NEWSY I WIDEO

Kolejna kontuzja w reprezentacji Szwecji! Rosną problemy potencjalnych rywali Polaków w finale baraży

Reprezentacja Szwecji może powoli zacząć się martwić marcowymi barażami. Portal fotbollskanalen.se przekazał, że kolejny kadrowicz doznał kontuzji. Tym razem mowa o zawodniku Tottenhamu, Lucasie Bergvallu.




Szwecja ma za sobą katastrofalne eliminacje do mistrzostw świata. Na sześć meczów nie wygrali żadnego. Zdobyli przy tym zaledwie dwa punkty. W grupie mieli z kolei Szwajcarię, Kosowo oraz Słowenię, czyli rywali na dość zbliżonym poziomie.

Zdziesiątkowani

Tylko dzięki wynikom w Lidze Narodów, Szwedzi zapewnili sobie ostatnią szansę na awans na mundial. W marcu przystąpią do meczów barażowych. Pierwszym rywalem będzie Ukraina, natomiast dalej czekać będzie ktoś z dwójki Polska – Albania.




Portal fotbollskanalen.se podaje natomiast, że wątpliwe wydaje się, aby w barażach wystąpił Lucas Bergvall. Piłkarz Tottenhamu doznał kontuzji, która wyklucza go z gry nawet na trzy miesiące.

Warto zaznaczyć, że to nie jedyny piłkarz, którego występ stoi pod znakiem zapytania. Od dawna kontuzję leczy również Dejan Kulusevski. Dodatkowo, dość pechowo, urazu doznał także Aleksander Isak.

Jakub Kiwior podsumował debiut Pietuszewskiego w Porto. „Nie pokazał jeszcze wszystkiego”

Oskar Pietuszewski ledwie został ogłoszony zawodnikiem FC Porto, a już otrzymał okazję do debiutu. Skrzętnie ją wykorzystał, bo kibice byli nim zachwyceni. Jakub Kiwior przekonuje, że jego młodszy kolega nie pokazał jeszcze pełni możliwości.




Na początku stycznia końca dobiegła saga związana z Pietuszewskim. 17-latek ostatecznie odszedł z Jagiellonii za 8-9 mln euro (+bonusy). Wybrał FC Porto, więc wydawało się, że na debiut będzie musiał trochę poczekać.

„Nie pokazał wszystkiego”

Francesco Farioli postanowił jednak zaskoczyć. Postanowił dać Pietuszewskiemu szansę w miniony weekend przeciwko Victorii Guimaraes. Wprowadził 17-latka w 73. minucie, a ten odwdzięczył się wywalczonym rzutem karnym, który dał Porto zwycięstwo.




Kolejne rajdy Pietuszewskiego zaowocowały dodatkowo wyrzuceniem jednego z rywali z boiska. Za faul na Polaku drugą żółtą kartkę otrzymał Telmo Arcanjo. Jakub Kiwior w rozmowie z „A Bola” przekonuje, że to ledwie cząstką umiejętności nastolatka.

– Debiut Oskara był fantastyczny. A nie pokazał jeszcze wszystkiego, co potrafi. W kolejnych meczach będzie miał więcej czasu, aby się zaprezentować – uważa Kiwior.

Pietuszewski na pewno nie zagra w czwartkowym meczu Porto z Victorią Pilzno. 17-latek nie został zgłoszony do rozgrywek Ligi Europy.

Wspólnie przeciwko rakowi. Świetna akcja Slavii Praga i FC Barcelony

Przy okazji meczu w Lidze Mistrzów, FC Barcelona oraz Slavia Praga przygotowały specjalną akcję charytatywną. Jej celem ma być wsparcie osób walczących z rakiem.




W środowy wieczór Slavia Praga podejmie na własnym terenie FC Barcelonę. Obie drużyny zmierzą się ze sobą w ramach meczu 7. kolejki fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. Po 6 meczach Slavia ma 3 punkty, a Barca 10.

Przed środowym meczem Slavia Praga opublikowała specjalny spot. Jego głównymi postaciami byli dwaj chłopcy chorzy na raka. Obaj spotkają się z zawodnikami oraz przedstawicielami obu klubów przy okazji środowego spotkania. Celem całej akcji jest dodanie otuchy wszystkich osobom chorującym na raka. W oficjalnym komunikacie Slavii czytamy również, że oba kluby opierają się na tych samych wartościach i przekonaniach – że piłka nożna ma siłę wykraczającą poza sport i może wywierać realny wpływ społeczny.

– Ponieważ rak nie wybiera. Mecz Slavii z Barceloną nie będzie tylko kwestią wyniku na boisku. Będzie równie dotyczył nadziei, solidarności i siły wspólnego przesłania. Będzie dotyczył futbolu stającego po stronie najbardziej bezbronnych – przekazała Slavia Praga.





źródło: Slavia Praga

Jagiellonia znalazła nowego napastnika. Wcześniej chciały go Raków i Legia

Jagiellonia chce ściągnąć nowego napastnika. Według portalu meczyki.pl, działaczom wpadł w oko piłkarz Realu Zaragoza. Niedawno starał się o niego także Raków Częstochowa.




„Duma Podlasia” niedawno była blisko pozyskania Keyana Vareli. Skrzydłowy Servette Genewa miał zastąpić w Białymstoku Oskara Pietuszewskiego. W związku z trudną przeszłością zawodnika, zdecydowano się jednak zerwać negocjacje.

Nowy napastnik

To nie sprawiło, że Jagiellonia przestała szukać wzmocnień ofensywy. Według portalu meczyki.pl, na oku działaczy znalazł się Samed Bazdar. 21-latek jest napastnikiem Realu Zaragoza, w dodatku dobrze znany na polskim rynku.




Wcześniej Bazdarem interesowali się Raków Częstochowa oraz Legia Warszawa. Pierwsza z ekip mocno zabiegała o jego transfer. Tomasz Włodarczyk informuje, że jeśli nie dojdzie do niczego zaskakującego – napastnik trafi do drużyny Adriana Siemieńca.

– Są już sprawdzane dokumenty, a piłkarzowi kupiono bilet do Turcji, gdzie Jagiellonia szykuje się do powrotu rozgrywek ligowych. Jeżeli wszystko będzie w porządku, Bazdar od razu dołączy do nowego zespołu. 21-latek ma pojawić się w Belek jeszcze środowego wieczora – czytamy na portalu meczyki.pl.

Bośniak gra Saragossie od lipca 2024 roku. W bieżącym sezonie strzelił jednego gola oraz dołożył jedną asystę w dziewięciu meczach.

Źródło: meczyki.pl | fot. Screen – TikTok / Partizan Belgrad

Przemysław Wiśniewski zdecydował ws. transferu do Widzewa Łódź!

Przemysław Wiśniewski był łączony z powrotem do Ekstraklasy i transferem do Widzewa Łódź. Jak przekazał Dariusz Adamczuk – tak się jednak nie stanie. Reprezentant Polski zdecydował o kontynuowaniu zagranicznej kariery.




Widzew, podobnie jak latem, jest aktywny w czasie zimowego okna transferowego. Ogłoszono już choćby ściągnięcie Bartłomieja Drągowskiego. Obok niego do Łodzi miał trafić także inny reprezentant Polski – Przemysław Wiśniewski.

Wybrał zagranicę

27-latek obecnie gra w Spezii, gdzie walczy o utrzymanie w Serie B. Defensor zyskał sympatię kibiców po udanym debiucie w reprezentacji Polski. Jan Urban postawił na niego już na samym początku swojej kadencji.




Niedawno w mediach pojawiły się informacje, że Wiśniewskim mocno zainteresował się Widzew Łódź. Okazuje się jednak, że do takiego ruchu na pewno nie dojdzie. 27-latek nie ma zamiaru wracać jeszcze do Ekstraklasy, co jasno zakomunikował Dariusz Adamczyk.

– Ciężki temat. Jest stoperem reprezentacji Polski, który chce kontynuować karierę za granicą. Powroty do Polski, przynajmniej w tym oknie, to nie są łatwe tematy – zaznaczył działacz dla „Przeglądu Sportowego Onet”.

Marek Papszun wybuchł w trakcie sparingu. „Wyszliście postać?” [WIDEO]

W trakcie poniedziałkowego sparingu Legii Warszawa Marek Papszun był bardzo aktywny przy linii bocznej. W pewnym momencie można było odczuć swego rodzaju zrezygnowanie w głosie trenera Legii.




Trwają przygotowania do rundy wiosennej. Legia Warszawa ma za sobą już 4 sparingi. Na początek Legioniści wygrali z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Następnie zremisowali z Puskas Academy i wygrali z Sigmą Ołumuniec. W poniedziałek rozegrali czwarty już sparing.

Poniedziałkowym rywalem Legii Warszawa była ukraińska Polissia Żytomierz. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Warto zaznaczyć, że niemal cały mecz Legia grała przewadze jednego zawodnika. Już w pierwszych minutach meczu jednym z piłkarzy ukraińskiego zespołu otrzymał czerwoną kartkę.

W trakcie meczu z Polissią było było usłyszeć liczne podpowiedzi Marka Papszuna do swoich piłkarzy. W pewnym momencie można było odczuć w jego głosie pewną bezsilność.

– Ruszcie się trochę! Aktywnie, press, podejdź wyżej, wyżej podejdź po co się cofasz? W dziesięciu grają… a wy się cofacie. Rusz się aktywnie trochę. Wyszliście postać? komentował Marek Papszun




Skandaliczny finał PNA. W tle zamieszki na stadionie i… próba kradzieży ręcznika [WIDEO]

Ten finał Pucharu Narodów Afryki miał jednego zwycięzcę, ale pozostawił wiele pytań. Senegal sięgnął po drugi tytuł w historii, jednak droga do triumfu prowadziła przez sędziowskie kontrowersje, zejście z boiska i karnego, który przejdzie do historii.

Minuty wstydu

Reprezentacja Senegalu po raz drugi w historii wygrała Puchar Narodów Afryki, pokonując w finale gospodarzy z Maroko 1:0 po dogrywce. Mecz rozegrany w Rabacie długo był zamknięty i pozbawiony klarownych sytuacji, ale jego końcówka przeszła do historii afrykańskiego futbolu, niestety w bardzo kontrowersyjnym tonie.

Przez ponad 90 minut bramki nie padły. Drużyny długo badały się nawzajem, dlatego emocji brakowało. Wszystko eksplodowało w doliczonym czasie gry.

Kongijski arbiter Jean-Jacques Ndala najpierw nie uznał gola dla Senegalu, dopatrując się faulu na Achrafie Hakimim, co wzbudziło ogromne zdziwienie ekspertów. Chwilę później podyktował rzut karny dla Maroka, a ta decyzja przelała czarę goryczy. Piłkarze Senegalu rozpoczęli gwałtowny protest i zeszli z boiska, nie zgadzając się z werdyktem sędziego.

Przerwa trwała kilkanaście minut, a sytuacja wymknęła się spod kontroli. Ostatecznie zawodnicy wrócili na murawę, głównie po interwencji lidera drużyny, Sadio Mane. Do wykonania jedenastki podszedł najlepszy strzelec turnieju, Brahim Diaz, jednak jego próba okazała się fatalna. Strzelił podcinką prosto w bramkarza, a Edouard Mendy bez trudu obronił uderzenie.

Po tej sytuacji sędzia zarządził dogrywkę, a w niej Senegal szybko przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. W 94. minucie potężnym strzałem popisał się Pape Gueye, który zapewnił „Lwom Terangi” złoty medal.

– Jesteśmy naprawdę rozczarowani z uwagi na wszystkich Marokańczyków. Kiedy w ostatniej minucie dostajesz rzut karny, zwycięstwo jest bardzo blisko, ale ostatecznie tak się nie stało – powiedział po meczu selekcjoner gospodarzy Walid Regragui.

Kontrowersje nie ograniczyły się jednak tylko do decyzji sędziego. W trakcie spotkania rezerwowy bramkarz Senegalu Yehvan Diouf musiał pilnować ręcznika stojącego w bramce Mendy’ego. Marokańscy piłkarze, podobnie jak wcześniej w półfinale z Nigerią, próbowali go zabrać. Dochodziło do przepychanek z zawodnikami, chłopcami do podawania piłek, a nawet oficjelami.

Najgoręcej było po podyktowaniu rzutu karnego dla Maroka. Wściekli senegalscy kibice próbowali wtargnąć na boisko, dlatego interweniowała policja, a tuż obok murawy doszło do starć. Na szczęście sytuację udało się opanować i mecz został dokończony.

Źródło: X, Super Express

Pietuszewski zachwycił portugalskie media. Co za słowa o Polaku

Oskar Pietuszewski nie potrzebował długiego wprowadzenia w nowy zespół. Już pierwsze minuty w barwach FC Porto ustawiły narrację. Debiut 17-latka był tak mocny, że portugalskie media natychmiast okrzyknęły go jednym z bohaterów meczu.

Świetne noty dla Pietuszewskiego

Na początku stycznia Oskar Pietuszewski zamienił Jagiellonię Białystok na FC Porto. Skrzydłowy obejrzał z ławki środowe starcie z Benficą w Pucharze Portugalii, jednak kilka dni później dostał swoją szansę w lidze.

W niedzielnym meczu portugalskiej ekstraklasy przeciwko Vitorii de Guimaraes Pietuszewski pojawił się na boisku w 72. minucie. Wszedł bez kompleksów, a jego wpływ na grę był natychmiastowy. Już w pierwszych minutach wywalczył rzut karny, który Alan Varela zamienił na jedynego gola spotkania. Porto wygrało 1:0, ale to wejście młodego Polaka stało się jednym z głównych tematów po meczu.

Portugalskie media nie kryły zachwytu. Dziennik „A Bola” ocenił występ 17-latka na „siódemkę”, natomiast portal ZeroZero przyznał mu notę 7,1, jedną z najwyższych w całej drużynie. Komentarze były jednoznaczne, bo debiut określano jako wymarzony.

– Co za debiut. 17-letni Polak był kluczową postacią zwycięskiego meczu. To on wywalczył rzut karny, który Varela zamienił na jedynego gola spotkania: po przyjęciu piłki na lewej stronie wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Telmo Arcanjo. W doliczonym czasie gry doprowadził też do jego wykluczenia, pieczętując triumf swojej ekipy – napisała „A Bola”.

Równie entuzjastyczny ton pojawił się w ZeroZero, gdzie podkreślono nie tylko ofensywę, ale też pracę bez piłki.

– Przybył, zobaczył i pomógł. Już pierwszym kontaktem z piłką wywalczył rzut karny, a także znacząco przyczynił się do gry w obronie. Zanotował wymarzony debiut na trudnym boisku – czytamy.

FC Porto zajmuje pierwsze miejsce w lidze portugalskiej. Ekipa z północy Portugalii ma 52 punkty po osiemnastu kolejkach i siedem punktów przewagi nad drugim Sportingiem CP.

Źródło: A Bola, ZeroZero, Meczyki.pl

Niebywały wyczyn Polki. Jako pierwszy polski sportowiec weźmie udział w Letnich i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich

Nie lada wyczynu za moment dokona polska sportsmenka. Klaudia Adamek, bo o niej mowa, wkrótce zostanie pierwszym polskim sportowcem, który weźmie udział zarówno w Letnich, jak i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.




Klaudia Adamek będzie reprezentować Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich rozgrywanych we Włoszech w lutym tego roku. 26-latka weźmie udział w zawodach bobslejowych. Adamek wystąpi wraz z Lindą Weiszewski w konkurencji bobslejowych dwójek.

Tym samym Klaudia Adamek będzie pierwszym sportowcem z Polski, który wystąpi zarówno na Letnich, jak i Zimowych Igrzyskach Olimpijskich! W 2021 roku jako lekkoatletka wystąpiła w sztafecie 4×100 metrów. Wówczas Polki odpadły w eliminacjach, zajmując w nich 10. miejsce.





fot. Instagram

Przyszłość Arkadiusza Milika coraz bliżej rozwiązania. Juventus będzie rozmawiać z piłkarzem

Niebawem ma się wyjaśnić przyszłość Arkadiusza Milika. Polak rozmawia obecnie z Juventusem. W grę ma wchodzić rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron.




Przed Euro 2024 Milik po raz ostatni zagrał w piłkę w oficjalnym meczu. Od tamtej pory leczy kontuzję. Gdy pod koniec ubiegłego roku zdawał się wracać do zdrowia, ponownie doznał urazu.

Bez przyszłości

Już od dawna w mediach mówi się o zakończeniu tej współpracy. Choć kontrakt Milika obowiązuje jeszcze do końca 2027 roku, portal calciomercato.it uważa, że zostanie zerwany wcześniej. Strony mają rozmawiać o jego rozwiązaniu za porozumieniem stron już po zakończeniu bieżącego sezonu.

Konkretne negocjacje mają odbyć się w najbliższych miesiącach. Potencjalna decyzja zostanie najpewniej podjęta na wiosnę.




Nawet, gdyby Polak jednak został w Turynie, nie mógłby raczej liczyć na regularną grę. Pomijając problemy zdrowotne, Juventus dysponuje wieloma napastnikami. Dla „Starej Damy” wciąż grają choćby Dusan Vlahović czy Jonathan David. W odwodzie nadal pozostaje także Luis Openda, a klub ma się interesować Jeanem-Philippem Matetą.

Z Ekstraklasy do 1. Ligi! Wieczysta wyciąga podstawowego zawodnika Cracovii

Zdaje się, że niebawem będziemy świadkami ciekawej transakcji między dwoma krakowskimi klubami. Portal meczyki.pl podaje, że z Cracovii do Wieczystej ma trafić Mikkel Maigaard.




Duńczyk trafił do Cracovii zimą 2024 roku. Od tamtej pory rozegrał dla „Pasów” w sumie 68 meczów, w których strzelił 8 goli i dołożył 10 asyst. W bieżącym sezonie jest podstawowym piłkarzem Luki Elsnera, a w ostatnim czasie zakładał nawet opaskę kapitana.

Zaskakujący ruch

Tym bardziej zaskakujące wydają się doniesienia portalu meczyki.pl. Tomasz Włodarczyk pisze, że Maigaard otrzymał ofertę lukratywnego kontraktu od Wieczystej Kraków. Umowa z Cracovią obowiązuje tylko przez pół roku, wobec czego zdecydował się przyjąć propozycję od rywali.




– Transfer jest finalizowany na tureckiej ziemi. Negocjacje trwają od kilku dni i słyszymy, że są na ostatniej prostej. Wieczystej zależy, aby zawodnik trafił do klubu już teraz więc ostatnim etapem było wynegocjowanie kwoty odstępnego. Ma ona oscylować w granicach 300 tys. euro – pisze Włodarczyk.

Dla Cracovii może to być duże osłabienie w kwestii drugiej części sezonu. W mediach mówi się także o zainteresowaniu Filipem Stojilkoviciem i Oskarem Wójcikiem.

Szczytny gest Roberta Lewandowskiego. 37-latek ponownie wsparł WOŚP

Robert Lewandowski po raz kolejny wsparł WOŚP. W tym roku przekazał na aukcję wyjątkową koszulkę.




W tym roku odbędzie się już 34. edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Łączną kwotę uzbieraną w ramach tej charytatywnej akcji trzeba już liczyć w miliardach złotych. Tylko w ubiegłym roku ze wszystkich zbiórek uzbierano ponad 289 milionów złotych, co jest obecnym rekordem. W każdym roku ustalany jest cel, na jaki zbierane są środki – w tym roku jest to Gastroenterologia dziecięca.

Aukcja charytatywna

Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy od lat wspierają polscy sportowcy czy celebryci. Wśród nich jest również Robert Lewandowski. Polak od kilku lat wystawia na aukcję swoje koszulki. Nie inaczej jest i w tym roku. 37-latek przekazał do licytacji koszulkę, w której zagrał w ostatnim finale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt. Koszulka jest z jego autografem.

Opis aukcji:

„Na aukcję trafia oryginalna koszulka meczowa Roberta Lewandowskiego, w której wystąpił podczas finału Superpucharu Hiszpanii, rozegranego 11 stycznia 2026 r. w Arabii Saudyjskiej.

W tym prestiżowym spotkaniu FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:2, sięgając po trofeum po emocjonującym i niezwykle intensywnym meczu. Jedną z bramek  zdobył Robert Lewandowski.

Koszulka to unikatowy przedmiot kolekcjonerski dla kibiców FC Barcelony, fanów Roberta Lewandowskiego oraz miłośników wielkich piłkarskich momentów.

Aukcja

Koszulkę Roberta Lewandowskiego można licytować do 16 lutego. Obecna cena wynosi ponad 30 tysięcy złotych. W ubiegłym roku koszulka Roberta Lewandowskiego została wylicytowana za 250 500 złotych. Aby przejść do aukcji tegorocznej koszulki wystarczy kliknąć TUTAJ.




Kibice wygwizdali piłkarzy Realu. Arbeloa odpowiedział [WIDEO]

Kibice Realu Madryt dali upust frustracji jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dzisiejszego meczu. Po meczu z Levante trener Alvaro Arbeloa jasno wytłumaczył, jak „Królewscy” podchodzą do gwizdów z trybun.

Zdecydowana reakcja na Bernabeu

Ostatnie dni były dla Realu Madryt wyjątkowo trudne, ponieważ porażka z Barceloną w Superpucharze Hiszpanii zakończyła erę Xabiego Alonso na ławce trenerskiej. Jego następcą został Alvaro Arbeloa, ale debiut nie potoczył się po jego myśli. „Los Blancos” przegrali 2:3 z Albacete i pożegnali się z Pucharem Króla, dlatego napięcie wokół zespołu szybko wzrosło.

Kibice na Santiago Bernabeu nie zamierzali udawać, że nic się nie stało. Przed sobotnim spotkaniem z Levante wygwizdani zostali praktycznie wszyscy piłkarze, a reakcja trybun objęła także największe gwiazdy. Vinicius i Jude Bellingham również usłyszeli wyraźny sygnał niezadowolenia, mimo że w ostatnich sezonach stanowili filary zespołu.

Piłkarze Realu postarali się jednak odpowiedzieć tam, gdzie ma to największe znaczenie. Zespół zagrał dojrzale i odniósł spokojne zwycięstwo 2:0, co pozwoliło na chwilę oddechu. Po końcowym gwizdku Arbeloa został zapytany o zachowanie publiczności i nie unikał tego tematu.

– Zawsze odnosiłem się z wielkim szacunkiem do kibiców na Bernabeu. Ja też byłem często wygwizdywany, ale to, co czyni nas wyjątkowymi, to umiejętność traktowania tego z dystansem. Fani wiedzą, że stać nas na znacznie więcej, a my musimy sprostać tym oczekiwaniom – powiedział szkoleniowiec, cytowany przez „Marcę”.

Nowy trener Realu podkreślił, że presja jest naturalnym elementem gry w tym klubie, dlatego nie zamierza jej unikać ani łagodzić na siłę. Wręcz przeciwnie, uważa ją za paliwo napędowe dla zespołu.

– Wysokie oczekiwania publiczności tylko motywują zawodników, aby dawać z siebie wszystko. Nikt nie powinien zapominać o tym, czego dokonali ci piłkarze, co zrobił Vinicius dla tego klubu, jak niósł drużynę na barkach i zdobywał z nią trofea. Vini jest jednym z nas i pozostanie jeszcze przez długi czas – dodał Arbeloa.

Te słowa nie przeszły bez echa, ponieważ wielu odebrało je jako jasną deklarację w sprawie przyszłości Brazylijczyka. Kontrakt Viniciusa obowiązuje tylko do połowy przyszłego roku, dlatego temat jego przedłużenia wraca regularnie.

Real Madryt nie ma jednak czasu na długie analizy, ponieważ terminarz nie pozwala na chwilę spokoju. Już we wtorek „Królewscy” wrócą do gry w Lidze Mistrzów, gdzie zmierzą się z AS Monaco w siódmej kolejce fazy ligowej.

Źródło: Defcentral, MARCA, Meczyki.pl

Jagiellonia znalazła następcę Oskara Pietuszewskiego! Duma Podlasia pobije rekord transferowy

Jagiellonia szykuje się do pobicia swojego rekordu transferowego. Fabrizio Romano podał, że polski klub znalazł następcę dla Oskara Pietuszewskiego.




Kilka dni temu doszło do wielkiego transferu. Jeden z największych talentów polskiej piłki opuścił Ekstraklasę. Mowa oczywiście o Oskarze Pietuszewskim, który przeniósł się z Jagiellonii do FC Porto za 8 milionów euro. Dzięki bonusom kwota może wzrosnąć nawet do 10 mln.

Reinwestowanie

Fabrizio Romano podaje, że Jagiellonia zamierza wydać część zarobionej kwoty na nowego skrzydłowego. Uwaga polskiego klubu miała skupić się na Keyanie Vareli z Servette Genewa.

Włoski dziennikarz ustalił, że Jagiellonia zamierza wydać na następcę Pietuszewskiego milion euro. Kwota ma wzrosnąć w zależności od bonusów. Szwajcarzy mieli także zapewnić sobie procent od kolejnego transferu zawodnika.




Varela ma dopiero 19 lat i jest wychowankiem Servette. Choć urodził się w Genewie, reprezentuje Portugalię na szczeblu młodzieżowym. Rozegrał póki co 6 meczów w kadrze U19 oraz jeden w kadrze U20.

Ostatnio był co prawda kontuzjowany, jednak udało mu się uzbierać w sumie 15 występów w bieżącym sezonie. Zagrał także w eliminacjach do europejskich pucharów.

Jeżeli kwota podana przez Romano się potwierdzi, Jagiellonia pobije swój rekord transferowy. Dotąd najdrożej kupionym zawodnikiem przez „Dumę Podlasia” jest Ognej Mudrinski. Serb trafił do Białegostoku w 2019 roku za 600 tysięcy euro.

Fot. Screen – YouTube / Polsat Sport

Lech i Jagiellonia poznały rywali w Lidze Konferencji! Wyliczono szanse na awans

Lech Poznań i Jagiellonia Białystok poznały rywali w fazie play-off Ligi Konferencji. Wyliczono ich szanse na awans do 1/8 finału.




Jesienią w fazie zasadniczej Ligi Konferencji nasz kraj reprezentowały 4 kluby. Niestety, awansu do fazy pucharowej nie uzyskała Legia Warszawa. Pozostałe 3 kluby zakwalifikowały się dalej – Raków Częstochowa do 1/8 finału, a Lech Poznań i Jagiellonia Białystok awansowały do rundy barażowej.

W piątek odbyło się losowanie rundy barażowej o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Lech Poznań trafił na fiński KuPS. Kolejorz pierwszy mecz rozegra na wyjeździe. Z kolei Jagiellonia Białystok trafiła na Fiorentinę. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Białymstoku.

Piotr Klimek wyliczył szanse na awans polskich klubów do 1/8 finału. W przypadku Lecha Poznań jest to aż 81%. Z kolei Jagiellonia ma tylko 31% szans na awans.





TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.