Groźna sytuacja z udziałem Dawida Kownackiego. Czeka go dłuższa przerwa [WIDEO]

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w ostatnim meczu Fortuny Dusseldorf z udziałem Dawida Kownackiego. Polak ucierpiał w jednym ze starć. Badania wykazały u niego wstrząśnienie mózgu.




W minioną sobotę Fortuna Dusseldorf podejmowała na własnym obiekcie FC Kaiserslautern. Pojedynek tych drużyn przyniósł kibicom ogrom emocji. W sumie w meczu padło aż 7 bramek. Lepsi okazali się goście, którzy wygrali 4:3.

W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazł się Dawid Kownacki. Niestety, Polak nie zdołał dograć spotkania do końca. Jeszcze w pierwszej połowie meczu Kownacki został wręcz znokautowany przez bramkarza rywali. Polak upadł na ziemię, a całe starcie wyglądało naprawdę groźnie. Za faul Fortuna otrzymała rzut karny. Niestety, Dawid musiał opuścić boisko.

Sytuacja z udziałem Dawida Kownackiego wyglądała naprawdę niebezpiecznie. Wszak został on trafiony bezpośrednio w głowę przez bramkarza rywali. Polak przeszedł już szczegółowe badania. Wykazały one u zawodnika wstrząśnienie mózgu. Co więcej, uszkodzone zostały więzadła w lewym kolanie. Nie wiadomo. kiedy 27-latek wróci do gry. Klub poinformował, że zawodnik jest poza grą „do odwołania”.




Legia zmieni dyrektora sportowego? W mediach pojawiło się znane nazwisko

Władze Legii Warszawa uważnie śledzą rynek dyrektorów sportowych. Media ujawniły, że stołeczny klub bada temat dyrektora sportowego Jagiellonii Białystok.




Jagiellonia Białystok przeżywa ostatnio świetny okres. Ubiegły sezon został przez nich zwieńczony zdobyciem Mistrzostwa Polski. W tym sezonie Jaga również próbuje nawiązać wynikami do zeszłego sezonu. Po 12. kolejce zajmuje 3. miejsce w ligowej. Jeszcze lepiej Jaga spisuje się w europejskich pucharach, gdzie wygrała 2 pierwsze mecze w fazie ligowej rozgrywek Ligi Konferencji.

Jednym z autorów ostatnich sukcesów Jagiellonii Białystok jest między innymi dyrektor sportowy klubu. Mowa o Łukaszu Masłowskim. 43-latek pracuje w klubie od marca 2022 roku. Wcześniej pracował na tym samym stanowisku w Widzewie Łódź i Wiśle Płock.

Wkrótce Jagiellonia może okazać się zbyt „ciasna” dla dyrektora Masłowskiego. Od kilku miesięcy media przebąkują o zainteresowaniu jego osobą ze strony innych klubów. Szczegółów ujawnił ostatnio Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”. Masłowskim interesuje się wiele klubów Ekstraklasy. Ostatnio odrzucił jednak propozycję Rakowa Częstochowa. Możliwy jest także „transfer” za granicę. Temat ma badać także Legia Warszawa. Obecnym dyrektorem sportowym stołecznego klubu jest Jacek Zieliński, który od długiego czasu jest krytykowany przez kibiców.





źródło: Meczyki

Minister Sportu nie chce FAME MMA na Stadionie Narodowym. „To jest miejsce święte”

Minister Sportu i Turystyki, Sławomir Nitras, zabrał w piątek głos odnośnie organizowania gal FAME MMA na Stadionie Narodowym. Poseł stanowczo wypowiedział się w tym temacie. Jak można było usłyszeć, nie chce on tego typu wydarzeń na największym obiekcie w naszym kraju.

W ostatnich latach freak fighty urosły w Polsce do niewyobrażalnych rozmiarów. Ich popularność zbudowana została na licznych kontrowersjach, w szczególności jest chodzi o konferencje i inne programy medialne przed samym wydarzeniem. Pionierem freak fightów w naszym kraju jest FAME MMA. W sierpniu tego roku udało się tej organizacji zorganizować galę na Stadionie Narodowym, gdzie pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy kibiców.

Organizowanie freakowej gali na tak popularnym i ogromnym obiekcie jakim jest Stadion Narodowy, od początku budziło wiele kontrowersji. Tym bardziej mając na względzie to, co potrafi się dziać podczas tego typu wydarzeń. W przypadku gali na Stadionie Narodowym było jednak wyjątkowo spokojnie. Można było odnieść wrażenie, jakby Fame celowo postawił na mniejszą ilość tzw. dymów, aby móc w przyszłości jeszcze wrócić na Stadion Narodowy.




Sierpniowa gala na Stadionie Narodowym odbyła się w relatywnie spokojnych okolicznościach. Podczas wydarzenia nie doszło do żadnego skandalu. A nawet programy promujące galę było wyjątkowo spokojne.

Czy Fame wróci w przyszłości na Stadion Narodowy? Konkretną odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w przyszłości. Jednak klarownie w tym temacie wypowiedział się w piątek Sławomir Nitras, Minister Sportu i Turystyki. W rozmowie z mediami przekazał, że Stadion Narodowy jest miejscem świętym i nie ma na nim miejsca na tego typu wydarzenia jakim są gale spod szyldu FAME MMA.




– To nie jest sport. To na pewno nie jest uczciwa i szlachetna rywalizacja. I co najgorsze, na pewno nie można pozwolić na to, żeby to były wzorce dla młodego pokolenia – skomentował Sławomir Nitras.

– Bardzo proszę o to – jak się dowiedziałem, że gala tego typu jest na Stadionie Narodowym – żeby to była ostatnia gala tego typu. Bo Stadion Narodowy, to jest miejsce święte. A nie miejsce, w którym jeden człowiek kolanem rozbija nos drugiemu człowiekowi – stwierdził.

– I ja (…) nie chcę, żeby na Stadionie Narodowym były tego typu przedsięwzięcia. To jest moja prośba do zarządzających Stadionem po tej ostatniej gali, która się odbyła. Która może jest dochodowa, ale nie o to chodzi. A Stadion Narodowy to jest Stadion Narodowy. To jest mekka. To jest coś świętego. I tak chciałbym, żebyśmy to traktowali – podsumował Minister.

Kolejne świetne wieści! Legia z awansem w klubowym rankingu UEFA

Dzięki wczorajszej wygranej Legia Warszawa zdobyła 2 punkty do klubowego rankingu UEFA. Tym samym Legia zanotowała awans o kilka pozycji, wyprzedzając przy tym m.in. Lech Poznań.




Wczorajszego wieczoru swoje mecze w Lidze Konferencji rozgrywała Legia Warszawa oraz Jagiellonia Białystok. Oba polskie kluby odnotowały zwycięstwa i po dwóch kolejkach mają na swoim koncie komplet punktów. Wczoraj Legia pewnie wygrała z TSC Backa Topola 3:0. Z kolei Jagiellonia pokonała Petrocub 2:0.

Kolejne punkty do rankingu UEFA

Wczorajsze wygrane polskich klubów dały punkty nie tylko do rankingu krajowego UEFA, ale także do rankingu klubowego. Póki co, jest to widoczne tylko u Legii. W przypadku Jagiellonii wczorajsza wygrana nie dała temu klubowi awansu w rankingu. Wynika to z faktu, iż za ostatnie 5 sezonów w europejskich pucharach Jaga ma zdobyte tylko 4 punkty rankingowe. W takim przypadku Jadze przypisuje się 20% współczynnika krajowego, czyli 5,725 pkt.




Awans Legii

Wczorajsza wygrana dużo zmieniła w sytuacji rankingowej Legii. Dzięki zwycięstwu Legia otrzymała 2 punkty do rankingu klubowego, tym samym przebiła wynik minimum w wysokości 2,5 punktu przysługujący za samą grę w fazie ligowej. Obecnie Legia ma na swoim koncie 4 punkty za ten sezon. W okresie 5-letnim jest to już 19,5 punktów. W rankingu klubowym Legia zajmuje obecnie 81. lokatę. Po wczorajszej wygranej stołeczny klub wyprzedził m.in. Lecha Poznań.

Pozycja polskich klubów w rankingu klubowym UEFA:
  • 81. Legia Warszawa – 19,500 pkt
  • 85. Lech Poznań – 19,000 pkt
  • 176. Raków Częstochowa – 8,000 pkt
  • 248. Jagiellonia Białystok – 5,725 pkt
  • 249. Wisła Kraków – 5,725 pkt
  • 250. Śląsk Wrocław – 5,725 pkt
  • 251. Pogoń Szczecin – 5,725 pkt
  • 252. Lechia Gdańsk – 5,725 pkt
  • 253. Piast Gliwice – 5,725 pkt
  • 254. Cracovia – 5,725 pkt

źródło: rankinguefa.pl

Wojciech Szczęsny zapytany o swoją sytuację w FC Barcelonie. „Ego chowam do kieszeni”

Kilka dni przed El Clasico Wojciech Szczęsny udzielił wywiadu na łamach „Eleven Sports”. Bramkarz FC Barcelony wypowiedział się na temat swojej obecnej sytuacji w drużynie.

Wojciech Szczęsny podpisał kontrakt z FC Barceloną na początku października. Od tego czasu minęły już ponad 3 tygodnie. Przez cały ten czas polski golkiper sumiennie pracuje, by wrócić do optymalnej formy. 34-latek nie doczekał się jeszcze debiutu, choć w ostatnich meczach znalazł się już w kadrze meczowej Barcy.

Już w sobotę FC Barcelona rozegra niezwykle prestiżowe spotkanie z Realem Madryt w ramach rozgrywek LaLiga. Dwa dni przed tym pojedynkiem na profilach społecznościowych „Eleven Sports” pojawił się fragment wywiadu z Wojtkiem Szczęsny. Został on zapytany przez Mateusza Święcickiego o to, czy sam by się wystawił na mecz z Realem. Wojtek odpowiedział przecząco.

– Ja mu powiedziałem, że nawet jakbym był na 100% gotowy w tym momencie, to ja na jego miejscu bym na mnie nie postawił – stwierdził Wojciech Szczęsny.




Wojtek w wywiadzie dla „Eleven” nieco dłużej się rozwinął w temacie swojej pozycji w drużynie. Przyznał, że rozumie on ostatnie decyzje personalne Hansiego Flicka ze względu na to, że cała drużyna funkcjonuje dobrze. Dodał także, że obecnie nie jest w stanie dać gwarancji dobrej formy.

– Kiedy zespół funkcjonuje i wszystko idzie dobrze, to można to tylko zepsuć, robiąc niepotrzebne zmiany. Ja ego chowam do kieszeni. Wierzę, że w końcu i tak będę tutaj grał – skomentował Szczęsny.

– Chociaż wolę grać, kiedy jestem w dobrej formie i daję gwarancję, której na dzisiaj nie jestem w stanie dać. A po drugie, zespół funkcjonuje dobrze tak, jak jest i to jest dla mnie najważniejsze – podsumował Polak.




Mistrz UFC wściekły na termin El Clasico. „Pójdziemy po Tebasa”

Mistrz UFC w wadzie piórkowej, Ilia Topuria, w żartach zaatakował na ostatniej konferencji prasowej Javiera Tebasa. Gruzin wściekł się na szefa La Liga za to, że najbliższe El Clasico zostało zaplanowane na tę samą godzinę, co jego najbliższa walka w UFC. Wszystko miało oczywiście charakter żartobliwy.




Przed nami pierwsze El Clasico w sezonie 2024/2025. Już w tę sobotę Real Madryt podejmie na własnym stadionie FC Barcelonę. Spotkanie zostało zaplanowane na godzinę 21:00 czasu polskiego. Kibice na całym świecie ostrzą sobie zęby przed tym pojedynkiem. Tym bardziej po tym, co wydarzyło się w tym tygodniu w meczach Realu i Barcelony w Lidze Mistrzów.




Mecze Realu Madryt i FC Barcelony śledzi cały świat. W tym także inni sportowcy. Wśród nich jest m.in. Ilia Topuria. Gruzin jest mistrzem UFC w kategorii piórkowej. Pas mistrzowski zdobył w lutym tego roku. W najbliższy weekend po raz pierwszy będzie bronił tytułu w starciu z Maxem Hollowayem.

Ilia Topuria stoczy wspomniany pojedynek podczas gali UFC 308 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ma ona rozpocząć się o godzinie 20:00 czasu polskiego. Gruzin zapewne pojawi się w octagonie kilka godzin później, gdyż zawalczy on w walce wieczoru.

W związku ze swoją własną walką Ilia Topuria nie będzie w stanie obejrzeć El Clasico na żywo. Gruzin poruszył ten temat na konferencji prasowej. Zapytany o ten temat odpowiedział, że będzie musiał przyłożyć osobie, która jest odpowiedzialna za dobór terminu El Clasico. Jeden z dziennikarzy podpowiedział mu, że jest to Javier Tebas, czyli prezes La Liga. Topuria żartobliwie odpowiedział, że w takim razie „pójdzie” po niego w następnej kolejności.

Mógł zostać najmłodszym strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów. Radość przerwał VAR [WIDEO]

Francesco Camarda już cieszył się ze zdobycia premierowej bramki w Lidze Mistrzów. Niestety, po chwili jego radość przerwał VAR, który anulował bramkę 16-latka.




W tym tygodniu dla kibiców przygotowano mecze 3. kolejki Ligi Mistrzów. Jednym z dwóch meczów otwierających trzecią serię gier było starcie AC Milan z Club Brugge. Zgodnie z oczekiwaniami spotkanie zakończyło się wygraną Rossoneri 3:1.

W końcówce meczu na boisku w barwach AC Milan pojawił się Francesco Camarda. 16-latek został tym samym najmłodszym włoskim piłkarzem, który zagrał w Lidze Mistrzów. Jednocześnie został także najmłodszym debiutantem w barwach AC MIlan w tych rozgrywkach. Ogółem tylko 6 młodszych od Camardy zawodników debiutowało w Lidze Mistrzów.

W 87. minucie gry Camarda zdołał nawet wpakować piłkę do bramki rywala. Na San Siro zapanowała euforia. Z radości 16-latek ściągnął nawet koszulkę i pobiegł cieszyć się wraz ze swoimi kolegami. Cieszyli się także kibice. Niestety, po kilku chwilach radość została przerwana przez sędziego. VAR anulował bramkę ze względu na spalonego.

Gdyby nie VAR, to Francesco Camarda stałby się najmłodszy strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów (16 lat, 226 dni). A tak rekord ten wciąż pozostaje w rękach Ansu Fatiego. Hiszpan dokonał tego mając 17 lat i 39 dni.




Mateusz Borek ostro o sytuacji Matty’ego Casha. „To sabotaż”

Mateusz Borek zabrał głos na temat obecnej sytuacji Matty’ego Casha. 50-latek stwierdził, że brak piłkarza Aston Villi w reprezentacji Polski jest sabotażem.

Po ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski w naszym kraju powstała ogólnonarodowa dyskusja z Mattym Cashem w roli głównej. W mediach pojawiły się liczne komentarze, by przywrócić tego zawodnika do drużyny narodowej. Część osób jest jednak przeciwna powoływaniu Casha ze względu na jego brak znajomości języka polskiego.




W ostatnich wywiadach Cash otwarcie przyznawał, że chce nadal grać dla reprezentacji Polski. Mimo to Michał Probierz pozostaje nieugięty. Selekcjoner notorycznie pomija w powołaniach Casha od marca tego roku. Probierz nigdy nie przyznał wprost, co jest powodem jego decyzji.

W ostatnich dniach sytuację Casha skomentowało wielu ekspertów. Swoje „trzy grosze” dorzucił także Mateusz Borek. Dziennikarz widzi w kadrze miejsce dla Casha. Dla niego brak znajomości języka polskiego u Casha nie jest problemem.




Brak Casha w reprezentacji to sabotaż. Ostatnio znowu jest budowana taka narracja, że on nie mówi po polsku. Cezary Kulesza załatwił mu paszport, bo był potrzebny reprezentacji. Dzisiaj czytam, że paru naczelnych ekspertów w Polsce nie widzi szansy dla Casha przez brak języka polskiego. Nie pamiętam, żeby oni się burzyli, jak kadrę prowadził Sousa, który mówił po angielsku, albo Santos, który mówił tylko po portugalsku – skomentował Mateusz Borek.


źródło: Kanał Sportowy

Tomasz Hajto mocno o nieznajomości języka polskiego u Matty’ego Casha. „To jest sprawa najważniejsza”

Tomasz Hajto wypowiedział się na temat ewentualnego powołania do reprezentacji Polski Matty’ego Casha. Ekspert „Polsatu Sport” zauważył pewien problem. Albowiem nie chce on widzieć w kadrze piłkarza, który nie mówi w języku polskim.




Na początku października na antenie „Kanału Sportowego” pojawił się wywiad Mateusza Borka z Mattym Cashem. Tematem, który najbardziej rozgrzał polską publikę, była oczywiście znajomość języka polskiego u piłkarza Aston Villi. Dowiedzieliśmy się, że Cash nie kontynuuje nauki. W rozmowie stwierdził, że polski język jest zbyt trudny, a do tego nie ma on zbyt dużo wolnego czasu. Odpowiedź ta mocno nie spodobała się wielu polskim kibicom.

Powołanie dla Casha?

Po ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski w naszym kraju ponownie rozbrzmiała dyskusja odnośnie powołania dla Matty’ego Casha. Piłkarska społeczność podzieliła się na dwa główne obozy. Jedni uważają, że Casha powinno się powoływać bez względu na to, czy umie on język polski, czy też nie. Drudzy z kolei twierdzą, iż Cash nie powinien otrzymać powołania do czasu, kiedy przynajmniej nie rozpocznie nauki języka polskiego.

Stanowisko Hajty

Na temat sytuacji Matty’ego Casha postanowił wypowiedzieć się Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski na antenie „Polsatu Sport” przedstawił swoje stanowisko. Dla Hajty znajomość języka polskiego jest priorytetem. Zwłaszcza, że Cash debiutował w reprezentacji już jakiś czas temu.




– Ja wymagam od reprezentanta Polski, żeby mówił po polsku. Po dwóch latach. Ja ci to mówię szczerze. Jak się nie nauczy, to dla mnie nie ma prawa być powołany – stwierdził Tomasz Hajto.

– Jeśli chodzi o reprezentację mojego kraju, to jest sprawa najważniejsza – wyznał Hajto.

– Nie podoba mi się sytuacja, jak ktoś mówi, że nie chce się uczyć języka polskiego, bo jest za późno. Nigdy nie jest za późno. Ja tego nie akceptuję jako Polak – podsumował były reprezentant Polski.

Długa nieobecność

Matty Cash debiutował w reprezentacji Polski jesienią 2021 roku. Od tamtej pory w biało-czerwonych barwach rozegrał łącznie 15 meczów. Po raz ostatni w reprezentacji wystąpił jednak w marcu tego roku. Od tego czasu jest regularnie pomijany w powołaniach przez Michała Probierza.


źródło: Polsat Sport

Kibice Barcy nie chcą widzieć Inakiego Peni w bramce. Powstała specjalna petycja

Hansi Flick zadeklarował, że w najbliższych dwóch meczach FC Barcelony ma wystąpić Inaki Pena. To niezbyt spodobało się kibicom Barcy. W sieci powstała specjalna ankieta sprzeciwiająca się występom hiszpańskiego bramkarza. Podpisało ją ponad tysiąc osób.




Dziś FC Barcelona zmierzy się z Sevillą. Dzień przed tym meczem dziennikarze zapytali Hansiego Flicka o to, czy w tym meczu zobaczymy debiut Wojciecha Szczęsnego. Niemiecki trener wprost przekazał, że Polak będzie musiał na swoją szansę jeszcze poczekać. Flick przyznał, że w dwóch najbliższych meczach (vs Sevilla, vs Bayern) wystąpi Inaki Pena. Niemiec stwierdził, że nie ma powodu, dla którego miałby obecnie zmieniać bramkarza.




W mediach pojawiła się specjalna petycja stworzona przez kibiców FC Barcelony. Brzmi ona tak: „Nie grajmy Inakim Peną przeciwko Bayernowi i Realowi”. Z Realem Barca zagra w przyszły weekend. W opisie tejże petycji znajdziemy dopisek: „Nie chcę, żeby moja drużyna (FC Barcelona) straciła 20 bramek w 2 meczach!”. Przez 1 dzień petycję podpisało niemal 1,5 tysiąca osób.

źródło: ipetitions.com

Terminarz FC Barcelony:

  • vs Sevilla (20.10.2024)
  • vs Bayern Monachium (23.10.2024)
  • vs Real Madryt (26.10.2024)
  • vs Espanyol (03.11.2024)

Kiwior z wędką od Artety. Kibice nie mają dla niego litości. „Zawiozę Cię do Włoch, ale proszę, opuść mój klub”

Jakub Kiwior otrzymał „wędkę” od Mikela Artety w meczu przeciwko Bourtnemouth. Polak z pewnością nie będzie dobrze wspominał tego spotkania. Wyraz swojego niezadowolenia dali kibice Arsenalu.




W sobotnie popołudnie Arsenal mierzył się na wyjeździe z Bournemouth. Wyraźnym faworytem tego spotkania byli Kanonierzy. Mimo to od samego początku mecz ten nie układał się po ich myśli. Już w 30. minucie gry czerwoną kartkę otrzymał William Saliba. Kilka minut później na boisku Raheema Sterlina zmienił Jakub Kiwior, który uzupełnił lukę w obronie po Salibie. Grając jednego zawodnika mniej Arsenal nie zdołał zdobyć dziś choćby remisu. Mecz zakończył się wygraną Bournemouth 2:0.

Kiwior pojawił się na boisku jeszcze w pierwszej połowie meczu. Niestety, Polak nie zdołał dokończyć tego spotkania. Przy wyniku 0:2 Mikel Arteta powinien zmienić reprezentanta Polski. W końcówce meczu na boisku zastąpił go Gabriel Jesus.

Polski defensor z pewnością nie będzie najlepiej wspominał dzisiejszego starcia. Podobnie jak kibice Arsenalu. W mediach pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy w stronę Kiwiora. Część z nich zamieszczamy poniżej.

„To koniec Kiwiora. Sprzedaż w styczniu. Fatalny zawodnik.”

„Nie chcę więcej widzieć Kiwiora ponownie grającego w moim klubie.”

„Wyrzućcie tego klauna.”

„Nie przekonacie mnie już nigdy do Kiwiora.”

Kiwior wszedł na boisko, a i tak został zmieniony.”

„Po raz setny, Kiwior nie jest wystarczająco dobry dla Arsenalu.”

„Kiwior, bracie. Zawiozę cię do Włoch osobiście, ale proszę opuść mój klub.”




Raphael Varane wraca do piłki! Nowa rola Francuza

Raphael Varane nie pożegnał się z pracą przy piłce nożnej. Niedawno Francuz zakończył karierę piłkarską. Teraz jednak rozpoczął pracę w zdecydowanie nowej roli.




We wrześniu tego roku Raphael Varane ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Wpływ na decyzję Francuza miały jego liczne problemy zdrowotne oraz ostatnia poważna kontuzja. Varane zakończył granie w wieku zaledwie 31 lat.

Raphael Varane jest wychowankiem RC Lens. Największe sukcesy święcił w barwach Realu Madryt, w którym spędził w sumie 10 lat. Po owocnym okresie gry dla Królewskich postanowił szukać nowych wyzwań w Anglii, wiążąc się umową z Manchesterem United. Latem tego roku przeniósł się do Włoch, gdzie został piłkarzem Como.

W tym sezonie kontuzje nie oszczędzały Raphaela Varane’a. Z tego powodu rozegrał w barwach Como zaledwie 1 mecz. We wrześniu postanowił zakończyć karierę.

Po kilku tygodniach pobytu na emeryturze Varane postanowił wrócić do pracy. Tym razem w nowej roli, lecz w starym klubie. 31-latek został członkiem zarządu Como!




W pracy na nowym stanowisku Varane ma współpracować z Osianem Robertsem (były trener Como, a obecnie Dyrektor ds. rozwoju klubu) oraz Juliette Bolon (Dyrektor Programu Edukacji). Głównym zadaniem Francuza ma być wsparcie klubu w zakresie rozwoju młodzieży.

Pech Pawła Dawidowicza. Potwierdzono kontuzję reprezentanta Polski

Niestety, sprawdził się czarny scenariusz. Uraz, którego Paweł Dawidowicz nabawił się w meczu z Chorwacją, okazał się bardzo poważny.

Paweł Dawidowicz wyszedł w wyjściowym składzie reprezentacji Polski na mecz z Chorwacją. Niestety, nie zaliczy on tego meczu do udanych. Od samego początku 29-latek wydawał się być mocno nerwowy i niepewny w swoich poczynaniach. Podsumowaniem jego słabego występu była trzecia bramka dla Chorwacji, przy której Dawidowicz wystawił piłkę jednemu z rywali.




Na domiar złego Dawidowicz w meczu z Chorwacją nabawił się urazu. W związku z tym zszedł on z boiska jeszcze w pierwszej części gry. Zastąpił go Kamil Piątkowski, który zanotował niespodziewanie dobry występ.

Dziś docierają do nas nie najlepsze informacje odnośnie stanu zdrowia Pawła Dawidowicza. Hellas Werona potwierdził kontuzję polskiego piłkarza. Klub przekazał, że Dawidowicz doznał urazu prawego uda. Czas przerwy ma zależeć od postępów piłkarza w rehabilitacji.




Leo Messi wskazał faworyta do zdobycia Złotej Piłki. „Miał spektakularny rok”

Leo Messi został zapytany o swojego faworyta do zdobycia Złotej Piłki za miniony sezon. Argentyńczyk nie miał wątpliwości.




Już wkrótce poznamy kolejnego zdobywcę Złotej Piłki. Plebiscyt za sezon 2023/2024 zostanie rozstrzygnięty w październiku. Najlepszego piłkarza poprzedniego sezonu poznamy podczas uroczystej gali, która ma odbyć się 28 października. Nagroda zostanie wręczona za okres 1 sierpnia 2023 – 31 lipca 2024.

Ostatnio o swojego faworyta do wygrania Złotej Piłki zapytany został Leo Messi. 37-latek wskazał na swojego rodaka. Zdaniem Messiego nagroda należy się Lautaro Martinezowi.




– On (Lautaro Martinez – przyp. red.) zasługuje na Złotą Piłkę bardziej, niż ktokolwiek inny. Miał spektakularny rok. Wygrał Copa America, strzelił bramkę w finale, a także był królem strzelców – powiedział Leo Messi.

Kulisy meczu z Chorwacją. Michał Probierz wskazał główny problem reprezentacji Polski

Na kanale „Łączy Nas Piłka” w serwisie YouTube ukazały się kulisy meczu Polska-Chorwacja. W materiale pokazano przemowę Michała Probierza tuż po zakończeniu spotkania. Selekcjoner wskazał obecnie największy problem Biało-Czerwonych.




Wtorkowe spotkanie reprezentacji Polski z reprezentacją Chorwacji przyniosło widzom wiele emocji. W sumie kibice obejrzeli aż 6 bramek. Spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Gole dla Biało-Czerwonych zdobyli Zieliński, Zalewski i Szymański.

W czwartek na kanale „Łączy Nas Piłka” standardowo ukazał się film z kulisami ostatniego meczu. W materiale pojawił się fragment przemowy Michała Probierza, która miała miejsce w szatni tuż po zakończeniu spotkania. Selekcjoner wskazał główny problem obecnej reprezentacji Polski. Jego zdaniem problemem jest gra w obronie




– Panowie, gratuluję tego, że odrobiliśmy. Za to chwała drużynie i chwała wszystkim – rozpoczął Michał Probierz.

– Ale musimy pomyśleć nad tą defensywą panowie. Musimy pomyśleć, bo to jest klucz. Zobaczcie jak dobrze gramy do przodu. Potrafimy stworzyć sytuacje. Ale za prosto to wszystko tracimy – skomentował selekcjoner.

– Szacunek dla was duży dzisiaj, bo naprawdę to był mega trudny mecz, podnieść się z tego 1:3. Jeszcze raz wam dziękuję – podsumował szkoleniowiec.
EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.