Ismaheel zaskakuje w Poznaniu. „Transferowe objawienie” Lecha

Jeszcze kilka tygodni temu jego przyjście do Lecha Poznań budziło wątpliwości. Dziś Taofeek Ismaheel wyrasta na jedno z najciekawszych wzmocnień mistrza Polski. Portal KKSLech.com nie krył uznania dla dyspozycji Nigeryjczyka.

Zaskakujący transfer

Lech sięgnął po Ismaheela w ostatnich dniach letniego okna transferowego. Decyzja o sprowadzeniu zawodnika z Górnika Zabrze była zaskoczeniem. W Zabrzu skrzydłowy nie potrafił ustabilizować formy i często zawodził w kluczowych momentach.

Imponował szybkością i dryblingiem, ale brakowało mu skuteczności oraz precyzji w ostatnim podaniu. Mimo to w Poznaniu postawiono na jego potencjał. Zarząd i sztab trenerski uznali, że przy odpowiednim wsparciu 25-latek może wreszcie rozwinąć skrzydła. Jak się okazuje, mieli rację.

Mocny start w nowym klubie

Ismaheel z miejsca wkomponował się w drużynę Nielsa Frederiksena. Z meczu na mecz czuje się coraz pewniej, co najlepiej potwierdził występ przeciwko Rapidowi Wiedeń w Lidze Konferencji. W wygranym 4:1 spotkaniu skrzydłowy zanotował gola i asystę.

– Taofeek Ismaheel jest na razie transferowym objawieniem. Robi wiatr z przodu, napędza ataki na prawej stronie, coraz lepiej czuje się po zejściach do środka pola. Wczoraj, w swoim piątym występie w Lechu Poznań, zaliczył drugą asystę i strzelił premierowego gola. Warto dodać, że był to europejski debiut 25-latka – oceniono w portalu KKSLech.com.

Jeśli forma Nigeryjczyka się utrzyma, Lech może rozważyć jego wykup z Górnika Zabrze. W umowie między klubami wpisano kwotę 1,2 miliona euro. Na razie to jednak scenariusz odległy.

Na ocenę całej transakcji przyjdzie jednak jeszcze czas. Po powrocie do zdrowia innych skrzydłowych, czyli Walemarka i Hakansa zapewne rywalizacja znacząco się zaostrzy.

Źródło: KKSLech.com

Probierz i Michniewicz na liście kandydatów do objęcia reprezentacji Chin

Nazwiska Michała Probierza i Czesława Michniewicza pojawiły się w chińskich mediach jako potencjalnych kandydatów do objęcia tamtejszej kadry narodowej. Federacja prowadzi rozmowy z kilkunastoma szkoleniowcami.

Egzotyczne kierunki na celowniku Probierza

Jeszcze niedawno mówiło się o możliwej pracy Michała Probierza w Kazachstanie, teraz 53-letni trener wymieniany jest w kontekście reprezentacji Chin. Były selekcjoner Polski ma znaleźć się w szerokim gronie kandydatów, z którymi azjatycka federacja prowadziła w ostatnich tygodniach rozmowy.

W tym samym zestawieniu znalazł się także Czesław Michniewicz, od dłuższego czasu pozostający bez klubu.

Cannavaro odpływa do Uzbekistanu

Dotychczasowym faworytem chińskich mediów był Fabio Cannavaro. Włoch doskonale zna tamtejsze realia. Prowadził GZ Evergrande, pracował w TJ Quanjian, a w 2019 roku tymczasowo kierował reprezentacją Chin. Jeszcze niedawno wydawał się głównym kandydatem, ale jego przyszłość jest już przesądzona.

Cannavaro zostanie selekcjonerem Uzbekistanu, gdzie ma zarabiać ponad milion euro rocznie. Dla porównania, w Chinach mógłby liczyć na kontrakt rzędu pół miliona.

Chińska federacja nie ogłosiła jeszcze nazwiska nowego selekcjonera. Tamtejsze media donoszą, że rozmowy wciąż trwają, a lista kandydatów obejmuje zarówno trenerów z Europy, jak i z Ameryki Południowej.

Źródło: cj.sina.com.cn, weszlo.com

Jan Urban tłumaczy brak powołania dla Pietuszewskiego. „Oby okazał się polskim Laminem Yamalem”

Selekcjoner reprezentacji Polski ogłosił listę powołań na październikowe mecze kadry. Najwięcej dyskusji wywołał brak Oskara Pietuszewskiego. Jan Urban wyjaśnił, dlaczego 17-letni talent Jagiellonii Białystok musi jeszcze poczekać na swoją szansę.

Małe zmiany w kadrze

Urban nie zdecydował się na rewolucję. W porównaniu z poprzednim zgrupowaniem z listy wypadli kontuzjowani Nicola Zalewski i Adam Buksa. Ich miejsca zajęli Michał Skóraś oraz Kacper Kozłowski. Nową twarzą jest też Kacper Tobiasz, choć selekcjoner zaznaczył, że bramkarz Legii został powołany wyłącznie do treningów.

– Wspomniałem o dwóch nowych zawodnikach, mimo że tak naprawdę jest ich trzech, bo tym razem jako czwartego bramkarza powołałem Kacpra Tobiasza z Legii Warszawa w miejsce Bartosza Mrozka z Lecha Poznań. Zastrzegam bowiem z góry, że w kadrze na spotkania ten czwarty golkiper nie będzie uwzględniony. Jest on do pomocy, aby była większa płynność treningu – wyjaśnił Urban w rozmowie z Goal24.pl.

Pietuszewski na razie pod obserwacją

Najgorętszym tematem okazał się jednak brak Oskara Pietuszewskiego. 17-letni pomocnik Jagiellonii błyszczy w Ekstraklasie i europejskich pucharach, dlatego wielu ekspertów spodziewało się jego powołania do dorosłej kadry. Urban podkreśla jednak, że decyzja była przemyślana.

– Oskar Pietuszewski też był pod obserwacją. Oby ten 17-latek okazał się polskim Laminem Yamalem. Powiem szczerze – ja podziwiam tego chłopaka, bo ma predyspozycje na naprawdę świetnego piłkarza i już broni się grą w lidze i europejskich pucharach. Dodatkowe obciążenia i emocje związane z powołaniem do pierwszej reprezentacji nie są jednak Pietuszewskiemu w tym momencie potrzebne. Stąd taka, a nie inna decyzja – wyjaśnił selekcjoner.

Urban dodał, że młody zawodnik dostanie szansę w młodzieżówce, gdzie czekają go trudniejsze mecze niż we wrześniu.

– Będzie mógł się sprawdzić w młodzieżówce w trochę trudniejszych meczach niż we wrześniu, ale ktoś z boku – ktoś bardziej doświadczony od tego utalentowanego nastolatka – musi czuwać, aby nie był eksploatowany za mocno – zaznaczył.

Źródło: Goal24.pl

FIFA ujawnia ceny biletów na finał mundialu 2026. Trzeba wydać kosmiczną kwotę za najtańszą wejściówkę

FIFA ogłosiła ceny biletów na finał Mistrzostw Świata 2026. Wejściówki osiągają astronomiczne kwoty. Najtańsza kosztuje ponad dwa tysiące dolarów. Kibice już teraz łapią się za głowy.

Mundial w cieniu komercjalizacji

Nie ma drugiego wydarzenia sportowego, które przyciągałoby tak wielką uwagę jak finał piłkarskich mistrzostw świata. To kulminacyjny moment imprezy, którą w 2026 roku wspólnie zorganizują Stany Zjednoczone, Kanada i Meksyk. FIFA stawia jednak na komercję, sprawdzając, jak daleko może przesunąć granicę cen.

Podobnie jak przy Klubowych Mistrzostwach Świata, federacja ustaliła stawki na najwyższym możliwym poziomie, testując siłę portfeli kibiców.

MetLife Stadium areną finału

Decydujące spotkanie turnieju zostanie rozegrane na MetLife Stadium w East Rutherford (New Jersey). Obiekt mieszczący ponad 82 tysiące widzów stanie się miejscem najbardziej prestiżowego meczu w piłce nożnej, 104. w trakcie całego mundialu.

FIFA ujawniła ceny na dziewięć miesięcy przed finałem. Najtańszy bilet kosztuje 2030 dolarów, czyli około 7358 złotych. Co istotne, nie przewidziano żadnych ulg, nawet dla osób z niepełnosprawnościami.

Luksus kosztuje

Kwoty rosną wraz z kategorią miejsca. Trzecia kategoria to 2790 dolarów (ok. 10 100 zł), a pierwsza sięga 6730 dolarów (ok. 24 400 zł). I to jeszcze nie koniec, bo FIFA zastrzega, że ceny będą dynamiczne. Mogą spadać przy mniejszym popycie, ale też rosnąć nawet o kilkaset procent w przypadku dużego zainteresowania.

Mundial z rekordową liczbą 48 reprezentacji wystartuje 11 czerwca 2026 roku. Kibice z całego świata już teraz rezerwują bilety lotnicze i noclegi, ale dla wielu wejściówki na finał mogą okazać się finansowo nieosiągalne.

Źródło: FIFA

fot. FIFA

Wojciech Szczęsny po meczu z Sociedad: „Nie potrafię się cieszyć”

Wojciech Szczęsny wrócił do bramki Barcelony i rozegrał pełne 90 minut w starciu z Realem Sociedad. Jego drużyna zwyciężyła 2:1, ale Polak w pomeczowej wypowiedzi zaskoczył szczerością ws. cieszenia się z gry.

Powrót między słupki

Kontuzja Joana Garcii odniesiona w spotkaniu z Realem Oviedo otworzyła Szczęsnemu drogę do gry. Hiszpan zmaga się z urazem kolana i czeka go kilkutygodniowa przerwa. Hansi Flick postawił więc na byłego reprezentanta Polski, który w niedzielę poprowadził Dumę Katalonii w meczu z Realem Sociedad.

Barcelona wygrała 2:1, choć nie obyło się bez nerwów. Goście objęli prowadzenie po golu Álvaro Odriozoli, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Jules Koundé. W drugiej połowie decydujące trafienie dołożył Robert Lewandowski.

Szczęsny o koledze z zespołu

Dla Polaka był to powrót do gry w barwach Barcelony.Golkiper nie mówił jednak o swojej satysfakcji, lecz o koledze, którego kontuzja otworzyła mu drogę do składu.

— Nie mów mi, że dziś jestem szczęśliwy, bo jest mi smutno z powodu Joana Garcii i tego, co mu się stało. „Szczęśliwy” to nie było odpowiednie słowo. Wróciłem do gry w Barcelonie i mógłbym się cieszyć, jasne. Ale nie potrafię przez kontuzję Joana — powiedział w rozmowie z Mundo Deportivo.

— Mam nadzieję, że wkrótce wróci do bramki, bo to tam na długo jest jego miejsce. Chcę, by dalej bronił naszych barw — dodał.

Czas na Ligę Mistrzów

Po ligowej wygranej nad Sociedad, Barcelona szykuje się na dużo trudniejsze wyzwanie. Już 1 października na Camp Nou przyjedzie Paris Saint-Germain na hitowe starcie Ligi Mistrzów.

Źródło: Mundo Deportivo, Meczyki.pl

Złota Piłka dla Lewandowskiego wciąż możliwa? Polak poleci do Paryża w tej sprawie

Od sezonu 2019/20 minęło już sporo czasu, ale temat niewyróżnienia Roberta Lewandowskiego Złotą Piłką nadal wraca. Mateusz Święcicki w programie na kanale Meczyków zapowiedział, że osobiście uda się do Paryża, aby porozmawiać z przedstawicielami France Football. Również Roman Kołtoń uważa, że sprawa wcale nie jest zamknięta.

Wraca temat nagrody dla Lewandowskiego

W poniedziałek po raz pierwszy w karierze Złotą Piłkę odebrał Ousmane Dembele. Z tej okazji w przestrzeni medialnej ponownie zaczęto przypominać rok 2020. Wówczas nagroda nie została przyznana z powodu pandemii. Wówczas murowanym faworytem do zwycięstwa był Robert Lewandowski, co potwierdzały zarówno liczby, jak i opinie ekspertów.

Mateusz Święcicki, komentator Eleven Sports, zapowiedział, że zamierza osobiście poruszyć temat w stolicy Francji.

— Zamierzam się wybrać do Paryża z kamerą, zwłaszcza dlatego, że mój kolega jest pracownikiem France Football i spróbować rozpocząć kiszoterię, popytać naczelnego, porozmawiać. Mamy wypowiedź Leo Messiego, który w 2021 roku mówił do Lewandowskiego: „Byłeś najlepszy rok temu, powinieneś tę nagrodę dostać” — stwierdził Święcicki.

Komentator dodał, że w jego opinii decyzja o wręczeniu Lewandowskiemu zaległej Złotej Piłki mogłaby zapaść pod presją zewnętrzną.

— To nie jest wstyd, żeby ktoś się zreflektował. Ja myślę, że gdyby była presja zewnętrzna, gdybyśmy byli mocniejsi w strukturach… — podkreślił.

Podobnego zdania jest Roman Kołtoń z „Prawdy Futbolu”. Dziennikarz uważa, że temat wcale nie jest zamknięty.

— Spojrzałem w liczby plebiscytu UEFA, gdzie zagłosowało 54 lub 55 elektorów. Lewandowski wygrał go jakąś miażdżącą przewagą. Gdyby na koniec France Football podjęło decyzję, że to był rok Lewandowskiego, wręczmy mu Złotą Piłkę. Naczelny wtedy wszedłby na Camp Nou i wręczył mu ją albo zaprosił go do Paryża. Ja ci mówię, że nowy naczelny może to zrobić. Wiesz dlaczego? Będzie chciał powiedzieć, że tamten naczelny się pomylił — stwierdził Kołtoń.

Źródło: Meczyki.pl

Bartosz Salamon po miesiącu w nowym klubie. Już go doceniają

Ledwie miesiąc temu Bartosz Salamon zamienił Lecha Poznań na Carrarese, a już zdążył wyrobić sobie świetną opinię wśród włoskich działaczy. Dyrektor sportowy i trener zgodnie podkreślają, że Polak wniósł do drużyny spokój, charakter i doświadczenie, których im brakowało.

Trudne pożegnanie z Kolejorzem

Odejście 34-letniego stopera z Bułgarskiej było szeroko komentowane. Kibice Kolejorza zastanawiali się, czy Niels Frederiksen nie popełnił błędu, rezygnując z obrońcy, który przez lata był liderem defensywy.

Tym bardziej że Lech zmaga się z kontuzjami, a Mateusz Skrzypczak wciąż nie odnalazł się w nowej roli.

Salamon szybko wpasował się w zespół z Serie B. Włosi chwalą jego podejście i wpływ na drużynę.

— Bartosz przyszedł, pokazując wielką pokorę. Nie wywyższa się swoim bagażem doświadczeń. Wnosi doświadczenie i charyzmę. My szukaliśmy obrońcy, który dzięki swojemu wzrostowi będzie mógł odegrać ważną rolę w defensywnych i ofensywnych stałych fragmentach gry. U niego dostrzegliśmy to wszystko — ocenił Iacopo Pasciuti, dyrektor sportowy Carrarese, w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Zaufanie od trenera

Trener Antonio Calabro również nie szczędził pochwał.

— Bardzo się cieszę z tego, jak nam się zaprezentował. Przyszedł w dobrej kondycji fizycznej. Szybko wkomponował się w drużynę pod każdym względem, jakby był u nas już w minionym sezonie — zaznaczył szkoleniowiec.

Były stoper Lecha podpisał dwuletni kontrakt ważny do czerwca 2027 roku. Wartość rynkowa Polaka według portalu Transfermarkt wynosi 300 tysięcy euro.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.