Zalewski wreszcie w odpowiednim miejscu? Włoskie media jednogłośne po kolejnym występie Polaka

Nicola Zalewski coraz mocniej zaznacza swoją obecność w Atalancie Bergamo. Włosi nie mają już wątpliwości, że reprezentant Polski odnalazł rolę, w której daje drużynie realną wartość.

Palladino znalazł dla niego właściwą pozycję

Nicola Zalewski z tygodnia na tydzień rośnie w oczach kibiców Atalanty. 23-latek długo walczył o miejsce w wyjściowej jedenastce po transferze z Interu Mediolan. Początek nie należał do łatwych, bo uraz mięśnia dwugłowego uda wykluczył go z gry na kilka tygodni jesienią.

Systematyczna praca oraz kolejne wejścia z ławki stopniowo budowały jego pozycję. Przełom przyniosło spotkanie z AS Romą. Zalewski asystował wtedy przy golu Giorgio Scalviniego, a mimo że spędził na boisku 59 minut, włoskie media uznały go za jednego z najlepszych zawodników meczu.

Środowe starcie z Bologną było trzecim z rzędu, w którym trener Raffaele Palladino postawił na Polaka od pierwszej minuty. I znów się nie zawiódł, ponieważ Zalewski był aktywny i napędzał akcje ofensywne. Mógł też zaliczyć kolejną asystę, ale Ederson nie wykorzystał jego bardzo dobrego podania.

Bardzo dobrą pierwszą połowę zauważył mediolański dziennik „Il Giorno”, który przyznał Zalewskiemu notę 7 w dziesięciostopniowej skali.

Świetna pierwsza połowa jako ofensywny pomocnik, z kilkoma świetnymi okazjami. Zalewski staje się ważnym ogniwem w drużynie – podsumowała gazeta.

Jeszcze szerzej do tematu podszedł „L’Eco di Bergamo”, który opisał drogę Polaka do pierwszego składu.

Czasami stajesz przed problemem, który potem przeradza się w szansę. Dotyczy to nieobecności Lookmana i Kossounou, która otworzyła drogę do powrotu Scalviniego oraz odkrycia Palladino, które uwolniło Zalewskiego od taktycznego dylematu bycia bocznym obrońcą i umieściło go tam, gdzie staje się prawdziwym atutem, czyli w ataku – napisał dziennik z Bergamo.

Atalanta kolejne spotkanie rozegra w sobotę 10 stycznia, gdy do Bergamo przyjedzie Torino. Gospodarze chcą odrabiać straty do czołówki, ponieważ walczą o miejsca dające europejskie puchary. W tej chwili szóste Como ma 33 punkty, a Atalanta po 19 kolejkach zgromadziła o pięć mniej i rozegrała jeden mecz więcej.

Źródło: L’Eco di Bergamo, Il Giorno, Sport.pl

Topowy skaut bliżej Motoru niż Rakowa. Pracował w Manchesterze United

Jeden z najbardziej cenionych polskich skautów pracujących za granicą jest o krok od powrotu do Ekstraklasy. Jeszcze niedawno łączono go z Rakowem Częstochowa, ale wszystko wskazuje na to, że trafi do Motoru Lublin.

Motor wchodzi do gry

Piotr Sadowski ma w CV między innymi siedem lat pracy w Manchesterze United, dlatego jego nazwisko od dawna budzi zainteresowanie w Polsce. Jeszcze kilka tygodni temu wiele wskazywało na to, że dołączy do Rakowa Częstochowa, jednak ten scenariusz właśnie się rozsypuje.

Jak informuje Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”, nowym pracodawcą Sadowskiego ma zostać Motor Lublin. Sam zainteresowany nie ukrywał, że myśli o pracy w kraju. Argumentował to m.in. rozwojem ligi.

Powrót do Polski nie był pierwotnym planem, ponieważ skaut pracował w Blackburn Rovers. Ze względów rodzinnych musiał jednak przerwać pobyt w Anglii, dlatego szybko znalazł się na radarze klubów z naszej elity. Wydawało się, że to Raków ma najlepszą pozycję, ale sytuacja wyraźnie się zmieniła.

Motor Lublin od dłuższego czasu szuka wzmocnienia w strukturach sportowych. Właściciel klubu Zbigniew Jakubas narzekał niedawno, że Pawłowi Golańskiemu nie udało się zbudować silnego działu skautingowego. Dlatego nazwisko Sadowskiego idealnie wpisuje się w aktualne potrzeby. Dla Motoru to może być ruch o strategicznym znaczeniu.

Sadowski dał się poznać jako specjalista od wyławiania talentów, ponieważ to właśnie dzięki jego rekomendacji do Manchesteru United trafił Amad Diallo. Polak opiniował także bardzo udane transfery Ardy Gülera do Realu Madryt oraz Jeremy’ego Doku do Manchesteru City. To tylko podkreśla jego pozycję w środowisku.

Motor w ostatnich miesiącach miał wyraźny problem z trafianiem wzmocnień. Właściwie tylko Karol Czubak okazał się jednoznacznym strzałem w dziesiątkę, dlatego klub pilnie potrzebuje świeżego spojrzenia na rynek.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Jakub Kamiński pośród najlepszych w całej Bundeslidze! Znalazł się w elicie

„Kicker” ocenił piłkarzy Bundesligi za pierwszą część sezonu. Wysoko na liście znalazł się Jakub Kamiński. Polak zajął 6. miejsce.




Latem minionego roku „Kamyk” odszedł z Wolfsburga na wypożyczenie. Wybór piłkarza padł na FC Koeln, co okazało się strzałem w „dziesiątkę”. W 17 spotkaniach Kamiński strzelił 5 goli i zanotował asystę, a wypożyczenie przekształciło się w transfer definitywny.

Klasa krajowa

Kamiński jest regularnie chwalony w niemieckich mediach za swoje występy. Nie mogło być inaczej w przypadku corocznej klasyfikacji „Kickera”, w której oceniono zawodników Bundesligi za pierwszą połowę sezonu.




Polaka sklasyfikowano na 6. miejscu wśród skrzydłowych, przyznając mu „klasę krajową”. Jest to trzecia najwyższa możliwa nota. Wyżej umieszczono jedynie Luisa Diaza, Yana Diomande, Saida El Mala, Jamie’ego Lewelinga (również klasa krajowa) i Michaela Olise (klasa światowa).

Fot. Screen – Eleven Sports

Szczegóły transferu Oskara Pietuszewskiego. Klauzula wykupu, prowizja dla agenta i wiele więcej

FC Porto opublikowało szczegóły transferu Oskara Pietuszewskiego oraz jego kontraktu. W oświadczeniu poznajemy konkretne kwoty.




Stało się. Po kilku tygodniach spekulacji Oskar Pietuszewski został piłkarzem FC Porto. O zainteresowaniu ze strony portugalskiego klubu mówiło się od dłuższego czasu. Portugalczycy wyrośli na faworyta do pozyskania Polaka jeszcze w ubiegłym roku, jednak o 17-latka walczyło wiele uznanych klubów w Europie.

Oficjalne potwierdzenie transferu Oskara Pietuszewskiego do FC Porto otrzymaliśmy w środę. Jagiellonia otrzyma za swojego zawodnika 10 milionów euro. Dodatkowo, Białostoczanie zapewnili sobie 10% od kolejnego transferu Pietuszewskiego. Sam zawodnik związał się z Porto 3-letnim kontraktem obowiązującym do stycznia 2029 roku. W jego umowie została zawarta klauzula wykupu opiewająca na 60 milionów euro.

Co ciekawe, w komunikacie opublikowanym przez FC Porto zawarta została również informacja o „opłacie za usługi pośrednictwa”. Możemy zakładać, że jest to prowizja dla agenta. Kwota ta ma wynieść 400 tysięcy euro.





źródło: FC Porto

Spięcie w reprezentacji Nigerii na PNA! Osimhen chciał… odejść z kadry? [WIDEO]

Reprezentacja Nigerii awansowała w poniedziałek do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki. Rozbili przy tym Mozambik w 1/8 aż 4-0. Mimo wysokiego zwycięstwa nie obyło się bez kontrowersji.




Nigerii zabranie na mistrzostwach świata, które odbędą się w tym roku. Zdecydowanie lepiej radzą sobie natomiast w Pucharze Narodów Afryki. Po wygranej z Mozambikiem w ćwierćfinale zmierzą się z Algierią.

Kłótnia liderów

Dublet we wspomnianym meczu skompletował Victor Osimhen. Starł się przy okazji z Ademolą Lookmanem. To gra zespołowa, posłuchaj mnie krzyczał w kierunku kolegi z kadry Osimhen. – Ale ty strzeliłeś dwa gole! – odbijał Lookman.

Wokół spięcia narosła bardzo negatywna narracja. Według niej, Osimhen miał rozważać rezygnację z gry w kadrze. Doniesienia zdementował jednak rzecznik prasowy reprezentacji Nigerii.




– Główne przyczyny i następstwa boiskowej kłótni Victora Osimhena i Ademoli Lookmana podczas meczu z Mozambikiem zostały omówione wewnętrznie. Prosimy o zignorowanie medialnych doniesień, sugerujących coś innego – komentował Promise Efoghe.

Lewandowski znów w pierwszym składzie? Hiszpańskie media widzą zmianę u Flicka

Robert Lewandowski może odzyskać miejsce w wyjściowej jedenastce Barcelony. „Marca” i „Sport” informują, że Hansi Flick poważnie rozważa postawienie na Polaka w półfinale Superpucharu Hiszpanii z Athletic Club. Nie wszyscy jednak tak uważają. Według AS, Lewandowski może znów usiąść na ławce.

Statystyki stoją po stronie Polaka

W ostatnich tygodniach Hansi Flick rotował obsadą ataku, dlatego Lewandowski częściej zaczynał mecze na ławce rezerwowych. Teraz jednak sytuacja sprzyja Polakowi, ponieważ jest wypoczęty i ma za sobą bardzo dobre liczby w rozgrywkach o Superpuchar.

Tak przynajmniej twierdzą „Marca” i „Sport”, które wskazują go jako jednego z głównych kandydatów do gry od pierwszej minuty w środowym półfinale rozgrywanym w Arabii Saudyjskiej.

Hiszpańskie media podkreślają, że przewaga Lewandowskiego nad Ferranem Torresem wynika nie tylko z doświadczenia, ale też z historii jego występów w tych rozgrywkach. Od momentu dołączenia do Barcelony zagrał we wszystkich sześciu meczach Superpucharu. W pięciu z nich trafiał do siatki i dorzucił dwie asysty.

Zdobywał bramki w półfinałach edycji 2023 i 2024 z Betisem i Osasuną oraz w trzech finałach z Realem Madryt. Jedyny raz nie trafił przeciwko Athletic Club w styczniu 2025 roku, o czym przypomina „Marca”.

Rywal z Bilbao należy jednak do tych, przeciwko którym Polak czuje się pewnie. Lewandowski grał z Athletic Club osiem razy i strzelił sześć goli. To może dodatkowo wzmocnić jego argumenty przed nadchodzącym półfinałem.

Nic więc dziwnego, że „Sport” pisze o uprzywilejowanej pozycji kapitana reprezentacji Polski w wewnętrznej rywalizacji. Ciekawą kontrę stawia „AS”, który przewiduje, że Flick ponownie posadzi Lewandowskiego na ławce.

Statystyki turniejowe również działają na korzyść Polaka. Lewandowski zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów Superpucharu Hiszpanii. Jego pięć goli daje mu pozycję za Leo Messim, Karimem Benzemą, Raulem, Hristo Stoiczkowem i Aitorem Begiristainem. Co istotne, w obecnej edycji rozgrywanej w Arabii Saudyjskiej nikt nie zdobył więcej bramek niż on.

W trwającym sezonie La Ligi Lewandowski ma na koncie dziewięć goli.

Źródło: Marca, Sport, AS, Przegląd Sportowy Onet

Boniek o szansach Polski na awans. „Teoretycznie jesteśmy faworytami”

Reprezentacja Polski nie zdołała wywalczyć bezpośredniego awansu na mundial, ale wciąż pozostaje w grze. O szansach Biało-Czerwonych w barażach wypowiedział się Zbigniew Boniek, który nie ukrywa umiarkowanego optymizmu. Były prezes PZPN w audycji „Radio Anch’io Sport” uznał Polaków za teoretycznych faworytów baraży.

Albania na start, potem wyjazd

Podopieczni Jana Urbana zajęli drugie miejsce w grupie G eliminacji mistrzostw świata 2026, dlatego o awans do turnieju w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych powalczą w dwustopniowych barażach. Pierwszym rywalem Polaków będzie Albania, a mecz półfinałowy zaplanowano na 26 marca.

O potencjalnej drodze Biało-Czerwonych mówił Zbigniew Boniek w audycji „Radio Anch’io Sport” na antenie Rai Radio. Jego słowa cytuje agencja ANSA.

– Mamy dwa wyrównane i trudne mecze: najpierw z Albanią u siebie, a potem ewentualnie ze Szwecją lub Ukrainą na wyjeździe – powiedział były prezes PZPN.

Boniek podkreślił, że zadanie nie będzie łatwe, ale widzi realne podstawy do wiary w sukces. Zaznaczył, że Polska teoretycznie powinna uchodzić za faworyta, podobnie jak reprezentacja Włoch w swojej ścieżce barażowej. Jednocześnie nie ukrywa, że piłka nożna często pisze nieprzewidywalne scenariusze.

Źródło: Rai Radio „Radio Anch’io Sport”, ANSA, Przegląd Sportowy Onet

Dzień wolny z powodu Mistrzostw Świata? Premier europejskiego państwa zapowiedział podjęcie kroków

Władze jednego z europejskich państw postanowiły wprowadzić dzień wolny od pracy. A wszystko to z powodu piłkarskich Mistrzostw Świata.

Największą piłkarską imprezą tego roku będą oczywiście Mistrzostwa Świata FIFA. Zostaną one rozegrane na przełomie czerwca i lipca w USA, Kanadzie oraz Meksyku. Po raz pierwszy w historii w turnieju udział weźmie aż 48 drużyn. O tym, czy wśród nich znajdzie się Polska, dowiemy się w marcu, kiedy zostaną rozegrane baraże.

Tegoroczny mundial rozgrywany za oceanem nie będzie sprzyjał kibicom z Europy. A wszystko to z uwagi na godziny rozgrywania meczów. Nie dość, że znaczna część meczów będzie rozgrywana w nocy, to w dodatku godziny spotkań są mocno nieregularne.

Ciężki terminarz mają chociażby Szkoci. W swoim pierwszym meczu grają oni z Haiti, a mecz odbędzie się o godzinie 3 czasu polskiego (w Szkocji będzie 2:00). Jednak tę nockę Szkoci będą mogli spokojnie zarwać. Wszystko dzięki ich premierowi, który zapowiedział podjęcie kroków ws. ustanowienia dnia wolnego od pracy.




Mecz Szkocja-Haiti odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę. Dniem wolnym ma jednak być również poniedziałek 15 czerwca. Ma to być uczczenie powrotu reprezentacji Szkocji na Mistrzostwa Świata.

– W tym roku chcemy jak najlepiej wykorzystać tę ogromną szansę dla Szkocji i zapewnić jak największej liczbie osób możliwość świętowania sukcesu drużyny – powiedział premier Szkocji, John Swinney.

– Dlatego podejmuję kroki, aby poniedziałek po naszym meczu otwarcia był państwowym dniem wolnym od pracy, tak abyśmy – bez względu na wynik spotkania – mogli się wszyscy spotkać i wspólnie świętować to wydarzenie – dodał.





źródło: www.gov.scot

Powrót Luquinhasa do Polski! Tym razem nie zagra w Legii

Polskie media informują o powrocie Luquinhasa do naszego kraju. Tym razem Brazylijczyk nie zagra jednak w Legii Warszawa.




Po raz pierwszy Luquinhas pojawił się w Polsce w 2019 roku. Po 3 latach odszedł do MLS, a Legia otrzymała za niego nieco ponad 3 miliony euro. Brazylijczyk wrócił do Legii w 2024 roku na zasadzie rocznego wypożyczenia z brazylijskiej Fortalezy. Po zakończeniu wypożyczenia nie został jednak wykupiony przez Legię.

Sytuacja Luquinhas

W trakcie letniego okna transferowego Luquinhas przeniósł się z Fortalezy do Santa Clary. W portugalskim klubie jest jednak jedynie rezerwowym. Brazylijczyk może jednak ponownie pojawić się w Polsce. Tym razem jednak nie ma to być już Legia, a inny ekstraklasowy klub, o czym informuje Szymon Janczyk.

Luquinhas trafi do Radomiaka

Zdaniem Szymona Janczyka, Luquinhas zostanie nowym piłkarzem Radomiaka Radom! 29-latek postanowił wybrać Radomiak pomimo zainteresowania ze strony kilku innych klubów Ekstraklasy. Na transfer miał nalegać Goncalo Feio, który współpracował z Luquinhasem w Legii Warszawa. Radomiak ma zapłacić za 29-latka zaledwie 60 tysięcy euro.





źródło: Weszło

Jeszcze jeden klub w karierze Wojciecha Szczęsnego? Polak może odejść z FC Barcelony

Wojciech Szczęsny może jeszcze raz zmienić klub przed swoją emeryturą. Choć brzmi to absurdalnie, to właśnie taka informacja pojawiła się w polskich mediach.




Około półtora roku temu Wojciech Szczęsny ogłosił przejście na emeryturę. Po kilku miesiącach wrócił jednak do gry, związując się z FC Barceloną. Początkowo Polak podpisał kontrakt tylko do końca sezonu 2024/2025. Ostatecznie jednak obie strony postanowiły przedłużyć współpracę o 2 kolejne sezony.

Wydawać by się mogło, że FC Barcelona będzie ostatnim klubem w karierze Wojciecha Szczęsnego. Mimo wszystko to jest wciąż najbardziej prawdopodobna opcja. Jednak Piotr Koźmiński przekazał, że polskim golkiperem interesuje się jeden z włoskich klubów. Konkretna nazwa niestety nie pada. Temat ma być na wstępnym etapie, jednak miał zostać potwierdzony w kilku źródłach. Do ewentualnego transferu miałoby dojść latem.





źródło: goal.pl

Przełom ws. Oskara Pietuszewskiego! Transfer coraz bliżej?

Wszystko wskazuje na to, że transfer Oskara Pietuszewskiego jest coraz bliżej finalizacji. Według najnowszych doniesień, Polak jest już w Portugalii.




Oskar Pietuszewski jest jednym z największych talentów w polskiej piłce ostatnich lat. Pomimo niespełna 18 lat, był on wiodącą postacią Jagiellonii Białystok w ostatnich miesiącach. Nic więc dziwnego, że wzbudził zainteresowaniu wielu europejskich klubów. Od dłuższego czasu mówiło się jednak najwięcej o ewentualnych przenosinach do FC Porto.

Negocjacje FC Porto i Jagiellonii

Jeszcze kilkanaście dni temu media donosiły, że transfer Oskara Pietuszewskiego do FC Porto jest niemal pewny. W ostatnich dniach nastąpiły jednak pewne zgrzyty pomiędzy klubami. Kością niezgody była oczywiście kwota odstępnego. Portugalczycy nie chcieli zgodzić się na wymagania Jagiellonii.

Pietuszewski już w Portugalii

Najnowsze wieści ws. Oskara Pietuszewskiego przekazały dziś portugalskie media. Według Mercado Azul, 17-latek przybył do Porto w poniedziałkowy poranek. Kluby miały zbliżyć się do porozumienia, stąd zezwolenie na podróż polskiego piłkarza.

Wciąż bez porozumienia

Na profilu Mercado Azul chwilę później pojawił się kolejny wpis w tej sprawie. Wynika z niego, że Porto i Jagiellonia wciąż nie osiągnęły porozumienia. Obie strony mają jednak pracować nad tym, aby Oskar już jutro dołączył do zespołu.




Legia wróciła do transferu napastnika. Wcześniej rywalizowała o niego z Rakowem

Legia Warszawa latem 2024 rywalizowała z Rakowem Częstochowa o transfer Lasse Nordasa. Norweg wybrał ostatecznie Luton Town, jednak jego temat powrócił. Wszystko przez nieudaną przygodę napastnika w Anglii.




Zarówno Legia, jak i Raków, półtora roku temu chciały ściągnąć tego samego napastnika. „Medaliki” były świeżo po sprzedaniu Ante Crnaca do Norwich City, więc klub z Częstochowy szukał następcy Chorwata.

Prowadzili negocjacje z Lasse Nordasem, który grał wówczas w Tromso. W podobnym okresie napastnikiem interesowała się także Legia Warszawa. Ostatecznie żadna z polskich drużyn nie przekonała 23-latka, a ten blisko rok temu odszedł do Luton Town.

Zmiana planów?

Temat transferu Nordasa do Ekstraklasy powrócił niespodziewanie na początku 2026 roku. Norweg nie ma za sobą najlepszego okresu w Luton. W bieżącym sezonie zanotował zaledwie 1 gola w 11 meczach League One.




Według Eirika Nesseta Hjelvika, Nordas chce odejść z Anglii. Marzyć ma mu się transfer do Holandii, konkretnie do SC Heerenveen. Negocjacje mają być zresztą zaawansowane.

Z kolei TV2 podaje, że Legia chciałaby wykorzystać okazję i ponownie spróbować nakłonić Norwega do przenosin na Łazienkowską. W grę także miałoby wchodzić wypożyczenie.

Fot. Screen – YouTube / Luton Town Football Club

Lewandowski wrócił do pięciu bramek z Wolfsburgiem. „Byłem wściekły na Pepa”

Ten wieczór przeszedł do historii futbolu, ale dla Roberta Lewandowskiego długo nie miał wyjątkowego znaczenia. Polski napastnik po latach ujawnił, że skala jego wyczynu z meczu z Wolfsburgiem dotarła do niego dopiero po kilku miesiącach.

Historyczny rekord Polaka

W 2015 roku Robert Lewandowski dokonał rzeczy bezprecedensowej, strzelając pięć goli w dziewięć minut w meczu Bayernu Monachium z Wolfsburgiem. Dziś ten występ uznaje się za jeden z największych wyczynów w historii piłki nożnej, ale sam zawodnik przez długi czas nie zdawał sobie z tego sprawy.

Lewandowski rozpoczął tamto spotkanie na ławce rezerwowych, co wywołało w nim ogromne emocje. Jak przyznał w rozmowie na kanale High Performance, w trakcie meczu towarzyszyła mu przede wszystkim złość, a nie euforia.

– Pamiętam, że w czasie meczu byłem wściekły na Pepa, ponieważ nie grałem, a mogłem, ponieważ nie miałem nawet drobnej kontuzji. Nie wiem, dlaczego, ale miałem w głowie, że powinienem grać od pierwszej minuty – przyznał Lewandowski.

Po wejściu na boisko Polak działał instynktownie i nie liczył kolejnych trafień. Skupiał się wyłącznie na następnym zadaniu, a reakcje otoczenia zupełnie do niego nie docierały.

– Nawet nie wiedziałem, co robię. Byłem tak skupiony, żeby strzelić pierwszego gola, później drugiego, jednego za drugim. Thomas Mueller popchnął mnie w kierunku kibiców, żebym z nimi celebrował. Dla mnie to nie była jednak niezwykła chwila. Odbierałem ten mecz jako po prostu cenne zwycięstwo. Całego zespołu, a nie moje. Nie wiedziałem, czego Thomas ode mnie chce – wspominał.

– Wiedziałem, że strzelam dużo goli, ale nie wiedziałem, jakie to osiągnięcie. W sumie strzeliłem 12 goli w czterech meczach i byłem cały czas skupiony na kolejnych zadaniach. Nie chciałem niczego czytać ani dowiadywać się o tych niesamowitych wynikach – dodał.

Dopiero po czasie Lewandowski uświadomił sobie, jak wyjątkowy był tamten występ. Stało się to podczas zimowej przerwy w rozgrywkach.

– To było w święta Bożego Narodzenia. Czułem się bardziej zrelaksowany z moją rodziną i zrozumiałem, co się stało. Pamiętam, że byłem przy stole i pomyślałem „o ku***, co ja zrobiłem?”. To było 2-3 miesiące od meczu – podsumował.

Źródło: High Performance, meczyki.pl

Skandal po meczu w Hiszpanii. Kibice zaatakowali klubowy autokar [WIDEO]

Po meczu Celty Vigo z Valencią doszło do ataku kibiców na autokar własnej drużyny. Wszystko za sprawą wysokiej porażki Nietoperzy.

Zaatakowali własny autokar

W sobotni wieczór Celta Vigo wysoko pokonała Valencia CF 4:1. Dzięki temu gospodarze awansowali na siódme miejsce w tabeli La Ligi. Z kolei Valencia zajmuje aktualnie 18. pozycję i musi walczyć o utrzymanie.

Kilka godzin po końcowym gwizdku piłkarze Valencii rozpoczęli podróż powrotną. Najpierw autokarem udali się na lotnisko w Redondeli, skąd polecieli na lotnisko Manises. Po lądowaniu zawodnicy ponownie wsiedli do klubowego pojazdu i pod eskortą policji ruszyli w stronę ośrodka treningowego.

Zanim drużyna dotarła na miejsce, na trasie pojawiła się grupa rozsierdzonych kibiców. Fani przywitali piłkarzy obraźliwymi okrzykami, a po chwili ruszyli w stronę autokaru. Nie zważając na obecność policji, zaczęli obrzucać pojazd różnymi przedmiotami.

W stronę autokaru poleciały butelki, kamienie oraz puszki. Na szczęście żaden z zawodników ani członków sztabu nie odniósł obrażeń. Nagrania z zajścia szybko trafiły do mediów społecznościowych.

Dzień po incydencie Valencia poinformowała, że w wyniku ataku doszło do uszkodzenia pojazdu. Klub opublikował krótkie oświadczenie, w którym odniósł się do wydarzeń.

„Valencia pragnie wyrazić swoje zrozumienie dla frustracji kibiców spowodowanej ostatnimi wynikami zespołu. Jednocześnie klub głęboko ubolewa nad incydentem, do którego doszło po przylocie drużyny na lotnisko. Rozbita została jedna z szyb w klubowym autokarze. Tego rodzaju akty przemocy mogą doprowadzić do wystąpienia obrażeń u graczy lub członków sztabu szkoleniowego. Klub stanowczo potępia wszelkie formy przemocy” – przekazano w komunikacie.

Obecny sezon pozostaje dla Valencii wyjątkowo trudny. Zespół zanotował dotąd trzy zwycięstwa, siedem remisów i osiem porażek. Pokonał jedynie Getafe, Athletic Bilbao oraz Levante. W następnej kolejce Nietoperze zagrają z Elche u siebie.

Źródło: X

Legia rusza na rynek transferowy! Chce kolejnego reprezentanta Polski

Zimą Legia Warszawa może dokonać wzmocnień kadry pierwszego zespołu. Na jej celowniku znalazł się aktualny reprezentant Polski.




Runda jesienna nie potoczyła się po myśli Legii Warszawa. Liga konferencji zakończyła się dla Legii już po fazie ligowej. Z kolei w Ekstraklasie Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej. I to pomimo mocnego letniego okna transferowego, kiedy do Warszawy kilka naprawdę mocny nazwisk. Można tu wymienić takich piłkarzy jak Kacper Urbański, Damian Szymański czy Mileta Rajović, za którego Legia miała rzekomo zapłacić 3 miliony euro.

Po rundzie jesiennej Legię objął Marek Papszun. Tym samym kadrę pierwszego zespołu z pewnością będą czekać pewne roszady. Czy już zimą Legia zdecyduje się na ruchy transferowe? Wszystko wskazuje, że tak. Według doniesień greckiego „amna.gr” cytowanego przez „Legia.Net”, na celowniku stołecznego klubu znalazł się Bartłomiej Drągowski! Obecny klub Polaka ma za niego oczekiwać ok. 1,5 miliona euro. Panathinaikos jest jednak również otwarty na ewentualne wypożyczenia z opcją wykupu.

– Ubiegłoroczni zdobywcy Pucharu Polski są mocno zainteresowani „Drągowskim”. Panathinaikos zapłacił za niego półtora roku temu 1,5 mln euro, sprowadzając go ze Spezii na zasadzie transferu definitywnego. Klub z Aten oczekiwałby podobnej kwoty przy jego sprzedaży, pozostając jednocześnie otwartym nawet na wypożyczenie z opcją wykupu latem przyszłego roku – pod warunkiem spełnienia jego oczekiwań finansowych – pisze „amna.gr” cytowany przez „Legia.Net”.

Bartłomiej Drągowski jest obecnie piłkarzem Panathinaikosu Ateny. Najpierw trafił tam na zasadzie wypożyczenia, a następnie został wykupiony przez grecki klub za 1,5 mln euro. W ostatnim czasie stracił miejsce w składzie Panathinaikosu. Stąd pojawiły się plotki o jego możliwym odejściu. Polak ma ważny kontrakt do połowy 2028 roku.





źródło: amna.gr, Legia.Net

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.