NEWSY I WIDEO

Ekstraklasa czerpie z Euro 2024. Ważna zasada z turnieju zostanie przeniesiona do Polski

Na ostatnich mistrzostwach Europy pojawiło się kilka zmian w przepisach, które miały pomóc sędziom w pracy. Jak się okazało, były one bardzo skuteczne. Na tyle, że od nowego sezonu część z nich pojawi się również w Ekstraklasie. 




Podczas mistrzostw Europy w Niemczech zdecydowano się na innowację w kwestii sędziowania. na Euro z arbitrami mogli dyskutować tylko kapitanowie reprezentacji. Jeżeli opaskę nosił natomiast bramkarz, to do rozmów z sędzią wyznaczony był konkretny zawodnik z pola. Dyskusja każdego innego zawodnika skutkowała żółtą kartką.

Ekstraklasa łapie trendy

Jak się okazało, taka zmiana w przepisach była świetną decyzją. Okazała się ona na tyle trafna, że zamierza z niej także skorzystać nasza rodzima Ekstraklasa. Według Tomasza Mikulskiego, przewodniczącego kolegium sędziów PZPN, zasada zostanie zaimplementowana do rozgrywek od nowego sezonu.

– Czerpiemy praktyki z Euro 2024. Podczas mistrzostw bardzo dobrze odebrano komunikację na linii: sędzia i kapitan. To właśnie kapitan jest osobą, której arbiter wyjaśni kluczowe decyzje w meczu. Pozostali zawodnicy ignorujący rolę kapitana, podbiegający do sędziego i wykazujący jakiekolwiek oznaki braki szacunku do zawodów, będą karani żółtymi kartkami – przyznał Mikulski na łamach „WP Sportowe Fakty”. 




– Będziemy chronić wizerunek meczów piłkarskich. Rok temu informowaliśmy, że wyciągniemy konsekwencje wobec graczy przy próbach oszustwa sędziów, obraźliwych gestów wobec rywali i kibiców, czy podważania orzeczeń arbitrów. Teraz robimy kolejny krok, żeby wyeliminować z piłkarskich widowisk niechciane zachowania. Te, które psują odbiór piłki nożnej również u najmłodszych kibiców – dodał. 

Nowy sezon w Ekstraklasie rozpocznie się w najbliższy piątek. Zainauguruje je starcie obecnego mistrza Polski, Jagiellonii Białystok, z Puszczą Niepołomice. Później czeka nas jeszcze mecz Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk.

Wojciech Szczęsny szczerze nt. polityki. „Co mnie obchodzi, co piłkarz ma do powiedzenia o polityce” [WIDEO]

Wojciech Szczęsny był gościem w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego. Dziennikarz TVN-u próbował poruszyć temat polityki i wpływu piłkarzy na swoich odbiorców. Bramkarz Juventusu odpowiedział bezkompromisowo. 




Niebawem ruszy nowy sezon. Na razie nie wiadomo, gdzie zagra w nim Wojciech Szczęsny. Polak miał odejść z Juventusu i trafić do Al-Nassr, jednak transfer wysypał się ponoć na ostatniej prostej.

„A ty wiesz, czym jest dobro?

Choć przyszłość Szczęsnego jest na razie nie pewna, on sam korzysta jeszcze z czasu wolnego. Niedawno odwiedził Kubę Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego w ich podcaście. Podczas rozmowy poruszono wiele wątków. Między innymi zahaczono o głośne wypowiedzi Kyliana Mbappe podczas wyborów parlamentarnych we Francji.

– Poparł demokrację, bo jest obywatelem republiki. Dlaczego nasz kapitan tego nie zrobi? – pytał Wojewódzki. 

Szczęsny był zdecydowany w swoim stanowisku. Stwierdził, że wolałby, aby piłkarze nie mieszali się w politykę. Nawet, mimo swoich potężnych w niektórych przypadkach zasięgów.




– Co mnie obchodzi, co piłkarz ma do powiedzenia o polityce? Pozwól piłkarzowi być piłkarzem. (…) Dzisiaj takie populistyczne hasła są bardzo popularne, ale ja nie uważam, że miejsce piłkarza, czy nawet kapitana, czy nawet takiej gwiazdy jak Robert jest przekonywanie ludzi do swoich poglądów politycznych – odparł bramkarz. 

Wojewódzki jednak nie odpuszczał. Pytał Szczęsnego, czy ich wpływy nie są kuszące do wykorzystania „w imię dobra”.

– A ty wiesz, czym jest dobro? Ja nie chciałbym, żeby ktokolwiek posłuchał mnie, bez względu na to, jak byłbym przekonany o swoich poglądach politycznych, mnie piłkarza. Bo to jest słabe, znaczy, miej swoje poglądy i głosuj. Nie głosuj poglądami Szczęsnego czy Lewandowskiego – podsumował. 

Porównanie cen koszulek klubów Ekstraklasy. Między najtańszą a najdroższą różnica ponad 100 złotych

Większość klubów PKO BP Ekstraklasa zaprezentowała już swoje nowe koszulki na sezon 2024/2025. Różnica między najtańszą a najdroższą koszulką wynosi nieco ponad 100 złotych.




Odliczamy dni, a w zasadzie godziny do rozpoczęcia nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy! Sezon 2024/2025 najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce zostanie rozpoczęty już w ten weekend. Pierwsze starcie zostało zaplanowane na godzinę 18:00 w piątek. W inauguracyjnym spotkaniu zmierzą się Jagiellonia Białystok i Puszcza Niepołomice.

W związku ze startem nowego sezonu większość polskich klubów zaprezentowała już swoje nowe trykoty i wypuściła je do sprzedaży. Wyjątkiem są: Jagiellonia, Lechia, Motor, Raków i Stal. Kluby te wciąż nie mają w swojej ofercie sprzedaży nowych trykotów.




Michał Mączka opublikował na Twitterze porównanie cen koszulek klubów Ekstraklasy w sezonie 2024/2025. I tak dowiadujemy się, że najdroższą koszulkę oferuje Lech Poznań. Cena ta wynosi 350 złotych. Najtańsza koszulka znajduje się w sklepie Śląska Wrocław i trzeba za nią zapłacić 249 złotych. Ceny dotyczą trykotów domowych.

Ceny koszulek klubów Ekstraklasy:

  • 350 zł – Lech Poznań
  • 340 zł – Widzew Łódź
  • 339 zł – Legia Warszawa
  • 299 zł – GKS Katowice, Górnik Zabrze, Radomiak Radom, Zagłębie Lubin, Cracovia
  • 289 zł – Pogoń Szczecin
  • 259 zł – Piast Gliwice, Puszcza Niepołomice
  • 250 zł – Korona Kielce
  • 249 zł – Śląsk Wrocław.

To ma być nowy klub Marco Reusa! Niemiec opuści Europę

Wraz z końcem sezonu 2023/2024 Marco Reus zakończył swoją przygodę z Borussią Dortmund. Niemiec nie kończy jednak kariery. Wkrótce powinniśmy poznać jego nowy klub.




Niemal całą swoją piłkarską karierę Marco Reus spędził w Borussii Dortmund. Ten etap jego kariery dobiegł jednak końca wraz z końcem sezonu 2023/2024. W barwach seniorskiej drużyny BVB Reus rozegrał 429 spotkań oficjalnych. Strzelił w nich 170 bramek i zanotował 131 asyst.

Pomimo 35 lat na karku Reus nie zamierza jednak odchodzić już na piłkarską emeryturę. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami Niemiec opuści Europę. Jak informuje Fabrizio Romano, nowym klubem sympatycznego Niemca ma być Los Angeles Galaxy.




Marco Reus ma dołączyć do LA Galaxy na zasadzie wolnego transferu. Ustalane są ostatnie szczegóły umowy. Wkrótce powinniśmy otrzymać potwierdzenie transakcji od Fabrizio Romano.

Udało mu się! Kibic Wisły zameldował się w Kosowie. Pokonał 1250 km na rowerze [WIDEO]

Bartosz Sowizdraniuk przed finałem Pucharu Polski obiecał, że uda się rowerem na pierwszy mecz wyjazdowy Wisły Kraków w eliminacjach Ligi Europy, jeśli ta wygra trofeum. Tak się też stało i fotograf faktycznie dotrzymał słowa. Obecnie jest już w Kosowie, gdzie jutro „Biała Gwiazda” rozegra rewanż z FK Llapi. 




Podróż Sowizdraniuka była szeroko komentowana w mediach społecznościowych. On sam zresztą chętnie dzielił się swoimi przemyśleniami w jej trakcie. W sumie kibic Wisły musiał pokonać na rowerze aż 1250 kilometrów, aby zdążyć na rewanżowe starcie z Llapi 18 lipca. Wyruszył 30 czerwca.

Udało mu się!

Sowizdraniuk w środę poinformował, że dotarł do celu podróży. Fotograf zameldował się pod stadionem Llapi, zamieszczając zdjęcie na Twitterze. Przy okazji pokusił się o emocjonalny opis. Podziękował również za liczne wsparcie.




– Drodzy użytkownicy X. Z góry przepraszam za użycie wulgaryzmu ALE KU*WA ZROBIŁEM TO, jestem właśnie pod stadionem Lapi. Dziękuję bardzo wszystkim wspierającym moją wyprawę słowami wsparcia i pieniędzmi. Dziękuję chłopakom z Haldentu za sponsoring i każdemu za każdy wpłacony grosz – napisał Sowizdraniuk. 

Sowizdraniuk obejrzy rewanżowe spotkanie Wisły z Llapi z poziomu murawy. Przy okazji będzie jednym z niewielu kibiców obecnych na obiekcie. To pokłosie kary, którą UEFA nałożyła na kosowskich kibiców za zachowanie w meczu przeciwko Buducnost Podgorica.

Marcin Najman znowu hitem internetu. Zmierzył się z Mateuszem Borkiem i… rozbił lampę [WIDEO]

Marcin Najman zmierzył się ostatnio z Mateuszem Borkiem w pojedynku 1 na 1. Nie był to jednak pojedynek w oktagonie, a pojedynek strzelecki. Freak-fighter… rozbił przy swoim strzale lampę. 




Podczas ostatniej konferencji Fame MMA, poprzedzającej nadchodzącą galę na Stadionie Narodowym, widzów czekało spore zaskoczenie. Na trzecim panelu nieoczekiwanie pojawił się Marcin Najman, który wyzwał na pojedynek Michała „Boxdela” Barona. Po czteroletnim rozbracie jest on teraz bardzo blisko powrotu do federacji.

Rozbita lampa

Ostatnio jednak 45-latek spróbował swoich sił w innej dyscyplinie. Wraz z Mateuszem Borkiem zmierzyli się w rzutach karnych na małe bramki. Miało to miejsce po nagraniu wspólnego odcinka na kanał Najmana „Oryginalne Zero”.




„El Testosteron” nie popisał się jednak wielkimi umiejętnościami. Zamiast tego zrobił to, co umie robić najlepiej, czyli show. Na nagraniu, które obiegło internet, widać, jak po strzale freak-fightera, piłka leci wysoko nad bramką. Trafia następnie w jedną z lamp i zostaje doszczętnie rozbita.

Morata show na mistrzowskiej fecie Hiszpanii! Wbił szpilkę niemieckiemu gwiazdorowi [WIDEO]

Alvaro Morata skradł show podczas fety reprezentacji Hiszpanii z okazji zdobycia mistrzostwa Europy. Kapitan „La Roja” w pewnym momencie zapowiedział wejście na scenę swojego kolegi. Przy okazji wbił również szpilkę gwiazdorowi niemieckiej kadry. 




W finale mistrzostw Europy wystąpiły reprezentacje Hiszpanii i Anglii. Lepsi okazali się ci pierwsi i pokonali „Synów Albionu” 2-1, dzięki bramce w ostatnich minutach meczu. Tym samym „La Roja” stała się jedyną reprezentacją, która wygrała Euro cztery razy w historii.

Feta i szpilka

W poniedziałek podopieczni Luisa de la Fuente wylądowali w Madrycie, gdzie odbyła się mistrzowska feta. W pewnym momencie, stojący na scenie Alvaro Morata, złapał za mikrofon. Kapitan Hiszpanów zapowiedział wejście na scenę Daniego Carvajala, chwaląc swojego kolegę za kapitalny sezon w Realu Madryt i potwierdzenie formy na turnieju. Przy okazji wbił szpilkę… Jamalowi Musiali.

– Pitbull. Gdzie jest Musiala? Najlepszy prawy obrońca na świecie… Dani Carvajal – wykrzykiwał Morata. 




Tuż po tych słowach na scenie pojawił się wspomniany Carvajal. Piłkarz oddał się celebracji wraz z kolegami.

Trudna sytuacja Szczęsnego. Transferu do Al-Nassr jednak nie będzie

Wojciech Szczęsny jeszcze niedawno był bliski transferu do saudyjskiego klubu Al-Nassr, gdzie miałby grać razem z Cristiano Ronaldo. Polakowi oferowano imponującą pensję w wysokości 20 milionów euro rocznie. Transfer ten jednak nie doszedł do skutku.

 

Szczęsny nie pójdzie do Al-Nassr

Według Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki.pl, za wycofaniem się z negocjacji stał saudyjski rząd. To właśnie on nadzoruje budżet Public Investment Found, finansujący futbol w Saudi Pro League.

Włoski dziennikarz Alfredo Pedulla z Sportitalia przedstawił inny powód zakończenia rozmów. Zaznaczył, że Al-Nassr oczekiwało większego entuzjazmu i zaangażowania ze strony Szczęsnego po zaoferowaniu mu tak wysokiej pensji. W wyniku braku odpowiedniej reakcji klub zwrócił swoją uwagę na innego bramkarza. Saudyjczycy brali pod uwagę Edresona z Manchesteru City.

Klub jednak nie doszedł do porozumienia z Obywatelami, dlatego zrezygnowano z tego ruchu. Według doniesień Fabrizio Romano, teraz Al-Nassr skupia się na Bento z Athletico Paranaense. Rozmowy w sprawie tego transferu ruszyły.

Trudna sytuacja Polaka

Po zakończeniu negocjacji z Al-Nassr Szczęsny znalazł się w trudnej sytuacji w Juventusie. Klub sprowadził nowego bramkarza, Michele di Gregorio. Wiele wskazuje na to, że to on będzie pierwszym wyborem trenera Thiago Motty.

 

W związku z tym Wojciech Szczęsny musiałby liczyć na transfer w bieżącym okienku transferowym, aby regularnie grać. Przypomnijmy, że umowa Polaka ze Starą Damą obowiązuje jeszcze przez rok.

Dla Monzy to marzenie

Jak informowała „La Gazzetta dello Sport”, jednym z klubów zainteresowanych pozyskaniem Szczęsnego była włoska Monza. Juventus jednak nie chciałby opłacać części pensji bramkarza, co komplikuje potencjalny transfer.

Prezydent Monzy, Adriano Galliani, podczas jednego z wydarzeń organizowanych przez sponsora, stwierdził, że nie było żadnych konkretnych negocjacji w sprawie Szczęsnego, a możliwość zakontraktowania Polaka określił jako marzenie.

Źródło: Fabrizio Romano, La Gazzetta dello Sport, Meczyki.pl, Sportitalia

Skandal w trakcie fety w Madrycie. Do UEFY wpłynęła skarga po prowokującym zachowaniu reprezentanta Hiszpanii

Podczas świętowania triumfu na EURO 2024 doszło do sporego skandalu na tle politycznym. Piłkarz reprezentacji Hiszpanii i Manchesteru City uraził Gibraltar, przez federacja złożyła na niego skargę.

 

Rodri na świeczniku

Reprezentacja Hiszpanii pod wodzą trenera Luisa de la Fuente zdobyła tytuł mistrzów Europy. Dzień po zakończeniu mistrzostw, na ulicach Madrytu odbyła się huczna celebracja. Alvaro Morata był głównym wodzirejem, jednak najwięcej kontrowersji wzbudził Rodri.

Podczas uroczystości na Plaza de Cibeles, Rodri wykrzyczał hasło: „Gibraltar jest hiszpański”, co spotkało się z ostrą reakcją tamtejszej federacji. Federacja Gibraltaru złożyła skargę do UEFA, uznając te słowa za prowokacyjne i obraźliwe.

 

Zawieszenie dla prezesa

Okazuje się, że to jednak niejedyne problemy w hiszpańskim obozie. Na Pedro Rochę, prezydenta hiszpańskiej federacji piłkarskiej nałożono karę grzywny (w wysokości 33 tys. euro – przyp. red.) oraz dwuletnie zawieszenie.

Sąd Arbitrażowy w Madrycie uznał go za winnego trzech różnych naruszeń, których miał się dopuścić w przeszłości. Wówczas kierował komisją ds. gospodarczych federacji. Pomimo to, Rocha był obecny na trybunach podczas finału Euro 2024 w Berlinie.

Po zawieszeniu Pedro Rochy, planowane są nowe wybory na stanowisko prezesa Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej. Odbędą się one po igrzyskach olimpijskich w Paryżu.

Źródło: Interia Sport

Bartosz Slisz może wrócić do Europy! Chce go klub z TOP 5

Bartosz Slisz wzbudził zainteresowanie na rynku transferowym. Reprezentanta Polski chce pozyskać klub z Serie A.



Na początku 2024 roku Bartosz Slisz opuścił Legię Warszawa. Reprezentant Polski postanowił wyjechać z Europy i trafił do Stanów Zjednoczonych. Związał się umową do końca 2028 roku z Atlantą United.

Pół roku spędzone w USA oraz dobra postawa w reprezentacji Polski pozwoliły na to, by Slisz wzbudził zainteresowanie klubów z topowych europejskich lig. I tak 25-latek znalazł się na liście życzeń włoskiego Udinese.




Informację o zainteresowaniu Sliszem podał Gianluca Di Marzio. Włoski dziennikarz przekazał, że zainteresowanie ze strony Udinese wynika z faktu, iż zespół ten objął Kosta Runjaić. Niemiec oraz Polak znają się ze wspólnej pracy w Legii Warszawa.

Poszukiwania następcy Garetha Southgate’a. Wśród kandydatów jest kobieta

Władze angielskiej federacji piłkarskiej mają teraz przed sobą nie lada wyzwanie. W związku z rezygnacją Garetha Southgate’a Anglicy zostali zmuszeni do wybrania nowego selekcjonera.




Stało się. Po niemal 8 latach Gareth Southgate postanowił zrezygnować z dalszego prowadzenia reprezentacji Anglii. 53-latek poprowadził „Synów Albionu” łącznie w aż 102 meczach. Dwukrotnie doprowadził angielską drużynę narodową do finału Mistrzostw Europy (2020 i 2024). Z kolei na Mistrzostwach Świata w 2018 roku zdołał wywalczyć czwarte miejsce.

We wtorek Southgate ogłosił jednak, iż odchodzi z dotychczasowego miejsca pracy. W związku z tym na stanowisku selekcjonera reprezentacji Anglii zapanował wakat.

W związku z odejściem Garetha Southgate’a w mediach zaczęły przewijać się nazwiska potencjalnych jego następców. I tak swoją listę kandydatów stworzył portal „talksport.com”. Wśród nich znajdziemy takie nazwiska jak Graham Potter, czy Pep Guardiola. Jest jednak jeszcze jedno ciekawe nazwisko.




Wśród kandydatów redaktorzy „talksport.com” wymieniają kobietę. Mowa o obecnej selekcjonerce kobiecej reprezentacji Anglii, którą jest Sarina Wiegman. Do tej pory pracowała ona jedynie w piłce kobiecej. W 2022 roku zdobyła z kobiecą reprezentacją Anglii Mistrzostwo Europy. Wcześniej sięgnęła po ten tytuł także z reprezentacją Holandii.

Jak brytyjscy redaktorzy argumentują tę kandydaturę? Przede wszystkim wymieniają sukcesy Holenderki, a także to, iż zna ona sposób działania angielskiej federacji.


źródło: talksport

Kylian Mbappe komentuje dołączenie do Realu Madryt! „To marzenie z dzieciństwa…”

Po długim czasie oczekiwania Kylian Mbappe został zaprezentowany jako nowy piłkarz Realu Madryt! Po prezentacji Francuz udzielił kilku wypowiedzi.




Saga związana z dołączeniem Kyliana Mbappe do Realu Madryt była jedną z najdłuższych w historii futbolu. Czas jej trwania można liczyć niemal w latach. Transfer został ogłoszony 3 czerwca. Kylian przeniósł się do Realu na zasadzie wolnego transferu. Francuz związał się z nowym klubem 5-letnim kontraktem.

Mimo że transfer Kyliana do Realu został potwierdzony 3 czerwca, to na oficjalną prezentację musieliśmy poczekać aż do połowy lipca. Francuz ukazał się dziś publicznie w koszulce Realu Madryt. Pojawił się także na murawie Santiago Bernabeu przed licznie zgromadzonym fanami Królewskich.

Po oficjalnej prezentacji Kylian odbył także konferencję prasową. Francuz wypowiedział się na wiele kwestii związanych z Realem Madryt. Na początek przekazał, że dołączenie do Realu to dla niego spełnienie marzeń.

– To zaszczyt i przywilej być w Realu Madryt. To fantastyczny dzień dla mnie, rodziny i przyjaciół. Chcę podziękować wszystkim Madridistas – rozpoczął Kylian Mbappe.

– To marzenie z dzieciństwa, które teraz się spełnia. Jestem graczem Realu Madryt. Jestem szczęśliwym chłopakiem. Nie mogę doczekać się aż poznam nowych kolegów z drużyny – uzupełnił Francuz.

Oficjalny debiut Mbappe przypadnie najprawdopodobniej na mecz o Superpuchar Europy. Ten zostanie rozegrany 14 sierpnia w Warszawie. Wcześniej Real rozegra serię meczów towarzyskich. Francuz ujawnił, iż nie jest pewny, czy pojedzie na tournee.

– O tournee porozmawiamy z klubem i trenerem. Jeśli będą chcieli żebym jechał, to pojadę. Jeśli powiedzą że nie, to się dostosuję – skomentował Kylian.

– Będę pracować, żeby być dostępnym na Superpuchar. Jednak ostateczną decyzję podejmie trener – dodał.




Od lat wiadomo, że dla Kyliana ogromnym idolem jest Cristiano Ronaldo. Francuz podkreślił to także dziś.

– To był zawsze mój idol (Cristiano – przyp. red.). Mam to szczęście, że teraz mamy ze sobą kontakt. Zawsze daje mi rady, jak pracować i żeby odczuwać przyjemność z gry. Nic nie zmieni tego, jaką legendą jest zarówno dla Realu, jak i całego futbolu – ujawnił Francuz.

Co dalej z Milikiem? Sensacja zeszłego sezonu Serie A widzi go u siebie

Wciąż nie wiadomo, jak potoczą się transferowe losy Arkadiusza Milika. Według medialnych doniesień wiele wskazuje na to, że nie będzie to Juventus, gdzie nowy trener Thiago Motta miał umieścić Polaka na liście zawodników do odejścia. Okazuje się jednak, że Polak może trafić do byłego klubu wspomnianego trenera.

 

Co dalej z Milikiem?

W poprzednim sezonie Milik rozegrał 36 spotkań we wszystkich rozgrywkach, strzelając osiem goli. Cztery z nich zdobył w Pucharze Włoch, w którym został królem strzelców, a Juventus zdobył trofeum.

Mimo tych okoliczności przyszłość 30-letniego napastnika w Turynie jest niepewna. Włoskie media informują, że Thiago Motta skreślił Milika z listy zawodników na nadchodzący sezon, a informację tę miał już przekazać piłkarzowi.

 

Dwóch piłkarzy Starej Damy w Bolonii?

Alfredo Pedulla donosi, że Bologna jest zainteresowana pozyskaniem Milika oraz Daniele Ruganiego, który również został skreślony przez Mottę.

Bologna zanotowała bardzo udany poprzedni sezon. Klub wywalczył awans do Ligi Mistrzów i wystąpi w tych rozgrywkach po raz pierwszy.

Negocjacje między Juventusem a Bologną mogą być trudne, zwłaszcza że „Stara Dama” interesuje się Riccardo Calafiorim, który wyróżnił się podczas Euro 2024.

Milik ma ważną umowę z Juventusem jeszcze przez dwa lata, ale możliwe jest jej rozwiązanie za porozumieniem stron, co uczyniłoby go wolnym zawodnikiem. Dla Arkadiusza Milika przejście do Bolognii byłoby trzecim transferem w Serie A.

W latach 2016-2021 występował w Napoli, gdzie w sezonie 2019/2020 zdobył Puchar Włoch. W Bolognii Milik dołączyłby do swoich rodaków – Łukasza Skorupskiego i Kacpra Urbańskiego.

Arkadiusz Milik występuje w Juventusie od sierpnia 2022 roku. Początkowo przebywał tam na zasadzie wypożyczenia z Olympique Marsylia. Rok później został wykupiony za 7,30 miliona euro.

Źródło: Alfredo Pedulla

Dramatyczna sytuacja polskiego klubu. Toną w długach. Do gry mają zaledwie 2 piłkarzy

Wisła Puławy znalazła się w dramatycznej sytuacji. Zaraz rusza sezon w II Lidze, a klub ma dostępnych zaledwie kilku zawodników. Bardzo prawdopodobne wydaje się, że drużyna nie przystąpi do rozgrywek. 




Za kilka dni rozpoczyna się granie w polskiej II Lidze. Swój mecz 20 lipca rozegrać miała Wisła Puławy. „Miała”, bo niewykluczone, że się on nie odbędzie. Klub zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, przez które znalazł się w dramatycznym położeniu. Dość powiedzieć, że dług względem lokalnego MOSiR-u wynosi już ponad 200 tysięcy złotych.

Do gry zostało… dwóch zawodników

W związku z kłopotami finansowymi nie spłacono również zaległości kontraktowych piłkarzy. Obecna kadra jest zatem mocno wybrakowana. Tylko w ostatnich dniach z Wisły odeszli Mateusz Klichowicz, Mateusz Kaczmarek czy Maciej Bortniczuk. Sytuacja jest naprawdę nieciekawa.

Nieco szczegółów odnośnie sytuacji w Puławach przekazał dziennikarz, Kuba Seweryn. Z jego ustaleń wynika, że Wisła miała wyjaśnioną kwestię kontraktów z zaledwie dwoma piłkarzami. Co jednak istotne, ustalono nie tyle dalszą współpracę, co… warunki rozwiązania umów.




Sporo może zmienić się do startu ligi, choć zostało do tego tylko parę dni. Trudno jednak prognozować zmiany na lepsze. Na razie najprawdopodobniejszym scenariuszem ma być ten, w którym Wisła wycofuje się z udziału w rozgrywkach.

Na wycofanie się Wisły czeka zapewne Lech II Poznań. Zdegradowane rezerwy „Kolejorza” miałyby wskoczyć w miejsce puławian, jeśli ci nie przystąpią do gry w II Lidze.

Velde na oku greckiego giganta. Dziennikarz zdradził, jakiej kwoty oczekuje Lech

Olympiakos Pireus wykazuje poważne zainteresowanie Kristofferem Velde. Według doniesień greckiego portalu „sport-fm” na stole pojawiła się pierwsza oferta, a zdobywcy Ligi Konferencji rozpoczęli już negocjacje z polskim klubem.

Początek negocjacji

Olympiakos intensywnie poszukuje nowego skrzydłowego z powodu niepewności co do przyszłości Kostasa Fortounisa i Youssefa El Kaabiego. Problem sprawiła również kontuzja Daniela Podence’a. Według „Sport-fm”, Velde jest priorytetem na liście życzeń greckiego klubu. Lech Poznań oczekuje za swojego zawodnika 7 milionów euro.

Dziennikarz Stephen Kountourou twierdzi jednak, że Olympiakos liczy na sfinalizowanie transferu za kwotę między 4 a 4,5 miliona euro.

Kristoffer Velde występuje w Lechu Poznań od stycznia 2022 roku, kiedy to przeszedł z norweskiego klubu Haugesund za 1,1 miliona euro. Od momentu transferu, rozegrał dla „Kolejorza” 97 spotkań, strzelając 29 goli i notując 13 asyst. Skrzydłowy ma również na swoim koncie jeden występ w reprezentacji Norwegii.

Portal transfermarkt.de wycenia Velde na 6 milionów euro. Jego umowa z Lechem Poznań obowiązuje do końca 2025 roku.

Źródło: sport-fm


TROLLNEWSY I MEMY