Robert Lewandowski pożegnał Franciszka Smudę. Krótki wpis kapitana reprezentacji Polski

Robert Lewandowski zamieścił dziś krótki wpis w swoich mediach społecznościowych. Kapitan reprezentacji Polski pożegnał Franciszka Smudę.




W niedzielę Polskę obiegła niezwykle smutna informacja. 18 sierpnia 2024 roku zmarł Franciszek Smuda. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał 76 lat. W ostatnich dniach media informowały o pogarszającym się stanie zdrowia Franciszka Smudy.

Informacja o śmierci Franciszka Smudy odbiła się szerokim echem w naszym kraju. Wiele osób pożegnało utytułowanego trenera, wypowiadając się w mediach. Wpis na swoich profilach społecznościowych zamieścił także Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji krótko pożegnał Smudę słowami: „Dziękuję za wszystko Trenerze!”. Pod tymi słowami Lewandowski zamieścił zdjęcie z okresu wspólnej pracy w Lechu Poznań.




Franciszek Smuda i Robert Lewandowski współpracowali ze sobą przez wiele lat. Najpierw spotkali się w Lechu Poznań. Następnie ponownie połączyli siły w reprezentacji Polski. Lewandowski pod wodzą Smudy rozegrał łącznie 78 meczów.

Szokujące doniesienia. Wojciech Szczęsny znalazł się na liście życzeń FC Barcelony

To byłby absolutny hit transferowy z perspektywy polskiego kibica. Wojciech Szczęsny znalazł się na liście życzeń FC Barcelony. Informacja ukazała się w hiszpańskich mediach społecznościowych.




Od kilku dni Wojciech Szczęsny pozostaje wolnym zawodnikiem. Polski golkiper jest bezrobotny po tym, jak rozwiązał umowę z Juventusem Turyn. 34-latek spędził w Starej Damie 7 ostatnich sezonów. Mimo 34 lat na karku Polak nie zamierza jeszcze kończyć kariery.

Wciąż nie wiadomo, w jakim klubie swoją karierę kontynuował będzie Wojciech Szczęsny. W ostatnich dniach wymieniano w tym kontekście różny zespoły. Najnowsze informacje mówią o tym, iż Wojtek znalazł się na liście życzeń FC Barcelony! Informacja ukazała się w hiszpańskich mediach społecznościowych. Opublikował ją jeden z Socio Barcy.




Z opublikowanych informacji wynika, że ewentualne przyjście Szczęsnego do Barcy jest uzależnione od tego, czy Inaki Pena uda się na wypożyczenie. Szczęsny miałby otrzymać roczny kontrakt z możliwością jego przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Wojciech Szczęsny komentuje odejście z Juventusu: „Żalu nie mam”

Wojciech Szczęsny rozstał się z Juventusem Turyn. Umowa między stronami została rozwiązana za obopólnym porozumieniem. Polski bramkarz skomentował zaistniałą sytuację w wywiadzie na łamach „Eleven Sports”.




Po siedmiu latach Wojciech Szczęsny opuścił Juventus Turyn. Władze klubu postanowiły nie stawiać dalej na polskiego bramkarza, który wciąż miał ważny kontrakt do końca przyszłego sezonu. Obie strony doszło do wzajemnego porozumienia odnośnie wcześniejszego wygaśnięcia umowy.

Wojciech Szczęsny udzielił wywiadu Mateuszowi Święcickiemu z „Eleven Sports”. 34-latek podsumował rozstanie z Juventusem.

 Zadzwonił do mnie dyrektor sportowy. Powiedział, że narodziła mu się córeczka i jeśli chcę, to mogę zostać w Polsce. Wyślą mi trenera i do końca sierpnia będzie do mojej dyspozycji. Ja byłem zadowolony z tego. Wydaje mi się, że po takim okresie spędzonym w klubie nie zasługiwałem na to, żeby pojechać do klubu i trenować sobie z boku, gdy wszyscy trenują w grupie – ujawnił Wojciech Szczęsny.

– Uważam, że to nie jest mądra decyzja ze strony klubu, ale ja absolutnie żalu nie mam. Z punktu widzenia sportowego uważam, że ta decyzja się nie obroni. Ale mam nadzieję, że jestem w błędzie – dodał.




Co jeśli Szczęsny nie zgodziłby się na rozwiązanie umowy? Czekałby go tzw. „Klub Kokosa”. To znaczy, że Wojtek dostawałby swoją wypłatę, jednak byłby odsunięty od pierwszego zespołu i nie miałby szans na grę.

– Ja już wiedziałem, że w tym roku nawet na ławce nie będę siedział. Więc po prostu straciłbym rok na siedzenie na trybunach i na zarabianie pieniędzy – powiedział Szczęsny.

Kuriozum europejskich pucharów. W Serbii bardziej opłacało się zająć 3. niż 2. miejsce

Do niezwykle kuriozalnej sytuacji w europejskich pucharach doszło z udziałem serbskich klubów. Jak się okazało, w ubiegłym sezonie bardziej opłacało się zająć trzecie, niż drugie miejsce w rozgrywkach ligowych.




Za nami niezwykle emocjonujący tydzień z meczami europejskich pucharów. Szczególnie z perspektywy polskiego kibica. Dobiegła końca III runda eliminacji. Przed nami już ostatnia, czwarta runda kwalifikacji. W grze o fazę zasadniczą europejskich rozgrywek pozostały 3 polskie kluby – Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa i Wisła Kraków.

Do specyficznej sytuacji doszło z udziałem serbskich klubów. W skrócie – serbskim klubom bardziej opłacało się zakończyć miniony sezon ligowy na trzecim, niż na drugim miejscu. Dlaczego? A no dlatego, że trzeci zespół poprzedniego sezonu ligi serbskiej miał zapewniony udział w fazie zasadniczej europejskich pucharów. Wicemistrz kraju takiego zapewnienia nie miał.

Mistrz kraju – Crvenz Zvezda – miał zapewniony udział w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Tym samym mistrz Serbii był pewny gry w fazie zasadniczej co najmniej Ligi Europy jeszcze przed startem kwalifikacji. Ciekawiej robi się, kiedy przejdziemy do wicemistrza kraju. Partizan Belgrad miał możliwość gry w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Na papierze wygląda to na ogromny przywilej. W rzeczywistości nie daje to jednak gwarancji uczestnictwa w fazie zasadniczej europejskich rozgrywek. Co innego trzeci zespół poprzedniego sezonu ligi serbskiej. TSC Backa Topola rozpocznie zmagania w europejskich pucharach od IV rundy eliminacji Ligi Europy. Tym samym dzięki trzeciemu miejsce zajętemu w lidze serbskiej miała pewność gry w fazie zasadniczej co najmniej Ligi Konferencji.

Partizan, jako wicemistrz Serbii, rozpoczął europejskie zmagania od II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Na tym etapie lepsze okazało się Dynamo Kijów. Tym samym Partizan spadł do eliminacji Ligi Europy. W III rundzie kwalifikacyjnej wicemistrz Serbii przegrał ze szwajcarskim FC Lugano. W związku z tym Partizan zagra teraz w IV rundzie eliminacji Ligi Konferencji z belgijskim Gent. Serbowie z pewnością nie będą faworytem tego starcia. Jeśli przegrają, to nie zagrają jesienią w fazie zasadniczej żadnych europejskich rozgrywek.




Jak ma się sytuacja trzeciego zespołu minionego sezonu ligi serbskiej? TSC Backa Topola dopiero rozpocznie europejskie wojaże. W IV rundzie eliminacji Ligi Europy zagra z Maccabi Tel Aviv. Nawet jeśli Serbowie przegrają ten dwumecz, to i tak zagrają w fazie zasadniczej Ligi Konferencji.

Piłkarskie jaja we Wrocławiu. Sędzia tego meczu przejdzie do historii [WIDEO]

To, co wydarzyło się dziś we Wrocławiu z pewnością zapisze się w historii polskiej piłki. Tak zwariowanego meczu, ciężko sobie przypomnieć. A wszystko to za sprawą popisów sędziego tego pojedynku.




Niestety, Śląsk Wrocław zakończył swoją przygodę w tym sezonie europejskich pucharów. Wicemistrz Polski odpadł w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji ze szwajcarskim St. Gallen. Pierwsze spotkanie Szwajcarzy wygrali 2:0. W rewanżu lepsi byli Polacy, którzy wygrali 3:2. To do awansu Polakom jednak nie wystarczyło.

Rewanżowe starcie rozgrywane we Wrocławiu miało niezwykle kuriozalny przebieg. To, co się wydarzyło, zostanie zapamiętane na długo przez Polaków. Byliśmy świadkami aż 5 bramek. Ponadto piłkarze Śląska ujrzeli w sumie aż 3 czerwone kartki. Sędzia doliczył ponad 20 minut do podstawowego czasu gry. A temu wszystkiemu towarzyszyły kontrowersyjne decyzje sędziowskie. Zebraliśmy najbardziej kuriozalne sytuacje z tego meczu.

Anulowany gol Śląska:

Anulowany rzut karny dla Śląska i druga żółta kartka dla Alexa Petkova za rzekomą symulkę:




Powtórzony rzut karny, czerwona kartka dla Nahuela Leivy, bezpośrednia czerwona kartka za rzekomą symulkę dla Arnau Ortiza:

 

Spięcie Goncalo Feio z dziennikarzem! „Zachowuje się pan jak gówniarz z blokowiska”

Po meczu Legii z Brondby doszło do małego spięcia na konferencji prasowej między Goncalo Feio a jednym z polskich dziennikarzy. Panowie wymienili między sobą kilka zdań odnośnie gestu trenera Legii tuż po zakończeniu spotkania.




Legia Warszawa pokonała w dwumeczu Brondby i awansowała do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji. Przed tygodniem polski zespół odniósł zwycięstwo 3:2. W rewanżowym starciu rozgrywanym w Warszawie padł remis 1:1.

Tuż po meczu na stadionie Legii zapanowała euforia. Emocje poniosły nie tylko kibiców, ale i cały zespół Legii. Swoje emocje pokazał także Goncalo Feio. Trener Legii tuż po ostatnim gwizdku sędziego pokazał środkowy palec w kierunku Duńczyków. Nagranie z reakcją Feio szybko obiegło media.

Na pomeczowej konferencji prasowej do reakcji Goncalo Feio nawiązał jeden z polskich dziennikarzy. Kuba Seweryn postanowił zapytać trenera Legii, skąd te emocje. Stwierdził także, że Feio zachował się jak „gówniarz z blokowiska”. Portugalczyk odparł, że pierwszy i ostatni raz odpowiada temu dziennikarzowi na pytanie.




Do zaistniałej sytuacji Kuba Seweryn odniósł się na Twitterze. Dziennikarz podtrzymał swoje stanowisko. Nie widzi w swoim komentarzu i w swoim pytaniu nic złego.

PZPN chwalony za organizację Superpucharu Europy. „Podkreślali, że wydarzenie jest zorganizowane na najwyższym poziomie”

Cezary Kulesza podsumował Superpuchar Europy, który miał miejsce na Stadionie Narodowym. Prezes PZPN przekazał, iż usłyszał wiele pochlebnych słów odnośnie zorganizowania turnieju.




Za nami mecz o Superpuchar Europy. W środowy wieczór na Stadionie Narodowym w  Warszawie Real Madryt mierzył się z Atalantą Bergamo. Zgodnie z przewidywaniami po trofeum sięgnęli Królewscy. Podopieczni Carlo Ancelottiego wygrali 2:0. Gole dla Realu zdobyli Kylian Mbappe i Federico Valverde.

Dzień po wspomnianym meczu pojawił się wpis na twitterowym profilu Cezarego Kuleszy. Prezes PZPN podsumował całe środowe wydarzenie. Kulesza ujawnił, że w rozmowach z ważnymi postaciami ze świata piłki usłyszał wiele pozytywnych słów odnośnie organizacji Superpucharu Europy w Warszawie.

– Przy okazji wczorajszego meczu o Superpuchar UEFA miałem okazję porozmawiać z wieloma wybitnymi postaciami światowej piłki. Wszyscy zgodnie podkreślali, że wydarzenie jest zorganizowane na najwyższym poziomie. Dziękuję władzom m.st. Warszawy za ich zaangażowanie i współpracę w trakcie przygotowań. Chciałbym również serdecznie podziękować całemu zespołowi naszej federacji. Wasz profesjonalizm sprawia, że PZPN nieustannie wzmacnia swoją pozycję na arenie międzynarodowej – napisał Cezary Kulesza.




Ojciec Lamine Yamala dźgnięty nożem! Są pierwsze aresztowania

Niepokojące wieści obiegły hiszpańskie media. W środowy wieczór świat dowiedział się o ataku nożownika na ojca Lamine Yamala. Jego stan był poważny, jednak zdążył już opuścić szpital.




W środowy wieczór dowiedzieliśmy się o ataku na ojca Lamine Yamala. Hiszpańska dziennikarka, Mayka Navarro, przekazała, że Mounir Nasraoui został zaatakowany nożem. Do ataku miało dojść na jednym z parkingów w mieście Mataro.

Mounir Nasraoui mocno ucierpiał w tym ataku. W wyniku obrażeń trafił do szpitala. Pierwsze opublikowane w mediach informacje mówiły o ciężkim stanie ojca Yamala.

Po kilkudziesięciu minutach sprawę zaktualizował serwis Relevo. Dziennikarze tego portalu przekazali, że do ataku doszło kilka godzin wcześniej. Poszkodowany wrócił już do domu.




Mayka Navarro, która jako pierwsza poinformowała o całej sprawie, przekazała kolejne informacje. Jak możemy się dowiedzieć, policja dokonała pierwszych aresztowań domniemanych sprawców ataku.

Adrian Siemieniec zadowolony pomimo porażki z Bodo/Glimt. „Możemy opuścić stadion z wypiętą klatą i podniesioną głową”

Bodo/Glimt wyeliminowało Jagiellonię Białystok z eliminacji Ligi Mistrzów. Pomimo porażki zadowolony z postawy swoich piłkarzy w rewanżowym meczu był Adrian Siemieniec.




Jagiellonia zakończyła swój udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów. W III rundzie kwalifikacji Mistrz Polski poległ w dwumeczu z norweskim Bodo/Glimt. Polacy przegrali u siebie 0:1, a w rewanżu rozgrywanym w Norwegii przegrali aż 1:4.

„Idziemy w dobrą stronę”

To jednak nie koniec emocji związanych z występami Jagiellonii w europejskich pucharach. Podopieczni Adriana Siemieńca zagrają w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Jeśli wygrają, to zagrają w fazie zasadniczej tych rozgrywek. W przypadku porażki zagrają w fazie zasadniczej Ligi Konferencji. Rywalem Jagi w IV rundzie el. LE będzie zwycięzca dwumeczu Ajax-Panathinaikos.

Pomimo porażki zadowolony ze swojego zespołu był trener Jagiellonii Białystok, Adrian Siemieniec. Na łamach Kanału Sportowego pozytywnie wypowiedział się odnośnie postawy swojego zespołu.




– Uważam, że idziemy w dobrą stronę. Musimy być tylko konsekwentni i cierpliwi. No i korzystać z takich sytuacji jak dzisiaj. Było widać dzisiaj duże doświadczenie (u rywali – przyp. red.). Faktycznie, takie zderzenie się z trochę inną intensywnością i jakością – skomentował Adrian Siemieniec.

– Fragmenty były takie, z których byłem naprawdę zadowolony. To dziwne, bo u siebie przegraliśmy 0-1, a dzisiaj 1-4 bardzo wyraźnie. Ale uważam, że zdecydowanie to był inny mecz. I po tym meczu możemy opuścić (stadion – przyp. red.) z wypiętą klatą i podniesioną głową pomimo porażki – podsumował trener Jagiellonii.

Piłkarz Miedzi odrzucił ofertę z MLS. „Na wielkie kontrakty przyjdzie jeszcze czas”

Ostatnio duże zainteresowanie na rynku transferowym wzbudził Wiktor Bogacz z Miedzi Legnica. 20-latek otrzymał ofertę transferu do MLS. Postanowił ją jednak odrzucić. To poruszyło kibiców, gdyż transfery z polskiej 1. Ligi za granicę są rzadkością. A Stany Zjednoczone mogły się wydawać kuszącym kierunkiem.




W ostatnich tygodniach relatywnie głośno zrobiło się o Wiktorze Bogaczu. W mediach pojawiła się plotka, jakoby zawodnik Miedzi Legnica znalazł się na celowniku Juventusu Turyn. W kolejnych dniach do grona zainteresowanych dołączył New York Red Bulls. Niektóre źródła podawały, że transfer Bogacza do MLS jest już pewny. Nastąpił jednak nieoczekiwany zwrot akcji.

Koniec końców Bogacz nie trafi do New York Red Bulls. Piłkarz postanowił odrzucić tę kuszącą propozycję. Na ten moment pozostaje on w Miedzi Legnica. W mediach społecznościowych pierwszoligowego klubu pojawił się swego rodzaju list od piłkarza do kibiców. Można z niego wywnioskować, że 20-latek postanowił na chłodno podejść do całej sprawy.




Szanowni Kibice,
w tych kilku słowach chciałem Wam przekazać, że zdecydowałem się pozostać w Miedzi pomimo bardzo ciekawej oferty ze strony wspaniałego i wyjątkowego klubu, jakim jest New York Red Bulls. Na pewno wielu może uznać, że to oznaka lekkomyślności, bo takich szans się nie odrzuca, ale ja uważam, że na ten wyjazd jest po prostu dla mnie zbyt wcześnie.
Czuję się w Legnicy bardzo dobrze, jestem wdzięczny klubowi za szansę jaką tu dostałem. Pamiętam, kiedy po niemal dwóch latach walki z kontuzją Klub zaoferował mi przedłużenie kontraktu, okazując mi ogromne wsparcie w trudnym dla mnie momencie. Wiem, że w tym klubie ludziom zależy najbardziej na sukcesach Miedzi i wiem też, że mogę i chcę im jeszcze w tym pomóc. Na wielkie kontrakty przyjdzie jeszcze czas.
Wiktor Bogacz

Mateusz Borek komentuje odejście Szczęsnego z Juventusu. Przedstawił 3 możliwe ruchy dla bramkarza

Wojciech Szczęsny rozstał się z Juventusem. Co z przyszłością polskiego bramkarza? Głos w tej sprawie zabrał Mateusz Borek. Dziennikarz przedstawił 3 możliwości dla 34-latka.




Po 7 latach Wojciech Szczęsny rozstał się z Juventusem Turyn. Obie strony doszło do porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu. Informację przekazał Fabrizio Romano. Jego zdaniem polski bramkarz może liczyć na sowite wynagrodzenie z tytułu wcześniejszego rozwiązania umowy. Przypomnijmy, Wojtek miał jeszcze ważny kontrakt do końca czerwca 2025 roku.




Sytuację Wojciecha Szczęsnego skomentował Mateusz Borek. Dziennikarz przedstawił 3 możliwości na przyszłość Szczęsnego. Pierwsza możliwość, to dołączenie do dużego klubu. Drugi wariant, to wybór mniejszego klubu w pięknym miejscu do życia. Trzecia opcja zakłada zakończenie kariery piłkarskiej.

– Nie rozumiem Juventusu. Nie zarobią nic. Wojtek zabierze wynagrodzenie za sezon 24/25 i ma kartę na ręce. Jest świetnym fachowcem. Kilka scenariuszy widzę: 1) Wielki klub,może nawet większy od Juve 2) Mniejszy klub wybrany z powodu top miejsca do życia 3) Koniec. Bo to Wojtek – skomentował Mateusz Borek.

Trafił do Rakowa miesiąc temu. Może wylecieć z klubu za wizytę w McDonald’s

Nieco ponad miesiąc temu Kristoffer Klaesson trafił do Rakowa Częstochowa. Wkrótce może jednak pożegnać się z „Medalikami”. Wszystko przez wizytę w restauracji McDonald’s.




Kristoffer Klaesson został piłkarzem Rakowa Częstochowa na początku lipca tego roku. Norweski bramkarz trafił do polskiego klubu z Leeds United na zasadzie wolnego transferu. 23-latek związał się z Rakowem 3-letnią umową.

Wkrótce Klaesson może mieć jednak niemałe problemy. A wszystko za sprawą jego ostatniej wizyty w restauracji McDonald’s. Kamil Głębocki ujawnił na Twitterze, że o całej sprawie dowiedzieli się przełożeni norweskiego piłkarza. Warto zaznaczyć, że – według medialnych doniesień – Klaesson tuż po transferze zjawił się w Rakowie z lekką nadwagą.




Więcej informacji w tej sprawie przekazał serwis „Przegląd Sportowy Onet”. Jak czytamy, władze Rakowa chcą rozwiązać umowę z Norwegiem.


źródło: Przegląd Sportowy Onet

Piłkarz Widzewa wściekł się na trenera. W efekcie złamał rękę

Said Hamulić doznał złamania kości śródręcza. Piłkarz Widzewa nabawił się tego urazu po tym, jak dowiedział się o decyzja trenera Daniela Myśliwca.




W niedzielę Widzew Łódź podejmował na własnym terenie Śląsk Wrocław. Spotkanie nie przyniosło zbyt wiele piłkarskich emocji. Obie drużyny podzieliły się punktami, remisując 0:0.

We wspomnianym spotkaniu nie zagrał Said Hamulić. O nieobecności piłkarza poinformował sam klub. Widzew w swoich mediach społecznościowych przekazał, że Hamulić złamał kość śródręcza.

Hamulić nabawił się tego urazu tuż po ogłoszeniu kadry Widzewa na to spotkanie. W niej Bośniak się nie znalazł. Jak informuje portal „meczyki.pl”, piłkarz był wściekły na decyzję trenera Daniela Myśliwca. Hamulić postanowił wyładować swoją złość na drzwiach, w które uderzył ręką. To uderzenie spowodowało u niego złamanie śródręcza.




Said Hamulić trafił do Widzewa w lipcu tego roku. Bośniak został wypożyczony na rok z francuskiej Tuluzy. Nie zdołał on jednak jeszcze zadebiutować w nowych barwach.


źródło: Meczyki

Tomasz Ćwiąkała nie skreśla Tomasza Musiała i Bartosza Frankowskiego. „Byłbym za tym, żeby dostali drugą szansę”

W mediach wciąż trwa dyskusja odnośnie ostatniej afery z udziałem dwóch polskich sędziów piłkarskich – Tomasza Musiała i Bartosza Frankowskiego. Tym razem głos zabrał Tomasz Ćwiąkała. Jego zdaniem obaj panowie zasługują na drugą szansę.




Przed kilkoma dniami Polska usłyszała o nocnych wybrykach Tomasza Musiała i Bartosza Frankowskiego. Polscy sędziowie narozrabiali w noc poprzedzającą spotkanie, które mieli prowadzić. Panowie ukradli znaki drogowe, a po wszystkim trafili na izbę wytrzeźwień. Byli pod wpływem alkoholu.

W powyższej sprawie wypowiedział się Tomasz Ćwiąkała. Dziennikarz „Canal+” stwierdził, że sędziowie zasługują na drugą szansę. Dodał jednak, że ze środowiska płyną sceptyczne komentarze w tej sprawie.

– Kiedy ja po raz pierwszy przeczytałem tego newsa, to pomyślałem sobie, czytając pierwsze zdanie, że to dotyczy jakichś sędziów z niższych lig. Po prostu jakaś typowa aferka pasująca do A Klasy czy piątej ligi. Potem okazało się, że rzeczywiście odnosi się to do topowych polskich sędziów – powiedział Tomasz Ćwiąkała.

– Nikt nie chce tego powiedzieć wprost, ale wydaje mi się, że może tu nie być happy endu. Głosy, które płyną ze środowiska są takie, że ta historia może po prostu nie zakończyć się pozytywnie. I trochę szkoda, że wszystko kończy się w ten sposób – stwierdził.

– Ja osobiście byłbym za tym, żeby oni dostali drugą szansę, ale głosy ze środowiska są raczej sceptyczne – zakończył dziennikarz.





źródło: Canal+

Mocny transfer Lecha Poznań. Szeregi Kolejorza ma zasilić Polak z Serie A!

Wkrótce Lech Poznań może dopiąć naprawdę mocny transfer. Na celowniku Kolejorza znalazł się polski pomocnik będący obecnie piłkarzem klubu z Serie A.




To nie koniec okienka transferowego dla Lecha Poznań. Wkrótce do Poznania ma trafić nowy zawodnik. Jak informuje portal „Weszło”, nowym piłkarzem Kolejorza ma zostać Filip Jagiełło!

Jagiełło miałby trafić do Lecha na zasadzie transferu definitywnego. Jak podaje „Weszło”, Kolejorz osiągnął już porozumienie z klubem Filipa, Genoą. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, to 27-latek złoży podpis pod kontraktem na początku przyszłego tygodnia.




Filip Jagiełło opuścił Ekstraklasę w 2019 roku. Przeniósł się z Zagłębia Lubin do Genoi. Z klubem tym jest związany aż do dziś. W trakcie włoskiej przygody Filip był jednak kilkukrotnie wypożyczany z Genoi do innych klubów. Zagrał dla Brescii (68 meczów) oraz dla Spezii (13 meczów). W pierwszej drużynie Genoi rozegrał 51 spotkań.


źródło: Weszło

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.