciół i zafascynowali mnie tym projektem. To model biznesowy. Ghana zawsze miała ogromny potencjał i widać to w drużynie narodowej – przyznał były piłkarz. 

Wspaniała przygoda

Niespodziewana inwestycja 62-latka odbiła się szerokim echem w Niemczech, ale i w samej Ghanie. Accra Lions przeszli bowiem niezwykłą drogę w ciągu zaledwie ośmiu lat, występując początkowo na drugim poziomie rozgrywkowym, aż do przejęcia przez ikonę piłki nożnej.

Obecnie klub uważany jest za jeden z najciekawszych w całej Afryce. Drużynę prowadzi Anglik – James Francis, który w swoim drugim sezonie w ghańskiej Premier League wystawiał skład ze średnią wieku około 18 lat. To najmłodszy skład w całej lidze. Mało tego, „Lwom” udało się wywalczyć mistrzostwo.

Brighton grozi Mateuszowi Borkowi… pozwem! „Odpisałem: no to mnie pozywajcie”

Brighton wysłało przedprocesowe pismo do… Mateusza Borka. Klub był niezadowolony z wypowiedzi, jakiej jakiś czas temu udzielił dziennikarz „Kanału Sportowego”. Poszło o lekarzy, zajmujących się leczeniem Jakuba Modera. 

24-latek nie pojawił się na murawie od kwietnia 2022 roku, kiedy to zerwał więzadła krzyżowe. Choć jeszcze wtedy liczono, że utalentowany pomocnik zdoła wyleczyć się przed mistrzostwami świata w Katarze, to na ten moment wciąż nie wrócił do pełnej kondycji.

Borek vs Brighton

Zdecydowaną opinię o rehabilitacji i leczeniu Modera ma Mateusz Borek. Dziennikarz winą za tak długi powrót do zdrowia reprezentanta Polski obarcza angielskich lekarzy.

– Niestety dla polskiej piłki i dla Modera ta przerwa jest długa. Robi się niebezpiecznie długa u tak młodego zawodnika. W Anglii są miliony, nawet miliardy funtów, ale rzeczy medyczne często w klubach kuleją – powiedział Borek w „Mocy Futbolu”.

– Pytanie, kto jest winny tak długiej przerwy – rozmyślał Marek Jóźwiak, który również był obecny w studiu.

– Ci, którzy go rehabilitowali. Jak to mówiłem w którymś programie, to dostałem przedprocesowe pismo z Brighton, żebym te słowa zdementował na antenie, bo mnie pozwą do sądu. Odpisałem „no to mnie pozywajcie”, bo ja miałem dane z PZPN i z obserwacji różnych lekarzy, którzy pracują z Moderem – opowiedział Borek, odpowiadając na pytanie. 

Media w Neapolu grzmią. Nie godzą się z wybraniem Marciniaka na sędziego głównego finału LM

Neapolitańskie media ostro krytykują wybór Szymona Marciniaka na sędziego głównego finału Ligi Mistrzów. Postawienie na Polaka wprost nazywają „policzkiem od UEFA”.

W poniedziałek świat obiegła informacja o tym, że Szymon Marciniak poprowadzi finał Ligi Mistrzów 2022/23 między Manchesterem City a Interem Mediolan. Nasz arbiter będzie pierwszym sędzią od czasu Howarda Webba, który w jednym sezonie poprowadził finał mistrzostw świata i LM.

„Policzek od UEFA”

Marciniak jest w ostatnich miesiącach uznawany za jednego z najlepszych arbitrów na świecie. Pochwały pod jego adresem spływają z naprawdę wielu kierunków. Inaczej uważają jednak media w Neapolu, które pamiętają niepodyktowany rzut karny w meczu Napoli z Milanem.

– To policzek od UEFA dla Napoli – grzmi tytuł artykułu na napolipiu.com.

– Pomimo kontrowersji, jakie wywołał podczas Napoli – Milan, Szymon Marciniak został wybrany na sędziego finałowego meczu Ligi Mistrzów między Manchesterem City a Interem – piszą dalej. 

– Wybór Marciniaka rozwściecza fanów Napoli – napisano z kolei sport.virgillo.it, wypominając ponownie mecz Napoli z Milanem i sugerując, że to najgorszy możliwy wybór. 

– W Neapolu spodziewano się działań przeciwko Marciniakowi, który zamiast tego został wówczas „nagrodzony” prowadzeniem meczu w prestiżowym półfinale między City a Realem i właśnie w finale – zaznaczyli dziennikarze fanpage.it.

Co zrobi Ilkay Gundogan? Niemiec otrzymał nową ofertę od Manchesteru City

Wciąż nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Ilkay Gundogan. Manchester City walczy o przedłużenie kontraktu Niemca. Złożył mu lukratywną ofertę. 

Obecna umowa Gundogana z „Obywatelami” obowiązuje tylko do zakończenia obecnego sezonu. Nie brakuje chętnych na jego zatrudnienie. W mediach przewija się FC Barcelona czy… Arsenal, który potrzebuje sporych wzmocnień.

Co zrobi?

Na ten moment Gundogan sam nie podjął decyzji ws. przyszłości. Media podają, że oferta, którą złożyła mu FC Barcelona wciąż pozostaje otwarta. Sam piłkarz natomiast na razie na nią nie odpowiedział.

Manchester City, zdając sobie sprawę z zainteresowania Niemcem, postanowił złożyć mu propozycję odnowienia kontraktu. Ten miałby obowiązywać do 2025 roku. Fabrizio Romano, który podał te informację zaznacza, że w ciągu najbliższych dni negocjacje będą kontynuowane.

Trwa konflikt Viniciusa i Tebasa. Ostre słowa Brazylijczyka do prezesa La Liga

Narasta konflikt między La Ligą a Viniciusem. Brazylijczyk odpowiedział Javierowi Tebasowi na… odpowiedź na swoje zarzuty. 

Podczas meczu Realu Madryt z Valencią Vinicus ponownie padł ofiarą rasizmu. Od samego początku spotkania kibice „Nietoperzy” ostro traktowali utalentowanego zawodnika. W 70. minucie starcie zostało przerwane, a po jego wznowieniu „Vini” wyleciał z boiska za uderzenie rywala.

– Nagroda, którą zdobyli rasiści, jest moje wykluczenie. To nie jest futbol, to La Liga – pisał po meczu piłkarz w swoich mediach społecznościowych. 

Odpowiedzi

Na całe stanowisko Viniciusa zareagował Javier Tebas. Prezes La Liga zaznaczył, że nie ma kompetencji, aby interweniować w kwestii rasizmu, szerzącego się na trybunach. Tym zajmuje się Komitet ds. Zawodów Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej (RFEF).

– Jako że ci, którzy powinni to zrobić, nie wytłumaczyli ci, co robi i co może La Liga w przypadkach rasizmu, próbowaliśmy ci to wytłumaczyć my, ale nie stawiłeś się na żadnym z dwóch spotkań, o które sam prosiłeś. Przed krytykowaniem i obrażaniem La Ligi musisz odpowiednio się doinformować. Nie daj się manipulować i dobrze zrozum kompetencje każdej ze stron i pracę, jaką razem wykonujemy – oznajmił Tebas. 

Vinicius również nie pozostał dłużny. Bardzo ostro skrytykował postępowanie prezesa ligi.

– Jako że ci, którzy powinni to zrobić, nie wytłumaczyli ci, co robi i co może La Liga w przypadkach rasizmu, próbowaliśmy ci to wytłumaczyć my, ale nie stawiłeś się na żadnym z dwóch spotkań, o które sam prosiłeś. Przed krytykowaniem i obrażaniem La Ligi musisz odpowiednio się doinformować. Nie daj się manipulować i dobrze zrozum kompetencje każdej ze stron i pracę, jaką razem wykonujemy – napisał.

– Pomijanie siebie czyni cię równym rasistom. Nie jestem twoim kolegą, żeby rozmawiać o rasizmie. Żądam działań i kar. Hashtag mnie nie rusza – podsumował.

Potężne plany transferowe Arsenalu. Czołowego piłkarza Manchesteru City chce sam Arteta

Arsenal myśli już o przyszłym sezonie. „Kanonierzy” mają ambitne plany i chcą wzmocnić skład, którym operuje Mikel Arteta. Na oku działaczy znalazł się zawodnik Manchesteru City.

Przez bardzo długi czas Arsenal zmierzał po zdobycie pierwszego mistrzostwa Anglii od wielu lat. W miniony weekend trafił jednak szanse na tytuł na rzec Manchesteru City. Bieżący sezon zakończy więc na 2. miejscu.

Ambitne plany

„Kanonierzy” nie chowają mimo wszystko głowy w piasek. W nadchodzącej kampanii wystąpią w Lidze Mistrzów. Będą chcieli również poprawić wynik ligowy i tym razem do wywalczyć mistrzostwo. „The Athletic” podaje, że w tym celu Arsenal chce znacznego wzmocnienia swojego składu.

Jednym z zawodników, którzy mogą trafić na Emirates Stadium jest Ilkay Gundogan. W celu ściągnięcia Niemca działacze chcą wykorzystać jego wygasający kontrakt. Ten obowiązuje bowiem tylko do czerwca bieżącego roku.

Mikel Arteta jest bardzo chętny na ponowną współpracę z pomocnikiem „Obywateli”. Wcześniej miał z nim do czynienia, gdy był asystentem Pepa Guardioli. Co ciekawe, nie byłby pierwszym piłkarzem, który zamienił w ostatnim czasie Manchester na czerwoną część Londynu. Wcześniej zrobili to Gabriel Jesus i Oleksandr Zinczenko.

Augsburg potwierdza – Gikiewicz odchodzi. Polakowi zabrakło jednego meczu do przedłużenia kontraktu

Rafał Gikiewicz w przyszłym sezonie nie będzie występował w Augsburgu. Niemiecki klub zdecydował się nie przedłużać wygasającego kontraktu Polaka. Zainteresowanie mają nim jednak wykazywać inne drużyny z tego kraju. 

35-latek od bardzo długiego czasu budował swoją markę w Niemczech. Od 2020 roku reprezentuje barwy Augsburga, do którego trafił z Unionu Berlin. W bieżącym sezonie zanotował 24 występy, ale z uwagi na kontuzję pleców – od kilku tygodni nie pojawił się na murawie.

Jak pech, to pech…

Co gorsza, w barwach Augsburga więcej Polak już nie zagra. Niemiecki klub poinformował na Twitterze, że kontrakt 35-latka nie zostanie odnowiony. Z drużyny odejdą również Andre Hahn, Daniel Caligiuri i Tobias Strobl.

Według Floriana Plettenberga ze „Sky Sports” w przypadku Gikiewicza możemy mówić o sporym pechu. Licznik występów bramkarza w bieżącym sezonie zatrzymał się na wspomnianych 24 meczach. Dziennikarz zdradził, że w jego umowie z Augsburgiem zawarto klauzulę automatycznego przedłużenia, jeśli ten rozegra… 25 spotkań.

Plettenberg dodaje jednak, że Polak nie musi się martwić o znalezienie nowej drużyny. „Gikim” mają się interesować inne kluby z Niemiec. Kwestią czasu wydaje się zatem jego przejście do jednego z nich, jako wolny zawodnik.

Xavi sprecyzował cele FC Barcelony. Hiszpan skupia się na… Robercie Lewandowskim

FC Barcelona oficjalnie jest już mistrzem Hiszpanii. Sezon się jednak jeszcze nie skończył. Xavi wskazał cele, jakie stawia w najbliższych tygodniach przed swoją drużyną. 

Już od dłuższego czasu wydawało się, że FC Barcelona zmierza po mistrzostwo Hiszpanii. I faktycznie, Blaugranie udało się tego dokonać. Po wygranej w derbach z Espanyolem (4-2) Duma Katalonii oficjalnie mogła świętować wygranie La Ligi.

Śrubowanie statystyk

Do końca sezonu pozostało jednak jeszcze kilka spotkań. Barcelona ma do rozegrania cztery kolejki. Xavi przyznał, że za cel stawia sobie teraz zakończenie bieżącej kampanii w dobrym stylu. Możemy się zatem spodziewać, że na boisku wciąż będą obecni Robert Lewandowski czy Marc-Andre Ter Stegen.

– Chcemy w dobrym stylu zakończyć sezon ligowy. Naszym celem jest, aby Robert Lewandowski został królem strzelców, a Ter Stegen zachował jak najwięcej czystych kont – oznajmił Xavi na konferencji prasowej.

Lewandowski znajduje się na dobrej drodze, aby koronę króla strzelców faktycznie zdobyć. Polak ma na ten moment na koncie 21 goli. Musi jednak pamiętać, że za jego plecami wciąż czai się Karim Benzema, który 17 razy umieszczał piłkę w siatce.

34-latek będzie mieć sporo okazji do powiększenia przewagi nad Francuzem. Barcelona zagra jeszcze z Realem Sociedad, Realem Valladolid, Mallorką i Celtą.

Świetne oceny dla Szymona Marciniaka. Eksperci zachwyceni Polakiem w półfinale LM

Szymon Marciniak bardzo dobrze poradził sobie w roli głównego sędziego meczu półfinałowego Ligi Mistrzów między Manchesterem City i Realem Madryt (4-0). Polak zbiera świetne recenzje w mediach. 

„Obywatele” zapewnili sobie wczoraj awans do finału Ligi Mistrzów, pokonując na własnym stadionie Real Madryt aż 4-0. W sumie w dwumeczu rozbili „Królewskich” 5-1. Rewanżowy mecz sędziował Szymona Marciniak.

Poziom mistrzostw świata

Polak zbiera obecnie dobre recenzje w mediach. Eksperci, obecni w studiu „Meczyków”, także pozytywnie wypowiadali się o występie Marciniaka.

– Moim zdaniem to był bardzo dobrze poprowadzony mecz. To był poziom z finału mistrzostw świat – stwierdził Marcin Gazda z „Eleven Sports”.

– Jako widzowi najprzyjemniej ogląda mi się mecze prowadzone przez niego. Od początku do końca jest tam zarządzanie spotkaniem, bardzo duża koncentracja, pewność w swoich decyzjach… To ułatwia odbiór meczu – wtórował mu Piotr Domagała, reprezentujący „Viaplay”.

Podobnych głosów nie brak również na Twitterze od kibiców z Polski czy zagranicy. Jedynym większym spięciem, jakie miał na murawie Marciniak, było to z Erlingiem Haalandem. Więcej o tym możecie jednak przeczytać TUTAJ.

Marciniak i Haaland spięli się podczas meczu. „Powtórz to, to wyrzucę cię z boiska”

Szymona Marciniak bardzo dobrze poradził sobie podczas wczorajszego półfinału Ligi Mistrzów. W pierwszej meczu doszło jednak do zgrzytu między Polakiem a Erlingiem Haalandem.

Manchester City zdemolował wczoraj Real Madryt (4-0) i awansował do Ligi Mistrzów. W sumie w dwumeczu „Obywatele” wygrali aż 5-1. Rewanżowe spotkanie na Etihad poprowadził Szymon Marciniak, który zebrał niezłe oceny.

Spięcie

Choć występ Polaka był naprawdę dobry, to nie obyło się bez zgrzytów. Już w 6. minucie miejsca miała pierwsza sprzeczka naszego arbitra z Erlingiem Haalandem. Wszystko zaczęło się od nieodgwizdanego przewinienia Eduardo Camavingi na Bernanrdo Silvie. Norweg rozwścieczony doskoczył do Marciniaka, jednak to nie był koniec ich spięć.

Już chwilę później arbiter zauważył faul Silvy na Tonim Kroosie. Ponownie do sędziego doskoczył Haaland, któremu wyraźnie nie podobała się cała sytuacja. Napastnik aż kipiał ze złości. Według Rafała Rostkowskiego miał on obrazić Marciniaka. Polak nie pozostał jednak dłużny.

– Jedna z osób będących blisko boiska przekazała, że w tej sytuacji Haaland obraził Marciniaka, a polski sędzia rzekomo odpowiedział mu: “Powtórz to jeszcze raz, to wyrzucę cię z boiska”. Bezpośrednio po meczu nie było możliwości zweryfikowania tej nieoficjalnej informacji – napisał były sędzia na sport.tvp.pl.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.