Ostra dyskusja Mateusza Borka! „Chłopie, Ty mi nie będziesz mówił…”

Mateusz Borek wdał się w relatywnie ostrą dyskusję na Twitterze. W pewnym momencie ekspert Kanału Sportowego został zaatakowany, na co postanowił odpowiedzieć.

W ostatnich dniach polskie media zaczęły mówić o potencjalnym transferze Kajetana Szmyta. 23-latek miałby zamienić Zagłębie Lubin na Jagiellonię Białystok. W czwartek szczegółowe informacje przekazał Tomasz Włodarczyk, według którego Jaga ma pobić klubowy rekord transferowy.

Doniesienia Tomasza Włodarczyka postanowił skomentować Mateusz Borek. Dziennikarz wyraził swoje zdanie na temat Kajetana Szmyta oraz jego ewentualnego transferu do Jagiellonii. Zdaniem Borka, jest to logiczny ruch ze strony Jagi.

Na komentarz Mateusz Borka odpowiedział znany na Twitterze „FootballScout”. Komentarz nie należy do najprzyjemniejszych. „FootballScout” nie zgodził się z opinią Borka i stwierdził, by ten zostawił innym ocenę zawodników.

Mateusz Borek nie pozostawił tego bez odpowiedzi. Stwierdził, że nie wie kim jest odpowiadająca mu osoba. Dodał również, że prowadzi on rozmowę z Tomaszem Włodarczykiem, a nie z nim.

Dariusz Mioduski przerwał milczenie! „Klubem zarządzają odpowiedni ludzie”

Po wielu miesiącach Dariusz Mioduski w końcu zabrał głos. Właściciel Legii udzielił wywiadu, który odbił się szerokim echem w polskich mediach.




Obecny sezon zdecydowanie nie układa się po myśli Legii Warszawa. Pomimo sprowadzenia latem kilku głośnych nazwisk, nie nastąpiła poprawa wyników sportowych. Co więcej, zespół ze stolicy zaliczył niebywały regres. Legia, jako jedyna z czterech polskich klubów, zakończyła grę w Lidze Konferencji już na fazie ligowej. Ponadto odpadła z Pucharu Polski już w 1/16 finału. Z kolei w Ekstraklasie zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli po 19 kolejkach.

W obecnej sytuacji Legii nikt nie jest bez winy. Zawinili piłkarze, trenerzy, ale również osoby zarządzające. Kibice Legii szczególnie obwiniają jednak właściciela, Dariusza Mioduskiego. Przez wiele miesięcy prezes Legii nie zabierał głosu. W końcu jednak przerwał milczenie, udzielając wywiadu dla beIN Sports.

Cel – awans do europejskich pucharów

We wspomnianym wywiadzie Mioduski komentuje obecną sytuację pierwszego zespołu Legii. Dla Mioduskiego celem jest, by Legia zakończyła sezon w czołówce ligi i zakwalifikowała się do europejskich pucharów.

– Celem Legii zawsze jest zwycięstwo. Teraz musimy skupić się na systematycznej odbudowie naszej pozycji w tabeli. Każdy mecz się liczy. Tabela jest na tyle spłaszczona, że każda kolejka może przynieść istotne przetasowania – skomentował Dariusz Mioduski.

– Jako właściciel oczekuję od pionu sportowego realizacji założonych celów. Dla mnie celem na koniec sezonu jest znalezienie się wśród czołowych drużyn tabeli i zrobienie wszystkiego, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów, jednak w tym momencie absolutnym priorytetem jest koncentracja na każdym kolejnym meczu, by odwrócić obecną sytuację sportową – stwierdził właściciel Legii.

Powrót na odpowiednie tory?

Sytuacja Legii w Ekstraklasie jest mocno nieciekawa. Jednak wrócenie na zwycięską ścieżkę z pewnością pozwoliłoby powalczyć o europejskie puchary. Czy tak się jednak stanie? Zdaniem Mioduskiego, jest to możliwe, gdyż – jego zdaniem – w klubie pracują odpowiedni ludzie.

– Dziś jestem przekonany, że mamy absolutnie wszystko, co niezbędne, aby odwrócić sytuację sportową i wrócić na zwycięską ścieżkę. Jestem optymistą nie z powodu ślepej wiary, lecz dlatego, że uważam, iż stworzyliśmy właściwe struktury – ocenił Mioduski.

– Klubem zarządzają odpowiedni ludzie — zarówno w pionie sportowym, jak i organizacyjnym — którzy doskonale rozumieją swoje cele oraz stojące przed nimi zadania. Co najważniejsze, zapewniliśmy im optymalne warunki i zasoby do skutecznej realizacji tych celów, dlatego teraz kluczowa jest egzekucja – uzupełnił.





źródło: beIN Sports
tłumaczenie: Legia.net

Mudryk zbanowany w grze CS. Obrażał rywali z Polski

Mychajło Mudryk nie utrzymał emocji na wodzy podczas jednego z ostatnich meczów w Counter-Strike’a. Za swoje zachowanie Ukrainiec został już ukarany.




We wtorek światło dzienne ujrzało skandaliczne zachowanie Mychajło Mudryk podczas grania w Counter-Strike’a. Ukrainiec był na tyle poddenerwowany, że zwyzywał na czacie swoich rywali z Polski. Zrzuty ekranu szybko obiegły media społecznościowe.

Skandaliczne słowa Mudryka

Na opublikowanych zdjęciach widać, jak jeden z rywali Mudryka napisał w jego kierunku „Idź grać w piłkę”. Ukrainiec postanowił odpowiedzieć pisząc „Szczęśliwy Wołyń” oraz „Wołyń na następnej mapie”. Na kolejnym wycinku widać jeszcze jedną wiadomość „Następna mapa 39”. Wiadomości krótkie, jednak niezwykle skandaliczne, odnoszące się do tragicznych wydarzeń z przeszłości.

Szybka reakcja moderatorów

Zachowanie Mudryka nie pozostało bez konsekwencji. Jeden z moderatorów FACEIT
(platformy, na której rozgrywany był mecz – przyp. red.) przekazał, że ta sprawa została przekazana zespołowi ds. zaufania i bezpieczeństwa. Ponadto „złota weryfikacja” została usunięta z profilu ukraińskiego gracza.




Miesięczny ban

Kilka godzin później jeden z profili poświęconych informacjom ze świata CS’a przekazał, że na koncie Mudryka odnotowano bana. Ukrainiec został zawieszony na miesiąc za toksyczność.

Mario Balotelli i James Rodriguez w I Lidze? Klub odrzucił taką możliwość

Mario Balotelli i James Rodriguez byli zaoferowani Wieczystej Kraków. Ostatecznie klub z I Ligi odrzucił możliwość zakontraktowania obu tych zawodników.




Balotelli i James zaoferowani Wieczystej

Wieczysta Kraków miała możliwość zakontraktowania Mario Balotelliego i Jamesa Rodrigueza. Klub nie skorzystał jednak z takiej możliwości, o czym poinformował Sławomir Peszko na antenie Kanału Sportowego. Wiceprezes ds. sportowych Wieczystej ujawnił, że klub odchodzi od płacenia dużych pieniędzy tylko dlatego, że piłkarz ma duże nazwisko.

– Wcześniej był Mario Balotelli, teraz James Rodriguez. Natomiast odchodzimy od formuły płacenia 3 miliony rocznie za to, żeby przyjść i poleżeć na leżance albo dlatego, że ktoś kiedyś miał fajne nazwisko – przekazał Sławomir Peszko.

– No bo takim cyklem, to ja też mógłbym jeszcze podpisać, bo przecież byłem na World Cup w Rosji – podsumował.

James w Cracovii?

Ostatnio w mediach ukazała się ciekawa informacja dotyczące ewentualnego transferu Jamesa Rodrigueza do Ekstraklasy. Kolumbijczyk miał być zaoferowany Cracovii! Ta propozycja została jednak odrzucona. Pisaliśmy o tym TUTAJ.




Hitowe doniesienia! James Rodriguez zaoferowany klubowi z Ekstraklasy

Bez wątpienia, to byłby jeden z największych hitów transferowych w historii Ekstraklasy. James Rodriguez został zaproponowany jednemu z polskich klubów.




Sylwetki Jamesa Rodrigueza nie trzeba chyba nikomu przedstawiać Kolumbijczyk przez wiele lat grał na topowym poziomie w Europie. Jednak od kilku lat jego kariera mocno pikuje. W ostatnim czasie znalazł się na swego rodzaju zakręcie. Wraz z końcem 2025 roku 34-latek opuścił meksykański Club Leon. Od początku tego roku wciąż pozostaje bez klubu.

W ostatnich latach James Rodriguez występował w egzotycznych klubach. Mimo to wciąż jest on podstawowym piłkarzem reprezentacji Kolumbii, gdzie pełni nawet funkcję kapitana. Za niespełna pół roku odbędzie się mundial, na którym James z pewnością będzie chciał wystąpić. W związku z tym bardzo istotnym jest, by znalazł on sobie jak najszybciej klub.

Przedstawiciele Jamesa Rodrigueza nie próżnują i starają się znaleźć mu nowy klub. Jak się okazuje, 34-latek był nawet oferowany polskim klubom! Dawid Dobrasz ujawnił, że chodziło m.in. o Cracovię.

– Wiem, że ten zawodnik był oferowany polskim klubom. Chyba do Cracovii, między innymi, zostało wysłane zapytanie – ujawnił Dawid Dobrasz.


źródło: Meczyki




Mateusz Borek bez ogródek o piłkarzu Legii. „Kompromitacja”

Mateusz Borek na antenie Kanału Sportowego bez ogródek skomentował postawę Milety Rajovicia. – To co piłkarsko pokazuje Rajović to kompromitacja, biorąc pod uwagę, ile kosztował – skomentował Borek.




W miniony weekend została rozegrana pierwsza kolejka PKO BP Ekstraklasy w 2026 roku. Falstart zaliczyła Legia Warszawa, która podtrzymała swoją serię meczów bez zwycięstwa. Wojskowi polegli w starciu z Koroną Kielce 1:2.

W meczu z Koroną Kielce kolejny słaby występ zanotował Mileta Rajović. Duńczyk nie był w stanie stworzyć odpowiedniego zagrożenia pod bramką rywali. Co więcej, w pierwszej połowie spotkania nie wykorzystał rzutu karnego. Na jego koncie wciąż są zaledwie trzy trafienia w tym sezonie Ekstraklasy.

Za swój ostatni występ Mileta Rajović zebrał wiele negatywnych komentarzy. Do grona krytyków Duńczyka dołączył Mateusz Borek, który na antenie Kanału Sportowego ocenił występ 26-latka.

Rozróżnijmy traktowanie piłkarza i człowieka. To co piłkarsko pokazuje Rajović, to kompromitacja, biorąc pod uwagę, ile kosztował. Nie trafiają do mnie publicystyczne teksty Marka Papszuna, że jest mu po ludzku go żal. To nie jest dobre miejsce, żeby publicznie o tym mówićskomentował Mateusz Borek.

Za wiele ruchów możemy winić Dariusza Mioduskiego, ale musimy też dyskutować o trenerze i zimą. Co oni zrobili zimą? Dostałem przekaz, że kilku zawodników odpadło, bo się nie nadają, a ci co zostali, to będą dość rzadko rotowali. Dostałem też zdjęcie wielkiego sztabu Papszuna, ale czy ktoś zobaczył nową jakość Legii w meczu z Koroną? – dodał.

Mam komunikat dla Legii: czas zejść na ziemię, to jest totalnie przeciętna drużyna. Przecierałem oczy ze zdumienia, oglądając Legię – podsumował ekspert Kanału Sportowego.





źródło: Kanał Sportowy

Hitowy transfer Wieczystej? To byłby rekord transferowy!

Jeszcze tej zimy Wieczysta Kraków może dokonać kolejnego ciekawego transferu. Według ostatnich doniesień, Żółto-Czarni mogą chcieć pobić klubowy rekord transferowy.




Jesienią rozegrano 19 z 14 kolejek I Ligi. Bezsprzecznie najlepszą drużyną tej części rozgrywek była Wisła Kraków, która jest liderem, mającym aż 9 punktów przewagi nad 2. miejscem w tabeli. Z kolei Wieczysta Kraków radziła sobie jesienią ze zmiennym szczęściem i uzbierała 30 punktów, co daje jej 6. miejsce w tabeli. Tyle samo punktów ma jednak również będąca na 10. pozycji Miedź Legnica.

Różnica między 2. a 10. zespołem w tabeli I Ligi wynos zaledwie 4 punkty. To oznacza, że walka o awans wiosną będzie niezwykle zacięta. W trakcie zimowego okna transferowego swoje szanse postanowiła zwiększyć Wieczysta Kraków. Do klubu z Chałupnika trafili: Nikola Knezevic (wcześniej OFK Belgrad), Mikkel Maigaard (Cracovia) oraz Paulinho (Otelul Galati). Dodatkowo na zasadzie wypożyczenia Wieczysta sprowadziła Natana Dzięgelewskiego (Górnik Zabrze) oraz Eliasa Olssona (Lechia Gdańsk).

Na tym jednak nie koniec. Według ostatnich doniesień, Wieczysta może przeprowadzić jeszcze jeden transfer. I to nie byle jaki, bo miałby to być klubowy rekord transferowy. Według „Gazety Krakowskiej”, szeregi Wieczystej ma zasilić Aleksandar Djermanovic. Klub Wojciecha Kwietnia ma zapłacić za tego piłkarza ponad pół miliona euro. Dotychczasowy rekord transferowy Wieczystej to pół miliona euro za Nikolę Knezevica.

Aleksandar Djermanovic to 23-letni obrońca. Urodził i wychował się w Serbii. Jego ostatnim klubem było OFK Belgrad, gdzie był podstawowym zawodnikiem. Wcześniej był również w Crvenej Zvezdzie Belgrad, jednak nie zdołał się tam przebić do podstawowego składu. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 1,5 miliona euro.





źródło: Gazeta Krakowska

Adrian Siemieniec ostro o kibicach Jagiellonii. „Atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna”

Adrian Siemieniec w mocnych słowach wypowiedział się na temat atmosfery wokół Jagiellonii Białystok. Szkoleniowiec Jagi stwierdził, że część kibiców albo odkochała się w klubie, albie nie wspiera zespołu tak, jak powinna.




Po kilku tygodniach przerwy do gry wróciła PKO BP Ekstraklasa. Najciekawiej zapowiadającym się starciem pierwszej ligowej kolejki w 2026 roku wydawało się być spotkanie Widzewa Łódź z Jagiellonią Białystok. Oczy wielu kibiców skupiony są na Widzew, który w zimowym oknie transferowym wydał już grubo ponad 10 milionów euro na transfery.

Siemieniec niezadowolony z kibiców

Przed meczem Widzewa z Jagiellonią ciekawej wypowiedzi udzielił Adrian Siemieniec. Słowa trenera Jagi odbiły się szerokim echem w polskich mediach. Wypowiedź Siemieńca dotyczyła atmosfery wokół klubu oraz nieodpowiedniego podejścia kibiców do zespołu.

Kiedy trzy lata temu przychodziłem do pierwszego zespołu, klub był w trudnym momencie – zarówno finansowym, jak i sportowym. Nie ma co tego ukrywać. Panowała wtedy atmosfera jedności, wsparcia, zebrania się wokół wspólnego celu i większej pokory – rozpoczął Adrian Siemieniec.

Dziś nie można mylić chęci rozwoju i robienia postępu z brakiem pokory. Trzeba też umieć odróżnić ambicję od arogancji. Powinniśmy doceniać miejsce, w którym jesteśmy, patrzeć na to trzeźwo, a jednocześnie jasno mówić: chcemy iść do przodu, chcemy się rozwijać. Jedno drugiego nie wykluczazauważył trener Jagiellonii.

– Mam jednak wrażenie, że atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna — to po prostu czuć. I to mnie niepokoi, bo daje poczucie, że to nie jest dobry kierunek. Odnoszę wrażenie, że część kibiców albo odkochała się w drużynie i klubie, albo nie wspiera ich tak, jak powinna. Widać to choćby przy rozmowach o transferach. Skala nieuzasadnionej krytyki i jadu, który się wylewa, jest dla mnie po prostu bardzo niesmaczna – podsumował Siemieniec.




Odpowiedź kibiców Jagi

Pod zamieszczonym powyżej tweetem z wypowiedzią Adriana Siemieńca pojawiło się dużo komentarzy ze strony kibiców Jagiellonii. Można z nich wywnioskować, że kibice Jagi nie odwrócili się od zespołu Adriana Siemieńca, a jedynie mają co do niego duże oczekiwania. Można również zauważyć duże niezadowolenie kibiców, jeśli chodzi o wzmocnienia, a raczej ich niedobór.

– Mam wrażenie, że jest duże niezrozumienie w klubie różnicy między hejtem a podstawnymi oczekiwaniami. Nikt się nie odkochał. To, że kibice wymagają rozwoju i widzą realne szanse na duże rzeczy jest dowodem na to, że im zależy. Nie odwrotnie – napisał jeden z kibiców Jagiellonii.

– Jedyne, co zasługuje na krytykę, to obecne, trwające właśnie ostatnie okienko. Owszem, za pięć miesięcy może się okazać, że krytyka była nieuzasadniona, ale na ten moment niestety wszystko na to wskazuje – napisał inny kibic Jagi.

Zbigniew Boniek nie zgadza się z Robertem Lewandowskim. „Co innego mówią, a co innego robią”

Zbigniew Boniek skontrował jedną z ostatnich wypowiedzi Roberta Lewandowskiego. – Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – stwierdził były prezes PZPN.




Robert Lewandowski rozgrywa już 4. sezon w barwach FC Barcelony. Trwające rozgrywki są dla Polaka z pewnego względu wyjątkowe. A to dlatego, że po raz pierwszy od dawien dawna Robert często pełni rolę zmiennika. Co prawda rozegrał on w tym sezonie już 25 meczów, jednak spędzał w nich średnio 53 minuty na boisku. Z 25 spotkań tylko w 14 wystąpił w wyjściowym składzie.

W czwartek Polsat Sport opublikował wywiad ze Zbigniewem Bońkiem. Były prezes PZPN został zapytany o słowa Roberta Lewandowskiego, który miał podkreślać, że 2 mecze mniej w Lidze Mistrzów są dla FC Barcelony bardzo ważne z uwagi na fakt, że od początku sezonu grają co 3 dni i nie ma zbytnio czasu na regenerację. Boniek szybko skontrował te słowa przypominając, że Robert jest w tym sezonie często rezerwowym.

– Muszę się z Robertem nie zgodzić. Czy oni rzeczywiście są tak bardzo zmęczeni? Nie wydaje mi się, żeby Robert grał wszystko od dechy do dechy, każdy mecz od początku do końca. Poza tym trener Romy Gasperini powiedział wprost, że dzięki meczom dwa razy w tygodniu jego drużyna zrobiła postęp, piłkarze wyszli na wyższy poziom. Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – skomentował Zbigniew Boniek.





źródło: Polsat Sport

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.