Czesław Michniewicz po raz kolejny poruszył temat afery premiowej. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnił, że dzwonił do niego z przeprosinami sam premier.
Mistrzostwa Świata w Katarze kojarzą się polskim kibicom przede wszystkim z dwiema rzeczami – awansem reprezentacji Polski do fazy pucharowej oraz aferę premiową. Choć nie wiadomo, czy przypadkiem afera premiowa i jej pokłosie nie przyćmiła sukcesu polskich piłkarzy.
O aferze premiowej po Mistrzostwach Świata 2022 powiedziano już niemal wszystko. Temat ciągnął się przez wiele miesięcy, jednak od dłuższego czasu nikt go nie poruszał. Ciszę przerwał Czesław Michniewicz. Były selekcjoner reprezentacji Polski jeszcze raz poruszył ten temat, tym razem w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem na łamach RMF FM.
We wspomnianej rozmowie Czesław Michniewicz ujawnił, że po wybuchu całej afery dzwonił do niego sam Mateusz Morawiecki. Ówczesny premier miał przepraszać Michniewicza za całe zamieszanie. Morawiecki miał stwierdzić, że to przez tę aferę Michniewicz stracił pracę w reprezentacji.
– My ręki do premiera po premię nie wyciągaliśmy. To nie był nasz pomysł. To był pomysł premiera – wspomina Czesław Michniewicz.
– Premier dzwonił do mnie, gdy okazało się, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Przepraszał mnie za to całe zamieszanie. Mówił, że ta premia wpłynęła negatywnie i przez to straciłem pracę, a on uważa, że nie powinienem – powiedział Michniewicz.
🗣 🇵🇱 Czesław Michniewicz nt. afery premiowej:
„My ręki do premiera po premię nie wyciągaliśmy. To nie był nasz pomysł. To był pomysł premiera.
Premier dzwonił do mnie, gdy okazało się, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Przepraszał mnie za to całe zamieszanie. Mówił, że ta… pic.twitter.com/esXuqn9IVm
— Transfery Piłkarskie (@Transfery_) January 26, 2026
źródło: RMF FM