Kibice Holandii wynajęli samolot, aby de Boer zmienił decyzję. Kuriozum w kadrze „Oranje”

Holandia obecnie podzielona jest na dwa piłkarskie obozy. Frank de Boer podjął decyzje, które nie spodobały się tamtejszym kibicom. Ci natomiast próbują wszystkich sposobów, aby przekonać go do ich zmiany.

Choć bilans de Boera za sterami Holandii jest niezły (pięć wygranych, cztery remisy i dwie porażki), to styl gry nie przekonuje kibiców. Od kiedy 51-latek przejął drużynę po Ronaldzie Koemanie – nie zdołał zjednać sobie fanów.

Główną winę ponosi za to fakt, że szkoleniowiec preferuję grę w ustawieniu 5-3-2. Tym samym ogranicza potencjał ofensywny Holendrów, co nie podoba się tak kibicom, jak i ekspertom.

„Po prostu 4-3-3”

Wyraz niezadowolenia znowu dali sympatycy „Oranje”. Specjalnie wynajęli oni samolot z napisem „Frank, po prostu 4-3-3”. Sam de Boer zdążył się już odwołać do całego zajścia. Szkoleniowiec jasno zaznaczył, że nie zamierza zmieniać swojego stylu gry.

Holendrzy zmagania na Euro 2020 rozpoczną od meczu z Ukrainą 13 czerwca. W grupie czekać ich będą jeszcze pojedynki z Austrią oraz Macedonią.

 

Kacper Kozłowski wskoczy do składu kadry na Słowację?! „Na dziś jest w pierwszym składzie”

Kacper Kozłowski w ostatnim czasie znacząco zyskał w oczach Paulo Sousy oraz kibiców reprezentacji Polski. W ostatnim sparingu Polaków wykazał się dojrzałością i odwagą w grze, co przyczyniło się do bramki, dającej „Biało-Czerwonym” remis przeciwko Islandii. Zdaje się, że niebawem 17-latek może odgrywać jeszcze bardziej znaczącą rolę w kadrze Portugalczyka. 

Tylko dwa dni dzielą nas od pierwszego meczu reprezentacji Polski na Euro 2020. Na inaugurację naszej grupy w Petersburgu podejmiemy Słowację. Co ciekawe, w pierwszym składzie na to spotkanie wybiec może… Kacper Kozłowski.

Krok milowy?

Według Tomasza Smokowskiego oraz Adama Słowińskiego z „Kanału Sportowego” na ten moment 17-latek znajduje się bardzo wysoko w hierarchii Paulo Sousy. Ponadto wydaje się, że przełoży się to na realne decyzje selekcjonera. Portugalczyk rozważa bowiem umieszczenie pomocnika Pogoni w podstawowej „jedenastce” na starcie ze Słowacją.

– Z gierek treningowych wychodzi, że na dziś, Kacper Kozłowski jest w pierwszym składzie – stwierdził Słowiński na antenie „Kanału Sportowego”.

Kacper Kozłowski rozchwytywany! Cztery kluby zainteresowane 17-latkiem. Wśród nich giganci

Trzeba przyznać, że taka decyzja trenera będzie dosyć szokująca, jak i jednocześnie odważna. Widać jednak, że wierzy w Kozłowskiego, zaś on sam daje powody, aby otrzymywał kolejne szanse na występy.

Dejan Kulusevski zalany hejtem. Wyciekł film z imprezy, gdzie zaraził się COVID-em [WIDEO]

Dejan Kulusevski otrzymał niedawno pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Z tego powodu gwiazda grupowych rywali Polaków na pewno nie wystąpi w pierwszym meczu swojej drużyny na Euro przeciwko Hiszpanii. Piłkarz zdaje sobie jednak nic z tego nie robić, o czym świadczy filmik opublikowany w sieci.

21-latek jest bezsprzecznie największą gwiazdą reprezentacji Szwecji, pod nieobecność Zlatana Ibrahimovicia. Młody piłkarz miał poprowadzić swoją drużynę podczas Euro 2020, jednak z powodu koronawirusa opuści pierwsze spotkanie turnieju. To spory problem selekcjonera naszych rywali, Janne Anderssona, gdyż ich przeciwnikiem na start imprezy będzie kadra Hiszpanii, a więc faworyci do ostatecznego triumfu.

Przypał

Teraz Kusulevski ma jednak większe kłopoty. Do internetu kilkukrotnie trafiało nagranie z 21-latkiem w roli głównej. Okazało się, że piłkarz wybrał się na imprezę przed meczem z Armenią. W sieci niemal od razu wylała się na niego ogromna fala hejtu. Piłkarz otrzymywał także wyzwiska, a nawet groźby.

Obecnie nagranie jest usuwane z wszelkich źródeł. Materiał zachował się na razie w serwisie „YouTube”. Filmik możecie zobaczyć poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=0b8s43xSiuY

Do sytuacji ustosunkował się także sam Andersson. Selekcjoner Szwedów wspiera swojego podopiecznego i broni go przed atakami ze strony mediów oraz kibiców.

– Dejan został zaproszony przez swoją siostrę, jej chłopaka i dziewczynę na kolację. Gdy już tam dotarł, byli również inni jego znajomi. On już chorował na Covid-19 wcześniej, więc nie martwił się zbytnio. Wcześniej nie myślałem o tym, że można znowu się zakazić, a on czuł się odporny. Dejan zdaje sobie sprawę, że to wcale nie było dobre. Naprawdę żałuje, że był na tym obiedzie – wyjaśnił Andersson.

[totalpoll id=”23031″]

 

Szwecja pewna złotego medalu na Euro 2020. „Zniszczymy ich! Zamordujemy ich!”

Mimo wielu problemów reprezentacja Szwecji jest bojowa nastawiona przed startem Euro 2020. Grupowi rywale Polaków zapowiadają, że jadą po złoto i zamierzają „zniszczyć” przeciwników. 

Pierwszym poważnym osłabieniem Szwedów okazała się kontuzja Zlatana Ibrahimovicia. Napastnik Milanu niedawno wrócił do reprezentacji, jednak na Euro nie pojedzie. To było natomiast wyłącznie preludium.

W ostatnich dniach pozytywne testy na obecność koronawirusa otrzymali Dejan Kulusevski oraz Mattias Svanberg. Z tego powodu selekcjoner naszych rywali powołał nawet rezerwową grupę piłkarzy. Ich zadaniem jest równoległe trenowanie względem pierwszej drużyny, na wypadek kolejnych urazów lub innych problemów.

Dejan Kulusevski zalany hejtem. Wyciekł film z imprezy, gdzie zaraził się COVID-em [WIDEO]

Pewność siebie

Czy jednak Szwedzi robią sobie cokolwiek z tych wydarzeń? Absolutnie nie. Okładka „Sportbladet” odważnie sugeruje, że grupowi rywale Polaków mierzą znacznie wyżej, niż tylko wyjście z grupy. Ich cel jest jasny – jadą po złoto.

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1403238250744107008

Deklaracje nie kończą się tylko na medialnej propagandzie. Ogromne zaangażowanie widać także na treningach Skandynawów. Pierwszy mecz Szwedzi zagrają z Hiszpanią, gdzie zdecydowanie nie odegrają roli faworyta. Mimo tego selekcjoner Jann Andersson ostro motywuje swoich podopiecznych.

– Zniszczymy ich! Zamordujemy ich!krzyczał do piłkarzy na ostatnim treningu, według relacji szweckiej prasy.

Sousa wśród najlepiej zarabiających selekcjonerów na Euro 2020! Ranking TOP10

Jak dużo zarabiają selekcjonerzy reprezentacji, które zobaczymy na Euro 2020? Jak na ich tle wypada Paulo Sousa? Portugalczyk znalazł się w TOP10 rankingu, a niewielu szkoleniowców zarabia więcej, niż nasz trener.

Mecz Włochy – Turcja rozpocznie tegoroczne mistrzostwa Europy. Po raz drugi w historii zobaczymy na turnieju 24 drużyny, zaś po raz pierwszy impreza odbędzie się w kilku krajach.

Wysokie zarobki

Jak zwykle w związku z wielkimi piłkarskimi wydarzeniami do sieci trafiają ciekawe informacje czy rankingi. Niedawno opublikowano zestawienie najlepiej zarabiających selekcjonerów, którzy poprowadzą reprezentacje na Euro.

W rankingu uwzględniono Paulo Sousę, który zarabia znacznie więcej od Jerzego Brzęczka czy Adama Nawałki. Aby ściągnąć Portugalczyka do naszej kadry, Zbigniew Boniek musiał sowicie go opłacić. Ustalenia w sprawie pensji stanęły więc na 840 tys. euro rocznie, co daje prawie 4 miliony złotych.

W naszej historii jedynie Leo Beenhakker może pochwalić się wyższymi zarobkami. Holender po awansie na Euro 2008 otrzymał podwyżkę, dzięki której inkasował 900 tysięcy euro rocznie.

Nisko w rankingu, ale w TOP10!

Paulo Sousa znalazł się na 8. miejscu jeśli chodzi o zarobki wśród selekcjonerów, którzy awansowali na Euro 2020. Bezapelacyjnym liderem zestawienia jest Joachim Loew, który otrzymuje 3,8 mln euro za rok pracy z niemiecką kadrą. Z kolei selekcjoner „Trójkolorowych”, a więc Didier Deschamps inkasuje 3,5 mln euro. Podium zamyka Frank de Boer. W reprezentacji Holandii dostaje 3 mln euro.

TOP10 najlepiej zarabiających selekcjonerów na Euro 2020:

  1. Joachim Loew (Niemcy) – 3,8 mln euro
  2. Didier Deschamps (Francja) – 3,5 mln euro
  3. Frank de Boer (Holandia) – 3 mln euro
  4. Stanisław Czerczesow (Rosja) – 2,6 mln euro
  5. Fernando Santos (Portugalia) – 2,5 mln euro
  6. Gareth Southgate (Anglia) – 2 mln euro
    Robert Mancini (Włochy) – 2 mln euro
  7. Luis Enrique (Hiszpania) – 1,125 mln euro
  8. Paulo Sousa (Polska) – 0,84 mln euro
  9. Zlatko Dalić (Chorwacja) – 0,7 mln euro

 

Źródło: Sport.pl

Nie mogło być inaczej! Piast Gliwice wykupi Świerczoka. Rekord transferowy klubu

Jakub Świerczok był cennym wzmocnieniem Piasta Gliwice w minionym sezonie Ekstraklasy. Dobre występy napastnika zaowocowały decyzją o wykupieniu piłkarza z jego dotychczasowego klubu, a więc Łudogorca Razgrad. Gliwiczanie pobiją tym samym swój rekord transferowy.

Piast wypożyczył Świerczoka z opcją wykupu w sierpniu 2020 roku. Do 15 czerwca bieżącego roku natomiast musi dać odpowiedź odnośnie decyzji w jego sprawie – odkupienie go od Łudogorca czy odesłanie do Razgradu.

Klarowna przyszłość

Wydaje się, że postanowienie Gliwiczan nie mogło być inne. Świerczok w barwach Piasta spisywał się świetnie i wyróżniał się na tle całej ligi. Biorąc to pod uwagę zarząd szóstej drużyny Ekstraklasy zdecydował się wykupić 28-latka za milion euro, co stanowi rekordową sumę w historii klubu.

Kwota jednak z pewnością szybko się zwróci. Dość powiedzieć o golach, które Świerczok zapewnił zespołowi, to jeszcze powołano go na Euro. Występ na arenie międzynarodowej z pewnością podbije jego cenę rynkową, na czym skrzętnie skorzysta w przyszłości Piast.

W sumie snajper strzelił dla „Piastunek” 17 goli oraz zanotował trzy asysty. A to tylko w 28 meczach, więc nic dziwnego, że nie chciano się go pozbywać z Gliwic.

Wielki hit transferowy? Jadon Sancho dogadany z Manchesterem United

Jadon Sancho jednak trafi do Manchesteru United? W ostatnim czasie plotki dotyczące transferu Anglika nieco ucichły, lecz w czwartek ponownie rozpalił je Fabrizio Romano. Według uznanego dziennikarza piłkarz Borussii dogadał się z „Czerwonymi Diabłami”, a do uzgodnienia zostały formalności między klubami.

Wydawało się, że Sancho zostanie na Signal Iduna Park przynajmniej na kolejny sezon. Wszystko może się jednak niebawem zmienić. Manchester United dogadał się już z przedstawicielami zawodnika i rozpoczął ostateczne negocjacje z Borussią Dortmund.

Szczegóły

Według Fabrizio Romano Anglik zgodził się na podpisanie kontraktu do 2026 roku. Póki co BVB nie godzi się jeszcze na odejście Sancho i oczekuje za niego 95 mln euro. Manchester rozpoczął negocjacje, aby nieco zbić wymagania niemieckiego zespołu.

W tym sezonie Sancho rozegrał 38 meczów w barwach BVB. Strzelił w nich 16 goli oraz zanotował 20 asyst. Portal „Transfermarkt” wycenia 21-latka na 100 mln euro.

Jak daleko na Euro zajdą Polacy? Superkomputer typuje łatwe wyjście z grupy i…

Tylko jeden dzień dzieli nas od inauguracji mistrzostw Europy 2020. Przed startem turnieju pozostaje wiele niewiadomych – jak zaprezentują się Polacy, gdzie zajdą, kto zagra i wygra w finale? Na część z nich odpowiedział superkomputer, który przeanalizował wszystkich uczestników imprezy. 

11 czerwca o godzinie 21, w Rzymie rozegra się pierwsze starcie Euro 2020. Włosi podejmą w nim Turcję, więc już na sam start dostaniemy, miejmy nadzieję, świetne widowisko.

Polacy pierwszy mecz rozegrają 14 czerwca, w poniedziałek. Przeciwnikami „Biało-Czerwonych” będą natomiast Słowacy. Pięć dni później w Sewilli czeka nas mecz z Hiszpanią, a na zakończenie fazy grupowej – ze Szwecją.

Łatwa grupa?

Jak daleko zajdzie ekipa Paulo Sousy? Większość dziennikarzy i ekspertów za granicą traktuje Polskę jako sporą niewiadomą. Wydaje się niemożliwe, aby nasza reprezentacja nie wyszła z grupy, chociażby z trzeciego miejsca. Podobnego zresztą zdania jest „talkSPORT”, które przy użyciu superkomputera wytypował rozstrzygnięcia Euro.

Tak więc, według algorytmu Polacy bez problemu awansują z drugiego miejsca w swojej grupie. Pierwsi będą oczywiście Hiszpanie, którzy, choć mają swoje problemy, wciąż są „wystarczająco dobrzy”.

W stosunku do meczu ze Szwecją, według „talkSPORT” decydujący okaże się brak Zlatana Ibrahimovicia. Obecność po stronie polskiej Roberta Lewandowskiego może znacząco odbić swoje piętno na spotkaniu obu drużyn.

– Bez Zlatana Ibrahimovicia Szwecja nie sprosta Polsce, która może liczyć na moc Roberta Lewandowskiego – czytamy na „talkSPORT”.

Dogrywka w 1/8?

Polska po wyjściu z grupy trafić ma na Chorwację, z którą mecz okaże się wyjątkowo zacięty. Finalnie dojdzie do dogrywki, skąd zwycięsko wyjdą „Ogniści”. Wynik, jaki typuje superkomputer to 2-1.

Jeśli chodzi natomiast o zwycięzcę całego turnieju, to padło na Francję. W finale „Trójkolorowi”  mają pokonać Niemców (3-2), po drodze odprawiając, między innymi Belgów.

Analiza Superkomputera:

Grupa A
1. Włochy – awans
2. Turcja – awans
3. Szwajcaria – awans
4. Walia

Grupa B
1. Belgia – awans
2. Dania – awans
3. Rosja – awans
4. Finlandia

Grupa C
1. Holandia – awans
2. Ukraina – awans
3. Austria – awans
4. Macedonia Płn.

Grupa D
1. Anglia – awans
2. Chorwacja – awans
3. Czechy
4. Szkocja

Grupa E
1. Hiszpania – awans
2. Polska – awans
3. Szwecja
4. Słowacja

Grupa F
1. Francja – awans
2. Portugalia – awans
3. Niemcy – awans
4. Węgry

1/8 finału Euro 2020
Belgia – Szwajcaria 2:0
Włochy – Ukraina 2:1
Francja – Austria 3:0
Chorwacja – Polska 2:1 dogr.
Hiszpania – Rosja 3:1
Anglia – Portugalia 2:1 dogr.
Holandia – Niemcy 1:1 (awans Niemiec po karnych)
Turcja – Dania 2:1

1/4 finału Euro 2020
Belgia – Włochy 2:1 dogr.
Francja – Chorwacja 3:1
Hiszpania – Anglia 1:2
Niemcy – Turcja 3:1 dogr.

1/2 finału Euro 2020
Belgia – Francja 1:2
Niemcy – Anglia 2:2 (awans Niemiec po karnych)

Finał Euro 2020
Francja – Niemcy 3:2 dogr.

Tak wspierali się Milik i Grosicki! Piękna wymiana wiadomości między piłkarzami

Kamil Grosicki opublikował w mediach screen z rozmowy z Arkadiuszem Milikiem. Obaj panowie przeżywają trudny moment w reprezentacyjnej karierze. Wzajemnie się jednak wspierają, o czym przekonuje piękna wymiana wiadomości.

Choć Milik był przewidziany do gry na Euro 2020, to niestety kontuzja pokrzyżowała mu plany. Napastnik złapał dobry rytm w Marsylii, jednak na ostatniej prostej przygotowań do mistrzostw Europy musiał pożegnać się z reprezentacją.

Grosicki znalazł się w nieco innym położeniu. Skrzydłowy nie zmienił WBA na inny klub, przez co załapał się jedynie na rezerwową listę powołanych na turniej. Zapowiada się na to, że Paulo Sousa nie skorzysta z żadnego z zapisanych na niej zawodników, więc i on opuści nadchodzące Euro.

Wsparcie

W tej trudnej dla obu piłkarzy chwili bardzo ważne jest wzajemne wspieranie się. Milik i Grosicki od kilku lat pozostają w świetnych relacjach, czego dowód dał ten drugi, publikując w mediach społecznościowych screen z rozmowy z napastnikiem.

– Siemka Grosik jesteśmy już na zgrupowaniu. Mega cię brakuje brachu, wracaj szybko – napisał Milik do kolegi po dotarciu do Opalenicy.

– Dziękuję Aro za miłe słowo, doceniam – odpisał mu Grosicki.

Kiedy uraz łąkotki przesądził o wykluczeniu Milika z Euro odezwał się do niego zawodnik West Bromwich. 32-latek postanowił wesprzeć młodszego kolegę i dodać mu nieco otuchy.

– Smutno mi brachu, zdrówka – napisał do 27-latka.

– Dzięki wielkie – odparł Milik.

Piękną wymianę wiadomości Grosicki umieścił w mediach społecznościowych. Wpis skrzydłowego podbija internet, a kibice zachwycają się wsparciem, jakie dają sobie wzajemnie obaj panowie.

https://twitter.com/GrosickiKamil/status/1402397296856346624

Mateusz Borek wskazał dwóch wygranych meczu z Islandią. „To jest przyszłość”

Kacper Kozłowski wyjątkowo wyróżnił się w meczu z Islandią. 17-latek stwarzał spore zagrożenie pod bramką rywali i odważnie ciągnął grę do przodu. Mateusz Borek odnotował dobrą grę pomocnika. W programie „Hejt Park” postanowił docenić występ piłkarza Pogoni. Pochwały skierował także w stronę Karola Świderskiego.

Ostatni sparing przed Euro 2020 nie był najlepszą wizytówką reprezentacji Polski. „Biało-Czerwoni” zagrali znacznie poniżej oczekiwań i ostatecznie tylko zremisowali z Islandią (2-2). Tydzień wcześniej podobnie zakończył się mecz towarzyski z Rosją (1-1).

Dwa pozytywne elementy

Choć generalnie kadra zagrała gorszy mecz, nie oznacza to, że nikt się z tego trendu nie wyłamał. Spore pochwały zebrał po spotkaniu Kacper Kozłowski. 17-latek zaimponował swoją odwagą i przebojowością na boisku. Dobry występ pomocnika odnotował Mateusz Borek.

– Mam w głowie dwa pozytywy. Pierwszy nazywa się Kacper Kozłowski. Ten chłopak wszedł, dał impuls, zagrał fajną asystę. Ma 17 lat i to jest przyszłość polskiej piłki – ocenił dziennikarz w programie „Hejt Park”.

Według Borka na pochwały zasługuje także Karol Świderski. To on zastąpił w 81. minucie Roberta Lewandowskiego, a chwilę później wykorzystał podanie właśnie od Kozłowskiego, czym zapewnił remis reprezentacji.

– Drugi to Karol Świderski. Potwierdził, że czasami wystarczy mu 10 minut, by znaleźć się w polu karnym. To jego czwarty mecz w kadrze i druga bramka. Pokazał, że ma potencjał. Fajnie, że Paulo Sousa dał takiemu zawodnikowi szansę – stwierdził.

Nowe informacje ws. zdrowia Roberta Lewandowskiego. Co z kapitanem kadry?

Karol Świderski pod koniec meczu z Islandią (2-2) zmienił Roberta Lewandowskiego. Po spotkaniu okazało się, że kapitan kadry sam poprosił o zejście z murawy, co wzbudziło niepokój wśród kibiców. Na szczęście wszystko okazuje się być w porządku.

Ostatni sparing Polaków przed Euro nie potoczył się najlepiej. Podopieczni Paulo Sousy wyciągnęli jedynie remis, jednak mogło być jeszcze gorzej. Karol Świderski w rozmowie z „TVP Sport” tuż po ostatnim gwizdku przyznał, że jego zmiana nie była planowana akurat za Lewandowskiego. 32-latek sam poprosił o zmianę.

Po strachu

Słowa napastnika PAOK-u wprowadziły wszystkich kibiców w niepokój. Kontuzja kapitana reprezentacji oraz jej najlepszego piłkarza tuż przed turniejem byłaby istną katastrofą. Tym bardziej że kilka tygodni temu uraz wykluczył z gry Krzysztofa Piątką, a niedawno zgrupowanie musiał opuścić Arkadiusz Milik.

Na szczęście okazało się, że Lewandowski ma się dobrze. Według „WP Sportowe Fakty” 32-latek nie zmaga się z żadną kontuzją i wraz z drużyną rozpocznie ostatnie przygotowania do rozpoczęcia mistrzostw Europy.

Kadra w środę przeniesie się do Trójmiasta, gdzie doszlifuje warianty przed Euro. 14 czerwca w Petersburgu „Biało-Czerwoni” podejmą reprezentację Słowacji, tym samym otwierając swój udział w fazie grupowej. Następnymi rywalami Polaków będą Hiszpanie, zaś kolejnymi – Szwedzi.

Na kilka dni przed inauguracją mistrzostw Paulo Sousa ma spory ból głowy. Kontuzja Milika mocno krzyżuje plany Portugalczyka. Na domiar złego z drobnymi urazami zmaga się Mateusz Klich, a także Jan Bednarek oraz Bartosz Bereszyński.

Źródło: „WP Sportowe Fakty”

Jan Tomaszewski brutalnie ocenił kadrę Sousy. „Panie Portugalczyk, dlaczego…”

Reprezentacja Polski tylko zremisowała w Poznaniu z Islandią (2-2) w ostatnim meczu towarzyskim przed inauguracją Euro 2020. Grę „Biało-Czerwonych” brutalnie podsumował Jan Tomaszewski w rozmowie z „TVP Info”.

Spotkanie z Islandią nie należało do najlepszych występów polskich piłkarzy pod wodzą Paulo Sousy. Dwukrotnie to podopieczni Portugalczyka musieli gonić wynik, Ostatecznie jednak udało im się doprowadzić do wyrównania.

Przed tygodniem Polacy także zanotowali remis. Wówczas rywalami naszej reprezentacji byli Rosjanie (1-1).

Styl? Brak

Oba sparingi przed mistrzostwami Europy pozostawiły wiele niewiadomych. Kibice nie pałają optymizmem przed rozpoczęciem turnieju, o czym opowiedział także Jan Tomaszewski. Były bramkarz w rozmowie z „TVP Info” ostro podsumował występ Polaków w meczu z Islandią.

– Nie chodzi o wynik, chodzi o styl gry, którego wczoraj nie było. Zacznę od trenera, który powtarza – i bardzo dobrze – że musi być powtarzalność i automatyzm. To mam do niego pytanie: „panie Portugalczyk, dlaczego co mecz jest inny skład?” – pyta Tomaszewski.

– Trener powiedział na konferencji prasowej, że nasi obrońcy grali za daleko od siebie i za daleko od przeciwnika. Panie Portugalczyk, mam do pana pytanie – to po co pan stoi na linii autowej i nie kieruje zawodnikami? Przecież wystarczy powiedzieć: „bliżej dojdźcie do siebie, bliżej do przeciwnika”. On to mówi na konferencji prasowej, czyli albo do pana (dziennikarza – przyp. red.), albo do mnie, prawda? To jest dla mnie jakieś wielkie nieporozumienie – kontynuował.

Kto na Euro?

Tomaszewski wskazał również piłkarzy, bez których nie wyobraża sobie składu reprezentacji na rozpoczęcie mistrzostw. Były bramkarz wyróżnił przede wszystkim cztery nazwiska.

– Nie wyobrażam sobie, byśmy w pierwszym meczu wyszli bez Klicha, Jóźwiaka, Bereszyńskiego, Bednarka, bo w innym przypadku po prostu nie wyjdziemy z grupy – przyznał.

73-latek zwrócił jeszcze uwagę na grę Roberta Lewandowskiego. Obwinił Paulo Sousę o kontuzję kapitana, której doznał w meczu z Andorą.

– W klubie ma 4-5 sytuacji podczas spotkania. Wczoraj nie miał ani jednej. To dlatego, że zostaje wysyłany na boki i do pomocy. To jest po prostu karygodne. Roberta Sousa wysłał do pomocy, złapał kontuzję i przerwał mu karierę. Nie grał w Bayernie i nie grał z Anglią. Dla mnie mecz z Anglią przegrał właśnie trener naszej reprezentacji – skwitował.

Kacper Kozłowski rozchwytywany! Cztery kluby zainteresowane 17-latkiem. Wśród nich giganci

Kacper Kozłowski wypływa na szerokie wody. 17-latek w minionym sezonie Ekstraklasy wyrobił sobie nazwisko, zaś powołanie na Euro 2020 coraz mocniej go promuje. Według Calciomercato.com młody pomocnik znalazł się na celowniku czterech wielkich klubów.

Kozłowski ma za sobą niezły występ w sparingu reprezentacji Polski z Islandią (2-2). Piłkarz Pogoni Szczecin zanotował asystę przy bramce Karola Świderskiego, dzięki której udało się uratować remis. Po spotkaniu pochwał pod jego adresem nie szczędził Paulo Sousa. 

Podbój Europy?

Dobry okres w karierze 17-latka niebawem może zaowocował transferem do lepszego klubu. Zdaniem Calciomercato.com Kozłowskim interesują się wielkie kluby. Włoscy dziennikarze mówią przede wszystkim o: FC Barcelonie, Juventusie, Borussii Dortmund oraz Bolognii.

Jeśli ufać ustaleniom portalu to trzy pierwsze zespoły swoje oferty mogą wysunąć jeszcze tego lata. Na korzyść pomocnika działają także mistrzostwa Europy. Ewentualne dobre występy zawodnika na arenie międzynarodowej mogą tylko przyspieszyć możliwe odejście ze Szczecina.

W tym sezonie w barwach „Portowców” Kozłowski rozegrał 25 meczów. Strzelił w nich trzy gole oraz dołożył cztery asysty. Portal „Transfermarkt” wycenia 17-latka na 5 mln euro.

Jeden piłkarz zachwycił Paulo Sousę. Portugalczyk ocenił Polaków po meczu z Islandią

Reprezentacja Polski w ostatnim sparingu przed Euro 2020 zremisowała z Islandią (2-2). Paulo Sousa na pomeczowej konferencji ocenił postawę kadrowiczów oraz wyróżnił jednego piłkarza. Przy okazji wyjaśnił, dlaczego na murawie nie pojawił się Mateusz Klich.

„Biało-Czerwoni” w ostatnich minutach uratowali remis z reprezentacją Islandii. Polacy jeszcze w pierwszej stracili bramkę, jednak dzięki Piotrowi Zielińskiemu do szatni schodzili z remisem.

Po zmianie stron do siatki Wojciecha Szczęsnego po błędzie naszej defensywy trafił Brynjar Ingi Bjarnason. W 88. minucie po kilku minutach od wejścia na boisko do wyrównania doprowadził, tym razem Karol Świderski.

Wygrany?

Przy drugim trafieniu dla Polaków asystę zaliczył Kacper Kozłowski. Paulo Sousa docenił młodego piłkarza Pogoni Szczecin i posłał w jego kierunku wiele pochwał.

– Po przerwie zmieniliśmy system, wprowadziliśmy Kozłowskiego. Kacper to młody chłopak. Przez pierwsze 20-25 minut może nie grał tak dobrze, jak potrafi, ale później pokazał na co go stać. Przesunął naszą grę, mógł strzelić gola, a zaliczył asystę. Chcę widzieć częściej taką determinację, chcę widzieć pressing i przesuwanie gry do przodu – przyznał Portugalczyk na konferencji prasowej.

Na murawie w Poznaniu nie pojawił się natomiast Mateusz Klich. Sousa pominął pomocnika Leeds przy ustalaniu „jedenastki”, jednak wyjaśnił, czemu podjął taką decyzję.

– Zdecydowaliśmy się na dwóch napastników, żeby otworzyć środek i rozgrywać już przez obrońców. Musimy konsekwentniej pomagać Robertowi Lewandowskiemu, musimy dostarczać mu więcej piłek, żeby mógł robić to, co robi najlepiej: strzelać gole. Wczoraj lekarz wskazał nam zawodników, których powinniśmy oszczędzić. Dlatego zdecydowaliśmy się, żeby Klich nie zagrał. Niektórzy zagrali bardzo dobrze; zwłaszcza w sytuacji jeden na jednego. Musimy jednak być znacznie groźniejsi na lewym boku – ocenił.

– W pierwszej połowie dużo lepiej wyglądało niskie rozegranie. Brakowało natomiast szybkości i częstotliwości zagrań, ale to było uzależnione od zachowania rywali. Staraliśmy się grać do przodu, szybciej przesuwać, ale postawa Islandii często nam w tym przeszkadzała. Chcę zwrócić uwagę na to, że zespół zachował serce i duszę do samego końca, piłkarze walczyli o to, aby kibice byli z nich dumni – zaznaczył selekcjoner.

Będą korekty

Sousa zapewnił także, że dokona zmian na pierwszy mecz mistrzostw Europy. Gra Polaków, póki co nie zachwyca, o czym pamięta Portugalczyk.

– Musimy poprawić skuteczność, nastąpi modyfikacja naszej gry. W najbliższych dniach przeanalizujemy to, co nam jeszcze nie wychodzi. Szczerze mówiąc, dzisiaj nie będę dobrze spał. Będę myślał, jak zbudować grę naszej drużyny, żeby to dobrze działało. Jak idę, nigdy nie patrzę pod nogi, zawsze patrzę przed siebie. Z tym turniejem jest podobnie – podsumował.

Zbigniew Boniek odpowiedział Hajcie po krytyce Zielińskiego. „Info dla pewnego eksperta”

Kilka dni temu Piotrowi Zielińskiemu urodziło się pierwsze dziecko. Pomocnik opuścił wówczas obóz reprezentacji Polski w Opalenicy, aby towarzyszyć żonie podczas porodu. Zachowanie 27-latka spotkało się ze stanowczą reakcją Tomasza Hajty, który bezpardonowo skrytykował zawodnika Napoli. Teraz szpilkę byłemu piłkarzowi wbił Zbigniew Boniek, bezpośrednio odnosząc się do jego słów w „Cafe Futbol”.

Paulo Sousa nie mógł skorzystać z Piotra Zielińskiego podczas sparingu z Rosją tydzień temu. Portugalczyk udzielił pozwolenia zawodnikowi na wyjazd z Opalenicy, z powodu narodzin dziecka.

Ostro na ten temat wypowiedział się Tomasz Hajto. Zdaniem byłego piłkarza zachowanie 27-latka było „żenujące”.

– Nie rozumiem zwalniania się na trzy dni ze zgrupowania. Mnie nie puszczano, kiedy rodziło się dziecko. To mnie też czegoś nauczyło, że jest praca, są obowiązki – stwierdził Hajto w „Cafe Futbol”.

Szpileczka

Na konferencji prasowej do sytuacji odniósł się sam Zieliński. Reprezentant Polski uznał, że w życiu są rzeczy ważniejsze od sportu, takie jak właśnie narodziny dziecka. Pomocnik podziękował również Paulo Sousie za umożliwienie mu wyjazdu ze zgrupowania.

– Myślę, że każdy chciałby być obecny przy narodzinach dziecka. To z pewnością niezapomniana chwila i chciałem, by żona czuła, że jestem przy niej. Pragnę przy tym bardzo gorąco podziękować trenerowi za zgodę na wyjazd – powiedział 27-latek.

„Łączy nas Piłka” opublikowało na Twitterze grafikę z wypowiedzią piłkarza. Tę z kolei podał dalej Zbigniew Boniek z dopiskiem „Info dla pewnego eksperta”. Była to jasna szpilka w kierunku Hajty.

https://twitter.com/BoniekZibi/status/1401920397096988675

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.