Jan Ziółkowski dostał szansę od pierwszej minuty w meczu Romy z Torino, ale boisko opuścił już w przerwie. Włoskie media są zgodne i podkreślają, że był to bardzo trudny wieczór dla polskiego obrońcy.
Bezlitosne oceny
Jan Ziółkowski wyszedł w podstawowym składzie Romy na wtorkowe starcie z Torino, jednak nie był to występ, który będzie wspominał z dumą. Polak miał ogromne problemy w pojedynkach z Giovannim Simeone, dlatego trener zdecydował się na zmianę już po pierwszej połowie.
Włoskie portale nie miały wątpliwości, że młody stoper nie radził sobie z tempem i ruchem rywala. Forzaroma.info ocenił jego występ na 4,5 w dziesięciostopniowej skali, wskazując przede wszystkim na braki w ustawieniu i koncentracji.
– Trzeba jeszcze zdjąć z niego sporo surowości i zachować większą czujność, zwłaszcza gdy rywal rusza zza jego pleców. Przez pierwsze pół godziny radził sobie z tym z wyraźnym trudem, co widać szczególnie w akcji, gdy nie utrzymał linii spalonego przy próbie Simeone – napisano.
Nieco wyżej, bo na „piątkę”, ocenił go serwis laroma24.it, jednak ton komentarza był równie krytyczny.
– Ależ trudności z napastnikami w Serie A. Ciągle w tarapatach, Gasperini jest zmuszony do zmiany – podkreślono.
Podobne wnioski pojawiły się także w innych mediach, chociaż niektóre były odrobinę łaskawsze, przyznając Ziółkowskiemu notę 5,5. Mimo to wszędzie przewijał się jeden motyw, czyli problemy w pojedynkach i spóźnione reakcje. Eurosport zwrócił uwagę na kluczową sytuację przy golu.
– Niefortunna interwencja przy strzale Adamsa, po której piłka trafia do siatki Svilara. Simeone często wprowadzał go w błąd i zmuszał do pustych reakcji – czytamy.
Dziennikarze Calciomercato również nie mieli litości i jasno wskazali na błąd przy trafieniu rywali.
– Zostawił zbyt dużo miejsca Adamsowi przy uderzeniu zakończonym golem. Podobnie jak Rensch, został oceniony negatywnie i zmieniony – zaznaczyli.
Źródło: WP Sportowe Fakty