Włoski stan umysłu. Kibice Atalanty chcą porażki z Milanem, żeby Juventus grał w Lidze Europy

Dymy w Bergamo! Kibice Atalanty zebrali się tłumnie pod Bortolotti, czyli ośrodku treningowym klubu i żądają… porażki w meczu z AC Milan. O co chodzi?

W niedzielę przed 21 rozpoczną się ostatnie mecze tego sezonu Serie A. Od ich wyników ważą się losy Juventusu, który wciąż nie jest pewny gry w Lidze Mistrzów w następnych rozgrywkach. Okazuje się, że sprawa stwarza o wiele większe emocje, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.

Protest

Kibice Atalanty przybyli pod klubowy ośrodek, aby wywrzeć presję na zawodnikach z Bergamo. Okazuje się, że chcą porażki ich zespołu z Milanem. W ten sposób Juventus definitywnie straciłby szansę na grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie.

Przy zwycięstwie „Rossonerrii” mieliby na koncie 79 punktów. Jeśli Napoli równolegle pokona Veronę, to zgromadzi identyczną ilość punktów. Wówczas, nawet przy wygranej Juventusu, „Stara Dama” uzbierałaby jedynie 78 „oczek” i nie wskoczyłaby do TOP4 (miejsca premiowane grą w LM).

Dlaczego jednak kibicom Atalanty tak bardzo na tym zależy? Otóż traktują to jako zemstę za rok 2006 i aferę „Calciopoli”, w której główną rolę odegrał właśnie Juventus.

https://twitter.com/PTaunts/status/1396388931386626051

Sędzia odpuścił Lewandowskiemu w meczu z Augsburgiem? Polak uniknął dotkliwej kary

Sędzia główny meczu Bayernu z Augsburgiem odpuścił Lewandowskiemu? Polaka po bramce ominęła kara, choć Markus Schmidt miał powody, aby pokazać mu żółtą kartkę. 

Gdy w 90. minucie Robert Lewandowski zapakował gola Augsburgowi euforia wybuchła nie tylko w polskich domach. Także sam 32-latek nie ukrywał, że zeszła z niego ogromna presja. W końcu dzięki temu trafieniu zdołał ustanowić nowy rekord i pobić osiągnięcie legendarnego Gerda Mullera.

Uniknął kary

Kiedy Lewandowski w końcu umieścił piłkę w siatce Rafała Gikiewicza wprost emanował radością. Natychmiast rzucił się do świętowania, ściągając przy tym koszulkę. Teoretycznie Markus Schmidt, sędzia główny tego spotkania mógł za to ukarać Polaka żółtą kartką. To natomiast oznaczałoby, że inaugurację Bundesligi w sezonie 2021/22 oglądałby z trybun.

Czemu? Dla Lewandowskiego byłaby to piąta żółta kartka w tegorocznych rozgrywkach. Jeśli zawodnik uzbiera wspomnianą liczbę kartoników – musi pauzować jeden mecz.

Sędzia postanowił jednak nie odbierać 32-latkowi radości z tego szczególnego momentu. Schmidt doskonale wiedział, ile nerwów kosztował Polaka ten wyczyn i nie chciał psuć jego momentu. Chwilę po trafieniu „Lewego” zakończył także starcie, bez doliczania dodatkowych minut.

Horror w Monachium! Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Mullera w 90. minucie [WIDEO]

Gikiewicz ostro podsumował wyzwiska pod swoim adresem. „Nie rozumiem polskiego szamba”

Robert Lewandowski w sobotę ustanowił nowy rekord Bundesligi. Polak zdobył najwięcej (41) goli w jednym sezonie ligowym. Pech chciał, że na drodze do zapisania się w historii stanął jego rodak, Rafał Gikiewicz. Bramkarz nie zamierzał podarować napastnikowi Bayernu rekordu, za co… wylało się na niego mnóstwo niemiłych słów. O tym, jak się z tym czuł i co właściwie o tym sądzi opowiedział na kanale „Prawda Futbolu”.

Bayern rozbił Augsburg na zakończenie sezonu (5-2). Ostatniego gola w meczu strzelił właśnie Robert Lewandowski, który tym samym ustanowił nowy rekord strzelecki w jednym sezonie Bundesligi. 32-latek dokonał tego w ostatniej akcji meczu.

Świetny mecz, fala krytyki

Problemem nie było to, że rozgrywał on słaby mecz. Wręcz przeciwnie, Lewandowski miał kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia gola jeszcze w pierwszej połowie. Świetnie dysponowany był jednak Rafał Gikiewicz, który bronił każdy strzał rodaka.

W trakcie spotkania na golkipera Augsburga wylało się bardzo wiele krytyki. Co gorsza, pochodziła ona przede wszystkim od polskich internautów. Nie szczędzili oni wyzwisk i wulgaryzmów pod adresem 33-latka. Niektóre ze wpisów Gikiewicz opublikował w mediach społecznościowych.

https://twitter.com/gikiewicz33/status/1396219989582045190

„Nie rozumiem tego polskiego szamba”

Bramkarz o całej sytuacji i odczuciach dotyczących zamieszania opowiedział w programie „Prawda Futbolu”. W rozmowie z Romanem Kołtoniem „Giki” nie gryzł się w język i ostro wypowiedział się na temat wyzywających go osób.

– Nie rozumiem tych negatywnych wiadomości, zawiści, nazwijmy to po imieniu, tego polskiego szamba. Bo to nie ma nic wspólnego z fair play, nie ma nic wspólnego ze sportem – stwierdził 33-latek.

– Jeśli ktoś uprawiał sport, to wychodzi na boisko i robi swoje. Ja już powiedziałem na początku tygodnia, że życzę Robertowi jak najlepiej, jest legendą, będzie nią i było mi bardzo miło grać przeciwko niemu – dodał.

– Co do tego szamba, to od tej chwili już mało mnie bawią te wszystkie komentarze i jechanie po mnie czy mojej rodzinie. Wyciągnę konsekwencje z każdej wiadomości, która obraża mnie i moich bliskich. Ja jestem otwartym gościem, można sobie pożartować, mam do siebie ogromny dystans, ale nie pozwolę, żeby ktoś, Janusz na kanapie, obrażał mnie i moją rodzinę. Nie jesteśmy anonimowi w Internecie i musimy sobie z tego zdawać sprawę. To jest lekkie przegięcie pały na Twitterze czy w innych mediach społecznościowych – podsumował bramkarz.

Polak królem strzelców ligi słowackiej! Kurminowski zapakował 4 gole w ostatnim meczu sezonu

Dawid Kurminowski w sobotę strzelił aż cztery gole w meczu MSK Żyliny ze Zlate Moravce (5-1). Tym samym wychowanek Lecha Poznań uzbierał w tym sezonie ligi słowackiej 19 bramek, dzięki czemu został królem strzelców rozgrywek. 

Żylina zakończyła zmagania w słowackiej ekstraklasie na 4. miejscu grupy mistrzowskiej. Drużyna dwójki Polaków, a więc Jakuba Kiwiora oraz Dawida Kurminowskiego zapewniła sobie grę w play-offach o Ligę Konferencji.

Polski król

Sobota w głównej mierze minęła nam pod znakiem Roberta Lewandowskiego i jego pościgu za rekordem Gerda Mullera. 32-latek zdobył upragnionego 41. gola w Bundeslidze i został królem strzelców sezonu 2020/21. Jednak nie tylko on był najskuteczniejszy w swojej lidze.

Na Słowacji podobne osiągnięcie zdobył Dawid Kurminowski, który w sumie uzbierał 19 bramek. Co ciekawe, aż cztery ustrzelił w ostatnim meczu sezonu rozgrywanym przeciwko Zlate Moravce. 22-latek po skompletowaniu czteropaku awansował na 1. miejsce klasyfikacji strzelców, wyprzedzając drugiego Erica Ramireza o trzy trafienia.

Licząc wszystkie rozgrywki wychowanek Lecha Poznań strzelił w tym sezonie łącznie 25 bramek. Do swojego dorobku strzeleckiego dołożył także pięć asyst. Biorąc pod uwagę, że rozegrał w sumie 39 meczów to wynik może sugerować, że latem zainteresują się nim mocniejsze kluby i odejdzie z Żyliny.

Świetny gest w pożegnalnym meczu braci Bender. Roman Burki nie bronił rzutu karnego [WIDEO]

Sobota w Bundeslidze okazała się dniem pożegnań. Zarówno w meczu Bayernu, jak i Borussii z Bayerem swoje ostatnie kroki w klubach stawiało wielu piłkarzy. W drużynie „Aptekarzy” byli to bracia Bender, a więc Lars i Sven. Z ich udziałem miała także miejsce świetna sytuacja. 

Borussia Dortmund z Łukaszem Piszczkiem w roli kapitana pokonała Bayer Leverkusen (3-1) na zakończenie sezonu 2020/21. Polak tym spotkaniem pożegnał się z Signal Iduna Park, jednak nie tylko dla niego był to pożegnalny mecz.

Ostatni strzał

W drużynie Bayeru występują bracia Lars i Sven Bender. Ten drugi wyszedł na spotkanie z BVB w pierwszym składzie, zaś drugi usiadł na ławce rezerwowych. Kiedy jednak w 89. minucie podyktowano rzut karny dla „Aptekarzy” zarządzono o zmianie.

W ten sposób na murawie w miejsce Svena pojawił się… Lars, którego wyznaczono do wykonania „jedenastki”. 32-latek podszedł do piłki i oddał strzał, zaś Roman Burki, bramkarz Borussii nawet się nie poruszył. W ten sposób chciał on uhonorować ostatni występ pomocnika i pozwolić mu na stuprocentową pewność co do zdobycia gola.

 

https://twitter.com/FPL_Swe/status/1396181730529267713

Wyjątkowy gest Roberta Lewandowskiego. Polak wręczył prezent żonie Gerda Mullera

Robert Lewandowski w sobotę oficjalnie przebił Gerda Mullera pod względem ilości goli strzelonych w jednym sezonie Bundesligi. Polak w meczu z Augsburgiem strzelił swoją 41 bramkę i pobił osiągnięcie legendarnego napastnika.

Bayern wygrał ostatni mecz w sezonie 2020/21 (5-2). Na trafienie Lewandowskiego musieliśmy czekać jednak do samego końca, bo do 90. minuty. Wcześniej obronną ręką z polskiego pojedynku wychodził Rafał Gikiewicz. Golkiper skutecznie powstrzymywał snajpera od ustanowienia nowego rekordu.

Ostatecznie jednak nie dał rady. Lewandowski w ostatniej akcji meczu wykorzystał mocny strzał Leroya Sane, którego nie był w stanie złapać Gikiewicz. Ten jedynie odbił futbolówkę, do której dopadł właśnie „Lewy”. Wtedy było już jasne, że pisze się nam historia.

Piękny gest

Niestety, o niebywałych wyczynach Lewandowskiego nie wie sam Gerd Muller. Ikona niemieckiej piłki jest poważnie chora, o czym kilkukrotnie informowały media, jak i jego żona – Uschi. Kobieta jakiś czas temu zapewniała jednak, że jej mąż z pewnością pogratulowałby swojemu następcy i byłby z niego dumny.

Polak ma ogromny szacunek do jednej z największych legend swojego klubu. Po spotkaniu z Augsburgiem zdobył się na cudowny gest udał się do muzeum Bayernu w towarzystwie Karla-Heinza Rummenigge. Tam spotkał się ze wspomnianą Uschi Muller, której wręczył koszulkę z podobizną jej męża i napisem „4ever Gerd”. Dodatkowo umieścił na niej osobistą dedykację.

https://twitter.com/GabrielStachPL/status/1396186812570292226

O czym myślał Lewandowski, kiedy nie mógł pokonać Gikiewicza? „Nie byłem zły”

Kosztowało nas to wiele nerwów, ale się doczekaliśmy. Robert Lewandowski strzelił 41. gola w tym sezonie Bundesligi i pobił rekord Gerda Mullera sprzed prawie 50 lat. Polak zdradził, o czym myślał w trakcie meczu, kiedy jego strzały co i rusz nie wpadały do siatki Augsburga.

Na swojego gola 32-latek czekał aż do samego końca. Bramka Lewandowskiego padła dopiero w 90. minucie, po czym on sam eksplodował z ulgi i radości. Nic dziwnego, gdyż walczył o przejście do historii Bundesligi i zostania legendą Bayernu Monachium już na zawsze.

Horror w Monachium! Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Mullera w 90. minucie [WIDEO]

„Nie zły, ale rozczarowany”

Lewandowski po końcowym gwizdku i odebraniu statuetki dla najlepszego strzelca sezonu porozmawiał chwilę z mediami. Napastnik zdradził, o czym myślał, kiedy nie mógł pokonać Rafała Gikiewicza niemal przez cały mecz.

– Podczas meczu nie byłem zły, ale rozczarowany. Zadawałem sobie pytanie, dlaczego nie mogę strzelić gola – przyznał „Lewy”.

– Brak mi słów. Próbowałem strzelić przez 90 minut, próbowałem wszystkiego i zrobiłem to w 90 minucie. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy – dodał.

– Widziałem, że Leroy będzie strzelał, więc po prostu spodziewałem się dobitki. Oczywiście chciałem strzelić wcześniej, ale wiedziałem, że w pewnym momencie nadejdzie ta szansa. Dziękuję również kolegom z drużyny, że próbowali wszystkiego – podsumował Polak.

Hansi Flick nie wierzył w pobicie rekordu Mullera. „Powiedziałem: to się dzisiaj nie wydarzy”

Hansi Flick zaskoczył na konferencji po meczu z Augsburgiem. Trener Bayernu nie wierzył, że Lewandowski pobije rekord Gerda Mullera, mimo że brakowało mu tylko jednego trafienia. Jego przewidywania, bądź co bądź prawie się potwierdziły, gdyż Polak bramkę zdobył dopiero w 90. minucie. 

Kiedy już wydawało się, że rekord Gerda Mullera nie zostanie przebity Lewandowski wziął sprawy w swoje ręce. Nie było to jednak łatwe zadanie. Rafał Gikiewicz bronił każde uderzenie swojego rodaka. Nieco gorzej szło mu ze strzałami kolegów 32-latka.

Augsburgowi jeszcze w pierwszej połowie bramki strzelali Coman, Gnabry czy Kimmich. Do tego doszło jeszcze samobójcze trafienie, które notabene otworzyło wynik ostatniego meczu w tym sezonie na Allianz Arenie.

Finalnie jednak także i Lewandowski zdołał odnaleźć drogę do siatki Gikiewicza. Snajper fenomenalnie zareagował po strzale Leroya Sane i dobił piłkę wygarniając ją spod ręki golkipera.

„Nie pobije rekordu”

Po trafieniu widać było, że z 32-latka zeszły wielkie emocje. To, jaką radością emanował można było nawet odczuć oglądając mecz w telewizji. Nie powinno to oczywiście dziwić. W końcu presja narastała z każdą kolejną minutą, a na poczynania Lewandowskiego patrzyła nie tylko cała Polska czy Niemcy, ale cały świat.

W to, że kapitan „Biało-Czerwonych” jest w stanie przebić rekord Gerda Mullera nie wątpił nikt. Nie każdy jednak wierzył, że faktycznie mu się to uda. W tym gronie był co ciekawe Hansi Flick.

– W pierwszej połowie graliśmy doskonale. Powiedziałem do Toniego Tapalovicia [trenera bramkarzy –przyp. red.] „to się dzisiaj nie wydarzy, nie pobije rekordu” – wyjawił na konferencji pomeczowej.

– Ale to jest właśnie klasa napastnika. I Lewy pobił rekord. Bardzo się z tego powodu cieszę – dodał.

– Wygrywamy razem, dlatego zawsze jesteśmy skupieni. Mamy dużo jakości i „Lewy” naturalnie na tym korzystał – podsumował.

„Jesteś legendą”, „Jesteś największy”, czyli reakcje na 41 goli Roberta Lewandowskiego

Robert Lewandowski w ostatnim meczu Bayernu w tym sezonie zapewnił nam prawdziwy thriller. Polak długo kazał nam czekać na swojego 41 gola w Bundeslidze, bo aż do 90. minuty. Po jego trafieniu na Twitterze wybuchła prawdziwa emocjonalna bomba. 

Choć Bawarczycy łatwo radzili sobie a Augsburgiem, to bramki strzelał każdy poza Lewandowskim. Do siatki trafili choćby Gnabry, Kimmich czy Coman, zaś wynik otworzyło samobójcze trafienie Gouweleeuwa.

Polak cały mecz próbował, jednak skutecznie drogę do bramki zagradzał mu Rafał Gikiewicz. Kiedy wydawało się, że kapitan „Biało-Czerwonych” musi się pogodzić z „jedynie” wyrównaniem rekordu Gerda Mullera nadeszła 90. minuta. Wówczas 32-latek dopadł do odbitej piłki i rzutem na taśmę przebił osiągnięcie legendy Bayernu z sezonu 71/72. Wtedy też eksplodował Twitter.

Postaraliśmy się zebrać najciekawsze reakcje dziennikarzy czy kibiców na 41. trafienie Lewandowskiego. Umieściliśmy je poniżej. Sami zobaczcie, co do powiedzenia w trakcie i po meczu mieli internauci.

Największy!

Świetne ustawienie

I co teraz, panie Hamann?

https://twitter.com/mszkolnikowski/status/1396133624156725250

Walczył!

Historia jak z filmu

Czapki z głów

Przede wszystkim szacunek i sportowa postawa!

Gratulacje także od pana trenera

I na koniec…

 

Horror w Monachium! Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Mullera w 90. minucie [WIDEO]

Udało mu się! Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Mullera i strzelił 41. gola w tym sezonie Bundesligi. Ale ileż kosztowało nas to nerwów! 32-latek piłkę w siatce Gikiewicza umieścił dopiero w 90. minucie.

Lech szuka szczęście na (piłkarskim) Tinderze. Z kim będą mieli matcha?

Piotr Rutkowski, prezes Lecha Poznań na łamach „WP Sportowe Fakty” zdradził, że latem zamierza wydać na transfery wielkie pieniądze. W tym celu „Kolejorz” korzysta z usług… piłkarskiego Tindera.

O co chodzi? TransferRoom jest czymś w rodzaju popularnej aplikacji randkowej. Kluby mogą tam wystawiać ogłoszenia z oczekiwaniami odnośnie potencjalnych przyszłych zawodników. Piłkarze z kolei odpowiadają na nie, zawierając także swoje CV.

W przypadku obopólnego zainteresowania platforma łączy ze sobą strony. Takie rozwiązanie mocno przyspiesza sam proces kupowania zawodników przez kluby, zaś graczom ułatwia znalezienie pracodawcy. Taką właśnie drogą poszedł również Lech Poznań.

Cztery pozycje i trzy miliony do wydania

Damian Smyk na łamach „Weszło!” podał, że „Kolejorz” poszukuje lewego i prawego obrońcy oraz skrzydłowego i ofensywnego pomocnika. Łącznie na te transfery Piotr Rutkowski chce przeznaczyć trzy miliony euro, z czego po około 500 tysięcy może zapłacić za defensorów. Na graczy stricte ofensywnych przewidziano kwotę w wysokości miliona euro.

W budżecie zawarto także pensję dla nowych piłkarzy. Co ciekawe, wynieść ma ona około 250 tysięcy euro, a więc na podobnym poziomie, jak aktualnie posiadają najlepiej zarabiający zawodnicy Lecha.

Robert Lewandowski o 9 sekundach ciszy: „Próbowałem się skupić”

Na kilka miesięcy przed zwolnieniem Jerzego Brzęczka Polacy przegrali w Lidze Narodów z Włochami (0-2). Po spotkaniu Robert Lewandowski stanął przed dziennikarzami, gdzie otrzymał pytanie o taktykę i wytyczne na ten pojedynek. Kapitan „Biało-Czerwonych” wywołał wówczas burzę w mediach, gdyż zamiast odpowiedzi jedynie milczał. I to aż przez dziewięć sekund. Temat wrócił do 32-latka w jego ostatniej rozmowie z Michałem Kołodziejczykiem z „Canal+”.

„Słynne 9 sekund”, „wymowna odpowiedź” i tak dalej, tego typu nagłówki pojawiały się w mediach w listopadzie. Lewandowski swoim milczeniem wywołał gigantyczną burzę, jednak po tej sytuacji właściwie nigdy do niej nie wrócił.

„Miałem pustkę w głowie”

W rozmowie z Michałem Kołodziejczykiem z „Canal+” Lewandowski wrócił do wspomnianej sytuacji. Dziennikarz poprosił kapitana „Biało-Czerwonych” o wyjaśnienie tego milczenia.

– Tak naprawdę miałem pustkę w głowie, ciężko było mi się skoncentrować. Dałbym sobie tak ze 3 sekundy przerwy, żeby się zastanowić. Jest czasem taka czarna dziura w głowie i ja ją miałem w tym momencie. Próbowałem się skupić, żeby odpowiedzieć na to pytanie – stwierdził piłkarz.

32-latek skomentował także zmianę na stanowisku selekcjonera. Napastnik Bayernu wprost uznał, że nie on powinien oceniać decyzje prezesa Bońka, aczkolwiek wierzył, że z Brzęczkiem na Euro moglibyśmy coś ugrać.

– Nigdy jakoś nie uważałem, że z trenerem Brzęczkiem coś może pójść nie tak. Wierzyłem w to, że przez czas do EURO można wiele rzeczy naprawić i pójść do przodu. Prezes Zbigniew Boniek podjął taką, a nie inną decyzję i nic mi do tego. Musiałem to zaakceptować – ocenił.

„Ja jestem team Lewandowski”. Snajper Bayernu zapytany o rywalizację Haalanda i Mbappe

Michał Kołodziejczyk na antenie „Canal+” przeprowadził wywiad z Robertem Lewandowskim. Polski napastnik został między innymi zapytany o to, kogo z dwójki Mbappe-Haaland ceni sobie wyżej. 32-latek odpowiedział w kapitalny sposób.

Od kiedy na szerokie wody wypłynął zarówno Francuz, jak i Norweg w mediach nakręcano ich rywalizację. W obydwojgu upatruje się nowych generacji Leo Messiego i Cristiano Ronaldo.

Nic więc dziwnego, że oboje są gorącymi tematami na rynku transferowym. Swojego czasu o ich sprowadzenie mocno zabiegał Real Madryt. W kontekście piłkarza Borussii Dortmund najwięcej mówi się jednak o Bayernie Monachium, gdzie miałby zastąpić Roberta Lewandowskiego.

„Znam swoją wartość”

Michał Kołodziejczyk zapytał o tę kwestię snajpera mistrzów Niemiec. 32-latek zdradził, czy czuje się zagrożony słysząc plotki o zainteresowaniu jego klubu Norwegiem oraz, czy w ogóle chciałby, aby trafił on do Bayernu.

– Czy to prawda co pisze niemiecka prasa o zainteresowaniu Bayernu Haalandem i twoich rzekomych żądaniach wyjaśnień od kierownictwa klubu, że jak to, przecież ja jestem w klubie i po co nam Haaland, czy się boisz konkurencji? – zapytał Kołodziejczyk.

– Nie, nie oczekuję żadnych wyjaśnień i nie potrzebuję. Znam swoją wartość i znam też to, co się dzieje na rynku, więc pod tym względem mogę spokojnie cały czas funkcjonować – odparł „Lewy”. 

– To chciałbyś, żeby Haaland dołączył do Bayernu? – dociekał dziennikarz.

– Pytanie, czy on by chciał – stwierdził napastnik.

Rekord i rywalizacja

Kołodziejczyk poruszył także temat rekordu Gerda Mullera. Obecnie Robert Lewandowski dzierży go wraz z legendarnym „Bomberem”. Niewykluczone jednak, że w najbliższej przyszłości o jego przebicie/wyrównanie pokusi się właśnie Erling Haaland.

– Sam nigdy nie myślałem o tym, że mogę być tak blisko tego rekordu, więc ciężko mi powiedzieć. Wpływa na to bardzo wiele czynników. Jak pobije, to może wtedy będę mógł powiedzieć z roli tego, który ten rekord ustanowił. Na razie nie mam żadnego rekordu, więc nie mam co mówić na ten temat – ocenił na chłodno 32-latek.

W mediach od dawna huczy na temat rywalizacji Haalanda z Kylianem Mbappe. Powoli kończy się era Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, zaś do głosu dochodzą młode, wygłodniałe wilki. Póki co to właśnie wspomniana dwójka wydaje się naturalnymi kandydatami do przejęcia schedy po ikonicznym duecie.

O to właśnie zapytano także Lewandowskiego. „Team Mbappe” czy „team Haaland”? Polak ma jednak inne zdanie na ten temat.

– Ja jestem team Lewandowski – powiedział „Lewy”, po czym dodał – Na pewno są to zawodnicy, którzy mają wielki potencjał. Pokazują, z jaką łatwością strzelają bramki. Przede wszystkim ich dynamika jest na super poziomie. Pytanie, czy za 10-12 lat będą na tym poziomie, nikt tego nie wie. Czasem łatwiej zacząć niż zostać na tym poziomie albo jeszcze pójść w górę. Na pewno mają wielki potencjał i są już na najwyższym poziomie. Piłka nożna potrzebuje kolejnych nazwisk, które przyciągną kibiców przed telewizory lub na stadiony. Wielkie słowa uznania dla nich, bo widać, że mają wielki talent i wielkie możliwości.

Co za słowa Bruno Fernandes o Zielińskim! „Jest lepiej wyszkolony ode mnie”

Piotr Zieliński imponuje w tym sezonie formą. Polak, który notabene świętuje dzisiaj urodziny, pierwszy raz w karierze zanotował double-double. Zachwytów nad pomocnikiem nie kryją włoskie media, zaś swoje trzy grosze dorzucił także Bruno Fernandes. 

W ostatnim czasie Napoli wskoczyło na bardzo wysokie obroty. Podopieczni Gennaro Gattuso nie przegrali meczu od kwietnia i są na bardzo dobrej drodze do zapewnienia sobie miejsca w następnej edycji Ligi Mistrzów.

Duża w tym zasługa Piotra Zielińskiego, który w ostatnich pięciu meczach strzelił dwa gole oraz zanotował tyle samo asyst. Dorobek Polaka w tym sezonie w ogóle prezentuje się nieźle. Na koncie ma pierwsze double-double w karierze.

„Topowy piłkarz”

Świetna forma 27-latka nie uszła uwadze włoskich i światowych mediów. Nad pomocnikiem zachwycano się z każdej strony, komplementując jego wybory i łatwość w mijaniu rywali na boisku.

Zielińskiego często, szczególnie w Polsce, porównywano, chociażby z Kevinem De Bruyne. Teraz posunięto się jednak o krok dalej. O pomocniku Napoli wypowiedział się bowiem Bruno Fernandes, który w rozmowie z Adamem Zakrzewskim rozpływał się nad jego umiejętnościami.

– Piotr Zieliński jest lepiej wyszkolony technicznie ode mnie. Chciałbym z nim jeszcze kiedyś zagrać. To naprawdę topowy piłkarz! – stwierdził Portugalczyk na antenie „Canal+ Sport”.

Zieliński w tym sezonie zaliczył 46 występów, w których strzelił dziesięć goli i zanotował 13 asyst. 23 maja jego Napoli rozegra ostatni mecz w tym sezonie przeciwko Veronie.

Hitowy transfer Griezmanna? Atletico Madryt chętne na wykupienie go z Barcelony

Antoine Griezmann początkowo nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań w Barcelonie. W ostatnim czasie zaczął jednak coraz częściej brać na siebie ciężary gry. Nie milkną natomiast głosy o możliwym odejściu Francuza z Camp Nou. Chętnych na sprowadzenie piłkarza nie brakuje, a jednym z klubów chcących takiego transferu jest Atletico Madryt!

Od dłuższego czasu spekulowano na temat przyszłości Griezmanna. Biorąc pod uwagę problemy finansowe Barcelony większość dziennikarzy podawała, że Francuz najprędzej odejdzie latem. Blaugrana jest gotowa sprzedać 30-latka, jeśli oferta będzie satysfakcjonująca.

Zaskakujący powrót?

Hiszpańskie media w środę podały, że sytuacja Francuza jest napięta. Do rozmów z Joanem Laportą przystąpić mieli przedstawiciele Atletico Madryt, a więc byłego klubu 30-latka. Dwa lata temu to ze stolicy Hiszpanii piłkarz trafił na Camp Nou za 120 mln euro.

Fabrizio Romano, renomowany dziennikarz dodaje na Twitterze, że sytuacja jest poważna. Przytoczył także wypowiedź prezesa Atletico, który w rozmowie z „El Larguero” stwierdził, że chciałby powrotu Griezmanna.

– Chciałbym podpisać kontrakt z Antoine’em, ale myślę, że Barca nie planuje go sprzedać – stwierdził Miguel Angel Gil Marin.

W tym sezonie 30-latek rozegrał 50 meczów w barwach Blaugrany, w których zanotował 19 goli i 12 asyst. W Atletico przebywał przez pięć lat, od 2014 roku. To tam przeżywał najlepszy okres swojej kariery.

Łącznie dla „Rojiblancos” strzelił 133 bramki w 257 występach. Do swojego dorobku dołożył także 50 asyst.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.