Świetne zachowanie Łukasza Skorupskiego w przerwie meczu z Chorwacją [WIDEO]

Łukasz Skorupski i Marcin Bułka rywalizują między sobą o miano pierwszego bramkarza reprezentacji Polski. Mimo to mają ze sobą dobre relacje. Dobitnie pokazuje to sytuacja, z ostatniego meczu, którą zdradził Mateusz Borek.




Michał Probierz zdecydował się na rotowanie bramkarzami. Przeciwko Portugalii (1-3) bronił Łukasz Skorupski, a w meczu z Chorwacją (3-3) – Marcin Bułka.

Słowa wsparcia

Obaj zebrali niezłe recenzje za swoje występy, choć bramkarz Nicei miał ciężką pierwszą połowę. Chorwaci w ekspresowym tempie strzelili aż trzy gole. Przy dwóch pierwszych dwóch Bułka nie miał nic do powiedzenia, ale przy trzecim – przepuścił piłkę między nogami.

Gdy kadrowicze schodzili do szatni w przerwie meczu, widać było przybicie na twarzy golkipera. Mateusz Borek przekazał, że obojętny wobec tego nie pozostał Łukasz Skorupski. Bramkarz Bolognii postanowił wesprzeć kolegę.




@superbetpl

Zachowanie Łukasza Skorupskiego w przerwie meczu z Chorwacją 🫡

♬ Stargazing – Official Sound Studio

– Fantastyczne zachowanie Łukasza Skorupskiego. On jako bramkarz rozumiał tę sytuację, miał świadomość i wiedział, jak niekomfortowa jest ta sytuacja dla drugiego bramkarza. Dał Bułce słowa wsparciawyznał Borek.

Zaledwie 4% szans. Fatalne wieści dla reprezentacji Polski po meczu z Chorwacją

Remis Polski z Chorwacją znacząco zmniejszył jej szanse na losowanie z pierwszego koszyku w eliminacjach mistrzostw świata. Obecnie mają ku temu tylko iluzoryczne szanse. Najpewniej jednak „Biało-Czerwoni” spotkają się w nich z jedną potęg.




Reprezentacja Polski we wtorkowy wieczór zremisowała z Chorwacją (3-3) swój drugi mecz podczas październikowego zgrupowania. Ekipa Michała Probierza zajmuje trzecie miejsce w grupie, ze stratą trzech punktów do Chorwatów. Najpewniej weźmie więc udział w barażach o utrzymanie w dywizji A.

4% szans

Wyniki w Lidze Narodów będą miały spore znaczenie w nadchodzących eliminacjach Mistrzostw świata. W turnieju, który za dwa lata odbędzie się w USA, Kanadzie i Meksyku, weźmie udział w sumie 48 drużyn, w tym 16 z Europy. Wcześniej odbędą się eliminacje, w których Polacy znajdą się najpewniej w drugim koszyku.

Jak podaje „Football Meets Data”, przed meczem z Chorwacją szanse „Biało-Czerwonych” na losowanie z pierwszego koszyka wynosiły 12 proc. Taki scenariusz pozwoliłby na uniknięcie najsilniejszych reprezentacji.




W związku z remisem szanse te jednak drastycznie spadły. Obecnie wspomniany portal wylicza, że Polacy mają zaledwie 4 proc. szans na znalezienie się w pierwszym koszyku. Aby tak się stało, „Biało-Czerwoni” musieliby wygrać najbliższe mecze ze Szkocją i Portugalią, a także liczyć, że Chorwacja nie wygra żadnego swojego spotkania. Wówczas awansowaliby do ćwierćfinału Ligi Narodów.

Pierwszy koszyk eliminacji mają na razie zapewniony: Hiszpanie, Francuzi, Anglicy, Belgowie, Holendrzy, Portugalczycy, Włosi, Niemcy, Chorwaci, Duńczycy oraz Szwajcarzy. Najbliżej do zapewnienie sobie kolejnego miejsca jest z kolei Austria.

Chorwaci wściekli po meczu z Polską. Nie mogą pogodzić się z czerwoną kartką Livakovicia

Reprezentacja Chorwacji, mimo dwubramkowej przewagi, nie zdołała wywieźć z Warszawy trzech punktów. Spotkanie w Lidze Narodów zakończyło się remisem (3-3), a „Ogniści” kończyli je w osłabieniu po czerwonej kartce dla Dominika Livakovicia. Tamtejsze media nie mogą pogodzić się z decyzją sędziego.




Wtorkowe widowisko na PGE Narodowym było świetne dla postronnych kibiców. Reprezentacja Polski wyszła na prowadzenie już w 5. minucie za sprawą akcji Urbańskiego i Zielińskiego. Niestety, od 20. do 26. minuty Chorwaci zdołali aż trzykrotnie pokonać Marcina Bułkę i prowadzi 3-1. Jeszcze przed przerwą gola kontaktowego zdobył Nicola Zalewski.

„Sportowe Samobójstwo”

Po wznowieniu rywalizacji Chorwaci wydawali się dużo pewniejsi i śmiało podchodzili pod bramkę „Biało-Czerwonych”. Na szczęście dużo lepiej dysponowany był Bułka, który bronił jak natchniony. W okolicy 60. minuty Michał Probierz wpuścił na boisko Michaela Ameyawa, Maximiliana Oyedele i Roberta Lewandowskiego.




Wejście doświadczonego napastnika okazało się nieocenione. „Lewy” najpierw zaliczył asystę przy bramce Sebastiana Szymańskiego na wagę remisu, a następnie wywarł presję na Dominiku Livakoviciu. Bramkarz Chorwatów wybiegł przed pole karne i sfaulował 36-latka za co zobaczył czerwoną kartkę. Z karą nie mogą pogodzić się chorwackie media.

– Dominik Livaković dopadł do piłki daleko przed polem karnym, ale nie był już w stanie się zatrzymać i zderzył się z Robertem Lewandowskim. Nasz bramkarz dostał bezpośrednią czerwoną kartkę i wszyscy na stadionie byli zaskoczeni. Najbardziej niesamowite w tej sytuacji jest jednak to, że w ogóle nie zareagował VAR – pisze tportal.hr.

– System VAR w ogóle nie włączył się do tej akcji. Wygląda na to, że sędziowie popełnili sportowe samobójstwo. Nikt tak naprawdę nie był pewien na stadionie, dlaczego Livaković otrzymał czerwoną kartkę. Dobiegł do piłki pierwszy i dopiero wtedy wpadł na niego Lewandowski i doszło do niefortunnego zderzenia – dodaje gol.hr.

Reprezentacja Polski zajmuje w tabeli Ligi narodów 3. miejsce, wyprzedzając jedynie Szkocję. W listopadzie zmierzy się właśnie z tą reprezentacją, a także z Portugalczykami w Porto.

Szok. Kylian Mbappe objęty śledztwem. Poważne podejrzenia względem Francuza

Kylian Mbappe został objęty śledztwem w związku z domniemanym gwałtem i napaścią na tle seksualnym. Do zdarzenia miało dojść podczas wizyt Francuza w Sztokholmie – informuje „Expressen”. Gwiazdor Realu Madryt zaprzecza oskarżeniom. 




W poniedziałek szwedzki dziennik „Aftonbladet” poinformował, że policja wszczęła śledztwo w sprawie gwałtu. Wtedy jednak nie padło żadne konkretne nazwisko. A tym bardziej nie nazwisko Kyliana Mbappe.

Oskarżenia

Sytuacja się jednak zmieniła i inny szwedzki dziennik – „Expressen”, zwrócił uwagę, że Francuz odbył ostatnio niespodziewaną podróż do Sztokholmu. W stolicy Szwecji widziano go w czwartek, kiedy miał zjeść obiad w ekskluzywnej restauracji Chez Jolie. Następnie miał udać się do klubu nocnego „V”, gdzie do piątkowego poranka imprezował z innymi osobami.

Według „Expressen” do gwałtu, w którego sprawie prowadzone jest śledztwo, doszło w czwartek 10 października w hotelu Bank. W tym samym hotelu przebywać miał Mbappe.

– Według raportu do zdarzenia doszło 10 października 2024 r. w hotelu w centrum Sztokholmu. Wstępne dochodzenie prowadzi prokurator Marina Chirakova. Prokurator nie jest dostępna dla mediów i nie może na chwilę obecną udzielić więcej informacji. Gdy będą dostępne dalsze informacje, zostanie przedstawiony nowy komunikat prasowy – napisała w komunikacie prokuratura. 

Warto zaznaczyć, że Mbappe zdążył już zareagować na te rewelacje, podkreślając, że padł ofiarą fake newsów. Agencja prasowa AFP podkreśla natomiast, że otoczenie 25-latka i jego przedstawiciele, traktują informacje podane przez „Aftonbladet” jako „zniesławiającą plotkę”. Mają także podjąć wszelkie kroki w kierunku oczyszczenia imienia gwiazdora Realu Madryt.

Szczęsny opowiedział historię o Krychowiaku z mundialu w Katarze. „Takie masz jaja!” [WIDEO]

Wojciech Szczęsny i Grzegorz Krychowiak pojawili się w specjalnym materiale na kanale „Łączy nas Piłka”. Obaj panowie podzielili się kilkoma historiami i ciekawostkami. Jedna z nich dotyczyła słynnej interwencji bramkarza podczas mistrzostw świata w Katarze. 




Zarówno Szczęsny, jak i Krychowiak zakończyli reprezentacyjną karierę. Dwójkę przyjaciół uhonorowano przed meczem Polska – Portugalia na PGE Narodowym w Lidze Narodów.

„Takie masz jaja!”

Na kanale „Łączy nas Piłka” w serwisie YouTube pojawił się specjalny materiał ze wspomnianą dwójką. Obaj podzielili się kilkoma ciekawostkami i anegdotami ze swojej reprezentacyjnej kariery. Nie zabrakło także złośliwostek, którymi wzajemnie się wymieniali. Szczęsny przytoczył przy tym dość zabawną historię z mundialu w Katarze.

Dotyczyła ona rzutu karnego w meczu z Arabią Saudyjską. Szczęsny obronił najpierw strzał Salema Al-Dawsariego, a następnie zdołał jeszcze odbić na rzut rożny piłkę po dobitce przeciwnika.




– Jest jedna historia z boiska, której nie opowiedzieliśmy, ale widać ją na kamerze. Podczas meczu z Arabią był rzut karny. Przed nim do mnie podszedłeś i powiedziałeś “Pokaż, jakie masz jaja! Pokaż, jakie masz jaja!” – opowiadał 34-latek. 

– Ja obroniłem ten rzut karny, a ty podbiegłeś, krzycząc i pokazując: “Takie masz jaja!” – dodał ze śmiechem.

– Jakbym tego nie powiedział, to byś powiedział „a, nie chce mi się” i byś człowieku szluga zapalił tam obok – ironizował w odpowiedzi Krychowiak.

Michał Probierz otrzymał szokujące SMSy. Obraźliwe wiadomości o… 4:20 nad ranem

„Przegląd Sportowy” poinformował o szokujących wiadomościach SMS, jakie otrzymał Michał Probierz po meczu z Portugalią (1-3). Dariusz Dobek przekazał, że pochodziło one od Piotra Kwiatkowskiego, prywatnie brata Jakuba Kwiatkowskiego (dyrektor TVP, a wcześniej rzecznik prasowy kadry). Nadawca zdążył się już ustosunkować do sytuacji. 




Reprezentacja Polski przegrała w sobotę w słabym stylu z Portugalią (1-3). Wynik nie napawa optymizmem przed nadchodzącym spotkaniem z Chorwacją. W przestrzeni publicznej pojawiła się natomiast masa negatywnych emocji oraz wątpliwości, czy Michał Probierz na pewno radzi sobie w roli selekcjonera.

„Absolutnie się nie nadajesz”

Wiele mediów w merytoryczny sposób wytknęły Probierzowi pewne błędy. Jest jednak różnica między konstruktywną krytyką, a obraźliwymi komentarzami, które można przeczytać w przestrzeni internetowej. Jak się jednak okazuje – nie tylko tam.

„Przegląd Sportowy” podaje, że w niedzielę o 4:20 nad ranem, więc kilka godzin po porażce z Portugalią, na prywatny numer Michała Probierz zostały wysłane obraźliwe wiadomości. Jak twierdzi dziennikarz, Dariusz Dobek, SMSy pochodziły z numeru Piotra Kwiatkowskiego. Brzmiały one z kolei następująco:




„Rzadko zdarza się, że ludzie, którzy do jakiejś działki kompletnie się nie nadają, a ty na trenera absolutnie się nie nadajesz, funkcjonują jako te osoby od lat”

„Na trenera absolutnie się nie nadajesz”

„Twój mózg nie umie tego, co masz w mózgu przekazać. Te konferencje prasowe, to jest dramat”

„Jesteś uosobieniem polskiej piłki. Nie nadajesz się, nikt ci tego nie powiedział, ale wymyśliłeś sobie, że się nadajesz”

„Weź też wreszcie te gadniaki [garnitury – przyp. red.] stróża w Boże ciało zostaw, bo też to wygląda kuriozalnie. Ubierz się raz elegancko, a nie jak jakiś cudak” 

Reakcja obu stron

Redakcja postanowiła poprosić o komentarz do zaistniałej sytuacji obie strony. Według relacji „Przeglądu Sportowego”, Kwiatkowski początkowo nie poczuwał się do odpowiedzialności i nie zamierzał przepraszać selekcjonera. Gdy wysłano mu treść wiadomości, zabronił ich publikacji. Wysłał natomiast następujące oświadczenie:

„Poniosły mnie emocje po kolejnym słabym meczu. Przepraszam trenera i życzę mu powodzenia w meczu z Chorwacją”




„Przegląd Sportowy” informuje również o reakcji Michała Probierza. Selekcjoner miał zdecydować się na nie odpisywanie Kwiatkowskiemu. Nie chce również udzielać komentarza w zaistniałej sprawie. Obecnie ma na głowie dużo ważniejsze sprawy, jak nadchodzące spotkanie z Chorwacją, które zaplanowano na 20:45 we wtorek.

Źródło: „Przegląd Sportowy Onet”, Dariusz Dobek.

Haaland i Lewandowski w jednej drużynie? Szokujące wieści ws. przyszłości Norwega

W mediach pojawiły się dość sensacyjne wiadomości. Erling Haaland miał stwierdzić, że jego czas w Premier League dobiega końca i będzie chciał odejść z Manchesteru City. „El Nacional” twierdzi natomiast, że po zakończeniu bieżącego sezonu Norweg może trafić do… Realu Madryt lub FC Barcelony.




Haaland doskonale zaczął sezon 2024/25. Po siedmiu rozegranych meczach w Premier League, ma już na koncie dziesięć goli. W sumie, od kiedy w 2022 roku trafił do Manchesteru City, uzbierał już 101 bramek.

Nowe wyzwania?

Ostatnio w mediach spekulowano, czy przypadkiem Premier League nie okazała się dla Norwega „zbyt mała”. Podobnego zdania ma być sam Haaland, który miał podjąć decyzję o próbie podjęcia nowego wyzwania i odejścia z Manchesteru. Dziennik „El Nacional” twierdzi natomiast, że wybór napastnika może paść na Hiszpanię.

Naturalnie jako dwóch kandydatów do ściągnięcia 24-latka wskazuje się FC Barcelonę i Real Madryt. W Katalonii miałby w dłuższej perspektywie zastąpić Roberta Lewandowskiego, zaś w stolicy Hiszpanii wzmocnić jeszcze bardziej potencjał ofensywny „Królewskich”.




Znaczną przeszkodą do takiego transferu może się jednak okazać kontrakt, jaki trzyma Haaland w Manchesterze. Umowa z „Obywatelami” obowiązuje do 2027 roku. Jeżeli ktoś chciałby ściągnąć 24-latka do siebie już podczas letniego okna transferowego w przyszłym roku, musiałby zapłacić blisko 200 milionów euro kwoty odstępnego.

Andrej Kramarić słodzi Lewandowskiemu przed meczem. „Przykro mi, że nie zdobył Złotej Piłki”

Andrej Kramarić był obecny na konferencji prasowej przed meczem Polska – Chorwacja. Napastnik „Ognistych” nie ukrywał ogromnego szacunku, jakim darzy Roberta Lewandowskiego. Przyznał, że jest pod wrażeniem kariery kapitana „Biało-Czerwonych” oraz dodał, że powinien otrzymać Złotą Piłkę cztery lata temu. 




Kramarić należy do grona „starej gwardii” w reprezentacji Chorwacji. Doświadczony napastnik uzbierał do tej pory 99 występów w drużynie narodowej. Jeśli we wtorek wybiegnie na boisko w meczu z Polską, dobije do „setki”.

„Zasłużył na nią”

Na konferencji prasowej 33-latek nie krył respektu, jakim darzy „Biało-Czerwonych”. Mimo zwycięstwa w Osijeku (1-0), Kramarić spodziewa się trudnego spotkania w Warszawie. Celem będzie jednak dla Chorwatów wyłącznie ponowna wygrana.

Wszyscy wiemy, że Polacy mogą być nieprzyjemnym przeciwnikiem. Nasz cel jest jasny. Nie chcemy przegrać, zależy nam na trzech punktach. Polska ma światowych zawodników, między innymi Roberta Lewandowskiego, który może wykorzystać każdą okazję. Musimy być bardzo dobrze przygotowani na ten mecz – przyznał Kramarić. 




W sumie temat Lewandowskiego pociągnął jednak dalej. Obaj panowie mieli okazję mierzyć się kilkukrotnie, gdy „Lewy” był piłkarzem Bayernu Monachium. Chorwat od wielu lat reprezentuje barwy Hoffenheim. Znakomicie zresztą wszedł w obecny sezon. W pięciu meczach strzelił cztery gole i zaliczył jedną asystę.

Lewandowski jest jednym z najlepszych napastników w ostatnich 20-30 latach. Mam do niego duży szacunek. Znamy się z Bundesligi, zagraliśmy przeciwko sobie wiele spotkań. Przykro mi, że w 2020 roku nie zdobył Złotej Piłki. Zasłużył na nią, ale było, jak było – podkreślił. 

Dlatego Zalewski wybrał grę dla Polski zamiast Włoch. Rozbawił kolegów do łez [WIDEO]

Nicola Zalewski poza grą dla Polski, miał również możliwość reprezentowania Włoch. Czemu zdecydował się na „Biało-Czerwonych”? Wyjaśnił to podczas niedzielnego spotkania z uczestnikami Pucharu Tymbarku. 




Dość nieoczekiwani 22-latek stał się liderem reprezentacji Polski. Mogłoby to jednak wyglądać zgoła inaczej. Zalewski urodził się w Tivoli i piłkarsko kształcił się w AS Romie od samego początku. Ze względu na swoje włoskie korzenie, mógł bez problemu grać dla reprezentacji Italii.

„Nie miałem propozycji”

Mimo to zdecydował się na „Biało-Czerwonych”. Najpierw przewijał się w kadrach juniorskich i młodzieżowych, a w 2021 roku, za kadencji Paulo Sousy, oficjalnie zadebiutował w dorosłej kadrze przeciwko San Marino (5-1). Zaliczył wówczas asystę.

Regularnie otrzymywał powołania także po zwolnieniu Portugalczyka. Stawiał na niego zarówno Czesław Michniewicz, który wziął go na mundial w Katarze, jak i Fernando Santos czy obecnie Michał Probierz.




W niedzielę odbyło się spotkanie reprezentacji z uczestnikami Pucharu Tymbarku. Dzieci zadawały pytania kadrowiczom. Jedno z nich dotyczyło właśnie Zalewskiego, a konkretnie tego, dlaczego zdecydował się na grę dla Polski, a nie Włoch.

– Wybrałem reprezentację Polski, bo czuję się Polakiem – przyznał Zalewski.  

– I tak szczerze, to nie miałem propozycji z Włoch – dodał po chwili, rozbawiając kolegów. 

– Teraz dzwonią, ale już za późno – śmiał się Tymoteusz Puchacz. 

@meczykipl Dlaczego Polska, a nie Włochy? Nicola Zalewski odpowiada 🇵🇱 #zalewski ♬ dźwięk oryginalny – meczykipl

Cristiano Ronaldo jednym słowem ocenił transfer Szczęsnego do Barcelony [WIDEO]

Wojciech Szczęsny po meczu Polski z Portugalią (1-3), spotkał się w tunelu z Cristiano Ronaldo. Koledzy z Juventusu ucięli sobie krótką pogawędkę. Nie zabrakło oczywiście reakcji 39-latka na transfer Polaka do FC Barcelony. 




W latach 2018-2021 Wojciech Szczęsny i Cristiano Ronaldo mieli okazję dzielić wspólnie szatnię Juventusu. Obecnie wiele się zmieniło. Polak przebywał przez chwilę na emeryturze, ale wrócił i zagra w FC Barcelonie. Ronaldo natomiast wciąż gra w Al-Nassr i pozostaje liderem swojej reprezentacji, dla której zresztą strzelił bramkę w meczu z Polską.

„Nieprawdopodobne”

Przed rozpoczęciem sobotniego spotkania, Szczęsny oraz Grzegorz Krychowiak zostali oficjalnie pożegnani przez PZPN. Następnie udali się na trybuny, gdzie wspólnie z rodzinami obejrzeli mecz.

Po ostatnim gwizdku Szczęsny pojawił się jeszcze w stadionowym tunelu. Bramkarz podszedł do Cristiano Ronaldo i chwilę z nim porozmawiał. Ich wymianę zdań wychwyciły kamery „Łączy nas Piłka”, co zawarto w pomeczowych kulisach. Portugalczyk podsumował całą sagę jednym słowem.




– Trafiłem do Barcelony – chwalił się Szczęsny. 

– Wiem! Jesteś szczęśliwy?- dopytywał CR7, na co Polak przytaknął.

– Nieprawdopodobne. Musiałeś przejść na emeryturę, żeby trafić do wielkiego klubu! – podsumował z uśmiechem Ronaldo.

Fragment od [28:50]:

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.