Zbigniew Boniek ujawnił kulisy słynnego tweeta. „Jak go zobaczyłem, mówię: Ćwiąkała, młody Ćwiąkała”

Minęło 10 lat od słynnego wpisu Zbigniewa Bońka na Twitterze. Na antenie Kanału Sportowego Boniek ujawnił kulisy całego wydarzenia.




W 2015 roku Zbigniew Boniek zamieścił wpis, który przeszedł do historii polskiej społeczności Twittera. W owym wpisie ówczesny prezes PZPN załączył swoje zdjęcie z dzieckiem łudząco podobnym do Tomasza Ćwiąkały. Do zdjęcia dodał również opis: „Mówili, że mój przyjaciel Ćwiąkała nie przyjedzie, mylili się”.

Od wpisu Zbigniewa Bońka minęła już ponad dekada. Kulisy powstania tego tweeta poznaliśmy w środowy wieczór. Boniek pojawił się na antenie Kanału Sportowego, którego gościem był również Tomasz Ćwiąkała, i wyjaśnił, jak doszło do całego zamieszania.

– Przede wszystkim była fajna, sympatyczna atmosfera, bo to było wesele jednego z naszych wspólnych znajomych. Zostałem zaproszony, byłem na weselu naszego wspólnego znajomego – rozpoczął Zbigniew Boniek.

– No i w pewnym momencie idę, widzę tego dzieciaka i, jak Boga kocham, jak go zobaczyłem, mówię: „Ćwiąkała, młody Ćwiąkała” – powiedział były prezes PZPN.

– Spytałem się rodziców: „Przepraszam, mam taką sprawę. Czy mogę sobie zrobić z waszym dzieciakiem zdjęcie, bo mam przyjaciela, mam znajomego, który absolutnie jest do tego chłopaka podobny”. Oczywiście powiedzieli: „Nie ma sprawy panie Zbyszku” i tak dalej – podsumował Boniek.




Jan Urban rotuje składem. Tak mamy zagrać z Nową Zelandią

Towarzyski mecz z Nową Zelandią będzie dla Jana Urbana dobrą okazją do sprawdzenia nowych zawodników. Z przewidywań mediów wynika, że selekcjoner dokona poważnych rotacji w skłądzie.

W poniedziałek rozpoczęło się kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski. Podczas październikowej przerwy reprezentacyjnej Biało-Czerwoni rozegrają 2 mecze. W czwartkowy wieczór Polacy zagrają towarzysko z Nową Zelandią, a w niedzielę podejmę na wyjeździe Litwę w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata.




Czas na testy

Jan Urban ma za sobą dopiero 2 mecze w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Nie ma on jednak dużo czasu na testy. Przejął drużynę w krytycznym momencie, gdzie każdy mecz jest niemal na wagę złota. Wszak ważą się losy naszego być albo nie być na przyszłorocznym mundialu. W zasadzie jedyną dogodną okazją do przetestowania nowych rozwiązań oraz kolejnych zawodników jest towarzyskie starcie z Nową Zelandią.

Przewidywany skład

Wszystko wskazuje na to, że Jan Urban faktycznie wykorzysta mecz z Nową Zelandią na przetestowanie nowych graczy. Z przewidywanego składu przez redakcję „Meczyki” wynika, że w zasadzie jedynym podstawowym piłkarzem, który zagra w dzisiejszym sparingu, będzie Piotr Zieliński. Pozostali zawodnicy nie odgrywali ostatnio większej roli w drużynie narodowej. Do Zielińskiego można jedynie dodać jeszcze Przemysława Wiśniewskiego, który szturmem wszedł do reprezentacji w ubiegłym miesiącu.




Przewidywany skład wg „Meczyków”:

Bartłomiej Drągowski (Kamil Grabara) – Przemysław Frankowski, Jan Ziółkowski, Przemysław Wiśniewski, Tomasz Kędziora, Michał Skóraś – Piotr Zieliński, Kacper Kozłowski, Bartosz Kapustka – Karol Świderski, Krzysztof Piątek

Refleksja Kacpra Kozłowskiego o swojej karierze: „Wyobrażaliśmy sobie to inaczej”

Kacper Kozłowski wrócił do reprezentacji Polski i udzielił wywiadu na łamach „sport.pl”. 21-latek podzielił się refleksją na temat swojej kariery. – Największy wpływ na to, że moja kariera wyhamowała, miał transfer do Brighton – przyznał Kacper.

Jeszcze kilka lat temu Kacper Kozłowski uchodził za jeden z największych piłkarskich talentów w Polsce. W Ekstraklasie debiutował mając jeszcze 15 lat. Debiut w dorosłej reprezentacji Polski w wieku 17 lat. Jest on również drugim najmłodszym piłkarzem, który zagrał na Mistrzostwa Europy (17 lat, 8 miesięcy, 3 dni) – młodszy był tylko Lamine Yamal. W pewnym momencie jego kariera wylądowała na zakręcie, tym samym Kacper zginął z radarów reprezentacji Polski. Po raz ostatni zagrał w seniorskiej drużynie narodowej w październiku 2021 roku.




Klubowa kariera Kozłowskiego jest mocno wyboista. Ekstraklasę opuścił w 2022 roku, dołączając do Brighton. Następnie był wypożyczany do Royale Union Saint-Gilloise (Belgia) oraz Vitesse Arnhem (Holandia). Żadnego z tych klubów jednak nie podbił. Latem ubiegłego roku przeniósł się na stałe z Brighton do tureckiego Gaziantep FK.

Co poszło nie tak w karierze Kacpra Kozłowskiego? Na to pytanie odpowiedział sam zainteresowany na łamach „sport.pl”. Jak przyznał, transfer do Brighton był dla niego zbyt dużym przeskokiem.

– Nie będę ukrywał: i ja, i moi bliscy wyobrażaliśmy sobie to inaczej. Największy wpływ na to, że moja kariera wyhamowała, miał transfer do Brighton. Nie nazwę tego błędem, bo marzyłem o tym, by zagrać w najlepszej lidze na świecie, ale w tamtym czasie to był za duży przeskok. Zwłaszcza pod względem fizyczności. Nie byłem gotowy na to, żeby tam zostać i grać – ocenił Kacper Kozłowski.

– W momencie, w którym odchodziłem z Pogoni, powinienem celować w inne kraje, np. Holandię, które przygotowałyby mnie do transferu do Premier League – uzupełnił 21-latek.





źródło: sport.pl

Jakub Kiwior przeszedł „chrzest” w FC Porto. Musiał zaśpiewać polską piosenkę. Dokonał nietypowego wyboru

Jakub Kiwior ma za sobą „chrzest” w FC Porto. W wywiadzie dla TVP Sport 25-latek podzielił się szczegółami tego wydarzenia.

Latem tego roku Jakub Kiwior zdecydował się na zmianę klubu. 25-latek postanowił opuścić Arsenal. Jego nowym domem zostało FC Porto. Formalnie, Polak trafił do Portugalii na zasadzie wypożyczenia. Oba kluby uzgodniły jednak między sobą opcję wykupu polskiego obrońcy.




Kiwior świetnie rozpoczął przygodę w nowym klubie. Do tej pory w barwach FC Porto rozegrał 5 spotkań. Dotychczasowy bilans to 4 zwycięstwa i 1 remis. Porto z Kiwiorem w składzie nie straciło jeszcze choćby jednej bramki.

W nowym zespole Kiwior zdążył już przejść tzw. chrzest. O szczegółach opowiedział na łamach TVP Sport. Po meczu z RB Salzburg (1:0) nowi zawodnicy mieli coś zaśpiewać przed całym zespołem. Kiwior wybrał piosenkę z czołówki serialu „Świat Według Kiepskich”.

– Po wygranej 1:0 z RB Salzburg w Lidze Europy nowi gracze mieli zaśpiewać przed całym zespołem. Wybrałem utwór rozpoczynający serial „Świat według Kiepskich”. Wyszedłem na scenę i zacząłem cały show, Janek pomógł i jakoś poszło – ujawnił Jakub Kiwior.




Jakub Kiwior swoją postawą na boisku pokazuje, że w nowej drużynie czuje się bardzo dobrze. Tak samo jest również w szatni, w której – jak sam mówi – czuje się komfortowo.

– Trafiliśmy do znakomitej szatni, pomagają nam z każdej strony. Po miesiącu czuję się, jakbym był tam od lat, choć wcześniej nikogo – oprócz Janka – nie znałem – przyznał Kiwior.

źródło: TVP Sport

Przemysław Cecherz ujawnia kulisy zwolnienia z Wieczystej. Nie poznał powodu, nie rozmawiał z właścicielem klubu

Przemysław Cecherz udzielił wywiadu, w którym ujawnił kulisy odejścia z Wieczystej Kraków. Na łamach „Meczyków” ujawnił, że nie poznał powodu, dla którego został zwolniony.

Za nami 12 kolejek obecnego sezonu I Ligi. Liderem jest Wisła Kraków, a na drugim miejscu – również premiowanym bezpośrednim awansem do Ekstraklasy – znajduje się Wieczysta. Jak na beniaminka drugie miejsce jest całkiem niezłym wynikiem. Jednak nie dla właściciela Wieczystej, Wojciecha Kwietnia. Po ostatniej porażce żółto-czarnych z Odrą Opole (0:2) zdecydowano się pożegnać z dotychczasowym trenerem, Przemysławem Cecherzem.

Zwolnienie Przemysław Cecherza wywołało w polskich mediach duże poruszenie. Nikt nie spodziewał się tak nagłego obrotu spraw. Wszak była to dopiero druga porażka Wieczystej w tym sezonie I Ligi. Zespół Cecherza znajdował się na dobrej drodze do awansu do Ekstraklasy.

Przemysław Cecherz zdążył już udzielić kilku wywiadów. Szczególnie ciekawy jest ten na łamach „Meczyków”, gdzie 52-latek ujawnił kulisy swojego zwolnienia. Jak się okazuje, szkoleniowiec nie usłyszał powodów zakończenia swojej pracy. Dodatkowo nie rozmawiał nawet na ten temat z właścicielem, Wojciechem Kwietniem. Decyzja zapadła w dniu meczu z Odrą Opole.

– Tego samego dnia. Już w Krakowie, ale kiedy jechaliśmy, to już jakiś dziennikarz do mnie zadzwonił, czy to prawda, że żegnam się z pracą. Więc to musiało jakoś wyjść. Później wszedłem do klubowego budynku, zaproszono mnie do gabinetu i przekazano wiadomość, że się rozstajemy. Dopiero następnego dnia pożegnałem się z zawodnikami – ujawnił Przemysław Cecherz.

– Może oczekiwano, że gra będzie łatwiejsza? Że będziemy zawsze dominować, nie tracić punktów, wygrywać ze wszystkimi po 2/3:0? Że może punkty stracone z Wisłą i Łęczną były zbyt ważne? Osobiście uważam, że wykonałem dobrą pracę. Nie chcę wchodzić w czyjąś głowę – dodał.

– Nie było właściciela, przebywał w Anglii. Przekazano mi tylko wiadomość – uzupełnił.




W udzielonych wywiadach można było odnieść wrażenie, że trener Cecherz mocno odczuł swoje zwolnienie. Na łamach „Meczyków” przyznał, że mocno zżył się z drużyną. Dodatkowo stwierdził, że jeśli dano by mu pracować do końca sezonu, to Wieczysta awansowałaby do Ekstraklasy.

– Tego najbardziej mi szkoda, bo wiem, że pracując dalej, do tego by doszło. Zrobiłbym awans do Ekstraklasy. Szkoda, że to po prostu zabrano, że nie mogłem osiągnąć kolejnego sukcesu z tym zespołem. Wieczysta mogłaby błyszczeć w lidze jak obecna Wisła, która przecież też potrzebowała dużo czasu, żeby pojawiły się określone modele rozgrywania akcji. Nie da się od razu – skomentował Cecherz.

– Życzę tego Wieczystej [awansu do Ekstraklasy – przyp. red.]. Kocham tych zawodników, nie zawiedli mnie. Pracowało mi się z nimi niesamowicie, jestem za nimi całym sercem. Tak samo panu Kwietniowi – dodał.





źródło: Meczyki

Co dalej z Grzegorzem Krychowiakiem? Nie wyklucza gry w Ekstraklasie!

Grzegorz Krychowiak został zapytany o ewentualne przenosiny do PKO BP Ekstraklasy. Były reprezentant Polski nie wyklucza takiego scenariusza.




Obecnie Grzegorz Krychowiak wciąż pozostaje wolnym zawodnikiem. 35-latek jest bez klubu od początku lipca, gdyż wraz z końcem czerwca dobiegł końca jego kontrakt cypryjskim Anorthosisem. Oficjalnie Krychowiak nie zakończył jeszcze kariery, jednak ostatnimi czasy mówiło się o nim bardzo mało.

W poniedziałek Grzegorz Krychowiak pojawił się na premierze filmu o Wojciechu Szczęsnym. Podczas rozmów z dziennikarzami został zapytany o swoja przyszłość i ewentualną grę w Ekstraklasie. Został także zapytany konkretnie o Legię Warszawa. 35-latek nie wyklucza takiej opcji, jednak ujawnił, że nie otrzymał takiej propozycji.

– Gra w ekstraklasie? Niczego nie wykluczam. Przyjście do Legii? Żeby rozważyć tego typu oferty, najpierw trzeba ją otrzymać. Jestem w formie. Trenuję, mam ciągle ogień do gry, czekam na telefon, który skłoni mnie do podpisu z nowym klubem – skomentował Grzegorz Krychowiak.

Od lipca Grzegorz Krychowiak pozostaje bez klubu. Poprzedni sezon spędził w cypryjskim Anorthosisie. Wcześniej grał dla dwóch klubów w Arabii Saudyjskiej – Abha FC i Al Shabab. Idąc jeszcze bardziej wstecz, Krychowiak grał również w takich zespołach jak m.in. AEK Ateny, FK Krasnodar, Lokomotiwie Moskwa, PSG czy Sevilla.




Łukasz Ciona skradł show na konferencji prasowej. Robert Lewandowski nie krył uśmiechu [WIDEO]

Łukasz Ciona, w swoim stylu, zadał nietypowe pytanie na poniedziałkowej konferencji prasowej. Na jego wywód uśmiechem zareagował Robert Lewandowski.




W poniedziałek rozpoczęło się październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Podczas niego Biało-Czerwoni rozegrają 2 mecze. W czwartek Polacy zmierzą się w towarzyskim spotkaniu z reprezentacją Nowej Zelandii. Trzy dni później podopieczni Jana Urbana rozegrają mecz kwalifikacji Mistrzostw Świata z reprezentacją Litwy.




W pierwszy dzień październikowego zgrupowania miała miejsce konferencja prasowa. Udział w niej wzięli Jan Urban oraz Robert Lewandowski. Zdecydowanie najbarwniejsze pytanie zadał Łukasz Ciona. Jego długi wywód zakończył się pytaniem do Roberta Lewandowskiego – z którym bohaterem „Władcy Pierścieni” się najbardziej utożsamia. Kapitan reprezentacji Polski zareagował uśmiechem na otrzymane pytanie. Przyznał jednak, że nie jest wielkim fanem tej serii filmów.

Joan Garcia wychwalany przez Wojciecha Szczęsnego! Co za słowa polskiego golkipera

Wojciech Szczęsny w wywiadzie dla „sport.pl” w niezwykle pochlebnych słowach wypowiedział się na temat nowego bramkarza FC Barcelony, Joana Garcii. – Stwierdziłem, że mogę dołożyć swoją małą cegiełkę do rozwoju możliwie, że najlepszego bramkarza na świecie! – powiedział Szczęsny




W ubiegłym roku Marc-Andre ter Stegen doznał kontuzji i w związku z tym władze FC Barcelony postanowiły zakontraktować Wojciecha Szczęsnego. Po kilku tygodniach przygotowań Polak wygryzł ze składu Inakiego Penę i bronił bramki Dumy Katalonii w decydującej fazie sezonu. Wojtek pokazał się z na tyle dobrej strony, że Barca postanowiła przedłużyć z nim kontrakt o 2 kolejne lata. Jednocześnie klub sprowadził minionego lata Joana Garcię, który w zeszłym sezonie brylował w Espanyolu.

Po zakontraktowaniu Joana Garcii wiadomym było, że Wojciech Szczęsny będzie jedynie rezerwowym. Taka wizja spodobała się polskiemu bramkarzowi, który przystał na taki układ sił. Ostatnio Garcia doznał jednak kontuzji, przez którą Szczęsny ponownie wrócił do wyjściowego składu FC Barcelony – tym razem już tylko na kilka tygodni.

Joan Garcia od samego początku zaczął pokazywać się kibicom FC Barcelony z bardzo pozytywnej strony. Potencjał hiszpańskiego golkipera dostrzegł również Wojciech Szczęsny. 35-latek wypowiedział się w samych superlatywach na temat swojego młodszego kolegi. Wojtek przyznał, że Garcia może kiedyś zostać najlepszym bramkarzem na świecie i on sam chętnie mu w tym pomoże.

– Widziałem go w zeszłym roku w Espanyolu i zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, a po trzech dniach wspólnych treningów w Barcelonie stwierdziłem, że mogę dołożyć swoją małą cegiełkę do rozwoju możliwie, że najlepszego bramkarza na świecie! Nie mówię, że teraz, ale widzę tam niesamowity potencjał – ocenił Wojciech Szczęsny.

– I jeśli mogę w jakikolwiek sposób mu pomóc – już nawet nie tylko dla dobra zespołu, ale żeby czuć, że byłem na drodze tego wyjątkowego talentu, bo to jest wyjątkowy talent, i chociaż w malutkim procencie pomogłem mu się rozwinąć – to już teraz jest to dla mnie wielka satysfakcja – uzupełnił Polak.





źródło: sport.pl

Wieczysta Kraków zmienia trenera! Chcą sprowadzić słynnego szkoleniowca

Wieczysta Kraków postanowiła dokonać zmiany na ławce szkoleniowej. Przemysław Cecherz pożegnał się z posadą pierwszego trenera, a jednocześnie ruszyły poszukiwania jego następcy.




W ostatnim czasie dużo mówiło się o potencjalnej zmianie trenera Wieczystej Kraków. O takiej możliwości informowało kilka źródeł. Temat się zmaterializował po dzisiejszej porażce żółto-czarnych z Odrą Opole. Po tym meczu z posadą pierwszego trenera pożegnał się Przemysław Cecherz. Decyzja właściciela Wojciecha Kwietnia wywołała spore kontrowersje. Wszak Wieczysta zajmuje obecnie 2. miejsce w tabeli I Ligi. Była to dopiero druga porażka Wieczystej w tym sezonie ligowym.

Jeszcze przed ogłoszeniem zwolnienia Przemysława Cecherza media informowały o jego potencjalnych następcach. Szczegóły ujawnił choćby Bartosz Karcz z „Gazety Krakowskiej”. Z jego artykułu dowiadujemy się, że Wieczysta prowadzi już rozmowy z kandydatami. Faworytem Wojciecha Kwietnia jest Dan Petrescu! Słynny rumuński trener jest obecnie bez klubu. Rzekomo wyraził nawet wstępne zainteresowanie prowadzeniem Wieczystej, ale dopiero od przerwy zimowej. Stąd władze żółto-czarnych zaczęły rozważać inne opcje, a ten temat został nieco odsunięty na bok.

W związku z powyższym na listę życzeń Wieczystej trafił Kazimierz Moskal. Bartosz Karcz ujawnił, że pojawił się pomysł, aby ten szkoleniowiec poprowadził żółto-czarnych do końca rundy jesiennej, a następnie został asystentem Dana Petrescu. Panowie wcześniej współpracowali w Wiśle Kraków.





źródło: Gazeta Krakowska

Krajobraz po 1. kolejce Ligi Konferencji. Tak rozkładają się szanse polskich klubów na awans

Za nami pierwsze mecze polskich klubów w fazie zasadniczej Ligi Konferencji 2025/2026. Na ten moment wszystkie polskie zespoły są faworytami do awansu do fazy pucharowej.




W czwartek rozegrana została pierwsza kolejka fazy ligowej Ligi Konferencji. Swoje mecze rozegrały wszystkie 4 polskie kluby. Zwycięstwa odniosły Jagiellonia Białystok, Lech Poznań oraz Raków Częstochowa. Ta sztuka niestety nie udała się Legii Warszawa, która poległa w starciu z tureckim Samsunsporem 0:1.

Które miejsca zajmą polskie kluby?

Bazując na wyliczeniach Piotra Klimka po pierwszej kolejce, powinniśmy spodziewać się w fazie pucharowej Ligi Konferencji wszystkich 4 polskich klubów. Przewiduje się, że najwyższą lokatę zajmie Lech Poznań (#8). Według obecnych wyliczeń Raków Częstochowa zakończy rywalizację na 11. lokacie, a jedno oczko niżej znajdzie się Jagiellonia Białystok. Legia Warszawa, według wyliczeń, ma zająć 17. miejsce.

Szanse na awans

Lech Poznań jest na bardzo dobrej drodze do awansu do fazy pucharowej, Piotr Klimek daje na to aż 98,2% szans. W przypadku Rakowa jest to 96,9%. Szanse Jagiellonii wynoszą 94,2%. Najmniejsze szanse na wyjście z fazy ligowej daje się Legii Warszawa, choć i tak są one duże i wynoszą 86,3%.




Szanse na miejsca 1-8

Przypomnijmy, awans do fazy pucharowej uzyskają 24 topowe drużyny fazy ligowej. Warto jednak zaznaczyć, że jest różnica między miejscami 1-8, a 9-24. Zespoły z miejsc 1-8 awansują bezpośrednio do 1/8 finału, a drużyny z lokat 9-24 zagrają dodatkowy dwumecz o awans do 1/8. Jakie szanse mają polskie kluby na miejsca 1-8? Największe ma oczywiście Lech Poznań (46,0%). Na kolejnych miejscach jest Raków (38,3%), Jagiellonia (24,0%) oraz Legia Warszawa (13,9%).

Tureccy dziennikarze wytypowali skład Legii na dzisiejszy mecz. Wskazali piłkarza, którego w Warszawie już nie ma

Tureccy dziennikarze wytypowali skład Legii Warszawa na dzisiejszy mecz w Lidze Konferencji przeciwko Samsunsporowi. Znaleźli się tam zawodnicy, którzy nie mają szans na występ w dzisiejszym meczu.




Przed nami wieczór z Ligą Konferencji. Swoje mecze rozegrają aż 4 polskie kluby. O godzinie 18:45 zagrają Jagiellonia Białystok (vs Hamrun) oraz Lech Poznań (vs Rapid Wiedeń). Z kolei o godzinie 21:00 na murawę wyjdą Legia Warszawa (vs Samsunspor) oraz Raków Częstochowa (vs Universitatea Craiova). Będą to mecze 1. kolejki fazy ligowej.




Rywalem Legii będzie Samsunspor, który w minionym sezonie ligi tureckiej zajął 3. miejsce. W jednym z tureckich dzienników pojawił się przewidywany skład Legii na dzisiejszy mecz, co zauważył Sebastian Chabiniak. Co ciekawe, w typowanym składzie znalazł się m.in. Ryoya Morishita, którego w Legii już nie ma. Ponadto Turkowie wymienili również Nsame, który jest poważnie kontuzjowany.

Michał Probierz wróci do pracy? Może ponownie zostać selekcjonerem

Wkrótce Michał Probierz może wrócić na ławkę trenerską. Były selekcjoner reprezentacji Polski jest łączony z drużyną narodową występującą w strefie UEFA.

We wrześniu 2023 roku Michał Probierz przejął reprezentację Polski. Jego kadencja dobiegła końca w czerwcu 2025 roku. Formalnie 53-latek sam podał się do dymisji, jednak w rzeczywistości nie miał innego wyboru – słabe wyniki, a do tego konflikt z Robertem Lewandowskim skazały go na stracenie. Od czasu zakończenia pracy z reprezentacją Polski Probierz pozostaje bez pracy.




Probierz przymierzany do Kazachstanu

Niewykluczone, że wkrótce Michał Probierz wróci do pracy. Zdaniem portalu „aladop.kz”, 53-latek znalazł się na liście życzeń kazachskiej federacji! Do reprezentacji Kazachstanu są przymierzani również Massimo Carrera oraz Janne Anderson. Włoch ostatnio pracował w rodzimym Ascoli, natomiast Szwed ostatnio prowadził reprezentację Szwecji.

Kto poprowadzi Kazachstan?

Zdaniem kazachskich dziennikarzy, kazachska federacja prowadzi rozmowy z wyżej wymienioną trójką trenerów. W październikowych meczach Kazachstan ma poprowadzić Talgat Baysufinov. Ostatnio drużynę prowadził Ali Aliev. Wcześniej selekcjonerem był Stanislav Cherchesov.





źródło: aladop.kz

Poważny wypadek piłkarzy IV Ligi. 23-latek w śpiączce, ruszyła zbiórka

Przed kilkoma dniami doszło do wypadku z udziałem piłkarzy występujących na boiskach kujawsko-pomorskiej IV Ligi. Stan zdrowia jednego z nich jest poważny. Ruszyła zbiórka na powrót 23-latka do zdrowia.

W minioną niedzielę doszło do poważnego wypadku samochodowego z udziałem trzech brazylijskich piłkarzy. Dwóch z nich (Kayo Lopes i Brendon Pereira) to obecni zawodnicy IV-ligowej Sparty Brodnica. Natomiast trzeci z nich (Pedro Guilherme) grał w brodnickim klubie w przeszłości. W zdarzeniu najbardziej ucierpiał 23-letni Kayo.




Kayo Lopes i Brendon Pereira odwiedzili swojego byłego klubowego kolegę, Pedro Guilherme. Wspólnie towarzyszyli mu podczas drogi na lotnisko, gdzie Pedro odwoził swojego ojca. W drodze powrotnej doszło do wypadku – samochód zjechał z trasy i uderzył w przydrożne drzewo. Pedro i Brendon wyszli z tego zdarzenia bez poważniejszych obrażeń. Bardzo poszkodowany został natomiast 23-letni Kayo. Trafił do szpitala z poważnym urazem kręgosłupa. Potrzebna była operacja, która przebiegła pomyślnie.

Stan zdrowia Kayo Lopesa wciąż jest poważny. Obecnie pozostaje on w śpiączce farmakologicznej. Klub uruchomił zbiórkę, której celem jest wsparcie dalszego leczenia i rehabilitacji piłkarza. Część pieniędzy ma zostać również przekazana jego rodzicom, aby mogli przylecieć do syna z Brazylii. Zbiórkę możecie wesprzeć klikając TUTAJ.

– Zbieramy środki na dalsze leczenie oraz kosztowną rehabilitację, która będzie niezbędna, aby dać Kayo szansę na powrót do zdrowia i normalnego życia. Część zebranych pieniędzy zostanie również przeznaczona na przyjazd i pobyt jego rodziców z Brazylii, którzy ze względu na trudną sytuację materialną nie są w stanie samodzielnie pokryć takich kosztów. Ich obecność przy Kayo w tych najcięższych chwilach jest niezwykle potrzebna – a wszystko to dzieje się daleko od ich domu – czytamy w opisie utworzonej zbiórki.





fot. KPP Radziejów

Piłkarze Kajratu walczyli z Realem nie tylko o 3 punkty. Mieli obiecaną specjalną premię

Kajrat Ałmaty przegrał we wtorek z Realem Madryt wynikiem 0:5. W przypadku wygranej, Kazachowie mogliby liczyć na wyjątkową premię – szczegóły zdradził Jacek Góralski, były piłkarz Kajratu.




W tym sezonie Kajrat Ałmaty debiutuje w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W swoim pierwszym meczu przed dwoma tygodniami Kazachowie polegli na wyjeździe ze Sportingiem Lizbona (1:4). W miniony wtorek Kajrat rozegrał swoje debiutanckie starcie na własnym obiekcie. Kazachowie gościli u siebie Real Madryt i niestety polegli aż 0:5.

We wtorkowym spotkaniu Kazachowie byli zdecydowanie gorsi od zawodników Realu Madryt. Gdyby jednak udało im się dokonać sensacji i pokonali Królewskich, wówczas – poza zdobytymi trzema punktami oraz poza zyskaną ogromną chwałą – otrzymaliby wyjątkową premię. Szczegóły ujawnił Jacek Góralski, były piłkarz Kajratu. Zdaniem 33-latka, gracze Kajratu mieli obiecane samochody w przypadku pokonania Realu.

–  Piłkarze Kajratu mieli obiecane samochody w przypadku wygrania z Realem. Jeden z dealerów samochodowych w Kazachstanie zaproponował im taką nagrodę. Jak widać, nie spełnili jego oczekiwańujawnił Jacek Góralski.





źródło: Kanał Sportowy

Michniewicz wróci na ławkę trenerską? Jest łączony z afrykańskim potentatem

Czesław Michniewicz może wkrótce wrócić na ławkę trenerską. Ostatnie doniesienia łączą go z afrykańskim gigantem.




Po zakończeniu pracy w reprezentacji Polski Czesław Michniewicz obrał nietypową ścieżkę kariery. Najpierw udał się do Arabii Saudyjskiej, gdzie objął stery nad Abha FC. O ile ten ruch można było jeszcze zrozumieć z uwagi na aspekty finansowe oraz rozwijającą się ligę saudyjską, o tyle jego kolejny klub wywołał pewne zaskoczenie. A mowa o marokańskim AS FAR Rabat, który prowadził między lipcem a październikiem 2024 roku.

Czesław Michniewicz nie może jednak zaliczyć do udanych ani przygody w Arabii Saudyjskiej, ani w Maroku. Abha FC poprowadził w 9 meczach, a AS FAR Rabat w 13. W obu klubach pracował ledwie kilka miesięcy. Od października 2024 roku pozostaje bez pracy.




W ostatnich miesiącach było relatywnie cicho na temat Czesława Michniewicza. Nowe wieści w sprawie byłego selekcjonera reprezentacji Polski przekazał jednak portal „goal.pl”. Jak czytamy, Michniewicz został zaproponowany egipskiemu Al-Ahly. Z klubem tym łączeni są również m.in. Fernando Santos (ostatnio Azerbejdżan), Carlos Quieroz (obecnie Oman) czy Bruno Lage (ostatnio Benfica). Z informacji „goal.pl” wynika, że władze Al-Ahly chcą zatrudnić jak największe nazwisko.


źródło: goal.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.