Prezydent Nawrocki w szatni reprezentacji Polski! Pogratulował zwycięstwa i wykrzyczał: „Kto wygrał mecz?!” [WIDEO]

W szatni reprezentacji Polski po meczu z Finlandią pojawił się Karol Nawrocki. Prezydent RP pogratulował polskim piłkarzom zwycięstwa i podziękował za postawę na boisku.




Za nami wrześniowa przerwa reprezentacyjna. Podczas pierwszego zgrupowania pod okiem Jana Urbana Biało-Czerwoni rozegrali 2 spotkania w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2026. Najpierw Polacy zremisowali 1:1 z Holandią, a następnie w niedzielę pewnie pokonali Finlandię 3:1.

Karol Nawrocki w szatni reprezentacji Polski

Po meczu z Finlandią w szatni reprezentacji Polski pojawił się Karol Nawrocki, co pokazały kamery „Łączy Nas Piłka”. Prezydent RP wygłosił krótką przemową, a także każdemu z osobna uścisnął dłoń. Zaintonował również przyśpiewkę, wykrzykując: „Kto wygrał mecz?!”.

– Ja po prostu gratuluję i wiem, że dzisiaj wielką dumą nas wszyscy i cały nasz naród napełniliście tym zwycięstwem. Ja pierwszy raz jestem jako Prezydent na meczu piłkarskim i bardzo dziękuję, że mogłem z wami, drodzy państwo, zadebiutować i cieszyć się tym zwycięstwem. Wygrała Polska, to jest bardzo ważne i serdecznie dziękuję. Zawsze możecie na mnie liczyć – przekazał Karol Nawrocki.

Ja grałem tylko w A-Klasie, więc się nie porównuję, ale zawsze na polskiego Prezydenta możecie liczyć i to chciałem wspaniałemu trenerowi i naszym gwiazdom wspaniałym powiedzieć. Wygrała Polska – dodał.

– Krzyknę, tak jak w A-Klasie krzyczałem: Kto wygrał mecz? – zaintonował Prezydent.

Sytuacja Polski w eliminacjach MŚ

Do tej pory Polacy rozegrali 5 spotkań w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2026, w których uzbierali łącznie 10 punktów. Do rozegrania pozostały już tylko 3 mecze. Obecnie liderem jest Holandia (również 10 pkt), a my jesteśmy tuż za nią. Trzecie miejsce należy do Finlandii, czwarta jest Litwa, a ostatnia Malta.





źródło: Łączy Nas Piłka

Raphinha wściekły po wizycie jego syna w Disneylandzie. „Wasi pracownicy są hańbą”

Rodzina Raphinhi odwiedziła ostatnio Disneyland. Wizyta nie potoczyła się jednak najlepiej, o czym Brazylijczyk postanowił powiedzieć w mediach społecznościowych.




Przed kilkoma dniami rodzina Raphinhi odwiedził ostatnio francuski Disneyland. Brazylijczyk zamieścił w mediach filmy oraz zdjęcia obrazujące pewien problem. Widać na nich syna brazylijskiego piłkarza, który chciał przywitać się z jedną z maskotek i zapewne zrobić sobie również zdjęcie. Pracownik przebrany za tę maskotkę ewidentnie unikał interakcji z chłopcem. Jednocześnie inne dzieci bez problemy mogły przytulić się do maskotki.




Całe wydarzenie mocno nie spodobało się Raphinhi, który okrasił swoje materiały mocnymi komentarzami. Zasugerował on, że doszło tu do przejawu rasizmu. Poniżej je cytujemy.

„Wasi pracownicy są hańbą, nie powinni tak traktować ludzi, zwłaszcza dzieci. Powinniście uszczęśliwiać dzieci, a nie je lekceważyć. Wolę mówić, że to było lekceważenie, żeby nie powiedzieć czegoś więcej.”

„Rozumiem zmęczenie ludzi, którzy tam pracują, ale dlaczego wszystkie białe dzieci został przytulone, a mój syn nie był.

„On chciał się po prostu przywitać i przytulić. Na szczęście dla was, on nie rozumie.”

„Paskudna wiewiórka. Nie możesz tego robić z dzieckiem.”

„Jeśli będę w tym Disneyu, to już następnego dnia gazety mogą donieść, że złapię tę wiewiórkę”

„Wódka lała się strumieniami”. Cezary Kulesza komentuje doniesienia holenderskich mediów

Holenderskie media poinformowały o spotkaniu PZPN, na którym „alkohol miał lać się strumieniami”. Do opublikowanych doniesień odniósł się Cezary Kulesza.




Trwa wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Za nami pierwszy mecz przeciwko Holandii. Wyjazdowa potyczka zakończyła się remisem 1:1. W niedzielny wieczór Polacy rozegrają drugie spotkanie. Ich rywalem będzie reprezentacja Finlandii. Spotkanie zostanie rozegrane na Stadionie Śląskim.

PZPN reaguje na holenderskie doniesienia

Przy okazji ostatniego meczu holenderskie media opowiedziały o incydencie z udziałem Polskiego Związku Piłki Nożnej. René van der Gijp przekazał, że 45-osobowa grupa spotkała się w jednej z restauracji. Według doniesień, „wódka lała się strumieniami”. Do spotkania miała dojść dzień przed meczem Holandia-Polska. Do tychże doniesień na łamach „sport.pl” ustosunkował się PZPN, poniżej oświadczenie.

Niektórzy holenderscy dziennikarze najwyraźniej nie potrafią pogodzić się z wynikiem spotkania i w taki sposób dają upust swoim emocjom. Nie zmienia to faktu, że nasza reprezentacja pokrzyżowała im szyki, a nas taki wynik cieszy i utrzymuje bojowe nastroje wokół drużyny. Subiektywna ocena zdarzeń jednego z komentatorów jest nadużyciem i próbą szukania sensacji. Fakty są takie, że dzień przed meczem dla oficjalnej delegacji oraz gości specjalnych zawsze organizowana jest uroczysta kolacja w restauracji – to powszechny zwyczaj w każdej federacji piłkarskiej. Całe spotkanie przebiegało w spokojnej i kulturalnej atmosferze. Każdy uczestnik zamawiał indywidualnie posiłki oraz napoje, a część osób wybrała wino lub koktajle. Delegacja liczyła blisko 50 osób, co naturalnie wymagało zaangażowania kilku kelnerów. Wrażenie „pełnych tac” i obfitości zamówień wynika wyłącznie z liczebności grupy.”




Komentarz Kuleszy

Swój komentarze w tej sprawie przekazał również Cezary Kulesza. Prezes PZPN udzielił głosu na łamach „TVP Sport”. Jego zdaniem była to normalna kolacja, a komentarz holenderskich mediów jest przerysowany.

– To bardzo rozdmuchana afera. Na tę kolację zaproszeni byli Ebi Smolarek oraz dyrektor Polsatu Sport pan Marian Kmita i w sobotę wypowiadali się, że do takiej sytuacji nie doszło. Przedmeczowe kolacje były i będą, najczęściej uczestniczą w nich sponsorzy. W Rotterdamie byliśmy w gronie około 50 osób. Mamy się chować po piwnicach? To była normalna kolacja w restauracji. Posiedzieliśmy, porozmawialiśmy o piłce i wszyscy rozeszliśmy się do miejsc, gdzie byliśmy zakwaterowani. Nie uważam, żeby stało się coś, co trzeba rozdmuchiwać i robić z tego aferyprzekazał Cezary Kulesza.

źródło: sport.pl, TVP Sport

Tymoteusz Puchacz wciąż szuka klubu. Chce go zespół z polskiej I Ligi!

Tymoteuszowi Puchaczowi powoli kończy się czas na znalezienie nowego klubu. Ostatnie plotki sugerują, że możliwe są jego przenosiny na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce.




Od dłuższego czasu kariera Tymoteusza Puchacza nie wygląda zbyt kolorowo. Mimo że formalnie jest on zawodnikiem niemieckiego Holstein Kiel, to do nowego sezonu przygotowywał się indywidualnie. Przez całe letnie okno transferowe prowadził poszukiwania nowego klubu – niestety bezskutecznie.

W ostatnich tygodniach Tymoteusz Puchacz był łączony z przeróżnymi klubami. Mowa tu o takich zespołach jak chociażby Slovan Bratysława, Ludogorets Razgrad, Ferencvaros, Radomiak Radom, Jagiellonia Białystok czy Lech Poznań. Do 6 września 26-latek nie znalazł sobie jednak nowego klubu.

Nowe informacji dotyczące sytuacji Tymoteusza Puchacza przekazał Piotr Koźmiński z „goal.pl”. Według jego informacji, 26-latek trafił na radar Wieczystej Kraków! Koźmiński jednak podkreśla, że transfer może być ciężki do zrealizowania z uwagi na ważny kontrakt zawodnika, za którego trzeba by było zapłacić. Dodatkowo mało prawdopodobnym jest, aby Puchacz chciał trafić na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce, skoro wcześniej odrzucał propozycje z Ekstraklasy.





źródło: goal.pl

Krajobraz po remisie z Holandią. Polska nieznacznie zwiększyła swoje szanse na awans

Remis z Holandią nieznacznie zwiększył szanse reprezentacji Polski na awans do Mistrzostw Świata 2026. Mimo to najbardziej prawdopodobny scenariusz, to gra Polski w barażach.




Za nami debiut Jana Urbana w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Pierwsze spotkanie podczas wrześniowego zgrupowania zakończyło się remisem 1:1 z faworyzowaną Holandią. Jednego gola dla Biało-Czerwonych zdobył Matty Cash. Dla Oranje bramkę strzelił Denzel Dumfries.

Po wczorajszych meczach sytuacja w grupie wygląda następująco. Holandia, Polska i Finlandia mają na swoim koncie po 7 punktów – z tym, że Oranje ma rozegrany o 1 mecz mniej. Na dwóch ostatnich miejscach są Litwa (3 punkty) i Malta (2 punkty).

Jeszcze przed startem rywalizacji jednoznacznym faworytem do wygrania grupy i awansu na Mistrzostwa Świata była Holandia. Po pierwszych meczach nic w tej kwestii się nie zmieniło. Serwis „Football Meets Data” daje Oranje aż 97% szans na wygranie grupy. Polacy mają na to w zaokrągleniu 3% szans. Remis polepszył sytuację Polaków o 1%. Biało-Czerwoni są jednak faworytem do zajęcia 2. miejsca w grupie, które zapewnia grę w barażach (71%) – wczorajszy remis dał dodatkowe 9 punktów procentowych. Finlandia ma na to 26%, a Holandia skromne 3%. Prognozuje się, że kolejne miejsca zajmą kolejno: Finlandia, Litwa i Malta.




Swoje wyliczenia przedstawił również AbsurDB. Według jego danych, na zajęcie 1. miejsca w grupie Holandia ma 94,3% szans, a Polska 5,4%. Jeśli chodzi o baraże, to faworytem w tej grupie są Polacy (74%)

Iga Świątek wyprowadzona z równowagi. Wystarczyło jedno proste pytanie [WIDEO]

Po porażce w US Open Iga Świątek zdecydowanie nie była w najlepszym humorze. Dodatkowo, polską tenisistkę rozdrażniło pytanie zadane przez jednego z dziennikarzy.




Minionej nocy Iga Świątek zakończyła swój udział w tegorocznym US Open. Polska tenisistka odpadła na etapie 1/4 finału. Polkę pokonała Amanda Anisimowa wynikiem 2:0 (6:4, 6:3).

Po wspomnianym meczu odbyła się klasyczna konferencja prasowa. Pojawiła się na niej oczywiście Iga Świątek. Polka nie wydawała się jednak być w najlepszym humorze. Weszła również w polemikę z jednym z dziennikarzy, który rozdrażnił ją pytając, jak bardzo jest zmęczona i czy potrzebuje odpocząć psychicznie.

– Ogólnie rzecz biorąc, ostatnio było dużo tenisa: Wimbledon, podprowadzające turnieje w Ameryce, a teraz to. Jak bardzo jesteś teraz zmęczona? – zapytał dziennikarz.

– Cóż, nie wiem. To nie tak, że moje mecze tutaj były wyczerpujące – odpowiedziała Iga Świątek.

– Czujesz, że potrzebujesz odpocząć psychicznie? Nie mówię o samej porażce.

– Skąd taki pomysł?

– Po prostu się zastanawiam. Dużo się dzieje bez przerwy. Czy czekasz na to, żeby odpocząć?

– Musiałbyś porozmawiać z ludźmi odpowiedzialnymi za kalendarz. A ty potrzebujesz odpocząć psychicznie?

– Słucham?

– Wyglądasz, jakbyś potrzebował odpocząć psychicznie.

– Tak, potrzebuję.

– No to co tutaj robisz?

– Muszę dotrwać do końca tunieju.

– Powodzenia – zakończyła rozmowę Iga Świątek.




Marek Koźmiński ostro o powrocie Kamila Grosickiego. „Dla mnie to kuriozum”

Powrót Kamila Grosickiego do reprezentacji Polski wywołał mieszane odczucia wśród polskich kibiców. Powrót 37-latka nie spodobał się również Markowi Koźmińskiemu, który uważa, że jest to kuriozum.

W trakcie EURO 2024 Kamil Grosicki ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. W czerwcu tego roku odbył się „mecz pożegnalny”. Grosicki rozegrał swój „ostatni mecz” przeciwko Mołdawii w meczu towarzyskim. Niedługo później z reprezentacją pożegnał się Michał Probierz, po czym Kamil Grosicki oznajmił, że jeśli pojawi się taka potrzeba, to może pomóc nowemu selekcjonerowi.




Następcą Michała Probierza został Jan Urban. Nowy selekcjoner zdecydował się powołać Kamila Grosickiego. Decyzja 37-latka o powrocie do reprezentacji wywołała mieszane odczucia. Wiele osób było bardzo zniesmaczonych takim obrotem spraw. Jedną z tych osób jest Marek Koźmiński, który stwierdził, że cała ta sytuacja to kuriozum.

– Dla mnie to kuriozum – rozpoczął Marek Koźmiński.

– Nie rozumiem tej decyzji. Zakładam, że w czerwcu tego roku Kamil chciał się pożegnać z drużyną narodową sam z siebie i nikt na siłę go do tego nie zmuszał, robił to chyba świadomie, prawda? Trzy miesiące temu oklaskiwał go cały stadion, a we wrześniu ponownie przyjeżdża na zgrupowanie. Wygląda to kosmicznie głupio. Mamy go teraz przywitać, a później znowu pożegnać? – skomentował Marek Koźmiński.

– Tak, Kamil na pewno przyda się drużynie jako „joker”. Natomiast sama historia… Jak żyję, czegoś takiego nie widziałem – podsumował.





źródło: WP Sportowe Fakty

Jan Urban chciał powołać Hiszpana z polskimi korzeniami. Wybrał jednak grę dla Hiszpanii

Jan Urban skontaktował się z Yarkiem Gasiorowskim w celu powołania go do reprezentacji Polski. 20-latek zdecydował się na grę dla Hiszpanii.




Yarek Gasiorowski urodził i wychował się w Hiszpanii. Ma on jednak polskie korzenie – jego ojciec jest Polakiem, który w przeszłości wyjechał do Hiszpanii, gdzie poznał swoją żonę. Yarek jest wychowankiem Valencii. W seniorskiej drużynie „Nietoperzy” rozegrał 35 spotkań. Latem tego roku zdecydował się jednak na zmianę klubu, dołączając do PSV Eindhoven.

Od dawna Yarek Gasiorowski uchodzi za duży talent. Jego umiejętności nie umknęły uwadze hiszpańskiej federacji, dla której regularnie grał w różnych kategoriach młodzieżowych. W LaLiga debiutował w wieku 18 lat i szybko zrobiło się o nim głośno. W szczytowym momencie „Transfermarkt” wyceniał go na 15 milionów euro. Ostatnie miesiące były jednak w jego wykonaniu nieco gorsze, co przełożyło się na spadek wartości do 7,5 miliona euro.

Od dłuższego czasu mówiło się o ewentualnej grze Yarka Gasiorowskiego dla reprezentacji Polski. Sam zawodnik jednak regularnie grał dla hiszpańskich młodzieżówek. Otoczenie piłkarza prowadziło jednak narrację, że chce on grać dla Hiszpanii.




Nowe informacje ws. sytuacji Yarka Gasiorowskiego przekazał „Przegląd Sportowy”. Jak się okazuje, z zawodnikiem osobiście skontaktował się Jan Urban. Selekcjoner miał jednak usłyszeć, że Yarek chce tylko i wyłącznie grać dla Hiszpanii. Ostatnio został powołany do reprezentacji Hiszpanii u-21.


źródło: Przegląd Sportowy

Awantura po porażce Interu Miami. Luis Suarez opluł członka sztabu rywali [WIDEO]

Media społecznościowe obiegły nagrania ukazujące skandaliczne zachowanie Luisa Suareza. Urugwajczyk miał opluć jednego z członków sztabu przeciwnego zespołu.

Minionej nocy miał miejsce finał turnieju Leagues Cup. W rozgrywkach udział brały zespoły z MLS oraz ligi meksykańskiej. Po trofeum sięgnęło Seattle Sounders. W wielkim finale piłkarze tego zespołu pokonali naszpikowany gwiazdami Inter Miami wynikiem 3:0.




Tuż po zakończeniu wspomnianego meczu finałowego między obiema drużynami potężnie zaiskrzyło. Szczególnie emocjom dał się ponieść Luis Suarez. Na jednym z nagrań widać, jak Urugwajczyk opluł jednego z członków sztabu Seattle Sounders.

Luis Suarez opluł członka sztabu

Busquets uderzył rywala

Główną rolę w pomeczowej awanturze odegrał Luis Suareza, jednak nie był on jedynym, który dopuścił się skandalicznego zachowania. Inne nagranie pokazuje, jak Sergio Busquets uderzył rywala pięścią w twarz. Siła uderzenia co prawda nie była zbyt duża, jednak sam fakt jest iście skandaliczny.




Wielkie zamieszanie

W sieci pojawiło się również nagranie pokazujące szerszy obraz całej sytuacji. Jak się okazuje, w zamieszeniu i przepychankach udział brało zdecydowanie więcej osób.

Raków chce dokonać wzmocnienia. Na celowniku objawienie tego sezonu Ekstraklasy

Niewykluczone, że Raków Częstochowa dokona jeszcze jakiegoś wzmocnienia na finiszu letniego okna transferowego. Na celowniku tego klubu znalazł się zawodnik, który jest absolutnym objawieniem tego sezonu PKO BP Ekstraklasy.




Z informacji Piotra Koźmińskiego z „goal.pl” wynika, że na celowniku Rakowa Częstochowa znalazł się Jan Grzesik z Radomiaka Radom. Władze częstochowskiego klubu chętnie widziałyby tego zawodnika u siebie, a temat był już sondowany. Radomiak nie zamierza jednak sprzedawać swojej gwiazdy, przez co transfer wydaje się być trudny do zrealizowania.

Jan Grzesik od kilku lat występuje na poziomie Ekstraklasy. Ten sezon jest jednak absolutnie topowy w jego wykonaniu. 30-latek wystąpił we wszystkich 7 meczach tego sezonu, w każdym grając po 90 minut. W dotychczasowych występach strzelił 4 bramki i zanotował 1 asystę.





Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa
źródło: goal.pl

FC Porto wygrywa w hicie ligi portugalskiej! Kibice zachwyceni Janem Bednarkiem. „Jesteś szefem”

Jan Bednarek świetnie rozpoczął przygodę w FC Porto. Kibice portugalskiego klubu są zachwyceni postawą polskiego obrońcy.




Latem tego roku Jan Bednarek zdecydował się na zmianę klubu. Po 8 latach Polak opuścił Southampton. Jego nowym klubem zostało FC Porto, które zapłaciło za transfer 7,5 miliona euro. 29-latek podpisał 4-letni kontrakt.

Bednarek błyskawicznie zadomowił się w wyjściowym składzie FC Porto. W tym sezonie zagrał w każdym z 4 meczów ligi portugalskiej. Za każdym razem wychodził w podstawowym składzie.

Pierwsze mecze Jana Bednarka w Porto wyglądały naprawdę obiecująco. Jednak pierwszy poważny sprawdzian miał miejsce dopiero w sobotę, kiedy „Smoki” mierzyły się w hitowym starciu ze Sportingiem Lizbona. Mecz zakończył się wygraną Porto 2:1.




Jan Bednarek już po pierwszych meczach był bardzo chwalony przez kibiców FC Porto. Jednak po wczorajszym zwycięstwie nad Sportingiem pochwały się jeszcze bardziej nasiliły. Po meczu 29-latek zamieścił wpis w mediach społecznościowych, pod którym znalazło się mnóstwo pozytywnych komentarzy ze strony kibiców. Poniżej cytujemy wybrane z nich.

„Dzięki Bednarek. Świetny mecz. Jesteś szefem.”

„Świetny mecz, szefie. Dziękuję bardzo.”

„Świetny obrońca. Dziękuję za wzmocnienie naszej obrony. Jesteś materiałem na kapitana. Pewnego dnia będziesz dumnie nosił opaskę kapitańską na lewym ramieniu.”

„Świetny mecz, Świetna postawa.”

Oto przewidywana tabela Ligi Konferencji! Wszystkie polskie kluby faworytami do awansu

Niezawodny Piotr Klimek przesymulował, jak może zakończyć się faza ligowa Ligi Konferencji. Z jego wyliczeń wynika, że wszystkie cztery polskie kluby powinny wywalczyć awans.

Zgodnie z oczekiwaniami wszystkie cztery polskie kluby awansowały do fazy zasadniczej Ligi Konferencji. Lech Poznań, Legia Warszawa, Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok poznały już swoich rywali w fazie ligowej. Każdy z zespołów na tym etapie rozgrywek rozegra po 6 meczów. Czołowe 8 zespołów fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału. Drużyny z miejsc 9-24 zagrają między sobą w barażu o 1/8 finału. Kluby, które zakończą rywalizację na miejscach 25-36 odpadną z rozgrywek.

Legia Warszawa

Z wyliczeń Piotra Klimka wynika, że Legia Warszawa ma największe szanse na sukcesy w fazie ligowej. Przewiduje się, że Legioniści zajmą 8. lokatę. Szanse na zakończenie rywalizacji w TOP 8 wynoszą 40,4%. Awans do fazy pucharowej poprzez zajęcie miejsca w TOP 24 wycenia się na aż 94,5%.




Raków Częstochowa

Przewidywania wskazują, że Raków Częstochowa zajmie 9. lokatę w fazie ligowej. Szanse na TOP 8 wynoszą 40,1%. Zakończenie rywalizacji w TOP 24 to z kolei 94,2%.

Lech Poznań

Z wyliczeń wynika, że Lech Poznań zakończy fazę ligową na 10. pozycji. Szanse na zajęcie miejsca w TOP 8 wynoszą 32,7%. TOP 24 to 92%.

Jagiellonia Białystok

Statystycznie Jagiellonia ma najmniejsze szanse na sukcesy w fazie ligowej, choć i tak są one dość spore. Przewiduje się, że Jaga zajmie 15. lokatę. Zajęcie miejsca w TOP 8 wycenia się na 18,3%. Z kolei miejsce w TOP 24 to aż 88%.

Oto najwyżej ocenieni zawodnicy w FC 26! Robert Lewandowski poza TOP 10 [PRZECIEKI]

W sieci pojawiły się przecieki co do ocen zawodników w EA FC 26. Niestety, w TOP 10 nie znalazło się miejsce dla Roberta Lewandowskiego.

Zbliżamy się do premiery EA FC 26. Nowa odsłona legendarnego symulatora piłki nożnej pojawi się na sklepowych półkach 26 sierpnia. Istnieje możliwość rozpoczęcia gry tydzień wcześniej, oczywiście za dodatkową opłatą.

Oceny EA FC 26

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiły się przecieki dotyczące ocen zawodników w EA FC 26. Według profilu „FUT LATEST” najwyższą oceną w grze ma być 91 i mają ją posiadać Kylian Mbappe, Mohamed Salah, Rodri, Alexia Putellas oraz Aitana Bonmati. Poza nimi w TOP 10 mają się znaleźć ocenieni na 90: Jude Bellingham, Raphinha, Pedri, Erling Haaland i Caroline Graham Hansen.

Robert Lewandowski w FC 26

Tym samym w TOP 10 zabraknie miejsca dla Roberta Lewandowskiego. Polak ma otrzymać ocenę 88. Taką samą miał w EA FC 25.

Grzegorz Krychowiak wciąż bez klubu. Otrzymał oferty z egzotycznych kierunków

Letnie okno transferowe dobiega końca, a Grzegorz Krychowiak wciąż pozostaje bez klubu. 35-latek otrzymał jednak oferty z mocno egzotycznych kierunków.




Ostatni sezon Grzegorz Krychowiak spędził na Cyprze. 35-latek grał tam w barwach Anorthosisu. Współpraca między stronami trwała jednak zaledwie rok. Tym samym Polak od lipca jest wolnym zawodnikiem. Okno transferowe powoli dobiega końca, a kluby wkrótce dopną swoje kadry na nowy sezon.

Egzotyczne oferty

Już wkrótce sierpień dobiegnie końca, a Grzegorz Krychowiak wciąż jest bez klubu. 35-latek otrzymał jednak w ostatnim czasie kilka ofert, o czym opowiedział sam zainteresowany na łamach „TVN-u”. Były reprezentant Polski stwierdził jednak, że nie otrzymał w pełni satysfakcjonującej go oferty.

– Nie znalazłem jeszcze oferty, która jakby w stu procentach mi odpowiadała, a dostawałem naprawdę telefony z różnych miejsc. Tak jak patrzyłem na kierunki, to zastanawiałem się, czy nadal jestem piłkarzem, bo to była Australia, Izrael, Iran, Irak. Naprawdę takie zaskakujące kierunki piłkarskie, ale nie zdecydowałem się – wyznał Grzegorz Krychowiak.




Koniec kariery?

Przyszłość Grzegorza Krychowiaka powinna wyjaśnić się w ciągu najbliższych tygodni. Niewykluczone, że postanowi on zakończyć karierę. Z jego wypowiedzi wynika, że nie chciałby grać w miejscu, gdzie nie czułby się w pełni szzczęśliwy.

– Jeżeli dzisiaj bym skończył grę w piłkę, to byłbym bardzo spełnionym piłkarzem, szczęśliwym i mógłbym robić inne rzeczy, dlatego, tak jak wcześniej, rok temu grałem na Cyprze, gdzie było to połączenie piłki nożnej z ładną pogodą, ale jeszcze takiej oferty nie dostałem, więc nie wykluczam, że po prostu zakończę karierę jeszcze w tym sezonie – ujawnił 35-latek.

– W mojej głowie już taka decyzja zapadła, ale jeszcze nigdy nie wiadomo, jak to się wszystko potoczy, bo w poprzednim sezonie podpisałem kontrakt na koniec września, więc wszystko jest możliwe, zwłaszcza w piłce nożnej, ale w mojej głowie już ten koniec zbliża się dużymi krokami – uzupełnił.

źródło: TVN

Debiut i szybka zmiana. Rodzina Jobe’a Bellinghama poskarżyła się sztabowi BVB

Jobe Bellingham, młodszy brat gwiazdy Realu Madryt, ma za sobą pierwsze minuty w barwach Borussii Dortmund. Debiut Anglika przyniósł jednak niemałe kontrowersje.




Jobe Bellingham poszedł śladami swojego starszego brata i latem tego roku dołączył do Borussii Dortmund. Za ten transfer BVB zapłaciło Sunderlandowi 30,5 miliona euro. Anglik związał się z niemieckim klubem kontraktem do 2030 roku.

W miniony weekend Jobe Bellingham zadebiutował w lidze niemieckiej. W meczu 1. kolejki tego sezonu Bundesligi Jobe Bellingham wyszedł w pierwszym składzie BVB na mecz z FC St. Pauli. Po 45 minutach został jednak zmieniony decyzją trenera. Anglik schodził z boiska przy wyniku 3:1, a spotkanie ostatecznie zakończyło się remisem 3:3.

Stosunkowo wczesna zmiana nie spodobała się rodzicom Bellinghama. Po zakończeniu meczu ojciec oraz matka 19-letniego piłkarza czekali w tunelu na przedstawicieli klubu, by móc z nimi porozmawiać. Mark, ojciec zawodnika, miał uciąć krótką rozmowę z Sebastianem Kehlem, dyrektorem sportowym BVB. Miał on wyrazić swoje niezadowolenie z ogólnej gry zespołu oraz z faktu, że jego syn został przedwcześnie zmieniony. Mark Bellingham chciał nawet spotkać się z trenerem, jednak do tego ostatecznie nie doszło. Złość ojca zawodnika miała zostać zauważona również przez piłkarzy BVB. W efekcie władze klubu z Dortmundu wprowadziły zakaz wstępu członkom rodzin do klubowej szatni.





źródło: Daily Mail

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.