Kibice Flamengo nazywają Paulo Sousę idiotą i osłem. Sousa: „Oni zawsze mają rację”

Paulo Sousa nie potrafi zaskarbić sobie sympatii kibiców Flamengo. Choć zespół prowadzony przez Portugalczyka odniósł zwycięstwo, to i tak został wybuczany przez kibiców.

Do tej pory Paulo Sousa prowadził Flamengo w trzech oficjalnych meczach. Na koncie portugalskiego szkoleniowca widnieją dwa zwycięstwa oraz jedna porażka. To właśnie drugi mecz 51-latka w Brazylii – przegrane derby z Fluminensie 0-1 – wywołał u kibiców Flamengo wiele negatywnych komentarzy.

Minionej nocy Paulo Sousa sprezentował kibicom na osłodę zwycięstwo z Audax Rio 2:1. Fani Flamengo wciąż mają w pamięci przegrane derby w poprzednim tygodniu. W trakcie meczu portugalski szkoleniowiec został wybuczany przez sympatyków Fla. Niektórzy z nich nazwali go idiotą i osłem. Kibicom przede wszystkim nie podobają się zmiany, jakich dokonuje Sousa.

– Kibice są bardzo namiętni, wiemy, że tak się zachowują wobec trenerów i zawodników od lat. Kiedy wygrywamy, oni cię ubóstwiają, stawiają cię na pierwszym miejscu. A innym razem krytykują cię. To część naszej codzienności. I to oni zawsze mają rację, ponieważ to oni są na stadionie i chcą cię oglądać. Ich pasja prowadzi ich przez życie. Dzięki nim ta pasja jest dziś i będzie jutro – skomentował Paulo Sousa.


źródło: flamengo.com.pl

To nie był mecz Jana Bednarka. Samobój i słabe opinie [WIDEO]

Jan Bednarek może mieć mieszane odczucia po wczorajszym meczu w Premier League. Co prawda Southampton pokonało Tottenham, jednak Polak strzelił bramkę samobójczą. Poskutkowało to nienajlepszymi opiniami w mediach.

W środowy wieczór doszło do starcia w 24. kolejce Premier League pomiędzy Tottenhamem a Southampton. Mimo że jako pierwsi na prowadzenie wyszli piłkarze Spurs, to ostatecznie goście wyszli z tego starcia obronną ręką. Dla zwycięskiej ekipy bramki zdobyli Armando Broja, Mohamed Elyounoussi oraz Che Adams. Autorami goli dla Tottenhamu byli Heung-Min Son oraz Jan Bednarek, który zdobył bramkę samobójczą.

Southampton zdołało wygrać wczorajszy mecz pomimo strzelonej przez Jana Bednarka bramki samobójczej. Polak niefortunnie interweniował wślizgiem, czym zaskoczył swojego bramkarza. Zdarzenie w formie wideo znajdziecie TUTAJ.

Występ Jana Bednarka przez portal „SofaScore” został oceniony na 6,5 w skali 1-10. Jedynie Fraser Forster oraz Romain Perraud otrzymali niższe noty. Jeszcze gorzej występ polskiego obrońcy widział serwis „WhoScored”, który wystawił mu notę 5,9. Nikt w zespole Świętych nie otrzymał niższej oceny. Kibicowski portal „Saints Live” ocenił Polaka na 6. W argumentacji napisano:

– Bednarek szybko trafił do własnej bramki, ale musiał próbować przeciąć dośrodkowanie Lucasa Moury. Miał słaby mecz, nie potrafił ocenić właściwie wielu strzałów i dośrodkowań, a często też źle się ustawiał – napisano na portalu „Saints Live”.

Antonio Conte otwarty na powrót Eriksena do Tottenhamu. „Jest częścią historii klubu”

Antonio Conte nie zamyka drogi Christianowi Eriksenowi na potencjalny powrót do Tottenhamu. Włoski szkoleniowiec „Kogutów” uważa, że Duńczyk jest legendą klubu.

Wszyscy dobrze pamiętamy, jakie problemy zdrowotne miał Christian Eriksen podczas EURO 2020. Początkowo wydawało się, że nie ma szans na powrót Duńczyka do uprawiania sportu. Po ponad półrocznej przerwie wrócił do futbolu, podpisując umowę z Brentford. 29-latek związał się z angielskim klubem kontraktem do końca tego sezonu.

Legenda Tottenhamu

Christian Eriksen największe sukcesy święcił podczas gry dla Tottenhamu. W barwach Spurs Duńczyk grał w latach 2013-2020. W tym okresie rozegrał dla angielskiego klubu 305 spotkań, w których strzelił 69 bramek i zanotował 90 asyst.

Conte chce Eriksena

Od listopada ubiegłego roku trenerem Tottenhamu jest Antonio Conte. Włoski szkoleniowiec został wybrany następcą Nuno Espirito Santo. Obecny trener Spurs przekazał, że jest otwarty na potencjalny powrót Christiana Eriksena do klubu, którego jest legendą. Panowie mieli przyjemność współpracować w Interze Mediolan.

– Na pewno Christian Eriksen jest częścią historii Tottenhamu. Powrót tutaj mógłby być dla dobrą okazją dla niego, dla mnie, dla klubu. Teraz podpisał kontrakt z Brentford. Tylko na sześć miesięcy, więc zobaczymy, co się wydarzy – przekazał Antonio Conte.


źródło: sky sports

Poznaliśmy nowy sztab reprezentacji Polski. Nie ma ani Piszczka, ani Dudka

W środowe popołudnie poznaliśmy skład sztabu reprezentacji Polski. Na liście nie znajdziemy ani Łukasza Piszczka, ani Jerzego Dudka.

W poprzedni poniedziałek, 31 stycznia poznaliśmy nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Został nim Czesław Michniewicz, który zastąpi na tym stanowisku Paulo Sousę. Cezary Kulesza postawił na Michniewicza kosztem m.in. Adama Nawałki.

Przez ostatnie tygodnie polskie media poświęcały dużo czasu tematowi sztabu reprezentacji Polski. Przede wszystkim mówiło się, że przy reprezentacji mógłby pracować Łukasz Piszczek oraz Jerzy Dudek. Po wyborze selekcjonera okazało się, że żaden z nich nie znalazł się w sztabie Czesława Michniewicza. Obaj pracowaliby przy reprezentacji, jeśli Cezary Kulesza postawiłby na Adama Nawałkę.

W sztabie reprezentacji znajdziemy zarówno „stare”, jak i „nowe” twarze. Do tych pierwszych zaliczają się: Hubert Małowiejski, Jakub Rejmoniak, Jacek Jaroszewski, Paweł Bamber, Marcin Bator, Wojciech Herman oraz Adam Kurek, Jakub Kwiatkowski, Łukasz Gawrjołek, Paweł Kosedowski, Paweł Sidorowicz, Tomasz Leśniak oraz Wojciech Zep. Z kolei powieje świeżością za sprawą obecności: Mirosława Kality, Kamila Potrykusa, Tomasza Muchińskiego, Andrzeja Dawidziuka, Grzegorza Witta, Karola Bortnika, a także Roberta Musiałka.

https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/1491374589934456834

Naklejka Ronaldo z Panini sprzedana za 59 tysięcy funtów! Pochodzi z sezonu 2002/2003

Rzadka karta Panini z wizerunkiem Cristiano Ronaldo z sezonu 2002/2003 została sprzedana na aukcji. Wrażenie robi kwota, jaką musiał wyłożyć nowy właściciel tego kolekcjonerskiego produktu.

Cristiano Ronaldo zadebiutował w seniorskiej piłce w sierpniu 2002 roku. Wówczas reprezentując barwy Sportingu Lizbona, pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu przeciwko Interowi Mediolan w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Portugalczyk miał wówczas 17 lat, 6 miesięcy oraz 9 dni.

W sezonie 2002/2003 Portugalczyk stał się pełnoprawnym członkiem pierwszego zespołu Sportingu Lizbona. W związku z tym 17-letni wówczas piłkarz otrzymał swoją własną naklejkę od Panini. Mówi się, że naklejek z wizerunkiem Ronaldo wyprodukowano zaledwie 200 egzemplarzy. Większość z nich zaginęło lub zostało zniszczonych. W stanie idealnym mają być obecnie zaledwie 22 naklejki. Nie dziwi więc, że kolekcjonerzy są w stanie wydać duże sumy pieniędzy, by mieć jedną z nich u siebie.

Naklejka z wizerunkiem Cristiano Ronaldo miała zostać sprzedana przez kolekcjonerów z „Goldin” za 59 tysięcy funtów. Głos w tej sprawie zabrał dyrektor marki „Goldin”, Jamie Salt.

– Ta karta przedstawia jednego z najlepszych piłkarzy wszech czasów. Jest to pierwsza licencjonowana karta z jego wizerunkiem – przekazał Jamie Salt.

– Niewiele egzemplarzy tej karty przetrwało przez lata, wiele osób je wyrzuciło lub spaliło. Bardzo mało sztuk przetrwało w idealnym stanie. […] Ta karta jest tylko jedną z 22 istniejących kopii – dodał.


źródło: goal.com

Kurt Zouma ostro przeskrobał. Wyciekł film, na którym widać, jak znęca się nad kotem [WIDEO]

Kurt Zouma może mieć niedługo ogromne kłopoty. W najbliższym czasie możemy się spodziewać kary dla francuskiego piłkarza. Wszystko za sprawą filmu, który niedawno obiegł media społecznościowe. Poznaliśmy już stanowisko w tej sprawie zarówno piłkarza, jak i klubu.

W poniedziałkowy wieczór w mediach społecznościowych ukazał się drastyczny film. W roli głównej nagrania znalazł się Kurt Zouma. Na nagraniu widać, jak piłkarz West Hamu United znęca się nad kotem. Najpierw możemy zobaczyć, jak Francuz kopie kota, następnie rzuca w niego różnymi przedmiotami, a na końcu wymierza mu cios ręką. A wszystko to na oczach swoich dzieci. Wideo nagrane przez brata piłkarza zobaczycie poniżej.

https://twitter.com/emilyhewertson/status/1490811894197886981?t=wwF0LAMpZTFdJ7OCUDIg4g&s=19&fbclid=IwAR16QrDXKoTlS46R4VjK3JHZK2BLVIKHVexHsS84Qw4mmY0g8-R0PlBFsvM

Komentarz klubu i piłkarza

Nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź zarówno ze strony piłkarza, jak i klubu. Kurt Zouma na łamach „The Sun” przeprosił za swoje zachowanie. Z kolei władze klubu przekazały, że zajmą się tą sprawą.

– Chcę przeprosić za swoje zachowanie. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla mojego zachowania, czego szczerze żałuję – przekazał Kurt Zouma.

– West Ham United w pełni potępia działania naszego zawodnika, Kurta Zoumy, w opublikowanym nagraniu. Rozmawialiśmy z Kurtem i będziemy zajmować się tą sprawą, ale chcielibyśmy wprost powiedzieć, że w żaden sposób nie akceptujemy okrucieństwa wobec zwierząt – przekazały władze West Hamu United.

Powód

„The Sun” przekazało potencjalny powód zachowania piłkarza. W artykule czytamy, że Zouma miał być zły za to, iż jego kot miał mu zbić wazon.


źródło: the sun

Skandal w Hiszpanii! Diego Simeone zmusił swojego piłkarza do gry pomimo kontuzji [WIDEO]

Do niemiłego incydentu doszło w trakcie wczorajszego spotkania FC Barcelony z Atletico Madryt. W drugiej połowie meczu urazu doznał Daniel Wass. Mimo to trener Atletico siłą zmusił swojego podopiecznego do powrotu na boisko, ryzykując pogłębieniem urazu.

W niedzielę doszło do niezwykle ciekawego, a zarazem ważnego meczu w ramach 23. kolejki LaLiga – FC Barcelona podejmowała na własnym obiekcie Atletico Madryt. Nie da się ukryć, że obecny sezon nie układa się po myśli zarówno jednej, jak i drugiej ekipy. W związku z tym ciężko było wskazać jednoznacznego faworyta tego pojedynku.

Zwycięstwo Barcelony

Lepiej w mecz weszli goście, którzy wyszli na prowadzenie już w 8. minucie meczu za sprawą gola strzelonego przez Yannicka Carrasco. Radość piłkarzy Atletico nie trwała zbyt długo, gdyż już w 10. minucie do wyrównania doprowadził Jordi Alba, który zdobył fantastyczną bramkę z woleja. Pierwsza połowa zakończyła się wygraną Barçy 3:1, gdyż po jednej bramce zdobyli jeszcze Gavi oraz Ronald Araujo.

Po zmianie stron prowadzenie swojego zespołu na 4:1 podwyższył Dani Alves. Niedługo po tej bramce Atletico zaczęło przejmować inicjatywę, co zostało udokumentowane bramką strzeloną przez Luisa Suareza. Gdy w 69. minucie Dani Alves otrzymał czerwoną kartkę, wydawało się, że Atletico będzie w stanie powalczyć o strzelenie kolejnych bramek. Niestety, podopieczni Diego Simeone nie zdołali sobie w tym czasie stworzyć żadnej dogodnej sytuacji. Tym samym mecz zakończył się zwycięstwem Barcelony 4:2.

Gra pomimo kontuzji

Do groźnie wyglądającej sytuacji doszło w drugiej połowie spotkania. W pewnym momencie urazu doznał piłkarz Atletico, Daniel Wass. Duńczyk był opatrywany przez medyków poza boczną linią boiska, aż nagle podbiegł do niego Diego Simeone, który kazał mu wrócić na boisko. Piłkarz co prawda próbował kontynuować grę, jednak do ostatniego gwizdka arbitra było widać, jak kuleje.

Pomoc rywali

Bezpośrednie po zakończeniu meczu do Duńczyka podbiegli do niego dwaj piłkarze FC Barcelony, Jordi Alba oraz Ferran Torres. Drugi z nich dzielił szatnię z Duńczykiem podczas wspólnej gry w Valencii. Nowy nabytek Barçy po meczu zamieścił także wpis na Twitterze, życząc Wassowi powodzenia w dochodzeniu do zdrowia.

Strzelił bramkę Realowi w Lidze Mistrzów. Teraz może trafić do Wieczystej Kraków

Wieczysta Kraków wkrótce może dokonać kolejnego hitu transferowego. Z najnowszych doniesień wynika, że do klubu z IV ligi może trafić były piłkarz Legii Warszawa, który w przeszłości występował w Lidze Mistrzów.

Co jakiś czas jest głośno o Wieczystej Kraków przy okazji dokonywanych przez nią transferów. Mimo że klub Wojciecha Kwietnia występuje w IV lidze, to w ostatnich latach dokonano kilku naprawdę głośnych transferów. Obecnie w kadrze zespołu znajdują się m.in. Sławomir Peszko, Radosław Majewski, Łukasz Burliga, Wilde-Donald Guerrier, czy Maciej Jankowski.

W obecnym sezonie krakowskiej IV ligi Wieczysta nie ma sobie równych. Po 17 rozegranych jesienią kolejkach Peszko i spółka są nadal niepokonani. Podopieczni Franciszka Smudy wygrali 15 spotkań i dwukrotnie dzielili się punktami ze swoimi rywalami. Wrażenie robi także bilans bramkowy, który wynosi 79:10.

Pomimo bezpiecznej pozycji w lidze, władze Wieczystej nie chcą się zatrzymywać. Z informacji przekazanych przez portal „transfery.info” dowiadujemy się, że Wieczysta jest chętna pozyskać Thibaulta Moulina, byłego piłkarza Legii Warszawa. Francuski pomocnik ma obecnie ważny kontrakt z klubem z rumuńskiej ekstraklasy, AC Clinceni, który obowiązuje do końca czerwca 2023 roku. Mówi się jednak o problemach finansowych klubu i możliwym rozwiązaniu umowy z Moulinem.

Thibault Moulin w latach 2016-2018 występował w barwach Legii Warszawa. W sezonie 2016/2017 zagrał 5 spotkań w fazie grupowej Champions League. W historycznym meczu z Realem Madryt (3:3) zdołał nawet strzelić bramkę, a do tego dołożył jeszcze asystę.

Prezydent Bayernu Monachium: „Byłbym szczęśliwy, gdyby Lewandowski zakończył u nas karierę”

Prezydent Bayernu Monachium, Herbert Hainer, zabrał głos ws. kontraktu Roberta Lewandowskiego. Marzeniem Niemca jest, by polski napastnik zakończył karierę w klubie z Bawarii.

Co jakiś czas w mediach powraca temat kontraktu Roberta Lewandowskiego. Obecna umowa polskiego napastnika z Bayernem Monachium obowiązuje do końca czerwca 2023 roku. Wówczas Lewandowski rocznikowo będzie miał już 35 lat. Mimo to nie zapowiada się, aby obecny kontrakt był jego ostatnim w karierze.

Przyszłość Lewandowskiego

Rąbka tajemnicy ws. planów Bayernu Monachium względem Roberta Lewandowskiego zdradził prezydent Herbert Hainer. W jednym z wywiadów Niemiec przekazał, że celem klubu jest przedłużenie umowy z Lewandowskim. Prezydentowi Bayernu marzy się, aby Polak zakończył karierę w klubie z Bawarii.

– Mamy Roberta Lewandowskiego i byłbym szczęśliwy, gdyby zakończył u nas karierę. Poza tym jestem przekonany, że Robert może grać na tym poziomie jeszcze przez kilka lat – powiedział prezydent Bayernu Monachium.

Koniec kariery w Bayernie?

Podobny plan co na Lewandowskiego władze Bayernu mają także na Manuela Neuera oraz Thomasa Muellera. Celem Bayernu jest, by cała trójka przedłużyła swoje umowy i zakończyła karierę w Die Roten.

– Byłbym szczęśliwy, gdyby Lewandowski, Neuer i Mueller zakończyli swoje kariery w Bayernie. Mocno wierzę, że tak się stanie. Cała trójka wie, co ma w Bayernie. Sami również wiemy, co mamy w tych trzech zawodnikach – przekazał Herbert Hainer.

– Mamy jeszcze trochę czasu, oni mają kontrakty do 2023 roku, ale tak jak powiedziałem, byłbym szczęśliwy, gdyby cała trójka zakończyła u nas swoje kariery – dodał.

Sławomir Peszko ocenił Paulo Sousę. „Dla naszego narodu jest niewybaczalne co zrobił”

Wydaje się, że w Polsce już niemal na dobre wygasł temat odejścia Paulo Sousy z reprezentacji Polski. Do tematu wrócił jednak Sławomir Peszko, który w wywiadzie dla „Interii” ocenił zachowanie Portugalczyka.

W grudniu ubiegłego roku Paulo Sousa sprokurował Cezaremu Kuleszy niemałe problemy. Portugalczyk poprosił o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron ze względu na ofertę pracy w Brazylii. Początkowo prezes PZPN odmówił, jednak po kilku dniach obie strony doszły do porozumienia. Przez następne kilka tygodni trwały poszukiwania następcy Paulo Sousy, którym ostatecznie został Czesław Michniewicz.

Peszko o Sousie

Do całego zamieszania wrócił Sławomir Peszko. W wywiadzie dla „Interii” były reprezentant Polski nazwał portugalskiego szkoleniowca „uciekinierem”.

– Poznałem się na nim od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłem jak wchodzi w pięknie skrojonym garniturze i mówi, że on potrafi grać w różnych stylach i zmieniać je w trakcie meczu. Już wtedy wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Na dodatek okazał się dezerterem czy uciekinierem – ocenił Sławomir Peszko.

– Dla naszego narodu jest niewybaczalne co zrobił. Kadra to nasze dobro narodowe. W lepszych, a nawet pomimo gorszych momentów zawsze jej kibicujemy. To sport nr 1 – dodał były reprezentant Polski.

Wybór selekcjonera

Następcą Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski został Czesław Michniewicz. 51-letni trener wygrał wyścig o posadę w PZPN przede wszystkim z Adamem Nawałką, który początkowo wydawał się być najpoważniejszym kandydatem. Wybór Kuleszy padł na Michniewicza, co wywołało w naszym kraju wiele dyskusji.

– Prezes Cezary Kulesza chyba nie spodziewał się, że ten wybór wzbudzi takie emocje. Temat zrobił się bardzo gorący. Wybór jednak nastąpił. Ja byłem zwolennikiem Adama Nawałki albo Jana Urbana – powiedział Sławomir Peszko.


źródło: interia

Guilherme chce wrócić do Europy. Polskie kluby wykorzystają szansę?

Z najnowszych doniesień wynika, że Guilherme chce wrócić do Europy. Niewykluczone, że szansę wykorzystają polskie kluby. W grę miałoby wchodzić wypożyczenie.

Guilherme występował na polskich boiskach w latach 2014-2018. Przez te 4 lata Brazylijczyk reprezentował barwy Legii Warszawa. Po odejściu z Legii nie potrafił nigdzie zagrzać na dłużej miejsca. Od 2018 roku występował w 6 klubach.

W lutym 2021 roku Guilherme trafił do chińskiego Guangzhou City. Dalsza przygoda w Chinach stanęła jednak pod znakiem zapytania. Wszystko za sprawą problemów prawnych. Żona oraz syn 30-letniego piłkarza nie otrzymali wiz, które są konieczne do pobytu w Chinach. Samotne życie miało zacząć przeszkadzać piłkarzowi.

Najnowsze doniesienia ws. Guilherme przekazał portal „weszło.com”. Z opublikowanych informacji wynika, że Brazylijczyk zaczął rozglądać się za możliwością kontynuowania swojej przygody w Europie. Mówi się także o możliwości wypożyczenia piłkarza do polskiej ligi. Obecny klub Guilherme byłby skłonny pokryć większość wynagrodzenia zawodnika, co zwiększyłoby szansę polskich klubów na jego pozyskanie.

– Jest oferowany polskim klubom z czołówki tabeli (z oczywistych powodów Gui nie jest zainteresowany grą w Lechu Poznań), odbyły się pierwsze rozmowy, które miały na celu wybadanie warunków takiego ruchu. To wciąż zbyt mało, żeby przesądzać powrót Brazylijczyka do Polski, ale temat istnieje – czytamy.

– A co z Legią Warszawa? Problem w tym, że mistrzów Polski nie za bardzo stać na to, żeby udźwignąć takie wypożyczenie. Problemem jest także pozycja Legii w tabeli, która nie zachęca do wejścia w ten projekt – czytamy dalej.


źródło: weszlo.com

Arkadiusz Milik zabrał głos po zdobyciu Hat-Tricka. „To była dla nas fantastyczna noc”

Wczorajszy wieczór należał do Arkadiusza Milika. Polski napastnik ustrzelił Hat-Tricka w meczu ligi francuskiej i poprowadził swój zespół do zwycięstwa 5:2. Po meczu przyznał jednak, że ostatni tydzień nie należał do najprzyjemniejszych.

W piątkowy wieczór doszło do jednego starcia w lidze francuskiej. W ramach 23. kolejki Ligue 1 Olympique Marsylia podejmowała na własnym obiekcie Angers. Mimo że faworytem tego starcia był zespół Arkadiusza Milika, to goście lepiej weszli w meczu. Po jedenastu minutach Angers prowadziło już 2:0! Kilka minut później do głosu doszli gospodarze i za sprawą Arkadiusza Milika strzelili bramkę kontaktową. Jeszcze przed przerwą wyrównanie dał Gerson. Po zmianie stron w 70. minucie Milik wyprowadził Marsylię na prowadzenie. Kilka minut później Polak strzelił bramkę na 4:2 i tym samym skompletował Hat-Tricka. Dzieło zniszczenia dokończył Cengiz Under, ustanawiając wynik spotkania na 5:2. Bramki Polaka zobaczycie TUTAJ.

Hat-Trick Milika

Ostatnie dni nie były jednak tak kolorowe, jak wczorajszy wieczór. W styczniu dużo mówiło się o możliwym odejściu Milika z Marsylii, jednak koniec końców Polak pozostał we Francji. Na jego niekorzyść obecny wicelider Ligue 1 zakontraktował Cedrica Bakambu. Na domiar złego 30-latek już w swoim debiucie zdołał strzelić bramkę. Piłkarz rodem z Demokratycznej Republiki Konga miał stać się bezpośrednim rywalem Milika w walce o wyjściowy skład, choć wczoraj Jorge Sampaoli postawił na obu panów. Niewykluczone, że to będzie właśnie sposób na uwolnienie potencjału polskiego napastnika. Polak o swoich ostatnich problemach opowiedział po końcowym gwizdku.

– To było dziwne, bo nie spodziewaliśmy się, że będziemy gonić wynik. To była dla nas fantastyczna noc, a ja jestem zadowolony z hat-tricka. To nie był dla mnie łatwy tydzień, a szczególnie pod względem psychicznym, ale jestem szczęśliwy, że strzeliłem trzy gole – skomentował Arkadiusz Milik.

Zawsze musisz zdobywać bramki. Za tydzień mamy następny mecz i wtedy wszyscy zapomną o spotkaniu z Angers, więc już myślimy o kolejnym pojedynku. Bramki są zasługą całej drużyny, ale jestem zadowolony z tego jak grałem, ze strzelonych goli i chcę to kontynuować – dodał.

Dorobek bramkowy

Dzięki wczorajszemu występowi Arkadiusz Milik znacznie poprawił swój dorobek bramkowy w tym sezonie Ligue 1. Włącznie z wczorajszym pojedynkiem rozegrał 13 spotkań, w których strzelił 4 bramki. Poza tym dołożył 5 trafień w Pucharze Francji oraz 4 gole w Lidze Europy.


fot. OM.fr

źródło: tvp sport

FC Barcelona wydała 15 milionów euro na transfer, którego nie sfinalizowano?

Zaskakujące doniesienia dochodzą do nas z hiszpańskich mediów. Z najnowszych wiadomości wynika, że FC Barcelona zapłaciła niemała sumę, by mieć prawo pierwokupu pewnego zawodnika Atletico Madryt. Koniec końców piłkarz nie trafił na Camp Nou.

Zaskakujące informacje przekazali ostatnio dziennikarze katalońskiego radia „RAC1”. Z opublikowanych informacji wynika, że w 2019 roku władze FC Barcelony miały zapłacić Atletico Madryt 15 milionów euro, by zyskać możliwość pierwokupu Jose Gimeneza. Jeśli transfer doszedłby do skutku, wówczas wspomniane 15 milionów zostałoby odjętych od końcowej sumy transakcji.

Transfer nie doszedł do skutku

Urugwajczyk miał stanowić alternatywę dla Matthijsa de Ligta. Jak jednak dobrze wiemy, żaden z tych transferów nigdy nie doszedł do skutku. W 2020 roku wybuchła pandemia, która odcisnęła piętno na finanse niemalże każdego klubu piłkarskiego. Poza tym Atletico oczekiwało za swojego obrońcę kwotę w granicach 80 milionów euro. Z kolei w przypadku Holendra ogromnej klauzuli w wysokości 20 milionów euro oczekiwał sam agent piłkarza, Mino Raiola.

Umorzenie

Suma 15 milionów euro miała zostać rozłożona na 3 lata po 5 milionów. Ostatecznie Barça zapłaciła nie 15, a 10 milionów euro. Pozostałe 5 milionów zostało umorzone przy okazji transferu Luisa Suareza w 2020 roku.

Medialna teoria

W medialnych dyskusjach pojawiła się także pewna teoria, która jednak nie została potwierdzona. Mówi się, że umowa ws. zapłacenia 15 milionów euro za gwarancję pierwokupu Gimeneza ma drugie dno. Wspomniana suma miała być ugodą między Atletico a Barçą za pewne niedogodności przy transferze Griezmanna z Madrytu do Barcelony. Władze Rojiblancos mieli oskarżać Bartomeu i spółkę, że ci nielegalnie kontaktowali się z Griezmannem, który miał wówczas ważny kontrakt.


fot. FC Barcelona

źródło: fcbarca.com

Jan Urban potwierdza! „Dwukrotnie rozmawiałem z prezesem Kuleszą i to dość konkretnie”

Wraca do gry PKO BP Ekstraklasa! Z tej okazji Górnik Zabrze zorganizował konferencję prasową, na której pojawił się Jan Urban. Z ust trenera Górnika usłyszeliśmy szczegóły ws. rozmów z Cezarym Kuleszą.

Po kilku tygodniach przerwy do gry wraca PKO BP Ekstraklasa. Jesienią ubiegłego roku rozegrano 19 kolejek. To oznacza, że przed nami jeszcze 15 serii gier. Omawiany przez nas Górnik Zabrze pierwszy oficjalny mecz po zimowej przerwie rozegra w sobotę, 5 lutego. Rywalem Górników będzie Stal Mielec.

Przez ostatnie tygodnie Polska żyła tematem wyboru selekcjonera reprezentacji Polski. Koniec końców Cezary Kulesza postawił na Czesława Michniewicza, aczkolwiek przez nieco ponad miesiąc poszukiwań selekcjonera w mediach pojawiło się kilkadziesiąt nazwisk kandydatów. Wśród nich znalazł się także Jan Urban. Na wczorajszej konferencji prasowej trener Górnika potwierdził wcześniejsze doniesienia mediów.

– Teraz to już nie jest tajemnicą. Dwukrotnie rozmawiałem z prezesem Kuleszą i to dość konkretnie. Z biegiem czasu widziałem, że nie ma gdzieś kolejnej możliwości rozmowy, czy spotkania. Wiedziałem, że moja pozycja się nieco oddala – powiedział Jan Urban.

– Ja mogę tylko podziękować prezesowi, że zwrócił na mnie uwagę. To jest zawsze miłe i przyjemne – podkreślił trener Górnika Zabrze.

Szalony mecz za oceanem. Piłkarze grali przy -17 stopniach i skończyli pod kroplówką

Minionej nocy doszło do meczu w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata, któremu towarzyszyły rzadko spotykane okoliczności. Piłkarze reprezentacji USA oraz Hondurasu rozgrywali spotkanie przy -17 stopniach Celsjusza. Kilku z nich miało objawy hipotermii.

O godzinie 1:30 czasu polskiego rozpoczął się meczach USA-Honduras w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2022. Zgodnie z oczekiwaniami potyczka zakończyła się zwycięstwem Amerykanów 3:0. Bramki strzelali Weston McKennie, Walker Zimmerman oraz Christian Pulisić.

Ekstremalne warunki

Wspomniane spotkanie było wyjątkowe ze względu na warunki pogodowe. Podczas meczu termometry miały wskazywać około 2 stopni Fahrenheita, co w przeliczeniu daje około -17 stopni Celsjusza. W związku z mroźnym wiatrem temperatura odczuwalna miała dochodzić do -25 stopni Celsjusza. Szczególnie nietypowe są zdjęcia z tego meczu, na których widać, w co byli ubrani piłkarze.

Oburzony selekcjoner reprezentacji Hondurasu

W przerwie meczu doszło do kilku zmian z powodu osłabienia organizmów piłkarz. U części z nich pojawiły się objawy hipotermii i musieli zostać podłączeni do kroplówki.

– To niepojęte, że taka potęga w każdym tego słowa sensie pozwala na to, by mecze odbywały się w takich warunkach. Mecz się jeszcze nie zaczął, a już chcę, żeby się skończył. Bo to żadna zabawa, tylko cierpienie – mówił przed meczem selekcjoner reprezentacji Hondurasu.

– Nie zamierzam analizować mojego zespołu, meczu czy gry poszczególnych piłkarzy. To niemożliwe, nie mogę tego zrobić po tym, co się wydarzyło. W szatni moi piłkarze są pod kroplówką, wielu z nich cierpi – przekazał po meczu.

Komentarz USA

Nieco inne zdanie nt. okoliczności rozegrania meczu ma strona amerykańska. Selekcjoner reprezentacji USA przekazał, że organizatorzy meczu zrobili wszystko, by warunki do gry były odpowiednie.

– Zagwarantowaliśmy całej ekipie Hondurasu i sędziom cieplejszy sprzęt. Zrobiliśmy wszystko, by warunki były jak najbardziej bezpieczne do gry – powiedział selekcjoner reprezentacji USA.


źródło wypowiedzi: sport.pl

fot. Twitter

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.