Czy Polacy uklękną przed meczem ze Słowacją? Poznaliśmy decyzję

Reprezentacja Polski podjęła decyzję ws. „klęknięcia” przed meczem mistrzostw Europy ze Słowacją. Co na to kibice?

Kiedy grają Polacy?

Już dziś reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w mistrzostwach Europy od meczu ze Słowacją, pierwszy gwizdek sędziego już o 18:00 czasu polskiego. Kolejne spotkania Biało-Czerwonych odbędą się 19 oraz 23 czerwca. Po meczu ze Słowacją Polacy rozpoczną przygotowania do meczu z Hiszpanią, a fazę grupową zakończą meczem ze Szwecją.

Czy Polacy ukękną?

Gest „klęknięcia” przed meczem powstał na skutek tragicznych wydarzeń ze Stanów. W minionym sezonie taki gest najczęściej był spotykany na boiskach Premier League. Z biegiem czasu cała otoczka zaczęła zbierać coraz więcej negatywnych komentarzy.

Po raz pierwszy przed tego typu dylematem reprezentacja Polski stanęła w marcu, kiedy wyleciała do Anglii na mecz Eliminacji do Mistrzostw Świata. Wówczas Polacy zrezygnowali z „klęknięcia” i zamiast tego wskazali na napis „RESPECT” na koszulkach.

https://twitter.com/sodustrends/status/1377380113642184706

Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz ze Słowacją, to wszelkie wątpliwości rozwiał portal „WP Sportowe Fakty”. Polacy przed mecze ze Słowakami powtórzą gest, który wykonali w marcu, o którym pisaliśmy powyżej.

źródło: wp sportowe fakty

To najładniejszy gol Euro 2020? Patrick Schick trafił z połowy boiska! [WIDEO]

Patrick Schick razy dwa! Czesi wygrywają ze Szkocją w drugiej połowie 2-0, a napastnik Bayeru Leverkusen notuje absolutnie genialny występ. To, co zrobił przy drugim golu trzeba po prostu zobaczyć.

Choć ciut lepsi od początku spotkania wydawali się Szkoci, to jednak bramki padają dla Czechów. Najpierw przed przerwą na prowadzenie swoją drużynę wyprowadził Patrick Schick, zaś krótko po rozpoczęciu drugiej odsłony dołożył absolutnie cudowne trafienie.

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1404436979740184585

 

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1404444023750864899

Jan Tomaszewski z apelem do Paulo Sousy. „Panie Portugalczyk, błagam pana”

Jan Tomaszewski był gościem w studiu na antenie TVP Sport. Były bramkarz reprezentacji Polski wystosował komunikat do Paulo Sousy. 73-latek błaga portugalskiego szkoleniowca, by ten nie wystawiał Roberta Lewandowskiego w linii pomocy.

Tomaszewski z apelem do Sousy

Wciąż nie wiadomo, w jakim składzie wystąpi Polska w meczu przeciwko Słowacji. Jan Tomaszewski ma jednak nadzieję, że Robert Lewandowski znajdzie się w formacji napastników. Legendarny golkiper apeluje do Paulo Sousy, by ten nie wystawiał snajpera Bayernu Monachium w pomocy.

– Panie Portugalczyk, błagam pana. Niech pan nie wystawia Roberta w pomocy i nie każe mu tam grać. On ma te nawyki, gdy czeka na faul – stwierdził 73-latek.

– Sousa wystawił go w pomocy z Andorą. Wyleczył go ze wszystkiego, bo Lewandowski nabawił się kontuzji. Z Islandią też grał w środku, na lewej stronie i był faulowany – uzupełnił.

Dla Polaków to początek EURO 2020

Mecz Polska – Słowacja odbędzie się 14 czerwca o godzinie 18:00. Dla biało-czerwonych będzie to pierwsze spotkanie na tegorocznych mistrzostwach Europy. Podopieczni Paulo Sousy zmierzą się później z Hiszpanią (19 czerwca) i Szwecją (23 czerwca).

Źródło: TVP Sport

Arek Milik podgrzewa atmosferę przed meczem Polska-Słowacja! „Do boju Polsko!”

Już tylko godziny dzielą nas od pierwszego meczu reprezentacji Polski na EURO 2020! Nieobecny z powodu kontuzji Arkadiusz Milik zamieścił na instagramie wpis, w którym wspiera swoich kolegów.

Kiedy mecz Polaków?

14 czerwca, godzina 18:00 – to właśnie wtedy rozpocznie się mecz Polska – Słowacja na mistrzostwach Europy. Na samym początku rywalizacji na EURO Biało-Czerwonym przyjdzie się zmierzyć z (teoretycznie) najłatwiejszym rywalem. 19 czerwca podopieczni Paulo Sousy udadzą się do Sewilli na mecz z Hiszpanią, a 23 czerwca zakończą rywalizację w grupie „E” meczem ze Szwedami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jakim składem zagrają Polacy ze Słowacją? Sousa znowu kombinuje

Milik wspiera kolegów!

Na kilka godzin przed meczem Arkadiusz Milik opublikował na instagramie wpis. Piłkarz Olympique Marsylia wspiera swoich kolegów z reprezentacji i nawołuje do walki. Przypomnijmy, że 27-letniego napastnika z gry na EURO wyeliminowała kontuzja.

– Całym sercem za reprezentacją Polski! Jestem z Wami Panowie! Do boju Polsko! – napisał na instagramie Milik.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Legendarny piłkarz ostrzega polską reprezentację. „Słowacja? Jest niebezpieczna”

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Arek Milik (@arekmilik)

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zbigniew Boniek o odczuciach przed meczem ze Słowacją. „Mam pełne zaufanie do zespołu. Każdy może odegrać główną rolę”

Legendarny piłkarz ostrzega polską reprezentację. „Słowacja? Jest niebezpieczna”

Legenda czeskiej piłki, Antonin Panenka uważa, że mecz ze Słowacją nie będzie dla Polski prosty. Według ikony futbolu nasi najbliżsi rywale sprawią kadrze Sousy dużo problemów. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” Czech zdradził, co sądzi o tej rywalizacji.

Mecz ze Słowacją zbliża się wielkimi krokami. Od wyniku tego spotkania będzie mocno zależeć dalsza sytuacja naszej grupy na Euro. Starcie w Petersburgu rozpocznie się o godzinie 18.00. Po ostatnim gwizdku w Sewilli zacznie się natomiast mecz pomiędzy Hiszpanią a Szwecją, kolejnymi rywalami „Biało-Czerwonych”.

Na co trzeba uważać?

Przed spotkaniem o swoje typy poproszono Antonina Panenkę. Legendarny czeski piłkarz w rozmowie z Dawidem Górą z „WP Sportowe Fakty” zdradził, kogo typuje w bezpośrednim starciu obu ekip. Ocenił także szanse Polaków w meczach z Hiszpanią czy Szwecją.

– Na pewno najgroźniejszym rywalem Polski jest Hiszpania. Ze Szwedami też nie będzie łatwo wygrać – stwierdził Panenka.

– A Słowacja? Jest niebezpieczna, ma atletycznie zbudowanych, fizycznie grających zawodników. Co oczywiście nie oznacza, że Polacy są bez szans w konfrontacji z którąkolwiek z tych drużyn – dodał.

Faworyt do wygrania Euro?

Dawid Góra zapytał również Czecha o kandydata do zwycięstwa w całym turnieju. Co ciekawe, były piłkarz odpowiedział dosyć niekonwencjonalnie, pomijając między innymi Hiszpanów, Belgów, Włochów, a nawet Francję czy Niemców.

– Faworytami są Anglicy. Być może niespodziewanie z dobrej strony zaprezentują się Chorwaci i Szkoci. Czesi na zwycięstwo nie mają wielkich szans, ale to jest turniej, a na turnieju wszystko może się zdarzyć. O ostatecznym triumfie często decyduje forma zawodników w danym okresie. Tej nie da się przewidzieć z dużą dokładnością – ocenił.

Źródło: „WP Sportowe Fakty”

Przed meczem ze Słowacją zobacz także:

Jakim składem zagrają Polacy ze Słowacją? Sousa znowu kombinuje

Zbigniew Boniek o odczuciach przed meczem ze Słowacją. „Mam pełne zaufanie do zespołu. Każdy może odegrać główną rolę”

Piękne słowa Dusana Kuciaka o Lewandowskim. „Jest zdecydowanym numerem jeden”

Jan Mucha przed spotkaniem Polska – Słowacja. „Biało-czerwoni mają swoje problemy. Nie ma powodów do obaw”

UEFA postawiła ultimatum Duńczykom. Szokujące słowa Petera Schmeichela

Nie milkną echa sobotniego pojedynku między Danią a Finlandią na Euro 2020. Podczas meczu Christian Eriksen miał atak serca pod koniec pierwszej połowy. Spotkanie przerwano, jednak dokończono kilka godzin później. Peter Schmeichel ujawnił, że Duńczycy, wbrew pierwszym doniesieniom, nie mieli wyboru. 

Kibice z ogromnym niesmakiem przyjęli wiadomość o dokończeniu spotkania Danii z Finlandią. Decyzję tłumaczono jednak zgodą obu drużyn, które odbyły rozmowy z sędziami. Wersję tę potwierdzał także Zbigniew Boniek. Wiceprezes UEFA twierdzi, że w żadnym wypadku piłkarze nie byli zmuszani do gry.

– Spekulowano, że UEFA na kogoś nalegała i naciskała, coś komuś kazała. Bzdura. Nie powinno się zabierać publicznie głosu i wywierać wpływu na opinię publiczną, nie mając pojęcia, o czym się mówi. To były subiektywne opinie osób, które chyba nie do końca ogarniały temat – stwierdził na łamach „Przeglądu Sportowego” prezes PZPN.

Jak było naprawdę?

Nowe światło na sprawę rzucają słowa ojca bramkarza duńskiej reprezentacji Kaspera, Petera Schmeichela. Według znakomitego byłego golkipera federacja postawiła jego rodakom ultimatum. Gdyby nie zgodzili się na dogranie meczu – czekałby ich walkower.

– UEFA w oficjalnym stanowisku powiedziała wczoraj, że posłuchała rady graczy, którzy nalegali na wznowienie spotkania. To nie jest prawda. Zostawili im trzy opcje – ujawnił 57-latek w rozmowie z „ITV”.

– Mogli grać od razu i dokończyć 50 minut rywalizacji. Drugą możliwością było rozegranie tego w niedzielę w południe. Trzecia opcja to poddanie meczu i przegrana 0:3 – opowiedział.

– Sami oceńcie, czy to było życzenie graczy i czy tak naprawdę mieli jakiś wybór. Nie uważam, żeby go dostali. Trener naprawdę żałował, że piłkarze z powrotem wyszli na boisko – dodał na zakończenie.

https://twitter.com/CenkCOYS/status/1404374415660441601

Christian Eriksen skomentował sobotni horror. „Dziękuję, nie poddam się”

Christian Eriksen przebywa obecnie w szpitalu, po tym jak w meczu z Finlandią miał atak serca. 29-latka reanimowano na murawie, jednak teraz jego stan jest już stabilny. Za pośrednictwem agenta przekazał kilka słów dziennikarzom z włoskiego „La Gazzetta dello Sport”. 

Pod koniec pierwszej połowy spotkania Danii z Finlandią Eriksen padł na murawę bez kontaktu z żadnym z rywali. Po chwili stracił przytomność, a mecz natychmiast przerwano. Na boisku trwała akcja ratunkowa, dzięki której udało się ocalić życie piłkarza.

„Nie poddam się”

Po wzorowo przeprowadzonej reanimacji Duńczyka przetransportowano do szpitala. Tam jego stan ustabilizowano, zaś on sam, dwa dni po tym tragicznym wydarzeniu postanowił za pośrednictwem agenta skontaktować się z kibicami.

– Dziękuję, nie poddam się. Czuję się już lepiej, ale chcę zrozumieć, co się stało. Chciałbym podziękować za wszystko, co dla mnie zrobiliście – przekazał agent Eriksena, cytując swojego podopiecznego na łamach „La Gazzetta dello Sport”.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1404211459903692803

 

Reprezentant Holandii bał się zagrać z Ukrainą. Kiedyś przeszedł to, co Eriksen

Ostatnie zdarzenie z meczu Danii z Finlandią wywołało ogromne poruszenie w piłkarskim środowisku. Christian Eriksen pod koniec pierwszej połowy miał atak serca, po czym przewieziono go do szpitala. Na szczęście stan piłkarza udało się ustabilizować, jednak wszyscy czekaliśmy na informacje o stanie jego zdrowia, jak na szpilkach. Koszmar ten udzielił się Daleyowi Blindowi, który obawiał się występu w ostatnim meczu Holandii z Ukrainą.

Przypomnijmy, że w meczu Dania – Finlandia (0-1) Christian Eriksen pod koniec pierwszej połowy bezwładnie padł na murawę. Natychmiast przerwano grę i rozpoczęto reanimację zawodnika. Gdy nie przynosiła skutku wszyscy spodziewali się najgorszego. Akcja ratownicza trwała bowiem już bardzo długo.

Ostatecznie udało się jednak przywrócić funkcje życiowe Duńczyka. Gdy 29-latek był wynoszony ze stadionu do sieci trafiły zdjęcia, na których uchwycono jak otworzył oczy i zaczął się poruszać. Następnie otrzymaliśmy także informacje od UEFY oraz duńskiej federacji o ustabilizowaniu stanu zdrowia piłkarza.

Strach

Upadek Eriksena był po prostu przerażający. Nic więc dziwnego, że poruszył całe piłkarskie i okołopiłkarskie środowisko. Przypadek 29-latka wywołał takie poruszenie, że na ostatni mecz Holandii z Ukrainą (3-2) bał się wyjść Daley Blind. Pomocnik w przeszłości również zmagał się z problemami kardiologicznymi.

Dawniej Holender przeszedł zapalenie mięśnia sercowego. Lekarze wszczepili mu implant, który może uratować mu życie w podobnych przypadkach. Dzięki niemu mógł także wrócić do zawodowego uprawiania sportu.

Mimo strachu 31-latek zdecydował się wybiec na boisko od pierwszych minut. Na murawie spędził 64 minuty, zaś kiedy ją opuszczał – w jego oczach pojawiły się łzy.

Wie, co przeszedł

Blind doskonale rozumie sytuację, jaką przeszedł Eriksen. Z Duńczykiem zna się zresztą doskonale z czasów wspólnej gry w Ajaxie. O sobotnich wydarzeniach wypowiadał się zatem bardzo emocjonalnie.

– To, co zdarzyło się w sobotę, miało na mnie ogromny wpływ. Christian to mój przyjaciel, to okropna sytuacja. Doświadczyłem kilku rzeczy w tej dziedzinie, więc musiałem pokonać psychiczną barierę – przyznał 31-latek.

– Miałem sporo problemów, ale jestem dumny, że to zrobiłem. Później wypłynęły ze mnie wszystkie emocje. Myślałem o tym, aby zrezygnować. Nie spałem zbyt dobrze – dodał.

– Zostawcie Christiana w spokoju. Nie spekulujcie o jego przyszłości. Dajcie mu czas i przestrzeń na regenerację. On sam zachęcał kolegów do gry. Także dlatego postanowiłem wystąpić. Lekarze podkreślali, że jestem bezpieczny – zapewnił Blind.

Jakim składem zagrają Polacy ze Słowacją? Sousa znowu kombinuje

Mecz Polski ze Słowacją zbliża się wielkimi krokami. Jakim składem kadra Paulo Sousy rozpocznie zmagania na Euro 2020? Według „WP Sportowe Fakty” Portugalczyk zdecyduje się na grę jednym napastnikiem oraz wystawi… Tymoteusza Puchacza!

Od kiedy Sousa przejął reprezentację Polski skład naszej drużyny pozostaje zagadką przed każdym spotkaniem. 51-latek często rotuje nazwiskami, tak aby sprawdzić jak największą liczbę zawodników. Przed pierwszym meczem na Euro 2020 zapewne ma już ustaloną „jedenastkę”, jednak dla kibiców w dalszym ciągu jest to zagadka.

Osamotniony Lewandowski

„WP Sportowe Fakty” ustaliło, że ostatecznie Sousa postawi na jednego napastnika w ataku. Taką decyzję podyktowały oczywiście kontuzje Krzysztofa Piątka oraz Arkadiusza Milika tuż przed samym turniejem.

Choć Karol Świderski i Jakub Świerczok zaprezentowali się nieźle w ostatnich sparingach, to zostaną potraktowani wyłącznie jako zmiennicy. Prawdopodobnie selekcjoner skorzysta z nich dopiero, gdy trzeba będzie gonić wynik, lub dać odpocząć kluczowym zawodnikom.

Puchacz > Rybus?

Blok defensywny na pewno nie zostanie pozbawiony kręgosłupa i na arenę w Petersburgu wybiegną Bartosz Bereszyński, Kamil Glik oraz Jan Bednarek. Co jednak z wahadłowymi? Tam robi się już ciekawie.

Zdaniem „Wirtualnej Polski” Tymoteusz Puchacz wygrał rywalizację na lewej stronie z Maciejem Rybusem. To właśnie świeżo upieczony zawodnik Unionu Berlin prawdopodobnie rozpocznie mecz ze Słowacją od pierwszych minut. Po drugiej stronie boiska zobaczymy z kolei oczywiście Kamila Jóźwiaka, a więc jego byłego kompana z Lecha Poznań.

Przewidywany skład wg. „WP Sportowe Fakty”:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek – Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak – Kamil Jóźwiak, Piotr Zieliński, Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz – Robert Lewandowski


Inne informacje ma natomiast Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz meczyki.pl podał, że Paulo Sousa zdecyduje się jednak na grę dwójką napastników. Miejsce obok Roberta Lewandowskiego miałby zająć Jakub Świerczok.  Ucierpi na tym z kolei Mateusz Klich, którego w pierwszym składzie zabraknie.

Zmianę widać także w stosunku wspomnianego już wcześniej lewego wahadła. Tam Włodarczyk umieścił jednak Macieja Rybusa, a nie Tymoteusza Puchacza.

Przewidywany skład wg. Tomasza Włodarczyka:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek – Kamil Jóźwiak, Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Maciej Rybus – Piotr Zieliński – Jakub Świerczok, Robert Lewandowski

Zbigniew Boniek o odczuciach przed meczem ze Słowacją. „Mam pełne zaufanie do zespołu. Każdy może odegrać główną rolę”

Już w poniedziałek Polacy rozegrają swoje pierwsze spotkanie na EURO 2020. W związku z tym Zbigniew Boniek udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu. Według prezesa PZPN każdy zawodnik może odegrać główną rolę w kadrze biało-czerwonych.

Zacząć od wygranej

Mecz Polska – Słowacja dla wielu ekspertów jest najważniejszy. Polscy dziennikarze i kibice mają marzenie, by biało-czerwoni rozpoczęli turniej od wygranej, by później mieć więcej pewności siebie.

Odczucia prezesa PZPN

Zbigniew Boniek udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej opowiedział o swoich odczuciach przed pierwszym spotkaniem biało-czerwonych na EURO 2020.

– Jak przed każdym spotkaniem reprezentacji, tak i teraz czuję już dreszcz emocji. Wszyscy chcielibyśmy wygrać, ale wyniku nie znamy. Drużyna jest przygotowana do turnieju. Wiemy, o co gramy, wiemy, jak mamy grać. Mam pełne zaufanie do zespołu. Natomiast przeciwnik ma taki sam cel jak my: zwycięstwo – przyznał Zbigniew Boniek.

– Wygra lepszy, obyśmy w starciu ze Słowacją tymi lepszymi byli my. Widzę pełną mobilizację i zespół, który wie, czego chce. Zobaczymy, co z tego wyniknie – dodał.

– Nasza drużyna to niezła mieszanka. Są w niej gwiazdy światowej piłki, zawodnicy europejskiej klasy i ci, którzy dopiero pukają do wielkiego futbolu. Mieszanka może wybuchnąć. Podoba mi się grupa tych piłkarzy i to, jak funkcjonują. Nie ma podziału na tych do grania na fortepianie i na tych tylko do jego noszenia. Każdy zawodnik może odegrać główną rolę w reprezentacji Polski – podsumował prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Mecz Polska – Słowacja odbędzie się 14 czerwca (w poniedziałek) o godzinie 18:00.

Zobacz również: David Alaba musiał zamykać usta Arnautovicia. Co krzyczał reprezentant Austrii?

Źródło: Przegląd Sportowy

David Alaba musiał zamykać usta Arnautovicia. Co krzyczał reprezentant Austrii?

Marko Arnautović dopiero w drugiej połowie meczu z Macedonią podniósł się z ławki rezerwowej Austriaków. Udało mu się strzelić gola i ustalić wynik spotkania na 3-1. Po trafieniu poniosły go jednak emocje. Do takiego stopnia, że David Alaba musiał zamykać mu usta.

Macedończycy dzielnie mierzyli się z Austrią w swoim pierwszym meczu na mistrzostwach Europy. Choć to oni pierwsi stracili gola, to po chwili zdołali doprowadzić do remisu. Na przerwę schodzili z wynikiem 1-1, który zresztą utrzymywał się aż do końcówki spotkania.

W 78. minucie prowadzenie Austriakom dał Gregoritsch, zaś tuż przed końcem rezultat ustalił Marko Arnautović. To właśnie 32-latek zwrócił na siebie najwięcej uwagi, bynajmniej nie swoją bramką.

O co chodziło?

Arnautović po umieszczeniu piłki w siatce Macedończyków zaczął dziwnie się zachowywać. Najpierw wykrzykiwał coś, spoglądając w niebo. Następnie wyglądało to tak, jakby zwrócił się do piłkarzy rywali i zaczął ich wyzywać. Szło to w bardzo złym kierunku, aż interweniować musiał David Alaba.

Nie do końca wiadomo jednak, o co chodziło zawodnikowi Shanghai Dongya. Według serbskiego „Informera” 32-latek wyzywał Egzona Bejtulaia, z którym wcześniej doszło do spięcia. Portal ustalił, że posiadający serbskie korzenie Arnautović mógł krzyczeć „pier*ole twoją matkę”. Gdyby te doniesienia okazały się prawdą Austriaka czeka kara.

Niesamowite spotkanie w Amsterdamie! Dramatyczna pogoń Ukraińców, świetny gol Yarmolenki

Niedzielne spotkanie pomiędzy Niderlandami a Ukrainą było najciekawszym z dotychczas rozegranych. Nasi wschodni sąsiedzi musieli uznać wyższość Holendrów, którzy rozpoczęli Euro od zwycięstwa 3:2.

Niesamowity Bushchan

Pierwsza połowa należała do golkipera z Ukrainy. Georgi Bushchan popisał się kilkoma świetnymi interwencjami i to dzięki niemu obie drużyny zeszły na przerwę przy bezbramkowym remisie.

Grad bramek

Prawdziwy festiwal goli rozpoczął się w drugiej połowie. Wijnaldum otworzył wynik spotkania w 52. minucie, a 7 minut później dorobek bramkowy Holendrów powiększył Weghorst.

15 minut później Ukraińcy zaczęli odrabiać straty. Najpierw fantastycznym uderzeniem popisał się Andriy Yarmolenko, a chwilę po nim do siatki trafił Yaremchuk.

https://twitter.com/golspor15/status/1404175937982304259?s=20

W 85. minucie bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Denzel Dumfries. Zawodnik PSV odpokutował swoje fatalne pudło z pierwszej połowy i pokonał Bushchana strzałem z główki.

Grzegorz Krychowiak skomentował sobotnie wydarzenia. „Każdy z nas poczuł strach”

Grzegorz Krychowiak wziął udział w niedzielnej konferencji prasowej przed meczem ze Słowacją na mistrzostwach Europy. Reprezentant Polski skomentował sytuację z wczorajszego meczu Dania-Finlandia.

Sobotnie wydarzenia z meczu Dania-Finlandia wstrząsnęły niemal całym światem. Pod koniec pierwszej połowy Christian Eriksen doznał ataku serca. Na murawie natychmiast pojawili się lekarze, a po kilku minutach piłkarz został przewieziony do szpitala.

Krychowiak o Eriksenie

W niedzielne popołudnie odbyła się konferencja prasowa, na której pojawił się Grzegorz Krychowiak. Reprezentant Polski odpowiedział na pytania dziennikarzy, skomentował również wczorajszą sytuację z udziałem Christiana Eriksena.

– Sytuacja, którą zobaczyliśmy wczoraj z Eriksenem, sprawiła, że każdy z nas poczuł strach. Mimo że jesteśmy sportowcami, że jesteśmy badani, że nasze organizmy są na najwyższym poziomie, to ryzyko zawsze jest. Najważniejsze, że wrócił do zdrowia. Oby wrócił na boisko i grał w piłkę – skomentował Grzegorz Krychowiak.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Lekarze o przyszłości Eriksena: „Prawdopodobnie to koniec jego kariery”

Krychowiak o meczu ze Słowacją

Reprezentacja Polski od kilkunastu dni przygotowuje się do tegorocznych mistrzostw Europy. Biało-Czerwoni rozpoczną turniej od starcia ze Słowacją w Sankt Petersburgu. Pierwszy gwizdek sędziego już w poniedziałek o 18:00. Co na temat meczu miał do powiedzenia Krychowiak?

– Słowacja to dobry zespół w obronie. Wyprowadza groźne kontrataki. Najważniejszy będzie pierwszy gol, który otworzy mecz. Otwarcie spotkania będzie bardzo ważne – ocenił reprezentant Polski.

– Pracowaliśmy pod względem taktycznym od dłuższego czasu, ale dzisiaj nie będę mówił o tym, jak będziemy grać. Pracowaliśmy tak, aby nikt się nie dowiedział. Pokażemy to jutro podczas meczu – dodał.

Legendy reprezentacji Danii grzmią po wydarzeniach z soboty. „Nie potrafiłem zrozumieć, jak UEFA mogła dać taki wybór…”

Reprezentacja Danii przegrała z Finlandią (0:1) w swoim pierwszy meczu na EURO 2020. Na boisku doszło do scen mrożących krew w żyłach – próbowano uratować Christiana Eriksena. Według legend duńskiego futbolu sobotnie spotkanie nie powinno zostać dokończone tego samego dnia.

Pod koniec pierwszej połowy spotkania Danii z Finlandią na boisku zemdlał Christian Eriksen. Pomocnik Interu otrzymał niezwłoczną pomoc ze strony Simona Kjaera i znajdujących się na stadionie medyków. Na szczęście uratowano jego życie. Rozpoczęte o godzinie 18 spotkanie dokończono 2 i pół godziny później. To nie podoba się legendom reprezentacji Danii, które w mediach nie zostawiły suchej nitki na UEFIE.

Schmeichel ostro o UEFIE

Peter Schmeichel w rozmowie z portalem Tipsbladet przyznał, że mecz Dania – Finlandia powinien zostać przełożony na późniejszy termin. Przypomnijmy, iż spotkanie dokończono w sobotę o 20:30.

– Nie potrafiłem zrozumieć, jak UEFA mogła dać taki „wybór” reprezentacji Danii. Niedziela o godzinie 12:00 to żadne przesunięcie, po takim doświadczeniu większość zawodników nie mogłaby spać – powiedział legendarny golkiper reprezentacji Danii.

„Podjęto złe decyzje”

Swoje pięć groszy w stronę UEFY dodał Michael Laudrup, który zaznaczył, że zawodnicy nie powinni decydować w takich momentach. Według 56-latka piłkarze działali w ferworze emocji.

– Bardzo szanuję to, co zrobili Duńczycy i Finowie. Ale kiedy takie rzeczy się zdarzają, jesteś w ferworze emocji i nie masz czucia do podejmowania ważnych decyzji. Muszą być tacy, którzy wejdą i powiedzą: „Teraz zrobimy to i to”. Trzeba było po prostu powiedzieć: „oczywiście, że dziś już nie zagramy” i dopiero zorientować się jakie są możliwości. Podjęto złe decyzje – wyjaśnił Laudrup.

Zobacz również: Lekarze o przyszłości Eriksena: „Prawdopodobnie to koniec jego kariery”

Źródło: Tipsbladet, Meczyki.pl

Lekarze o przyszłości Eriksena: „Prawdopodobnie to koniec jego kariery”

Podczas wczorajszego spotkania pomiędzy Finlandią a Danią przeżyliśmy chwile grozy – medycy musieli na murawie reanimować Christiana Eriksena. Całe szczęście udało się uratować życie Duńczyka, lecz prawdopodobnie w tamtym momencie zakończyła się jego kariera piłkarska.

O włos od tragedii

W sobotnim meczu pomiędzy Finlandią a Danią Christian Eriksen stracił przytomność i upadł na murawę. Medycy musieli reanimować 29-latka. Po kilku minutach walki lekarzom udało się uratować życie pomocnika Interu Mediolan. Eriksen został przewieziony do szpitala, gdzie przez kilka dni pozostanie na badaniach kontrolnych.

Co na to lekarze?

Sanjay Sharma, profesor kardiologii sportowej na Uniwersytecie Świętego Jerzego w Londynie, pracuje również jako lekarz w Tottenhamie. W przeszłości kilkukrotnie badał Christiana Eriksena, gdy ten był jeszcze piłkarzem Kogutów. Profesor powiedział, że Duńczyk nigdy nie miał niepokojących wyników.

– Pomyślałem sobie: o mój Boże! Czy coś przeoczyliśmy? Przecież czytałem wnikliwie wszystkie wyniki badań i wszystko wyglądało doskonale. Od momentu, gdy podpisał kontrakt, do moich obowiązków należało czuwać nad jego zdrowiem i przeprowadzać coroczne badania. Z pewnością jego wyniki do 2019 roku były zupełnie normalnie. Nie miał żadnej jawnej wady serca. Mogę za to ręczyć, bo sam wykonywałem te badania – powiedział Sharma.

– Dobra wiadomość jest taka, że będzie żył, ale zła, że zbliża się do końca swojej kariery. Czy zagra jeszcze jakiś profesjonalny mecz? Nie umiem tego orzec. Niemniej jednak na Wyspach na pewno by już nie zagrał. Jesteśmy bardzo zasadniczy w tym względzie. Nie owijając w bawełnę: on dziś umarł. Na kilka minut, ale umarł. Czy znajdzie się jakiś zawodowy lekarz, który pozwoli mu umrzeć jeszcze raz? Odpowiedź brzmi nie – zakończył lekarz Tottenhamu.

Kardiolog Scott Murray w rozmowie dla Daily Mail również jest zdania, że Eriksen nie wróci do zawodowego grania w piłkę.

– Prawdopodobnie to koniec jego kariery. Włosi nie pozwalają uprawiać sportu osobom, jeśli wykryją u nich poważną wadę serca, i to jest zgodne z tamtejszym prawem. Robią to od dłuższego czasu, od ponad 20 lat. Zmniejszyli dzięki temu śmiertelność w sporcie z powodu zatrzymania krążenia z ponad trzech procent do poniżej jednego procenta – powiedział doktor Murray.

Bardziej optymistyczne zdanie ma Robert Gajda. Kardiolog w programie Eurosekcja w Sport.pl zwrócił uwagę, że kluczową sprawą jest poznanie przyczyny wczorajszego ataku serca u Eriksena.

– Sądzę, że wszyscy będą bardzo ostrożni, ale nie można dzisiaj tego wykluczyć. Dziś można sobie wyobrazić zawodnika, który biega z wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem. Taka sytuacja też jest możliwe. Są takie teorie, choć koledzy naukowcy mogą się zdenerwować, że tak spekuluje. Może się okazać, że miał chorobę wieńcową, która zostanie zabezpieczona. Może się okazać, że miał mostek wieńcowy, który przewężał tętnicę wieńcową, i ten mostek zostanie przycięty, ta przeszkoda zostanie usunięta i zawodnik jest w pełni zdrowy. Może się okazać, że miał ukryty zespół WPW, który powoduje częstoskurcze, które powodują utratę przytomności, niewydolność krążenia, ale dość prostym zabiegiem kardiochirurgicznym można tę przyczynę usunąć. Jest szansa, że powróci do profesjonalnego sportu, jeśli nie doszło do uszkodzenia mięśnia sercowego – przyznał Gajda.