Wczoraj odbył się coroczny plebiscyt Tygodnika „Piłka Nożna”. Robert Lewandowski bez zaskoczenia został wybrany Piłkarzem Roku po raz 13. w karierze. Wprost z Hiszpanii połączył się z widzami i opowiedział m.in. o swojej przyszłości.
Statuetkę na gali „Piłki Nożnej” odebrała za Lewandowskiego jego siostra. Kapitan reprezentacji Polski był w tym czasie w Barcelonie, skąd połączył się na żywo.
„Bliżej mi końca, niż dalej”
Na starcie Lewandowski przywitał się ze zgromadzoną publicznością. Podziękował za przyznaną nagrodę oraz wyróżnił trenerów, kolegów z drużyny czy rodzinę.
– Dobry wieczór Państwu. Czyli mogę powiedzieć: stary człowiek, a może. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim za tę nagrodę. Bardzo się cieszę, wiadomo, że ta praca, którą ciągle wykonuję, pomimo mojego wieku staram się dawać to, co mam najlepszego – zaczął „Lewy”.
– Chciałbym też podziękować wszystkim trenerom, zawodnikom, osobom, które mnie wspierają na co dzień. Rodzinie – to osoby, które wiedzą, ile kosztuje wysiłku życie piłkarza, trenera, czy w ogóle funkcjonowaniu w całym środowisku piłkarskim. Że nie jest to łatwy kawałek chleba – dodał.
Lewandowski zapewnił też, że nie wie jeszcze, kiedy zakończy karierę. Ku smutku wielu kibiców zaznaczył jednak, że na pewno bliżej mu do jej końca, niż dalej. Póki co skupia się natomiast na wyzwaniach, które ma przed sobą jeszcze w bieżącym sezonie.
– Osobiście staram się cieszyć się z tego, co robię. W perspektywie czasu, lat, wiem, że kiedyś to się skończy. Nie pytajcie kiedy, bo sam nie wiem, myślę, że przyjdzie ten moment i wtedy sam będę widział, że to ten moment. Na razie mam jeszcze trochę przed sobą, przede wszystkim jutrzejszy mecz i kolejne mecze w Lidze Mistrzów, La Liga i wiadomo, marcowe baraże. Mam nadzieję, że ten sezon będzie jeszcze z takiego wysokiego topu – przyznał Lewandowski.
– Dopóki mam radość z gry i przede wszystkim fizycznie czuję się dobrze, to jestem taką osobą, że jak coś robię, to chcę to robić dobrze. I dopóki to będę robił, to będę widział w tym wszystkim sens. Ale nie ma co ukrywać, że bliżej mi końca, niż dalej. Niech inni się chwilkę wstrzymają, a przyjdzie na nich kolej – podsumował.
Fot. Screen – Polsat Sport