Trudna sytuacja w Kłodzku. Woda zalała stadion lokalnej drużyny

Ulewne deszcze powodują coraz większe zniszczenia w południowo-zachodniej Polsce. Szczególnie trudna sytuacja panuje w Kłodzku, gdzie poziom wody w Nysie Kłodzkiej przekroczył historyczne wartości. Rzeka zalała miasto oraz stadion lokalnego klubu piłkarskiego MKS Nysa Kłodzko.

 

Trudna sytuacja w południowo-zachodniej Polsce

Według informacji przekazanych przez Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kłodzku intensywne opady deszczu spowodowały zalanie stadionu MKS Nysa Kłodzko. Obiekt oddalony o kilkaset metrów od Nysy Kłodzkiej znalazł się pod wodą. Utrudni to treningi i mecze piłkarzy, którzy na co dzień korzystają z tego terenu.

W piątek, 13 września podjęto decyzję o odwołaniu najbliższego meczu przeciwko Iskrze Jaszkowa Dolna. Zamknięto również stadion do poniedziałku 16 września, jednak dalsze problemy spowodowane zalaniem mogą znacznie opóźnić wznowienie rozgrywek na tym obiekcie. Zgodnie z komunikatem władz miasta, poziom wody w Nysie Kłodzkiej przekroczył 6,5 metra, co jest wartością wyższą niż podczas pamiętnej powodzi z 1997 roku.

 

Skutki żywiołu są widoczne w całym mieście – woda zalała już wiele budynków i infrastruktury, a stadion MKS Nysa Kłodzko pomimo odległości od rzeki znalazł się pod wodą. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami, data jego ponownego otwarcia zostanie przesunięta.

Źródło: Interia Sport, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kłodzku

Rosjanie zablokują transfer przez nagranie na TikToku? Kuriozalna sytuacja

Transfer portugalskiego obrońcy Ricardo Mangasa z Vitorii Guimaraes do Spartaka Moskwa wydawał się już przesądzony. Teraz może jednak nie dojść do skutku. A to wszystko przez nagranie zamieszczone na TikToku, które wywołało reakcję rosyjskich organów ścigania.

 

Transfer może upaść przez nagranie na TikToku

26-letni obrońca Vitorii Guimaraes SC miał być bliski przenosin do Spartaka Moskwa. Oba kluby osiągnęły porozumienie w sprawie transferu, a jego szczegóły zostały uzgodnione. Taki stan rzeczy potwierdził również agent zawodnika, Sergio Tiago Ribeiro.

Wydawało się, że jedyną formalnością pozostaje uzyskanie wizy, a Mangas miał dołączyć do rosyjskiego klubu w najbliższy weekend. Jednak transfer stanął pod znakiem zapytania z powodu nieoczekiwanych problemów.

 

Całe zamieszanie wywołało nagranie zamieszczone na TikToku przez Carly Santos, partnerkę Mangasa, która cieszy się dużą popularnością na tej platformie. Na filmie Mangas pojawia się w damskiej sukience, szpilkach i z torebką w ręce. Wideo miało być humorystycznym przerywnikiem, jednak w Rosji wzbudziło poważne obawy.

Nagranie szybko zwróciło uwagę rosyjskich władz, w tym prokuratury generalnej Federacji Rosyjskiej. Jak donosi serwis Sovsport.ru, filmik został zakwalifikowany do sprawdzenia pod kątem propagandy nietradycyjnej orientacji seksualnej. To w Rosji jest poważnym zarzutem.

Przedstawiciele ruchu społecznego „Ojcowie Rosji” stwierdzili, że Mangas nie powinien być wpuszczony do kraju. W związku z tym transfer do moskiewskiego klubu może upaść.

Agent Ricardo Mangasa, Sergio Tiago Ribeiro, szybko zareagował na te doniesienia. W wydanym oświadczeniu podkreślił, że filmik na TikToku miał jedynie humorystyczny charakter, a Mangas nie ma zamiaru angażować się w żadne kontrowersyjne kwestie.

– Ricardo kocha dziewczyny. Jeśli zobaczysz jego dziewczynę, sam wszystko zrozumiesz. To tylko filmik na TikToku – stwierdził agent.

Źródło: Sport.pl, Sovsport.ru

Maciej Rybus ma problemy ze znalezieniem nowego klubu. Agent zdradził powód

Maciej Rybus nadal nie znalazł nowego klubu po wygaśnięciu kontraktu z Rubinem Kazań. Jego agent, Roman Oreszczuk w rozmowie z serwisem Metaratings.ru, zdradził, że głównymi powodami są kontuzje oraz wiek piłkarza, które odstraszają potencjalnych pracodawców.

Co dalej z Rybusem?

Rybus w ostatnich latach zanotował sporą obniżkę formy. Działacze klubowi obawiają się jego podatności na kontuzje oraz faktu, że piłkarz ma już 34 lata. Choć sam zawodnik i jego agent twierdzą, że Rybus jest w doskonałej formie fizycznej, to kluby pozostają sceptyczne. Głównie z uwagi na jego historię urazów oraz status zawodnika zagranicznego.

Co ciekawe, Rybus otrzymał oferty w letnim oknie transferowym. Polak jednak nie zaakceptował tych propozycji, o czym powiedział jego agent.

– Maciej nie chciał zaakceptować opcji, które mieliśmy. Kontrakt Rybusa wygasł w trakcie okna transferowego. Były opcje z rosyjskiej Premier Ligi i z klubów zagranicznych. Nie chcę o tym szczegółowo dyskutować, po prostu Maciej nie chciał przyjąć tych propozycji – przyznał.

Będzie udowadniał swoją wartość

Decyzja Rybusa o pozostaniu w lidze rosyjskiej po wybuchu wojny na Ukrainie praktycznie wykluczyła możliwość powrotu do polskiej Ekstraklasy. Choć niektórzy sugerowali, że piłkarz może rozważać zakończenie kariery, jego agent stanowczo zaprzecza tym spekulacjom.

Oreszczuk w rozmowie z Metaratings.ru zapewnił, że Rybus jest zdeterminowany, aby kontynuować karierę. Piłkarz planuje wziąć udział w obozach treningowych, aby udowodnić swoją wartość. Jego agent podkreśla, że jest w lepszej kondycji fizycznej niż większość piłkarzy w rosyjskiej Premier Lidze.

– Nie bierzemy tego pod uwagę. Będziemy mieli czas na obozy treningowe. Będzie można pojechać na zgrupowanie z jakimś zespołem i to udowodnić. Teraz Maciej jest w świetnej formie. Pracuje w siłowni. Dwie trzecie piłkarzy rosyjskiej Premier Ligi nie jest w takiej formie fizycznej, w jakiej jest teraz Rybus – powiedział.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Metaratings.ru

Były piłkarz Bayernu otworzył konto na nietypowej platformie. Jeszcze kilka lat temu grał z Lewandowskim

Były klubowy kolega Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium zaskoczył swoich fanów. Douglas Costa otworzył konto na platformie OnlyFans.

Współpraca z platformą

Decyzja ta była szeroko komentowana w mediach zagranicznych. W oficjalnym komunikacie Costa wyjaśnił, że jego motywacją do podjęcia tej współpracy była wiara w potencjał globalny marki oraz możliwość tworzenia unikalnych treści dla swoich fanów.

OnlyFans kojarzy się głównie z portalem dla dorosłych. To medium stara się jednak rozszerzać swoją działalność. Platforma chce przyciągać twórców z różnych dziedzin, w tym sportu.

Douglas Costa zaznaczył, że jego treści będą ekskluzywne, ale nie będą miały charakteru erotycznego. Sportowiec zamierza korzystać z platformy do budowania bliższych relacji z fanami oraz dostarczania im materiałów, których nie znajdą na innych mediach społecznościowych.

Jak dotąd, jego obecny klub, Sydney FC, nie skomentował decyzji Costy.

Nie będzie treści dla dorosłych

Media zwracają uwagę na to, że coraz więcej sportowców, zwłaszcza z Australii, decyduje się na założenie konta na OnlyFans.

Przykładem jest tenisista Nick Kyrgios oraz rajdowa zawodniczka Renee Gracie, która dzięki treściom publikowanym na platformie zarobiła wystarczającą kwotę, aby w ten sposób sfinansować swoją karierę sportową.

W przypadku Douglasa Costy nie ma żadnych wskazówek, że planuje on udostępniać treści przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, jak robią to niektórzy inni sportowcy.

Douglas Costa swoje największe sukcesy świętował podczas gry w Bayernie Monachium, gdzie miał okazję występować u boku Roberta Lewandowskiego. Po przejściu do Juventusu jego kariera nieco wyhamowała.

Źródło: Sport.pl

Co ze zdrowiem Lewandowskiego? Piłkarz i lekarz wyjaśnili sytuację

Robert Lewandowski opowiedział o swoim stanie zdrowia po meczu ze Szkocją. Jego słowa potwierdził lekarz reprezentacji, według którego „Lewy” będzie dostępny na mecz z Chorwatami.

Co ze zdrowiem Lewandowskiego?

W czwartkowym meczu reprezentacji Polski ze Szkocją Robert Lewandowski doznał urazu. Kapitan polskiej drużyny ucierpiał już w pierwszej połowie po starciu z jednym z przeciwników.

 

Mimo kontuzji Lewandowski kontynuował grę, ale ostatecznie musiał opuścić boisko w drugiej połowie. Jego miejsce zajął Adam Buksa.

Po zakończeniu meczu Lewandowski zapewniał, że jego uraz nie jest poważny. Jak sam stwierdził, decyzja o zejściu z boiska była środkiem ostrożności.

Lewandowski podkreślił, że czuje dyskomfort, ale jest przekonany, że będzie gotowy na nadchodzący mecz z Chorwacją.

 

Po meczu w strefie mieszanej lekarz reprezentacji Polski, Jacek Jaroszewski potwierdził pozytywne informacje dotyczące stanu zdrowia Lewandowskiego.

Według Jaroszewskiego uraz kapitana nie jest groźny i Lewandowski będzie do dyspozycji trenera na mecz z Chorwacją, który odbędzie się już w najbliższą niedzielę.

Spotkanie z Chorwatami zaplanowano na godzinę 20:45. Będzie to drugie z rzędu wyjazdowe spotkanie reprezentacji Polski w ramach Ligi Narodów.

Źródło: Sport.pl

Robert Lewandowski przesłuchany przez prokuraturę. Chodzi o głośną aferę

Robert Lewandowski został przesłuchany przez prokuraturę w związku z tzw. aferą dyplomową. Cała sprawa ma swoje korzenie w 2021 roku, kiedy to zatrzymano Zbigniewa D., byłego kanclerza Wyższej Szkoły Edukacji Zdrowotnej i Nauk Społecznych oraz Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi.

Afera dyplomowa

Zbigniew D. był także w przeszłości dyrektorem generalnym ŁKS-u. W jego telefonie znaleziono korespondencję z polskimi piłkarzami, co stało się punktem wyjścia do dalszego śledztwa.

Według informacji przekazanych przez WP Sportowe Fakty, Robert Lewandowski jest jednym ze świadków w toczącym się postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku.

Piłkarze zamieszani w sprawę

Sprawa dotyczy m.in. zdobywania dyplomów uczelni wyższych przez znanych piłkarzy.

Wcześniej w tej samej sprawie przesłuchano m.in. Jacka Góralskiego, a zdjęcia dokumentujące ukończenie studiów przez Lewandowskiego i Góralskiego znaleziono w telefonie Zbigniewa D. O tym pisał wówczas Onet.

Czas na mecz Ligi Narodów

Pomimo przesłuchania, Robert Lewandowski kontynuuje swoje obowiązki sportowe. Obecnie przygotowuje się z reprezentacją Polski do nadchodzącego meczu Ligi Narodów ze Szkocją, który odbędzie się w Glasgow. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:45.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Kontrowersyjna decyzja TVP Sport w sprawie transmisji Ligi Mistrzów. Widzowie zawiedzeni

Decyzja Telewizji Polskiej o wyborze meczu Ligi Mistrzów do transmisji spotkała się z falą krytyki ze strony kibiców. TVP zdecydowała się na transmisję meczu Club Brugge z Borussią Dortmund, mimo że równolegle rozgrywany będzie hitowy pojedynek Manchesteru City z Interem Mediolan.

 

Kontrowersyjna decyzja

Telewizja Polska nabyła sublicencję od Canal+ na transmisję środowych spotkań Ligi Mistrzów. Zgodnie z umową, TVP miała prawo do transmisji jedynie meczów drugiego wyboru, co oznacza, że najciekawsze spotkania pozostaną w rękach Canal+.

To właśnie z tego powodu wywołał się szum, kiedy ogłoszono, jakie spotkanie zostanie wyemitowane w trakcie najbliższej kolejki.

 

Wyjaśnienie zamieszania

Jak wyjaśnił dziennikarz Jakub Seweryn ze Sport.pl, TVP mogła wybierać spośród trzech dostępnych meczów: Club Brugge z Borussią Dortmund, PSG z Gironą oraz Celticu ze Slovanem Bratysława. Wybór padł na starcie belgijsko-niemieckie, co uzasadniono obecnością polskich akcentów w obu drużynach.

Decyzja TVP spotkała się z niezadowoleniem ze strony kibiców, którzy oczekiwali transmisji hitowego starcia Manchesteru City z Interem Mediolan. W sieci szybko pojawiły się krytyczne komentarze, w których decyzję publicznego nadawcy określano jako rozczarowującą.

Wielu kibiców wyraziło również swoje niezadowolenie, że TVP nie poinformowała wcześniej o ograniczeniach związanych z prawami do transmisji. Wybór spotkania Club Brugge z Borussią Dortmund może wydawać się jednak uzasadniony z perspektywy polskiego kibica.

Polski akcent nie przekonuje kibiców

W belgijskiej drużynie występuje Michał Skóraś. Z kolei w Borussii Dortmund rolę asystenta trenera pełni Łukasz Piszczek. Jednak mimo tych polskich akcentów, kibice wciąż uważają, że inne spotkania mogłyby przyciągnąć większą uwagę.

Wybór meczu belgijsko-niemieckiego jako głównej transmisji w Polsce podsumowano w sieci jako „tanie kino klasy B”. Mecz Club Brugge z Borussią Dortmund odbędzie się w środę, 18 września, o godzinie 21:00.

Źródło: Sport.pl

Grosicki mógł zmienić klub wewnątrz Ekstraklasy. Długo się nie zastanawiał

Podczas letniego okna transferowego mogło dojść do głośnego ruchu z udziałem Kamila Grosickiego. Zawodnik Pogoni Szczecin ostatecznie odrzucił atrakcyjną ofertę z Ekstraklasy. Według doniesień portalu Sport.pl to Jagiellonia Białystok była zainteresowana sprowadzeniem byłego reprezentanta Polski.

 

„Grosik” mógł odejść do mistrzów Polski

Kamil Grosicki po powrocie do Polski trzy lata temu szybko zyskał miano kluczowego zawodnika Pogoni Szczecin. W poprzednim sezonie Ekstraklasy rozegrał 34 mecze, w których zdobył 13 bramek i zanotował 14 asyst.

 

Jagiellonia Białystok chciała wzmocnić swoje skrzydła po odejściu takich graczy jak Jose Naranjo i Dominik Marczuk. Klub z Podlasia próbował skusić Grosickiego możliwością występów w europejskich pucharach, po tym jak zakwalifikował się do fazy ligowej Ligi Konferencji Europy.

Według portalu Sport.pl namysły byłego reprezentanta Polski nie trwały długo. Grosicki jednak nie zdecydował się na transfer i postanowił kontynuować swoją karierę w Pogoni Szczecin.

W związku z tym Jagiellonia musiała poszukać innych rozwiązań i finalnie zakontraktowała Darko Churlinowa oraz Marcina Listkowskiego.

Przypomnijmy, że Kamil Grosicki grał w Jagiellonii Białystok w latach 2009-2011.

Źródło: Sport.pl

Lech Poznań sprowadzi Polaka z ligi włoskiej? Lider Ekstraklasy wciąż ma czas

Według Tomasza Włodarczyka Lech Poznań mógłby zwrócić uwagę na polskiego zawodnika z ligi włoskiej. Dziennikarz Meczyków sugeruje, że Mateusz Łęgowski jest wypychany z Salernitany po niespełnieniu oczekiwań.

 

Łęgowski do Lecha?

Lech Poznań przeprowadził tego lata kilka transferów, ale wciąż może nie powiedzieć ostatniego słowa w kontekście wzmocnień. Tomasz Włodarczyk zasugerował, że klub mógłby być zainteresowany sprowadzeniem Mateusza Łęgowskiego. W programie „Pogadajmy o piłce” wyjaśnił jednak, że istnieje druga strona medalu w tej sprawie.

Mateusz Łęgowski po solidnym sezonie w Pogoni Szczecin przeniósł się do Salernitany, gdzie miał walczyć o miejsce w pierwszym składzie. W swoim debiutanckim sezonie we Włoszech zagrał w 31 meczach, jednak głównie wchodził na boisko z ławki rezerwowych.

 

Teraz presja na 21-letnim pomocniku wzrosła, a klub zaczął oczekiwać od niego większej jakości. Niestety, ale Łęgowski nie zdołał przekonać trenera Giovanniego Martusciello podczas przedsezonowych przygotowań.

Według włoskiej prasy Salernitana rozważa rozstanie z młodym Polakiem. W ostatnich dniach pojawiły się spekulacje o jego powrocie do Pogoni Szczecin lub transferze do Cracovii, które jednak Tomasz Włodarczyk zdementował.

Dziennikarz zasugerował, że poszukujący defensywnego pomocnika Lech Poznań, mógłby być zainteresowany wypożyczeniem Łęgowskiego.

– Jest jednak druga strona medalu – Łęgowski nie chce za bardzo wracać do Polski na tym etapie – powiedział dziennikarz.

Włodarczyk dodał też, że wciąż jest trochę czasu do końca okna transferowego, które w Ekstraklasie potrwa do 6 września, więc w tym okresie może się jeszcze wiele wydarzyć. Łęgowski przed transferem do Salernitany rozegrał 29 spotkań w Ekstraklasie.

Źródło: Meczyki.pl

fot. Lech Poznań

Napoli usunęło z kadry Osimhena. Bolesny cios w stronę Nigeryjczyka

Victor Osimhen znalazł się w trudnej sytuacji w Napoli. Według informacji podanych przez Fabrizio Romano 25-letni napastnik został wyrejestrowany z kadry Napoli na mecze Serie A.

Co dalej z Osimhenem?

Przyszłość Victora Osimhena w SSC Napoli stoi pod znakiem zapytania. Przez dłuższy czas spekulowano o jego potencjalnym transferze do Chelsea, jednak do przenosin ostatecznie nie doszło. W międzyczasie Antonio Conte skomponował zespół bez uwzględniania Osimhena. To z kolei zmusza Nigeryjczyka do szukania potencjalnej zmiany.

 

Decyzja o wyrejestrowaniu Osimhena z kadry jest dla niego bolesnym ciosem. Szczególnie w kontekście tego, że jego numer na koszulce (9) przejmie teraz Romelu Lukaku.

Osimhen nie tylko stracił swoje miejsce w zespole, ale także symboliczną pozycję jako głównego napastnika klubu.

 

Osimhen dołączył do Napoli we wrześniu 2020 roku za 77,5 miliona euro. Od tego czasu zagrał w 133 spotkaniach. Zdobył 76 bramek i zanotował 18 asyst. Jego przyszłość w klubie wydaje się teraz bardziej niepewna niż kiedykolwiek.

Wiele mówi się o jego przenosinach do Arabii Saudyjskiej, jednak sam zawodnik nadal nie jest pewny co do tego kierunku. Według Fabrizio Romano osiągnięcie porozumienia w sprawie tego transferu będzie trudne.

Źródło: Fabrizio Romano

fot. SSC Napoli

Boniek o decyzji Szczęsnego. „Teraz zmieni się życie”

Decyzja Wojciecha Szczęsnego o zakończeniu kariery piłkarskiej wywołała ogromne poruszenie w mediach i świecie sportu. Swoje zdanie na temat decyzji „Szczeny” przedstawił między innymi Zbigniew Boniek.

 

Co na to były prezes PZPN?

Decyzja o zakończeniu kariery przez Szczęsnego komentowana była przez wiele osób. O komentarz pokusił się również były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

 

Zbigniew Boniek nie ukrywał swojego zaskoczenia. W programie „Prawda Futbolu” z Romanem Kołtoniem Boniek wyraził nadzieję, że Szczęsny może jeszcze zmienić zdanie i wrócić do gry. Podkreślił, że dla bramkarzy wiek 34-37 lat to najlepszy okres kariery. Mimo to Boniek z szacunkiem mówił o jego dokonaniach i życzył mu wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia.

– Teraz zmieni się życie Wojtkowi, zniknie z pierwszych stron. Wejdzie na drugi tor, który jest zupełnie inny. My ludzie sportu, w pewien sposób uprzywilejowani, szliśmy drogą, która była inna, niż większości ludzi – powiedział Zbigniew Boniek.

– Życzę mu, żeby tak jak każdy dobry bokser, który po trzech, czterech miesiącach chciał wracać na ring, także o tym myślał. Teraz ma najlepszy czas do grania w piłkę. Jak się ma 34-37 lat to jest najlepszy czas dla bramkarza. No ale skoro podjął taką decyzję… […] Ja Wojtkowi życzę jak najlepiej. Mogę o nim powiedzieć same pozytywne rzeczy – dodał.

Decyzja Szczęsnego odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Koledzy z reprezentacji, byli partnerzy klubowi oraz eksperci i dziennikarze wyrażali swoje uznanie dla jego kariery.

Kibice jego byłych klubów wstawiali na media społecznościowe filmy z najlepszymi interwencjami Wojciecha Szczęsnego. To wszystko pokazuje, jak wielką postacią w polskim futbolu jest polski bramkarz.

Źródło: Prawda Futbolu

Skandal na treningu Romy? Rzekoma bójka De Rossiego z piłkarzem

Włoskie media donoszą o domniemanym incydencie podczas środowego treningu AS Romy, w którym miało dojść do bójki między trenerem Daniele De Rossim a pomocnikiem Bryanem Cristante. Klub jednak zdecydowanie zaprzecza tym informacjom.

 

Sensacyjne doniesienia o bójce w AS Romie

Włoska stacja RAI Sport podała szokujące informacje o zdarzeniu, które miało mieć miejsce na środowym treningu AS Romy. Według relacji anonimowych źródeł, na zajęciach doszło do ostrej wymiany zdań między trenerem Daniele De Rossim a Bryanem Cristante.

 

Z relacji wynika, że sytuacja szybko eskalowała i doszło do rękoczynów. „Zaczęło się od gwałtownej wymiany zdań, skończyło na rękoczynach” – relacjonują anonimowe źródła.

Inni piłkarze obecni na treningu mieli interweniować, aby rozdzielić trenera i zawodnika.

Według doniesień medialnych powodem konfliktu miała być sytuacja podczas treningowej gierki. Miało się to stać kiedy Bryan Cristante stracił piłkę i nie podjął próby jej odzyskania. Trener De Rossi miał wyrazić swoje niezadowolenie w dosadny sposób, co wywołało ostrą wymianę zdań, która przerodziła się w bójkę.

Klub odpowiedział na te spekulacje. AS Roma zdecydowała się na wydanie oficjalnego oświadczenia, w którym zaprzecza jakoby doszło do bójki między Daniele De Rossim a Bryanem Cristante. „To była normalna dyskusja między zawodnikiem a trenerem, która trwała kilka chwil i nie doszło do bójki” – czytamy.

W pierwszych dwóch meczach Serie A, AS Roma zdobyła tylko jeden punkt.

Źródło: RAI Sport, AS Roma, weszlo.com

Ishak o wpływie nowego trenera i oprawie od kibiców. „Jesteśmy lepsi we wszystkim”

Mikael Ishak w rozmowie z fotbolldirekt.se opowiedział o swoich odczuciach po oprawie kibiców Kolejorza w trakcie meczu z Pogonią Szczecin. Szwedzki napastnik podkreślił, jak ważne jest dla niego wsparcie fanów oraz podzielił się refleksjami na temat nowego trenera Lecha, Nielsa Frederiksena.

 

Ishak doceniony przez „Kocioł”

W niedzielę Lech Poznań zmierzył się z Pogonią Szczecin, a przed rozpoczęciem meczu kibice Kolejorza zgotowali specjalną oprawę, której centralną postacią był kapitan drużyny, Mikael Ishak. W rozmowie z Marcusem Liedbergiusem dla fotbolldirekt.se Ishak przyznał, że oprawa była dla niego ogromnym zaskoczeniem.

 

– Byłem w szoku, gdy to zobaczyłem. Za chwilę mieliśmy grać mecz, a ja musiałem się skupić. W Polsce, a w Lechu w szczególności, nie ma zwyczaju tak szybko honorować piłkarzy, przyśpiewkami czy czymkolwiek innym. Więc byłem naprawdę zszokowany – powiedział Szwed.

Codzienne wsparcie

Ishak podkreślił, że na co dzień również czuje wsparcie i sympatię kibiców Lecha Poznań.

– Ludzie zatrzymują mnie na ulicy i doceniają, mówią, że mnie kochają. Są po prostu szczęśliwi, że reprezentuję ich klub, więc naprawdę czuję tak niesamowitą miłość. To naprawdę miłe. Zwykle też nie wychodzę zbyt często, ale kiedy to robię, to widać. Czuję się doceniony za pracę, którą wykonuje każdego dnia. Tak więc kibice są dużą częścią tego, dlaczego tu dziś jestem – przyznał kapitan Lecha.

Wpływ trenera i cele na ten sezon

Sezon 2024/25 to także nowe otwarcie dla Lecha Poznań, który rozpoczął grę pod wodzą nowego trenera. Mikael Ishak we wspomnianej rozmowie ocenił wpływ Nielsa Frederiksena na zespół.

– Powiedziałbym, że jesteśmy lepsi we wszystkim – zarówno pod względem gry, jak i wyników. Wzrosła intensywność treningów i meczów, dużo więcej biegamy. Trenerzy mają swoje pomysły, które się sprawdziły. Oczywiście zmieniliśmy szczegóły tego, jak bronimy i atakujemy – stwierdził.

Kapitan Lecha Poznań nie kryje również swoich ambicji na trwający sezon. Jak sam przyznaje, grając dla Lecha, zawsze trzeba mierzyć w najwyższe cele.

– Kiedy grasz dla Lecha, to automatycznie dążysz do tytułów. Ten rok nie jest wyjątkiem, więc celujemy w zwycięstwo. Mamy dobry start i stale poprawiamy się, z tygodnia na tydzień. Mam nadzieję, że po sezonie będziemy razem świętować – podsumował.

Źródło: goal.pl, fotbolldirekt.se

Czesław Michniewicz podziękował Wojciechowi Szczęsnemu. „Za to będę ci zawsze wdzięczny”

Wojciech Szczęsny zakończył swoją piłkarską karierę. Na tę wiadomość zareagował Czesław Michniewicz. Były selekcjoner reprezentacji Polski podziękował bramkarzowi za wyjątkowe chwile podczas turnieju Mistrzostw Świata w Katarze.

Czesław Michniewicz dziękuje Szczęsnemu

Wojciech Szczęsny ogłosił zakończenie kariery piłkarskiej po osiemnastu latach. Jednym z najważniejszych momentów w karierze Wojciecha Szczęsnego były Mistrzostwa Świata 2022 w Katarze, gdzie bramkarz stał się bohaterem reprezentacji Polski.

 

Szczęsny swoimi interwencjami, zwłaszcza obronionymi rzutami karnymi w meczach z Arabią Saudyjską i Argentyną, zapewnił polskiej kadrze awans z grupy.

W odpowiedzi na decyzję Szczęsnego o zakończeniu kariery, Czesław Michniewicz, który prowadził reprezentację Polski podczas Mistrzostw Świata 2022, podziękował za współpracę i wyjątkowe chwile, jakie przeżył dzięki grze bramkarza.

 

Na swoim Instagramie były selekcjoner napisał: „Wojtek, dzięki tobie przeżyłem najpiękniejsze chwile w piłce. I za to będę ci zawsze wdzięczny.”

Źródło: Kanał Sportowy, Instagram

Gholizadeh wydał oświadczenie ws. transferu. Lech zablokował jego transfer

Ali Gholizadeh do niedawna uchodził za spore rozczarowanie w Lechu Poznań. Irańczyk jednak wrócił do pełni formy, więc Kolejorz nie pozwolił mu na odejście do Persepolis FC. W związku z tym piłkarz wydał oświadczenie w mediach społecznościowych.

 

Gholizadeh z oświadczeniem

Ali Gholizadeh trafił do Lecha Poznań latem 2023 roku jako najdroższy zakup w historii PKO BP Ekstraklasy. Kolejorz zapłacił za niego około 1,8 mln euro.

Miał być kluczowym wzmocnieniem drużyny, ale rzeczywistość okazała się inna. Po serii słabych występów oraz problemach zdrowotnych piłkarzowi nie udało się spełnić wysokich oczekiwań związanych z jego transferem.

Długotrwała kontuzja dodatkowo utrudniła jego sytuację, co wywołało falę spekulacji na temat możliwego odejścia 28-latka.

Słaba forma oraz presja na lepsze wyniki spowodowały, że Gholizadeh był intensywnie łączony z transferem do innego klubu. Jak donosiły media, najbardziej prawdopodobnym kierunkiem był Iran, a konkretnie klub Persepolis FC.

 

Transfer wydawał się być niemal przesądzony, zwłaszcza że Gholizadeh miał już ustalone warunki kontraktu. Jednakże, w obecnym sezonie piłkarz poprawił swoją grę, co wpłynęło na zmianę decyzji władz Lecha. Klub z Poznania zdecydował się zablokować transfer.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, Ali Gholizadeh wydał oświadczenie na swoim Instagramie, w którym odniósł się do decyzji klubu i podziękował Persepolis FC za zainteresowanie.

– Muszę szczególnie podziękować klubowi Persepolis FC i panu Darwishowi, którzy zabiegali o mój transfer. Biorąc pod uwagę, iż jestem zawodnikiem Lecha Poznań, mój pracodawca musiał zgodzić się na zmianę klubu. Tak się jednak nie stało. Wciąż jestem zawodnikiem Lecha i oddaję się w pełni dla tego zespołu. Mam nadzieję, że kibice Persepolis będą dla mnie wyrozumiali. Miałem z państwem rozmawiać w programie na żywo, ale warunki nie są sprzyjające. Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy – napisał Ali Gholizadeh na swoim Instagramie.

Źródło: Instagram, Kanał Sportowy

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.