Wieczysta chce sprowadzić legendę polskiej piłki. Tak głośnego nazwiska jeszcze nie miała

Wieczysta Kraków może przeprowadzić absolutnie hitowy transfer. Według doniesień portalu „goal.pl” na celowniku Wieczystej znalazł się 103-krotny reprezentant Polski.

W ostatnich latach Wieczysta Kraków zasłynęła ze sprowadzania do siebie głośnych nazwisk. Jeszcze kiedy klub występował w lidze okręgowej, jego szeregi zasilił między innymi Sławomir Peszko. W kolejnych latach do klubu trafiali tacy zawodnicy jak chociażby Radosław Majewski, Michał Pazdan czy Jacek Góralski.




Obecnie Wieczysta występuje w II lidze. Jest jednak na dobrej drodze, by awansować w tym sezonie do I ligi. Zimą klub poczynił kilka bardzo dobrze wyglądających wzmocnień. Szeregi klubu zasilili Rafa Lopes, Petar Brlek, Jakub Pesek i Dijan Vukojevic. Mówiło się także o możliwym zakontraktowaniu Carlitosa.

Wkrótce Wieczysta może jednak przeprowadzić największy transfer w swojej historii. Według portalu „goal.pl” na celowniku żółto-czarnych znalazł się Kamil Glik! 37-latka chętnie widziałby w swojej drużynie Sławomir Peszko, trener Wieczystej. Według doniesień na taki transfer liczy także Jacek Góralski.

Wieczysta przeprowadzała już wiele głośnych transferów. Takiego zawodnika jednak jeszcze w swoich szeregach nie miała. Wszak Glik to 103-krotny reprezentant Polski. Pod tym względem jest trzecim zawodnikiem w historii polskiej drużyny narodowej. Obecnie Glik jest piłkarzem Cracovii, jednak jego kontrakt wygasa wraz z końcem tego sezonu.





Fot. Wieczysta Kraków
źródło: goal.pl

Meksykański sędzia poprosił Leo Messiego o autograf. Spotkała go sroga kara

Po jednym z ostatnich meczów Interu Miami arbiter główny miał poprosić Leo Messiego o autograf. Zagraniczne media donoszą, że za tę prośbę sędzia został zawieszony.

W ubiegłym tygodniu Inter Miami rozgrywał mecz w ramach 1/16 finału Pucharu Mistrzów CONCACAF. Rywalem zespołu Leo Messiego był Sporting Kansas City. Spotkanie zakończyło się wygraną Interu 1:0 po bramce Messiego. Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane w nocy z wtorku na środę o godzinie 2:00 czasu polskiego.




Po zakończeniu pojedynku klasycznie piłkarze obu drużyn, a także sędziowie, podali sobie ręce. Kamery jednak zarejestrowały, jak arbiter główny, Marco Antonio Ortiz Nava, uciął sobie krótką pogawędkę z Leo Messim. Niedługo później media ujawniły, że Meksykanin miał poprosić Argentyńczyka o autograf dla członka rodziny.

Zachowanie meksykańskiego arbitra nie spodobało się władzom północnoamerykańskiej federacji CONCACAF. Według informacji przekazanych przez „ESPN” Marco Antonio Ortiz Nava został zawieszony na 6 miesięcy w rozgrywkach CONCACAF.




– Zachowanie sędziego nie jest zgodne z Kodeksem Postępowania Konfederacji dla sędziów i istniejącymi procedurami dla tego typu próśb. Sędzia przyznał się do błędu, przeprosił za incydent i zaakceptował działania dyscyplinarne zastosowane przez Concacaf – przekazał przedstawiciel federacji w rozmowie z „ESPN”.

źródło: espn

Oto faworyci do zdobycia Złotej Piłki. Spadek Roberta Lewandowskiego

Redakcja międzynarodowego portalu „goal.com” zaktualizowała swój ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki za sezon 2024/2025. Nieznaczny spadek zanotował Robert Lewandowski. Mimo to nadal znajduje się on w ścisłej czołówce.

Sezon 2024/2025 w piłce klubowej zaczyna wkraczać w decydującą fazę. Za nami półmetek zmagań w topowych ligach. Ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w najbliższych tygodniach. Pierwsza część Ligi Mistrzów (faza ligowa) także jest już zakończona. Przed kilkoma dniami poznaliśmy drabinkę fazy pucharowej tych rozgrywek. 1/8 finału startuje już w przyszłym tygodniu. Zwycięzcę poznamy 31 maja, gdyż to wtedy ma się odbyć wielki finał Champions League.

W tym sezonie nie mamy żadnego turnieju reprezentacyjnego. Tym samym na końcowy rezultat Złotej Piłki kluczowy wpływ będą miały wyniki rozgrywek klubowych, a także osiągnięcia indywidualne. Póki co ewentualne predykcje można opierać głównie o występy indywidualne zawodników, gdyż – jak wspomnieliśmy – sezon dopiero zaczyna wkraczać w decydującą fazę, a kluczowe rozstrzygnięcia zapadną wiosną.




Faworyci do zdobycia Złotej Piłki

Serwis „goal.com” regularnie publikuje swój ranking sił do zdobycia Złotej Piłki. Zestawienie jest regularnie aktualizowane. Ostatni update nastąpił w poniedziałek. Kto jest obecnie faworytem do sięgnięcia po tę nagrodę? Bez zmian jest to wciąż Mohamed Salah. Awans na 2. miejsce uzyskał z kolei Kylian Mbappe. Podium uzupełnia Raphinha, który zanotował spadek względem poprzedniego zestawienia.

Robert Lewandowski

Wśród faworytów znajduje się oczywiście Robert Lewandowski. Pod koniec października zajmował on nawet 1. miejsce! Obecnie jest to 5. lokata. Portal przytacza osiągnięcia Polaka w tym sezonie – Superpuchar Hiszpanii, 33 gole, 5 asyst.




Ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki wg „goal.com” (stan na 24.02.2025)

  1. Mohamed Salah
  2. Kylian Mbappe
  3. Raphinha
  4. Lamine Yamal
  5. Robert Lewandowski
  6. Vinicius Junior
  7. Jude Bellingham
  8. Harry Kane
  9. Florian Wirtz
  10. Jamal Musiala
  11. Ousmane Dembele
  12. Antoine Griezmann
  13. Lautaro Martinez
  14. Julian Alvarez
  15. Pedri
  16. Virgil van Dijk
  17. Erling Haaland
  18. Michael Olise
  19. Alexander Isak
  20. Viktor Gyokeres

źródło: goal.com

Kataloński dziennikarz chwali Wojciecha Szczęsnego. Barcelona przedłuży z nim kontrakt?

Kataloński dziennikarz, Toni Juanmarti, w samych superlatywach wypowiedział się na temat Wojciecha Szczęsnego. Jego zdaniem Polak powinien bronić do końca tego sezonu, nawet jeśli do zdrowia wróci Marc-Andre ter Stegen. Co więcej, według jego informacji władze FC Barcelony myślą o przedłużeniu kontraktu z polskim golkiperem.

Po nie najlepszym początku przygody w FC Barcelony Wojciech Szczęsny przeżywa teraz relatywnie dobry okres. Polak zagrał w 11 z 13 meczów Barcy w tym roku. Blaugrana z Wojtkiem w bramce jeszcze nie przegrała. Dodatkowo w 6 z 11 meczów notował czyste konto.




Pochwała Szczęsnego

Przez pierwsze tygodnie w Barcelonie Szczęsny w ogóle nie grał. Kiedy Hansi Flick na niego postawił, to nie zachwycał on swoją formą w pierwszych meczach. Dopiero ostatnie kilka spotkań pokazało, że Polak wrócił do formy i że jest lepszym bramkarzem niż Inaki Pena. Wojtek jest szeroko chwalony nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Bardzo pochlebnie na jego temat wypowiedział się także Toni Juamarti. Dziennikarz katalońskiego „Sportu” udzielił wywiadu na łamach „TVP Sport”.

–  Dla mnie jest to oczywiste, że zaczął grać. Na początku nie było tak dobrze, jak mogliśmy się spodziewać. Ważne jednak, aby drużyna wygrywała nawet wtedy, gdy popełniasz błędy. Wojtek dostał przez to „dodatkowe życie”. Teraz widać, że poprawia się z meczu na mecz – skomentował Toni Juanmarti.

– Ogromną wartością jest doświadczenie i bezpieczeństwo, jakie daje drużynie. (…) On jest zawsze zrelaksowany, ponieważ przeżył wiele w swojej karierze. Miał do czynienia z niesamowitą presją. Tak nie było w przypadku Inakiego – dodał hiszpański dziennikarz.

Powrót ter Stegena

Niedawno do treningów wrócił Marc-Andre ter Stegen. Jego rekonwalescencja potrwa jeszcze kilka tygodni. W hiszpańskich mediach pojawiła się jednak informacja, wedle której niemiecki golkiper mógłby wrócić do gry jeszcze w tym sezonie. Jeśli taki scenariusz by się ziścił, to Toni Juanmarti i tak dalej stawiałby na Szczęsnego.

–  Tak, moim zdaniem powinien być numerem jeden do końca sezonu. Nawet, jak Ter Stegen wróci do zdrowia i może być gotowy na maj, a Szczęsny będzie grał dobrze, to Hansi powinien zostawić go w bramce. Ciężko powiedzieć, jak Flick się zachowa, ale wiem, że ciężko jest wrócić po kontuzji do najwyższej formy, jeżeli cały sezon nie grasz – ocenił Toni Juanmarti.




Przedłużenie kontraktu?

Szczęsny trafił do Barcelony jako zastępca ter Stegena. W związku z tym podpisał kontrakt tylko do końca tego sezonu. Od jakiegoś czasu w mediach mówi się o możliwym przedłużeniu kontraktu Wojtka z Barcą. Zdaniem Juanmartiego taki wariant jest bardzo możliwy.

– Informowałem o tym jako pierwszy w „Sporcie”, że Barcelona myśli o przedłużeniu kontraktu ze Szczęsnym. Myślę, że on jest otwarty na pozostanie w klubie. Obie strony podejmą decyzję w najbliższych miesiącach. Nic nie jest jeszcze przesądzone, ponieważ Barca chce zobaczyć kolejne mecze Wojtka. Wszystko mogłoby się zmienić, gdyby zaczął popełniać błędy. Teraz moim zdaniem najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że Szczęsny zostanie w Barcelonie na kolejny sezon – przyznał Juanmarti.

źródło: tvp sport

Świetna frekwencja nie tylko na trybunach. Tyle osób oglądało mecz Ruch-Wisła w telewizji

Ostatni mecz między Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków cieszył się w całej Polsce ogromną popularnością. Na trybunach zasiadła rekordowa liczba kibiców. W telewizji również osiągnięto świetną oglądalność.

W miniony weekend doszło do hitu na poziomie I Ligi. Na Stadionie Śląskim spotkały się ze sobą dwie duże marki – Ruch Chorzów i Wisła Kraków. Niespodziewanie spotkanie okazało się mocno jednostronne. Po zdecydowane zwycięstwo sięgnęła Biała Gwiazda, która wygrała aż 5:0.




Przez kilka ostatnich tygodni Ruch i Wisła robiły wszystko, by zbudować wokół ich pojedynku ogromne zainteresowanie. I to też im się udało. „Mecz Mistrzów” oglądało z trybun 53 293 kibiców! Taka liczba fanów zgromadzonych na trybunach oznacza rekord frekwencji, jeśli chodzi o mecze piłki klubowej w Polsce w XXI wieku.

Co więcej, mecz Ruchu z Wisłą znalazł się w czołówce spotkań minionego weekendu z największą frekwencją w całej Europie. Pod tym względem polskie kluby zajęły 11. miejsce. Najwięcej kibiców zasiadło na trybunach stadionu Borussii Dortmund. Jeśli jednak chodzi o mecze z drugiego poziomu rozgrywkowego w danym kraju, to więcej fanów obejrzało tylko mecz HSV Hamburg – FC Kaiserslautern.

Jeśli chodzi o oglądalność w telewizji, to Ruch i Wisła również mają się czym chwalić. „TVP Sport” poinformowało, że omawiany mecz oglądało średnio 374 431 osób (telewizja + internet). W szczytowym momencie w samej telewizji oglądalność wynosiła 406 642 widzów.




Tak pobito rekord frekwencji w polskiej piłce klubowej. Świetna atmosfera na Stadionie Śląskim [WIDEO]

Podczas dzisiejszego meczu I Ligi między Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków pobito rekord frekwencji w polskiej piłce, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe. Kibice zgromadzeni na Stadionie Śląskim stworzyli niesamowitą atmosferę.

Komplet kibiców

Dziś o 14:30 rozpoczął się mecz I Ligi między Ruchem Chorzów. Oba kluby od dłuższego czasu starały się wytworzyć niesamowitą aurę wokół tego meczu. I to się udało. Spotkanie okrzyknięto „Meczem Mistrzów”. Wydarzenie wzbudziło ogromne zainteresowanie. Ruch poinformował o komplecie kibiców na tym wydarzeniu.

Rekord

Już wczoraj Ruch Chorzów poinformował, że na mecz z Wisłą Kraków wyprzedano wszystkie możliwe bilety. Pojemność Stadionu Śląskiego wynosi 54 378 miejsc. Można zatem zakładać, że taka też frekwencja była podczas dzisiejszego meczu. A to oznacza, że pobito rekord frekwencji w polskiej piłce klubowej! Do tej pory najwyższy wynik należał do meczu Ruch Chorzów – Widzew Łódź z kwietnia 2024 roku.

Świetna atmosfera

Podczas transmisji można było zaobserwować świetną atmosferę na trybunach Stadionu Śląskiego. W mediach społecznościowych także pojawiło się wiele filmów oraz zdjęć z tego wydarzenia. Poniżej zamieszczamy część z nich.

Wyliczono szanse Legii i Jagiellonii na ćwierćfinał Ligi Konferencji! Dobra sytuacja polskich klubów

Legia i Jagiellonia poznały wczoraj swoich rywali w 1/8 finału Ligi Konferencji. Piłkarscy statystycy wyliczyli szanse polskich klubów na awans do poszczególnych faz rozgrywek. Ćwierćfinał dla obu drużyn jest bardzo realny.




Losowanie

Wczoraj odbyło się losowanie fazy pucharowej Ligi Konferencji. Ustalona już została cała drabinka aż do samego finału. Swoich rywali w 1/8 finału poznały Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa. Polskie zespoły mogły trafić na siebie. Ostatecznie wylosowały jednak rywali z Belgii i Norwegii. Legia i Jagiellonia znajdują się teraz po obu stronach drabinki, co oznacza, że mogą na siebie trafić dopiero w finale.

Rywale Legii i Jagiellonii

W wyniku losowania Jagiellonia trafiła na Cercle Brugge. Belgowie zajęli 8. miejsce w fazie ligowej, dzięki czemu trafili bezpośrednio do 1/8 bez konieczności gry w 1/16. Z kolei Legia wylosowała Molde. Norwegowie zakończyli fazę ligową na 23. miejscu. W 1/16 z trudem pokonali irlandzkie Shamrock Rovers.

Szanse na awans

W mediach społecznościowych pojawiły się także wyliczenia szans poszczególnych drużyn na awans co ćwierćfinału Ligi Konferencji. Według profilu „Football Meets Data” Legia ma 56% szans na pokonanie Molde. Z kolei prawdopodobieństwo wygranej Jagiellonii nad Cercle Brugge ocenia się na 45%.




Szanse na półfinał

Jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kolejne etapy Ligi Konferencji? Na półfinał Legia ma 9% szans, a Jagiellonia 13%. Skąd większe szanse dla Jagi? A to dlatego, że Legia w półfinale potencjalnie może zmierzyć się ze zwycięzcą pary Kopenhaga-Chelsea, a Jagiellonia z lepszym z pary Real Betis-Vitoria Guimaraes.

Prawdopodobieństwo wygranej

Szanse na finał obu polskich klubów są już tylko iluzoryczne. W przypadku Legii jest to 5%, a w przypadku Jagiellonii 3%. Zwycięstwo całych rozgrywek? Legia 2%, Jagiellonia 1%. Największe szanse na wygraną w całym turniej ma Chelsea (49%).

Cyrk w Serie A. Kosta Runjaić ukarał piłkarza za… wykorzystanie rzutu karnego [WIDEO]

Do niebywałej sytuacji doszło w trakcie piątkowego meczu Serie A. Trener Udinese, Kosta Runjaić, ściągnął z boiska swojego zawodnika po tym, jak ten wykorzystał rzut karny.




W piątkowy wieczór zainaugurowano 26. kolejkę Serie A. Lecce podejmowało na własnym obiekcie Udinesie Calcio. Spotkanie zakończyło się wygraną gości. Zespół dowodzony przez Kostę Runjaicia wygrał 1:0.

To, co jednak najciekawsze, wydarzyło się w pierwszej połowie. Około 30. minuty gry Udinese otrzymało rzut karny. W szeregach zespołu Kosty Runjaicia zapanowała nerwowa atmosfera. Zawodnicy zaczęli się sprzeczać o to, kto powinien wykonać „jedenastkę”. Ostatecznie na swoim postawił Lorenzo Lucca, najlepszy strzelec Udinese w tym sezonie Serie A. I to właśnie on ostatecznie wykonał rzut karny.

Lorenzo Lucca zdołał zamienić rzut karny na bramkę. Co jednak ciekawe, żaden z jego kolegów nie pobiegł do niego, by wspólnie świętować bramkę na 1-0. To jednak nie koniec! Zachowanie 24-latka nie spodobało się nie tylko jego kolegom, ale także jego trenerowi, Koście Runjaiciowi! Szkoleniowiec postanowił niejako ukarać swojego podopiecznego i… ściągnął go z boiska! Przypomnijmy, była dopiero 36. minuta gry. Po tej zmianie Lucca zbił jednak piątkę z Runjaiciem.




Ciekawy zapis w kontrakcie Jacka Magiery. Miał dostać premię za awans do Ligi Mistrzów

W ostatnim wywiadzie z Tomaszem Ćwiąkałą Jacek Magiera podzielił się ciekawym zapisem, jaki istniał w jego kontrakcie ze Śląskiem Wrocław. Jak przyznał, miał zapewnioną premię za awans do Ligi Mistrzów.

W kwietniu 2023 roku Jacek Magiera po raz drugi przejął Śląsk Wrocław. Wówczas zespół z Wrocławia był w bardzo trudnej sytuacji w Ekstraklasie. Wówczas Śląsk znajdował się w strefie spadkowej. Magiera zdołał utrzymać zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej. W kolejnym sezonie Magiera doprowadził Śląsk do wicemistrzostwa Polski, co było czymś nie do pomyślenia. Obecny sezon zaczął się jednak dla wicemistrzów Polski fatalnie i Magiera pożegnał się z drużyną w listopadzie.




Ostatnio Jacek Magiera udzielił wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale. Poruszony został m.in. temat zarobków 48-latka w Śląsku Wrocław. Szkoleniowiec odpowiedział na zarzuty, jakie wcześniej pojawiały się w mediach. Magiera podzielił się także ciekawym zapisem w jego kontrakcie ze Śląskiem Wrocław. Kiedy podpisywał umowę, znalazła się w niej klauzula dotycząca premii z tytułu awansu do Ligi Mistrzów. W ten sposób chciał pokazać, jak ambitnym jest trenerem.

– Podpisując kontrakt ze Śląskiem Wrocław, ja miałem wpisaną premię za awans do Ligi Mistrzów. To świadczy źle o trenerze czy dobrze? Kiedy podpisuje kontrakt z drużyną, która ledwo co utrzymała się w Ekstraklasie. Jest to ambitne podejście? No jest. Aż za bardzo być może – ujawnił Jacek Magiera.

– Byliśmy blisko zdobycia mistrzostwa Polski. I też była premia za tytuł mistrza Polski dla mnie indywidualna. Wielu pewnie ludzi podpisujących, to mówiła gdzie tam, nie mają szans na to, żeby zdobyć ten tytuł – dodał.




Markowi Papszunowi nie spodobał się wywiad Iviego Lopeza. „Być może nie rozumiał pytań”

Ostatni wywiad Iviego Lopeza na łamach „Foot Trucka” odbił się szerokim echem w polskich mediach. Wypowiedzi Hiszpana jednak nie najbardziej spodobały się Markowi Papszunowi. Trener Rakowa stwierdził, że w wywiadzie było dużo niespójności.




Wywiad Iviego

Przed kilkoma dniami na na kanale „Foot Truck” pojawił się wywiad z Ivim Lopezem. Najszerzej poniosła się jego wypowiedź na temat Legii Warszawa. Hiszpan porównał Legię do Realu Madryt. Co więcej, potwierdził, że rozważyłby ofertę ze stolicy Polski. Szybko jednak dodał, że w Rakowie jest naprawdę szczęśliwy.

Papszun odpowiada

Do słów Iviego Lopeza odniósł się Marek Papszun. Na środowej konferencji prasowej trener Rakowa został zapytany o wspomniany wywiad swojego podopiecznego. 50-latek ewidentnie nie był zbyt pocieszony wypowiedziami Iviego. Przyznał jednak, że o sam temat Legii nie ma wielkiego problemu do swojego zawodnika.

– Wywiad dziwny taki. Dużo tam niespójności. Nie wiem z czego to wynikało, czy z komunikacji, czy nie rozumiał pytań, czy to było złe tłumaczenie. Bo dużo tam w tym wywiadzie się nie zgadzało, co powiedział – ocenił Marek Papszun.

– O samą Legię nie widzę problemu, jeżeli chciałby tam odejść. Legia to jest duży klub i to może być zrozumiałe – dodał.




Papszun wbija szpilkę

W dalszej wypowiedzi Marek Papszun rozwinął swoją myśl. Pewne niespójności w wypowiedziach Iviego widzi w kwestii codziennej pracy w Rakowie Częstochowa. Papszun wyjaśnił, że nie wygląda to tak, jak przedstawił to wywiadzie Ivi, że w Rakowie się bardzo ciężko pracuje. 50-latek wbił Iviemu szpilkę, mówiąc, że jest godzina 14, a go nie ma już w klubie.

– Na pewno nie jest tak, o czym opowiadał w tym wywiadzie, że tu panuje taki etos pracy i się tutaj tak pracuje, bo jeszcze nie. Chciałbym, żeby tak się pracowało, jak on tutaj opowiadał i po tyle godzin żeby był w klubie i tyle rzeczy robił, bo to się jeszcze nie dzieje. Ale rzeczywiście opowiadał tak, jakby to był klub zachodni i taki etos pracy tutaj panował, ale my nie mamy jeszcze warunków, żeby to robić, ale chciałbym, żeby kiedyś do tego doszło, że zawodnik będzie w klubie od 9 do 16, bo myślę, że Lopeza już w klubie nie ma, a jest 14 – powiedział Marek Papszun.

Foto: Jakub Ziemianin / Raków Częstochowa

Trener Atalanty dosadnie skrytykował swojego zawodnika. „To jeden z najgorszych wykonawców rzutów karnych, jakich widziałem”

Gian Piero Gasperini w mocnych słowach skrytykował jednego ze swoich podopiecznych. Trener Atalanty nazwał go „jednym z najgorszych wykonawców rzutów karnych, jakich kiedykolwiek widział”. Piłkarz postanowił wygłosić swoje oświadczenie.

Atalanta odpada z Ligi Mistrzów

Wczorajszego wieczoru odbyło się rewanżowe starcie między Atalantą Bergamo a Club Brugge. W pierwszym spotkaniu niespodziewanie lepsi okazali się Belgowie, którzy wygrali 2:1. W rewanżu po raz drugi ze zwycięstwa, a zarazem z awansu, cieszyli się zawodnicy z Brugii, którzy tym razem wygrali wynikiem 3:1.




Gasperini krytykuje Lookmana

W drugiej połowie meczu Atalanta otrzymała rzut karny. Podszedł do niego Ademola Lookman. Niestety, Nigeryczyk uderzył w ten sposób, że bramkarz Club Brugge złapał piłkę bez większych problemów. Po meczu Lookmanowi mocno się oberwało. Otwarcie skrytykował go jego własny trener. Gian Piero Gasperini stwierdził, że Lookman to jeden z najgorszych wykonawców rzutów karnych, jakich kiedykolwiek widział.

– Ademola Lookman jest jednym z najgorszych wykonawców rzutów karnych, jakich kiedykolwiek widziałem – skomentował Gian Piero Gasperini.

– Chciał wykonać rzut karny po tym, jak strzelił gola, wziął piłkę, mimo że Retegui i De Ketelear byli gotowi ją przejąć… Nie podobało mi się to, co zrobił Lookman – wyjaśnił trener Atalanty.




Oświadczenie Lookmana

Po meczu kibice raczej jednomyślnie stwierdzili, że Gasperini przesadził. Takie słowa nie powinny raczej w ogóle paść, a już na pewno nie na łamach mediów. Zachowanie trenera nie spodobało się także samemu Lookmanowi. Ten postanowił zamieścić wpis na social media, w którym opisał, jak to wygląda z jego perspektywy.

„Smutno mi, że w takim dniu muszę napisać to oświadczenie – przede wszystkim z powodu tego, co osiągnęliśmy razem jako zespół i miasto.”

„Bycie wyróżnionym w taki sposób nie tylko boli, ale jest także brakiem szacunku z powodu ogromnej ciężkiej pracy i poświęcenia, które zawsze wkładałem każdego dnia, by pomóc przynieść sukces klubowi i niesamowitym kibicom z Bergamo.”

„Prawdę mówiąc, miałem do czynienia z wieloma trudnymi momentami podczas mojego pobytu tutaj – o większości z nich nigdy nie mówiłem, ponieważ w mojej opinii zespół musi być zawsze chroniony i musi być na pierwszym miejscu. To sprawia, że to, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, jeszcze bardziej boli.”

„Razem z naszymi kibicami, my jako zespół również cierpimy z powodu wczorajszego wyniku. Podczas meczu wyznaczony wykonawca rzutów karnych wskazał mnie do wykonania rzutu karnego; aby wesprzeć drużynę, wziąłem na siebie tę odpowiedzialność do zrobienia tego.”

„Życie polega na wyzwaniach i przekształcaniu bólu w siłę, co zamierzam zrobić.”

Potężny transfer Wieczystej! Krakowianie sięgają po byłą gwiazdę Ekstraklasy

Wieczysta Kraków finalizuje transfer byłej gwiazdy Ekstraklasy. Dla drugoligowca będzie to ogromne wzmocnienie kadry.

Wieczysta zasłynęła z głośnych transferów, jeszcze kiedy występowała w lidze okręgowej. W kolejnych sezonach władze klubu dokonywały kolejnych wzmocnień, a drużyna wykonywała kolejne awanse. Obecnie żółto-czarni występują na poziomie II ligi. W kadrze tego zespołu znajdziemy wiele znanych nazwisk. Można tu wymienić takich zawodników jak Michał Pazdan, Rafał Pietrzak, Jacek Góralski, Tomasz Swędrowski, Lisandro Semedo, Manuel Torres czy Joan Roman. A na dodatek zespołem dowodzi Sławomir Peszko.

Transfery Wieczystej

Po rundzie jesiennej Wieczysta zajmuje 2. miejsce w tabeli II ligi. Zakończenie rozgrywek na drugim miejscu oznacza bezpośredni awans do I ligi. Przewaga nad trzecią Polonią Bytom wynosi jednak tylko 4 punkty. W związku z tym Wieczysta postanowiła zimą dokonać kolejnych wzmocnień. Do Krakowa sprowadzono Jakuba Peska z ligi czeskiej, Dijana Vukojevia z ligi szwedzkiej oraz Petara Brleka, który był wolnym zawodnikiem.

Hitowy transfer

Na tym jednak zimowe wzmocnienia Wieczystej się nie kończą. Według najnowszych doniesień, nowym zawodnikiem żółto-czarnych ma zostać Carlitos! O szczegółach poinformował Mateusz Miga z „TVP Sport”. Hiszpan ma przylecieć do Krakowa w poniedziałek i podpisać kontrakt z Wieczystą, który miałby obowiązywać od początku przyszłego sezonu.




Była gwiazda Ekstraklasy

W przeszłości Carlitos był gwiazdą Ekstraklasy. Łącznie w polskiej lidze rozegrał 95 meczów, w których strzelił 41 bramek i zanotował 16 asyst. W sezonie 2017/2018 został królem strzelców. W tym sezonie Hiszpan występuje w barwach Atromitosu Areny. W rozgrywkach ligi greckiej rozegrał 17 meczów, strzelił 5 bramek i zanotował 1 asystę.





Fot. Wieczysta Kraków
źródło: tvp sport

Kamil Grosicki wbija szpilkę w Legię Warszawa. Poszło o transfer Szkurina

Kamil Grosicki skomentował ostatni transfer Legii Warszawa. Przy tym 36-latek wbił szpilkę w stołeczny klub.

Nowy napastnik Legii

Po wielu tygodniach, a nawet i miesiącach poszukiwań Legia Warszawa w końcu znalazła nowego napastnika. Transfer jest na ostatniej prostej i już wkrótce powinniśmy ujrzeć Ilję Szkurina w barwach Legii. Według informacji przekazanych przez media Szkurin dziś jest już w Warszawie, gdzie przechodzi testy medyczne. Jeśli doniesienia się potwierdzą, to Legia zapłaci za Białorusina 1,5 miliona euro.




Krytyka

Transfer Szkurina spotkał się z ogromną falą krytyki ze strony kibiców Legii. Niektórzy sympatycy innych klubów wręcz wyśmiewali ten transfer, główni z uwagi na relatywnie wysoką kwotę transferu. Wszak za takie pieniądze można by było sprowadzić z pewnością lepszego zawodnika. Na to zresztą liczyli warszawscy kibice.

Grosicki wbija szpilkę

Swoje „trzy grosze” w tym temacie dorzucił także Kamil Grosicki. Piłkarz Pogoni wziął udział w jednej z dyskusji na Twitterze. Pod jednym z wpisów zamieścił komentarz, że jeśli Szkurin kosztuje 1,5 miliona euro, to jego klubowy kolega – Efthymios Koulouris – powinien kosztować w granicach 5 milionów euro.




Wybrano najlepsze grupy ultrasów na całym świecie. Ogromne wyróżnienie dla Legii

Portal „GiveMeSport” opublikował zestawienie najlepszych grup kibicowskich na świecie. Na szczycie rankingu znaleźli się fani Legii Warszawa.

Kibice Legii uchodzą za jednych z najbardziej charakterystycznych w Europie, a może i na świecie. Zaskakują zagranicznych obserwatorów przede wszystkim swoimi oprawami, które niejednokrotnie były doceniane za granicą i masowo obiegały światowe media. Zaangażowanie warszawskich kibiców w codzienne życie klubu jest godne pochwały.

Od kilku lat serwis „Ultras World” publikuje ranking klubów z najbardziej zagorzałymi kibicami na całym świecie. Wielokrotnie polskie kluby były uwzględniane w tym zestawieniu. Najlepsze wyniki notowali jednak sympatycy Legii, którzy 4-krotnie wygrywali ten konkurs w latach 2013, 2016, 2017 i 2019. W grudniu ubiegłego roku znaleźli się na 2. miejscu za Slavią Praga.




Przed kilkoma dniami podobne zestawienie grup kibicowskich opublikował serwis „GiveMeSport”. Ranking nosił nazwę: „10 najlepszych obecnie grup ultrasów na świecie”. Na pierwszym miejscu znalazła się Legia Warszawa, co jest ogromnym wyróżnieniem dla polskich kibiców. Podium uzupełnili kibice chorwackich klubów – Hajduk Split (2.) i Dinamo Zagrzeb (3.) Poniżej cytujemy uzasadnienie napisane przez redaktorów.

„Jeśli szukasz wysokiej jakości piłkarskiej, trybuny w Polsce mogą nie być najlepszym wyborem. Jednakże dla kibiców szukających atmosfery zwalającej ich z nóg Legia Warszawa może być idealnym rozwiązaniem. Ich niezaprzeczalna miłość do swojej drużyny wykracza poza wszystko inne w życiu.”

„Legia Warszawa jest najbardziej brutalną grupą ze wszystkich. Pokazuje kontrowersyjne oprawy mecz po meczu, aby pokazać swój autorytet w nowoczesnym futbolu. Pomimo swoich poglądów politycznych i agresywnego podejścia do piłki, huligani ze stolicy Polski są najbardziej zagorzałymi kibicami, jakich ten sport kiedykolwiek widział.”
Ranking 10 najlepszych grup ultrasów na świecie wg „GiveMeSport”:
  1. Legia Warszawa
  2. Hajduk Split
  3. Dinamo Zagrzeb
  4. Galatasaray
  5. AC Milan
  6. Sparta Praga
  7. Olympique Marsylia
  8. River Plate
  9. Crvena Zvezda Belgrad
  10. Fenerbahce





źródło: givemesport

Ochraniacze 16-latka nie spodobały się komentatorowi. „Niech go poboli ten piszczel” [WIDEO]

Sergi Samper otrzymał czerwoną kartkę za brutalny na młodym zawodniku Jagiellonii Białystok. Faulowanego zawodnika skrytykował komentator Canal+. Rzucone przez niego słowa odbiły się szerokim echem w mediach.

W niedzielę o 17:30 rozpoczął się mecz Jagiellonii Białystok z Motorem Lublin. Goście już od 42. minuty musieli grać w osłabieniu. Czerwoną kartkę za faul na Oskarze Pietuszewskim otrzymał Sergi Samper. Hiszpan dopuścił się agresywnego ataku na nogi 16-latka.

Faul Sampera na Pietuszewskim wyglądał bardzo groźnie. Na szczęście 16-latek mógł kontynuować grę. W tej sytuacji skrytykowany przez Rafała Dębińskiego, komentatora Canal+, został… sfaulowany Pietuszewski. Dziennikarzowi nie spodobały się u piłkarza Jagiellonii za małe ochraniacze. Całość skwitował komentarzem: „Niech go poboli ten piszczel”.