Raków mistrzem szpiegostwa. Papszun przechytrzył Frederiksena. „Stolica szpiegów w Częstochowie”

Łukasz Olkowicz zdradził, że Lech Poznań chciał zaskoczyć Raków Częstochowa w ostatnim meczu. Marek Papszun był jednak przygotowany na pułapkę Nielsa Frederiksena.




W miniony piątek Lech nie poradził sobie przy Bułgarskiej z Rakowem. „Kolejorz” przegrał 0-1 i wytracił przewagę względem konkurencji. „Medaliki” tracą obecnie jeden punkt do 2. Jagiellonii i tyle samo do liderującego wciąż Lecha.

Szpiedzy

Jak się okazuje, Niels Frederiksen miał przygotowaną specjalną strategię na to spotkanie. Szkoleniowiec wystawił na lewej stronie defensywy Joela Pereirę. Taki ruch miał na celu zaskoczenie Marka Papszuna.




Trener „Medalików” okazał się jednak sprytniejszy. Według Łukasza Olkowicza o zamiarach Duńczyka dowiedzieli się wcześniej wysłannicy Papszuna.

– Był taki prestiżowy mecz Lecha z Rakowem. Bardzo dobrze wypadł tutaj Raków. No Lech próbował ich przechytrzyć. W tygodniu szykował taki zabieg sprytny, że Pereirę bocznego prawego obrońcę wystawimy na lewej stronie. Zaskoczymy tym Raków – mówił dziennikarz w programie „Ofensywni”.

– Nie zaskoczyli. Raków jest czołówka, być może numer jeden w kontekście szpiegów. No to doskonale wiedział przed meczem, mogli to przećwiczyć jak to będziemy grać z tym Pereirą na lewej obronie. Stolica polskich szpiegów myślę, że dzisiaj jest w Częstochowie – podsumował Olkowicz.

Kolejne prawa w TVP! Publiczny nadawca pokaże turnieje mistrzostw Europy

Telewizja Polska uzyskała kolejne prawa transmisyjne. Publiczny nadawca pokaże trzy zbliżające się turnieje. Wśród nich między innymi mistrzostwa Europy.




TVP od jakiegoś czasu ma w swojej ofercie rozgrywki Pucharu Polski oraz 1. i 2. Ligi. Na tym jednak nie koniec. Publiczny nadawca powiększył swoją ofertę o kolejne prawa transmisyjne.

Młodzieżowe turnieje

Publiczny nadawca w środę poinformował, że doszło do porozumienia z UEFĄ. Na mocy umowy z federacją TVP pokaże między innymi mistrzostwa Europy U-17 oraz U-18, zarówno kobiet, jak i mężczyzn.




Ponadto zawarto także porozumienie, co do transmisji mistrzostw Europy w futsalu. Umowa ma obowiązywać do 2028 roku.

Szymon Marciniak poprowadzi wielki hit? Ujawniono, jaką ofertę dostał Polak

Szymon Marciniak kilka razy prowadził mecze w zagranicznych ligach. Polski arbiter ponownie może zostać wypożyczony. Według Mateusza Borka, sędzia dostał ofertę poprowadzenia hitowego starcia w Turcji.




We wtorek Marciniak był rozjemcą meczu Ligi Mistrzów między Milanem a Feyenoordem. Zebrał za to spotkanie niemal same pozytywne opinie. Najwięcej pochwał zyskał za wyrzucenie Theo Hernandeza, który próbował wymusić rzut karny.

Hit w Turcji

Marciniak ponownie udowodnił tym samym, że nie boi się podejmować trudnych, czasami kontrowersyjnych decyzji. Potwierdził także, że nadal należy do czołówki sędziów na świecie. Nic dziwnego, że miał otrzymać ofertę poprowadzenia kolejnego hitowego meczu.

Tym razem nie mówimy jednak o rozgrywkach w zakresie europejskich pucharów. Według Mateusza Borka, arbiter miał otrzymać propozycję z Turcji. Tam miałby sędziować hitowe starcie Galatasaray z Fenerbahce.




– To niesamowita historia. Jest sześć punktów różnicy między Galatasaray i Fenerbahce. Jose Mourinho nie zgadza się, aby sędziował to Turek – ujawnił Borek

– W PZPN-ie od dwóch tygodni leży prośba od ligi tureckiej, żeby ten mecz sędziował Szymon Marciniak. Nie ma jeszcze decyzji, bo Szymon sędziował w Lidze Mistrzów – dodał.

Szymon Marciniak wychwalany przez legendy Milanu! „To nie pierwszy raz”, „Ma jaja”

Zewsząd w kierunku Szymona Marciniaka płyną pochwały po meczu Milanu z Feyenoordem w Lidze Mistrzów. Polski sędzia ma za sobą bardzo udane spotkanie. Chwalą go nie tylko dziennikarze czy kibice, ale i legendy włoskiego klubu.




Feyenoord, mimo wszystko sensacyjnie, wyrzucił we wtorek z Ligi Mistrzów Milan, remisując na San Siro 1-1 (2-1 w dwumeczu). Całe spotkanie poprowadził Szymon Marciniak.

Fala pochwał

Na początku drugiej połowy arbiter musiał podjąć decyzję o wyrzucenia z murawy Theo Hernandeza. Francuz próbował wymusić rzut karny. Dostał tym samym od Marciniaka czerwoną kartkę za symulację.

Decyzja była oczywiście kontrowersyjna i nie spodobała się piłkarzom Milanu. Polak pozostał jednak nieugięty i podtrzymał swój werdykt. Ta okazała się jak najbardziej słuszna, bo obecnie Marciniak zbiera zewsząd pozytywne oceny.




Sędziego chwalą zarówno media, jak i kibice, ale to nie koniec. Nawet legendy Milanu zgadzają się z nim co do oceny sytuacji.

– Theo zawsze nurkuje. To nie pierwszy raz, kiedy oszukuje. Tym razem trafił na sprawiedliwego i surowego sędziego, który go ukarał. Jednak w mojej opinii to pierwsza kartka dla Hernandeza była najbardziej dziecinna – podkreślił Fabio Capello, grający w Milanie między innymi w latach 1976-1980, 1982-1986 czy 1991-1996.

– Theo jest winowajcą i przykro mi, ale na to zasługuje, bo zachowuje się tak od lat. Po prostu teraz spotkał na swojej drodze Marciniaka, który ma jaja. Ciao i arrivederci – ocenił Zvonimir Boban, który grał w Milanie w latach 1991-2001.

– Sędzia surowo potraktował Theo, co zmieniło wynik meczu. Symulacja? Theo nie jest aktorem. Zabrakło dojrzałości. Mogliśmy zrobić wiele więcej. To nasza wina, że odpadliśmy. Nie szukajmy wymówek – podkreślał także Zlatan Ibrahimović.

Absolutne kino w hiszpańskim programie. Były piłkarz Polonii Warszawa zaczął rzucać „ku*wami” [WIDEO]

W Hiszpanii obecnie tematem numer jeden jest zamieszanie wokół Jude’a Bellinghama. Podczas jednego z programów, show skradł Jose Alvarez Haya. Były piłkarz Polonii Warszawa nagle zaczął przeklinać po polsku.




Podczas meczu Osasuny z Realem Madryt (1-1) Bellingham został wyrzucony z boiska. Powodem miało być powiedzenie o kilka słów za dużo w kierunku sędziego.

Polska szkoła wulgaryzmów

Bellingham miał rzucić wulgaryzmem, co sędzia zinterpretował jako obrazę. Później Carlo Ancelotti starał się tłumaczyć swojego zawodnika, mówiąc, że nie miał na celu obrażać sędziego. Sam Anglik również próbował się tłumaczyć.

– Popełniłem błąd, ale był to błąd w komunikacji. Nie chcę powtarzać, co powiedziałem, ale było to bardziej „k***a”. Jeżeli obejrzycie wideo, zobaczycie to samo – twierdził.




Obecnie Bellinghamowi grozi nawet 12 meczów zawieszenia. Cała sytuacja jest intensywnie analizowana i komentowana w hiszpańskich mediach. Nie inaczej było w programie „El Chiringuito de Jugones”, gdzie zaproszono między innymi znanego w Polsce Jose Alvareza Hayę. Hiszpan grał w latach 2013-2014 w Polonii Warszawa.

Jak widać, mimo krótkiego pobytu w Polsce, Haya wciąż pamięta niektóre zwroty z boiska. W tym także wulgaryzmy. W programie starał się wytłumaczyć, że „ku**a mać” to jedno z nich.

Nicola Zalewski chwalony za występ z Juventusem! „Wchodzi i jest niebezpieczny”

Nicola Zalewski ma za sobą kolejny występ w barwach Interu Mediolan. Polak ponownie zebrał sporo pochwał za swój występ. Włoskie media wprost twierdzą, że 23-latek zasłużył na grę w pierwszym składzie.




Juventus wygrał w niedzielę Derby Włoch z Interem (1-0). Nicola Zalewski i Piotr Zieliński rozpoczęli hitowe starcie na ławce, ale obaj pojawili się na murawie w drugiej połowie. Były zawodnik Romy dostał jednak więcej czasu.

„Zasługuje na miejsce”

Na murawie Zalewski pojawił się w 62. minucie przy wyniku 0-0. Wniósł w grę Interu sporo intensywności i świeżość. Nawet mimo straty gola, włoskie media podkreślają, jak dobrze pokazał się Polak.




– Dobrze wszedł w mecz, od razu dwukrotnie zaznaczył swoją obecność. Dograł na strzał do Thurama, ale ten zmarnował szansę – pisze Eurosport, które oceniło Zalewskiego na „6” w dziesięciostopniowej skali.

– Już po kilku minutach pokazał niebezpieczny drybling, stwarzając dwie okazje. Później dośrodkował do Thurama, co mogło dać remis 1:1. Kolejny pozytywny i odważny występ – dodaje linternista.it, które powieliło notę.

– Obecnie zasługuje na miejsce w podstawowym składzie. Wchodzi na boisko i od razu jest niebezpieczny – podsumowuje calciomercato.com, które również przyznało 23-latkowi „szóstkę”.

Jeśli chodzi o Piotra Zielińskiego, to pojawił się na murawie w 80. minucie. Włoskie media nie zdecydowały się na jego ocenienie. Przebywał zbyt krótko na boisku, aby móc zrobić to w rzetelny sposób.

Michał Skóraś na wylocie z Club Brugge. „To jego ostatnie miesiące”

Michał Skóraś nie podbił Belgii. Wiele wskazuje na to, że wkrótce odejdzie z Club Brugge. Media są o tym wręcz przekonane.




W bieżącym sezonie Skóraś gra dość regularnie, ale nie są to pełne występy. Na 27 rozegranych meczów, zaledwie 5 razy wychodził na boisko w podstawowym składzie. Co gorsza, pominięto go nawet w kadrze meczowej na ostatnie dwa spotkania – z Atalantą w Lidze Mistrzów i z St. Truiden w lidze.

Niechciany?

Sytuacja Skórasia jest o tyle skomplikowana, że często chwali się go za pracowitość na murawie. Kibice także nie ukrywają, że mają do niego sympatię. Problemem jest jednak to, że nie wykorzystuje szans, które dostaje.




Gdy Andreas Skov Olsen odchodził do Wolfsburga, Polak typowany był na jego naturalnego następcę. Do tej pory nie wywalczył sobie jednak wystarczającej pozycji. A ta z tygodnia na tydzień ma coraz bardziej słabnąć.

– Nie sądzę, żeby Skóraś prezentował odpowiednio wysoki poziom – uważa legenda belgijskiej piłki, Franky van der Elst.

– Wygląda na to, że to jego ostatnie miesiące w Club Brugge. To rozdział, którego nie można uznać za sukces – napisał po meczu z OH Leuven „Het Laatste Nieuws”.

Paweł Dawidowicz oceniony za mecz z Milanem. „Wie, że nie jest szybki”, „Nie radził sobie z piłką”

Paweł Dawidowicz rozegrał pełne 90 minut jako kapitan Hellasu Verona w meczu z Milanem (0-1). Włoskie media nie są w pełni zgodne, co do oceny Polaka.




Ostatnio Dawidowicz za wiele nie grał. Przeciwko Venezii (1-1) musiał pauzować za żółte kartki, zaś przeciwko Monzie (1-0) i Atalancie (0-5) uzbierał łącznie 37 minut na murawie. Do składu, w dodatku jako kapitan, powrócił jednak w weekend na mecz z Milanem (0-1).

„Nie radził sobie z piłką”

Dawidowicz w tym spotkaniu rozegrał pełne 90 minut. Oceny, jakie przyznały mu włoskie media, są jednak mocno rozbieżne. Z jednej strony, „La Gazzetta dello Sport” przyznała mu najwyższą notę w drużynie – „6,5”. Z drugiej natomiast, tuttomercatoweb.com oceniło go na „5,5”, co było… najniższą w zespole.




– Wie, że nie jest szybki i uważa na swoją pozycję, aby nigdy nie dać się zaskoczyć. Stylistycznie nie jest bez zarzutu, ale jest konkretny. Przeciwko Leao cierpi znacznie bardziej – tłumaczy „LGdS”.

– W pierwszej połowie wyróżniał się tym, że nie radził sobie z piłką i za bardzo wahał się przy wykonywaniu rzutu z autu, co kosztowało jego drużynę kontratak – argumentuje tuttomercatoweb.com.

Jakub Kosecki ostro o Legii Warszawa. „Słaba jest. Do du*y”

W ostatnim czasie wokół Legii Warszawa zrobiło się dość gorąco. Jakub Kosecki w programie „To jest Sport.pl” odniósł się do kondycji swojego byłego klubu. Podsumował ją w ostrych słowach.




Legia Warszawa pokonała wczoraj Puszczę Niepołomicę (2-0) i wykorzystała porażkę Lecha z Rakowem (0-1). Obecnie „Wojskowi” tracą dwa punkty do 3. Jagiellonii Białystok oraz kolejno: 4 i 5 do „Medalików” i „Kolejorza”.

„Do dupy”

W najnowszym programie „To jest Sport.pl” o sytuację Legii zapytano Jakuba Koseckiego. Były piłkarz stołecznego klubu nie owijał w bawełnę. Ostro ocenił ogólną pozycję i kondycję ekipy Goncalo Feio.




– Słaba jest. Do dupy jest Legia Warszawa. Niestety, muszę to powiedzieć jako wielki miłośnik, kibic Legii Warszawa. Fatalne transfery. Zawodnicy, który mi się wydaje, że nie są w stanie unieść tej presji bycia graczem Legii. Bycie graczem Legii to inna sprawa niż bycie graczem Lechii Gdańsk, Cracovii, nawet Rakowa Częstochowa – podsumował.

Kosecki grał w Legii w latach 2010-2016 (z przerwami na wypożyczenia). W swoim CV ma także Śląsk Wrocław, Cracovię czy Motor Lublin. Poza Polską grał natomiast między innymi w Sandhausen i Adanie Demirspor.

Kibice Legii uderzają w zarząd klubu. „Gdzie drużyna, na jaką zasługuje Warszawa?”

Kibice Legii Warszawa zbojkotowali mecz z Puszczą Niepołomice. Żyleta opuściła stadion przy Łazienkowskiej, a na trybunach wywieszono liczne transparenty, uderzające w zarząd klubu.




Na samym początku meczu Legii z Puszczą, Żyleta była zapełniona kibicami. Przed pierwszym gwizdkiem wywieszono jednak transparent, nawołujący do bojkotu. – „Wyjdź na 15 minut z nami, jeśli gardzisz nieudacznikami” – grzmiał napis na trybunie.

Bojkot

Rzeczywiście, po chwili kibice dotrzymali słowa i zaczęli masowo opuszczać Żyletę. Poza północną trybuną, pustoszeć zaczęły również inne sektory na stadionie. – „To są trybuny na miarę zarządu Legii” – napisano na kolejnym transparencie, gdy Żyleta była całkowicie pusta.

Na tym jednak kibice nie poprzestali. Po powrocie na trybunę wywieszono kolejne transparenty, uderzające bezpośrednio w zarząd Legii. Oberwało się trzem działaczom: Jarosławowi Jurczakowi, Arkadiuszowi Mozyrce i Dariuszowi Mioduskiemu. Najmocniej oberwał zdecydowanie ten drugi.




„Jurczak – gość od Excela. Po co za transfery się zabiera?”

„Mozyrko – dyletant, amator i leń, nie chcemy w klubie takich zer”

„Mioduski – gdzie jest dyrektor sportowy?”

Dalej do wyżej wspomnianej trójki, dołączono jeszcze dwóch działaczy – Jacka Zielińskiego i Marcina Herrę. Wszystkich umieszczono w kolejnym transparencie.

„40 milionów z biletów, 58 milionów z transferów, Mioduski, Zieliński, Mozyrko, Jurczak, Herra – Gdzie jest drużyna na jaką zasługuje Warszawa?”

Real Madryt okradziony z dwóch rzutów karnych? Skandal w meczu z Osasuną [WIDEO]

W sobotę doszło do ogromnej kontrowersji w meczu Realu Madryt. Podczas rywalizacji z Osasuną (1-1) „Królewscy” dwukrotnie domagali się rzutu karnego. Sędzia jednak ani razu nie przyznał stałego fragmentu.




Real Madryt w sobotę tylko zremisował z Osasuną mecz 24. kolejki La Liga. „Los Blancos” od początku ruszyli do ataku. Pierwszą okazję do zdobycia bramki mieli już chwilę po rozpoczęciu starcia.

Kontrowersje

W polu karnym gospodarzy znalazł się Vinicius Junior. Brazylijczyka wślizgiem powstrzymywał jednak Alejandro Catena. Gdy lider Realu wykonał zwód, przeciwnik zagarnął przypadkowo piłkę ręką.




Powtórki tylko potwierdziły, że Catena zagrał nieprzepisowo. Mimo to, sędzia nie podyktował rzutu karnego, co wywołało spore poruszenie.

Po paru minutach Vinicius ponownie domagał się podyktowania „jedenastki”. Tym razem padł w polu karnym po ewidentnym kontakcie z przeciwnikiem. Ponownie jednak arbiter nie zdecydował się na użycie gwizdka.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.