Nowe wieści ws. Roberta Lewandowskiego! Nie jest aż tak źle, jak to wyglądało

Polskie i zagraniczne media przekazały najświeższe wieści odnośnie stanu zdrowia Roberta Lewandowskiego. Polak doznał delikatnego urazu, który jednak nie wykluczy go z gry.




Podczas wtorkowego meczu Polska-Chorwacja brutalnie potraktowany przez przeciwnika został Robert Lewandowski. W drugiej połowie spotkania polski napastnik został niemal znokautowany przez chorwackiego bramkarza, Dominika Livakovicia. Za swoje zachowanie Chorwat wyleciał z boiska.

Wejście na nogi Roberta Lewandowskiego wyglądało naprawdę groźnie. Mimo to Polak zdołał dograć spotkanie do końca. Po meczu kamery zarejestrowały jednak, jak kapitan reprezentacji Polski utyka.




Dziś media mocno rozpisywały się o Robercie. Wieczorem polscy i hiszpańscy dziennikarze opublikowali pierwsze kluczowe wieści ws. 36-latka. Kacper Sosnowski ze „sport.pl” pisze, iż Robertowi doskwiera silne i bolesne stłuczenie ze sporym krwiakiem. Nie jest to jednak aż tak poważny uraz, żeby miał go wykluczyć z najbliższego meczu w barwach FC Barcelony.

Swoimi informacjami podzielił się także Javi Miguel. Hiszpański dziennikarz cytowany przez „BarcaInfo” przekazał, że Robert doznał stłuczenia prawej kości piszczelowej. Dodał, że Polak być dostępny na mecz z Sevillą.


źródło: sport.pl, BarcaInfo

Nietypowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Polacy rozpoczną przygotowania w Portugalii

PZPN rozpoczął już planowanie listopadowego zgrupowania reprezentacji Polski. Jak donoszą media, ma ono się rozpocząć w Portugalii.




Za nami październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski. W ostatnich dniach Polacy rozegrali dwa mecze. W sobotę polegli w starciu z Portugalią 1:3. Z kolei we wtorek zdołali zremisować z Chorwacją 3:3 po niezwykle emocjonującym spotkaniu.

Za niespełna miesiąc rozpocznie się kolejna przerwa reprezentacyjna. W listopadzie Biało-Czerwoni rozegrają kolejne 2 mecze w ramach Ligi Narodów. Najpierw zmierzą się z reprezentacją Portugalii, a kilka dni później zakończą zmagania w Lidze Narodów starciem z reprezentacją Szkocji.

Listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski ma jednak wyglądać nieco inaczej niż wszystkie inne. Z racji, że pierwszy mecz Polacy rozegrają na wyjeździe z Portugalią, to zgrupowanie ma rozpocząć się właśnie w Portugalii. Szczegóły ujawniła redakcja „sport.pl”.




Jak czytamy na „sport.pl”, zgrupowanie reprezentacji Polski ma rozpocząć się 11 listopada w Porto. Tam mają przygotowywać do meczu z Portugalią, który odbędzie się 15 listopada. Tuż po nim wylecą do Polski, by 18 listopada rozegrać domowy mecz ze Szkocją.

– Taka decyzja selekcjonera Michała Probierza i władz PZPN wiąże się nie tylko z chęcią jak najlepszego przygotowania zawodników do meczu z Portugalią, ale też z problemami z dostępnością boisk do treningu w okolicach Warszawy – czytamy na „sport.pl”.


źródło: sport.pl

Robert Lewandowski jednak z kontuzją? Kapitan opuścił stadion utykając [WIDEO]

Robert Lewandowski został brutalnie zaatakowany przez chorwackiego bramkarza. Co prawda Polak zdołał dokończyć mecz, jednak tuż po jego zakończeniu dolegliwości zdrowotne dały mu się we znaki.




We wtorkowy wieczór reprezentacja Polski mierzyła się z reprezentacją Chorwacji. Po niezwykle emocjonujących 90 minutach spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Gole dla Biało-Czerwonych zdobyli Piotr Zieliński, Nicola Zalewski oraz Sebastian Szymański.

Pod koniec wtorkowego meczu doszło do niezwykle groźnej sytuacji. Bramkarz reprezentacji Chorwacji, Dominik Livaković, z pełnym impetem zaatakował Roberta Lewandowskiego. Chorwat został za to zagranie wyrzucony z boiska.




Po ataku Livakovicia Robert Lewandowski zdołał dokończyć spotkanie. Niestety, nie wyklucza to w pełni jego ewentualnych problemów zdrowotnych. Dominik Wardzichowski na swoim Twitterze opublikował film, na którym widać, jak Lewandowski idzie przez korytarz wyraźnie przy tym utykając. Lewy miał także odpuścić dziś sobie pomeczowe wywiady.

Co to był za mecz! Polska remisuje z Chorwacją [REAKCJE]

Reprezentacja Polski zremisowała z Chorwacją 3:3. Wtorkowe spotkanie przyniosło nam masę emocji. W trakcie meczu, a także tuż po jego zakończeniu w mediach pojawiło się mnóstwo komentarzy kibiców i ekspertów. Zebraliśmy najciekawsze z nich.




Październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski dobiega końca. Biało-Czerwoni kończą je z zaledwie jednym zdobytym punktem. Przed kilkoma dniami Polacy przegrali z Portugalią 1:3. Dziś zremisowali z Chorwacją 3:3.

Remis z Chorwacją

Dzisiejsze spotkanie z Chorwacją było wyjątkowo ekscytujące. W sumie kibice zobaczyli aż 6 bramek. Polacy zdołali odrobić straty, gdyż w pewnym momencie Chorwaci prowadzili już 3:1. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3. Gole dla naszej reprezentacji zdobyli Piotr Zieliński, Nicola Zalewski i Sebastian Szymański.




Reakcje kibiców

Po meczu z Chorwacją polscy kibice oraz eksperci mają mnóstwo wniosków. Zebraliśmy najciekawsze z nich, które zostały opublikowane na platformie X (dawniej Twitter).

Probierz zapytany o reakcję kibiców na gola Ronaldo. „Każdy kibic może wybrać”

Michal Probierz został zapytany na konferencji prasowej o atmosferę podczas domowych meczów reprezentacji Polski. Selekcjoner odniósł się także to ostatniej reakcji polskich kibiców na gola Cristiano Ronaldo.




Po porażce z Portugalią reprezentacja Polski przygotowuje się do kolejnego meczu w Lidze Narodów. Najbliższym rywalem Biało-Czerwonych będzie Chorwacja. W ostatnim meczu rozgrywanym między tymi drużynami we wrześniu tego roku lepsza była Chorwacja, która wygrała 1:0.

Po ostatnim meczu z Portugalią w naszym kraju ponownie wybrzmiała dyskusja odnośnie nie najlepszego dopingu na Stadionie Narodowym. Niezwykle kuriozalnie wyglądał moment, kiedy polscy kibice wspólnie celebrowali bramkę z Cristiano Ronaldo. Kiedy Portugalczyk wykonywał swoją cieszynkę, tysiące polskich kibiców krzyknęło legendarne „Siuuuu”.




Na konferencji prasowej przed meczem z Chorwacją o kwestię dopingu został zapytany Michał Probierz. Jeden z dziennikarzy zapytał także o reakcję kibiców na gola Ronaldo. Selekcjoner na chłodno podszedł do całej sprawy.

– Nie szukajmy dziury w całym. Kibice przyjeżdżają na gwiazdy. Tak jak na Roberta przyjeżdżają tutaj i na całym świecie, tak samo i tutaj. Ronaldo jest legendą, może już w Polsce więcej razy nie zagrać, więc każdy kibic ma prawo do swojego wyboru – skomentował Michał Probierz.

– Jeśli chodzi o samą atmosferę, to były momenty bardzo dobre. Jest wiele takich stadionów, gdzie kibice reagują na sytuacje meczowe i nie ma cały czas dopingu. I jest to naturalne uważam – podsumował selekcjoner. 

Piotr Zieliński zapytany o doping na Stadionie Narodowym. „Mogliby coś zorganizować”

Po meczu z Portugalią Piotr Zieliński został zapytany o kwestię dopingu na Stadionie Narodowym. Wypowiedź reprezentanta Polski była bardzo niejednoznaczna. 30-latek stwierdził jednak, że można by było coś w tej kwestii zorganizować.




Reprezentacja Polski poległa w starciu z reprezentacją Portugalii w Lidze Narodów. Biało-Czerwoni przegrali 1:3. Jedynego gola dla reprezentacji Polski zdobył Piotr Zieliński. Dla Portugalii strzelali Cristiano Ronaldo, Bernardo Silva oraz Jan Bednarek, który zanotował trafienie samobójcze.

Mecz przeciwko Portugalii cieszył się wśród Polaków ogromną popularnością. Wszak była to zapewne ostatnia okazja, by zobaczyć Cristiano Ronaldo grającego w naszym kraju. Bilety na to spotkanie zostały sprzedany błyskawicznie. W kuluarach mówiło się, że w szczytowym momencie było 400 tysięcy chętnych, by zakupić wejściówki na ten mecz.

Niestety, ale doping w meczu z Portugalią ponownie pozostawił wiele do życzenia. Niech najbardziej wymowny będzie fakt, że na stadionie zrobiło się prawdopodobnie najgłośniej wtedy, kiedy Cristiano Ronaldo robił swoje słynne „Siuuuu” podczas celebracji bramki. Na głośny doping i liczne przyśpiewki nasi piłkarze nie mogli liczyć.

Po meczu o kwestię dopingu kibiców na Stadionie Narodowym został zapytany Piotr Zieliński. 30-latek dyplomatycznie odpowiedział na to pytanie. Z jednej strony stwierdził, że uwielbia grać na Stadionie Narodowym, z drugiej jednak przyznał, że nie ma nie wiadomo jakiego dopingu.

– Ja lubię tutaj grać na tym stadionie. Zawsze świetnie się tu czuję. Uważam, że nasi kibice są świetni – rozpoczął Piotr Zieliński.

– Nie ma jakiegoś dopingu nie wiadomo jakiego. Nie ma jakiejś grupki, która gdzieś by się w to bawiła w to dopingowanie – zauważył 30-latek.

– Trybuny się podnoszą przede wszystkim jak my gramy dobrze i stwarzamy sytuacje. Kibice są po to, żeby przyjść i zobaczyć dobre spotkanie. […] Mamy piękny stadion, super kibiców. I uważam, że my też musimy ich podnieść swoją grą – dodał.

– Co do dopingu. Mogliby coś zorganizować. Jakąś grupkę co coś śpiewa. Albo więcej przyśpiewek – stwierdził Piotr.

– Ja się tu świetnie czuję, mamy fajnych kibiców. Gram już tu x lat i zawsze to jest wielka przyjemność – zakończył Zieliński.




Polsce należał się rzut karny? Portugalczyk obawiał się, że sędzia podyktuje „jedenastkę”

Czy Michael Ameyaw był faulowany, a reprezentacji Polski należał się rzut karny? Sytuacja z końcówki sobotniego meczu przeciwko Portugalii nie była jednoznaczna. Jeden z Portugalczyków przyznał, iż obawiał się, że sędzia podyktuje rzut karny dla reprezentacji Polski.




Za nami pierwszy mecz reprezentacji Polski podczas październikowego zgrupowania. W sobotni wieczór Biało-Czerwoni polegli w starciu z reprezentacją Portugalii. Cristiano Ronaldo i spółka odnieśli zwycięstwo 3:1. Jednego gola dla reprezentacji Polski zdobył Piotr Zieliński.

W końcówce wczorajszego meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym reprezentacji Portugalii. Na murawę padł Michael Ameyaw. Polacy domagali się rzutu karnego. Mimo to gwizdek sędziego milczał. Powtórki nie rozwiały wątpliwości co do tej sytuacji. Zdania kibiców i ekspertów w tej kwestii są mocno podzielone.




Tuż po meczu głos w tej sprawie zabrał sam Michael Ameyaw. Jak stwierdził, nie jest on przekonany co do tej sytuacji. Ujawnił jednak krótką rozmowę z jednym z reprezentantów Portugalii. Polak usłyszał od niego, iż obawiał się, że sędzia podyktuje rzut karny.

Nie wiem, czy był rzut karny, ciężko mi powiedzieć. Rozmawiałem z jednym zawodnikiem z reprezentacji Portugalii. Podszedł do mnie po meczu, i powiedział, że bał się, że będzie rzut karny. Widziałem teraz na gorąco, jak to wyglądało. Ten  kontakt rzeczywiście był. Nie mi to oceniać, czy był rzut karny. No ale nie oszukujmy się, delikatna kontrowersja – przyznał w rozmowie z dziennikarzami Michael Ameyaw.

Piotr Zieliński zdradził kulisy niedoszłego transferu do Liverpoolu. „Juergen Klopp zaprosił mnie do swojego domu”

Piotr Zieliński udzielił ostatnio obszernego wywiadu na łamach kanału „Foot Truck”. Jednym z poruszonych tematów był niedoszły transfer „Zielka” do Liverpoolu.




Po ośmiu latach spędzonych w SSC Napoli Piotr Zieliński postanowił zmienić klub. Od tego sezonu 30-latek jest zawodnikiem Interu Mediolan. Wcześniej reprezentował on barwy Empoli i Udinese. Przed wyjazdem do Włoch szkolił się w akademii Zagłębia Lubin.

Najdłuższy i najbardziej efektywny okres Piotr przeżył w SSC Napoli, w którym spędził 8 lat. Do tego klubu trafił w 2016 roku. W tamtym czasie miał on jeszcze kilka innych ciekawych propozycji. Dużo mówiło się o Liverpoolu.

W ostatnim wywiadzie z „Foot Truckiem” Piotr Zieliński potwierdził zainteresowanie Liverpoolu. Polak opowiedział o kulisach negocjacji. Z wywiadu dowiadujemy się m.in. tego, że Juergen Klopp zaprosił Zielińskiego do swojego domu. Liverpool zapewnił przelot prywatnym odrzutowcem. Klopp stwierdził, że Zieliński jest połączeniem Fabregasa i Gundogana.

– Juergen Klopp zaprosił mnie do swojego domu. Liverpool wysłał po mnie prywatny odrzutowiec. Byłem w szoku, bo to była dla mnie pierwsza taka podróż takim transportem. Kiedy wylądowaliśmy, pojechaliśmy busem do domu Juergena Kloppa. To był pałac, on tam miał wszystko. Rozmowa potoczyła się super – opowiedział Piotr Zieliński.

– Klopp powiedział, że jestem dla niego miksem Fabregasa i Guendogana. Nic nie rozumiałem, ale później mój menedżer, który mówił po niemiecku, wszystko mi przekazał – zdradził Polak.




Ostatecznie do transferu nie doszło. Liverpool dawał za Zielińskiego 18,5 miliona euro. Udinese chciało więcej. Polak stwierdził jednak, że nie do końca „czuł” ten transfer.

– On mnie bardzo chciał, Liverpool to samo. Proponowali 18,5 mln, ale Udinese chciało ciut więcej. Liverpool nie mógł jednak przekroczyć na mnie pewnej granicy, bo wtedy nie byłem jeszcze topowym graczem. Druga strona medalu jest jednak też taka, że ja też tego nie czułem – wyznał Zieliński.


źródło: foot truck, meczyki

Cristiano Ronaldo hucznie przywitany w Polsce. Portugalczyk znalazł czas dla polskich kibiców [WIDEO]

Cristiano Ronaldo został serdecznie przywitany w Polsce. Na jego przybycie czekało mnóstwo polskich kibiców. Po przylocie do Polski Portugalczyk znalazł czas, by rozdać kilka autografów.




W poniedziałek reprezentacja Polski rozpoczęła październikowe zgrupowanie. Podczas niego Polacy rozegrają dwa mecze w Lidze Narodów. Pierwszy z nich już dziś. Rywalem naszych reprezentantów będzie Portugalia z Cristiano Ronaldo na czele.

Mecz Polska-Portugalia cieszy się w naszym kraju ogromnym zainteresowaniem. Na taki stan rzeczy z pewnością wpływa osoba Cristiano Ronaldo. Dla polskich kibiców jest to zapewne ostatnia okazja, by zobaczyć Portugalczyka grającego na boisku w naszym kraju. W kuluarach mówiło się, że bilet na to spotkanie chciało zakupić w granicach 400 tysięcy osób.

Reprezentacja Portugalii przyleciała do Polski w piątek późnym wieczorem. Na przybycie Portugalczyków czekało mnóstwo Polaków. Kibice głównie wypatrywali Cristiano Ronaldo. Niektórzy z nich czekali po kilka godzin. Koniec końców CR7 zjawił się w Warszawie. Na nagraniach opublikowanych w sieci słychać ogromną wrzawę.

Mimo późnej godziny Cristiano znalazł chwilę dla wyczekujących kibiców. Portugalczyk zdołał rozdać kilka autografów.




Bójka na budowie Camp Nou. 20 osób zostało pobitych

Na budowie Spotify Camp Nou doszło do bójki z udziałem robotników. Według doniesień hiszpańskich mediów pobitych zostało 20 osób. Wszyscy zostali zwolnieni.




FC Barcelona rozegrała ostatni mecz na Camp Nou w maju 2023 roku. Od tamtego momentu na stadionie trwają prace związane z renowacją obiektu. Pierwotnie Barca miała wrócić na swój odświeżony stadion pod koniec 2024 roku. Data ta od samego początku zdawała się być mało prawdopodobna. Obecnie wydaje się, że główne prace renowacyjne na Camp Nou zakończą się wiosną 2025 roku. Oficjalny termin oddania obiektu do użytku nie jest jednak znany.

Na miejscu przebudowy Camp Nou doszło dziś do niemałej awantury. Poinformowała o tym hiszpańska dziennikarka Anna Punsi. Przekazała ona, iż dzisiejszego popołudnia doszło do bójki pomiędzy pracownikami. 20 osób zostało pobitych przy użyciu kija. 6 z tych osób doznało poważniejszych obrażeń. Kierownik budowy postanowił ich wszystkich zwolnić.




Awantura mogła mieć podłoże publiczne. Według dziennikarki doszło do starcia robotników z Rumunii i z Albanii. Byli to pracownicy firmy zewnętrznej.


źródło: barcainfo, fcbarca.com, Anna Punsi

Szczere wyznanie Alvaro Moraty. Hiszpan mierzył się z depresją. „Nie mogłem nawet zawiązać butów”

Alvaro Morata udzielił ostatnio wywiadu na łamach hiszpańskiego radia „COPE”. Hiszpan opowiedział o demonach z przeszłości, kiedy mierzył się z depresją.




Alvaro Morata nigdy nie należał do ścisłego topu napastników na świecie. Mimo to przez całą karierę był w stanie utrzymywać się w najlepszych klubach w Europie. Do swojego CV zdołał zapisać takie marki jak Real Madryt, Atletico Madryt, Chelsea czy Juventus. Latem tego roku do tego grona dołączył AC Milan, z którym Hiszpan podpisał ostatnio 4-letni kontrakt.

W ostatnim czasie Alvaro Morata udzielił obszernego wywiadu na łamach radia „COPE”. W rozmowie poruszono wiele kwestii. Jedną z nich był temat zdrowia psychicznego. Hiszpański piłkarz przyznał, że w przeszłości mierzył się z depresją.

– Kiedy przechodzisz przez naprawdę trudne chwile, depresję, ataki paniki, nie ma znaczenia, jaką pracę wykonujesz lub w jakiej sytuacji się znajdujesz. Jest w tobie inna osoba, z którą musisz mierzyć się każdego dnia i każdej nocy – rozpoczął Alvaro Morata.

– Przeszedłem przez naprawdę trudny okres. Myślałem, że nie będę w stanie założyć butów i ponownie wejść na boisko. Ale dzięki wielu ludziom, Simeone, Koke, Miguela Ángela Gila (dyrektora generalnego Atleti) mojemu psychiatry, mojemu trenerowi… jesteśmy tym, co widać w telewizji i mediach społecznościowych, ale często nie jest to prawdziwe. Musisz prezentować wizerunek, ponieważ to twoja praca. Przeszedłem przez naprawdę trudny okres, załamałem się i przyszedł moment, w którym nie mogłem nawet zawiązać butów. A kiedy to robiłem, uciekałem do domu, bo gardło mi się zamykało i zaczynałem widzieć wszystko niewyraźnie – wyznał Hiszpan.




Jeden z trudniejszych epizodów w życiu Alavaro Moraty nastąpił przed tegorocznymi Mistrzostwami Europy. W swojej wypowiedzi Morata wyznał, że niewiele zabrakło, a nie zagrałby na EURO. Ostatecznie udało mu się wystąpić na turnieju. Jako kapitan odegrał bardzo ważną rolę w swoim zespole i poprowadził Hiszpanię do triumfu.

– Trzy miesiące przed Euro zastanawiałem się, czy będę w stanie rozegrać kolejny mecz. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje, ale to było bardzo skomplikowane i delikatne. W takim momencie zdajesz sobie sprawę, że rzecz, którą kochasz najbardziej na świecie, jest jednocześnie rzeczą, której najbardziej nienawidzisz. I to jest trudne – opowiedział Morata.

 


źródło: Cadena COPE, Atletico Universe

Tragiczna śmierć greckiego piłkarza. Jeszcze 3 dni temu zagrał w meczu ligi greckiej

W środowy wieczór media obiegła niezwykle smutna informacja. W wieku 31 lat zmarł George Baldock. Jeszcze 3 dni temu wystąpił on w meczu ligi greckiej przeciwko Olympiacosowi.




George Baldock urodził się w Anglii. Ze względu na swoje rodzinne korzenie postanowił jednak reprezentować Grecję. Dla tego kraju rozegrał 12 meczów w drużynie narodowej. Latem tego roku opuścił Anglię – w której występował przez całą klubową karierę – i przeniósł się do Grecji, podpisując umowę z Panathinaikosem.

Niestety, w wieku zaledwie 31 lat George Baldock zmarł. Jak informują greckie media, został on znaleziony w basenie w jego własnym domu.

Według doniesień partnerka Baldocka nie mogła się z nim skontaktować przez kilka godzin. W związku z tym skontaktowała się ona z właścicielem willi, w której mieszkał 31-latek. Po przeszukaniu posesji Baldock został znaleziony we wspomnianym basenie, po czym wezwano służby.




W barwach Panathinaikosu Baldock rozegrał 4 mecze. Po raz ostatni wystąpił w niedzielnym meczu przeciwko Olympiacosowi.


źródło: daily mail, sport24

Barcelona wisi kasę polskim klubom. W sumie blisko milion euro

FC Barcelona wciąż nie opłaciła w pełni transferu Roberta Lewandowskiego. Wkrótce Katalończycy będą musieli wypełnić uregulować swoje zobowiązania. Na pieniądze czekają polskie kluby.

Latem 2022 roku ziścił się hitowy transfer z udziałem Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik zamienił Bayern Monachium na FC Barcelonę. Katalończycy musieli zapłacić za transfer 45 milionów euro, a do tego Bawarczycy uwzględnili w umowie różne bonusy.

Kasa do podziału

Wspomniana suma nie należy się jednak w pełni Bayernowi Monachium. Część z tych 45 milionów euro należy się poprzednim klubom, w których występował Lewy. Wynika to z tzw. Solidarity Payment. Na mocy przepisu część z kwoty transferu trafia do klubów, w których wychowywał się dany piłkarz. Premia za wyszkolenie zawodnika trafia do klubów, w których grał on między 12. a 23. rokiem życia. Łączna kwota do podziału między te kluby wynosi 5% od łącznej sumy transferu. Za każdy rok gry między 12. a 15. rokiem życia klub otrzymuje po 5% od łącznej sumy „Solidarity Contribution” do podziału. Z kolei za grę między 16. a 23. rokiem życia za każdy rok klubowi przysługuje po 10% od całkowitej sumy do podziału.

Według wspomnianych wyżej przepisów do podziału między 6 klubów (w tym 5 polskich) trafiło 2,25 milionów euro. Na największą sumę mogła liczyć Varsovia, bo było to ponad pół miliona euro. Wyliczenia przedstawiliśmy TUTAJ.

Zaległości FC Barcelony

Jak się jednak okazuje, Barcelony wciąż nie uregulowała wszystkich płatności. Szczegóły opublikował hiszpański „Sport”. Według przekazanych informacji Barca wciąż musi zapłacić ponad 22 miliony euro za transfer Roberta Lewandowskiego. Aż 21 milionów euro należy się Bayernowi Monachium. 156 tysięcy euro ma dostać także Borussia Dortmund.

Należności dla polskich klubów

Co z polskimi klubami? One również czekają na przelewy od FC Barcelony. Najwięcej, bo aż 338 tysięcy euro, należy się Varsovii. 238 tysięcy ma otrzymać Lech Poznań. Znicz może liczyć na przypływ 226 tysięcy euro. W przypadku Legii jest to równo 100 tysięcy. Najmniej, bo 66 tysięcy, ma dostać jeszcze Delta Warszawa.

  • Varsovia – 338 tysięcy euro
  • Lech Poznań – 238 tysięcy euro
  • Znicz Pruszków – 226 tysięcy euro
  • Legia Warszawa – 100 tysięcy euro
  • Delta Warszawa – 66 tysięcy euro


źródło: sport, fcbarca.com

Puchacz nie daje spokoju Lewandowskiemu. „Na komunię przyjechałeś?” [WIDEO]

Na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawił się vlog z początku październikowego zgrupowania reprezentacji Polski. Jednym z bardziej zabawnych momentów pierwszego dnia było przywitanie Tymoteusza Puchacza z Robertem Lewandowskim.




W poniedziałek rozpoczęło się zgrupowanie piłkarskiej reprezentacji Polski. Podczas październikowej przerwy od rozgrywek klubowych polska drużyna narodowa rozegra dwa mecze w Lidze Narodów. Najpierw Polacy zagrają z Portugalią. Kilka dni później zmierzą się z Chorwacją. Oba mecze zostaną rozegrane na Stadionie Narodowym.

Polscy piłkarze zjawili się na zgrupowaniu w poniedziałek. We wtorek na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawił się film przedstawiający kulisy pierwszych godzin reprezentantów Polski na zgrupowaniu. Jednym z ciekawszych momentów było przywitanie Roberta Lewandowskiego z Tymoteuszem Puchaczem.

Na materiale od „Łączy Nas Piłka” widzimy, jak ubrany w marynarkę Robert Lewandowski wchodzi do hotelu reprezentacji Polski. Na korytarzu spotyka Tymoteusza Puchacza w dresach reprezentacji. 25-latek zapytał prześmiewczo starszego kolegę: „Na komunię przyjechałeś?”. Lewandowski odpowiedział: „Na twoje urodziny. Ale to w maju chyba”. Po chwili Puchacz dodał: „Ty już jesteś stary, to musisz się ubierać”. Na ripostę Lewego nie musieliśmy długo czekać: „Tobie już nic nie pomoże”.




Omawiany fragment od 07:18

„Zarząd nie rozumiał niektórych złych decyzji trenerskich”. Kuriozalny komunikat Lechii Gdańsk

Władze Lechii Gdańsk postanowiły publicznie okazać wsparcie swojemu trenerowi. Argumenty podane w oświadczeniu brzmią jednak kuriozalnie.

Sytuacja Lechii Gdańsk w Ekstraklasie nie jest kolorowa. Po 11 kolejkach klub znajduje się w strefie spadkowej. Mimo to władze klubu nie zamierzają – póki co – zmieniać trenera. Lechia wydała we wtorek komunikat odnośnie sytuacji trenera pierwszego zespołu. Klub postanowił zaufać dalej Szymonowi Grabowskiemu i kontynuować z nim współpracę. Informacja ta została podana w oficjalnym oświadczeniu, w którym władze klubu chciały okazać publiczne wsparcie Grabowskiemu.

Komunikat Lechii

Treść oświadczenia Lechii jest – co najmniej – kuriozalna. Wiadomość klubu szybko rozprzestrzeniła się po polskich mediach. Władze Lechii chciały okazać swojemu trenerowi wsparcie w trudnej sytuacji pierwszego zespołu w Ekstraklasie. Zrobiono to jednak nieco nieudolnie.




Wsparcie dla trenera

Lechia wyraziła swoje zaniepokojenie obecną sytuacją w Ekstraklasie oraz szybkim odpadnięciem z Pucharu Polski. Po wysłuchaniu argumentów dyrektora technicznego zarząd klubu postanowił kontynuować współpracę z trenerem Grabowskim. Nawet pomimo tego, że ten sam zarząd „nie rozumiał niektórych złych decyzji trenerskich podejmowanych przez trenera Szymona Grabowskiego w pierwszych 10 meczach sezonu, a nawet czasami braku opieki trenerskiej jako takiej”. Absurd goni absurd w oświadczeniu opublikowanym przez Lechię.

Wypowiedź Prezesa

– Czujemy presję z zewnątrz, aby zwolnić naszego trenera, tak jak zrobiłyby to inne kluby piłkarskie. Mamy jednak silne wartości moralne i szanujemy zaangażowanie oraz pracę naszego sztabu szkoleniowego. Szymon nauczył się już wiele w poprzednim sezonie i oczywiście potrzebuje więcej czasu, aby udowodnić, że może być trenerem Ekstraklasy. Mam nadzieję, że wyniki wrócą bardzo szybko, a nasza cierpliwość i silna wiara zostaną nagrodzone w najbliższej przyszłości – przekazał prezes Lechii, Paolo Urfer.




Oświadczenie Lechii Gdańsk – wsparcie dla naszego trenera Szymona Grabowskiego.
✍️ https://t.co/p3cDnryasE pic.twitter.com/cyVHW3Obo4

fot. Kacper Polaczyk

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.