Wielki powrót Grzegorza Krychowiaka? Ma pomóc byłemu klubowi będącemu w tarapatach

Grzegorz Krychowiak może wrócić do jednego ze swoich byłych klubów. Według doniesień mediów Polak miałby pomóc klubowi będącemu w nie najlepszej sytuacji.

Ostatnie dwa sezony Grzegorz Krychowiak spędził w Arabii Saudyjskiej. Do tego kraju trafił najpierw na zasadzie wypożyczenia do Al Shabab. Z kolei poprzedni sezon z spędził już jako pełnoprawny zawodnik Abha FC. Wraz z 30 czerwca jego kontrakt jednak wygasł i od tamtej pory jest wolnym zawodnikiem.

 

Wciąż nie wiadomo, w jakim klubie Grzegorz Krychowiak będzie kontynuował swoją karierę. Ostatnie plotki kierują jednak naszą uwagę na Francję. „L’Equipe” przekazało, iż Krychowiak otrzymał ofertę od Girondins Bordeaux! Władze miały mu zaproponować kilkuletni kontrakt z możliwością późniejszego przekwalifikowania w inną rolę w klubie. Polak poprosił klub o chwilę cierpliwości, gdyż wciąż czeka na inne ewentualne propozycje.

 

Krychowiak spędził w Bordeaux kilka lat. Szkolił się w tamtejszej akademii. Francuski klub jest ostatnio w niemałych problemach. Z powodu problemów finansowych Bordeaux zostało zdegradowane do czwartej ligi francuskiej.


Źródło: L’Equipe

Bartłomiej Wdowik nie wróci do Jagiellonii. „Naczytał się komentarzy”

Ostatnio media informowały o możliwym powrocie Bartłomieja Wdowika do Jagiellonii Białystok. Jak jednak informuje Kuba Seweryn, do powrotu nie dojdzie. Zdaniem dziennikarza z tego transferu zrezygnował sam Wdowik po tym, jak przeczytała liczne złe komentarze na ten temat.




Poprzedni sezon w wykonaniu Bartłomieja Wdowika był niezwykle udany. To zaowocowało transferem tego zawodnika z Jagiellonii Białystok do SC Bragi. Portugalczycy zapłacili za polskiego zawodnika 1,5 miliona euro.

Początek przygody w nowym klubie był niezwykle trudny dla Bartłomieja Wdowika. Polak nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie. W pierwszych meczach nowego sezonu był jedynie rezerwowym. W związku z tym w mediach pojawił się temat ewentualnego wypożyczenia Wdowika do innego klubu.

Przed kilkoma dniami media informowały, iż usługami Bartłomieja Wdowika zainteresowana była Legia Warszawa. W grę miało wchodzić wypożyczenie. Transakcja jednak spaliła na panewce. W niedzielę z kolei media poinformowały o możliwym powrocie Wdowika do Jagiellonii.




Do powrotu Wdowika do Jagiellonii jednak nie dojdzie. Tak informuje przynajmniej Kuba Seweryn. Dziennikarz portalu „sport.pl” przekazał, że piłkarz sam zrezygnował z takiego ruchu. Rzekomym powodem rezygnacji miała być fala krytycznych komentarzy odnośnie takiego ruchu. Plotki te są na tyle abstrakcyjne, że należy podchodzić do nich z dystansem.

Udany debiut Kamila Grabary przeciwko Bayernowi Monachium. Polak doceniony przez niemieckie media

Kamil Grabara ma za sobą debiut w Bundeslidze. Występ polskiego bramkarza przeciwko Bayernowi Monachium wyglądał naprawdę obiecująco. Polak został doceniony przez redakcję „Kickera”.




Przed startem sezonu 2024/2025 Kamil Grabara zmienił barwy klubowe. Polski bramkarz przeniósł się z FC Kopenhagi do VfL Wolfsburg. Niemiecki klub zapłacił za transfer ok. 13,5 miliona euro.

Grabara z miejsca stał się podstawowym piłkarzem Wolfsburga. Ma on już za sobą debiut w Bundeslidze. Przypadł on na niezwykle trudne starcie z Bayernem Monachium. Spotkanie zakończyło się wygraną Bawarczyków wynikiem 3:2.




Mimo wpuszczenia aż trzech bramek Grabara może zaliczyć swój debiut do udanych. Był on bardzo chwalony poprzez niemieckie media oraz przez niemieckich kibiców. „Kicker” nagrodził Grabarę poprzez umieszczenie go w drużynie 1. kolejki Bundesligi. W XI tygodnia znalazł się także jego drużynowy kolega, Lovro Majer.

Bolesne starcie Tobiasza i Jędrzejczyka. Obaj trafili do szpitala [WIDEO]

Kacper Tobiasz i Artur Jędrzejczyk zaliczyli między sobą bolesne starcie. Obaj zawodnicy musieli udać się do szpitala.




W niedzielny wieczór doszło do jednego z najciekawszych starć 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na własnym terenie Śląsk Wrocław podejmował Legię Warszawa. Był to pojedynek dwóch pucharowiczów z tego sezonu. Poprzednie rozgrywki Śląsk i Legia zakończyły na kolejno drugim i trzecim miejscu.

W trakcie dzisiejszego meczu Śląsk-Legia doszło do niezwykle groźnej sytuacji. W doliczonym czasie pierwszej połowy Kacper Tobiasz zdarzył się z Arturem Jędrzejczykiem. Obaj natychmiast padli na murawę. Jedno z ujęć kamery pokazało, że Jędrzejczyk miał twarz zalaną krwią.




Niedługo po całym zdarzeniu nowe informacje przekazała sama Legia Warszawa. Jak możemy się dowiedzieć, obaj zawodnicy trafili do szpitala. Tam przechodzą badania.

 

Robert Lewandowski irytuje piłkarzy Barcy? Nie podobają im się gesty Polaka podczas meczów

Hiszpański dziennikarz Miguel Rico odsłonił nieco kulis szatni FC Barcelony. Według jego doniesień Robert Lewandowski zaczął ostatnio irytować swoich kolegów z drużyny. Innym zawodnikom nie podoba się gestykulacja Polaka w trakcie meczów.




Przed tygodniem FC Barcelona rozpoczęła nowy sezon zmagań. W pierwszej kolejce LaLiga Robert Lewandowski i spółka mierzyli się z Valencią. Barca wygrała to spotkanie 2:1. Obie bramki dla Blaugrany zdobył Robert Lewandowski. W sobotni wieczór Barca rozegra kolejny mecz w LaLiga, jej rywalem będzie tym razem Athletic Bilbao.

W ostatnim czasie wokół FC Barcelony jest naprawdę gorąco. Niestety, w niezbyt pozytywnym tego sformułowania znaczeniu. Wszystko za sprawą decyzji transferowych władz Barcy. Kibicom niezbyt podobała się wizja płacenia wysokiej sumy za transfer Daniego Olmo. To, co jednak najbardziej rozwścieczyło kibiców Barcy, nastąpiło nieco później. A mianowicie chodzi o rozwiązanie umowy z Ilkayem Gundoganem, najlepszym piłkarzem Barcelony w ubiegłym sezonie. Niemiec zdołał już się związać z Manchesterem City.

Do tego wszystkiego swoje „trzy grosze” dorzucił Miguel Rico. Dziennikarz „Relevo” podzielił się kilkoma informacji z życia szatni. Jedna z informacji, którą przekazał, dotyczy Roberta Lewandowskiego. Według doniesień hiszpańskiego dziennikarza Polak zaczął ostatnimi czasy irytować swoich kolegów z zespołu. Rzekomo ma się im nie podobać gestykulacja Roberta podczas meczów. To ma się także nie podobać samemu Flickowi. Rico sugeruje, jakoby Polak chciał uniknąć zbiorowej odpowiedzialności za pewne niepowodzenia. Dziennikarz nazwał nawet Lewandowskiego „zrzędą”. Polak miał zostać poproszony o to, aby skupił się na treningach i na grze, zamiast ciągłego narzekania.

– W szatni nie podobają się gesty Roberta Lewandowskiego podczas meczów. Zwłaszcza młodym piłkarzom. Obserwując jego grę, można odnieść wrażenie, że w wielu momentach próbował uniknąć ciążącej na nim zbiorowej odpowiedzialności. Widzieliśmy to w zeszłym sezonie i nie przestaje to robić w nowym. Na boisku, podczas oficjalnego meczu, a także podczas treningów. Robert, jakby był, choć wcale nie musi, zrzędą, narzekająco gestykuluje częściej niż to konieczne. Ani jego kolegom się to nie podoba, ani Flickowi. Robert został poproszony o to, aby skupił się na swojej pracy i definitywnie odłożył na bok spontaniczne wyrzuty, których powinien unikać dobry kolega z drużyny. Nie czas na narzekanie, ale na wsparcie – przekazał Miguel Rico, cytowany przez „BarcaInfo”.





źródło: BarcaInfo

Kuriozalne założenie Pogoni Szczecin. Klub wpisał w budżet zwycięstwo w Pucharze Polski

Prezes Pogoni Szczecin uchylił rąbka tajemnicy w obliczu problemów finansowych klubu. Jak zdradził, Pogoń była na tyle pewna zdobycia Pucharu Polski, że przedwcześnie wpisała ten sukces w zakładane przychody.

Pogoń Szczecin wciąż czeka na sukces, który mogłaby wrzucić do swojej gabloty. W ostatnich latach była tego najbliżej w minionym sezonie. 2 maja tego roku Pogoń zagrała w finale Pucharu Polski. Ku zaskoczeniu wielu kibiców po końcowy triumf sięgnęła Wisła Kraków. Porażka Pogoni była ogromnym szokiem dla jej kibiców. Tym bardziej, że Wisła strzeliła bramkę na wagę remisu i dogrywki w 99 minucie gry.

Ostatnimi czasy Pogoń znajduje się w nie najlepszej sytuacji finansowej. Nie pomagają w tym nierozsądne ruchy władz klubu. Jak zdradził Jarosław Mroczek, Pogoń wpisała w przewidywane przychody wygraną w Pucharze Polski. Jak wiemy, dzięki tej wygranej Pogoń otrzymałaby nie tylko duży zastrzyk gotówki za samo trofeum, ale także mogłaby liczyć na wysokie przychody z tytułu gry w europejskich pucharach.

– Wpisaliśmy w zakładane przychody wygraną w Pucharze Polski. Dziura? To nie tylko te pięć milionów złotych, o których się mówi. To też dzień meczowy w pucharach, to premie z UEFA. Ale scenariusz, który nie miał prawa się wydarzyć, wydarzył się… – powiedział prezes Pogoni Szczecin.

 

Zgrupowanie reprezentacji Polski tuż, tuż. Michał Probierz ma powołać debiutanta

Już we wrześniu do gry wróci reprezentacja Polski. Według najnowszych doniesień mediów szansę gry może otrzymać absolutny debiutant występujący na co dzień w Ekstraklasie.




Tegoroczne EURO zakończyło się dla Polaków bardzo szybko. Po dwóch porażkach w dwóch pierwszych meczach reprezentacja Polski straciła szansę na wyjście ze swojej grupy. W ostatnim meczu grupowym uratowali honor, remisując z Francją. Już niedługo polscy piłkarze staną jednak przed szansą na powrót na zwycięską ścieżkę. We wrześniu czeka nas kolejne zgrupowanie reprezentacji.

Podczas wrześniowego zgrupowania reprezentacja Polski rozegra dwa mecze. Najpierw Polacy zmierzą się ze Szkocją, a następnie z Chorwacją. Oba spotkania zostaną rozegrane przez Polaków na wyjeździe. Będą to mecze w ramach Ligi Narodów.

Michał Probierz z pewnością wykorzysta Ligę Narodów nie tylko do szlifowania gry podstawowego składu, ale także do sprawdzenia nowych zawodników. I jak informuje „Interia”, już podczas wrześniowego zgrupowania szansę na otrzymać kolejny debiutant. Powołanie ma otrzymać Michael Ameyaw!




Michael Ameyaw nie rozegrał do tej pory żadnego meczu w narodowych barwach. 23-latek jest wychowankiem Polonii Warszawa, od 3 lat występuje w barwach Piasta Gliwice. W tym sezonie Ekstraklasy rozegrał 5 meczów. Strzelił w nich 2 bramki. Poprzedni sezon zakończył z 6 golami i 3 asystami.

Michał Probierz odważnie stawia na młodych piłkarzy. Nie boi się także nieoczywistych wyborów. Do tej pory poprowadził reprezentację w 11 meczach. Dał w nich szansę debiutu aż 9 piłkarzom.


Źródło: Interia

Zbigniew Boniek komentuje akcję z udziałem Goncalo Feio. „Takie zachowanie nie wypada”

Zbigniew Boniek skomentował ostatnią aferę z udziałem Goncalo Feio. – Feio musi uważać, bo to nie jest jego pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni wybryk – powiedział były prezes PZPN.




W ubiegłym tygodniu niezwykle głośno zrobiło się wokół Goncalo Feio. Wszystko za sprawą jego zachowania po czwartkowym meczu Legia-Brondby. Trener Legii pokazał wulgarne gesty w kierunku Duńczyków. UEFA ukarała Portugalczyka zawieszeniem na jeden mecz w zawieszeniu na rok.

Odnośnie całego zamieszania z udziałem Gonacalo Feio wypowiedział się Zbigniew Boniek na łamach „Polsatu Sport”. Były prezes PZPN stwierdził, że Feio musi teraz uważać. Dodał, że Portugalczyk powinien skupić się teraz przede wszystkim na piłce, bo takie wybryki trenerowi nie wypadają.

– Jeśli chodzi o zachowanie Feio, to lepiej spuścić na to zasłonę milczenia. Żeby właściwie opisać, trzeba by było używać słów najcięższego kalibru. UEFA nie chciała wymierzać zbyt surowej kary, zdecydowała się na symboliczną – ocenił Zbigniew Boniek.

– Feio musi uważać, bo to nie jest jego pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni wybryk. W Lublinie też myśleli, że po jego odejściu skończy się piłka w Motorze. Jakoś się nie skończyła, bo nie tylko klub wrócił do Ekstraklasy, to jeszcze gra dobrze – dodał.

– Życzę trenerowi Goncalo Feio, żeby prowadził dobrze Legię, skoncentrował się na rozwoju jej gry, a pozostałe aspekty niech zostawi innym, bo takie zachowanie nie wypada – podsumował Boniek.





źródło: Polsat Sport

Raków upatrzył następcę Ante Crnaca. To byłby rekord transferowy Ekstraklasy!

Ante Crnac najprawdopodobniej opuści Raków Częstochowa. Władze „Medalików” upatrzyły już potencjalnego następcę chorwackiego napastnika. Raków może pobić rekord transferowy PKO BP Ekstraklasy.




We wtorek media obiegła informacja o prawdopodobnym odejściu z Rakowa Częstochowa Ante Crnaca. Jak przekazał Gianluca Di Marzio, po chorwackiego napastnika zgłosiło się Norwich City. Angielski klub zaoferował 11 milionów euro. Ciężko sobie wyobrazić, by Raków miał taką ofertę odrzucić.

Raków wytypował już następcę Ante Crnaca. Jak podaje serwis „meczyki.pl” do Rakowa może trafić Wiktor Bogacz z Miedzi Legnica. Klub Michała Świerczewskiego musiałby liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 2 milionów euro.




Ewentualny transfer Bogacza do Rakowa mógłby być rekordem transferowym w skali całej Ekstraklasy. Nigdy wcześniej żaden polski klub nie kupił piłkarza za więcej niż 2 miliony euro. Do tej pory najdroższym piłkarzem jest Ali Gholizadeh, za którego Lech Poznań płacił niedawno ok. 1,8 miliona euro.


źródło: meczyki.pl

fot. Raków (YouTube)

Goncalo Feio odpowie za swoje wybryki. Portugalczyk ukarany przez UEFA

UEFA wymierzyła karę Goncalo Feio. Portugalski szkoleniowiec może być zadowolony z łagodnej decyzji Komisji UEFA.




W czwartkowy wieczór Legia Warszawa mierzyła się na własnym stadionie z duńskim Brondby. Rewanżowa rywalizacja między tymi zespołami zakończyła się remisem 1:1. Dzięki wygranej w pierwszym meczu awans do kolejnej rundy wywalczyła Legia.

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego rewanżowego pojedynku emocje udzieliły się Goncalo Feio. Portugalczyk w ogromnej euforii gestykulował na murawie stadionu Legii. 34-latek pokazał środkowy palec w kierunku Duńczyków. To spotkało się z krytycznymi komentarzami w polskim środowisku.




Po całym zamieszaniu było pewne, że Goncalo Feio czeka kara od UEFA. I w końcu poznaliśmy decyzję. Komisja Dyscyplinarna UEFA wymierzyła Portugalczykowi relatywnie łagodną karę. Feio został ukarany zawieszeniem na zaledwie 1 mecz. Co więcej, odbycie kary jest w zawieszeniu na jeden rok. Legia przekazała, że tym samym Feio będzie mógł poprowadzić zespół w najbliższych meczach eliminacyjnych.

Wojciech Kowalczyk porównał się do Kyliana Mbappe. Ekspert wbił szpilkę

Wojciech Kowalczyk wbił szpilkę w Kyliana Mbappe. Były reprezentant Polski napisał czego dokonał on sam, a co nie udało się Francuzowi.




Kylian Mbappe zadebiutował w barwach Realu Madryt w minioną środę. Pierwszy mecz Francuza w nowym zespole przypadł na starcie o Superpuchar Europy. Debiut z pewnością był udany dla Kyliana. Real wygrał 2:0, a Francuz zdobył bramkę.

W niedzielę z kolei Kylian Mbappe zadebiutował w rozgrywkach LaLiga. Niestety, ten mecz nie był już aż tak pozytywny dla Kyliana. Real zaledwie zremisował 1:1 z Mallorcą. Indywidualnie także nie był to najlepszy występ Francuza.




W debiucie w rozgrywkach LaLiga Kylian nie zdołał strzelić bramki. Sztuka ta udała się jednak w przeszłości Wojciechowi Kowalczykowi. Znany ekspert szybko pochwalił się tym faktem, wbijając szpilkę w Mbappe. Przypomnijmy, że popularny „Kowal” zdobył bramkę w ligowym debiucie przeciwko Sportingowi Gijon w 1994 roku jako piłkarz Realu Betis.

Robert Lewandowski pożegnał Franciszka Smudę. Krótki wpis kapitana reprezentacji Polski

Robert Lewandowski zamieścił dziś krótki wpis w swoich mediach społecznościowych. Kapitan reprezentacji Polski pożegnał Franciszka Smudę.




W niedzielę Polskę obiegła niezwykle smutna informacja. 18 sierpnia 2024 roku zmarł Franciszek Smuda. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał 76 lat. W ostatnich dniach media informowały o pogarszającym się stanie zdrowia Franciszka Smudy.

Informacja o śmierci Franciszka Smudy odbiła się szerokim echem w naszym kraju. Wiele osób pożegnało utytułowanego trenera, wypowiadając się w mediach. Wpis na swoich profilach społecznościowych zamieścił także Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji krótko pożegnał Smudę słowami: „Dziękuję za wszystko Trenerze!”. Pod tymi słowami Lewandowski zamieścił zdjęcie z okresu wspólnej pracy w Lechu Poznań.




Franciszek Smuda i Robert Lewandowski współpracowali ze sobą przez wiele lat. Najpierw spotkali się w Lechu Poznań. Następnie ponownie połączyli siły w reprezentacji Polski. Lewandowski pod wodzą Smudy rozegrał łącznie 78 meczów.

Szokujące doniesienia. Wojciech Szczęsny znalazł się na liście życzeń FC Barcelony

To byłby absolutny hit transferowy z perspektywy polskiego kibica. Wojciech Szczęsny znalazł się na liście życzeń FC Barcelony. Informacja ukazała się w hiszpańskich mediach społecznościowych.




Od kilku dni Wojciech Szczęsny pozostaje wolnym zawodnikiem. Polski golkiper jest bezrobotny po tym, jak rozwiązał umowę z Juventusem Turyn. 34-latek spędził w Starej Damie 7 ostatnich sezonów. Mimo 34 lat na karku Polak nie zamierza jeszcze kończyć kariery.

Wciąż nie wiadomo, w jakim klubie swoją karierę kontynuował będzie Wojciech Szczęsny. W ostatnich dniach wymieniano w tym kontekście różny zespoły. Najnowsze informacje mówią o tym, iż Wojtek znalazł się na liście życzeń FC Barcelony! Informacja ukazała się w hiszpańskich mediach społecznościowych. Opublikował ją jeden z Socio Barcy.




Z opublikowanych informacji wynika, że ewentualne przyjście Szczęsnego do Barcy jest uzależnione od tego, czy Inaki Pena uda się na wypożyczenie. Szczęsny miałby otrzymać roczny kontrakt z możliwością jego przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Wojciech Szczęsny komentuje odejście z Juventusu: „Żalu nie mam”

Wojciech Szczęsny rozstał się z Juventusem Turyn. Umowa między stronami została rozwiązana za obopólnym porozumieniem. Polski bramkarz skomentował zaistniałą sytuację w wywiadzie na łamach „Eleven Sports”.




Po siedmiu latach Wojciech Szczęsny opuścił Juventus Turyn. Władze klubu postanowiły nie stawiać dalej na polskiego bramkarza, który wciąż miał ważny kontrakt do końca przyszłego sezonu. Obie strony doszło do wzajemnego porozumienia odnośnie wcześniejszego wygaśnięcia umowy.

Wojciech Szczęsny udzielił wywiadu Mateuszowi Święcickiemu z „Eleven Sports”. 34-latek podsumował rozstanie z Juventusem.

 Zadzwonił do mnie dyrektor sportowy. Powiedział, że narodziła mu się córeczka i jeśli chcę, to mogę zostać w Polsce. Wyślą mi trenera i do końca sierpnia będzie do mojej dyspozycji. Ja byłem zadowolony z tego. Wydaje mi się, że po takim okresie spędzonym w klubie nie zasługiwałem na to, żeby pojechać do klubu i trenować sobie z boku, gdy wszyscy trenują w grupie – ujawnił Wojciech Szczęsny.

– Uważam, że to nie jest mądra decyzja ze strony klubu, ale ja absolutnie żalu nie mam. Z punktu widzenia sportowego uważam, że ta decyzja się nie obroni. Ale mam nadzieję, że jestem w błędzie – dodał.




Co jeśli Szczęsny nie zgodziłby się na rozwiązanie umowy? Czekałby go tzw. „Klub Kokosa”. To znaczy, że Wojtek dostawałby swoją wypłatę, jednak byłby odsunięty od pierwszego zespołu i nie miałby szans na grę.

– Ja już wiedziałem, że w tym roku nawet na ławce nie będę siedział. Więc po prostu straciłbym rok na siedzenie na trybunach i na zarabianie pieniędzy – powiedział Szczęsny.

Kuriozum europejskich pucharów. W Serbii bardziej opłacało się zająć 3. niż 2. miejsce

Do niezwykle kuriozalnej sytuacji w europejskich pucharach doszło z udziałem serbskich klubów. Jak się okazało, w ubiegłym sezonie bardziej opłacało się zająć trzecie, niż drugie miejsce w rozgrywkach ligowych.




Za nami niezwykle emocjonujący tydzień z meczami europejskich pucharów. Szczególnie z perspektywy polskiego kibica. Dobiegła końca III runda eliminacji. Przed nami już ostatnia, czwarta runda kwalifikacji. W grze o fazę zasadniczą europejskich rozgrywek pozostały 3 polskie kluby – Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa i Wisła Kraków.

Do specyficznej sytuacji doszło z udziałem serbskich klubów. W skrócie – serbskim klubom bardziej opłacało się zakończyć miniony sezon ligowy na trzecim, niż na drugim miejscu. Dlaczego? A no dlatego, że trzeci zespół poprzedniego sezonu ligi serbskiej miał zapewniony udział w fazie zasadniczej europejskich pucharów. Wicemistrz kraju takiego zapewnienia nie miał.

Mistrz kraju – Crvenz Zvezda – miał zapewniony udział w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Tym samym mistrz Serbii był pewny gry w fazie zasadniczej co najmniej Ligi Europy jeszcze przed startem kwalifikacji. Ciekawiej robi się, kiedy przejdziemy do wicemistrza kraju. Partizan Belgrad miał możliwość gry w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Na papierze wygląda to na ogromny przywilej. W rzeczywistości nie daje to jednak gwarancji uczestnictwa w fazie zasadniczej europejskich rozgrywek. Co innego trzeci zespół poprzedniego sezonu ligi serbskiej. TSC Backa Topola rozpocznie zmagania w europejskich pucharach od IV rundy eliminacji Ligi Europy. Tym samym dzięki trzeciemu miejsce zajętemu w lidze serbskiej miała pewność gry w fazie zasadniczej co najmniej Ligi Konferencji.

Partizan, jako wicemistrz Serbii, rozpoczął europejskie zmagania od II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Na tym etapie lepsze okazało się Dynamo Kijów. Tym samym Partizan spadł do eliminacji Ligi Europy. W III rundzie kwalifikacyjnej wicemistrz Serbii przegrał ze szwajcarskim FC Lugano. W związku z tym Partizan zagra teraz w IV rundzie eliminacji Ligi Konferencji z belgijskim Gent. Serbowie z pewnością nie będą faworytem tego starcia. Jeśli przegrają, to nie zagrają jesienią w fazie zasadniczej żadnych europejskich rozgrywek.




Jak ma się sytuacja trzeciego zespołu minionego sezonu ligi serbskiej? TSC Backa Topola dopiero rozpocznie europejskie wojaże. W IV rundzie eliminacji Ligi Europy zagra z Maccabi Tel Aviv. Nawet jeśli Serbowie przegrają ten dwumecz, to i tak zagrają w fazie zasadniczej Ligi Konferencji.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.