NEWSY I WIDEO

Jan Ziółkowski zachwycony pracą z Goncalo Feio. „To było najlepsze, co mogło się stać dla młodych zawodników”

Jan Ziółkowski w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się na temat współpracy z Goncalo Feio. Jego zdanie, praca z Portugalczykiem była bardzo dobra szczególnie dla młodych zawodników.




Goncalo Feio był trenerem Legii Warszawa między kwietniem 2024 a czerwcem 2025 roku. W tym czasie dotarł do 1/4 finału Ligi Konferencji oraz zdobył Puchar Polski. Mimo to odczucia odnośnie jego pracy były mocno mieszane, gdyż władze klubu oraz część kibiców oczekiwały od niego zdecydowanie więcej, w szczególności mistrzostwa Polski.

Nie da się ukryć, że Goncalo Feio ma wiele za uszami. Przede wszystkim chodzi o jego wybuchowy charakter i to, że nie przebiera w słowach czy to na konferencjach prasowych, czy to w rozmowach z osobami zarządzającymi w klubach, o czym wielokrotnie informowały media. Feio jest jednak nieustannie chwalony przez piłkarzy, którzy z nim pracowali. Tak było w przypadku piłkarzy Motoru Lublin, tak jest w przypadku zawodników Legii Warszawa. Ostatnio głos na jego temat zabrał Jan Ziółkowski, który ujawnił rąbka tajemnicy odnośnie współpracy z Goncalo Feio.

– To było najlepsze, co mogło się stać dla młodych zawodników Legii Warszawa, że on przyszedł. Jego etyka pracy z młodymi piłkarzami to jest coś niewiarygodnego – ocenił Jan Ziółkowski.

– Jest prosty przykład. Miałeś chłopaków jeszcze młodszych niż ja – Szczepaniak, Adkonis. I oni byli na przykład poza kadrą meczową. I masz niedziela 20:00 mecz. A w niedzielę o 10:00 mieli trening indywidualny godzinę. Trener Goncalo Feio wychodził z nimi robić ten trening indywidualny sam, nie wysyłał żadnych asystentów. (…) Dla młodego piłkarza to jest taki sygnał, że ktoś wierzy w ciebie, że możesz być ważną częścią tej drużyny – opowiedział Ziółkowski.

Jan Ziółkowski niezwykle rozwinął się pod okiem Goncalo Feio. W efekcie trafił do AS Romy. Włoski klub zapłacił za niego około 6,6 miliona euro. Obecnie Transfermarkt wycenia go na aż 7,5 miliona euro.





fot. screen Eleven Sports

Portugalski gigant chce Oskara Pietuszewskiego! Padła konkretna kwota

FC Porto monitoruje sytuację Oskara Pietuszewskiego. Według doniesień „Meczyków”, portugalski klub chce sprowadzić do siebie polski talent. Padła konkretna kwota transferu.




Oskar Pietuszewski wzbudza coraz to większe zainteresowanie na rynku transferowym. Przed kilkoma dniami w mediach ukazała się informacja o klubach, które obserwowały 17-latka w akcji podczas jednego z ostatnich meczów Jagiellonii. Wśród nich znalazły się takie marki jak Bayern Monachium czy Bologna. Wcześniej mówiono również o obserwacji ze strony FC Barcelony.

Najnowsze wieści ws. Oskara Pietuszewskiego przekazał Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”. Jego zdaniem, 17-latek trafił na listę życzeń FC Porto! Rozmowy na temat transferu mają już być bardzo poważne. Pietuszewski jest bacznie obserwowany przez Portugalczyków od wielu miesięcy, informuje Włodarczyk.

Według doniesień, FC Porto mogłoby być skłonne wydać za Pietuszewskiego około 11 milionów euro. To uplasowałoby polskiego zawodnika w TOP 20 najdroższych transferów w historii „Smoków”. Obecnie ich rekordem transferowym jest Samu Aghehowa kupiony za 32 miliony euro.

Pomimo zaledwie 17 lat Oskar Pietuszewski od dłuższego czasu jest podstawowym piłkarzem Jagiellonii Białystok. W tym sezonie rozegrał już 31 meczów, w których strzelił 3 bramki i zanotował 2 asysty.





źródło: Meczyki

Lech wzmacnia rywalizację w bramce. Nowy golkiper blisko mistrzów Polski

Lech Poznań finalizuje ruch, który ma wzmocnić rywalizację między słupkami. Wszystko wskazuje na to, że do mistrza Polski trafi Plamen Andreev, młodzieżowy reprezentant Bułgarii.

Nowe nazwisko w Kolejorzu?

W obecnym sezonie numerem jeden w bramce Lecha bezprecedensowym numerem jeden jest Bartosz Mrozek. Teraz jednak Kolejorz postanowił rozejrzeć się za drugim bramkarzem, który ma wzmocnić konkurencję w „klatce”.

Według Dawida Dobrasza z Meczyków, klub od dłuższego czasu rozglądał się za konkurentem, ponieważ sztab szkoleniowy chce zwiększyć presję na podstawowego golkipera.

Początkowo bułgarskie media informowały, że do Poznania może trafić Swietosław Wucow z Lewskiego Sofia. Te doniesienia nie potwierdziły się, chociaż kierunek bułgarski pozostał aktualny. Lech zdecydował się bowiem na innego bramkarza.

Nowym zawodnikiem mistrza Polski ma zostać Plamen Andreev, obecnie związany z Racingiem Santander. Hiszpański klub wypożyczył go z Feyenoordu Rotterdam, który nadal zarządza jego kontraktem. Z artykułu dziennikarza Meczyków wynika, że transfer znajduje się na ostatniej prostej.

21-letni bramkarz ma trafić do Poznania na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu po sezonie. Dla Andreeva będzie to szansa na regularną grę, ponieważ w trwających rozgrywkach zanotował zaledwie pięć występów. Przed nim jednak bardzo trudne zadanie, ponieważ Bartosz Mrozek jest niekwestionowanym numerem jeden w bramce Kolejorza.

Źródło: Meczyki.pl

Brutalny faul Karola Świderskiego w Grecji. Spowodował groźną kontuzję bramkarza rywali

Karol Świderski nie zaliczy ostatniego meczu z PAOK-iem do udanych. Polak spowodował kontuzję jednego z rywali. Diagnoza okazała się tragiczna.




Świderski wrócił do Grecji na początku 2025 roku. W styczniu odszedł z Charlotte FC i został zawodnikiem Panathinaikosu. Wcześniej grał w tamtejszej lidze dla PAOK-u Saloniki.

Groźna kontuzja

Minionej niedzieli Polak mierzył się właśnie ze swoim byłym klubem. „Świder” spędził na murawie 66 minut, a w 47. dopuścił się brutalnego faulu na bramkarzu rywali.

W jego kierunku posłano prostopadłe podanie za linię obrony. Świderski zorientował się, że nie zdąży dobiec do piłki i chciał sfinalizować akcję wślizgiem. Zamiast w piłkę, trafił jednak w Jiriego Pavlenkę.




Czech w wyniku starcia musiał opuścić murawę. Portal protothema.gr podaje, że bramkarz doznał zerwania więzadła pobocznego przyśrodkowego drugiego stopnia w prawym kolanie. Będzie musiał pauzować przynajmniej przez 1,5 miesiąca.

Świderski za swoje wejście zobaczył żółtą kartkę. Po kilkunastu minutach opuścił boisko. Faul zobaczycie poniżej [3:30]:

Lewandowski wrócił do gry. Media nie zachwyciły się jego grą

Powrót Roberta Lewandowskiego do ligowego grania nie przyniósł przełomu. Barcelona wygrała i umocniła się na czele tabeli, ale hiszpańskie media oceniły występ Polaka z wyraźnym chłodem.

Powrót po przerwie i surowe recenzje

FC Barcelona pokonała Villarreal 2:0 i potwierdziła swoją dominację w La Lidze. Bramki zdobyli Raphinha z rzutu karnego oraz Lamine Yamal, dlatego wynik nie pozostawił wątpliwości. Dla kibiców z Polski najważniejsza była jednak obecność Roberta Lewandowskiego, który po raz pierwszy od meczu z Atletico Madryt pojawił się w lidze.

Robert Lewandowski wszedł z ławki rezerwowych i spędził na boisku nieco ponad pół godziny. Nie wpisał się na listę strzelców, ale miał udział przy golu Yamala. Po jego próbie strzału piłka trafiła do Frenkiego de Jonga, a Holender odegrał do młodego skrzydłowego, który wykończył akcję.

Mimo tego media w Hiszpanii nie były dla Polaka łaskawe, chociaż Barcelona przez większą część drugiej połowy zamknęła rywala w polu karnym. Dziennik „Sport” uznał jego występ za mało widoczny i przyznał notę 6.

– Niezauważony. Miał mało kontaktów z piłką, bo brakowało mu miejsca – ocenili dziennikarze.

„Marca” również stwierdziła, że Lewandowski nie odegrał kluczowej roli w zwycięstwie zespołu Hansiego Flicka, dlatego pominęła go w ocenach. Z kolei „Mundo Deportivo” zwróciło uwagę na trwającą niemoc strzelecką.

– Starał się przełamać złą passę i wykazywał zaangażowanie, ale pozostał niewidoczny – napisano.

Najostrzej wypowiedział się portal „El Desmarque”, który wystawił Polakowi notę 4. Dziennikarze podkreślili, że w doliczonym czasie gry Lewandowski częściej dotykał piłki niż przez wcześniejsze pół godziny.

Najbardziej wyważoną opinię przedstawił „AS”. Według tego dziennika napastnik wszedł w dobrej dyspozycji, ale dobrze zorganizowana defensywa Villarreal skutecznie ograniczyła jego możliwości.

Było to ostatnie spotkanie Barcelony w 2025 roku. Kolejna okazja do odpowiedzi ws. formy Lewandowskiego nadejdzie 3 stycznia 2026 roku, kiedy „Blaugrana” zmierzy się w derbach Katalonii z Espanyolem.

Źródło: Polsat Sport

Gasperini podsumował występ Ziółkowskiego przeciwko Juventusowi. „Może popełniać błędy, ale ma ogromny potencjał”

Jan Ziółkowski znalazł się w sobotę w pierwszym składzie AS Romy na hitowy mecz z Juventusem. Polak zaprezentował się nieźle, a po ostatnim gwizdku otrzymał pochwały od trenera.

Ziółkowski trafił do Romy latem, opuszczając Legię za 6,6 mln euro. 20-latek na początku nie mógł liczyć na regularną grę. Gian Piero Gasperini sporadycznie dawał mu szanse. Kolejna nadarzyła się w hitowym starciu z Juventusem.

„Ma ogromny potencjał”

Stoper odwdzięczył się trenerowi solidnym występem. Choć nie ustrzegł się błędów, ostatecznie był jednym z najlepszych zawodników Romy. Po meczu Gasperini podkreślał, że Ziółkowski ma ogromny potencjał.

– Nie jest to żadne zaskoczenie, straciliśmy N’Dickę i Hermoso. To piłkarz z doskonałymi perspektywami i moim zdaniem grał dobrze. Może popełniać błędy jak każdy, ale uważam, że ma ogromny potencjał – ocenił.

– Wszyscy zagrali na wysokim poziomie, w tym zawodnicy, którzy rzadziej pojawiali się na boisku, tacy jak Rensch i Ziółkowski – uzupełnił szkoleniowiec.

Jakub Kamiński nie schodzi z ust niemieckich dziennikarzy! Polak wychwalany, mimo porażki FC Koeln

Jakub Kamiński nadal zachwyca w Niemczech. Mimo porażki FC Koeln z Unionem Berlin (0-1) ponownie zebrał świetne recenzje.




W lipcu Kamiński odszedł z Wolfsburga na wypożyczenie do FC Koeln. Ruch okazał się idealny, a Polak rozwinął skrzydła w Kolonii. Niemal pewne wydaje się, że „Koziołki” po sezonie wykupią go na stałe.

Na ustach dziennikarzy

23-latek wprowadził się fenomenalnie do nowego klubu. W pierwszej części sezonu 2025/26 rozegrał 15 meczów, w których strzelił 5 goli i dołożył asystę. Wyrósł przy tym na prawdziwego lidera swojej drużyny.

Minionej soboty Kamiński rozegrał kolejne spotkanie, tym razem przeciwko Unionowi Berlin. Polak wielokrotnie pokazywał się do gry i wyróżniał się niezwykłą aktywnością. Mimo jego starać Koeln przegrało 0-1, ale reprezentant Polski zebrał świetne noty.




– Od początku był niczym wir na swojej ulubionej pozycji. Był zdecydowanie najbardziej zauważalnym zawodnikiem Kolonii i w związku z tym miał najlepsze sytuacje. W drugiej połowie został zmieniony, bo szybko był niewidoczny – podsumował występ Kamińskiego portal „Express”.

– Oddał wszystkie strzały Koeln na bramkę berlińczyków. Cały czas był w ruchu, sprawiał Unionowi ogromne problemy, zwłaszcza w pierwszej połowie. W sobotę nie udało mu się jednak strzelić gola. Podejrzewano go również o zagranie ręką, gdy piłka odbiła się od jego uda i trafiła w ramię. Sędzia Dingert nie dopatrzył się jednak żadnego zachowania uzasadniającego rzut karny – dodała redakcja Koelner Stadt-Anzeiger.

Były obrońca Ekstraklasy z kosmiczną wyceną. Transfermarkt zaktualizował jego wartość

Jeszcze niedawno grał na boiskach Ekstraklasy, a dziś jego nazwisko jest znane wśród skautów największych klubów. Aktualizacja Transfermarkt wyniosła byłego piłkarza Radomiaka, Lukę Vuskovicia na poziom, który jeszcze kilka miesięcy temu brzmiał jak fantazja.

Od Radomia do europejskiej czołówki

Niemiecki portal Transfermarkt opublikował nową aktualizację wartości rynkowych, a jedna z wycen szczególnie przyciąga uwagę polskich kibiców. Luka Vusković, były zawodnik Radomiaka Radom, osiągnął pułap 40 milionów euro. To najwyższa wycena piłkarza, który w tak niedalekiej przeszłości występował w Ekstraklasie.

Chorwacki stoper spędził w Radomiu sezon 2023/24 na zasadzie wypożyczenia. Wówczas portal szacował jego wartość na około 7 milionów euro, dlatego obecny skok robi ogromne wrażenie. W barwach Radomiaka rozegrał 14 spotkań ligowych, strzelił trzy gole i zanotował asystę, ale jego gra wzbudzała skrajne opinie.

Vusković imponował w ofensywie, ponieważ często skutecznie włączał się w akcje pod bramką rywali. Jednocześnie miewał problemy w defensywie, a początek jego przygody z Ekstraklasą okazał się bolesny. Radomiak w pierwszych meczach tracił wiele bramek.

Mimo tych trudności czas spędzony w Polsce okazał się ważnym etapem rozwoju. Po Ekstraklasie Chorwat ruszył dalej, a jego wartość rosła błyskawicznie. Dzisiejsza wycena stawia go powyżej Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo razem wziętych, choć to raczej symbol skali potencjału niż realnego porównania sportowego. Przede wszystkim ich wiek odgrywa wielką rolę.

Transfermarkt wskazuje jednoznacznie, że Ekstraklasa była dla Vuskovicia trampoliną, a nie przystankiem. Z perspektywy polskiej ligi to także sygnał, że młodzi piłkarze mogą budować tu wartość, nawet jeśli ich pobyt trwa krótko. W przypadku Chorwata ten etap okazał się kluczowy, ponieważ zapoczątkował drogę do absolutnego topu.

Według ostatnich doniesień piłkarz Tottenhamu (aktualnie wypożyczony do HSV – przyp. red.) znalazł się między innymi na radarze FC Barcelony.

Źródło: X, Transfermarkt.de, sport.pl

To będzie pierwszy transfer Marka Papszuna w Legii? Nowy napastnik na celowniku. Niedawno strzelił jej gola

Marek Papszun jest już oficjalnie trenerem Legii Warszawa. To ma być jednak dopiero początek zimowej przebudowy stołecznej drużyny. Kolejnym celem „Wojskowych” ma być zatrudnienie nowego napastnika.




Legia skończyła rundę jesienną Ekstraklasy na 17. miejscu w tabeli. Straciła także szansę na obronienie Pucharu Polski, a także odpadła z Ligi Konferencji. W klubie obecnie trwa przebudowa, która rozpoczęła się od zatrudnienia Marka Papszuna.

Nowy napastnik

Angaż nowego szkoleniowca to jednak dopiero początek. Według medialnych informacji, Legia chce zimą podpisać nowego napastnika. To pokłosie fatalnej wpadki transferowej z Miletą Rajoviciem, który trafił latem do Warszawy.

Antonio Colak, który pozostaje w odwodzie, także nie jest traktowany jako pierwszy wybór przy ustalaniu składu. Tym samym klub intensywnie poszukuje nowego snajpera.




Jak podaje Rudy Galetti, Legia interesuje się Nardinem Mulahusejnoviciem. Bośniak występuje obecnie w Noah FC, w którego barwach miał okazję zagrać przeciwko Legii w LKE. Strzelił jej zresztą gola.

Żeby było ciekawiej, Papszun powinien dobrze znać tego napastnika. Gdy trenował Raków, klub z Częstochowy także go obserwował.




Mulahusejnović trafił do Noah w lipcu. W bieżącym sezonie rozegrał 24 mecze, w których strzelił 9 goli. Na koncie ma również 4 asysty.

Fot. Screen – YouTube / Meczyki

Piłkarze Arsenalu odwiedzili jedną z angielskich szkół! Reakcja dzieci mówi sama za siebie [WIDEO]

Noni Madueke i Myles Lewis-Skelly odwiedzili jedną z angielskich szkół. Piłkarze Arsenalu sprawili tym samym świetną niespodziankę uczniom. Ich reakcja mówi sama za siebie.




Arsenal świetnie spisuje się w bieżącym sezonie. Na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, „Kanonierzy” plasują się na pierwszej pozycji w Premier League. Wyprzedzają Manchester City o dwa punkty.

Niespodzianka

Korzystając ze zbliżających się świąt, Noni Madueke i Myles Lewis-Skelly, postanowili sprawić niespodziankę uczniom jednej z angielskich szkół. Obaj odwiedzili podstawówkę St John’s Highbury Vale w Londynie.




W mediach społecznościowych opublikowano nagranie z ich wizyty w placówce. Reakcja uczniów na zobaczenie piłkarzy Arsenalu mówi sama za siebie.

Najpierw zawodnicy odpowiadali na pytania, które zadawały im dzieci. Później obaj wzięli udział w pozalekcyjnych zajęciach, skierowanych do dziewcząt. Lewis-Skelly podniósł przy tej okazji temat dostępności piłki nożnej dla obu płci.

– Dla mnie to absolutnie konieczne. Piłka nożna to coś, z czego można się wiele nauczyć. Ciężka praca, dyscyplina, zaangażowanie, przywództwo… to, co dała mi piłka nożna, to nie tylko umiejętności życiowe, ale także przyjaźnie – zaznaczył piłkarz Arsenalu.

Marek Papszun nowym trenerem Legii. Czas na głęboką przebudowę

To już oficjalne. Legia Warszawa postawiła na Marka Papszuna w momencie sportowego kryzysu. Klub liczy, że nowy trener zatrzyma spadek formy i nada drużynie wyraźny kierunek, o czym poinformował w oficjalnym komunikacie.

Nowy trener i nowe porządki przy Łazienkowskiej

Ostatnie miesiące okazały się dla Legii wyjątkowo nieudane, ponieważ zespół znalazł się na przedostatnim miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Drużyna odpadła także z Pucharu Polski oraz Ligi Konferencji, dlatego presja na szybkie decyzje rosła z tygodnia na tydzień. Władze klubu uznały, że potrzebują wyraźnego impulsu sportowego.

Od dłuższego czasu mówiło się o zatrudnieniu Marka Papszuna, ale rozmowy z Rakowem Częstochowa długo nie przynosiły przełomu. Negocjacje były trudne, jednak obie strony ostatecznie doszły do porozumienia.

W piątkowy poranek Legia oficjalnie potwierdziła angaż szkoleniowca. Umowa będzie obowiązywać do czerwca 2028 roku. Nowy trener szybko rozpocznie pracę z zespołem, a klub przedstawił już plan przygotowań.

– W najbliższych dniach Marek Papszun skompletuje i przedstawi sztab szkoleniowy. Treningi z pierwszym zespołem rozpoczną się 5 stycznia, a 10 stycznia drużyna wyjedzie do andaluzyjskiej miejscowości Mijas na obóz przygotowawczy przed rundą wiosenną – czytamy w komunikacie Legii.

Zmiany obejmą jednak nie tylko pion sportowy, mimo że to on budzi największe emocje wśród kibiców. W styczniu dojdzie do przetasowań w zarządzie klubu, który zostanie ograniczony do dwóch osób. Z końcem roku z funkcji wiceprezesa odejdzie Jarosław Jurczak, dotychczas nadzorujący finanse, sprawy prawne i administracyjne. Po dwunastu latach pracy będzie kontynuował działalność w strukturach właścicielskich.

Od 1 stycznia 2026 roku pełną odpowiedzialność za zarządzanie klubem przejmie Marcin Herra. Właściciel Legii podkreśla, że oba ruchy tworzą spójną całość.

– Cieszę się, że trener Marek Papszun będzie z nami i wkrótce rozpocznie pracę z drużyną. Doprowadzenie tego procesu do końca wymagało dużej determinacji obu stron i jest wyrazem naszego zaufania do kompetencji, doświadczenia i charakteru trenera. Jednocześnie od początku nowego roku powierzam całościowe zarządzanie klubem Marcinowi Herra i wierzę, że wspólnie z trenerem, w pełni wykorzystają stworzone warunki i potencjał Legii, aby osiągać wymagane rezultaty sportowe, organizacyjne i biznesowe – powiedział Dariusz Mioduski.

Legia wchodzi więc w nowy etap, ale sama zmiana trenera nie rozwiąże wszystkich problemów. Czas pokaże, w jakim miejscu znajdą się Wojskowi u boku Papszuna.

Źródło: Legia.com

Polski streamer trafił kartę wartą fortunę. Merghani miał w paczce Messiego z autografem i kawałkiem koszulki [WIDEO]

Podczas niedawnej transmisji Merghaniego doszło do niezwykłego trafu. Streamer miał w paczce jedną z najrzadszych kart piłkarskich.

Niesamowity fart polskiego streamera

Influencer Merghani w trakcie streamu z otwierania piłkarskich kart trafił bardzo rzadką kartę Lionela Messiego. Co ciekawe, karty pochodziły ze sklepu Braci Malczyńskich.

Egzemplarz zawiera fragment oryginalnej koszulki Argentyńczyka, w dodatku z widocznym numerem, a także autograf piłkarza.

Tego typu karty należą do najbardziej pożądanych na rynku kolekcjonerskim, ponieważ łączą w sobie element meczowego trykotu i podpis zawodnika. Wartość trafionej karty szacowana jest nawet na około 70 tysięcy złotych.

Źródło: X

Ronald Araujo zakończył duchową podróż. Wrócił odmieniony

Ronald Araujo zakończył swoją kilkodniową wycieczkę duchową. Według medialnych doniesień, Urugwajczyk osiągnął swój cel.

Od kilku miesięcy Ronald Araujo jest w bardzo słabej dyspozycji. Czarę goryczy przelał mecz Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea, w którym Urugwajczyk otrzymał czerwoną kartkę jeszcze w pierwszej połowie meczu, czym mocno osłabił swój zespół. Po tym spotkaniu wylała się na niego ogromna fala krytyki.

Mecz z Chelsea był ostatnim, w którym wystąpił Ronald Araujo. Od tego czasu Urugwajczyk nie zagrał w żadnym z 6 kolejnych meczów FC Barcelony. W ostatnich kilku dniach Araujo miał przebywać w Izraelu. Udał się tam w celach duchowych. Pisaliśmy o tym szerzej TUTAJ.

Według ostatnich doniesień hiszpańskich mediów, Araujo miał już zakończyć swoją podróż. Urugwajczyk miał osiągnąć swój cel podczas tej wycieczki. Obecnie ma przebywać w ojczyźnie, gdzie trenuje na obiektach Urugwajskiego Związku Piłki Nożnej. Zakłada się, że Ronald wróci do gry już po nowym roku.

Były piłkarz Legii mocno o klubie i Mioduskim. „To strata czasu i cios w wizerunek klubu”

Sezon w wykonaniu Legii Warszawa coraz bardziej rozczarowuje, a krytyka płynie już nie tylko od kibiców. Marcin Komorowski wprost ocenił sposób zarządzania klubem i nie zostawił suchej nitki na działaniach właściciela.

Chaos decyzyjny i sportowa zapaść

Legia 30 października przegrała u siebie z Pogonią Szczecin i odpadła z Pucharu Polski. Był to ostatni mecz Edwarda Iordanescu w roli trenera Wojskowych. Po zwolnieniu Rumuna zespół przejął tymczasowo Inaki Astiz, jednak zmiana nie przyniosła żadnej poprawy. Pod wodzą Hiszpana Legia rozegrała dziewięć spotkań, w których zanotowała trzy remisy i aż sześć porażek.

W rozmowie z TVP Sport do obecnej sytuacji odniósł się Marcin Komorowski. Były piłkarz Legii skrytykował nie tylko wyniki, ale przede wszystkim sposób prowadzenia klubu przez Dariusza Mioduskiego.

– Od dłuższego czasu słyszymy, że zespół przejmie Marek Papszun. Nie rozumiem, dlaczego Dariusz Mioduski nie spotkał się z właścicielem Rakowa Częstochowa Michałem Świerczewskim i nie załatwił tej sprawy inaczej. Dziwię się, bo to strata czasu i coś, co bardzo mocno uderzyło w wizerunek klubu. Teraz to wszystko wygląda niepoważnie – powiedział Komorowski.

Wszystko wskazuje na to, że Marek Papszun zostanie nowym trenerem Legii. 51-latek już wcześniej deklarował gotowość objęcia zespołu, jednak Raków Częstochowa nie wyraził zgody na jego odejście przed końcem rundy. W piątek w Warszawie ma odbyć się oficjalna konferencja powitalna szkoleniowca, ale nastroje kibiców wciąż są chłodne.

Komorowski podkreślił, że obecna sytuacja sportowa Legii jest bezprecedensowa.

– Mam jednak nadzieję, że zamieszanie wreszcie się skończy, a nowy trener poukłada zespół. Kiedy Legia nie zdobywała mistrzostwa, niezadowolenie było bardzo duże. Krytyka pojawiała się po zajęciu przez zespół drugiego czy trzeciego miejsca w lidze. Co mają powiedzieć kibice teraz, gdy Legia przezimuje na przedostatnim miejscu w tabeli? To katastrofa – dodał były zawodnik stołecznego klubu.

Legia w czwartek o godzinie 21:00 rozegra ostatni mecz w 2025 roku. Rywalem Wojskowych będzie Lincoln Red Imps w końcowej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji. Spotkanie zamknie wyjątkowo nieudany rok dla warszawskiego klubu.

Źródło: TVP Sport

Marek Papszun rozmawiał z Żyletą. Uspokoił nastroje kibiców

Marek Papszun wkrótce zostanie trenerem Legii Warszawa. (Jeszcze) Szkoleniowiec Rakowa ma już intensywnie pracować przed zmianą barw. Sebastian Staszewski twierdzi, że odbył spotkanie z „Żyletą”.




Za Legią fatalna runda na wszystkich frontach. „Wojskowi” odpadli z Pucharu Polski, a także z rozgrywek Ligi Konferencji. W Ekstraklasie zajmują z kolei 17. miejsce i na tej pozycji spędzą zimę.

Rozmawiał z „Żyletą”

Legia ma przed sobą już tylko jedno spotkanie w 2025 roku. W ostatniej kolejce LKE zmierzą się przy Łazienkowskiej z Lincoln Red Imps. Nawet wygrana z Gibraltarczykami nie da im awansu do fazy pucharowej, ale może nieco poprawi dramatyczne nastroje wokół klubu.




2026 rok może okazać się natomiast nowym otwarciem. Do Legii lada moment ma trafić Marek Papszun. Szkoleniowiec ma już intensywnie pracować, o czym poinformował Sebastian Staszewski. Z jego wiedzy wynika, że trener Rakowa rozmawiał z przedstawicielami „Żylety”.

– Jak przyłożyło się ucho przy Łazienkowskiej to dało się usłyszeć, że Marek Papszun był w kontakcie i rozmawiał z najważniejszymi przedstawicielami Żylety, może nawet to wpłynęło na to, że w trakcie meczu z Piastem żadnej zadymy nie było, a wszyscy brali to pod uwagę i to bardzo poważnie. Nie zdziwiłbym się, że doszło tam do takiej rozmowy i Papszun powiedział ”Słuchajcie panowie, no już trudno, musimy dojechać do końca tej rundy, przychodzę i biorę się ostro do roboty i złapie tam piłkarzy za wiadomo za co” – powiedział Staszewski w programie meczyki.pl.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.