Kolejna zmiana terminu Superpucharu Polski? Wszystko z powodu… targów książki

Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie rozegrany mecz o Superpuchar Polski. Najnowsze doniesienia mówią, że kolejną przeszkodą może być inne wydarzenie, które ma odbyć się na stadionie Jagiellonii.

W ostatnich latach Superpuchar Polski był rozgrywany jeszcze latem, na samym początku sezonu klubowego. W tym sezonie jednak tak się nie stało. A to za sprawą napiętego harmonogramu obu drużyn na początku rozgrywek, kiedy Jagiellonia i Wisła Kraków rywalizowały w kwalifikacjach europejskich pucharów. PZPN nie przypilnował terminów, przez co mecz został odsunięty w czasie.




Wraz z upływem czasu pojawiały się coraz to nowsze pomysły co do sposobu i terminu rozegrania meczu o Superpuchar Polski. W mediach padła chociażby propozycja rozegrania tego spotkania w USA. Termin, który pasowałby obu drużynom był jednak ciężki do uzgodnienia. Dopiero przed kilkoma tygodniami w mediach padła data i lokalizacja – 24 kwietnia, Białymstok. Nie zostało to jednak potwierdzone przez PZPN.

Teraz pojawiły się kolejne nowe doniesienia w tej sprawie. Jak informuje Mateusz Miga z „TVP Sport”, rozegranie meczu 24 kwietnia w Białymstoku może być nieco problematyczne. Powód? Targi książki, które mają się właśnie wtedy odbyć na stadionie Jagiellonii. To oznacza, że tego dnia stadion Jagiellonii nie będzie dostępny. To sprawia kolejne problemy. Nie wiadomo, jak cała ta farsa się ostatecznie zakończy.





źródło: tvp sport

Legia w końcu znalazła napastnika? Na celowniku 28-letni Norweg

Wielotygodniowe poszukiwania napastnika w Legii Warszawa zmierzają ku końcowi. Ostatnie plotki mówią nam, że stołeczny klub ma sięgnąć po piłkarza z Norwegii.

W obecnym sezonie Legia Warszawa ma ogromne problemy z obsadą pozycji napastnika. W zasadzie jedynym zawodnikiem nadającym się do gry na tej pozycji na poziomie Legii jest Marc Gual. Żaden z letnich nabytków (Alfarela, Nsame) nie spełnił oczekiwań kibiców. W dodatku latem odszedł z klubu Blaz Kramer.




W ostatnich tygodniach dużo mówiło się o ewentualnym pozyskaniu nowego napastnika przez Legię. W tym kontekście wymieniono kilka ciekawych nazwisk. Niestety, żadnego piłkarza nie udało się ostatecznie zwerbować, gdyż wybierali oni inne opcje.

W topowych ligach okno transferowe jest już zamknięte. W Polsce jednak kluby wciąż mogą dokonywać wzmocnień. I faktycznie, Legia może wkrótce z tego skorzystać i sprowadzić napastnika. Norweskie media poinformowały o zainteresowaniu ze strony Legii Ole Saeterem, piłkarzem Rosenborga. Według tych doniesień piłkarz miał uzgodnić warunki kontraktu z Legią, a oba kluby są rzekomo bliskie osiągniecia porozumienia.

Powyższe doniesienia potwierdził także Piotr Koźmiński z serwisu „goal.pl”. Z jego informacji wynika, że transfer jest bliski finalizacji. Kontrakt ma zostać podpisany już jutro. Saeter ma trafić do Legii na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu.




Ole Saeter urodził i wychował się w Norwegii, gdzie zresztą spędził całą swoją piłkarską karierę. W seniorskiej piłce grał dla kilku norweskich klubów. Od 2021 roku jest piłkarzem Rosenborga. W całej karierze rozegrał 55 meczów w norweskiej ekstraklasie, w których strzelił 32 gole i zanotował 10 asyst. Stosunek goli i asyst do liczby występów wygląda naprawdę bardzo dobrze. Jednak niezbyt duża liczba meczów wynika z licznych kontuzji 28-letniego napastnika.


źródło: legia.net; goal.pl

Wiemy, jakie mecze 1/16 finału Ligi Mistrzów pokaże TVP. Kibice nie zobaczą hitu

Telewizja Polska ogłosiła decyzję co do wyboru transmitowanego meczu w 1/16 finału Ligi Mistrzów. Niestety, nie zobaczymy najciekawszego meczu tego etapu rywalizacji. Obejrzymy natomiast występ Polaka.

Za nami faza zasadnicza Ligi Mistrzów w sezonie 2024/2025. Zespoły, które zajęły miejsca w TOP 8 fazy ligowej, są już pewne gry w 1/8 finału rozgrywek. Z kolei drużyny, które zakończyły rywalizację na miejscach 9-24 rozpoczną fazę pucharową od etapu 1/16. Szerzej o drabince fazy pucharowej pisaliśmy TUTAJ.

W sezonie 2024/2025 głównym nadawcą Ligi Mistrzów w Polsce jest Canal+ Sport. Telewizja Polaka doszła jednak do porozumienia z Canal+, aby w każdej kolejce móc pokazywać jeden środowy mecz tych rozgrywek. TVP Sport nie ma jednak pełnej dowolności i musi transmitować mecz „drugiego wyboru”.




W 1/16 finału Ligi Mistrzów czeka nas absolutny hit – Real Madryt zmierzy się z Manchesterem City. W związku ze wspomnianą zasadą „meczu drugiego wyboru” TVP nie pokaże tego spotkania. W zamian stacja zdecydowała się na transmisję meczu AS Monaco – Benfica oraz rewanżowego starcia PSV – Juventus. Zatem polscy kibice nie obejrzą największego hitu tego etapu rozgrywek, natomiast wielce prawodobone, że ujrzą w rywalizacji swojego rodaka, Radosława Majeckiego strzegącego bramki Monaco.





źródło: tvp sport

Świetny debiut Nicoli Zalewskiego w Interze! Kibice są zachwyceni. „Już cię kochamy” [REAKCJE]

Nicola Zalewski zadebiutował w barwach Interu Mediolan. Polakowi wystarczyło kilkanaście minut, by zaimponować ekspertom, a także kibicom Interu.

W sobotę potwierdzono przenosiny Nicoli Zalewskiego do Interu Mediolan. Polak został wypożyczony z AS Romy do końca tego sezonu. Nerazzurri zapewnili sobie możliwość wykupu polskiego zawodnika. Fabrizio Romano ujawnił, że kwota wykupu ma oscylować w granicach 6-6,5 mln euro.

Dzień po potwierdzeniu transferu Nicola Zalewski znalazł się już w kadrze meczowej Interu. I to na derbowe spotkanie z AC Milan. Już samo to było bardzo pozytywne z perspektywy polskich kibiców. Jak się okazało, to nie był jedyny pozytyw tego dnia. Simone Inzaghi zaskoczył i wprowadził Zalewskiego na boisko w 76. minucie gry. Nicola odpłacił się za dane mu zaufanie i w doliczonym czasie gry zaliczył asystę przy golu Stefana de Vrija na wagę remisu dla Interu.

Nicola Zalewski zachwycił swoim występem zarówno polskich, jak i zagranicznych kibiców oraz ekspertów. W sieci pojawiło się wiele pozytywnych komentarzy po jego występie. Co ciekawe, w głosowaniu kibiców na miano MVP meczu z Milanem, na oficjalnym profilu Interu, Nicola prowadził z wynikiem nieco ponad 50% oddanych głosów ok. godzinę po rozpoczęciu ankiety.




Nicola zebrał pozytywne recenzje nie tylko od Polaków, ale także od kibiców z zagranicy. Część ciepłych słów w kierunku Nicoli opublikowanych w na Twitterze zamieszczamy poniżej.

„Nicola Zalewski był zaangażowany w zdobycie bramki już w swoim pierwszym meczu dla Interu!”

„Nicola Zalewski, już cię kochamy!”




„Już teraz zrobił więcej niż Buchanan. Aktywujcie klauzulę wykupu TERAZ”

„Świetny debiut Zalewskiego. Byłem pod wrażeniem jego dynamicznego sposobu gry”

Skandal w Holandii! Jedna z drużyn grała 12 na 11 [WIDEO]

Do niemałego skandalu doszło w trakcie meczu holenderskiej ekstraklasy. W pewnym momencie jedna z drużyn grała z dwunastoma zawodnikami na boisku. Błąd został naprawiony przez sędziów po kilkudziesięciu sekundach.

W sobotę miał miejsce mecz Eredivisie między SC Heerenveen a Fortuną Sittard. Spotkanie zakończyło się remisem. Końcowy wynik to 2:2. Goście zdobyli bramkę na wagę remisu w 90. minucie gry.




To, co jednak najważniejsze, wydarzyło się w drugiej połowie meczu. Kilka minut przed końcem meczu, przy wyniku 2:1 dla Heerenveen, trener Fortuny Sittard zdecydował się na podwójną zmianę. To właśnie wtedy przez moment na boisku przebywało 12 piłkarzy Fortuny.

W 89. minucie gry na murawę weszli Owen Johnson i Darijo Grujcic. Boisko opuścili, a w zasadzie opuścił, tylko Ryan Fosso. Na nagraniach widać, jak z boiska chciał także zejść Edouard Michut, jednak został on cofnięty na murawę przez kogoś ze sztabu Fortuny. Tym samym gra była kontynuowana z przewagą zawodników w stosunku 12:11 dla Fortuny. Błąd szybko zauważył trener Heerenveen, Robin van Persie. Sędziowie po kilkudziesięciu sekundach naprawili pomyłkę i ściągnęli z boiska Jaspera Dahlhausa.

To jednak w zasadzie nie koniec całej historii. Tuż po naprawieniu błędu piłkarze Fortuny wywalczyli rzut rożny, a następnie strzelili gola! Piłkę w siatce umieścił Rodrigo Guth po asyście… Darijo Grujcia. Tego Grujcicia, który wchodził na boisko chwilę wcześniej i w zasadzie był dwunastym zawodnikiem na murawie. Całą sytuację bardzo dobrze widać na poniższym nagraniu wideo.




Nicola Zalewski piłkarzem Interu. Polak przed szansą na błyskawiczny debiut

W sobotę Nicola Zalewski został ogłoszony piłkarzem Interu Mediolan. Teraz Polak stanie przed szansą na niespodziewanie szybki debiut, informują włoskie media.




Od kilku dni zagraniczne media informowały o potencjalnych przenosinach Nicoli Zalewskiego z AS Romy do Interu Mediolan. Plotki znalazły swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości wczoraj. Oba kluby potwierdziły wypożyczenie Zalewskiego do końca tego sezonu. Inter zapewnił sobie możliwość wykupu polskiego zawodnika.

O kulisach przeprowadzania transferu na bieżąco informował Fabrizio Romano. Dziennikarz poinformował, że Inter zapłacił za samo wypożyczenie Zalewskiego 600 tysięcy euro. Klauzula wykupu Polaka ma wynosić w granicach 6-6,5 mln euro.

Zalewski nie mógł liczyć w tym sezonie na regularną grę w AS Romie. Ciężko sobie zatem wyobrazić, by z miejsca wywalczył miejsce w wyjściowym składzie Interu, który jest absolutnie topowym klubem w Europie. Jak się jednak okazuje, Polak nie musi aż tak długo czekać na debiut w nowych barwach, jak można by było zakładać. Jak informuje Matteo Barzaghi, Nicola Zalewski ma znaleźć się w kadrze Interu już na dzisiejsze spotkanie z AC Milan! Nie oznacza to jednak, że debiut jest pewny. Ale pewna nadzieja na to jest. Tak szybkie włączenie piłkarza do kadry zespołu napawa optymizmem.




Tak wygląda drabinka Ligi Mistrzów. Wyjaśniamy, o co chodzi

Faza ligowa obecnego sezonu Ligi Mistrzów dobiegła końca. Poznaliśmy układ drabinki w dwóch pierwszych etapach fazy pucharowej. Po krótce wyjaśnimy, na kogo mogą potrafić poszczególnie drużyny w losowaniu 1/16 i /18 finału rozgrywek.




Za nami faza zasadnicza Ligi Mistrzów. 8 najlepszych ekip uzyskało bezpośredni awans do 1/8 finału rozgrywek. Drużyny z miejsc 9-24 zagrają między sobą w 1/16. Z kolei dla zespołów z miejsc 25-36 jest to już koniec zmagań w tegorocznej edycji Champions League.

W 1/16 finału rozgrywek udział weźmie 16 ekip. Każda z nich rozegra dwumecz, którego stawką będzie awans do 1/8 finału, w którym czeka już 8 najlepszych ekip z fazy ligowej. Konkretne pary zostaną wyłonione w drodze losowania. Jednak już teraz wiemy, kto na kogo może potencjalnie trafić. I tak dla przykładu: zespoły z miejsc 9-10 (Atalanta, Borussia) mogą trafić na kogoś z miejsc 23-24 (Sporting CP, Club Brugge). Mówiąc jeszcze prościej – jeśli Atalanta wylosuje Sporting, to Borussia zagra z Club Brugge, a jeśli Atalanta wylosuje Club Brugge, to Borussia zagra ze Sportingiem. Są to 2 jedyne warianty. Z kolejnymi pozycjami jest tam samo. Drużyny z miejsc 11-12 (Real, Bayern) trafią na kogoś z miejsc 21-22 (Celtic, Manchester City). I tak dalej…

Co z 1/8 finału? Tam już czeka 8 najlepszych zespołów z fazy ligowej. Drużyny z miejsc 1-2 (Liverpool, FC Barcelona) zagrają z kimś ze środka stawki, czyli z ekipami z miejsc 15-18. W 1/16 zespoły nr 15 i 16 (PSG, Benfica) zagrają z drużynami nr 17 i 18 (AS Monaco, Stade Brestois). Jeden zwycięzca dwumeczu w 1/16 zagra w 1/8 z Liverpoolem, a drugi z FC Barceloną. Co ciekawe, dwie najlepsze drużyny w fazie ligowej (Liverpool i Barcelona) mogą na siebie trafić najprędzej w finale. Wszystko zresztą przedstawia grafika poniżej.




Krzysztof Stanowski sprzeda swoją redakcję? Szokujące doniesienia

Krzysztof Stanowski może sprzedać Grupę Weszło. Informację tę podała redakcja „Super Expressu”.

Przed kilkunastoma laty Krzysztof Stanowski założył serwis „Weszło”. Początkowo był to tylko portal internetowy. W kolejnych latach Stanowski rozszerzył jednak działalność m.in. o Radio Weszło, a także youtube’owy kanał „Weszło TV”.




Przed „Weszło” Stanowski pracował w wielu innych sportowych redakcjach, między innymi w „Przeglądzie Sportowym” czy też „Super Expressie”. Największą popularność przyniosła mu jednak praca w „Kanale Sportowym” wraz z Mateuszem Borkiem, Michałem Polem i Tomaszem Smokowskim. Po kilku latach współpraca między panami się mocno popsuła, a sam Stanowski postanowił otworzyć nowy projekt pt. „Kanał Zero”. Decyzja o założeniu kanału na własnych zasadach okazała się strzałem w dziesiątkę, przynajmniej patrząc na liczby w serwisie YouTube.

Wkrótce może jednak dojść do kolejnej zmiany w życiu zawodowym Krzysztofa Stanowskiego. Według informacji „Super Expressu” 42-latek ma sprzedać całą Grupę Weszło! Nowym właścicielem miałby zostać Marcin Szpalerski, który jest założycielem „Fuksiarza” działającego na polskim rynku bukmacherskim. Dziennikarze „Weszło” rzekomo mieli się już spotkać ze swoim potencjalnie nowym szefem.

– Trwają rozmowy, na pewno nie zrobię sam technologii, redakcji, nie znam się na tym. Zbieramy grupę, która może coś zrobić w tym temacie. To kwestia dwóch, trzech, czy czterech tygodni, może w lutym – przekazał Marcin Szpalerski w rozmowie z „Super Expressem”.

–  Nie wiem, ile tych udziałów będę miał, o ile w ogóle będę miał. Dzisiaj tego nie wiem, dopiero rozmawiamy – uzupełnił.





źródło: Super Express

Niespodziewany ruch Kamila Piątkowskiego. Polak opuszcza RB Salzburg

Zagraniczne media donoszą o nadchodzącej zmianie klubu Kamila Piątkowskiego. Polski defensor po ponad 4 latach opuści szeregi RB Salzburg.




Kamil Piątkowski trafił do RB Salzburg latem 2021 roku. Niestety, Polak nie spełnił w pełni pokładanych w nim nadziei. W pierwszych sezonach nie zdołał przebić się na stałe do wyjściowego składu austriackiego klubu. W międzyczasie był wypożyczany do belgijskiego Gent i hiszpańskiej Granady. W sumie w barwach RB rozegrał 57 meczów.

Ponad 4-letnia przygoda Piątkowskiego w RB Salzburg dobiega jednak końca. Tak przynajmniej wynika z tego, co przekazał turecki dziennikarz, Resat Can Ozbudak. Według jego informacji Piątkowski ma wkrótce zasilić szeregi tureckiej Kasimpasy. Póki co brakuje więcej informacji w tym temacie. Wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższych kilku dni.

Turcja jest ostatnimi czasy popularnym kierunkiem wśród polskich piłkarzy. Wielu z nich, jak m.in. Krzysztof Piątek czy Sebastian Szymański, czuje się tam zresztą bardzo dobrze. Piątkowski nie trafia jednak do topowego klubu. Kasimpasa zajmuje dopiero 12. pozycję w ligowej tabeli. Co ciekawe, od wczoraj trenerem Kasimpasy jest dobrze znany kibicom Burak Yilmaz, była gwiazda reprezentacji Turcji.




Niespodzianka dla kibiców Ekstraklasy! Hitowy mecz będzie można zobaczyć na YouTube

Stacja Canal+ Sport przygotowała dla kibiców Ekstraklasy nie lada niespodziankę. Jedno z pierwszych spotkań po przerwie zimowej będzie do obejrzenia za darmo. Transmisja odbędzie się na kanale YouTube.




Już w najbliższy weekend do gry wraca PKO BP Ekstraklasa! Najlepsze polskie kluby wracają do ligowych rozgrywek po blisko 2-miesięcznej przerwie. Za nami 18 kolejek, do końca każda z drużyn rozegra jeszcze po 16 spotkań. Na tym etapie rozgrywek liderem jest Lech Poznań (38 punktów). Podium uzupełniają Raków Częstochowa (36) i Jagiellonia Białystok (35). Na przeciwległym biegunie są: Śląsk Wrocław (10 punktów), Lechia Gdańsk (14) oraz Korona Kielce (18).

Na powrót Ekstraklasy oficjalny nadawca rozgrywek, Canal+ Sport, przygotował nie lada gratkę dla kibiców. A mianowicie dziś ogłoszono, iż jeden z pierwszych meczów w tym roku zostanie pokazany za darmo na platformie YouTube. Wybór padł na hitowe starcie Lecha Poznań z Widzewem Łódź. Spotkanie zostało zaplanowane na godzinę 20:30 w ten piątek.




Nagła zmiana hierarchii w Barcelonie! Hansi Flick wybrał podstawowego bramkarza

Hiszpańskie media donoszą o zmianie, jaka miała nastąpić w hierarchii bramkarzy w FC Barcelonie. Wahania w tej sprawie miały zakończyć się po wczorajszym meczu z Valencią.




Na początku tego sezonu podstawowym bramkarzem FC Barcelony był Marc-Andre ter Stegen. Niestety, Niemiec nabawił się poważnej kontuzji we wrześniu. I to z tego powodu władze Barcy postanowiły zakontraktować Wojciecha Szczęsnego. Mimo to początkowo w buty ter Stegena wszedł nie Polak, a Inaki Pena. Wychowanek Barcy niespodziewanie długo utrzymywał się w wyjściowym składzie zespołu Hansiego Flicka. Ostatnio do głosu zaczął jednak w końcu dochodzić Szczęsny.

Na debiut Wojciecha Szczęsnego musieliśmy czekać aż do 2025 roku. Pierwszy występ przypadł na rywalizację w Pucharze Króla z UD Barbastro. W sumie w tym roku wystąpił w 5 z 7 meczów Barcy. Występów tych z pewnością mogłoby być 6, gdyby nie zawieszenie za czerwoną kartkę w meczu z Realem Madryt.

Kto będzie podstawowym bramkarzem Barcelony w kolejnych meczach? Ostatnimi czasy ciężko było rozgryźć tok myślenia Hansiego Flicka. Nowe informacje w tej sprawie dostarczył jednak Javi Miguel. Dziennikarz „AS’a” przekazał, że od teraz podstawowym bramkarzem Barcy ma być Szczęsny! Dywagacje w tej sprawie miały się zakończyć po wczorajszym meczu z Valencią. Decyzję tę samodzielnie podjął Hansi Flick, wbrew zaleceniom trenera bramkarzy, który stanął za Inakim Peną. Polak ma wystąpić w najbliższym meczu Ligi Mistrzów z Atalantą.




Kolejny występ Wojciecha Szczęsnego. Hansi Flick wyjaśnił, dlaczego postawił na Polaka

Hansi Flick po raz kolejny postawił na Wojciecha Szczęsnego. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu z Valencią Niemiec wytłumaczył, skąd taka decyzja.

Ostatnimi czasy coraz częściej możemy obserwować Wojciecha Szczęsnego w bramce FC Barcelony. Na debiut Wojtek czekał aż do stycznia, jednak jak już zadebiutował, to zaczął grać regularnie. Przed dzisiejszym meczem z Valencią wystąpił w 4 z 6 poprzednich spotkań Barcy. Tych występów zapewne byłoby 5, gdyby nie zawieszenie, które było skutkiem czerwonej kartki Wojtka w meczu Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt.




Dziś Szczęsny po raz kolejny wystąpił w wyjściowym składzie FC Barcelony. Zespół z polskim bramkarzem w składzie rozgromił Valencię, strzelając jej aż 7 bramek. Niestety, Wojtek nie zdołał zachować czystego konta. W 59. minucie gry polskiego golkipera pokonał Hugo Duro.

Obecność Wojciecha Szczęsnego w wyjściowym składzie FC Barcelony na dzisiejszy mecz była mimo wszystko dużą niespodzianką. Wszak nie występował on do tej pory w rozgrywkach ligowych. Skąd taka decyzja? Wszystko, jeszcze przed meczem, wyjaśnił Hansi Flick. Niemiecki trener postawił na Polaka z uwagi na to, że Barca z Wojtkiem w składzie jeszcze nie przegrała. Spotkanie z Valencią podtrzymuje tę serię.

– Podjęliśmy decyzję, że będzie bronił Wojciech Szczęsny. Powód? Jeszcze z nim w bramce nie przegraliśmy – wyjaśnił Hansi Flick.




W Barcelonie są pod wrażeniem Wojciecha Szczęsnego. To on miał najbardziej motywować zespół w przerwie meczu z Benfiką

Wojciech Szczęsny miał wywrzeć pozytywne wrażenie na sztabie oraz zawodnikach FC Barcelony. Zdaniem Javiera Miguela to właśnie polski bramkarz miał najbardziej zmotywować zespół w przerwie meczu z Benfiką. Jak czytamy, pozycja Polaka po meczu z Benfiką została wzmocniona.

W mijającym tygodniu byliśmy świadkami absolutnie zwariowanego meczu z udziałem FC Barcelony. We wtorek Barca mierzyła się na wyjeździe w Lidze Mistrzów z Benfiką Lizbona. Po pełnym dramaturgii meczu Blaugrana wygrała 5:4.

Jedną z głównych postaci wspomnianego pojedynku był Wojciech Szczęsny. Niestety nie do końca w pozytywnym tego stwierdzenia sensie. Polak zawalił przy dwóch bramkach dla Benfiki. Najpierw popełnił błąd przy wyjściu do piłki poza swoje pole karne, a następnie – już w polu karnym – sfaulował rywala, tym samym podarowując Benfice „jedenastkę”. Na szczęście w drugiej połowie Polak częściowo zmazał plamę i uratował swój zespół, broniąc strzał Angela Di Marii w sytuacji sam na sam.




Jeszcze w trakcie meczu z Benfiką na Szczęsnego wylała się ogromna fala krytyki w polskich i zagranicznych mediach. W obronę swojego podopiecznego wziął Hansi Flick. Niemiecki szkoleniowiec stwierdził, że błędy zdarzają się każdemu.

Błędy Szczęsnego mogą jednak nie mieć długoterminowych konsekwencji. Zdaniem Javiera Miguela cytowanego przez „fcbarca.com” Polak ma nadal bronić w rozgrywkach Ligi Mistrzów oraz Pucharze Króla. Co ciekawe, według informacji hiszpańskiego dziennikarza pozycja Szczęsnego po meczu z Benfiką została wzmocniona.

Javiera Miguel ujawnił także kulisy meczu z Barcy z Benfiką. Według informacji, które Miguel uzyskał w klubie, to właśnie Szczęsny miał najbardziej motywować zespół przed drugą połową meczu w Lizbonie. Miał tym wywrzeć pozytywne wrażenie na kolegach z zespołu, a także na sztabie Hansiego Flicka.





źródło: AS, fcbarca.com

Niebywała sytuacja w Niemczech. Liderem 2. Bundesligi jest zespół bez zwycięstwa u siebie

W drugiej lidze niemieckiej ma miejsce rzadko spotykana sytuacja. Liderem rozgrywek jest zespół, który nie odniósł jeszcze ani jednego zwycięstwa na własnym boisku w tym sezonie.




Rozgrywki 2. Bundesligi przeszły już do rundy rewanżowej. W tym weekend rozgrywane są mecze 19. kolejki. Na ten moment liderem ligi jest FC Magdeburg, który ma na koncie 32 punkty. W górnej części tabeli jest ogromny ścisk, albowiem między 1. a 9. miejscem jest zaledwie 5 punktów różnicy.

Obecnie ma miejsce niebywała sytuacja w tabeli 2. Bundesligi. A mianowicie, liderem ligi jest wspomniany FC Magdeburg. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zespół ten nie odniósł jeszcze zwycięstwa w żadnym z 9 domowych meczów w tym sezonie! Bilans meczów domowych to 0 zwycięstw, 7 remisów i 2 porażki. Bilans wyjazdowy jest już znakomity i wynosi 8 zwycięstw, 1 remis i 1 porażka.

Biorąc pod uwagę tylko mecze domowe, Magdeburg ma na swoim koncie zaledwie 7 punktów. To czyni ich drugim najgorszym zespołem w lidze pod tym względem. W meczach wyjazdowych Magdeburg uzbierał jednak aż 25 punktów i pod tym względem są absolutnie najlepsi.




Mateusz Borek chce powrotu Łukasza Piszczka do reprezentacji Polski. Widzi dla niego nową rolę

Mateusz Borek widzi w reprezentacji Polski miejsce dla Łukasza Piszczka. Jego zdaniem 66-krotny reprezentant Polski mógłby uzupełnić sztab selekcjonera Michała Probierza.

Po zakończeniu piłkarskiej kariery Łukasz Piszczek nie postanowił odcinać się od piłki. Po odejściu z profesjonalnego futbolu jeszcze przez 3 lata występował na poziomie III Ligi w rodzimym LKS Goczałkowice-Zdrój. Jednak od tego sezonu wrócił do zawodowej piłki, tym razem w innej roli. Przed rozpoczęciem sezonu 2024/2025 wrócił do Borussii Dortmund, gdzie uzupełnił sztab szkoleniowy pierwszego trenera, Nuriego Sahina.




Piszczek pełnił w sztabie Nuriego Sahina rolę asystenta. Niestety, wyniki notowane przez Borussię pod batutą Nuriego Sahina nie były najlepsze. W związku z tym przed kilkoma dniami władze BVB postanowiły rozstać się z tureckim szkoleniowcem. Piszczek postanowił pozostać wiernym Sahinowi i odszedł z klubu razem z nim.

Póki co nie wiadomo, jaki będzie kolejny krok w karierze Łukasza Piszczka. Można przypuszczać, że nie będzie chciał podjąć pochopnej decyzji i do potencjalnych ofert będzie pochodził zdroworozsądkowo. Swoją propozycją odnośnie przyszłości 39-latka podzielił się ostatnio Mateusz Borek. 51-latek chętnie widziałby Piszczka w roli asystenta Michała Probierza w reprezentacji Polski.

– Drogi Michale Probierzu – jeśli ty dziś myślisz poważnie o wzmocnieniu sztabu, a powinieneś myśleć, naprawdę powinieneś myśleć, to ja polecam ci Łukasza Piszczka. Jeśli będzie zainteresowany funkcją asystenta, bo na dłuższą metę myślę, że jednak Łukasz musi iść po swoje – skomentował Mateusz Borek.




@superbetpl

Drogi Michale Probierzu 👀 #piłkanożna

♬ Sweet Dreams – Slowed + Reverb – Ravens Rock

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.