Barcelona przegrała z Atlético aż 0:4, ale po meczu więcej mówi się o anulowanym golu niż o wyniku. Frenkie de Jong nie ukrywa frustracji po decyzji sędziów.
Sześć minut analizy i rosnące wątpliwości
FC Barcelona mocno skomplikowała sobie drogę do finału Pucharu Króla. W czwartek przegrała z Atlético Madryt 0:4, a zespół Diego Simeone wykorzystał niemal każdą słabość rywala.
Rozmiary porażki mogły być mniejsze, ponieważ w pierwszej połowie do siatki trafił Pau Cubarsí. Sędziowie jednak nie uznali gola z powodu spalonego. Analiza trwała ponad sześć minut, a półautomatyczny system nie zadziałał prawidłowo, co tylko spotęgowało napięcie.
𝐕𝐀𝐑 𝐑𝐀𝐓𝐔𝐉𝐄 𝐀𝐓𝐋𝐄𝐓𝐈! 👀🫣
Pau Cubarsi najlepiej odnalazł się w tym całym zamieszaniu, ale ostatecznie sędziowie dopatrzyli się spalonego! 😬 Jaka opinia? 🤔 #lazabawa 🇪🇸 pic.twitter.com/Hp1hQPU1f2— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) February 12, 2026
Ostateczna interpretacja nie przekonała gospodarzy. W klubie dominuje przekonanie, że decyzja była błędna, dlatego działacze zapowiadają złożenie oficjalnej skargi.
De Jong mówi wprost o skandalu
Swojego oburzenia nie ukrywał Frenkie de Jong. Holender po meczu jasno wyraził wątpliwości wobec przedstawionych obrazów.
– Wyraźnie widać, że to nie był spalony. Później, w telewizji, pokazali zdjęcie, na którym nie widać kontaktu z piłką. Następnie jest zdjęcie, na którym Fermin strzela, a obrońca jest metr za Robertem. Uważam, że to bardzo dziwne – powiedział dla Sporty TV.
Pomocnik przyznał, że rozmawiał z arbitrem, jednak ten sam czekał na sygnał z wozu VAR.
– Powiedziałem to sędziemu po meczu. Wiem, że on sam niewiele mógł zrobić, bo też czekał na informacje. Ale jeśli to, co widziałem, nie jest AI, a obecnie niczego nie można być pewnym, to mamy skandal – dodał.
Rewanż zaplanowano na 3 marca.
Źródło: Meczyki.pl, SportyTV, Eleven Sports