Legia rusza na rynek transferowy! Chce kolejnego reprezentanta Polski

Zimą Legia Warszawa może dokonać wzmocnień kadry pierwszego zespołu. Na jej celowniku znalazł się aktualny reprezentant Polski.




Runda jesienna nie potoczyła się po myśli Legii Warszawa. Liga konferencji zakończyła się dla Legii już po fazie ligowej. Z kolei w Ekstraklasie Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej. I to pomimo mocnego letniego okna transferowego, kiedy do Warszawy kilka naprawdę mocny nazwisk. Można tu wymienić takich piłkarzy jak Kacper Urbański, Damian Szymański czy Mileta Rajović, za którego Legia miała rzekomo zapłacić 3 miliony euro.

Po rundzie jesiennej Legię objął Marek Papszun. Tym samym kadrę pierwszego zespołu z pewnością będą czekać pewne roszady. Czy już zimą Legia zdecyduje się na ruchy transferowe? Wszystko wskazuje, że tak. Według doniesień greckiego „amna.gr” cytowanego przez „Legia.Net”, na celowniku stołecznego klubu znalazł się Bartłomiej Drągowski! Obecny klub Polaka ma za niego oczekiwać ok. 1,5 miliona euro. Panathinaikos jest jednak również otwarty na ewentualne wypożyczenia z opcją wykupu.

– Ubiegłoroczni zdobywcy Pucharu Polski są mocno zainteresowani „Drągowskim”. Panathinaikos zapłacił za niego półtora roku temu 1,5 mln euro, sprowadzając go ze Spezii na zasadzie transferu definitywnego. Klub z Aten oczekiwałby podobnej kwoty przy jego sprzedaży, pozostając jednocześnie otwartym nawet na wypożyczenie z opcją wykupu latem przyszłego roku – pod warunkiem spełnienia jego oczekiwań finansowych – pisze „amna.gr” cytowany przez „Legia.Net”.

Bartłomiej Drągowski jest obecnie piłkarzem Panathinaikosu Ateny. Najpierw trafił tam na zasadzie wypożyczenia, a następnie został wykupiony przez grecki klub za 1,5 mln euro. W ostatnim czasie stracił miejsce w składzie Panathinaikosu. Stąd pojawiły się plotki o jego możliwym odejściu. Polak ma ważny kontrakt do połowy 2028 roku.





źródło: amna.gr, Legia.Net

Świetna postawa Krzysztofa Ratajskiego na MŚ w Darcie. Tyle zarobił za dotarcie do ćwierćfinału

Krzysztof Ratajski zaprezentował się ze świetnej strony podczas Mistrzostw Świata w Darcie. Wiemy, ile zarobił za dotarcie do ćwierćfinału.




Dart podbija Polskę

Głównym tematem w polskich mediach sportowych ostatnich dni jest Dart. A wszystko za sprawą trwających Mistrzostw Świata. Bardzo wielu polskich kibiców zakochało się w tej dyscyplinie. Dart staje się w naszym kraju coraz bardziej popularny. A pomaga w tym również świetna postawa polskiego zawodnika, Krzysztofa Ratajskiego.

Ćwierćfinał Ratajskiego

Mistrzostwa Świata w Darcie wkraczają w decydującą fazę. Do ćwierćfinału tych rozgrywek dotarł nasz reprezentant, Krzysztof Ratajski. Niestety, Polak nie zdołał awansować do półfinału. 49-latek poległ w starciu z faworyzowanym Lukiem Littlerem.

Ile zarobił Krzysztof Ratajski?

Łączna pula nagród trwających Mistrzostw Świata w Darcie wynosi 5 milionów funtów. Jest to rekordowa kwota w historii tych rozgrywek. Pula nagród systematycznie rośnie, jeszcze rok temu było to „zaledwie” 2,5 miliona funtów. W tym roku zwycięzca zgarnie okrągły milion. Ile za dotarcie do ćwierćfinału zarobił Krzysztof Ratajski? Polak wywalczył 100 tysięcy funtów. W przeliczeniu na naszą walutę jest to około 480 tysięcy złotych.




Lech Poznań rywalizuje o pomocnika z Eredivisie. Powalczy z klubami z Włoch i Niemiec

Lech Poznań może dokonać wzmocnienia środka pola. Według doniesień mediów, Kolejorz rywalizuje o zawodnika z ligi holenderskiej.




Na celownik Lecha Poznań trafił Ryan Fosso. 23-latek jest piłkarzem holenderskiej Fortuny Sittard. Wychowanek Young Boys Berno jest wyceniany przez Transfermarkt na 2 miliony euro. Jego kontrakt wygasa wraz z końcem tego sezonu, w związku z czym stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym. Od początku stycznia Fosso może już swobodnie negocjować z innymi klubami.

O zainteresowaniu Ryanem Fosso poinformował Gianluca Di Marzio. Szwajcarem zainteresowanych jest jednak wiele klubów. Poza Lechem Poznań są to: Empoli, Kaiserslautern, Hertha Berlin, Borussia Moenchengladbach.

Ryan Fosso trafił do Holandii latem 2024 roku. Od samego początku stał się podstawowym piłkarzem Fortuny Sittard. Przez półtora roku rozegrał 51 meczów, w których strzelił 1 bramkę i zanotował 2 asysty. W przeszłości występował młodzieżowych drużynach reprezentacji Szwajcarii.





źródło: Gianluca Di Marzio

Marek Papszun sprząta w Legii Warszawa! Pierwsze zmiany w sztabie pierwszego zespołu

Marek Papszun rozpoczyna porządki w Legii Warszawa. Według doniesień mediów, w sztabie szkoleniowym pierwszego zespołu Legii dojdzie do przetasowań.




Po wielu tygodniach negocjacji Legia i Raków doszły do porozumienia w sprawie transferu Marka Papszuna. Koniec końców wszystkie strony dogadały się, by 51-latek objął Legię w zimowej przerwie między rundami. Oficjalna prezentacja Papszuna jako trenera Legii miała miejsce 19 grudnia.

Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem Marka Papszuna jako nowego trenera Legii Warszawa mówiło się, że będzie on chciał ze sobą zabrać kilku współpracowników z Rakowa Częstochowa. Media informowały wówczas o 4 osobach: Artur Węska (asystent), Michał Garnys (trener przygotowania fizycznego), Paweł Frelik (trener mentalny) oraz Łukasz Cebula (analityk). Ponadto padła informacja o byłym pracowniku Rakowa, Macieju Kowalu (trener bramkarzy).

W związku z powyższymi ruchami, Legię mają opuścić dwaj trenerzy, informują Meczyki. Mowa o Arkadiuszu Malarzu, który pełnił rolę trenera bramkarzy, oraz o Grzegorzu Mokrym, który był asystentem.





źródło: Meczyki

Adrian Siemieniec może opuścić Polskę! Obserwują go kluby z zachodu

Adrian Siemieniec może wkrótce otrzymać propozycję przenosin na zachód. Jego sytuację obserwują kluby z jednej z topowych lig w Europie.




W ostatnich latach w polskiej piłce objawiło się kilka dużych talentów trenerskich. Wśród nich można wymienić takie postacie jak Goncalo Feio, Dawid Szwarga, Dawid Szulczek czy Mateusz Stolarski. Największe sukcesy odniósł jednak Adrian Siemieniec, który od 2023 roku prowadzi Jagiellonię Białystok.

Na zachodzie próżno szukać polskich trenerów prowadzących europejskie kluby. Impas wkrótce może przerwać Adrian Siemieniec. Zdaniem Tomasza Włodarczyka, szkoleniowiec Jagiellonii znalazł się na radarze klubów z Belgii! 33-latek miałby otrzymać pracę w którymś z klubów od tego lata.

– Transferem w najbliższym miesiącach to może być Adrian Siemieniec. Z tego co słyszę, kluby z Belgii bardzo mocno przyglądają się temu trenerowi i jest brany pod uwagę jako poważna opcja do przejęcia latem któregoś z klubów – ujawnił Tomasz Włodarczyk.

– Jest praca nad tym, żeby spróbować następnego kroku za granicą po sezonie. Jest mocno obserwowany, także na podstawie tego, co Jagiellonia robiła w Europie, a tutaj zdaje egzamin – dodał.

Jagiellonia jest pierwszym klubem, w którym Adrian Siemieniec pracuje jako pierwszy trener. Wcześniej pracował jedynie jako asystent. Pierwszą drużynę Jagi Siemieniec objął w kwietniu 2023 roku. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca tego sezonu. Włodarczyk wskazuje jednak, że Jaga ma opcję przedłużenia kontraktu o rok.

– Jagiellonia ma opcję przedłużenia kontraktu z trenerem o rok, ale myślę, że gdyby pojawiła się bardzo dobra propozycja dla Adriana Siemieńca, to po tym, co zrobił dla klubu, jest ta ludzka strona: siadasz, dogadujesz się i dajesz komuś szansę. Nie sądzę, że tu byłby problem. Fajnie, gdyby taki trener pojawiłby się na Zachodzie – powiedział Tomasz Włodarczyk.





źródło: Meczyki

„Bitwa płci” zakończona. Liderka rankingu WTA pokonana przez zawodnika nr 671

Nick Kyrgios pokonał Arynę Sabalenkę w meczu pokazowym. A wszystko to przy wprowadzeniu kilku zasad sprzyjających najlepszej tenisistce świata.




W niedzielę w Arabii Saudyjskiej odbyło się tenisowe wyzwanie nazwane „Bitwą płci”. Główymi postaciami tego przedsięwzięcia byli Nick Kyrgios i Aryna Sabalenka, którzy zmierzyli się ze sobą w meczu pokazowym. Białorusinka jest obecnie liderką rankingu WTA. Z kolei Australijczyk zajmuje obecnie 671. lokatę w rankingu ATP. Należy jednak brać pod uwagę, że Kyrgios w szczytowym momencie kariery zajmował 13. miejsce (w 2016 roku).

Do meczu między Kyrgiosem a Sabalenką wprowadzono kilka zasad specjalnych. Miały one na celu wyrównanie szans. Najważniejsza dotyczyła zmiany powierzchni kortu – Pole Sabalenki było o 9% mniejsze od pola Kyrgiosa.

Pomimo niesprzyjających zasad Nick Kyrgios i tak zdawał się nie grać na 100% swoich możliwości. Gołym okiem można było dostrzec, że niejednokrotnie nie wkłada w swoje uderzenia pełnej siły. Ostatecznie Australijczyk pokonał Białorusinkę wynikiem 2:0 (6:3, 6:3).




Robert Lewandowski odsłania kulisy chłodnej relacji z Kamilem Glikiem. „Przez jego decyzje osłabiał reprezentację”

Robert Lewandowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedział o swojej relacji z Kamilem Glikiem. Z wypowiedzi kapitana reprezentacji Polski można wyczuć, że między nimi dwoma nie było zbyt kolorowo.




Na kanale Bogdana Rymanowskiego pojawił się obszerny wywiad z Robertem Lewandowskim. W blisko dwugodzinnej rozmowie poruszonych zostało wiele różnorodnych tematów z praktycznie całego przekroju piłkarskiej kariery 37-latka. Lewandowski został również zapytany o swoją przyszłość. Z wywiadu można się również co nieco dowiedzieć na temat codziennego życia najlepszego polskiego piłkarza.

W trakcie rozmowy poruszony został temat relacji Roberta Lewandowskiego z Kamilem Glikiem. Bogdan Rymanowski przytoczył fragment książki Sebastiana Staszewskiego, w którym Kamil Glik miał narzekać na to, że Lewandowski był specjalnie traktowany, a treningi były dostosowywany pod niego. Kapitan reprezentacji Polski wyjaśnił ten wątek.

– Był moment za kadencji Nawałki, gdzie ja naprawdę rozgrywałem tyle spotkań, że czasami przyjeżdżałem na tę kadrę i nie miałem już z czego ruszyć. Raz na zgrupowaniu było tak, że miałem kontuzję i pierwsze 2-3 dni faktycznie nie trenowałem, tylko zabiegi z fizjoterapeutami i treningi na siłowni. I po tym miałem gdzieś 3 dni wolnego, później 2 razy trenowałem z drużyną i zagraliśmy mecz. I ja strzeliłem hat tricka. I później trener Nawałka do mnie przyszedł i powiedział: Słuchaj, jak ty tyle grasz, to może idźmy tym trybem, że będziesz dostawał 2-3 dni wolnego, będziesz trenował, ale na siłowni, z fizjoterapeutami, żebyś doszedł do siebie, żebyś ty w meczu dał z siebie to, co masz, bo jak będziesz trenował, to może być tak, że ja cię zajadę. (…) Nigdy, nigdy żadnego trenera, nawet nie zależało mi na tym, żeby jakiegoś trenera owijać, żeby tam chodzić, ja nigdy nie byłem takim typem osobowości – skomentował Robert Lewandowski.

– Jeśli Kamil Glik miał z tym problem, to dlaczego do mnie nie przyszedł i nie powiedział mi tego? Wytłumaczyłbym mu, skąd to się bierze. Nie miał tej wiedzy. Z trenerem Nawałką tak ustaliliśmy. Czy to wypaliło? Wypaliło. Strzelałem bramki, wygrywaliśmy, awansowaliśmy na MŚ. To teraz kto ma problem – ja czy Kamil, który nie mógł tego zaakceptować? Jeśli ktoś inny nie trenował, to ja nie miałem z tym problemu. Bo ja trenowałem, bo wiedziałem, że to jest dla mnie najlepsze. Jak ktoś nie trenował, to okej, jeśli on na meczu wyjdzie bez treningu i zrobi swoje, to niech robi sobie co chce – dodał kapitan reprezentacji Polski.

W trakcie wypowiedzi Roberta Lewandowskiego Bogdan Rymanowski chciał podpytać o temat rzekomej afery alkoholowej. Lewandowski szybko uciął temat mówiąc, że nie ma problemu do Kamila Glika. Stwierdził jednak, że przez swoje decyzje osłabiał reprezentację Polski.

– Ja nie będę mówił o Kamilu źle. Ja osobiście nie mam do niego problemu. To co Kamil dał tej reprezentacji, to ile on serca wkładał… Oczywiście były momenty, że wiem, że przez jego decyzje, albo sposób bycia, osłabiał reprezentację, ale nie będę miał do niego o to pretensji. On ma taki styl bycia. My jesteśmy po prostu charakterologicznie innymi typami – skomentował Robert Lewandowski.





źródło: Rymanowski Live

Refleksja JP Nsame na temat Świąt Bożego Narodzenia. „Te święta są często podszyte hipokryzją”

Jean-Pierre Nsame podzielił się swoją refleksją na temat Świąt Bożego Narodzenia. Jego zdaniem, święta te często są podszyte hipokryzją, przez co nie przepada za tym okresem. Podał jednak jedną rzecz, którą bardzo cenie w świętach.

Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia powoli dobiegają końca. Dla kibiców piłki nożnej jest to szczególny okres, kiedy można odpocząć i stęsknić się za swoją największą pasją. Choć najwięksi fanatycy nawet w tym okresie znajdą mecze, które można obejrzeć, wszak od kilu dni trwa Puchar Narodów Afryki.




W dzień Bożego Narodzenia na stronie Legii Warszawa ukazał się wywiad z Jean-Pierre Nsame. Napastnik stołecznego klubu został zapytany o Święta Bożego Narodzenia. 32-latek otwarcie stwierdził, że nie przepada za tym okresem w roku. Uargumentował to tym, że jego zdaniem w czasie często dochodzi do przejawów hipokryzji wśród ludzi. Za przykład podał sytuację, jak ktoś nie spotyka się ze sobą przez wiele miesięcy, by potem się spotkać tylko dlatego, że akurat jest to grudzień. Nie rozumie też fenomenu obdarowywania się prezentami.

– Pewnie cię zaskoczę, ale muszę to otwarcie przyznać: nie lubię Bożego Narodzenia. Dla mnie te święta są często podszyte hipokryzją, której nie potrafię zaakceptować – przyznał Jean-Pierre Nsame.

– Nie rozumiem tego, jak ludzie potrafią nie odzywać się do siebie przez sześć miesięcy, a potem nagle pojawiają się w twoim życiu tylko dlatego, że nadszedł grudzień, pytają „co u ciebie?”, by po kilku dniach znowu stać się obcymi ludźmi. Moje podejście do bliskich jest zupełnie inne – nie potrzebuję konkretnej daty w kalendarzu, żeby dawać prezenty. Robię to przez cały rok – stwierdził 32-latek.

– Ta niechęć do sztywnych tradycji wynika z moich korzeni. Kiedy dorastałem w Kamerunie, Boże Narodzenie było po prostu zwykłym dniem, jak każdy inny w roku. Spędzałem go z mamą i siostrą, bez wielkich oczekiwań i bez poczucia, że musi wydarzyć się coś magicznego – wyjaśnił Nsame.

Mimo że JP Nsame nie przepada za Bożym Narodzeniem, to zauważył jeden aspekt, który w tym okresie mu się bardzo podoba. A mianowicie chodzi o ogólna atmosferę świąt – przede wszystkim to, że wszyscy choć na chwilę się zatrzymują.

– Mimo tego sceptycyzmu, jest jedna rzecz, którą naprawdę cenię: atmosfera świąt. Lubię ten krótki czas, kiedy ludzie wokół stają się nagle bardziej wyrozumiali i wydają się akceptować wszystko, co przynosi los. To moment, w którym świat na chwilę zwalnia i staje się łagodniejszy – podsumował Nsame.





fot. Janusz Partyka / Legia.com
źródło: Legia.com

Zbigniew Boniek pesymistą ws. transferu Roberta Lewandowskiego do AC Milan. „To już nie jest ten sam piłkarz”

Zbigniew Boniek nie widzi optymistycznie potencjalnego transferu Roberta Lewandowskiego do AC Milan. Zdaniem byłego Prezesa PZPN, obecny piłkarz FC Barcelony na San Siro miałby kłopot.




Robert Lewandowski trafił do FC Barcelony latem 2022 roku. Trwa jego czwarty sezon w barwach Dumy Katalonii. Czwarty, ale czy ostatni? Wszystko wyjaśni się w najbliższych miesiącach, gdyż kontrakt Polaka z Barcą wygasa wraz z końcem czerwca tego roku. Gdyby Robert miał pozostać katalońskim klubie, to z pewnością musiałby zgodzić się na znaczne obniżenie wynagrodzenia.

W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele plotek transferowych z Robertem Lewandowskim w roli głównej. 37-latek był łączony z kilkoma różnymi kierunkami. Mówiło się o Stanach Zjednoczonych, ale również o potencjalnych przenosinach do Serie A – a konkretniej chodziło o AC Milan.

Czy Robert Lewandowski poradziłby sobie w Milanie? Cóż, w barwach Rossoneri bryluje 40-letni Luka Modrić, który jest jednym z najczęściej występujących zawodników w tym sezonie. Optymistą nie jest jednak Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN w rozmowie z TVP Sport stwierdził, że Robert miałby we Włoszech problemy.

– To nieunikniony proces. Robert ma 38 lat i trochę nam się zestarzał. Dopóki będzie grał w piłkę, będzie zdobywał bramki, ale dziś to już nie jest ten sam piłkarz, co kilka lat temuocenił Zbigniew Boniek.

– Kapitan ładnie się starzeje i mam nadzieję, że w kolejnym sezonie zobaczymy go w USA albo w jednym z krajów arabskich. Jeszcze gdzieś dwa lata pogra, żeby dorobić skomentował były prezes PZPN.

– Gdyby trafił na San Siro, miałby kłopot. We Włoszech gra się trudniej niż w Hiszpanii. Moim zdaniem jego przejście do Milanu nie wydaje mi się prawdopodobne, tym bardziej, że Włosi tyle nie płacą, ile Hiszpanie. W Milanie w środku pola biega 40-letni Luka Modrić, ale bycie środkowym napastnikiem w Serie A to notoryczne starcia ze stoperami mierzącymi po 190 cm, rozpychającymi się łokciami, faulującymi. Nie wiem, czy to byłoby wyzwanie dla Roberta – ocenił Boniek.





źródło: TVP Sport

Jan Ziółkowski zachwycony pracą z Goncalo Feio. „To było najlepsze, co mogło się stać dla młodych zawodników”

Jan Ziółkowski w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się na temat współpracy z Goncalo Feio. Jego zdanie, praca z Portugalczykiem była bardzo dobra szczególnie dla młodych zawodników.




Goncalo Feio był trenerem Legii Warszawa między kwietniem 2024 a czerwcem 2025 roku. W tym czasie dotarł do 1/4 finału Ligi Konferencji oraz zdobył Puchar Polski. Mimo to odczucia odnośnie jego pracy były mocno mieszane, gdyż władze klubu oraz część kibiców oczekiwały od niego zdecydowanie więcej, w szczególności mistrzostwa Polski.

Nie da się ukryć, że Goncalo Feio ma wiele za uszami. Przede wszystkim chodzi o jego wybuchowy charakter i to, że nie przebiera w słowach czy to na konferencjach prasowych, czy to w rozmowach z osobami zarządzającymi w klubach, o czym wielokrotnie informowały media. Feio jest jednak nieustannie chwalony przez piłkarzy, którzy z nim pracowali. Tak było w przypadku piłkarzy Motoru Lublin, tak jest w przypadku zawodników Legii Warszawa. Ostatnio głos na jego temat zabrał Jan Ziółkowski, który ujawnił rąbka tajemnicy odnośnie współpracy z Goncalo Feio.

– To było najlepsze, co mogło się stać dla młodych zawodników Legii Warszawa, że on przyszedł. Jego etyka pracy z młodymi piłkarzami to jest coś niewiarygodnego – ocenił Jan Ziółkowski.

– Jest prosty przykład. Miałeś chłopaków jeszcze młodszych niż ja – Szczepaniak, Adkonis. I oni byli na przykład poza kadrą meczową. I masz niedziela 20:00 mecz. A w niedzielę o 10:00 mieli trening indywidualny godzinę. Trener Goncalo Feio wychodził z nimi robić ten trening indywidualny sam, nie wysyłał żadnych asystentów. (…) Dla młodego piłkarza to jest taki sygnał, że ktoś wierzy w ciebie, że możesz być ważną częścią tej drużyny – opowiedział Ziółkowski.

Jan Ziółkowski niezwykle rozwinął się pod okiem Goncalo Feio. W efekcie trafił do AS Romy. Włoski klub zapłacił za niego około 6,6 miliona euro. Obecnie Transfermarkt wycenia go na aż 7,5 miliona euro.





fot. screen Eleven Sports

Portugalski gigant chce Oskara Pietuszewskiego! Padła konkretna kwota

FC Porto monitoruje sytuację Oskara Pietuszewskiego. Według doniesień „Meczyków”, portugalski klub chce sprowadzić do siebie polski talent. Padła konkretna kwota transferu.




Oskar Pietuszewski wzbudza coraz to większe zainteresowanie na rynku transferowym. Przed kilkoma dniami w mediach ukazała się informacja o klubach, które obserwowały 17-latka w akcji podczas jednego z ostatnich meczów Jagiellonii. Wśród nich znalazły się takie marki jak Bayern Monachium czy Bologna. Wcześniej mówiono również o obserwacji ze strony FC Barcelony.

Najnowsze wieści ws. Oskara Pietuszewskiego przekazał Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”. Jego zdaniem, 17-latek trafił na listę życzeń FC Porto! Rozmowy na temat transferu mają już być bardzo poważne. Pietuszewski jest bacznie obserwowany przez Portugalczyków od wielu miesięcy, informuje Włodarczyk.

Według doniesień, FC Porto mogłoby być skłonne wydać za Pietuszewskiego około 11 milionów euro. To uplasowałoby polskiego zawodnika w TOP 20 najdroższych transferów w historii „Smoków”. Obecnie ich rekordem transferowym jest Samu Aghehowa kupiony za 32 miliony euro.

Pomimo zaledwie 17 lat Oskar Pietuszewski od dłuższego czasu jest podstawowym piłkarzem Jagiellonii Białystok. W tym sezonie rozegrał już 31 meczów, w których strzelił 3 bramki i zanotował 2 asysty.





źródło: Meczyki

Ronald Araujo zakończył duchową podróż. Wrócił odmieniony

Ronald Araujo zakończył swoją kilkodniową wycieczkę duchową. Według medialnych doniesień, Urugwajczyk osiągnął swój cel.

Od kilku miesięcy Ronald Araujo jest w bardzo słabej dyspozycji. Czarę goryczy przelał mecz Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea, w którym Urugwajczyk otrzymał czerwoną kartkę jeszcze w pierwszej połowie meczu, czym mocno osłabił swój zespół. Po tym spotkaniu wylała się na niego ogromna fala krytyki.

Mecz z Chelsea był ostatnim, w którym wystąpił Ronald Araujo. Od tego czasu Urugwajczyk nie zagrał w żadnym z 6 kolejnych meczów FC Barcelony. W ostatnich kilku dniach Araujo miał przebywać w Izraelu. Udał się tam w celach duchowych. Pisaliśmy o tym szerzej TUTAJ.

Według ostatnich doniesień hiszpańskich mediów, Araujo miał już zakończyć swoją podróż. Urugwajczyk miał osiągnąć swój cel podczas tej wycieczki. Obecnie ma przebywać w ojczyźnie, gdzie trenuje na obiektach Urugwajskiego Związku Piłki Nożnej. Zakłada się, że Ronald wróci do gry już po nowym roku.

Oto szczegóły kontraktu Marka Papszuna w Legii! „Jest oczekiwanie na nowe otwarcie”

Tomasz Włodarczyk z „Meczyków” poinformował o szczegółach kontraktu Marka Papszuna w Legii Warszawa. Z doniesień dowiadujemy się, na jak długo mają związać się obie strony.




Przejście Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa do Legii Warszawa jest już tylko kwestią czasu. Po kilku tygodniach negocjacji wszystkie strony doszły do porozumienia. 51-latek poprowadzi w czwartek Raków w ostatnim meczu. Po nim nastąpi zimowa przerwa reprezentacyjna, podczas której powinno nastąpić ogłoszenie Papszuna jako nowego trenera Legii.

W ostatnich dniach w mediach pojawiały się różne informacje odnośnie szczegółów kontraktu Papszuna w Legii. Negocjacje były długie, więc poszczególne kwestie co i rusz się zmieniały. Jeśli chodzi o długość kontraktu, to – według Tomasza Włodarczyka – Papszun ma związać się z Legią 2,5-letnią umową.

Kiedy nastąpi prezentacja Marka Papszuna? Tego jeszcze nie wiadomo. Legia wciąż czeka na dokumenty formalne od Rakowa. Według Włodarczyka, w Warszawie czekają na nowe otwarcie. Klub mają czekać wielkie zmiany, a o wielu ma decydować Marek Papszun.





źródło: Meczyki

Oskar Pietuszewski rozchwytywany przez wielkie kluby! Skauci tych drużyn oglądali go na żywo

Oskar Pietuszewski wzbudza coraz większe zainteresowanie wśród skautów zagranicznych klubów. Na ostatnim meczu Jagielloni, 17-latek był obserwowany przez kilku wysłanników wielkich klubów.




Obecnie jednym z największych – o ile nie największym – talentem w polskiej piłce jest Oskar Pietuszewski. Pomimo zaledwie 17 lat od wielu miesięcy jest on jednym z kluczowych piłkarzy Jagiellonii Białystok. Ponadto, odgrywa on ważną rolę w reprezentacji Polski do lat 21. Obecnie portal Transfermarkt wycenia go na 12 milionów euro.

Transfer Oskara Pietuszewskiego za granicę jest już tylko kwestią czasu. Jaki kierunek wybierze utalentowany Polak? Póki co niewiele się mówi o ewentualnych propozycjach transferu. Jest on jednak obserwowany przez wiele topowych klubów. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, iż był on obserwowany przez skauta FC Barcelony!

„Weszło” opublikowało listę klubów, których skauci obserwowali ostatnio Oskara Pietuszewskiego. Miało to miejsce podczas ostatniego meczu Jagi w Lidze Konferencji przeciwko Rayo Vallecano. Te kluby to: Bayern Monachium, FC Porto, Bologna, FC Koeln.





źródło: Weszło

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.