Matty Cash udzielił ostatnio wywiadu Kanałowi Sportowemu. 27-latek został zapytany między innymi o to, jaki jest – jego zdaniem – najlepszy piłkarz, z jakim grał.
Od 3 lat Matty Cash ma polskie obywatelstwo. W reprezentacji Polski zadebiutował w listopadzie 2021 roku. Od tamtej pory w biało-czerwonych barwach rozegrał w sumie 15 meczów. Od jego ostatniego występu minęło jednak już trochę czasu. Ostatni raz pojawił się reprezentacji w marcu tego roku.
W poniedziałek na antenie Kanału Sportowego pojawił się wywiad z Mattym Cashem. 27-latek został przepytany przez Mateusza Borka o przeróżne tematy. Piłkarz został poproszony o wskazanie najlepszego piłkarza, z jakim miał okazję grać. Cash wytypował Piotra Zielińskiego. Zauważył jednak, że miał okazję występować także z Robertem Lewandowskim i Jackiem Grealishem. Ale to Zieliński – jego zdaniem – jest najlepszym zawodnikiem, z którym grał.
– Myślę, że Zielu jest najlepszym graczem. Uwielbiam Zielińskiego. Oczywiście, grałem z Grealishem, Lewym, ale Zielu jest dla mnie najlepszym – odpowiedział Matty Cash.
Kontuzje wymusiły na Michale Probierzu zmiany w kadrze reprezentacji Polski na październikowe zgrupowanie. Selekcjoner zdecydował się dodatkowo powołać jednego zawodnika.
Przed nami kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski. W październiku Biało-Czerwoni rozegrają dwa domowe mecze w Lidze Narodów. Rywalami Polaków będą Portugalia i Chorwacja.
Tuż przed rozpoczęciem zgrupowania kontuzji nabawiło się 3 polskich zawodników. Są to: Bartłomiej Drągowski, Kacper Kozłowski i Mateusz Skrzypczak. Cała trójka nie pojawi się na październikowym zgrupowaniu. W związku z tym selekcjoner Michał Probierz postanowił dowołać Kacpra Trelowskiego z Rakowa Częstochowa, który uzupełni czwórkę bramkarzy.
Po ostatniej fali zwolnień Wisła Kraków rozpoczęła poszukiwania pracownika na stanowisko Kierownika Drużyny. Wiele osób zdziwiło to, że klub zamieścił ofertę na portalu z ogłoszeniami pracy.
We wrześniu władze Wisły Kraków postanowiły przeprowadzić ogromną rewolucję w pierwszej drużynie. Głową za ostatnie słabe wyniki przypłacił Kazimierz Moskal. Z klubem pożegnało się także kilku pracowników, którzy na co dzień pracowali w zaciszu. Po 14 latach z klubu odszedł także Jarosław Krzoska. Decyzja o zwolnieniu dotychczasowego kierownika spotkała się z ogromną krytyką ze strony kibiców.
Teraz Wisła będzie musiała uzupełnić powstałe wakaty na kilku stanowiskach. Kierownika Zespołu klub postanowił szukać na znanym portalu z ogłoszeniami pracy „pracuj.pl”.
W ogłoszeniu znajdziemy podstawowe informacje odnośnie pracy na wspomnianym stanowisku. Możemy dowiedzieć się szczegółów o zakresie obowiązków, wymaganiach klubu oraz o tym, co klub jest w stanie zaoferować potencjalnemu pracownikowi. Pełną ofertę znajdziecie TUTAJ.
Wojciech Szczęsny rozpoczął treningi w FC Barcelonie. Według doniesień hiszpańskich dziennikarzy szatnia Barcy jest pozytywnie zaskoczona formą polskiego bramkarza.
Po kilku dniach oczekiwania w końcu doczekaliśmy się potwierdzenia transferu Wojciecha Szczęsnego do FC Barcelony. Polski bramkarz został ogłoszony piłkarzem Barcy w środę, podpisując tego dnia kontrakt z klubem. Obie strony związały się umową do końca sezonu 2024/2025.
Czwartek był jeszcze dla Szczęsnego dniem wolnym. Treningi z resztą zespołu rozpoczął w piątek. FC Barcelona ochoczo dzieliła się materiałami z udziałem polskiego bramkarza na swoich mediach społecznościowych. Na ich kanale YouTube pojawił się film z piątkowego treningu.
Na debiut Wojciecha Szczęsnego w barwach FC Barcelony z pewnością będziemy musieli trochę poczekać. Wszak przez ostatnie tygodnie był on na dosłownej emeryturze, gdzie nie trenował. Zanim wróci do optymalnej formy z pewnością będzie potrzebował co najmniej kilkunastu dni regularnych treningów.
Obecna dyspozycja Szczęsnego dla wielu osób była ogromną zagadką. Jak się jednak okazuje, Wojtek nie zatracił tak szybko swoich umiejętności. Zdaniem Fernando Polo z „Mundo Deportivo” szatnia Barcy jest pozytywnie zaskoczona formą polskiego bramkarza. Jak się dowiadujemy, Polak już wkrótce może być do dyspozycji Hansiego Flicka.
W szatni są pozytywnie zaskoczeni formą Wojciecha Szczęsnego. Nie jest wykluczone, że już wkrótce będzie gotowy do gry. [@ffpolo] (2️⃣)
Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok znakomicie rozpoczęły zmagania w tym sezonie Ligi Konferencji. Oba polskie kluby są w świetnej sytuacji przed dalszymi meczami w fazie ligowej. Awans do fazy pucharowej jest dla tych zespołów na wyciągnięcie ręki.
Za nami pierwsza kolejka tego sezonu Ligi Konferencji. W rozgrywkach uczestniczą dwa polskie kluby – Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa. W pierwszej serii gier oba polskie kluby sprawiły ogromną niespodziankę, wygrywając swoje mecze otwarcia. Jagiellonia pokonała 2:1 FC Kopenhagę. Z kolei Legia wygrała z Realem Betis 1:0.
Autostrada do fazy pucharowej
Zarówno Legia, jak i Jagiellonia rozegrają w fazie ligowej jeszcze po 5 meczów. Teraz będzie już tylko z górki. Wydaje się, że oba polskie kluby najtrudniejszego rywala mają już za sobą. Szanse na awans do fazy pucharowej Legii i Jagi są bardzo wysokie.
Sytuacja Legii
Po wczorajszych zwycięstwach Jagi i Legii szanse na awans tych zespołów wyliczył Piotr Klimek. Według jego szacunków Legia ma aż 96% szans na zajęcie miejsca w TOP 24, co zapewnia grę w fazie pucharowej. Na awans bezpośrednio do 1/8 finału Legia ma z kolei 35% szans. Najbardziej prawdopodobne miejsce, jakie zajmie Legia w fazie ligowej, to pozycja 11.
Legia Warszawa w LKE:
Oczekiwane miejsce : 11
Na TOP24 (grę na wiosnę): 96%
Na TOP8 (bezpośredni awans do 1/8): 35%
Najbardziej prawdopodobni rywale w 1/16:
1. Hearts 🏴
2. LASK 🇦🇹
3. FC Kobenhavn 🇩🇰
4. Pafos 🇨🇾
5. APOEL Nikozja 🇨🇾
Niewiele gorzej wygląda sytuacja Jagiellonii. Według wyliczeń Piotra Klimka Jaga ma największe szanse na zajęcie 12. miejsca w fazie ligowej. Szansa na grę w fazie pucharowej wynosi aż 94%. Zajęcie miejsca w czołowej ósemce (dającej awans do 1/8 finału LK) oceniane jest na 32%.
Jagiellonia Białystok w LKE:
Oczekiwane miejsce : 12
Na TOP24 (grę na wiosnę): 94%
Na TOP8 (bezpośredni awans do 1/8): 32%
Najbardziej prawdopodobni rywale w 1/16:
1. LASK 🇦🇹
2. Hearts 🏴
3. FC Kobenhavn 🇩🇰
4. Olimpija Ljubljana 🇸🇮
5. APOEL Nikozja 🇨🇾
Legia Warszawa pokonała Real Betis w pierwszej kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji. Tuż po zakończeniu meczu kibice polskiego zespołu podziękowali swoim piłkarzom. Wypomnieli im jednak słabą dyspozycję na rodzimym podwórku.
Legia wygrywa z Betisem
Na czwartek zaplanowano mecze pierwszej kolejki Ligi Konferencji. W rozgrywki dobrze weszła Legia Warszawa. Zespół ze stolicy Polski rozpoczął zmagania od zwycięstwa nad faworyzowanym Realem Betis. Spotkanie zakończyło się wygraną Polaków 1:0. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Steve Kapuadi.
Zwycięstwo Legii nad Betisem to wielka rzecz dla polskiej piłki klubowej. Wszak Betis to jeden z topowych klubów w Hiszpanii, mający w swoich szeregach wiele gwiazd. Przed tym meczem Hiszpanie byli zdecydowanym faworytem tejże potyczki. Dzięki wygranej Legia ma przed sobą autostradę do awansu do fazy pucharowej.
Przyśpiewki kibiców
Tuż po zakończeniu meczu z Betisem kibice Legii podziękowali swoim zawodnikom za dzisiejszą postawę. Na stadionie można było usłyszeć gromkie „dziękujemy”. Po chwili na trybunach została zaintonowana przyśpiewka uderzająca w ostatnią dyspozycję Legii w Ekstraklasie. Kibice śpiewali: „Tu się staracie, czemu tak w lidze nie gracie”.
Najpierw: dziękujemy, dziękujemy, a później: tu się staracie, czemu tak w lidze nie gracie. Na koniec: tylko mistrzostwo, hej Legio tylko mistrzostwo. Tak Żyleta pożegnała piłkarzy po meczu #LEGBET#LegiaVarsoviaRealBetis#Legiapic.twitter.com/Pw3Oyqlevf
Wojciech Szczęsny na łamach kanału „Foot Truck” udzielił pierwszego wywiadu po transferze do FC Barcelony. Polski bramkarz odsłonił kulisy ostatnich dni, kiedy przygotowywał się na podpisanie kontraktu.
Szczęsny piłkarzem FC Barcelony
Stało się. Po ponad tygodniu oczekiwania doczekaliśmy się oficjalnego potwierdzenia ze strony FC Barcelony. Nowym piłkarzem tego klubu został Wojciech Szczęsny. Polak podpisał kontrakt do końca tego sezonu.
Transfer Wojciecha Szczęsnego wywołał w naszym kraju masę pozytywnych emocji. Przez ostatnie dni kibice żyli tym tematem. Wszyscy czekali, aż Barca w końcu ogłosi zakontraktowanie Szczęsnego. W końcu doczekaliśmy się finalizacji rozmów. Wojtek do końca tego sezonu zastąpi w bramce FC Barcelony Marca Andre ter- Stegena. Przypomnijmy, że Niemiec doznał kontuzji, która wykluczy go z gry na wiele miesięcy.
Pierwszy wywiad
W ostatnich dniach Polscy kibice uważnie śledzi każdy ruch Wojciecha Szczęsnego. Nie musieli oni długo czekać na pierwszy wywiadu Wojtka już jako piłkarza Barcy. Pierwsza rozmowa z nowym bramkarzem FC Barcelony pojawiła się na kanale „Foot Truck”.
Kulisy
Tuż po tym, jak kontuzji nabawił się Marc Andre ter Stegen, wiele osób kontaktowało się z Wojciechem Szczęsny. Próbowali oni przekonać Wojtka do transferu. Jak przyznał sam zainteresowany, największy wpływ na jego decyzję miała jednak jego rodzina.
– Największy wpływ w jej podjęciu miała moja rodzina, bo nie ukrywam, że zakończyłem karierę wbrew jej namowom i nie chciałem podejmować drugiej tak ważnej decyzji w ciągu miesiąca ponownie przeciwko niej. Moja żona i syn byli bardzo pozytywnie nastawieni do tego transferu i namawiali mnie do niego. To oni mieli największy wpływ na to, że wróciłem – przyznał Wojciech Szczęsny na łamach kanału „Foot Truck”.
Wojciech Szczęsny o kulisach transferu: „Robert do mnie dzwonił i rozmawialiśmy. Ale myślę, że nie miał dużego wpływu na moją decyzję. Wydaje mi się, że ona byłaby podobna nawet wtedy, gdyby nie było go w Barcelonie lub gdyby nie dzwonił. Ale dzwonił i próbował przekonać… I w…
Transfer jakiegokolwiek polskiego piłkarza do FC Barcelony to wielkie wydarzenie. Po pierwsze, Barca to – obok Realu – największy klub na świecie. Po drugie, nie mieliśmy wcześniej zbyt wielu rodaków w barwach Barcy. Szczęsny przyznał, że jest szczęśliwy z tego ruchu.
– Jestem szczęśliwy, że tu jestem i nie mogę się doczekać, by założyć tę koszulkę – wyznał Szczęsny.
– Czy FC Barcelona ma swoją magię? Przekonamy się. Dowiedziałem się, jak bardzo intensywni potrafią być jej kibice w wiadomościach na Instagramie. Byłoby miło zagrać na tym stadionie. Występowałem na nim w barwach przeciwnych drużyn, ale poczuć tej atmosfery jako zawodnik Barcelony będzie czymś wyjątkowym – dodał.
Wojciech Szczęsny: „Czuję po sobie, że mogę być piłkarzem, który z największym spokojem przyjął transfer do Barcelony. Jestem szczęśliwy, że tu jestem i nie mogę się doczekać, by założyć tę koszulkę. Jestem jednak wyjątkowo spokojny, bo wiem, że na emeryturze też jest mi dobrze.…
Powrót Wojciecha Szczęsnego jest efektem zbiegu wielu niespodziewanych zdarzeń. Zauważył to sam Wojtek. Polak zasugerował, jakoby miało to być swego rodzaju przeznaczenie.
– Potrzebuję trochę czasu, by zrozumieć to, co się przez ostatni tydzień wydarzyło. Cała ta sytuacja bardzo mnie zaskoczyła – włącznie z moją finalną decyzją. Jakbyście mnie zapytali dzień przed tym, jak Ter Stegen odniósł kontuzję, czy wrócę do piłki, to jestem przekonany, że odpowiedziałby, że nie ma takich warunków, które by to sprawiły. A tydzień później jesteśmy tutaj i cieszymy się katalońskim słońcem – powiedział Szczęsny.
– W życiu staram się nie wierzyć w przeznaczenie i myśleć, że coś jest nam zapisane w gwiazdach. Ale to, ile rzeczy musiało się zgrać, żeby doszło to do skutku… Gdyby kontuzja Ter Stegena zdarzyła się w momencie, kiedy okno transferowe było otwarte, to bym tu nie trafił. Gdyby zdarzyła się dwa tygodnie później, to też bym tu nie trafił, bo byłoby za późno i już bym się z sofy nie podniósł. To był ostatni dzwonek do tego, bym mógł przygotować się jeszcze do gry na wysokim poziomie. Wierzę, że to gdzieś musiało być zapisane w gwiazdach – skomentował nowy bramkarz FC Barcelony.
Wojciech Szczęsny: „Potrzebuję trochę czasu, by zrozumieć to, co się przez ostatni tydzień wydarzyło. Cała ta sytuacja bardzo mnie zaskoczyła – włącznie z moją finalną decyzją. Jakbyście mnie zapytali dzień przed tym, jak Ter Stegen odniósł kontuzję, czy wrócę do piłki, to jestem…
Robert Lewandowski wraz z Leo Messim są najlepszymi strzelcami w historii Ligi Mistrzów pod względem średniej zdobytych bramek na mecz. Pod tym kątem Polak jest lepszy nawet od Cristiano Ronaldo.
Za nami kolejny wieczór z Ligą Mistrzów. We wtorek show zapewniła kibicom FC Barcelona. Drużyna z Katalonii rozgromiła szwajcarskie Young Boys Berno aż 5:0. Dwie bramki w tym spotkaniu zdobył Robert Lewandowski. Dla Polaka było to 95. i 96. trafienie w historii jego występów w Lidze Mistrzów.
Robert Lewandowski jest trzecim najlepszym strzelcem w historii Ligi Mistrzów. Polak ma na swoim koncie 96 trafień. Lepsi od Polaka są tylko Leo Messi (129 goli) oraz Cristiano Ronaldo (140 goli).
Na zdobycie 96 bramek Lewandowski potrzebował 122 meczów. Tym samym daje to średnią 0,79 goli na mecz. Zaokrąglając taką samą średnią ma także Leo Messi. U Cristiano Ronaldo wynik ten wynosi „zaledwie” 0,77. Biorąc pod uwagę tylko zawodników, którzy zdobyli min. 50 bramek w Lidze Mistrzów, Leo Messi i Robert Lewandowskim w tym względzie są najlepsi w historii.
0.79 – Players with the best goal ratio in @ChampionsLeague (at least 50 goals scored):
0.79 – ROBERT LEWANDOWSKI 🇵🇱
0.79 – Lionel Messi 🇦🇷
0.77 – Cristiano Ronaldo 🇵🇹
0.77 – Ruud van Nistelrooy 🇳🇱
0.59 – Karim Benzema 🇫🇷
Przed kilkoma laty Piotr Stokowiec był rozpatrywany jako jeden z kandydatów do objęcia reprezentacji Polski. Po latach 52-latek wrócił do tego wątku.
Cofnijmy się do 2018 roku. Po niedanych Mistrzostwach Świata w Rosji reprezentację Polski opuszcza Adam Nawałka. Jego następcą został wybrany Jerzy Brzęczek. Decyzja Zbigniewa Bońka o powierzeniu reprezentacji stosunkowo niezbyt doświadczonemu trenerowi wywołała w naszym kraju niemałe poruszenie.
W 2018 roku Jerzy Brzęczek nie był najbardziej oczywistym kandydatem do objęcia reprezentacji Polski. Kandydatów było wówczas wielu. Jednym z nich był Piotr Stokowiec. Latem 2018 roku Stokowiec był trenerem Lechii Gdańsk.
Obecnie Stokowiec nie ma najlepszej opinii wśród piłkarskiej społeczności w naszym kraju. I nie ma co się temu dziwić, wszak ostatnie projekty, w których Stokowiec brał udział, nie kończyły się pozytywnie. Jednak kilka lat temu Stokowiec faktycznie uchodził za jednego z ciekawiej zapowiadających się trenerów w Polsce.
Stokowiec udzielił wywiadu na łamach „sport.tvp.pl”. 52-latek potwierdził, że w 2018 roku faktycznie był jednym z kandydatów na selekcjonera reprezentacji Polski. Stokowiec stwierdził, że jego kandydatura w 2018 roku nie wzięła się znikąd i na takie wyróżnienie sam sobie zapracował.
-Tak, ale do finalizacji nie doszło. Nie chcę zdradzać szczegółów, pewne rzeczy niech pozostaną w gabinetach. Uważam, że zapracowałem sobie na taki status. Osiągałem sukcesy w nieoczywistych klubach jak Lechia i Zagłębie. Dalej jestem młodym człowiekiem i trenerem. Postawiono na Jurka Brzęczka, który awansował do mistrzostw Europy, ale na turniej nie pojechał. Potraktowano go bardzo niesprawiedliwie, więc może nie ma czego żałować – powiedział Piotr Stokowiec.
Przed meczem z Young Boys Berno w Lidze Mistrzów Hansi Flick został zapytany o Wojciecha Szczęsnego. Szkoleniowiec FC Barcelony nie chciał wprost odpowiadać na pytanie, zważywszy na fakt, że transfer Polaka nie został jeszcze potwierdzony.
Już tylko godziny dzielą nas od ogłoszenia Wojciecha Szczęsnego jako zawodnika FC Barcelony. Saga z udziałem polskiego bramkarza trwała tydzień. Dziś Wojtek pojawił się w centrum treningowym Barcy, gdzie odbył testy medyczne. Czekamy na potwierdzenie zawarcia umowy.
We wtorek FC Barcelona rozegra kolejne starcie w tym sezonie Ligi Mistrzów. Tym razem rywalem Barcy będzie Young Boys Berno. W pierwszej kolejce europejskich rozgrywek Blaugrana poległa w starciu z AS Monaco, przegrywając 1:2.
Na konferencji prasowej przed wtorkowym meczem Ligi Mistrzów pojawił się Hansi Flick. Szkoleniowiec Barcy został zapytany o Wojciecha Szczęsnego. Nie chciał on odpowiadać wprost na to pytanie ze względu na to, że Szczęsny wciąż nie został ogłoszony piłkarzem FC Barcelony. Niemiec nadmienił jednak, że żaden zawodnik nie ma u niego gwarancji gry w wyjściowym składzie.
– Nie mówię o zawodnikach, których nie ma w drużynie. Żaden zawodnik nie ma u mnie gwarancji, że będzie piłkarzem wyjściowej XI i numerem jeden – odpowiedział Hansi Flick na pytanie dot. Wojciecha Szczęsnego.
Hansi Flick na temat Wojciecha Szczęsnego: „Nie mówię o zawodnikach, których nie ma w drużynie. Żaden zawodnik nie ma u mnie gwarancji, że będzie piłkarzem wyjściowej XI i numerem jeden.” [@BarcaOneFCB]
W mediach pojawiła się kolejna garść informacji odnośnie Wojciecha Szczęsnego. Tym samym wiemy, kiedy ma nastąpić ogłoszenie transferu polskiego bramkarza do FC Barcelony. Poznaliśmy plan 34-latka na najbliższe dni.
Przed tygodniem kontuzji nabawił się bramkarz FC Barcelony, Marc Andre ter Stegen. Przerwa Niemca ma potrwać do końca tego sezonu. W związku z tym klub natychmiast rozpoczął poszukiwania zastępcy ter Stegena. Jednym z oczywistych kandydatów został Wojciech Szczęsny, który co prawda zakończył karierę, ale jeszcze kilka tygodni temu był w regularnym treningu.
Szczęsny w Barcelonie
Początkowo mało kto wierzył w to, że Szczęsny zdecyduje się dołączyć do FC Barcelony. Jednak Wojtek faktycznie ma wrócić do gry w piłkę. Przed kilkoma dniami potwierdził to nawet sam Fabrizio Romano.
Podpisanie kontraktu
O nadchodzącym powrocie Szczęsnego do piłki na bieżąco informowali także dziennikarze „Meczyków”. W niedzielę Tomasz Włodarczyk i Łukasz Wiśniowski przekazali kolejną garść informacji. Poznaliśmy plan Szczęsnego na najbliższe dni.
Według informacji „Meczyków” Wojtek Szczęsny ma wylądować w Barcelonie w poniedziałkowy poranek. Tego samego dnia ma przejść testy medyczne i podpisać kontrakt z FC Barceloną. Cały proces ma jednak być utrzymywany w tajemnicy. Z kolei we wtorek Polak ma obejrzeć z trybun mecz Ligi Mistrzów między Barcą a Young Boys Berno.
Debiut
Kiedy Szczęsny zadebiutuje w barwach FC Barcelony? Jak donosi Toni Juanmarti, może to nastąpić 20 października. Wówczas Barca ma zmierzyć się z Sevillą w LaLiga.
Prezentacja
Co z prezentacją Wojciecha Szczęsnego? Zdaniem Matteo Moretto ma ona nastąpić w środę. Ewentualne ogłoszenie transferu może jednak nastąpić nieco szybciej.
Goncalo Feio zaskoczył wiele osób swoimi słowami na konferencji prasowej po meczu z Górnikiem Zabrze. Pomimo remisu Portugalczyk stwierdził, że było to najlepsze spotkanie w wykonaniu Legii w tym sezonie.
Ostatnie tygodnie nie są najlepsze dla Legii Warszawa. Po relatywnie dobrym początku sezonu i awansie do fazy ligowej Ligi Konferencji teraz Legia wpadła w dołek formy. Bilans ostatnich trzech meczów to 2 porażki i 1 remis. W Ekstraklasie Legia zajmuje obecnie dopiero 7. lokatę.
Remis Legii z Górnikiem
W sobotę Legia mierzyła się na własnym boisku z Górnikiem Zabrze. Derbowe starcie zakończyło się remisem 1:1. Gola dla Górnika zdobył Kamil Lukoszek. Remis Legii dał Radovan Pankov.
Zadowolony Feio
Kolejny mecz bez zwycięstwa nie jest powodem do zadowolenie dla kibiców Legii. Mimo braku zwycięstwa zadowolony z postawy swoich zawodników był Goncalo Feio. Portugalczyk stwierdził, że było to jedne z lepszych spotkań Legii w tym sezonie.
– Uważam, że było to najlepsze spotkanie w tym sezonie w naszym wykonaniu. To jest taka Legia, którą chciałbym zobaczyć w każdym spotkaniu. To, co różniło większość drugiej połowy od pierwszej to to, że w pierwszej mieliśmy dominację, pressing i sytuację, a tych ostatnich zabrakło w drugiej połowie. W drugiej ilość wejścia w pole karne była niezadowalająca. Pozostaje duży niedosyt z tego, że po raz kolejny w prosty sposób tracimy bramkę – ocenił Goncalo Feio.
– Z mojej strony nie padło słowo „cierpliwość”. Ostatnio wszyscy byliśmy niezadowoleni z ostatnich meczów Legii. Ostateczny odbiór spotkania jest tylko przez wynik, ale nie proszę nikogo o cierpliwość. Byłem w takiej Legii, gdzie w danym momencie mieliśmy stratę dwunastu punktów do lidera. Ten sezon skończył się mistrzostwem i pucharem Polski. Teraz trudno jest uwierzyć, ale we wrześniu nie da się wygrać tytułu. Są teraz dwa kluby w Polsce, które mogą pomarzyć o trzech tytułach w tym sezonie. Jest niewiele klubów, które mogą pomarzyć o dwóch. My możemy. Czy jest to trudne? Tak. Ale należę do ludzi, którzy wierzą w osoby, które ich otaczają. Do ostatniego tchu będę dawał wszystko. Może być trudno, ale póki jest to możliwe, to ja wierzę w swoich ludzi. Będziemy szli do końca – zapowiedział Portugalczyk.
Podziękowania dla kibiców
Na pomeczowej konferencji prasowej Goncalo Feio podziękował także za wsparcie kibicom. Jest wdzięczny szczególnie dlatego, iż jest świadom, że zespół przeżywa groszy moment.
– W pierwszej kolejności chciałbym podziękować drużynie – dzisiaj nie wygraliśmy i nikt się nie cieszy, ale na pewno nie dlatego, że brakowało nam chęci. Chciałbym podziękować kibicom. Mamy trudny moment, a czuliśmy ich wsparcie. Jesteśmy przyzwyczajeni, że nasze środowisko nas deprymuje w trudnych momentach, a nie wspiera. Za wsparcie kibiców jestem wdzięczny – podziękował Feio.
Maxi Oyedele pokazał się z bardzo dobrej strony w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Wychowanek Manchesteru United był niezwykle chwalony w mediach przez kibiców Legii. Kompilacja zagrań z jego udziałem szybko rozprzestrzeniła się po Twitterze.
Legia Warszawa wpadła w ogromny dołek formy. Legioniści nie byli w stanie wygrać żadnego z trzech ostatnich meczów. W sobotę Legia zaledwie zremisowała na własnym boisku w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.
Świetny występ Oyedele
Jednym z niewielu chwalonych piłkarzy Legii za wczorajsze spotkanie był Maxi Oyedele. Dla 19-latka było to drugie spotkanie w barwach Legii. Po raz pierwszy wystąpił jednak w wyjściowym składzie. Wczorajszy występ był dla niego naprawdę udany. W sieci pojawiły się kompilacje zagrań z jego udziałem.
Maxi Oyedele – dopiero 19 lat, defensywny pomocnik, prawa noga. Ten chłopak ma kapitalną wizję, bardzo mi przypomina Mainoo. Młody kotek prosto z ziemi Angielskiej do Polskiej🤙🔥#LEGGÓR#Ekstraklasapic.twitter.com/E5IOCeOGyb
W mediach społecznościowych Maxi Oyedele był niezwykle chwalony przez kibiców. Kibiców Legii, ale nie tylko. Wielu z nich stwierdziło, że Oyedele był jedynym pozytywem Legii we wczorajszym meczu.
Dziś na Łazienkowskiej mecz walki, ale dla mnie małym odkryciem jest Maxi Oyedele. Jeśli w kolejnych miesiącach choćby utrzyma poziom z tego spotkania, to @LegiaWarszawa będzie miała z niego bardzo dużo pożytku.
Bardzo obiecujący występ Oyedele. Widać, że jest to piłkarz, który myśli na boisku. I przewiduje na dwa, trzy kroki do przodu. Owszem, zdarzyło mu się kilka błędów, ale bez konsekwencji. Trzymam mocno kciuki za jego dalsze, dobre występy🤞🏻 @LegiaWarszawa#LEGGÓR
Rozjuszony Jan Tomaszewski udzielił wywiadu na łamach „Super Expressu”. 76-latek w ostrych słowach skomentował decyzję Wojciecha Szczęsnego o powrocie do futbolu.
W ostatnich dniach żyliśmy plotkami, które łączyły Wojciecha Szczęsnego z dołączeniem do FC Barcelony. Na początku mało kto wierzył, że taki scenariusz się ziści. Teraz wszystko wskazuje na to, że transfer ten dojdzie do skutku, co potwierdzał ostatnio nawet sam Fabrizio Romano. Czekamy na oficjalne potwierdzenie ze strony Barcy. Według wcześniejszych doniesień Wojtek miał w ten weekend odbyć testy medyczne, a w poniedziałek podpisać kontrakt.
Doniesienia w sprawie Wojciecha Szczęsnego wywołały w Polsce wiele dyskusji. W mediach pojawiło się mnóstwo komentarzy ze strony ekspertów i kibiców. Zdecydowana większość z nich była pozytywna. Polacy kibicowali Wojtkowi, by ten wrócił do futbolu i związał się z Barcą.
Jedną z niewielu niezadowolonych osób wydaje się jednak być Jan Tomaszewski. 76-latek ostatnio grzmiał na antenie „Super Expressu”. Legendarny bramkarz w swoim wywodzie nie był w stanie zrozumieć decyzji Szczęsnego o powrocie do piłki.
– Jest to dla mnie niezrozumiała sprawa. To są tacy piłkarze, na tak wysokim poziomie, że jak coś mówią, to tak ma być. W tym momencie nie rozumiem Wojtka. O pieniądze tu raczej nie chodzi, bo pewnie mógłby grać w Arabii Saudyjskiej. Nie trenował przez jakiś czas. Na dodatek nie rozumiem, że ktoś odmawia gry w drużynie narodowej. W tej chwili poczynania Wojtka są niezrozumiałe – rozpoczął Jan Tomaszewski.
– A nikt Wojtka do zakończenia kariery nie namawiał. Teraz niech go namawiają, ale zrobił z gęby cholewę. Ale kto bogatemu zabroni… Niech robi co chce – dodał.
Tomaszewski zarzuca Szczęsnemu, że ten nie dotrzymał słowa. Zasugerował nawet, że po takiej decyzji Wojtek nie powinien być idolem młodzieży. Swój komentarzem zakończył stwierdzeniem, że Barcelona przestała się dla niego liczyć.
– Nie rozumiem jednak tego ruchu. Cała Polska jest zachwycona, a ja uważam, że nie dotrzymał słowa. Jest idolem młodzieży, ta młodzież nie ma się teraz na kim wzorować – stwierdził 76-latek.
– Mnie teraz Barcelona interesuje, co zeszłoroczny śnieg. Barcelona przestała dla mnie istnieć – zakończył Tomaszewski.
Niels Frederiksen zabrał głos po kompromitującej porażce Lecha Poznań w Pucharze Polski. – Ta nasza postawa była zdecydowanie poniżej naszego poziomu, do jakiego przyzwyczailiśmy – skomentował trener Kolejorza.
Za nami niemal wszystkie mecze 1/32 finału Pucharu Polski. Już na tym etapie rozgrywek byliśmy świadkami licznych niespodzianek. Z rozgrywkami pożegnały się już takie zespoły jak Raków Częstochowa, Lechia Gdańsk, czy Cracovia. Do tego grona w czwartkowy wieczór dołączył Lech Poznań.
Wpadka Lecha Poznań
Z powyższego grona największej kompromitacji doznał prawdopodobnie Lech Poznań. Kolejorz musiał uznać wyższość Resovii Rzeszów. Pogromca Lecha Poznań występuje w tym sezonie w II lidze, na trzecim szczeblu rozgrywkowym w Polsce. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, iż awans do kolejnej rundy Pucharu Polski uzyskały rezerwy Lecha Poznań.
Wypowiedź Frederiksena
Po meczu swojego niezadowolenia nie krył Niels Frederiksen. Duńczyk wyznał, że nie jest zadowolony z obrotu spraw. Na mecz z Resovią trener Lecha dokonał kilku zmian w wyjściowym składzie. Po meczu stwierdził jednak, że nie ma pewności, czy podstawowi gracze spisaliby się lepiej od tych, którzy grali dzisiaj.
– Cóż można powiedzieć? Oczywiście jestem mocno niezadowolony z końcowego rezultatu i tego, jak się zaprezentowaliśmy na boisku. Ta nasza postawa była zdecydowanie poniżej naszego poziomu, do jakiego przyzwyczailiśmy. Gratulacje dla naszych przeciwników. Walką i ambicją wywalczyli sobie ten awans. Naszym celem było zdobycie Pucharu Polski, a żegnamy się już po pierwszym spotkaniu, więc jest ogromny żal – skomentował Frederiksen.
– Jeśli chodzi o zmiany w składzie, to dokonałem ich, ale nie mam pewności, czy w podstawowym składzie poradzilibyśmy sobie w tym spotkaniu. Nie jestem zadowolony z tych, którzy grali wcześniej mniej, ale jestem niezadowolony również z tych z podstawowej jedenastki – wszyscy spisali się dzisiaj na murawie znacznie poniżej oczekiwań – stwierdził Duńczyk.
– Po przerwie graliśmy nieco lepiej, wprowadziłem Radosława Murawskiego do środka po to, żeby lepiej kontrolować fazy przejściowe, a Joel Pereira po wejściu miał nam dać jakość. Brakowało nam wykończenia w ostatniej fazie, jesteśmy rozczarowani, bo Lech od 15 lat nie zdobył Pucharu Polski i znowu go nie zdobędzie. Nie chcę jednak porównywać tej sytuacji z moją sytuacją, jaką miałem w Pucharze Danii. Nie byłem dziś zaskoczony grą rywala, to nam od początku brakowało koncentracji i przez to ten mecz tak wyglądał – dodał trener Lecha.