NEWSY I WIDEO

Adrian Siemieniec może opuścić Polskę! Obserwują go kluby z zachodu

Adrian Siemieniec może wkrótce otrzymać propozycję przenosin na zachód. Jego sytuację obserwują kluby z jednej z topowych lig w Europie.




W ostatnich latach w polskiej piłce objawiło się kilka dużych talentów trenerskich. Wśród nich można wymienić takie postacie jak Goncalo Feio, Dawid Szwarga, Dawid Szulczek czy Mateusz Stolarski. Największe sukcesy odniósł jednak Adrian Siemieniec, który od 2023 roku prowadzi Jagiellonię Białystok.

Na zachodzie próżno szukać polskich trenerów prowadzących europejskie kluby. Impas wkrótce może przerwać Adrian Siemieniec. Zdaniem Tomasza Włodarczyka, szkoleniowiec Jagiellonii znalazł się na radarze klubów z Belgii! 33-latek miałby otrzymać pracę w którymś z klubów od tego lata.

– Transferem w najbliższym miesiącach to może być Adrian Siemieniec. Z tego co słyszę, kluby z Belgii bardzo mocno przyglądają się temu trenerowi i jest brany pod uwagę jako poważna opcja do przejęcia latem któregoś z klubów – ujawnił Tomasz Włodarczyk.

– Jest praca nad tym, żeby spróbować następnego kroku za granicą po sezonie. Jest mocno obserwowany, także na podstawie tego, co Jagiellonia robiła w Europie, a tutaj zdaje egzamin – dodał.

Jagiellonia jest pierwszym klubem, w którym Adrian Siemieniec pracuje jako pierwszy trener. Wcześniej pracował jedynie jako asystent. Pierwszą drużynę Jagi Siemieniec objął w kwietniu 2023 roku. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca tego sezonu. Włodarczyk wskazuje jednak, że Jaga ma opcję przedłużenia kontraktu o rok.

– Jagiellonia ma opcję przedłużenia kontraktu z trenerem o rok, ale myślę, że gdyby pojawiła się bardzo dobra propozycja dla Adriana Siemieńca, to po tym, co zrobił dla klubu, jest ta ludzka strona: siadasz, dogadujesz się i dajesz komuś szansę. Nie sądzę, że tu byłby problem. Fajnie, gdyby taki trener pojawiłby się na Zachodzie – powiedział Tomasz Włodarczyk.





źródło: Meczyki

Miał trafić do Lecha Poznań. Teraz jest blisko ukraińskiego klubu

Swetosław Wucow przez moment pojawiał się w kontekście Lecha Poznań, jednak temat szybko upadł. Bułgarskie media informują, że bramkarz Lewskiego Sofia może obrać zupełnie inny kierunek i przenieść się do Metalista Charków.

Konkretna oferta z Ukrainy

Lech Poznań faktycznie pojawił się w medialnych spekulacjach dotyczących Swetosława Wucowa, ale tylko na chwilę. Część źródeł błędnie połączyła mistrza Polski z bułgarskim bramkarzem. W rzeczywistości chodziło o Plamena Andreewa, co szybko wyjaśniło całe zamieszanie. Według doniesień Dawida Dobrasza z Meczyków, to właśnie od trafi do Poznania.

Wucow już na początku listopada znalazł się na radarze Lecha, jednak obecnie wszystko wskazuje na inny scenariusz. Portal topsport.bg informuje, że dziesięciokrotny reprezentant Bułgarii może trafić do Metalista Charków. Ukraiński klub przygotowuje ofertę opiewającą na 1,8 miliona euro.

Metalist chce przekonać zawodnika nie tylko kwotą transferu, ale także wysoką pensją. Według bułgarskich mediów Wucow mógłby zarabiać nawet 20 tysięcy euro miesięcznie. Kwota nie obejmuje premii za czyste konta ani zwycięstwa. Byłaby to wyraźna podwyżka względem warunków, które ma obecnie w Lewskim Sofia.

Metalist plasuje się aktualnie na siódmym miejscu w ukraińskiej ekstraklasie. Z powodu wojny klub nie gra na własnym stadionie i występuje w Żytomierzu. Kwestie bezpieczeństwa mogą mieć duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji, nawet przy bardzo atrakcyjnej ofercie finansowej.

23-letni bramkarz wyróżnia się w bułgarskiej lidze. W trwającym sezonie zanotował dwanaście czystych kont w 27 meczach. Nic więc dziwnego, że wzbudza zainteresowanie poza krajem.

Źródło: topsport.bg, meczyki.pl

Chciał kończyć karierę, a zagra w Lidze Mistrzów. Niebywała historia niemieckiego napastnika

Czas w piłce jest wartością umowną. Czasami w kilka miesięcy sytuacja niektórych piłkarzy potrafi zmienić się diametralnie, a rok, to już zupełna epoka w tym świecie. Idealny przykład na tę tezę pojawił się w Niemczech.




24 listopada Marcin Borzęcki opublikował wpis w serwisie X, w którym przybliża sytuację Younesa Ebnoutaliba. Wówczas kariera 22-latka zaczęła zupełnie niespodziewanie nabierać rozpędu.

Po odrzuceniu go przez Perugię, postanowił wrócić do Niemiec. Myśląc o zakończeniu kariery w bardzo młodym wieku, podpisał kontrakt z 4-ligowym FC Giessen, skąd trafił do Elversberga.

Z 4. ligi do Ligi Mistrzów

Transfer do 2. Bundesligi okazał się dla Ebnoutaliba zbawienny. Jego kariera zdaje się rozpędzać na dobre. Dla Elversberga strzelił w bieżącym sezonie 12 goli, co przełożyło się na zainteresowanie klubów z niemieckiej ekstraklasy.




Borzęcki informował w listopadzie, że monitorować go mają konkretnie Werder i Eintracht. Nieco po miesiącu dziennikarz przekazał, że Eintracht dopiął transfer. Tym samym 22-latek wkrótce będzie miał szansę zagrać w Lidze Mistrzów.

Źródło: Marcin Borzęcki

3 polskie kluby w TOP10 rankingu „Ultras World” za 2025 rok!

Koniec roku klasycznie przynosi różnego rodzaju rankingi. Nie inaczej jest w przypadku „Ultras World”, który skupia najlepsze grupy kibicowskie. W 2025 roku z Polski najwyżej sklasyfikowano kibiców Widzewa Łódź, którzy zajęli 6. miejsce.




„Ultras World” jak co roku przygotował ranking, zrzeszający najlepszych kibiców kończącego się roku. Z polskiego podwórka pojawiło się trzech reprezentantów: Widzew Łódź, Legia Warszawa oraz Lech Poznań.

Niewielkie pocieszenie

W 2024 roku cały ranking wygrali sympatycy Slavii Praga. Czechom udało się obronić miejsce i ponownie zajęli 1. miejsce. Z kolei Legia Warszawa, która poprzednio uplasowała się na 2. pozycji, spadła na 7.




Spośród polskich kibiców, najwyżej sklasyfikowano Widzew Łódź (6.). Nasze podwórko reprezentują także fani Lecha Poznań, którzy zamykają topową „dziesiątkę”.

Ranking Ultras World za rok 2025:

  1. Slavia Praga (Czechy)
  2. Raja Casablanca (Maroko)
  3. Hajduk Split (Chorwacja)
  4. Wydad Casablanca (Maroko)
  5. Crvena zvezda Belgrad (Serbia)
  6. Widzew Łódź
  7. Legia Warszawa
  8. Olympique Marsylia (Francja)
  9. Sparta Praga (Czechy)
  10. Lech Poznań

„Bitwa płci” zakończona. Liderka rankingu WTA pokonana przez zawodnika nr 671

Nick Kyrgios pokonał Arynę Sabalenkę w meczu pokazowym. A wszystko to przy wprowadzeniu kilku zasad sprzyjających najlepszej tenisistce świata.




W niedzielę w Arabii Saudyjskiej odbyło się tenisowe wyzwanie nazwane „Bitwą płci”. Główymi postaciami tego przedsięwzięcia byli Nick Kyrgios i Aryna Sabalenka, którzy zmierzyli się ze sobą w meczu pokazowym. Białorusinka jest obecnie liderką rankingu WTA. Z kolei Australijczyk zajmuje obecnie 671. lokatę w rankingu ATP. Należy jednak brać pod uwagę, że Kyrgios w szczytowym momencie kariery zajmował 13. miejsce (w 2016 roku).

Do meczu między Kyrgiosem a Sabalenką wprowadzono kilka zasad specjalnych. Miały one na celu wyrównanie szans. Najważniejsza dotyczyła zmiany powierzchni kortu – Pole Sabalenki było o 9% mniejsze od pola Kyrgiosa.

Pomimo niesprzyjających zasad Nick Kyrgios i tak zdawał się nie grać na 100% swoich możliwości. Gołym okiem można było dostrzec, że niejednokrotnie nie wkłada w swoje uderzenia pełnej siły. Ostatecznie Australijczyk pokonał Białorusinkę wynikiem 2:0 (6:3, 6:3).




Tomasz Hajto proponował Papszuna niemieckiemu klubowi. „Przedstawiałem go trzy godziny”

Tomasz Hajto przyznał, że widziałby Marka Papszuna w Niemczech. Osobiście miał proponować jego kandydaturę jednemu z niemieckich klubów.




W grudniu zakończyła się saga z Markiem Papszunem. Oficjalnie odszedł z Rakowa i został przedstawiony jako nowy trener Legii Warszawa. Zakończył tym samym drugi pobyt w Częstochowie, który trwał tym razem półtora roku.

Proponowany w Niemczech

Między pierwszą a drugą kadencją Papszuna w Rakowie, przez rok pozostawał bez pracy. W tamtym okresie łączono go z wieloma klubami. Tomasz Hajto przyznał, że proponował go nawet swojemu byłemu klubowi.




– Zaproponowałem go do klubu. (…) Po prostu chciałem dobrze dla mojego byłego klubu. Uważałem, że potrzebują trenera, który wprowadzi jakieś szyny – zdradził w programie „Polsatu Sport”.

– Przedstawiałem go przez trzy godziny, tłumaczyłem dyrektorowi sportowemu jakie ma podejście, jak gra, jaki ma mental. Wszyscy się jednak boją, czy ten trener będzie potrzebował dużo czasu, żeby się wgryźć w tę ligę – rozwinął.

– Papszun i Siemieniec mają zupełnie inny warsztat, spojrzenie na piłkę. Papszun ma sznyt zrobiony pod Niemcy i Anglię. Siemieniec bardziej pod Francję, Hiszpanię, może Portugalię – zakończył.

Hajto mógł mieć na myśli Schalke, MSV Duisburg lub Nuernberg. W trakcie swojej piłkarskiej kariery z tymi niemieckimi klubami był związany. Nie podał jednak dokładnie, o który mu chodziło.

Przyszłość Lewandowskiego pod znakiem zapytania. Kibice Barcelony wyrazili swój głos

Wciąż nie wiadomo, jak potoczy się przyszłość Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie. Według większości ankietowanych kibiców Blaugrany, klub nie powinien przedłużać umowy z Polakiem.

Ankieta bez litości

Ostatnie miesiące przyniosły wiele spekulacji dotyczących przyszłości kapitana reprezentacji Polski w Katalonii. Trwający sezon różni się od poprzednich, ponieważ polski napastnik zmagał się z dwoma urazami i spędzał na boisku mniej czasu niż wcześniej. To odbiło się także na jego liczbach, choć wciąż pozostają one solidne.

Lewandowski wystąpił dotąd w 18 spotkaniach, w których strzelił osiem bramek i zanotował dwie asysty. Jednocześnie jego kontrakt z Barceloną wygasa po zakończeniu obecnej kampanii, dlatego temat ewentualnego przedłużenia lub rozstania wraca regularnie w mediach.

W przestrzeni medialnej pojawiały się informacje o potencjalnych kierunkach, jeśli Polak zdecydowałby się na zmianę klubu. Najczęściej wymieniano Milan, choć przewijały się także wątki związane z Chicago Fire czy ligą turecką. W tle pozostaje również Arabia Saudyjska, która od dawna interesuje się piłkarzami o wielkich nazwiskach.

Teraz głos zabrali kibice Barcelony. Dziennik „Mundo Deportivo” przeprowadził ankietę wśród 300 socios klubu, pytając ich o przyszłość Lewandowskiego. Wyniki pokazują wyraźny podział, ale większość opowiedziała się za rozstaniem. Aż 59,33 procent ankietowanych, czyli 178 osób, uznało, że klub powinien pożegnać Polaka latem. Za jego pozostaniem zagłosowało 31,66 procent, czyli 95 socios, a 3,66 procent badanych wybrało odpowiedź „nie wiem”.

Na razie są to jednak wyłącznie opinie kibiców, a klub nie wydał żadnego oficjalnego komunikatu w sprawie przyszłości napastnika. Według krążących plotek sam Lewandowski skłania się ku pozostaniu w Katalonii, choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

Źródło: Mundo Deportivo

fot. FC Barcelona

Przemysław Wiśniewski może wrócić do Ekstraklasy! Oferta od klubu z czołówki

Być może w Ekstraklasie zobaczymy wkrótce ponownie Przemysława Wiśniewskiego. Według „Il Secolo XIX”, ofertę za reprezentanta Polski złożyła Jagiellonia Białystok.




27-latek wyjechał z Polski w 2022 roku. Trafił wówczas do Venezii, odchodząc z Górnika Zabrze. Obecnie gra natomiast w Spezii, do której przeszedł dwa lata temu. Jako jej gracz zadebiutował również w reprezentacji Polski za kadencji Jana Urbana.

Fortuna za Wiśnie

Według „Il Secolo XIX”, wkrótce Wiśniewski może ponownie zagrać na boiskach Ekstraklasy. Spezia miała otrzymać za swojego defensora ofertę, opiewającą na blisko dwa miliony euro.

Choć Łukasz Masłowski słynie z oszczędnego modelu finansowego, nie może zignorować takich informacji. Tym bardziej, że niebawem z Białegostoku do FC Porto może odejść Oskar Pietuszewski za zawrotne 10 milionów.




Kwota blisko dwóch milionów za reprezentanta Polski jest dość realistyczna. Portal transfermarkt.de wycenia go na 1,5 mln. Jagiellonia miała dorzucić do oferty także procent od przyszłej sprzedaży.

Fot. Screen – YouTube / Meczyki

Kucharski ma kompleks Lewandowskiego? Mocne słowa kapitana reprezentacji Polski

Relacja Roberta Lewandowskiego i Cezarego Kucharskiego od lat istnieje już tylko na sali sądowej. Kapitan reprezentacji Polski w długiej wypowiedzi wrócił do kulis rozstania z byłym menadżerem i wyjaśnił, co najbardziej go w tej historii zabolało.

Sąd zamiast współpracy i gorzkie słowa kapitana

Robert Lewandowski i Cezary Kucharski przez kilka lat tworzyli jeden z najmocniejszych duetów w polskim futbolu. Kucharski jako menadżer brał udział w transferach Lewandowskiego do Borussii Dortmund i Bayernu Monachium, ale od dawna panowie nie współpracują. Dziś łączy ich wyłącznie wieloletni spór sądowy.

W ostatnich latach temat relacji tej dwójki wraca głównie w kontekście zarzutów dotyczących rzekomego szantażu. Kucharski miał domagać się od Lewandowskiego 20 milionów euro w zamian za milczenie. Sam były agent w rozmowie z Weszło TV twierdził: „Lewandowski dostarczył prokuraturze, co mu pasowało. Nie ma początku, nie ma końca”.

Do tej historii Lewandowski wrócił w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, który przytoczył jedną z wypowiedzi Kucharskiego.

– Gdyby on był Twoim menadżerem, to Złota Piłka na pewno byłaby Twoja, bo on by nie pozwolił, żebyś nie przedłużył kontraktu z Nike i żebyś nie podpisał kontraktu z Coca Colą. Ma rację? – zapytał dziennikarz.

– Jeśli chodzi o Czarka, to powiem tak: można stracić zawodnika z kontraktu, ale nie stracisz go z kompleksów. To jest złożony temat. Wiadomo, że nie mamy żadnych relacji. W sądzie to już trwa z sześć lat. Mogę wyjaśnić jedną rzecz: z Czarkiem już w 2017 r. nasze relacje nie były na tym poziomie, co wcześniej – odpowiedział Lewandowski.

Kapitan reprezentacji Polski przyznał także, że myślał o zmianie menadżera jeszcze przed podpisaniem kontraktu w 2016 roku.

– Jak podpisywałem kontrakt w 2016 r., to już wcześniej się zastanawiałem nad zmianą menadżera. Ta lojalność mnie zgubiła totalnie. Mówię: dobra, tyle lat współpracujemy z Czarkiem, wszyscy piłkarze odeszli od niego, ja byłem pierwszy, ale jestem do końca i chcę być lojalny – dodał.

Lewandowski podkreślił, że wiedział, jaką pozycję ma na rynku i jaką umowę może dostać od Bayernu, ale mimo to postawił na lojalność.

– Z jednej strony wiedziałem, ile mogę zarabiać i jaki kontrakt mogę otrzymać od Bayernu. Z drugiej strony walczyłem z myślami, czy to jest czas na zmianę, ale powiedziałem, że lojalność i Czarek sobie jeszcze zarobi – tłumaczył.

Najwięcej emocji wzbudził jednak wątek medialnych działań byłego menadżera.

– Jedyne, czego nie rozumiem albo co mnie boli, że przez dwa lata Czarek przygotowywał się medialnie na plan, jak zniszczyć mnie i moją rodzinę – stwierdził Lewandowski.

– Jakbyśmy się pokłócili o coś, to bym powiedział: Czarek, Ty masz swoje A, ja mam swoje B, idźmy do sądu i niech on to rozstrzygnie – dodał.

Napastnik Barcelony zaznaczył też, dlaczego przez długi czas unikał publicznych komentarzy.

– Nigdy o Czarku się nie wypowiadam, bo mam wrażenie, że to nie jest ze mną wojna, tylko z otoczeniem ludzi wokół mnie. Po tylu latach nie jest to dla mnie ważna osoba – podsumował.

– Jest jednak tyle nieścisłości i manipulacji w tej historii, że chciałem tylko powiedzieć, jak to wygląda. Po co to medialnie zostało zrobione? – zakończył.

Źródło: Rymanowski Live, Sport.pl

Jagiellonia kusi piłkarza Legii. Młody pomocnik na radarze Dumy Podlasia

Według doniesień Pawła Gołaszewskiego Jagiellonia Białystok zainteresowała się zawodnikiem Legii Warszawa. Chodzi o Aleksandra Wyganowskiego, defensywnego pomocnika drugiego zespołu stołecznego klubu.

Kontrakt kluczem do możliwego transferu

Jagiellonia Białystok wykazuje zainteresowanie pozyskaniem Aleksandra Wyganowskiego, który obecnie występuje w rezerwach Legia Warszawa. Informację przekazał Paweł Gołaszewski na antenie programu „Polsat Futbol Cast”.

16-letni defensywny pomocnik w trwającym sezonie rozegrał 12 spotkań w barwach Legii II, ale miał także okazję sprawdzić się na arenie międzynarodowej. Wyganowski wystąpił w Lidze Młodzieżowej UEFA, gdzie mierzył się między innymi z Fiorentiną.

Istotnym elementem całej układanki pozostaje kontrakt zawodnika. Według danych portalu Transfermarkt jego umowa z Legią obowiązuje jedynie do 30 czerwca 2026 roku, dlatego Jagiellonia może spróbować wykorzystać tę sytuację, jeśli rozmowy o przedłużeniu nie przyniosą efektu.

Paweł Gołaszewski podkreślił, że ewentualne przenosiny nie oznaczałyby natychmiastowej gry w pierwszym zespole mistrza Polski. To byłby projekt długofalowy, a niewykluczone byłoby także wypożyczenie, żeby zbierał doświadczenie.

Mimo młodego wieku Wyganowski zdążył już zaliczyć debiut w seniorskim zespole Legii. W obecnym sezonie pojawił się na boisku w meczu ligowym przeciwko Stali Mielec.

Źródło: Polsat Futbol Cast

Pululu kuszony olbrzymimi pieniędzmi! Jagiellonia straci go już zimą?

Jak podaje „Africafoot”, Afimico Pululu trafił na szczyt listy życzeń Al-Ahly. Napastnik Jagiellonii mógły liczyć w Egipcie na solidną podwyżkę.




To nie pierwszy raz, kiedy Pululu łączy się z Al-Ahly. Wcześniej jednak priorytetem dla egipskiego giganta miał być Ibrahima Diabate z GAIS. Negocjacje upadły, tym samym to właśnie Angolczyk stał się ich nowym celem.

Solidna podwyżka

„Africafoot” twierdzi, że Al-Ahly jest obecnie zdeterminowane, aby pozyskać Pululu, tym bardziej że ten konsekwentnie odrzuca przedłużenie kontraktu z Jagiellonią. „Duma Podlasia” miała się już pogodzić z utratą swojego napastnika po sezonie.




Być może uda się go jednak spieniężyć. Egipcjanom zależy na transferze już zimą, co wiązałoby się z opłatą za transfer.

W Al-Ahly Pululu mógłby liczyć na solidną podwyżkę pensji. Mówi się o 1,5 mln dolarów za rok gry (1,27 mln euro). Gdyby napastnik zaakceptował proponowane warunki, klub miałby rozpocząć negocjacje z Jagą.

Robert Lewandowski odsłania kulisy chłodnej relacji z Kamilem Glikiem. „Przez jego decyzje osłabiał reprezentację”

Robert Lewandowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedział o swojej relacji z Kamilem Glikiem. Z wypowiedzi kapitana reprezentacji Polski można wyczuć, że między nimi dwoma nie było zbyt kolorowo.




Na kanale Bogdana Rymanowskiego pojawił się obszerny wywiad z Robertem Lewandowskim. W blisko dwugodzinnej rozmowie poruszonych zostało wiele różnorodnych tematów z praktycznie całego przekroju piłkarskiej kariery 37-latka. Lewandowski został również zapytany o swoją przyszłość. Z wywiadu można się również co nieco dowiedzieć na temat codziennego życia najlepszego polskiego piłkarza.

W trakcie rozmowy poruszony został temat relacji Roberta Lewandowskiego z Kamilem Glikiem. Bogdan Rymanowski przytoczył fragment książki Sebastiana Staszewskiego, w którym Kamil Glik miał narzekać na to, że Lewandowski był specjalnie traktowany, a treningi były dostosowywany pod niego. Kapitan reprezentacji Polski wyjaśnił ten wątek.

– Był moment za kadencji Nawałki, gdzie ja naprawdę rozgrywałem tyle spotkań, że czasami przyjeżdżałem na tę kadrę i nie miałem już z czego ruszyć. Raz na zgrupowaniu było tak, że miałem kontuzję i pierwsze 2-3 dni faktycznie nie trenowałem, tylko zabiegi z fizjoterapeutami i treningi na siłowni. I po tym miałem gdzieś 3 dni wolnego, później 2 razy trenowałem z drużyną i zagraliśmy mecz. I ja strzeliłem hat tricka. I później trener Nawałka do mnie przyszedł i powiedział: Słuchaj, jak ty tyle grasz, to może idźmy tym trybem, że będziesz dostawał 2-3 dni wolnego, będziesz trenował, ale na siłowni, z fizjoterapeutami, żebyś doszedł do siebie, żebyś ty w meczu dał z siebie to, co masz, bo jak będziesz trenował, to może być tak, że ja cię zajadę. (…) Nigdy, nigdy żadnego trenera, nawet nie zależało mi na tym, żeby jakiegoś trenera owijać, żeby tam chodzić, ja nigdy nie byłem takim typem osobowości – skomentował Robert Lewandowski.

– Jeśli Kamil Glik miał z tym problem, to dlaczego do mnie nie przyszedł i nie powiedział mi tego? Wytłumaczyłbym mu, skąd to się bierze. Nie miał tej wiedzy. Z trenerem Nawałką tak ustaliliśmy. Czy to wypaliło? Wypaliło. Strzelałem bramki, wygrywaliśmy, awansowaliśmy na MŚ. To teraz kto ma problem – ja czy Kamil, który nie mógł tego zaakceptować? Jeśli ktoś inny nie trenował, to ja nie miałem z tym problemu. Bo ja trenowałem, bo wiedziałem, że to jest dla mnie najlepsze. Jak ktoś nie trenował, to okej, jeśli on na meczu wyjdzie bez treningu i zrobi swoje, to niech robi sobie co chce – dodał kapitan reprezentacji Polski.

W trakcie wypowiedzi Roberta Lewandowskiego Bogdan Rymanowski chciał podpytać o temat rzekomej afery alkoholowej. Lewandowski szybko uciął temat mówiąc, że nie ma problemu do Kamila Glika. Stwierdził jednak, że przez swoje decyzje osłabiał reprezentację Polski.

– Ja nie będę mówił o Kamilu źle. Ja osobiście nie mam do niego problemu. To co Kamil dał tej reprezentacji, to ile on serca wkładał… Oczywiście były momenty, że wiem, że przez jego decyzje, albo sposób bycia, osłabiał reprezentację, ale nie będę miał do niego o to pretensji. On ma taki styl bycia. My jesteśmy po prostu charakterologicznie innymi typami – skomentował Robert Lewandowski.





źródło: Rymanowski Live

Puchacz z mocnymi zarzutami wobec swojego klubu. „Został oszukany. Nie rozumiem dlaczego”

Choć Tymoteusz Puchacz wciąż jest związany z Holstein Kiel, to nie darzy niemieckiego klubu sympatią. Na kanale „Foot Truck” w mocnych słowach wypowiedział się o tym, jak został potraktowany.




Puchacz trafił do Kiel w sierpniu 2024 roku. Beniaminek zapłacił wówczas za niego 2 miliony euro Unionowi Berlin. Polak Kolonii jednak nie podbił i w styczniu bieżącego roku wypożyczono go do Plymouth, natomiast od września gra w Sabah Baku.

„Mnie tam okłamali”

Obrońca nie ukrywa, że ma olbrzymi żal do Kiel. Puchacz już w swoim debiucie dostał szybką zmianę. Później stopniowo był odsuwany na dalszy tor. Jego zdaniem miało to wyglądać zupełnie inaczej, a trener Marcel Rapp miał dać mu czas na aklimatyzację.




– Nie poszło, bo mnie tam okłamali. Jak mam to powiedzieć inaczej, zostałem oszukany – powiedział na kanale „Foot Truck”.

– W momencie, kiedy kupują cię za dwa miliony euro, gdzie dla nich to jest sufit, i gram pierwszy mecz, schodzę w przerwie, potem siadam na ławce. Ja nie grałem fatalnie w tym pierwszym spotkaniu. Od początku były takie rzeczy. Pojawiła się sytuacja, że trener przed podpisaniem kontraktu mówi mi: „Dam ci czas, żebyś się oswoił, pięć, sześć meczów zagrasz, zobaczysz, jak to jest”. A potem to się wydarzyło finalnie, że zostałem „skasowany”. Nie rozumiem dlaczego – rozwinął.

– Potem dostałem jakieś telefony, że ja się nie odnajduję w grupie, coś tam, że dziwny jestem. Z mojej perspektywy tak to wyglądało. Może to niepopularna opinia, ale ja wszędzie, gdzie idę i ktoś na mnie postawi, to ja się odwdzięczę. Grałem w Lechu i się odwdzięczyłem, to samo w Kaiserslautern, teraz w Sabah – podsumował.

Puchacz świetnie odnalazł się w Azerbejdżanie. Dla Sabah rozegrał już 15 meczów, w których zanotował 5 asysty. Przewodzi zresztą w tabeli najlepszych asystentów azerskiej ekstraklasy.

Saudyjczycy wchodzą do gry o Lewandowskiego. „AS” pisze o możliwym rozstaniu z Barceloną

Temat przyszłości Roberta Lewandowskiego wraca z dużą siłą, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o MLS. Według informacji dziennika „AS”, Arabia Saudyjska coraz śmielej walczy o polskiego napastnika, a scenariusz pożegnania z Barceloną staje się realny.

Arabia Saudyjska kusi kontraktem

Ostatnie tygodnie przyniosły medialne doniesienia o zainteresowaniu Robertem Lewandowskim ze strony klubów z USA, jednak nowe informacje zmieniają narrację. Jak przekazuje dziennikarz gazety „AS”, Saniego Gimenez, do walki o kapitana reprezentacji Polski mocno włączyli się Saudyjczycy.

Według tych doniesień agent Lewandowskiego, Pini Zahavi, ma spotkać się z przedstawicielami ligi Arabii Saudyjskiej. Hiszpański dziennikarz podkreśla, że opcja gry na co najmniej dwa sezony w tamtejszych rozgrywkach jest bardzo realna, a jednocześnie wyjątkowo atrakcyjna finansowo. Saudyjskie kluby mogą zaproponować 37-letniemu napastnikowi warunki zdecydowanie lepsze niż te, które oferują zespoły z MLS, w tym Chicago Fire.

Sani Gimenez zaznacza jednak, że na tym etapie nie zapadła żadna ostateczna decyzja. Jednocześnie wskazuje na sygnały, które mogą sugerować zbliżające się rozstanie z FC Barcelona. W obecnym sezonie Robert Lewandowski coraz częściej traci miejsce w wyjściowym składzie na rzecz Ferrana Torresa, a problemy zdrowotne nie omijają go tak, jak w poprzednich latach.

Według „AS”, w klubowych gabinetach trwają już przygotowania na różne scenariusze. Deco ma pracować nad planem odejścia Polaka. Władze klubu czekają jednak na jasne stanowisko samego zawodnika. Na razie więc przyszłość Lewandowskiego pozostaje otwarta.

Źródło: AS

Refleksja JP Nsame na temat Świąt Bożego Narodzenia. „Te święta są często podszyte hipokryzją”

Jean-Pierre Nsame podzielił się swoją refleksją na temat Świąt Bożego Narodzenia. Jego zdaniem, święta te często są podszyte hipokryzją, przez co nie przepada za tym okresem. Podał jednak jedną rzecz, którą bardzo cenie w świętach.

Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia powoli dobiegają końca. Dla kibiców piłki nożnej jest to szczególny okres, kiedy można odpocząć i stęsknić się za swoją największą pasją. Choć najwięksi fanatycy nawet w tym okresie znajdą mecze, które można obejrzeć, wszak od kilu dni trwa Puchar Narodów Afryki.




W dzień Bożego Narodzenia na stronie Legii Warszawa ukazał się wywiad z Jean-Pierre Nsame. Napastnik stołecznego klubu został zapytany o Święta Bożego Narodzenia. 32-latek otwarcie stwierdził, że nie przepada za tym okresem w roku. Uargumentował to tym, że jego zdaniem w czasie często dochodzi do przejawów hipokryzji wśród ludzi. Za przykład podał sytuację, jak ktoś nie spotyka się ze sobą przez wiele miesięcy, by potem się spotkać tylko dlatego, że akurat jest to grudzień. Nie rozumie też fenomenu obdarowywania się prezentami.

– Pewnie cię zaskoczę, ale muszę to otwarcie przyznać: nie lubię Bożego Narodzenia. Dla mnie te święta są często podszyte hipokryzją, której nie potrafię zaakceptować – przyznał Jean-Pierre Nsame.

– Nie rozumiem tego, jak ludzie potrafią nie odzywać się do siebie przez sześć miesięcy, a potem nagle pojawiają się w twoim życiu tylko dlatego, że nadszedł grudzień, pytają „co u ciebie?”, by po kilku dniach znowu stać się obcymi ludźmi. Moje podejście do bliskich jest zupełnie inne – nie potrzebuję konkretnej daty w kalendarzu, żeby dawać prezenty. Robię to przez cały rok – stwierdził 32-latek.

– Ta niechęć do sztywnych tradycji wynika z moich korzeni. Kiedy dorastałem w Kamerunie, Boże Narodzenie było po prostu zwykłym dniem, jak każdy inny w roku. Spędzałem go z mamą i siostrą, bez wielkich oczekiwań i bez poczucia, że musi wydarzyć się coś magicznego – wyjaśnił Nsame.

Mimo że JP Nsame nie przepada za Bożym Narodzeniem, to zauważył jeden aspekt, który w tym okresie mu się bardzo podoba. A mianowicie chodzi o ogólna atmosferę świąt – przede wszystkim to, że wszyscy choć na chwilę się zatrzymują.

– Mimo tego sceptycyzmu, jest jedna rzecz, którą naprawdę cenię: atmosfera świąt. Lubię ten krótki czas, kiedy ludzie wokół stają się nagle bardziej wyrozumiali i wydają się akceptować wszystko, co przynosi los. To moment, w którym świat na chwilę zwalnia i staje się łagodniejszy – podsumował Nsame.





fot. Janusz Partyka / Legia.com
źródło: Legia.com


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.