Jeden, jedyny błąd… Żilina przyszła z pomocą dla Rakowa! Fatalna pomyłka bramkarza…
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/dEoNFoVFlf pic.twitter.com/eFKZd4Xout
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 31, 2025
Redakcja
Kłopoty Legii Warszawa. Banik Ostrava na prowadzeniu [WIDEO]
𝐊𝐨𝐧𝐬𝐭𝐞𝐫𝐧𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐰 𝐖𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚𝐰𝐢𝐞❗
Legia przegrywa z Banikiem i MUSI odrabiać straty…
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/tXWSKh4XTj pic.twitter.com/By39x2bxZj
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 31, 2025
Problemy Rakowa na Słowacji! Žilina wychodzi na prowadzenie [WIDEO]
CO SIĘ DZIEJE!? Raków przegrywa z Żiliną i ma problemy, żeby sklecić dobrą akcję!
𝐏𝐎𝐁𝐔𝐃𝐊𝐀❗
🔴📲 Oglądaj online ▶️ https://t.co/dEoNFoVFlf pic.twitter.com/ykaHC0KIyU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 31, 2025
Były piłkarz Legii wychwala Iordanescu. „Za Feio to była wioska, a teraz to monolit”
Legia Warszawa dobrze rozpoczęła nowy sezon, a zmiana trenera wyraźnie wpływa na atmosferę wokół zespołu. Sylwester Czereszewski w rozmowie z TVP Sport wprost skrytykował Gonçalo Feio. Jednocześnie wyraził spore uznanie dla pracy Edwarda Iordanescu.
Nowa jakość w Legii
Początek sezonu 2025/2026 w wykonaniu Legii Warszawa daje kibicom powody do optymizmu. Po chaotycznych miesiącach z Gonçalo Feio na ławce trenerskiej, stery przejął Edward Iordanescu. Rumuński szkoleniowiec wprowadził spokój, stabilność i solidne wyniki.
Sylwester Czereszewski w rozmowie z TVP Sport nie szczędził gorzkich słów pod adresem poprzedniego trenera Wojskowych.
– Nie miałem dobrego zdania na temat poprzedniego szkoleniowca, przede wszystkim z powodu jego zachowań, które nie przystoją trenerowi tak wielkiego klubu. To, co czasami robił, to była „wioska”. Dziwię się, że ktokolwiek w ogóle rozważał przedłużenie tej współpracy… – skwitował Czereszewski.
Znacznie cieplej wypowiedział się natomiast o obecnym trenerze stołecznego zespołu.
– Iordanescu jest mniej kontrowersyjny, za to widać efekty jego pracy. Oczywiście, z ocenami należy się jeszcze wstrzymać, bo to dopiero początek sezonu. Niemniej jednak, drużyna wygląda dziś jak monolit, co nie zawsze widzieliśmy w ubiegłych rozgrywkach – dodał.
W czwartek Legia rozegra rewanżowy mecz z Banikiem Ostrawa w eliminacjach do Ligi Europy. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem, ale Czereszewski z optymizmem patrzy na szanse zespołu przy Łazienkowskiej.
– Myślę, że Legia zamelduje się w 3. rundzie. Banik nastraszył zespół z Warszawy w pierwszym spotkaniu, ale dużym plusem jest to, że piłkarze Iordanescu ostatecznie nie przegrali. Liczę na to, że legioniści w meczu przy ulicy Łazienkowskiej narzucą swój styl gry i wywalczą awans do kolejnej rundy – zaznaczył.
Mecz Legii z Banikiem zaplanowano na 31 lipca o 21:00.
Źródło: TVP Sport
Salamon znów we Włoszech? Wstępne rozmowy między klubami
Bartosz Salamon może jeszcze zmienić otoczenie w tym oknie transferowym. Według doniesień „La Gazzetta dello Sport”, środkowy obrońca Lecha Poznań znalazł się na celowniku Carrarese Calcio 1908. To klub z Serie B.
Powrót na Półwysep Apeniński
Bartosz Salamon przez ostatnie lata był jednym z filarów Lecha Poznań, ale jego czas w stolicy Wielkopolski może dobiegać końca. 34-letni stoper nie rozegrał jeszcze ani minuty w bieżącym sezonie i wszystko wskazuje na to, że klub oraz zawodnik są otwarci na rozstanie. Według medialnych doniesień na horyzoncie pojawiła się interesująca opcja: Carrarese, dwunasta drużyna poprzedniego sezonu Serie B.
Włoski klub ma ambicje poprawić swoją pozycję w nadchodzących rozgrywkach, a doświadczenie Salamona miałoby w tym pomóc. Informację jako pierwsza podała „La Gazzetta dello Sport”, zaznaczając, że rozmowy są na wstępnym etapie, ale temat transferu traktowany jest poważnie.
Dla Salamona byłby to nie pierwszy kontakt z włoskim futbolem. Zanim w 2021 roku trafił do Lecha ze SPAL, przez lata grał w klubach z Półwyspu Apenińskiego. Reprezentował barwy m.in. Frosinone, Brescii, Cagliari, Sampdorii czy Pescary. Największe emocje towarzyszyły jego przejściu do AC Milan w 2013 roku, lecz nigdy nie zadebiutował w pierwszym zespole „Rossonerich”.
Powrót do Polski okazał się udanym ruchem. Z Lechem Poznań zdobył dwa mistrzostwa kraju. W 2022 i 2025 roku. Był też ważnym elementem drużyny, która w sezonie 2022/2023 dotarła aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Końcówka poprzedniego sezonu nie była jednak dla niego udana. Salamon stracił miejsce w wyjściowym składzie pod wodzą Nielsa Frederiksena.
Wiele wskazuje jednak na to, że wspomniana informacja jest jedynie plotką ze strony włoskiego otoczenia. Niedawno sam Salamon w jednym ze wpisów w mediach społecznościowych zapowiedział, iż ma rok kontraktu w Lechu i zamierza go wypełnić. Pozostaje więc nam czekać do końca okienka transferowego na rozwój sytuacji.
Źródło: La Gazzetta dello Sport, TVP Sport
Wychowanek FC Barcelony ugryziony przez psa w genitalia. Potrzebna może być operacja
Carles Perez, były piłkarz FC Barcelony, napotkał niemałe problemy zdrowotne. 27-latek został ugryziony w genitalia przez psa. Teraz może czekać go operacja.
Hiszpańskie media poinformowały o przykrym incydencie z udziałem Carlesa Pereza. Wychowanek FC Barcelony został ugryziony w genitalia przez psa. Do sytuacji doszło w trakcie spaceru Hiszpana ze swoim psem. Nagle to tej dwójki podbiegł obcy pies, który ugryzł 27-latka. Niewykluczone, że potrzebna będzie informacja.
Carles Pérez, były piłkarz między innymi FC Barcelony jest w poważnym stanie po tym, jak został ugryziony w genitalia przez psa. Hiszpan wyprowadzał dziś rano swojego psa w okolicy Termi, gdzie mieszka i wtedy jego pies został zaatakowany przez innego. Próbował ich rozdzielić, a…
— BarcaInfo (@_BarcaInfo) July 30, 2025
Powyższe informacje uzupełniła „Marka”. Z przekazanych informacji wynika, że Carles Perez trafił do szpitala. Konieczna najprawdopodobniej ma być operowany w ciągu najbliższych kilku godzin. Nie wiadomo, jak długa będzie przerwa Hiszpana od gry.
Carles Perez był piłkarzem FC Barcelony między 14. a 22. rokiem życia. Po odejściu z Blaugrany grał w takich klubach jak AS Roma, Celta Vigo, Getafe. Na ten sezon został wypożyczony do greckiego Arisu Saloniki.
źródło: Mundo Deportivo, Marca, BarcaInfo, fcbarca.com
Frankowski na wylocie z Galatasaray? Francuski klub złożył ofertę za reprezentanta Polski
Przemysław Frankowski może niebawem wrócić do Ligue 1. Według doniesień z Turcji i Polski, Stade Rennais rozpoczęło negocjacje z Galatasaray w sprawie transferu polskiego skrzydłowego.
Powrót do Francji coraz bardziej realny
Przemysław Frankowski dopiero co na dobre trafił do Galatasaray, ale jego przygoda z tureckim gigantem może potrwać zaledwie kilka miesięcy. Reprezentant Polski został zimą wypożyczony z RC Lens z obowiązkiem wykupu, a ten został niedawno sfinalizowany. Mimo to Frankowski nie ma pewnego miejsca w składzie mistrza Turcji, co otwiera furtkę do kolejnego ruchu na rynku transferowym.
Jak poinformował portal meczyki.pl, bardzo poważne zainteresowanie 30-latkiem wykazuje Stade Rennais. Klub z Bretanii miał już rozpocząć konkretne rozmowy z Galatasaray, a teraz według tureckiego dziennikarza Ertana Suzguna negocjacje wyraźnie przyspieszyły.
🚨W tym tygodniu spotkanie Galatasaray i Rennes ws. transferu Przemysława Frankowskiego!
— Tomasz Włodarczyk (@wlodar85) July 29, 2025
Kluby będą szukały rozwiązania: wykup od razu lub wypożyczenie z obligatoryjnym wykupem.
Francuzi zdecydowani na Polaka.
▶️ https://t.co/ul52pTVZl3 pic.twitter.com/QWua1RJXOD
Suzgun przekazał, że Rennes złożyło ofertę wypożyczenia Polaka z opcją wykupu. To rozwiązanie ma przekonać stronę turecką, która nie planowała natychmiastowej sprzedaży, ale jednocześnie nie uznaje Frankowskiego za kluczowego zawodnika na nowy sezon.
🚨 ÖZEL – Rennes, Przemyslaw Frankowski transferi için Galatasaray’a satın alma opsiyonuyla kiralama teklifi yaptı.
— Ertan Süzgün (@ertansuzgun) July 30, 2025
Taraflar arasındaki görüşmelerde önemli mesafe kaydedildi. Temaslar hızlandı.
Galatasaray, kiralama bedeli alacak. https://t.co/WD7fXjZDQc
Dla samego piłkarza byłby to powrót do dobrze znanej ligi. W barwach RC Lens Frankowski rozegrał łącznie 104 mecze.
Rennes zakończyło poprzedni sezon Ligue 1 dopiero na dwunastym miejscu, dlatego w nadchodzących rozgrywkach planuje znaczące wzmocnienia. Pierwszy mecz nowej kampanii rozegra już 15 sierpnia. Rywalem na własnym stadionie będzie Olympique Marsylia.
Źródło: X, meczyki.pl
Wisła Kraków bez kibiców na meczu z GKS-em Tychy. Peter Moore reaguje
Przed Wisłą Kraków hit kolejki I ligi, ale bez wsparcia z trybun. Zorganizowana grupa kibiców nie zostanie wpuszczona na stadion GKS-u Tychy. Decyzję ostro skomentował nowy udziałowiec klubu, Peter Moore.
Bez kibiców, ale o fotel lidera
W poniedziałkowy wieczór dojdzie do jednego z najciekawszych spotkań 3. kolejki 1. Ligi. Wisła Kraków zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Tychy. Obie drużyny mają po dwóch meczach komplet punktów i imponujący bilans bramkowy, co czyni ten mecz bezpośrednim starciem o fotel lidera.
Mimo wysokiej stawki i potencjalnie gorącej atmosfery, na trybunach zabraknie zorganizowanej grupy kibiców Wisły Kraków. Klub z Tychów poinformował, że powodem wykluczenia fanów „Białej Gwiazdy” jest „stwierdzona usterka w obrębie części systemu kontroli wejścia”. Dla sympatyków Wisły to sytuacja znajoma, ponieważ ograniczenia przy wyjazdach towarzyszą im od czasu spadku z Ekstraklasy.
Na decyzję GKS-u błyskawicznie zareagował Peter Moore, nowy mniejszościowy udziałowiec Wisły Kraków, znany z przeszłości m.in. jako prezes Liverpoolu FC.
– Nie twierdzę, że w pełni i dogłębnie rozumiem fakty historyczne stojące za tą sytuacją, ale głęboko niepokojące jest to, że kibice Wisły Kraków są regularnie wykluczani z meczów wyjazdowych. Doskonale wiem, jaką siłę mają kibice gości na stadionie. To podważa integralność ligi i ducha uczciwej rywalizacji. Piłka nożna bez kibiców jest niczym, a wybiórcze wykluczenie szkodzi grze, którą wszyscy kochamy – napisał Moore w mediach społecznościowych.
I don’t pretend to have a full and deep grasp on the historical facts behind the situation, but It’s deeply troubling that @WislaKrakowSA fans are regularly excluded from away matches. I know all too well the power of away fans in a stadium. This undermines the integrity of the… https://t.co/xzCYFo2edm
— Peter Moore (@PeterMooreUSA) July 30, 2025
Na murawie Wisła nie pozostawia wątpliwości, kto rządzi w pierwszych tygodniach sezonu. Najpierw krakowianie rozgromili Stal Mielec 4:0, a tydzień później rozbili ŁKS Łódź aż 5:0.
Nieco ciszej, ale równie skutecznie sezon rozpoczął GKS Tychy. Zespół z województwa śląskiego również zdobył sześć punktów.
Pierwszy gwizdek w Tychach zabrzmi w poniedziałek o godzinie 19:00.
Źródło: X
Mateusz Borek wskazuje kandydata do kadry. „Czekam na niego w reprezentacji”
Z nowym selekcjonerem reprezentacji Polski pojawiają się nowe nazwiska w kontekście powołań. Mateusz Borek uważa, że jednym z takich piłkarzy powinien być Filip Rózga. 18-latek latem przeniósł się z Cracovii do Sturmu Graz i już zdążył zadebiutować w nowym klubie.
Nowe rozdanie w kadrze
Po zmianie na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski, Jan Urban ma już we wrześniu wysłać pierwsze powołania. Wszystko wskazuje na to, że w kadrze mogą pojawić się nowe nazwiska. Sam szkoleniowiec przyznał niedawno, że wypatrzył zawodnika, który może być niespodzianką i zaskoczy opinię publiczną.
Jedną z osób, która zabrała głos w dyskusji o potencjalnych powołaniach, był Mateusz Borek. Komentator w rozmowie z TVP Sport wskazał Filipa Rózgę jako zawodnika, który jego zdaniem zasługuje na swoją szansę w kadrze.
– Ja może trochę zaskoczę, bo to jest chłopak, który grał po drugiej stronie Błoni, a więc nie w Wiśle Kraków, tylko w Cracovii. Nie dogadał się w sprawie nowego kontraktu, postanowił próbować sił za granicą, w Austrii, w Sturmie Graz. Ma 18 lat, ma w sobie bezczelność, taką pozytywną boiskową arogancję, ale przede wszystkim odwagę, wirtuozerię, szybkość. Czekam w kadrze na doświadczenie Filipa Rózgi – stwierdził Borek.
Rózga latem przeniósł się do Sturmu Graz. Według doniesień medialnych Cracovia zainkasowała za młodego zawodnika około dwóch milionów euro wraz z bonusami. Piłkarz szybko doczekał się debiutu w nowych barwach. Zagrał w wygranym 4:0 meczu przeciwko SK Bischofshofen w pierwszej rundzie Pucharu Austrii.
Źródło: TVP Sport
Lech Poznań wycofał się z transferu napastnika. 24-letni snajper nie trafi do „Kolejorza”
Lech Poznań wciąż poszukuje zmiennika dla Mikaela Ishaka. Na radarze mistrzów Polski znalazł się Baton Zabergja z Dinama City, jednak rozmowy transferowe szybko zostały przerwane. Powodem była decyzja albańskiego klubu, który nie chciał pozbywać się zawodnika przed zakończeniem kwalifikacji do europejskich pucharów.
Lech nie chciał czekać
Początek nowego sezonu w wykonaniu Lecha Poznań nie był idealny. Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena najpierw przegrała z Legią Warszawa w meczu o Superpuchar Polski 1:2, a potem uległa Cracovii aż 1:4 w lidze. Ostatnie dni przyniosły jednak odbudowę formy. Lech efektownie pokonał Breidablik 7:1 w eliminacjach Ligi Mistrzów, a następnie zwyciężył 4:3 z Lechią Gdańsk w meczu Ekstraklasy.
Równolegle do meczów ligowych i pucharowych trwają prace nad kadrowymi wzmocnieniami. W tym oknie transferowym do drużyny dołączyli już m.in. Mateusz Skrzypczak, Robert Gumny, Joao Moutinho, Pedro Rodriguez, Timothy Ouma, Luis Palma oraz Bartłomiej Barański (zakontraktowany wcześniej – przyp. red.). Mimo to władze klubu nie zwalniają tempa i rozglądają się za kolejnym ofensywnym zawodnikiem.
Według informacji przekazanych przez albańskiego dziennikarza Arlinda Sadiku, Lech Poznań był zainteresowany Batonem Zabergją, 24-letnim napastnikiem Dinama City. Reprezentant Kosowa ma za sobą bardzo udany sezon w lidze albańskiej. W34 meczach zdobył 12 bramek i zanotował 9 asyst. Takie liczby nie umknęły uwadze poznaniaków, którzy mieli złożyć za piłkarza oficjalną ofertę.
Rozmowy jednak nie potrwały długo. Dinamo City postawiło warunek: zawodnik miał pozostać w zespole przynajmniej do zakończenia kwalifikacji Ligi Konferencji Europy. Dla Lecha było to nie do przyjęcia, dlatego oferta została wycofana.
W efekcie mistrzowie Polski będą kontynuować poszukiwania zmiennika dla Mikaela Ishaka.
Źródło: Arlind Sadiku, meczyki.pl
Nowy piłkarz Rakowa z nietypowym zapisem przy transferze. Zarobi sporą kwotę na swoich przenosinach
Tomasz Pieńko zamienił Zagłębie Lubin na Raków Częstochowa. Transfer młodzieżowego reprezentanta Polski opiewa na ponad 1,5 mln euro, ale to nie wszystko. Według doniesień medialnych sam zawodnik ma otrzymać aż 35 procent tej kwoty.
Pieńko ma zgarnąć ponad 500 tysięcy euro
Tomasz Pieńko oficjalnie został nowym zawodnikiem Rakowa Częstochowa. 21-letni pomocnik zdecydował się na transfer z Zagłębia Lubin. Kwota odstępnego miała wynieść ponad 1,5 miliona euro.
Jak informuje Adam Godlewski z serwisu Gol24.pl, w kręgach związanych z polskim futbolem coraz głośniej mówi się o nietypowej strukturze rozliczenia tej transakcji. Według jego doniesień, nie cała suma trafi na konto Zagłębia. Część pieniędzy, bo aż 35 procent, miałaby trafić bezpośrednio do Pieńki.
Jeśli te informacje się potwierdzą, zawodnik mógłby otrzymać ponad 500 tysięcy euro za swój własny transfer. Szczegóły mają wynikać z umowy podpisanej jeszcze kilka lat temu, gdy Pieńko stawiał pierwsze kroki w seniorskim futbolu. Godlewski zaznacza, że osoby odpowiedzialne za ewentualne zawarcie takiej klauzuli nie pracują już w lubińskim klubie.
Na debiut w nowych barwach Pieńko musi jeszcze poczekać. Młody pomocnik nie znalazł się w kadrze meczowej Rakowa na niedzielne spotkanie z Wisłą Płock.
Źródło: gol24.pl
Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa
Angielka grała ze złamaną kością. Mistrzyni EURO opowiedziała o heroicznej postawie
Lucy Bronze ujawniła po finale EURO 2025, że przez cały turniej występowała z poważną kontuzją. Reprezentantka Anglii była jedną z kluczowych zawodniczek mistrzyń Europy, a grała mimo złamanej kości piszczelowej.
Grała z bólem
Niedzielny finał mistrzostw Europy kobiet 2025 dostarczył kibicom ogromnych emocji. Angielki przegrywały z Hiszpanią 0:1, jednak zdołały wyrównać, a o tytule zadecydowała seria rzutów karnych, w której górą były zawodniczki z Wysp.
Lucy Bronze zagrała w tym spotkaniu 105 minut. Opuściła boisko z powodu urazu kolana, ale dopiero po końcowym gwizdku wyjawiła, z jakim poświęceniem walczyła przez cały turniej.
– Tak naprawdę grałam przez cały turniej ze złamaną kością piszczelową, ale nikt o tym nie wiedział – powiedziała Bronze po meczu.
33-letnia obrończyni rozegrała na mistrzostwach łącznie 598 minut. Dłużej na boisku w barwach Anglii przebywały jedynie Keira Walsh, Alex Greenwood i bramkarka Hannah Hampton. Bronze była więc jedną z liderek zespołu.
W ćwierćfinałowym starciu ze Szwecją, mimo bólu, rozegrała pełne 120 minut i pewnie wykonała jeden z rzutów karnych w decydującej serii, zapewniając swojej drużynie awans do półfinału.
Z dorobkiem 140 występów w reprezentacji Anglii Bronze jest jedną z najbardziej doświadczonych piłkarek w historii kadry. Zdobyła już dwa tytuły mistrzyni Europy: pierwszy w 2022 roku, drugi właśnie teraz.
Źródło: BBC, Meczyki.pl
Lech szykuje się na Lechię. Możliwy debiut nowego zawodnika
Po falstarcie w Ekstraklasie Lech Poznań spróbuje w sobotę odnieść pierwsze ligowe zwycięstwo. W wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk może pomóc zawodnik, który jeszcze nie rozegrał meczu w nowych barwach. Trener Niels Frederiksen uchylił rąbka tajemnicy w sprawie składu w rozmowie z mediami.
Nowi zawodnicy coraz bliżej debiutu
Lech Poznań nie najlepiej rozpoczął sezon na krajowym podwórku. W meczu o Superpuchar Polski przegrał z Legią Warszawa 1:2, a kilka dni później został rozbity przez Cracovię 1:4 w pierwszej kolejce Ekstraklasy.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
Kibice mieli prawo do niepokoju, jednak sytuację uspokoiło efektowne zwycięstwo w eliminacjach Ligi Mistrzów. Wygrana 7:1 z Breidablik Kopavogur pozwoliła „Kolejorzowi” myśleć już o co najmniej fazie ligowej Ligi Konferencji Europy.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
Teraz drużyna z Poznania chce w końcu zapunktować w lidze. W sobotni wieczór zmierzy się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Przed meczem głos zabrał trener Niels Frederiksen, który zdradził kilka istotnych informacji dotyczących kadry meczowej.
– Na sto procent gotowy do udziału w tym spotkaniu będzie Antonio Milić, myślę, że do naszej dyspozycji pozostanie także Antoni Kozubal. W dalszym ciągu monitorujemy sytuację Afonso Sousy, więcej dowiemy się po dzisiejszych zajęciach. Luis Palma z kolei uda się z nami do Gdańska i znajdzie się w naszym szerokim składzie, natomiast za tydzień na starcie z Górnikiem to samo czeka drugiego z nowych piłkarzy, Pablo Rodrigueza – wyjaśnił szkoleniowiec Lecha.
Frederiksen zaznaczył również, że nie planuje wielu zmian względem ostatniego meczu w europejskich pucharach. Wyjściowa jedenastka ma pozostać w dużej mierze zbliżona do tej, która rozprawiła się z mistrzem Islandii.
– Prawdopodobnie czekają nas jakieś zmiany w składzie w porównaniu do spotkania z Breidablikem, ale raczej nie przewiduję pięciu czy sześciu korekt w wyjściowej jedenastce. Może porotujemy nieco więcej przy okazji rewanżu na Islandii, ale teraz raczej się to nie wydarzy – przyznał Duńczyk.
Mecz Lechii z Lechem zaplanowano na sobotni (26 lipca) wieczór. Start spotkania o 20:15.
Źródło: Lech Poznań
Lider defensywy Legii na celowniku Anderlechtu. Trwają rozmowy
Steve Kapuadi może wkrótce opuścić Legię Warszawa. Według belgijskich mediów, środkowy obrońca znalazł się na celowniku Anderlechtu Bruksela, który ma być gotów zapłacić za niego 1,5 mln euro. Dla stołecznego klubu byłaby to poważna strata przed kluczową częścią sezonu.
Kapuadi blisko transferu do Belgii?
Steve Kapuadi wyrósł na filar defensywy Legii Warszawa. Już w poprzednim sezonie był pewnym punktem zespołu, a kiedy tylko był zdrowy, zaczynał mecze w podstawowym składzie. Obecna kampania nie zmieniła jego statusu. 27-latek rozegrał wszystkie dotychczasowe spotkania w pełnym wymiarze czasowym.
Legia może jednak stracić swojego kluczowego obrońcę. Jak poinformował na platformie X belgijski dziennikarz Sacha Tavolieri, Anderlecht Bruksela jest poważnie zainteresowany sprowadzeniem Kapuadiego. Klub z Brukseli ma oferować za niego 1,5 miliona euro, a sam piłkarz miałby podpisać trzyletni kontrakt.
🚨🟣 EXCLUSIVE: RSC Anderlecht have made a three-year contract offer for Steve Kapuadi in recent days. Mauves considers the Congolese as one of the concrete options for left CB position.
— Sacha Tavolieri (@sachatavolieri) July 26, 2025
💰 A deal with Legia Varsovie is estimated around €1.5M.
⏳ Wait&See. #mercato #RSCA #JPL pic.twitter.com/VnBSCRnNQg
Nie jest to całkowite zaskoczenie. Już od kilku miesięcy pojawiały się doniesienia, że Kapuadi może opuścić Warszawę latem 2025 roku. Najnowsze informacje sugerują, że ten scenariusz może się ziścić.
Anderlecht to czwarty zespół poprzedniego sezonu belgijskiej ekstraklasy. Podobnie jak Legia, rywalizuje obecnie w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy.
Źródło: Sacha Tavolieri
Kibice Legii zawieszają swój protest. „Jak widać, presja ma sens”
Kibice Legii Warszawa postanowili zawiesić swój protest. Z opublikowanego komunikatu dowiadujemy się, że są oni zadowoleni z działań klubu podjętych na rynku transferowym.
Przed kilkoma tygodniami w kibicowskiej społeczności Legii Warszawa można było zaobserwować duże niezadowolenie. Na początku lipca na profilu „Nieznani Sprawcy” pojawił się komunikat, w którym przekazano informację o zawieszeniu dopingu na domowych meczach Legii Warszawa. W ten sposób kibice chcieli wywrzeć presję na władzach klubu, by dokonano transferów.
Podczas trwającego okna transferowego Legia Warszawa dokonała 3 wzmocnień. Do drużyny dołączyli Mileta Rajović, Petar Stojanović i Arkadiusz Reca. To wystarczyło, by kibice odwołali swój protest. W tej sprawie w piątek pojawił się nowy komunikat, z którego dowiadujemy się, że strajk jest uznany za zawieszony. To jednak nie oznacza, że ultrasi przestają domagać się więcej. Nadal chcą wywierać presję na władzach klubów, jednak teraz twierdzą, że ich oczekiwania zostały częściowo spełnione.
„Drodzy Kibice!
Czas na parę słów z naszej strony. Powiedzieliśmy wspólnie A i trzeba było powiedzieć B. Rozpoczynając nasz „strajk ostrzegawczy” informowaliśmy dość jasno i klarownie – domagamy się transferów. Domagaliśmy się, aby drużyna została wzmocniona na miarę naszych aspiracji, by klub sięgnął nieco głębiej do kieszeni i dał sobie szansę na walkę o mistrzostwo.
Nie będziemy oceniać transferów od strony „piłkarskiej”, bo nie mamy do tego odpowiednich kompetencji-wierzymy, że zmiany, które w ostatnim czasie objęły pion sportowy są zmianami na lepsze. Wiemy jedno: transfery się pojawiły, pieniądze zostały wydane. Czy jest to gwarancją sukcesów i wspaniałej gry naszej drużyny? Wiadomo, że nie, ale nikt przy zdrowych zmysłach na takie gwarancje nie liczył.
Jak widać, presja ma sens. Brak dopingu, fatalna frekwencja i fatalna sprzedaż karnetów z pewnością podziałały na wyobraźnię zarządu. Jako kibice mamy prawo w ten sposób wywierać presję na klub, któremu poświęcamy się od A do Z. Mamy prawo i obowiązek „patrzeć na ręce” i walczyć o coś więcej dla tak wielkiego klubu, jakim jest Legia.
Mało tego, nie zamierzamy przestać domagać się więcej. Nie zamierzamy przestać wywierać presji. Jednak uczciwie stawiając sprawę – ruchy, których oczekiwaliśmy, zostały przynajmniej częściowo wykonane i wyglądają na bardziej przemyślane niż bywało to wcześniej.
W związku z tym zawieszamy nasz „strajk ostrzegawczy”. Liczymy, że razem z drużyną i nowym trenerem będziemy walczyć o najwyższe cele. Liczymy też, że zarząd klubu z właścicielem na czele nie zachowają się po dziadowsku i nie uznają, że w takim razie „już wystarczy”. Z pełną świadomością oświadczamy, że protest zostaje ZAWIESZONY, bo do ideału nadal daleko. Jednak cieszymy się, że nasze działania przyniosły skutek. Jedziemy mocno po swoje!”