Faza ligowa Ligi Mistrzów rozlosowana! Znamy wszystkie szczegóły

Za nami losowanie fazy ligowej Ligi Mistrzów w sezonie 2024/2025. Uroczystość przyniosła kibicom wiele emocji. Wszak to pierwsza edycji Ligi Mistrzów po zmianie całej struktury rozgrywek. Poznaliśmy wszystkie szczegóły nadchodzących zmagań.




Od sezonu 2024/2025 w systemie rozgrywania Ligi Mistrzów UEFA nastąpiły ogromne zmiany. Od tego sezonu w rozgrywkach uczestniczyć będzie w sumie 36 zespołów. Drużyny te nie zostały podzielony na grupy. Albowiem od tego sezonu rozgrywki rozpoczynają się od fazy ligowej. Wszystkie kluby będą zbierać punkty do ogólnej klasyfikacji. 8 najlepszych zespołów awansuje bezpośrednio do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Zespoły z miejsc 9-16 zagrają z drużynami z miejsc 17-24 o awans do 1/8 finału rozgrywek.

W fazie ligowej każda drużyna rozegra łącznie po 8 meczów. Cztery z nich odbędą się „u siebie”, a cztery pozostałe „na wyjeździe”. Każdy zespół zmierzy się z dwiema drużynami z każdego z czterech koszyków. Po dzisiejszym losowaniu znamy już terminarz meczów wszystkich zespołów.

Terminarz I koszyka:

Terminarz II koszyka:




Terminarz III koszyka:

 Terminarz IV koszyka:

Kamil Grabara odnosi się do medialnych plotek: „To są jawne jaja”

Kamil Grabara odniósł się do medialnych doniesień a propos swojej pozycji w reprezentacji Polski. Bramkarz VfL Wolfsburg sprostował narrację, która była prowadzona w mediach.




We wtorek Michał Probierz ogłosił powołania do reprezentacji Polski na wrześniowe mecze Ligi Narodów. Selekcjoner utrzymał kręgosłup drużyny narodowej, powołując najważniejszych zawodników, którzy grali na EURO. Znalazło się także miejsce dla nowych twarzy jak chociażby Mateusz Bogusz.

Wśród powołanych nie znalazł się już niestety Wojciech Szczęsny. 34-latek postanowił zakończyć piłkarską karierę. W związku z tym selekcjoner Probierz postanowił powołać Łukasza Skorupskiego, Marcina Bułkę, Bartłomieja Drągowskiego i Bartosza Mrozka. Wielu kibiców zastanawiało się, dlaczego Probierz nie powołał Kamila Grabary.

W mediach rozpoczęły się liczne dyskusje odnośnie Kamila Grabary. Pojawiła się teoria, według której Grabara miał nie chcieć jeździć na zgrupowania, jeśli byłby jedynie rezerwowym. Do całych tych spekulacji odniósł się sam zainteresowany na łamach „Kanału Sportowego”.

– Bardzo łatwo jest manipulować dłuższą wypowiedzią. Dlatego ja też chciałbym bardzo krótko i zwięźle się o tym wypowiadać – rozpoczął Kamil Grabara.

– Słuchałem jakichś wypowiedzi, że Kamil Grabara nie godzi się z byciem numerem dwa, trzy. Przecież to są jawne jaja. I to właśni ci eksperci. Po co jakieś personalne wycieczki w stosunku do czegoś, czego nie powiedziałem. Rozmawiajmy o faktach – skomentował Grabara.




Medialne plotki to jedno, ale fakty to drugie. Grabara został także zapytany o sam fakt braku powołania. Stwierdził, że to zapewne wynika z faktu, że nie jest wystarczająco dobry, a przynajmniej taką ma nadzieję.

– Jeżeli nie jestem powoływany na kadrę, to znaczy, że nie jestem wystarczająco dobry, żeby w tej kadrze być. I życzyłbym sobie, żeby to był powód. Przynajmniej wtedy wiem, na czym stoję. I wiem, że Kamil Grabara musi stać się lepszym bramkarzem, żeby w tej kadrze być – ocenił Grabara.

Mateusz Kowalczyk doceniony przez GKS Katowice. Reprezentant Polski otrzyma premię

Mateusz Kowalczyk został powołany do seniorskiej reprezentacji Polski. W nagrodę młody piłkarz otrzyma od swojego klubu premię.

We wtorek Michał Probierz ogłosił powołania do reprezentacji Polski. Podczas wrześniowego zgrupowania Biało-Czerwoni rozegrają 2 mecze wyjazdowe. Najpierw zagrają ze Szkocją, a następnie z Chorwacją.

 

Wśród powołanych nie zabrakło niespodzianek. Selekcjoner Michał Probierz postawił na kilka nowych twarzy. I tak na zgrupowaniu zobaczymy między innymi Bartosza Mrozka, Mateusza Bogusza, czy Mateusza Kowalczyka.

 

Mateusz Kowalczyk udanie wszedł w nowy sezon w barwach GKS Katowice. W nagrodę za dobrą dyspozycję otrzymał powołanie do seniorskiej reprezentacji. To z kolei docenił sam klub. Władze GKS-u postanowiły przyznać 20-latkowi premię w wysokości 10 tysięcy złotych. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie, premia została przyznana w oparciu o decyzję Zarządu Klubu z 2007 roku.

„W związku z powołaniem Mateusza Kowalczyka do seniorskiej reprezentacji Polski prezes GKS-u Katowice Krzysztof Nowak podjął decyzję, że uhonoruje decyzję Zarządu Klubu z 2007 roku o przyznaniu premii w wysokości 10 000 zł dla zawodnika GieKSy, który jako następny reprezentant naszego Klubu zostanie w ten sposób wyróżniony przez selekcjonera.”

Internet żegna Wojciecha Szczęsnego. „Trzeba być kozakiem żeby skończyć w sztosie”

Wojciech Szczęsny zdecydował się na zakończenie piłkarskiej kariery. W mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo wpisów odnośnie decyzji byłego już reprezentanta Polski. Polscy kibice miło pożegnali 34-latka.




We wtorek jak grom z jasnego nieba pojawiła się w mediach informacja odnośnie przyszłości Wojciecha Szczęsnego. Polski piłkarz zamieścił wpis na Instagramie, w którym podsumował całą swoją karierę. Przekazał, że jego przygoda z piłką dobiegła właśnie końca. W wieku 34 lat postanowił przejść na piłkarską emeryturę.

Informacja o zakończeniu kariery przez Wojciecha Szczęsnego szybko obiegła internet. Polscy kibice zamieścili masę wpisów z podziękowaniami w stronę Wojtka. Jego decyzja została także zauważana w zagranicznych mediach. Poniżej zebraliśmy kilka wpisów polskich kibiców.




Wielki powrót Grzegorza Krychowiaka? Ma pomóc byłemu klubowi będącemu w tarapatach

Grzegorz Krychowiak może wrócić do jednego ze swoich byłych klubów. Według doniesień mediów Polak miałby pomóc klubowi będącemu w nie najlepszej sytuacji.

Ostatnie dwa sezony Grzegorz Krychowiak spędził w Arabii Saudyjskiej. Do tego kraju trafił najpierw na zasadzie wypożyczenia do Al Shabab. Z kolei poprzedni sezon z spędził już jako pełnoprawny zawodnik Abha FC. Wraz z 30 czerwca jego kontrakt jednak wygasł i od tamtej pory jest wolnym zawodnikiem.

 

Wciąż nie wiadomo, w jakim klubie Grzegorz Krychowiak będzie kontynuował swoją karierę. Ostatnie plotki kierują jednak naszą uwagę na Francję. „L’Equipe” przekazało, iż Krychowiak otrzymał ofertę od Girondins Bordeaux! Władze miały mu zaproponować kilkuletni kontrakt z możliwością późniejszego przekwalifikowania w inną rolę w klubie. Polak poprosił klub o chwilę cierpliwości, gdyż wciąż czeka na inne ewentualne propozycje.

 

Krychowiak spędził w Bordeaux kilka lat. Szkolił się w tamtejszej akademii. Francuski klub jest ostatnio w niemałych problemach. Z powodu problemów finansowych Bordeaux zostało zdegradowane do czwartej ligi francuskiej.


Źródło: L’Equipe

Bartłomiej Wdowik nie wróci do Jagiellonii. „Naczytał się komentarzy”

Ostatnio media informowały o możliwym powrocie Bartłomieja Wdowika do Jagiellonii Białystok. Jak jednak informuje Kuba Seweryn, do powrotu nie dojdzie. Zdaniem dziennikarza z tego transferu zrezygnował sam Wdowik po tym, jak przeczytała liczne złe komentarze na ten temat.




Poprzedni sezon w wykonaniu Bartłomieja Wdowika był niezwykle udany. To zaowocowało transferem tego zawodnika z Jagiellonii Białystok do SC Bragi. Portugalczycy zapłacili za polskiego zawodnika 1,5 miliona euro.

Początek przygody w nowym klubie był niezwykle trudny dla Bartłomieja Wdowika. Polak nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie. W pierwszych meczach nowego sezonu był jedynie rezerwowym. W związku z tym w mediach pojawił się temat ewentualnego wypożyczenia Wdowika do innego klubu.

Przed kilkoma dniami media informowały, iż usługami Bartłomieja Wdowika zainteresowana była Legia Warszawa. W grę miało wchodzić wypożyczenie. Transakcja jednak spaliła na panewce. W niedzielę z kolei media poinformowały o możliwym powrocie Wdowika do Jagiellonii.




Do powrotu Wdowika do Jagiellonii jednak nie dojdzie. Tak informuje przynajmniej Kuba Seweryn. Dziennikarz portalu „sport.pl” przekazał, że piłkarz sam zrezygnował z takiego ruchu. Rzekomym powodem rezygnacji miała być fala krytycznych komentarzy odnośnie takiego ruchu. Plotki te są na tyle abstrakcyjne, że należy podchodzić do nich z dystansem.

Udany debiut Kamila Grabary przeciwko Bayernowi Monachium. Polak doceniony przez niemieckie media

Kamil Grabara ma za sobą debiut w Bundeslidze. Występ polskiego bramkarza przeciwko Bayernowi Monachium wyglądał naprawdę obiecująco. Polak został doceniony przez redakcję „Kickera”.




Przed startem sezonu 2024/2025 Kamil Grabara zmienił barwy klubowe. Polski bramkarz przeniósł się z FC Kopenhagi do VfL Wolfsburg. Niemiecki klub zapłacił za transfer ok. 13,5 miliona euro.

Grabara z miejsca stał się podstawowym piłkarzem Wolfsburga. Ma on już za sobą debiut w Bundeslidze. Przypadł on na niezwykle trudne starcie z Bayernem Monachium. Spotkanie zakończyło się wygraną Bawarczyków wynikiem 3:2.




Mimo wpuszczenia aż trzech bramek Grabara może zaliczyć swój debiut do udanych. Był on bardzo chwalony poprzez niemieckie media oraz przez niemieckich kibiców. „Kicker” nagrodził Grabarę poprzez umieszczenie go w drużynie 1. kolejki Bundesligi. W XI tygodnia znalazł się także jego drużynowy kolega, Lovro Majer.

Bolesne starcie Tobiasza i Jędrzejczyka. Obaj trafili do szpitala [WIDEO]

Kacper Tobiasz i Artur Jędrzejczyk zaliczyli między sobą bolesne starcie. Obaj zawodnicy musieli udać się do szpitala.




W niedzielny wieczór doszło do jednego z najciekawszych starć 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na własnym terenie Śląsk Wrocław podejmował Legię Warszawa. Był to pojedynek dwóch pucharowiczów z tego sezonu. Poprzednie rozgrywki Śląsk i Legia zakończyły na kolejno drugim i trzecim miejscu.

W trakcie dzisiejszego meczu Śląsk-Legia doszło do niezwykle groźnej sytuacji. W doliczonym czasie pierwszej połowy Kacper Tobiasz zdarzył się z Arturem Jędrzejczykiem. Obaj natychmiast padli na murawę. Jedno z ujęć kamery pokazało, że Jędrzejczyk miał twarz zalaną krwią.




Niedługo po całym zdarzeniu nowe informacje przekazała sama Legia Warszawa. Jak możemy się dowiedzieć, obaj zawodnicy trafili do szpitala. Tam przechodzą badania.

 

Robert Lewandowski irytuje piłkarzy Barcy? Nie podobają im się gesty Polaka podczas meczów

Hiszpański dziennikarz Miguel Rico odsłonił nieco kulis szatni FC Barcelony. Według jego doniesień Robert Lewandowski zaczął ostatnio irytować swoich kolegów z drużyny. Innym zawodnikom nie podoba się gestykulacja Polaka w trakcie meczów.




Przed tygodniem FC Barcelona rozpoczęła nowy sezon zmagań. W pierwszej kolejce LaLiga Robert Lewandowski i spółka mierzyli się z Valencią. Barca wygrała to spotkanie 2:1. Obie bramki dla Blaugrany zdobył Robert Lewandowski. W sobotni wieczór Barca rozegra kolejny mecz w LaLiga, jej rywalem będzie tym razem Athletic Bilbao.

W ostatnim czasie wokół FC Barcelony jest naprawdę gorąco. Niestety, w niezbyt pozytywnym tego sformułowania znaczeniu. Wszystko za sprawą decyzji transferowych władz Barcy. Kibicom niezbyt podobała się wizja płacenia wysokiej sumy za transfer Daniego Olmo. To, co jednak najbardziej rozwścieczyło kibiców Barcy, nastąpiło nieco później. A mianowicie chodzi o rozwiązanie umowy z Ilkayem Gundoganem, najlepszym piłkarzem Barcelony w ubiegłym sezonie. Niemiec zdołał już się związać z Manchesterem City.

Do tego wszystkiego swoje „trzy grosze” dorzucił Miguel Rico. Dziennikarz „Relevo” podzielił się kilkoma informacji z życia szatni. Jedna z informacji, którą przekazał, dotyczy Roberta Lewandowskiego. Według doniesień hiszpańskiego dziennikarza Polak zaczął ostatnimi czasy irytować swoich kolegów z zespołu. Rzekomo ma się im nie podobać gestykulacja Roberta podczas meczów. To ma się także nie podobać samemu Flickowi. Rico sugeruje, jakoby Polak chciał uniknąć zbiorowej odpowiedzialności za pewne niepowodzenia. Dziennikarz nazwał nawet Lewandowskiego „zrzędą”. Polak miał zostać poproszony o to, aby skupił się na treningach i na grze, zamiast ciągłego narzekania.

– W szatni nie podobają się gesty Roberta Lewandowskiego podczas meczów. Zwłaszcza młodym piłkarzom. Obserwując jego grę, można odnieść wrażenie, że w wielu momentach próbował uniknąć ciążącej na nim zbiorowej odpowiedzialności. Widzieliśmy to w zeszłym sezonie i nie przestaje to robić w nowym. Na boisku, podczas oficjalnego meczu, a także podczas treningów. Robert, jakby był, choć wcale nie musi, zrzędą, narzekająco gestykuluje częściej niż to konieczne. Ani jego kolegom się to nie podoba, ani Flickowi. Robert został poproszony o to, aby skupił się na swojej pracy i definitywnie odłożył na bok spontaniczne wyrzuty, których powinien unikać dobry kolega z drużyny. Nie czas na narzekanie, ale na wsparcie – przekazał Miguel Rico, cytowany przez „BarcaInfo”.





źródło: BarcaInfo

Kuriozalne założenie Pogoni Szczecin. Klub wpisał w budżet zwycięstwo w Pucharze Polski

Prezes Pogoni Szczecin uchylił rąbka tajemnicy w obliczu problemów finansowych klubu. Jak zdradził, Pogoń była na tyle pewna zdobycia Pucharu Polski, że przedwcześnie wpisała ten sukces w zakładane przychody.

Pogoń Szczecin wciąż czeka na sukces, który mogłaby wrzucić do swojej gabloty. W ostatnich latach była tego najbliżej w minionym sezonie. 2 maja tego roku Pogoń zagrała w finale Pucharu Polski. Ku zaskoczeniu wielu kibiców po końcowy triumf sięgnęła Wisła Kraków. Porażka Pogoni była ogromnym szokiem dla jej kibiców. Tym bardziej, że Wisła strzeliła bramkę na wagę remisu i dogrywki w 99 minucie gry.

Ostatnimi czasy Pogoń znajduje się w nie najlepszej sytuacji finansowej. Nie pomagają w tym nierozsądne ruchy władz klubu. Jak zdradził Jarosław Mroczek, Pogoń wpisała w przewidywane przychody wygraną w Pucharze Polski. Jak wiemy, dzięki tej wygranej Pogoń otrzymałaby nie tylko duży zastrzyk gotówki za samo trofeum, ale także mogłaby liczyć na wysokie przychody z tytułu gry w europejskich pucharach.

– Wpisaliśmy w zakładane przychody wygraną w Pucharze Polski. Dziura? To nie tylko te pięć milionów złotych, o których się mówi. To też dzień meczowy w pucharach, to premie z UEFA. Ale scenariusz, który nie miał prawa się wydarzyć, wydarzył się… – powiedział prezes Pogoni Szczecin.

 

Zgrupowanie reprezentacji Polski tuż, tuż. Michał Probierz ma powołać debiutanta

Już we wrześniu do gry wróci reprezentacja Polski. Według najnowszych doniesień mediów szansę gry może otrzymać absolutny debiutant występujący na co dzień w Ekstraklasie.




Tegoroczne EURO zakończyło się dla Polaków bardzo szybko. Po dwóch porażkach w dwóch pierwszych meczach reprezentacja Polski straciła szansę na wyjście ze swojej grupy. W ostatnim meczu grupowym uratowali honor, remisując z Francją. Już niedługo polscy piłkarze staną jednak przed szansą na powrót na zwycięską ścieżkę. We wrześniu czeka nas kolejne zgrupowanie reprezentacji.

Podczas wrześniowego zgrupowania reprezentacja Polski rozegra dwa mecze. Najpierw Polacy zmierzą się ze Szkocją, a następnie z Chorwacją. Oba spotkania zostaną rozegrane przez Polaków na wyjeździe. Będą to mecze w ramach Ligi Narodów.

Michał Probierz z pewnością wykorzysta Ligę Narodów nie tylko do szlifowania gry podstawowego składu, ale także do sprawdzenia nowych zawodników. I jak informuje „Interia”, już podczas wrześniowego zgrupowania szansę na otrzymać kolejny debiutant. Powołanie ma otrzymać Michael Ameyaw!




Michael Ameyaw nie rozegrał do tej pory żadnego meczu w narodowych barwach. 23-latek jest wychowankiem Polonii Warszawa, od 3 lat występuje w barwach Piasta Gliwice. W tym sezonie Ekstraklasy rozegrał 5 meczów. Strzelił w nich 2 bramki. Poprzedni sezon zakończył z 6 golami i 3 asystami.

Michał Probierz odważnie stawia na młodych piłkarzy. Nie boi się także nieoczywistych wyborów. Do tej pory poprowadził reprezentację w 11 meczach. Dał w nich szansę debiutu aż 9 piłkarzom.


Źródło: Interia

Zbigniew Boniek komentuje akcję z udziałem Goncalo Feio. „Takie zachowanie nie wypada”

Zbigniew Boniek skomentował ostatnią aferę z udziałem Goncalo Feio. – Feio musi uważać, bo to nie jest jego pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni wybryk – powiedział były prezes PZPN.




W ubiegłym tygodniu niezwykle głośno zrobiło się wokół Goncalo Feio. Wszystko za sprawą jego zachowania po czwartkowym meczu Legia-Brondby. Trener Legii pokazał wulgarne gesty w kierunku Duńczyków. UEFA ukarała Portugalczyka zawieszeniem na jeden mecz w zawieszeniu na rok.

Odnośnie całego zamieszania z udziałem Gonacalo Feio wypowiedział się Zbigniew Boniek na łamach „Polsatu Sport”. Były prezes PZPN stwierdził, że Feio musi teraz uważać. Dodał, że Portugalczyk powinien skupić się teraz przede wszystkim na piłce, bo takie wybryki trenerowi nie wypadają.

– Jeśli chodzi o zachowanie Feio, to lepiej spuścić na to zasłonę milczenia. Żeby właściwie opisać, trzeba by było używać słów najcięższego kalibru. UEFA nie chciała wymierzać zbyt surowej kary, zdecydowała się na symboliczną – ocenił Zbigniew Boniek.

– Feio musi uważać, bo to nie jest jego pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni wybryk. W Lublinie też myśleli, że po jego odejściu skończy się piłka w Motorze. Jakoś się nie skończyła, bo nie tylko klub wrócił do Ekstraklasy, to jeszcze gra dobrze – dodał.

– Życzę trenerowi Goncalo Feio, żeby prowadził dobrze Legię, skoncentrował się na rozwoju jej gry, a pozostałe aspekty niech zostawi innym, bo takie zachowanie nie wypada – podsumował Boniek.





źródło: Polsat Sport

Raków upatrzył następcę Ante Crnaca. To byłby rekord transferowy Ekstraklasy!

Ante Crnac najprawdopodobniej opuści Raków Częstochowa. Władze „Medalików” upatrzyły już potencjalnego następcę chorwackiego napastnika. Raków może pobić rekord transferowy PKO BP Ekstraklasy.




We wtorek media obiegła informacja o prawdopodobnym odejściu z Rakowa Częstochowa Ante Crnaca. Jak przekazał Gianluca Di Marzio, po chorwackiego napastnika zgłosiło się Norwich City. Angielski klub zaoferował 11 milionów euro. Ciężko sobie wyobrazić, by Raków miał taką ofertę odrzucić.

Raków wytypował już następcę Ante Crnaca. Jak podaje serwis „meczyki.pl” do Rakowa może trafić Wiktor Bogacz z Miedzi Legnica. Klub Michała Świerczewskiego musiałby liczyć się z wydatkiem rzędu ok. 2 milionów euro.




Ewentualny transfer Bogacza do Rakowa mógłby być rekordem transferowym w skali całej Ekstraklasy. Nigdy wcześniej żaden polski klub nie kupił piłkarza za więcej niż 2 miliony euro. Do tej pory najdroższym piłkarzem jest Ali Gholizadeh, za którego Lech Poznań płacił niedawno ok. 1,8 miliona euro.


źródło: meczyki.pl

fot. Raków (YouTube)

Goncalo Feio odpowie za swoje wybryki. Portugalczyk ukarany przez UEFA

UEFA wymierzyła karę Goncalo Feio. Portugalski szkoleniowiec może być zadowolony z łagodnej decyzji Komisji UEFA.




W czwartkowy wieczór Legia Warszawa mierzyła się na własnym stadionie z duńskim Brondby. Rewanżowa rywalizacja między tymi zespołami zakończyła się remisem 1:1. Dzięki wygranej w pierwszym meczu awans do kolejnej rundy wywalczyła Legia.

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego rewanżowego pojedynku emocje udzieliły się Goncalo Feio. Portugalczyk w ogromnej euforii gestykulował na murawie stadionu Legii. 34-latek pokazał środkowy palec w kierunku Duńczyków. To spotkało się z krytycznymi komentarzami w polskim środowisku.




Po całym zamieszaniu było pewne, że Goncalo Feio czeka kara od UEFA. I w końcu poznaliśmy decyzję. Komisja Dyscyplinarna UEFA wymierzyła Portugalczykowi relatywnie łagodną karę. Feio został ukarany zawieszeniem na zaledwie 1 mecz. Co więcej, odbycie kary jest w zawieszeniu na jeden rok. Legia przekazała, że tym samym Feio będzie mógł poprowadzić zespół w najbliższych meczach eliminacyjnych.

Wojciech Kowalczyk porównał się do Kyliana Mbappe. Ekspert wbił szpilkę

Wojciech Kowalczyk wbił szpilkę w Kyliana Mbappe. Były reprezentant Polski napisał czego dokonał on sam, a co nie udało się Francuzowi.




Kylian Mbappe zadebiutował w barwach Realu Madryt w minioną środę. Pierwszy mecz Francuza w nowym zespole przypadł na starcie o Superpuchar Europy. Debiut z pewnością był udany dla Kyliana. Real wygrał 2:0, a Francuz zdobył bramkę.

W niedzielę z kolei Kylian Mbappe zadebiutował w rozgrywkach LaLiga. Niestety, ten mecz nie był już aż tak pozytywny dla Kyliana. Real zaledwie zremisował 1:1 z Mallorcą. Indywidualnie także nie był to najlepszy występ Francuza.




W debiucie w rozgrywkach LaLiga Kylian nie zdołał strzelić bramki. Sztuka ta udała się jednak w przeszłości Wojciechowi Kowalczykowi. Znany ekspert szybko pochwalił się tym faktem, wbijając szpilkę w Mbappe. Przypomnijmy, że popularny „Kowal” zdobył bramkę w ligowym debiucie przeciwko Sportingowi Gijon w 1994 roku jako piłkarz Realu Betis.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.