Bednarek a fazer o primeiro 🔥#sporttvportugal #TAÇAnaSPORTTV #taçadeportugal #cdceloricense #fcporto pic.twitter.com/txWJ3sTCW8
— sport tv (@sporttvportugal) October 18, 2025
Michał B
UEFA odrzuciła wniosek Eintrachtu Frankfurt. Kibice nie pojadą na mecz z Napoli
Eintracht Frankfurt nie rozegra wyjazdowego meczu Ligi Mistrzów z Napoli na neutralnym terenie. UEFA odrzuciła wniosek niemieckiego klubu, który domagał się zmiany miejsca spotkania po tym, jak lokalne władze w Neapolu zakazały wstępu kibicom gości na Stadio Diego Armando Maradony.
UEFA nie zgodziła się na zmianę miejsca meczu
Spotkanie Napoli – Eintracht Frankfurt w czwartej kolejce fazy zasadniczej Ligi Mistrzów odbędzie się 4 listopada w Neapolu. Prefekt miasta zakazał sprzedaży około 2500 biletów dla kibiców gości, powołując się na kwestie bezpieczeństwa.
W odpowiedzi niemiecki klub wystąpił do UEFA z wnioskiem o rozegranie meczu na neutralnym stadionie lub przy pustych trybunach. Argumentował to „niedociągnięciami w zakresie bezpieczeństwa i organizacji” na obiekcie włoskiego klubu.
– Podejście związków krajowych do meczów wysokiego ryzyka stało się realnym problemem dla europejskiej kultury kibicowskiej i integralności europejskich rozgrywek klubowych. To niedopuszczalne, że w większości miejsc kibice gości są mile widziani, pomimo poważnych wyzwań, podczas gdy w innych kibice gości są po prostu wykluczani przez władze pomimo identycznych okoliczności i ryzyka – przekazał członek zarządu Eintrachtu, Philipp Reschke.
Rosnąca liczba zakazów wstępu
Eintracht zwrócił uwagę, że od pierwszego zakazu udziału kibiców gości w Neapolu w 2023 roku w europejskich rozgrywkach odnotowano już 15 podobnych przypadków.
Klub podkreśla, że takie decyzje wpływają negatywnie nie tylko na atmosferę meczów, ale także na sportową rywalizację.
– Przepisy UEFA nie zapewniają jeszcze klubom, które są jednostronnie dotknięte oficjalnymi zakazami wstępu na stadiony, żadnych środków przeciwdziałania. Zmiana będzie możliwa tylko wtedy, gdy kluby będące gospodarzami będą współodpowiedzialne za oficjalne ograniczenia w przyszłości. W ten sposób dbanie o kwestie bezpieczeństwa nie będzie już jednostronnie dyskryminować kibiców i drużyny gości – zaznaczył Reschke.
UEFA poinformowała, że analizuje rosnącą liczbę podobnych przypadków i rozważa zmianę przepisów. Jednocześnie federacja przypomniała, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa należą do władz lokalnych.
Problem nie tylko we Włoszech
Kwestia ograniczeń dla kibiców gości dotyczy coraz większej liczby klubów. W czwartek Aston Villa poinformowała, że sympatycy Maccabi Tel Awiw nie zostaną wpuszczeni na mecz Ligi Europy 6 listopada. Powodem były obawy policji o bezpieczeństwo publiczne w związku z potencjalnymi protestami.
Dzień później premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer stwierdził jednak, że kibice izraelskiej drużyny nie powinni być wykluczani. Dodał, że mecz w Birmingham powinien odbyć się z ich udziałem.
UEFA w oficjalnym komunikacie podkreśliła z kolei, że chce, aby kibice mogli podróżować i wspierać swoje drużyny. Federacja zaznaczyła także, że mecze muszą odbywać się w bezpiecznym, chronionym i przyjaznym otoczeniu. Dodała również, że „władze lokalne pozostają odpowiedzialne za decyzje dotyczące bezpieczeństwa meczów rozgrywanych na ich terytorium”.
Źródło: UEFA, PAP
Miał trafić do Lecha za grube miliony. Teraz przeniesie się do ligi TOP 5
Ibrahim Diabate najprawdopodobniej pożegna się wkrótce ze szwedzkim GAIS. Napastnik, który latem znalazł się na liście życzeń Lecha Poznań, przyznał w rozmowie z portalem topmercato.com, że jego celem są przenosiny do Ligue 1.
Lech miał go na radarze
Lech Poznań przez wiele miesięcy poszukiwał napastnika, który mógłby zagwarantować drużynie regularne bramki. Ostatecznie klub sięgnął po Yannicka Agnero z Halmstads BK, bijąc przy tym rekord transferowy. Pozyskanie Iworyjczyka kosztowało 2,3 miliona euro, jednak jego występy do tej pory nie zachwycają. 22-latek zagrał w niebiesko-białych barwach sześć razy i nie wyróżnił się niczym szczególnym.
Tymczasem w tej samej lidze błyszczy inny zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej. Ibrahim Diabate w barwach GAIS zdobył w trwającym sezonie już 17 bramek i stał się jednym z najgorętszych nazwisk na skandynawskim rynku.
Jak ujawnił sam piłkarz, jego przygoda w Szwecji dobiega końca. W rozmowie z topmercato.com zdradził, że był bliski przeprowadzki już latem, gdy interesowały się nim kluby z Ligue 1.
– Rozmawiałem nawet z zarządem Le Havre. Miało się udać, ale ostatecznie się nie udało. Taka jest piłka nożna. Kontynuowałem pracę, pojawiły się inne możliwości i tyle. Auxerre ze swojej strony było w bezpośrednim kontakcie z klubem – tłumaczył snajper.
Zawodnik przyznał też, że francuski kierunek kusi go nie tylko sportowo, ale i językowo.
– Poza tym mówię po francusku. Miałbym wiele atutów w adaptacji; tak, bardzo by mi się to podobało. Nie ma konkretnego klubu; interesuje mnie liga. To bardzo dobra liga. Mam lekką preferencję do Francji, ze względu na język, który ułatwiłby mi adaptację. Zobaczymy też, jakie projekty sportowe zostaną zaprezentowane. To dla mnie bardzo ważne. […] Do okna transferowego jeszcze sporo czasu. Zobaczymy, co się wydarzy – dodał.
Lech odpuścił przez cenę
W letnim oknie transferowym Lech faktycznie rozważał sprowadzenie Diabate, jednak temat szybko upadł. GAIS oczekiwał za swojego napastnika około 2,5 miliona euro, co w Poznaniu uznano za zbyt wysoką kwotę.
Źródło: topmercato.com, transfery.info
„Najgorszy trener, z jakim współpracowałem”. Były zawodnik Cracovii przejechał się po Probierzu
Mathias Hebo Rasmussen ostro wypowiedział się o Michale Probierzu. W rozmowie z duńskim Viaplay były piłkarz Cracovii przyznał, że współpraca z polskim szkoleniowcem była dla niego wyjątkowo trudna i rozczarowująca.
Duńczyk nie gryzł się w język
Michał Probierz od kilku miesięcy pozostaje bez pracy po rozstaniu z reprezentacją Polski. Media nie dają jednak o nim zapomnieć. Tym razem za sprawą wypowiedzi byłego podopiecznego. Mathias Hebo Rasmussen, który współpracował z Probierzem w Cracovii w sezonie 2021/2022, w wywiadzie dla Viaplay nie zostawił na nim suchej nitki.
– Mówiąc wprost, to prawdopodobnie najgorszy trener, jakiego kiedykolwiek miałem pod względem taktycznym. Jego zarządzanie drużyną również było beznadziejne. Nie dogadywałem się z nim dobrze. To staroświecki trener – przyznał 30-letni pomocnik, cytowany przez „Przegląd Sportowy”.
Wypowiedź Duńczyka odbiła się szerokim echem, ponieważ dotyczy szkoleniowca, który jeszcze niedawno prowadził reprezentację Polski. Rasmussen nie krył zdziwienia, gdy usłyszał o jego nominacji na selekcjonera.
– Kiedy ja i Otar Kakabadze, który jest jedyną osobą, która pozostała z moich czasów, zobaczyliśmy, że został trenerem reprezentacji Polski, poważnie myśleliśmy, że to ukryta kamera – wspomniał zawodnik Lyngby.
Rasmussen trafił do Cracovii latem 2021 roku i spędził pod wodzą Probierza zaledwie kilka miesięcy. Ich współpraca zakończyła się jeszcze w rundzie jesiennej tamtego sezonu.
W barwach „Pasów” Rasmussen rozegrał 41 spotkań, w których zdobył trzy bramki i zanotował dwie asysty. Po odejściu z Polski wrócił do ojczyzny, gdzie z czasem został kapitanem Lyngby.
Źródło: Viaplay, PS Onet
„Jurek on fire” – tak świętowali piłkarze reprezentacji U-21 [WIDEO]
Freed from desire… „JUREK ON FIRE!”
Tak wracał samolot reprezentacji Polski U-21 po 6:0 ze Szwecją 🇵🇱 pic.twitter.com/3gDP3C6cYI
— Samuel Szczygielski (@SamSzczygielski) October 15, 2025
Adrian Siemieniec szczerze o trudnych początkach kariery. „Musieliśmy prosić babcię o kredyt”
Adrian Siemieniec w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą opowiedział o kulisach swojej drogi do sukcesu. W szczerym wywiadzie ujawnił, że zanim zdobył z Jagiellonią historyczne mistrzostwo Polski, żył w nieustannej niepewności, przenosił się z rodziną z miasta do miasta i musiał ratować się kredytami.
Od dzieciństwa bez ojca do spełnionego trenera
Zanim wzniósł puchar za mistrzostwo Polski, Siemieniec musiał zmierzyć się z trudnym dzieciństwem i dorastaniem bez ojca.
– Wychowywałem się w rodzinie, w której był ojciec, a później już nie. Rodzice się rozwiedli, byłem wychowywany przez dwa domy. To też nie było tak, że ojciec miał bardzo duży wpływ na mnie jako człowieka. Miałem 18 czy 19 lat, gdy straciłem już połowę swojej rodziny: tatę i dziadków od jego strony. Oni umarli. Musiałem bardzo szybko dorosnąć. Mama wychowywała mnie i brata – zdradził w rozmowie na kanale Tomasza Ćwiąkały.
To właśnie dzięki matce i własnej determinacji zdołał utrzymać kurs na marzenia. Jego dzieciństwo to nie treningi w akademiach, lecz podwórkowe mecze i codzienna walka o lepsze jutro. Początek pracy w zawodzie trenera nie miał nic wspólnego z piłkarskim splendorem. Siemieniec przez lata funkcjonował jako asystent, często zmieniając miejsce zamieszkania.
– Czekałem na to, co się z nami wydarzy. W tej historii jako rodzina w ciągu półtora roku trzy razy zmieniliśmy miejsce zamieszkania oraz szkoły i przedszkola. Nie mieliśmy swojego lokum aż do sezonu mistrzowskiego [2023/24]. Przez wszystkie te lata z żoną i rodziną funkcjonowaliśmy w oparciu o wynajmowanie mieszkań. Jeśli zmienialiśmy pracę, cały swój dorobek pakowaliśmy do samochodu i zmienialiśmy całe swoje życie. Zaczynaliśmy wszystko od nowa – wspominał szkoleniowiec Jagiellonii.
Pożyczka od babci
Przyznaje, że wielokrotnie musiał ratować się pożyczkami.
– Gdyby na pewnym etapie żona nas nie wsparła, to byłby problem z organizacją świąt i takich rzeczy. Był też taki moment, kiedy musieliśmy się zwrócić o pomoc do babci, która wzięła dla nas kredyt gotówkowy, żebyśmy mogli pospłacać pewne rzeczy. Wszystko, co musieliśmy kupić do wynajmowanego mieszkania – ujawnił.
Zdarzało się, że każdy nowy początek wiązał się z dodatkowymi kosztami.
– Wchodzisz do takiego mieszkania, musisz zapłacić kaucję. Kaucja plus wynajem to na starcie 6 tys. zł. Nie masz żadnej poduszki finansowej. Wchodzisz, a to mieszkanie jest puste. Dzieci nie mają telewizora. Musisz go kupić. Idziesz i bierzesz najtańszy, jaki jest, ale też 1000 zł musisz zapłacić. Ale nie masz tego tysiąca, bo klub zapłaci dopiero za miesiąc pierwszą wypłatę. Więc bierzesz kredyt czy pożyczkę – stwierdził.
– Masz jedną, drugą, trzecią… Jedziesz do następnego mieszkania, kredyt wisi, w tamtym mieszkaniu dawno cię nie ma, przewozisz te telewizory czy inne sprzęty. Z właścicielami też jest różnie. Czasem kaucję oddadzą, czasem połowę, czasem w ogóle, mimo że nic specjalnego się nie działo. Przecież na kurs UEFA Pro też nie mieliśmy pieniędzy – przyznał.
Siemieniec nie zrezygnował jednak z marzeń. Zdecydował się zaciągnąć kolejny kredyt. Tym razem po to, by ukończyć kluczowy kurs UEFA Pro.
– Byliśmy bardzo wdzięczni i szczęśliwi za tę całą sytuację i szansę, która przed nami stanęła, a dalsza część historii jest już znana. Potem był kredyt gotówkowy, bo pieniędzy kurs UEFA Pro nie było – wspomniał.
To właśnie dzięki tej decyzji został pierwszym trenerem Jagiellonii i doprowadził klub do największego sukcesu w jego historii.
– Na szczęście ta cała historia tak się potoczyła, że bardzo szybko było mi dane ten kredyt spłacić. Były bardzo duże odsetki i ta rata nam bardzo ciążyła. Okazuje się, że to była jedna z lepszych decyzji w naszym życiu – podsumował.
"Gdyby na pewnym etapie żona nas nie wsparła, to byłby problem z organizacją świąt i takich rzeczy. Był też taki moment, kiedy musieliśmy się zwrócić o pomoc do babci, która wzięła dla nas kredyt gotówkowy, żebyśmy mogli pospłacać pewne rzeczy. Wszystko, co musieliśmy kupić do… pic.twitter.com/C6xP4oQdvb
— Tomasz Cwiakala (@cwiakala) October 14, 2025
Źródło: Tomasz Ćwiąkała (YT), Przegląd Sportowy Onet
Piękny gol Tomasza Pieńko. Co za lob! [WIDEO]
TOMASZ PIEŃKO SHOW 🔥🇵🇱
Niesamowity mecz kadry Jerzego Brzęczka! pic.twitter.com/58dDqHbe9n
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 14, 2025
Świetna akcja Pietuszewskiego! Przebiegł niemal całe boisko i wywalczył rzut karny [WIDEO]
Co Pietuszewski akcje zrobił…
Bedzie pożytek miała Polska z tego chłopaka a Jaga ładnie na nim zarobi. pic.twitter.com/AJBR52Xc0h— DekraG (@Dekra1975) October 14, 2025
Bójka przed meczem Litwy z Polską. W ruch poszły stoły i krzesła [WIDEO]
Przed niedzielnym spotkaniem Litwy z Polską w eliminacjach mistrzostw świata doszło do poważnego incydentu z udziałem kibiców obu reprezentacji. Na ulicach Kowna wybuchła awantura, którą dopiero interwencja policji zdołała opanować.
Awantura przed stadionem w Kownie
Polska pokonała Litwę 2:0 po golach Sebastiana Szymańskiego i Roberta Lewandowskiego, jednak jeszcze przed rozpoczęciem meczu doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Na ulicach starli się kibice obu ekip.
Według relacji lokalnych mediów, w ruch poszły stoły, krzesła oraz kwietniki z pobliskich barów i restauracji. Całe zajście zostało zarejestrowane na nagraniu, które szybko obiegło internet.
Awantura przerodziła się w bójkę, a sytuacja wymknęła się spod kontroli. Dopiero przyjazd policji zakończył zamieszki i rozdzielił zwaśnione grupy.
12.10.2025, Lithuania🇱🇹 – Poland🇵🇱, before match Poland attacked Lithuanians. Figth and then police came, click for more here: https://t.co/QD0boespCZ
— Hooligans.cz Official (@hooliganscz1999) October 13, 2025
All in one place. Tap to download.
🔗 https://t.co/FXnrFRpzhv pic.twitter.com/5tfmeK9wTB
Policja interweniowała, ale obyło się bez aresztowań
Funkcjonariusze wylegitymowali uczestników incydentu i nakazali im naprawić wyrządzone szkody. Jak podają litewskie służby, tym razem obyło się bez zatrzymań. Zarówno Polacy, jak i Litwini mogą mówić więc o dużym szczęściu.
Po zakończeniu spotkania nastroje były zupełnie inne. Kibice polskiej reprezentacji pozostali na stadionie, by świętować z zawodnikami i sztabem szkoleniowym.
Litwini zajmują obecnie czwarte miejsce w grupie G z trzema punktami, natomiast Polska z dorobkiem trzynastu oczek utrzymuje się na drugiej pozycji i wciąż liczy się w walce o awans na mistrzostwa świata.
Źródło: Hooligans.cz (X)
Historyczny dzień dla Republiki Zielonego Przylądka. Awans na mundial i świętowanie do rana [WIDEO]
Republika Zielonego Przylądka po raz pierwszy w historii awansowała na mistrzostwa świata. Po wygranej 3:0 z Eswatini piłkarze i kibice eksplodowali radością, a stadion w Praii zamienił się w wielkie święto futbolu.
Zwycięstwo, które dało spełnienie marzeń
Kabowerdeńczycy przystępowali do poniedziałkowego meczu z Eswatini, wiedząc, że tylko zwycięstwo zapewni im awans. Trener i zawodnicy mieli świadomość, że każde potknięcie może otworzyć drzwi Kamerunowi. Presja była ogromna, lecz gospodarze od początku przejęli inicjatywę.
Po trafieniach Dailona Rochy Livramento, Willy’ego Semedo i Stopiry Republika Zielonego Przylądka wygrała 3:0, przypieczętowując historyczny awans. W ten sposób zespół z Atlantyku nie pozwolił Kamerunowi wyprzedzić się w tabeli i zapewnił sobie bilet na mundial.
Eksplozja radości na Estadio Nacional
Gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, w Praii rozpoczęła się prawdziwa fiesta. Już kilka sekund wcześniej rezerwowi wbiegli na murawę, by świętować z kolegami. Arbiter musiał ich na chwilę uspokoić, lecz po ostatnim gwizdku nikt nie powstrzymał emocji.
Piłkarze płakali ze szczęścia, padali sobie w ramiona, a kibice wbiegali na boisko z flagami i szalikami. Wokół rozbłysły race, a śpiewy i tańce trwały do późnej nocy. Dla małego afrykańskiego kraju liczącego nieco ponad pół miliona mieszkańców to spełnienie futbolowego marzenia.
🤯¡PERO QUÉ LOCURA HEMOS VIVIDO!
— Víctor Romero (@Futbolconkarma) October 13, 2025
🦈CABO VERDE🇨🇻 se mete por primera vez en su historia a un Mundial y nosotros nos colamos en su celebración del éxito más grande de la historia de su fútbol.
🤝 @marca pic.twitter.com/hBLxbSViHW
Kabowerdeńczycy w gronie najlepszych
Republika Zielonego Przylądka została 22. reprezentacją, która zapewniła sobie udział w mistrzostwach świata 2026. Dołączyła do takich potęg jak Brazylia, Argentyna, Japonia czy Anglia, a także do innych drużyn z Afryki, Maroka, Tunezji, Egiptu, Algierii i Ghany.
We wtorek do grona uczestników mundialu mogą dołączyć kolejne afrykańskie ekipy, w tym Senegal, Nigeria, RPA, DR Konga, Benin, Wybrzeże Kości Słoniowej i Gabon.
Źródło: MARCA, X, Meczyki.pl
Polska coraz bliżej baraży. Realna szansa na pierwszy koszyk
Reprezentacja Polski po październikowych meczach eliminacyjnych jest bardzo blisko zapewnienia sobie udziału w barażach o awans do mistrzostw świata. Choć bezpośredni awans wydaje się mało prawdopodobny, biało-czerwoni wciąż mogą powalczyć o mundial w 2026 roku.
Drugie miejsce w grupie coraz bliżej
Po rozegranych spotkaniach Polska umocniła się na pozycji wicelidera swojej grupy eliminacyjnej. Do pierwszej Holandii traci wprawdzie kilka punktów, ale przede wszystkim aż 13 goli różnicy, co praktycznie przekreśla szanse na zajęcie pierwszego miejsca. Aby odwrócić losy rywalizacji, Polacy musieliby nie tylko pokonać Holendrów, ale też liczyć na ich wpadkę z Litwą. Jest to oczywiście mało realny scenariusz.
Drugie miejsce oznacza jednak przepustkę do baraży, w których zagra szesnaście drużyn: dwanaście z drugich miejsc w grupach i cztery z Ligi Narodów. Uczestnicy baraży zostaną podzieleni na cztery koszyki. W półfinałach zmierzą się ze sobą reprezentacje z koszyków pierwszego i czwartego oraz drugiego i trzeciego. Od razu zostaną też wylosowane potencjalne pary finałowe. Zwycięzcy czterech finałów uzyskają awans na mistrzostwa świata.
Polska znajduje się obecnie w drugim koszyku, lecz ma realne szanse na awans do pierwszego. Strata do znajdującej się tam Walii wynosi zaledwie trzy punkty. Kluczowy dla tej rywalizacji będzie wynik meczu Wyspiarzy z Belgią.
Dlaczego pierwszy koszyk jest tak ważny
Zajęcie miejsca w pierwszym koszyku ma ogromne znaczenie. Daje nie tylko szansę na grę z teoretycznie słabszymi przeciwnikami, lecz także zapewnia prawo do rozgrywania zarówno półfinału, jak i ewentualnego finału baraży na własnym stadionie.
Na ten moment potencjalnymi rywalami Polski mogłyby być drużyny takie jak Rumunia, Słowacja, Słowenia czy Albania. Sytuacja wciąż jednak jest dynamiczna. Spadkiem do trzeciego koszyka zagrożeni są między innymi Czesi, którzy stracili punkty po porażce z Wyspami Owczymi.
Po niedzielnych meczach w pierwszym koszyku znajdują się Włochy, Turcja, Ukraina i Walia. W grze o mundial pozostają również Szkocja, Węgry, Szwecja, Macedonia Północna, Irlandia Północna i Andora. Faza grupowa eliminacji zakończy się w listopadzie, natomiast baraże zaplanowano na marzec.

Źródło: Football Meets Data
Burza w Barcelonie. Flick straci posadę przez konflikt z Yamalem?
W FC Barcelonie narasta napięcie. Hiszpańskie media donoszą, że Hansi Flick może odejść po sezonie, a powodem mają być jego napięte relacje z Lamine Yamalem. Sprawa sięgnęła najwyższych szczebli klubu i według Joana Fontesa zachwiała pozycją niemieckiego szkoleniowca.
Konflikt, który wyszedł poza szatnię
Po dwóch kolejnych porażkach Barcelona znalazła się w kryzysie nie tylko sportowym, lecz także wewnętrznym. Jak donosi Joan Fontes, źródłem zamieszania stała się sytuacja sprzed meczu z PSG. Lamine Yamal spóźnił się na jedną z sesji treningowych, a Flick konsekwentny w kwestiach dyscypliny, postanowił usunąć 18-latka z wyjściowego składu.
Decyzja trenera miała zostać odebrana z mieszanymi emocjami. Niemiec próbował tłumaczyć ją względami zdrowotnymi zawodnika, jednak jego stanowisko podważyli ludzie z otoczenia Joana Laporty. Według medialnych doniesień, Alejandro Echevarría bliski współpracownik prezydenta, miał zasugerować Deco, by przekonał Flicka do cofnięcia decyzji i przywrócenia Yamala do podstawowego składu.
Presja ze strony władz klubu przyniosła efekt. Młody piłkarz zagrał przeciwko PSG, lecz to tylko pogłębiło pęknięcie w zespole.
Utrata autorytetu i rozczarowanie w szatni
Zawodnicy Barcelony mieli odczytać działania władz jako wyraźne podważenie pozycji Flicka. W ich oczach trener stracił część autorytetu, który wcześniej budował konsekwencją i zasadami. Decyzja o występie Yamala została odebrana jako przykład nierównego traktowania.
Fontes podkreśla, że Flick rozczarowany całym zamieszaniem, miał opuścić klubowe rozmowy i udać się do ojczyzny, by „zebrać myśli” i odzyskać spokój.
Według hiszpańskich źródeł, napięcie wokół Flicka osiągnęło taki poziom, że szkoleniowiec rozważa odejście po zakończeniu sezonu. Część działaczy zaczęła już analizować potencjalne kandydatury jego następców. Na liście nazwisk, które pojawiły się w wewnętrznych rozmowach, są między innymi Sylvinho i Giovanni van Bronckhorst.
Cisma en Can Barça
— Dongcast (@JoanFontes) October 12, 2025
Por primera vez, la jeraquía de Flick se pone en entredicho y una mano negra en la dirección deportiva modifica una decisión protocolaria del técnico alemán.https://t.co/r4vpdbV4hS
Źródło: Joan Fontes
Świetny doping Polaków na Litwie. Piłkarze podziękowali kibicom [WIDEO]
BRAWO! ❤️ Dziękujemy, że byliście z nami!
Wygrywamy w Kownie! pic.twitter.com/MK5p0NKGs8— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) October 12, 2025
Niebywałe! Sebastian Szymański z golem bezpośrednio z rzutu rożnego [WIDEO]
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋 🤯
Sebastian Szymański bezpośrednio z rzutu rożnego 😍 Coś pięknego!
🔴 📲 OGLĄDAJ #LTUPOL ▶️ https://t.co/PU77AfIcMU pic.twitter.com/yLLPiHbOWm
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 12, 2025