Zagraniczne media typują Złotą Piłkę 2025. Robert Lewandowski faworytem!

Dziennikarze serwisu „goal.com” opublikowali ranking sił w drodze po Złotą Piłkę 2025. Na tym etapie rywalizacji faworytem zagranicznej redakcji jest Robert Lewandowski!

W poniedziałek poznaliśmy zdobywcę Złotej Piłki 2024. Nagroda powędrowała w ręce Rodriego! Hiszpan został wybrany najlepszym piłkarzem sezonu 2023/2024. Podium uzupełnili VInicius Junior oraz Jude Bellingham.




Przewidywania Złotej Piłki 2025

Piłkarze z całego świata już od wielu tygodni pracują na Złotą Piłkę 2025. Nagroda ta zostanie przyznana za cały sezon 2024/2025, licząc od jego samego startu. Ciężko jest obecnie wskazać, kto za rok otrzyma nagrodę. Można jednak tworzyć zestawienia najlepszych piłkarzy od początku sezonu do dnia dzisiejszego. W takich rankingach wysoko mogą być piłkarze FC Barcelony, którzy świetnie weszli w nowy sezon.

Od kilku lat ranking faworytów do zdobycia Złotej Piłki prezentuje zagraniczny portal „goal.com”. Dziennikarze angielskiego serwisu na bieżąco aktualizują swój „ranking sił”. We wtorek opublikowali oni swoje pierwsze zestawienie faworytów do zdobycia Złotej Piłki w 2025 roku. Ranking będzie na bieżąco aktualizowany.

Lewandowski faworytem

Za nami niespełna 3 miesiące rywalizacji w sezonie 2024/2025. Zdaniem „goal.com” najlepszym piłkarzem tego sezonu – na tym etapie rywalizacji – jest Robert Lewandowski! Polak jest na ten moment faworytem do zdobycia Złotej Piłki według angielskich dziennikarzy.

– Po tym, jak Robert Lewandowski nie został nominowany do zdobycia Złotej Piłki 2024, wydawało się, że próba zdobycia przez niego tej nagrody dobiegła końca. Jednakże po ponownym złączeniu sił z Hansim Flickiem, 36-latek ponownie stal się najsilniejszą 9-tką w Europie – czytamy w uzasadnieniu.

– Wiek może jeszcze złapać weterana w najbliższych miesiącach i niezaprzeczalnie w szeregach FC Barcelony jest kilku bardziej porywających graczy. Nie wspominając o zawodnikach rywali. Ale Lewandowski wrócił do wyścigu o Złotą Piłkę, dzięki świetnemu rozpoczęciu sezonu – dodaje portal „goal.com”.




Kto poza Lewym?

Pomimo świetnego startu sezonu Robert Lewandowski ma już teraz wielu rywali do zgarnięcia tej nagrody. Zdaniem „goal.com” drugim najlepszym zawodnikiem tego sezonu jest obecnie Lamine Yamal. Za jego plecami znajduje się z kolei VInicius Junior.


źródło: goal.com

Javier Tebas komentuje bojkot Realu Madryt. „Poczucie bycia ofiarą Realu jest przesadzone”

Real Madryt postanowił zbojkotować wczorajszą galę France Football i nie pojawił się w Paryżu na wręczeniu Złotej Piłki. Decyzję hiszpańskiego klubu skomentował prezes LaLiga, Javier Tebas, który prywatnie jest kibicem Królewskich.




Za nami gala Złotej Piłki, która była organizowana przez France Football. Ostatecznie nagroda dla najlepszego piłkarza w sezonie 2023/2024 powędrowała w ręce Rodriego! Tuż za nim w rankingu znalazł się Vinicius Junior. Podium uzupełnił Jude Bellingham.

Tegoroczny plebiscyt Złotej Piłki przyniósł nam wyjątkowo wiele emocji. W związku z brakiem jednoznacznego faworyta do zdobycia nagrody za miniony sezon, końcowe wyniki wywołały liczne dyskusje. W ostatnich dniach pojawiały się przecieki, jakoby nagroda miała powędrować w ręce Viniciusa Juniora. Ostatecznie plebiscyt wygrał Rodri. Według doniesień mediów Brazylijczyk był niemal pewny zdobycia nagrody. Jak tylko dowiedział się, że ZP otrzyma Rodri, postanowił nie pojawić się na uroczystości. Zresztą do Paryża nie udał się żaden przedstawiciel Realu Madryt. A przecież Królewscy mieli swoich zwycięzców w poszczególnych kategoriach, jak chociażby Carlo Ancelotti, który został wybrany najlepszym trenerem.

Nieobecność przedstawicieli Realu Madryt na ceremonii wywołała wśród piłkarskiej społeczności negatywne odczucia. Decyzja Królewskich nie spodobała się także prezesowi Laliga, Javierowi Tebasowi. W ostatnim wywiadzie przyznał on, iż jest kibicem Realu Madryt, jednak ostatnie działania klubu mocno się mu nie spodobały.

– Jestem kibicem Realu Madryt. Ważnymi wartościami tego klubu są bycie dżentelmenem i podawanie ręki po przegranej. Myślę, że Real Madryt stracił tę mentalność dawno temu. Powinni byli pójść na ceremonię, a nie kwestionować system France Football, który jest przejrzysty, z głosowaniem 100 dziennikarzy. Poczucie bycia ofiarą Realu Madryt nie ma racji bytu i jest przesadzone. Nie wiem, dokąd zmierzają. W Hiszpanii również cierpimy na ten brak elegancji – skomentował Javier Tebas.





źródło: fcbarca.com

Cristiano Ronaldo nie wykorzystał rzutu karnego na wagę remisu. Al Nassr odpadło z Pucharu Króla [WIDEO]

Cristiano Ronaldo nie wykorzystał rzutu karnego w dzisiejszym meczu 1/8 finału King Cup. Portugalczyk mógł doprowadzić do remisu w doliczonym czasie gry. Pomyłka Ronaldo kosztowała Al Nassr odpadnięciem z rozgrywek.




We wtorek rozegrano część meczów 1/8 finału King Cup (Puchar Arabii Saudyjskiej). W jednym z nich Al Nassr zmierzyło się z Al-Taawon. Kibice tej rywalizacji byli świadkami nie lada niespodzianki. Al Nassr uległo niżej notowanemu rywalowi 0:1. Porażka poskutkowała odpadnięciem drużyny Cristiano Ronaldo z rozgrywek. Al-Taawon awansowało do ćwierćfinału zmagań.




Omawiane spotkanie mogło zakończyć się jednak zgoła inaczej. W doliczonym czasie meczu Al Nassr stanęło przed ogromną szansą na doprowadzenie do remisu. Żółto-Niebiescy otrzymali rzut karny. Do wykonania „jedenastki” podszedł rzecz jasna Cristiano Ronaldo. Niestety, Portugalczyk nie zdołał wykorzystać okazji na doprowadzenie do remisu. CR7 mocno przestrzelił, nie trafił nawet w bramkę.

Kontrowersja podczas transmisji gali Złotej Piłki. Realizatorzy pokazali memy z Viniciusem

Niezwykle kontrowersyjnych działań dopuścili się realizatorzy dzisiejszej transmisji gali Złotej Piłki. Widzowie mogli zobaczyć na swoich odbiornikach memy z Viniciusem Juniorem.




Co to jest za dzień! Chyba nikt się nie spodziewał, że gala Złotej Piłki przyniesie nam tyle zwrotów akcji. Jeszcze w okolicach południa w mediach pojawiły się przecieki, jakoby Złotą Piłkę miał otrzymać Vinicius Junior. Kilka godzin później pojawiły się nowe, przełomowe informacje. Według nich Złota Piłka ma powędrować w ręce Rodriego.

Informacja o Złotej Piłce dla Rodriego ukazała się dzisiejszego popołudnia. Niedługo później media poinformowały o rezygnacji Viniciusa z obecności na dzisiejszym wydarzeniu. Zresztą cały zespół Realu Madryt miał nagle zrezygnować z przyjazdu do Francji na galę organizowaną przez France Football.

Finał całego wydarzenia jest jeszcze przed nami. Cała otoczka trwa jednak już od dłuższego czasu. Transmisja wydarzenia jest dostępna już od kilku godzin. Podczas niej widzowie mogli zobaczyć nieco kontrowersyjne obrazki. Realizatorzy postanowili umieścić w transmisji memy z Viniciusem Juniorem w roli głównej. To spotkało się z falą negatywnych komentarzy wśród kibiców.




Groźna sytuacja z udziałem Dawida Kownackiego. Czeka go dłuższa przerwa [WIDEO]

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w ostatnim meczu Fortuny Dusseldorf z udziałem Dawida Kownackiego. Polak ucierpiał w jednym ze starć. Badania wykazały u niego wstrząśnienie mózgu.




W minioną sobotę Fortuna Dusseldorf podejmowała na własnym obiekcie FC Kaiserslautern. Pojedynek tych drużyn przyniósł kibicom ogrom emocji. W sumie w meczu padło aż 7 bramek. Lepsi okazali się goście, którzy wygrali 4:3.

W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazł się Dawid Kownacki. Niestety, Polak nie zdołał dograć spotkania do końca. Jeszcze w pierwszej połowie meczu Kownacki został wręcz znokautowany przez bramkarza rywali. Polak upadł na ziemię, a całe starcie wyglądało naprawdę groźnie. Za faul Fortuna otrzymała rzut karny. Niestety, Dawid musiał opuścić boisko.

Sytuacja z udziałem Dawida Kownackiego wyglądała naprawdę niebezpiecznie. Wszak został on trafiony bezpośrednio w głowę przez bramkarza rywali. Polak przeszedł już szczegółowe badania. Wykazały one u zawodnika wstrząśnienie mózgu. Co więcej, uszkodzone zostały więzadła w lewym kolanie. Nie wiadomo. kiedy 27-latek wróci do gry. Klub poinformował, że zawodnik jest poza grą „do odwołania”.




Legia zmieni dyrektora sportowego? W mediach pojawiło się znane nazwisko

Władze Legii Warszawa uważnie śledzą rynek dyrektorów sportowych. Media ujawniły, że stołeczny klub bada temat dyrektora sportowego Jagiellonii Białystok.




Jagiellonia Białystok przeżywa ostatnio świetny okres. Ubiegły sezon został przez nich zwieńczony zdobyciem Mistrzostwa Polski. W tym sezonie Jaga również próbuje nawiązać wynikami do zeszłego sezonu. Po 12. kolejce zajmuje 3. miejsce w ligowej. Jeszcze lepiej Jaga spisuje się w europejskich pucharach, gdzie wygrała 2 pierwsze mecze w fazie ligowej rozgrywek Ligi Konferencji.

Jednym z autorów ostatnich sukcesów Jagiellonii Białystok jest między innymi dyrektor sportowy klubu. Mowa o Łukaszu Masłowskim. 43-latek pracuje w klubie od marca 2022 roku. Wcześniej pracował na tym samym stanowisku w Widzewie Łódź i Wiśle Płock.

Wkrótce Jagiellonia może okazać się zbyt „ciasna” dla dyrektora Masłowskiego. Od kilku miesięcy media przebąkują o zainteresowaniu jego osobą ze strony innych klubów. Szczegółów ujawnił ostatnio Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”. Masłowskim interesuje się wiele klubów Ekstraklasy. Ostatnio odrzucił jednak propozycję Rakowa Częstochowa. Możliwy jest także „transfer” za granicę. Temat ma badać także Legia Warszawa. Obecnym dyrektorem sportowym stołecznego klubu jest Jacek Zieliński, który od długiego czasu jest krytykowany przez kibiców.





źródło: Meczyki

Minister Sportu nie chce FAME MMA na Stadionie Narodowym. „To jest miejsce święte”

Minister Sportu i Turystyki, Sławomir Nitras, zabrał w piątek głos odnośnie organizowania gal FAME MMA na Stadionie Narodowym. Poseł stanowczo wypowiedział się w tym temacie. Jak można było usłyszeć, nie chce on tego typu wydarzeń na największym obiekcie w naszym kraju.

W ostatnich latach freak fighty urosły w Polsce do niewyobrażalnych rozmiarów. Ich popularność zbudowana została na licznych kontrowersjach, w szczególności jest chodzi o konferencje i inne programy medialne przed samym wydarzeniem. Pionierem freak fightów w naszym kraju jest FAME MMA. W sierpniu tego roku udało się tej organizacji zorganizować galę na Stadionie Narodowym, gdzie pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy kibiców.

Organizowanie freakowej gali na tak popularnym i ogromnym obiekcie jakim jest Stadion Narodowy, od początku budziło wiele kontrowersji. Tym bardziej mając na względzie to, co potrafi się dziać podczas tego typu wydarzeń. W przypadku gali na Stadionie Narodowym było jednak wyjątkowo spokojnie. Można było odnieść wrażenie, jakby Fame celowo postawił na mniejszą ilość tzw. dymów, aby móc w przyszłości jeszcze wrócić na Stadion Narodowy.




Sierpniowa gala na Stadionie Narodowym odbyła się w relatywnie spokojnych okolicznościach. Podczas wydarzenia nie doszło do żadnego skandalu. A nawet programy promujące galę było wyjątkowo spokojne.

Czy Fame wróci w przyszłości na Stadion Narodowy? Konkretną odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero w przyszłości. Jednak klarownie w tym temacie wypowiedział się w piątek Sławomir Nitras, Minister Sportu i Turystyki. W rozmowie z mediami przekazał, że Stadion Narodowy jest miejscem świętym i nie ma na nim miejsca na tego typu wydarzenia jakim są gale spod szyldu FAME MMA.




– To nie jest sport. To na pewno nie jest uczciwa i szlachetna rywalizacja. I co najgorsze, na pewno nie można pozwolić na to, żeby to były wzorce dla młodego pokolenia – skomentował Sławomir Nitras.

– Bardzo proszę o to – jak się dowiedziałem, że gala tego typu jest na Stadionie Narodowym – żeby to była ostatnia gala tego typu. Bo Stadion Narodowy, to jest miejsce święte. A nie miejsce, w którym jeden człowiek kolanem rozbija nos drugiemu człowiekowi – stwierdził.

– I ja (…) nie chcę, żeby na Stadionie Narodowym były tego typu przedsięwzięcia. To jest moja prośba do zarządzających Stadionem po tej ostatniej gali, która się odbyła. Która może jest dochodowa, ale nie o to chodzi. A Stadion Narodowy to jest Stadion Narodowy. To jest mekka. To jest coś świętego. I tak chciałbym, żebyśmy to traktowali – podsumował Minister.

Kolejne świetne wieści! Legia z awansem w klubowym rankingu UEFA

Dzięki wczorajszej wygranej Legia Warszawa zdobyła 2 punkty do klubowego rankingu UEFA. Tym samym Legia zanotowała awans o kilka pozycji, wyprzedzając przy tym m.in. Lech Poznań.




Wczorajszego wieczoru swoje mecze w Lidze Konferencji rozgrywała Legia Warszawa oraz Jagiellonia Białystok. Oba polskie kluby odnotowały zwycięstwa i po dwóch kolejkach mają na swoim koncie komplet punktów. Wczoraj Legia pewnie wygrała z TSC Backa Topola 3:0. Z kolei Jagiellonia pokonała Petrocub 2:0.

Kolejne punkty do rankingu UEFA

Wczorajsze wygrane polskich klubów dały punkty nie tylko do rankingu krajowego UEFA, ale także do rankingu klubowego. Póki co, jest to widoczne tylko u Legii. W przypadku Jagiellonii wczorajsza wygrana nie dała temu klubowi awansu w rankingu. Wynika to z faktu, iż za ostatnie 5 sezonów w europejskich pucharach Jaga ma zdobyte tylko 4 punkty rankingowe. W takim przypadku Jadze przypisuje się 20% współczynnika krajowego, czyli 5,725 pkt.




Awans Legii

Wczorajsza wygrana dużo zmieniła w sytuacji rankingowej Legii. Dzięki zwycięstwu Legia otrzymała 2 punkty do rankingu klubowego, tym samym przebiła wynik minimum w wysokości 2,5 punktu przysługujący za samą grę w fazie ligowej. Obecnie Legia ma na swoim koncie 4 punkty za ten sezon. W okresie 5-letnim jest to już 19,5 punktów. W rankingu klubowym Legia zajmuje obecnie 81. lokatę. Po wczorajszej wygranej stołeczny klub wyprzedził m.in. Lecha Poznań.

Pozycja polskich klubów w rankingu klubowym UEFA:
  • 81. Legia Warszawa – 19,500 pkt
  • 85. Lech Poznań – 19,000 pkt
  • 176. Raków Częstochowa – 8,000 pkt
  • 248. Jagiellonia Białystok – 5,725 pkt
  • 249. Wisła Kraków – 5,725 pkt
  • 250. Śląsk Wrocław – 5,725 pkt
  • 251. Pogoń Szczecin – 5,725 pkt
  • 252. Lechia Gdańsk – 5,725 pkt
  • 253. Piast Gliwice – 5,725 pkt
  • 254. Cracovia – 5,725 pkt

źródło: rankinguefa.pl

Wojciech Szczęsny zapytany o swoją sytuację w FC Barcelonie. „Ego chowam do kieszeni”

Kilka dni przed El Clasico Wojciech Szczęsny udzielił wywiadu na łamach „Eleven Sports”. Bramkarz FC Barcelony wypowiedział się na temat swojej obecnej sytuacji w drużynie.

Wojciech Szczęsny podpisał kontrakt z FC Barceloną na początku października. Od tego czasu minęły już ponad 3 tygodnie. Przez cały ten czas polski golkiper sumiennie pracuje, by wrócić do optymalnej formy. 34-latek nie doczekał się jeszcze debiutu, choć w ostatnich meczach znalazł się już w kadrze meczowej Barcy.

Już w sobotę FC Barcelona rozegra niezwykle prestiżowe spotkanie z Realem Madryt w ramach rozgrywek LaLiga. Dwa dni przed tym pojedynkiem na profilach społecznościowych „Eleven Sports” pojawił się fragment wywiadu z Wojtkiem Szczęsny. Został on zapytany przez Mateusza Święcickiego o to, czy sam by się wystawił na mecz z Realem. Wojtek odpowiedział przecząco.

– Ja mu powiedziałem, że nawet jakbym był na 100% gotowy w tym momencie, to ja na jego miejscu bym na mnie nie postawił – stwierdził Wojciech Szczęsny.




Wojtek w wywiadzie dla „Eleven” nieco dłużej się rozwinął w temacie swojej pozycji w drużynie. Przyznał, że rozumie on ostatnie decyzje personalne Hansiego Flicka ze względu na to, że cała drużyna funkcjonuje dobrze. Dodał także, że obecnie nie jest w stanie dać gwarancji dobrej formy.

– Kiedy zespół funkcjonuje i wszystko idzie dobrze, to można to tylko zepsuć, robiąc niepotrzebne zmiany. Ja ego chowam do kieszeni. Wierzę, że w końcu i tak będę tutaj grał – skomentował Szczęsny.

– Chociaż wolę grać, kiedy jestem w dobrej formie i daję gwarancję, której na dzisiaj nie jestem w stanie dać. A po drugie, zespół funkcjonuje dobrze tak, jak jest i to jest dla mnie najważniejsze – podsumował Polak.




Mistrz UFC wściekły na termin El Clasico. „Pójdziemy po Tebasa”

Mistrz UFC w wadzie piórkowej, Ilia Topuria, w żartach zaatakował na ostatniej konferencji prasowej Javiera Tebasa. Gruzin wściekł się na szefa La Liga za to, że najbliższe El Clasico zostało zaplanowane na tę samą godzinę, co jego najbliższa walka w UFC. Wszystko miało oczywiście charakter żartobliwy.




Przed nami pierwsze El Clasico w sezonie 2024/2025. Już w tę sobotę Real Madryt podejmie na własnym stadionie FC Barcelonę. Spotkanie zostało zaplanowane na godzinę 21:00 czasu polskiego. Kibice na całym świecie ostrzą sobie zęby przed tym pojedynkiem. Tym bardziej po tym, co wydarzyło się w tym tygodniu w meczach Realu i Barcelony w Lidze Mistrzów.




Mecze Realu Madryt i FC Barcelony śledzi cały świat. W tym także inni sportowcy. Wśród nich jest m.in. Ilia Topuria. Gruzin jest mistrzem UFC w kategorii piórkowej. Pas mistrzowski zdobył w lutym tego roku. W najbliższy weekend po raz pierwszy będzie bronił tytułu w starciu z Maxem Hollowayem.

Ilia Topuria stoczy wspomniany pojedynek podczas gali UFC 308 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ma ona rozpocząć się o godzinie 20:00 czasu polskiego. Gruzin zapewne pojawi się w octagonie kilka godzin później, gdyż zawalczy on w walce wieczoru.

W związku ze swoją własną walką Ilia Topuria nie będzie w stanie obejrzeć El Clasico na żywo. Gruzin poruszył ten temat na konferencji prasowej. Zapytany o ten temat odpowiedział, że będzie musiał przyłożyć osobie, która jest odpowiedzialna za dobór terminu El Clasico. Jeden z dziennikarzy podpowiedział mu, że jest to Javier Tebas, czyli prezes La Liga. Topuria żartobliwie odpowiedział, że w takim razie „pójdzie” po niego w następnej kolejności.

Mógł zostać najmłodszym strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów. Radość przerwał VAR [WIDEO]

Francesco Camarda już cieszył się ze zdobycia premierowej bramki w Lidze Mistrzów. Niestety, po chwili jego radość przerwał VAR, który anulował bramkę 16-latka.




W tym tygodniu dla kibiców przygotowano mecze 3. kolejki Ligi Mistrzów. Jednym z dwóch meczów otwierających trzecią serię gier było starcie AC Milan z Club Brugge. Zgodnie z oczekiwaniami spotkanie zakończyło się wygraną Rossoneri 3:1.

W końcówce meczu na boisku w barwach AC Milan pojawił się Francesco Camarda. 16-latek został tym samym najmłodszym włoskim piłkarzem, który zagrał w Lidze Mistrzów. Jednocześnie został także najmłodszym debiutantem w barwach AC MIlan w tych rozgrywkach. Ogółem tylko 6 młodszych od Camardy zawodników debiutowało w Lidze Mistrzów.

W 87. minucie gry Camarda zdołał nawet wpakować piłkę do bramki rywala. Na San Siro zapanowała euforia. Z radości 16-latek ściągnął nawet koszulkę i pobiegł cieszyć się wraz ze swoimi kolegami. Cieszyli się także kibice. Niestety, po kilku chwilach radość została przerwana przez sędziego. VAR anulował bramkę ze względu na spalonego.

Gdyby nie VAR, to Francesco Camarda stałby się najmłodszy strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów (16 lat, 226 dni). A tak rekord ten wciąż pozostaje w rękach Ansu Fatiego. Hiszpan dokonał tego mając 17 lat i 39 dni.




Mateusz Borek ostro o sytuacji Matty’ego Casha. „To sabotaż”

Mateusz Borek zabrał głos na temat obecnej sytuacji Matty’ego Casha. 50-latek stwierdził, że brak piłkarza Aston Villi w reprezentacji Polski jest sabotażem.

Po ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski w naszym kraju powstała ogólnonarodowa dyskusja z Mattym Cashem w roli głównej. W mediach pojawiły się liczne komentarze, by przywrócić tego zawodnika do drużyny narodowej. Część osób jest jednak przeciwna powoływaniu Casha ze względu na jego brak znajomości języka polskiego.




W ostatnich wywiadach Cash otwarcie przyznawał, że chce nadal grać dla reprezentacji Polski. Mimo to Michał Probierz pozostaje nieugięty. Selekcjoner notorycznie pomija w powołaniach Casha od marca tego roku. Probierz nigdy nie przyznał wprost, co jest powodem jego decyzji.

W ostatnich dniach sytuację Casha skomentowało wielu ekspertów. Swoje „trzy grosze” dorzucił także Mateusz Borek. Dziennikarz widzi w kadrze miejsce dla Casha. Dla niego brak znajomości języka polskiego u Casha nie jest problemem.




Brak Casha w reprezentacji to sabotaż. Ostatnio znowu jest budowana taka narracja, że on nie mówi po polsku. Cezary Kulesza załatwił mu paszport, bo był potrzebny reprezentacji. Dzisiaj czytam, że paru naczelnych ekspertów w Polsce nie widzi szansy dla Casha przez brak języka polskiego. Nie pamiętam, żeby oni się burzyli, jak kadrę prowadził Sousa, który mówił po angielsku, albo Santos, który mówił tylko po portugalsku – skomentował Mateusz Borek.


źródło: Kanał Sportowy

Tomasz Hajto mocno o nieznajomości języka polskiego u Matty’ego Casha. „To jest sprawa najważniejsza”

Tomasz Hajto wypowiedział się na temat ewentualnego powołania do reprezentacji Polski Matty’ego Casha. Ekspert „Polsatu Sport” zauważył pewien problem. Albowiem nie chce on widzieć w kadrze piłkarza, który nie mówi w języku polskim.




Na początku października na antenie „Kanału Sportowego” pojawił się wywiad Mateusza Borka z Mattym Cashem. Tematem, który najbardziej rozgrzał polską publikę, była oczywiście znajomość języka polskiego u piłkarza Aston Villi. Dowiedzieliśmy się, że Cash nie kontynuuje nauki. W rozmowie stwierdził, że polski język jest zbyt trudny, a do tego nie ma on zbyt dużo wolnego czasu. Odpowiedź ta mocno nie spodobała się wielu polskim kibicom.

Powołanie dla Casha?

Po ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski w naszym kraju ponownie rozbrzmiała dyskusja odnośnie powołania dla Matty’ego Casha. Piłkarska społeczność podzieliła się na dwa główne obozy. Jedni uważają, że Casha powinno się powoływać bez względu na to, czy umie on język polski, czy też nie. Drudzy z kolei twierdzą, iż Cash nie powinien otrzymać powołania do czasu, kiedy przynajmniej nie rozpocznie nauki języka polskiego.

Stanowisko Hajty

Na temat sytuacji Matty’ego Casha postanowił wypowiedzieć się Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski na antenie „Polsatu Sport” przedstawił swoje stanowisko. Dla Hajty znajomość języka polskiego jest priorytetem. Zwłaszcza, że Cash debiutował w reprezentacji już jakiś czas temu.




– Ja wymagam od reprezentanta Polski, żeby mówił po polsku. Po dwóch latach. Ja ci to mówię szczerze. Jak się nie nauczy, to dla mnie nie ma prawa być powołany – stwierdził Tomasz Hajto.

– Jeśli chodzi o reprezentację mojego kraju, to jest sprawa najważniejsza – wyznał Hajto.

– Nie podoba mi się sytuacja, jak ktoś mówi, że nie chce się uczyć języka polskiego, bo jest za późno. Nigdy nie jest za późno. Ja tego nie akceptuję jako Polak – podsumował były reprezentant Polski.

Długa nieobecność

Matty Cash debiutował w reprezentacji Polski jesienią 2021 roku. Od tamtej pory w biało-czerwonych barwach rozegrał łącznie 15 meczów. Po raz ostatni w reprezentacji wystąpił jednak w marcu tego roku. Od tego czasu jest regularnie pomijany w powołaniach przez Michała Probierza.


źródło: Polsat Sport

Kibice Barcy nie chcą widzieć Inakiego Peni w bramce. Powstała specjalna petycja

Hansi Flick zadeklarował, że w najbliższych dwóch meczach FC Barcelony ma wystąpić Inaki Pena. To niezbyt spodobało się kibicom Barcy. W sieci powstała specjalna ankieta sprzeciwiająca się występom hiszpańskiego bramkarza. Podpisało ją ponad tysiąc osób.




Dziś FC Barcelona zmierzy się z Sevillą. Dzień przed tym meczem dziennikarze zapytali Hansiego Flicka o to, czy w tym meczu zobaczymy debiut Wojciecha Szczęsnego. Niemiecki trener wprost przekazał, że Polak będzie musiał na swoją szansę jeszcze poczekać. Flick przyznał, że w dwóch najbliższych meczach (vs Sevilla, vs Bayern) wystąpi Inaki Pena. Niemiec stwierdził, że nie ma powodu, dla którego miałby obecnie zmieniać bramkarza.




W mediach pojawiła się specjalna petycja stworzona przez kibiców FC Barcelony. Brzmi ona tak: „Nie grajmy Inakim Peną przeciwko Bayernowi i Realowi”. Z Realem Barca zagra w przyszły weekend. W opisie tejże petycji znajdziemy dopisek: „Nie chcę, żeby moja drużyna (FC Barcelona) straciła 20 bramek w 2 meczach!”. Przez 1 dzień petycję podpisało niemal 1,5 tysiąca osób.

źródło: ipetitions.com

Terminarz FC Barcelony:

  • vs Sevilla (20.10.2024)
  • vs Bayern Monachium (23.10.2024)
  • vs Real Madryt (26.10.2024)
  • vs Espanyol (03.11.2024)

Kiwior z wędką od Artety. Kibice nie mają dla niego litości. „Zawiozę Cię do Włoch, ale proszę, opuść mój klub”

Jakub Kiwior otrzymał „wędkę” od Mikela Artety w meczu przeciwko Bourtnemouth. Polak z pewnością nie będzie dobrze wspominał tego spotkania. Wyraz swojego niezadowolenia dali kibice Arsenalu.




W sobotnie popołudnie Arsenal mierzył się na wyjeździe z Bournemouth. Wyraźnym faworytem tego spotkania byli Kanonierzy. Mimo to od samego początku mecz ten nie układał się po ich myśli. Już w 30. minucie gry czerwoną kartkę otrzymał William Saliba. Kilka minut później na boisku Raheema Sterlina zmienił Jakub Kiwior, który uzupełnił lukę w obronie po Salibie. Grając jednego zawodnika mniej Arsenal nie zdołał zdobyć dziś choćby remisu. Mecz zakończył się wygraną Bournemouth 2:0.

Kiwior pojawił się na boisku jeszcze w pierwszej połowie meczu. Niestety, Polak nie zdołał dokończyć tego spotkania. Przy wyniku 0:2 Mikel Arteta powinien zmienić reprezentanta Polski. W końcówce meczu na boisku zastąpił go Gabriel Jesus.

Polski defensor z pewnością nie będzie najlepiej wspominał dzisiejszego starcia. Podobnie jak kibice Arsenalu. W mediach pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy w stronę Kiwiora. Część z nich zamieszczamy poniżej.

„To koniec Kiwiora. Sprzedaż w styczniu. Fatalny zawodnik.”

„Nie chcę więcej widzieć Kiwiora ponownie grającego w moim klubie.”

„Wyrzućcie tego klauna.”

„Nie przekonacie mnie już nigdy do Kiwiora.”

Kiwior wszedł na boisko, a i tak został zmieniony.”

„Po raz setny, Kiwior nie jest wystarczająco dobry dla Arsenalu.”

„Kiwior, bracie. Zawiozę cię do Włoch osobiście, ale proszę opuść mój klub.”




EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.