Mecz barażowy z Rosją będzie bardzo ciężki. Złe informacje od Jakuba Kwiatkowskiego

Reprezentacja Polski w marcu zmierzy się z Rosją w meczu barażowym o mistrzostwa świata. Będzie to spotkanie o awans do decydującego starcia, które rozstrzygnie, kto pojedzie na mundial w Katarze. Jakub Kwiatkowski przekazał, że z powodu napiętego terminarza sprawa się nieco komplikuje. Niektórzy kadrowicze odbędą bowiem zaledwie jeden trening. 

Spotkanie ze „Sborną” w Moskwie zaplanowano na 24 marca. W drugiej parze naszej ścieżki barażowej zmierzą się Szwecja i Czechy. Jeśli uda się nam pokonać Rosję, to w drugim spotkaniu barażowym zagramy z jedną z tych drużyn.

Trudne zadanie

Spotkanie z Rosją samo w sobie jest bardzo trudne, tym bardziej na wyjeździe. Sytuacji nie pomaga również fakt, że piłkarze będą w większości wyrwani z rytmu meczowego w swoich klubach. Jakub Kwiatkowski przekazał, że niektórzy pojawią się na zgrupowaniu dzień po spotkaniu ligowym.

– Okienko FIFA zaczyna się 21 marca, więc ligi normalnie grają w weekend 18-20 marca. Piłkarze przyjadą na zgrupowanie bezpośrednio po meczach ligowych – napisał na Twitterze rzecznik reprezentacji. 

– Dodam więcej – jeśli większość naszych piłkarzy mecze ligowe zagra w niedzielę, to przylecą na zgrupowanie w poniedziałek, co praktycznie wykluczy ich udział tego dnia w treningu. Jedyna normalna jednostka treningowa będzie we wtorek, bo już w środę wylot do Moskwy… – dodał.

Kozłowski już pracuje w nowej drużynie! Royal Union opublikował zdjęcia z treningu

Kacper Kozłowski w środowy poranek został oficjalnie ogłoszony nowym piłkarzem Brighton. Anglicy od razu wypożyczyli jednak 18-latka do belgijskiego Royal Union Saint-Gilloise. Pomocnik już jest w klubie, a w internecie pojawiły się zdjęcia treningu z nową drużyną. 

Saga transferowa z utalentowanym zawodnikiem trwała już od kilku miesięcy. Ostatecznie Kozłowski zdecydował się na opuszczenie Pogoni Szczecin na rzecz Brighton, do którego wcześniej powędrowało dwój innych Polaków – Jakub Moder i Michał Karbownik.

Według medialnych informacji „Portowcy” próbowali dogadać się z przedstawicielami angielskiego klubu, aby pomocnik pozostał w Polsce do końca sezonu. W Szczecinie miałby pomóc w walce o mistrzostwo Ekstraklasy, formalnie przebywając na wypożyczeniu. Na to nie zgodzili się jednak Brighton, które wolało wypożyczyć go do Belgii.

Trzeba się ograć

Kozłowski trafił zatem do lidera tamtejszej ligi, a więc do Royal Union Saint-Gilloise. Tam ma się powoli przyzwyczajać do tempa gry w topie Europy, aby w przyszłości płynnie odnaleźć się w składzie Brighton.

18-latek treningi rozpoczął ekspresowo. Już w środę, kiedy ogłoszono transfer pomocnika, w internecie pojawiły się zdjęcia z jego pierwszego treningu w Belgii.

Pojawiło się również wideo z treningu.

 

Sensacyjny plan Cezarego Kuleszy?! Legenda może objąć reprezentację Polski

Kolejny kandydat na nowego selekcjonera reprezentacji Polski? „Przegląd Sportowy” sugeruje, że Cezary Kulesza ma w zanadrzu odważny plan, który będzie chciał wprowadzić w życie. W grę wchodzi postać Andrija Szewczenki. 

Karuzela nazwisk w kontekście następcy Paulo Sousy kręci się w najlepsze i wciąż dołączają się do niej nowi szkoleniowcy. Do tej pory największe szanse na objęcie reprezentacji Polski miał Adam Nawałka. W dalszej kolejności spekulowano również o Michale Probierzu.

Legenda na selekcjonera?

W grę wchodzą jednak także zagraniczni trenerzy. Wśród nich nie brakuje reprezentantów włoskiej sceny w postaci Fabio Cannavaro, Andrei Pirlo, Cesare Prandellego czy Marco Giampaoliego.

Według „Przeglądu Sportowego” Cezary Kulesza ma jeszcze jeden, bardzo interesujący pomysł. Dziennikarze twierdzą, że prezes PZPN chciałby zaoferować posadę selekcjonera „Biało-Czerwonych” Andrijowi Szewczence.

Ukrainiec niedawno objął jednak Genoę, co może stanąć na przeszkodzie w kwestii jego zakontraktowania. Zanim związek rozpocząłby negocjacje ze szkoleniowcem, musiałby porozumieć się zatem z klubem. Co ciekawe „Przegląd Sportowy” twierdzi, że nie byłaby to przeszkoda nie do sforsowania.

Szewczenko w swoim trenerskim CV ma pracę z ojczystą reprezentacją. Ukrainę prowadził w latach 2016-2021. Na Euro 2020 doszedł z nią aż do ćwierćfinału, notując bardzo dobry występ na całym turnieju.

Przyszłość Luquinhasa wyjaśniona? Żona Brazylijczyka opublikowała wymowny wpis

W ostatnim czasie ważył się los jednego z liderów Legii Warszawa – Luquinhasa. Brazylijczyk ucierpiał w ataku kibiców po porażce z Wisłą Płock (0-1) w grudniu ubiegłego roku. Żona piłkarza opublikowała na Twitterze wpis, który sugeruje, że nie zamierzają opuszczać stolicy. 

Przypomnijmy, że w grudniu doszło do nieprzyjemnych sytuacji z udziałem kibiców Legii Warszawa. Po tym, jak mistrzowie Polski doznali kolejnej porażki udali się oni za autokarem, aby następnie zaatakować piłkarzy. Ucierpieć mieli najbardziej Mahir Emreli oraz właśnie Luquinhas.

Ten pierwszy obecnie wchodzi na wojenną ścieżkę z klubem. Wszystko wskazuje na to, że Azer prędzej czy później odejdzie z Legii. Więcej TUTAJ.

Legia ekspresowo reaguje na pismo Emreliego. Zdecydowana reakcja klubu

Co z Luquinhasem?

Brazylijczyk miał być drugim najmocniej poturbowanym zawodnikiem. W jego przypadku również nie do końca było wiadome, jak dalej potoczy się jego kariera w Polsce. Teraz wszystko wydaje się jednak jasne, po wpisie, jaki na Twitterze opublikowała Jessica Vidal. Prywatnie jest to żona Luquinhasa.

– Dziękuję za sympatię wszystkich kibiców Legii, ja i mój mąż dziękujemy – napisała.

Czy to oznacza, że Luquinhas zostanie w Legii? Najprawdopodobniej tak. W jego przypadku nie pojawiały się żadne informacje o dalszych konfliktach z klubem. Brazylijczyk uda się zapewne z resztą drużyny na zgrupowanie w Dubaju, które rozpoczyna się w najbliższy czwartek.

Legia ekspresowo reaguje na pismo Emreliego. Zdecydowana reakcja klubu

We wtorek Polskę obiegła informacja o piśmie, jakie przedstawiciele Mahira Emreliego wystosowali do Legii Warszawa. Azer poinformował w nim o zamiarze rozwiązania kontraktu z winy klubu. Na reakcję „Wojskowych” nie trzeba było długo czekać. 

Mahir Emreli od dłuższego czasu nosi się z zamiarem opuszczenia Legii. Zarzewiem takiej sytuacji było pobicie piłkarza przez kibiców stołecznej drużyny po porażce z Wisłą Płock (0-1) w grudniu minionego roku. Od tamtej pory pojawiają się informacje o złym samopoczuciu napastnika.

Nie ma lekko

We wtorek z kolei na „Weszło” pojawiły się wieści o wszczęciu właściwych działań. Obóz Emreliego miał wystosować list do Legii, w którym informuje o rozpoczęciu procedur rozwiązania kontraktu z winy klubu. Sam zawodnik postanowił, że nie weźmie udziału w zgrupowaniu drużyny w Dubaju.

Portal legia.net potwierdza, że pismo rzeczywiście trafiło do przedstawicieli mistrzów Polski. Jednoczenie zapewniono, że Legia nie ma zamiaru zgadzać się na rozwiązanie kontraktu z winy klubu.

– Klub nie ma zamiaru ugiąć się przed zawodnikiem i jego przedstawicielami. Emreli zostanie wezwany do stawienia się w Warszawie i pojechania z zespołem na zgrupowanie w Dubaju – napisano w oświadczeniu.

Wylot Legii do Dubaju odbędzie się w najbliższy czwartek (6 stycznia). Dzień wcześniej zawodnicy mają się zjawić w klubie, w celu odbycia testów sprawnościowych. Na chwilę obecną nie wiadomo, jak na oświadczenie „Wojskowych” zareagował Emreli oraz jego przedstawiciele.

 

Emreli nie poleci z Legią na zgrupowanie w Dubaju. Azer chce rozwiązania kontraktu

To koniec Mahira Emreliego w Legii Warszawa? Według „Weszło” Azer nie zamierza stawiać się na zgrupowaniu stołecznego klubu w Dubaju. O swojej decyzji poinformował już działaczy. 

Od kilku tygodni spekuluje się na temat przyszłości Emreliego. Napastnik ucierpiał zarówno fizycznie, jak i psychiczne podczas napaści kibiców po porażce z Wisłą Płock (0-1). Od tamtej pory mówi się, że nie chce dłużej przywdziewać barw Legii.

Fiasko negocjacji

Od tamtych feralnych wydarzeń trwały rozmowy między działaczami klubu a samym zawodnikiem i jego otoczeniem. Emreliego próbowano przekonać do pozostania w Warszawie. Swoje starania dołożył także Aleksandar Vuković, który miał osobiście rozmawiać ze snajperem.

Wysiłki ze strony Legii nie przyniosły jednak skutku. „Weszło” przekazało, że przedstawiciele Azera wysłali do mistrzów Polski pismo o wszczęcie procedury rozwiązania kontraktu z winy klubu. Emreli nie stawi się także na rozpoczynającym się w czwartek zgrupowaniu stołecznego klubu w Dubaju. Jakub Białek z portalu podał także możliwe scenariusze dalszego rozwoju sytuacji.

– Pierwszy – piłkarz wygra spór prawny, a potem zwiąże się z innym klubem (ciężko oszacować szanse, sam spór byłby bardzo trudny).

Drugi – Emreliemu nie uda się wygrać sądowej batalii i stanie się dla Legii bezużyteczny (a więc straci dużo czasu, w którym mógłby na przykład grać w piłkę) – napisał dziennikarz „Weszło”.

Źródło: „Weszło”

Łukasz Teodorczyk trafi do słabeusza Serie B? Nowe informacje o przyszłości napastnika

Łukasz Teodorczyk znalazł nowy klub? Nowe informacje „Przeglądu Sportowego” sugerują, że Polak zwiąże się z Vicenzą. Tym samym 30-latek ma pozostać we Włoszech, ale już nie w Serie A. 

Jakiś czas temu „Teo” rozwiązał kontrakt z Udinese za porozumieniem stron. Decyzja była podyktowana słabą postawą Polaka w barwach ekipy z najwyższej włoskiej klasy rozgrywkowej. W tym sezonie ani razu nie pojawił się na murawie.

Poziom niżej

Według ostatnich informacji Teodorczykiem miały się interesować głównie kluby z Turcji. Głównie mówiło się o Besiktasie, któremu oferowano snajpera. Usługami 30-latka zainteresowane były również Fenerbahce czy Galatasaray. Ostatecznie były reprezentant Polski prawdopodobnie zostanie we Włoszech.

Jednak nie w Serie A. Zdaniem „Przeglądu Sportowego” chęć sprowadzenia napastnika wyraziła Vincenza, występującą obecnie w Serie B.

Klub walczy o utrzymanie w drugiej lidze. Na tę chwilę zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ze stratą 13 punktów do wyjścia ze strefy spadkowej. Drużyna Cristiana Brocchiego w bieżącym sezonie strzeliła zaledwie 15 bramek.

 

Kulesza opowiedział o kulisach rozstania z Sousą. Zdradził także, ile wyniesie odszkodowanie

Paulo Sousa rozstał się z reprezentacją Polski w najmniej oczekiwanym momencie. Sposób, w jaki odbył rozmowę z Cezarym Kuleszą także leżał daleko od ideału. O szczegółach prezes PZPN-u opowiedział w programie „sport.pl Live”.

W święta zasypały nas informacje na temat przyszłości Sousy. Portugalczyk dogadał się z władzami Flamengo i kilka dni temu postanowił odejść z reprezentacji Polski na rzecz brazylijskiego klubu. Teraz Cezary Kulesza ma ręce pełne roboty. Wraz ze swoimi współpracownikami musi znaleźć nowego selekcjonera, który poprowadzi kadrę w barażach o mistrzostwa świata.

Życzenia świąteczne

Kulesza postanowił opowiedzieć o tym, jak przebiegła jego rozmowa z Sousą. W „sport.pl Live” wrócił do tematu i zdradził kulisy całego zajścia.

– Jak się nasiliły rozmowy, to była taka sytuacja, że zadzwonił do mnie Kuba Kwiatkowski przed świętami i zakomunikował, że trener chciałby ze mną porozmawiać. Zapytałem, czy jest to coś bardzo ważnego. Bo jeżeli nie, to porozmawiamy po świętach. Kuba zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że trener chce osobiście porozmawiać ze mną. Ja mówię „okej”, ale może zrobimy to po świętach, bo nie ma jakiegoś wielkiego pośpiechu. No więc trener jeszcze raz zwrócił się do Kuby. Przez kilka dni próbował się umówić, aż w końcu zaczął do mnie sms-y pisać.

Uznałem za słuszne, żeby rzeczywiście z nim porozmawiać, bo domyślałem się, że może chodzić o to. Media brazylijskie i portugalskie mówiły cały czas, że były spotkania i coś jest na rzeczy. Trener w krótkiej rozmowie w drugi dzień świąt około godziny 15 oznajmił, że po prostu chce rozwiązać kontrakt. Fajnie zaczął rozmowę, złożył mi życzenia świąteczne. Święta się kończyły, więc to była kurtuazja z jego strony. Przeszedł do tematu i oznajmił, że chciałby zakończyć pracę w reprezentacji, żebym go zrozumiał, że ma inny klub – opisał w „sport.pl Live”.

Odszkodowanie będzie wyższe

Ostatecznie cała sprawa zakończyła się zakończeniem współpracy i zerwaniem kontraktu Sousy z PZPN-em. Kulesza wywalczył jednak odszkodowanie od szkoleniowca. W mediach pojawiły się pierwsze informacje na temat wysokości kary, jaką zapłaci Portugalczyk. Prezes zdradził, że będzie to kwota dużo wyższa, niż ta, o której się spekuluje.

Nie będzie to zatem pierwotnie opublikowana kara w wysokości 210 tysięcy euro. Kulesza dodał również, że za nawet kilkugodzinną zwłokę w wypłacie odszkodowania Sousie grożą odsetki.

 

Krzysztof Piątek wróci do Serie A? Nad transferem pracuje jego były klub!

Kariera Krzysztofa Piątka znajduje się na równi pochyłej. Polak nie ma zapewnionego miejsca w składzie Herthy Berlin, a gdy już wychodzi na boisko – regularnie zawodzi. Działacze niemieckiego klubu są skłoni oddać napastnika. Nad jego sprowadzeniem pracuje jego były klub, a więc Genoa. Sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana. 

Piątek w bieżącym sezonie zaledwie 10 razy wybiegał na murawę w barwach Herthy. We wszystkich spotkaniach strzelił tylko jednego gola. Z powodu jego słabej dyspozycji klub jest gotowy się go „pozbyć”.

Stara miłość…

W grę do tej pory wchodziło między innymi Torino, które wyrażało zainteresowanie reprezentantem Polski. W ostatnim czasie plotki o takim rozwiązaniu nieco jednak ucichły. Pojawiły się natomiast wieści o innym klubie z Serie A, chętnym na zatrudnienie napastnika.

Mowa o Genoi, w której Piątek tak naprawdę wypłynął na szerokie wody. To właśnie w ekipie „Rossoblu” eksplodował talent snajpera. Stamtąd powędrował do Milanu, gdzie także zaliczył piorunujący start.

Według Gianluki Di Marzio kluby są już „po słowie”. Dogadano wstępne porozumienie o wypożyczeniu Piątka z opcją wykupu przez Genoę za 17 milionów euro.

Równolegle jednak klub ma prowadzić rozmowy z Atalantą w sprawie Alekseja Miranczuka. Ukrainiec także miałby być wypożyczony do Genoi. Póki co nie wiadomo, który cel jest priorytetem dla działaczy ze Stadio Luigi Ferraris.

 

 

 

Lewandowski mógł nigdy nie trafić do Borussii. Włoski klub chciał go rok wcześniej

Robert Lewandowski obecnie jest prawdopodobnie najlepszym polskim piłkarzem w historii. 32-latek rok w rok zaskakuje swoimi dokonaniami i mimo upływu lat wciąż wydaje się być coraz lepszym. Jak potoczyłaby się jednak jego kariera, gdyby nie zdecydował się na transfer do Borussii Dortmund? Okazuje się, że miał możliwość przenosin do Palermo. 

„Lewy” w 2010 roku opuścił Lecha Poznań i przeniósł się do Bundesligi. W barwach Borussii Dortmund zdobywał doświadczenie i zyskiwał stopniowo status gwiazdy. Później przeniósł się do Bayernu Monachium, a resztę historii doskonale znamy. Pytanie jednak, co by było gdyby…

…wybrał inaczej?

Okazuje się bowiem, że Lewandowski mógł nigdy nie trafić do BVB. Walter Sabtini, dyrektor sportowy US Palermo z lat 2008-2010 przyznał, że chciał ściągnąć Polaka do klubu. Na łamach „Tuttosport” wyjaśnił, jak dokładnie wyglądała cała sytuacja.

– Transfer Lewandowskiego to chyba transfer, który sprawia mi największy żal.

– W czasach, gdy pracowałem w Palermo, on grał jeszcze w Polsce. Powiedział mi o nim włoski agent piłkarski, Sergio Berti. Lubiłem go i starałem się go pozyskać, ale Robert zakomunikował nam, że woli spędzić kolejny rok w Polsce. Tak, by mieć więcej ciągłości w grze. To niezwykły napastnik – opowiedział Sabtini.

Co ciekawe Palermo nie było jedynym klubem, który interesował się w tamtym okresie Lewandowskim. Podobną historię można było usłyszeć o Genoi.

Kolejny znany szkoleniowiec chce prowadzić Polskę. Wywalczył srebro na Euro 2012

Wciąż nie wiadomo, kto obejmie reprezentację Polski, po tym, jak opuścił ją Paulo Sousa. Cezary Kulesza nie zamierza się śpieszyć z podjęciem decyzji. Według Samuela Szczygielskiego z portalu meczyki.pl do grona potencjalnych następców dołączył ceniony w trenerskim świecie szkoleniowiec. 

Od przejścia Sousa do Flamengo minęło już kilka dni, a PZPN obecnie skupia się na poszukiwaniach nowego selekcjonera. Z ostatnich informacji wynika, że Cezary Kulesza podejmie decyzję po dokładnym omówieniu kandydatów ze współpracownikami i reprezentantami. Więcej TUTAJ.

Poważny gracz

Na razie nie brakuje wielu znakomitych nazwisk, jakie mogłyby poprowadzić kadrę w najbliższych spotkaniach. Na giełdzie pojawiają się takie osobistości jak Andrea Pirlo czy Fabio Cannavaro. Także wśród polskich trenerów nie brakuje możliwych następców. Przewijały się już nazwiska Adama Nawałki, Czesława Michniewicza czy Michała Probierza lub Marka Papszuna.

Według Samuela Szczygielskiego do tej całej gromadki dołączył kolejny, zagraniczny trener. Mowa o byłym selekcjonerze reprezentacji Włoch, z którą dotarł zdobył srebrny medal na mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie, a więc o Cesare Prandelliego.

64-latek pozostaje bezrobotny od marca zeszłego roku. Wówczas prowadził Fiorentinę. W swoim CV ma jednak także inne kluby Serie A, jak Genoa czy AS Roma. Pracował również poza swoją ojczyzną, prowadząc Valencię, Al Nasr (Zjednoczone Emiraty Arabskie) czy Galatasaray.

Kibice Monaco zadowoleni z Majeckiego. „No dobry bramkarz”, „Spokojniejszy niż Nubel”

AS Monaco wygrało mecz w 1/16 Pucharu Francji przeciwko drugoligowemu Quevilly. Całe spotkanie w barwach drużyny z Księstwa rozegrał Radosław Majecki. Kibice na Twitterze byli zadowoleni z występu polskiego bramkarza. 

Monaco wygrało mecz w Pucharze Francji (3-1) i awansowało do 1/8 finału rozgrywek. Radosław Majecki spędził na murawie pełne 90 minut. Nie zdołał zachować jednak czystego konta. Mimo utraty bramki rozegrał bardzo dobry występ i był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku.

Zachwyty

Podobnego zdania są także francuscy kibice. Na Twitterze pojawiło się wiele pochlebnych opinii wobec występu 22-latka. Niektórzy uważali nawet, że powinien rozgrywać wszystkie spotkania w pucharze i europejskich pucharach. Pojawiły się także opinie, że daje więcej spokoju od Alexandra Nubela.

„Majecki to naprawdę dobry bramkarz. Oddałbym mu Puchar Francji i Ligę Europy” – napisał jeden z internautów.

 

„Uważam, że Majecki jest spokojniejszy niż Nubel” – dodał kolejny.

„Zwróć uwagę na bardzo dobrą grę Majeckiego”

Dla Majeckiego był to dopiero czwarty mecz w tym sezonie w barwach AS Monaco. Bramkarz nie dostaje na razie wielu okazji na wykazanie się. Głównie staje między słupkami w meczach pucharowych.

Przed Kuleszą pracowity okres. Następcę Sousy skonsultuje ze współpracownikami i piłkarzami

Emocje po odejściu Paulo Sousy z reprezentacji Polski powoli opadają. Obecnie PZPN musi się skupić na znalezieniu nowego selekcjonera. Według Sebastiana Staszewskiego z „Interii” Cezary Kulesza wraz ze swoimi współpracownikami pieczołowicie nad tym pracuje. Dziennikarz zdradził, że prezes związku zamierza dokonać dokładnej selekcji i skonsultować swoją decyzję z piłkarzami. 

Do meczów barażowych o wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze pozostały raptem trzy miesiące. W tym momencie reprezentacja Polski pozostaje bez selekcjonera, po tym, jak Paulo Sousa zdecydował się na odejście do Flamengo. Przed PZPN-em stoi zatem trudne zadanie – znalezienie odpowiedniego następcy, który będzie w stanie zapewnić nam awans na mundial.

Trudny okres

W najbliższych dniach Cezary Kulesza będzie miał ręce pełne roboty. Wybór nowego selekcjonera to priorytet szefa związku oraz jego współpracowników. Jak dowiedział się Sebastian Staszewski z „Interii” prezes zamierza dokładnie przemyśleć swoją decyzję. W tym celu odbędzie również rozmowy z kilkoma doświadczonymi zawodnikami.

Dziennikarz podaje także, że na razie faworytem Kuleszy pozostaje Adam Nawałka. Były selekcjoner ma również poparcie większości reprezentantów. Z kolei Jerzy Brzęczek, który stracił posadę na rzecz Sousy rok temu nie jest brany pod uwagę w tym temacie.

Michał Probierz oraz Czesław Michniewicz, którzy też byli w gronie potencjalnych następców mają nie mieć szans na objęcie kadry. Staszewski podaje, że poza Nawałką pojawiają się inne nazwiska. Nie zdradził jednak dokładnie, o kogo chodzi.

Inaczej, niż Boniek

Dodatkowo Kulesza planuje zaangażować w wybór cały PZPN. W tym będzie się różnić od swojego poprzednika. Zbigniew Boniek podczas swojej długoletniej kadencji sam dokonywał wyborów odnośnie selekcjonera. Obecny prezes zamierza skonsultować wszystkie argumenty ze swoimi współpracownikami.

Szef PZPN-u spotka się także z potencjalnymi kandydatami, aby zawęzić grono ewentualnych następców. Dopiero wtedy, gdy pozostaną najsensowniejsze opcje – podejmie decyzję.

Lukaku pogłębia swój konflikt z Chelsea. Tym razem zmienił status pracodawcy w internecie

Romelu Lukaku wywołał kilka dni temu nieprawdopodobną burzę swoją wypowiedzią w angielskiej prasie. Thomas Tuchel odsunął Belga od składu Chelsea na mecz z Liverpoolem (2-2), ale to nie koniec. Napastnik zmienił na swoim profilu na Facebooku nazwę pracodawcy na… „Inter Milan”.

Lukaku w telewizji „Sky” stwierdził, że nigdy nie chciał opuszczać Mediolanu. We Włoszech spędził bowiem najlepsze lata swojej kariery i jest pewny, że kiedyś tam wróci. Tym samym zawodnik wbił potężną szpilkę Chelsea, do której przeniósł się przed tym sezonem. „The Blues” zapłacili w końcu za Belga 115 mln euro, a ten teraz mówi, że w sumie to wolałby jednak zostać w Interze.

Reperkusje

Wypowiedź Lukaku błyskawicznie rozpętała w Anglii burzę. Thomas Tuchel szybko zareagował na słowa swojego zawodnika i odsunął go od składu Chelsea na hitowy mecz z Liverpoolem (2-2). Wcześniej na konferencji prasowej szkoleniowiec poradził mu także, aby nie udzielał takich wywiadów.

Na odpowiedź ze strony rosłego napastnika nie trzeba było czekać zbyt długo. Lukaku postanowił po prostu zmienić nazwę pracodawcy na swoim profilu na Facebooku. Nie byłoby w tym jednak nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wpisał w to miejsce… „Inter Milan”.

Romelu Lukaku zmienił status pracodawcy na Facebooku

Polski piłkarz sprowokował bójkę we Włoszech? Miał także szarpać się z policjantami

Jakub Kiwior sprowokował bójkę, po czym szarpał się z policją? Według włoskich mediów stoper Spezii nieźle narozrabiał we Włoszech. O szczegółach informuje Michał Borkowski z portalu meczyki.pl.

21-latek ubiegłego lata zmienił MSK Żylinę na Spezię. Dla Polaka przeprowadzka do Włoszech okazała się dosyć trudna. W bieżącym sezonie zaledwie sześciokrotnie przywdziewał koszulkę nowej ekipy.

Wybryk poza boiskiem

Kiwior w Spezii zalicza bardziej epizody, zaś włoskie media podają, że w ostatnim czasie było głośniej o jego działalności pozaboiskowej. Według dziennikarzy z Półwyspu Apenińskiego Polak miał 26 grudnia sprowokować bójkę. Z relacji wynika, że 21-latek uderzył Marokańczyka, a następnie odpychał policjantów, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia. Nie został on jednak aresztowany.

– Włoskie media donoszą, że Jakub Kiwior miał 26 grudnia rozpocząć pod klubem bójkę z Marokańczykiem, uderzyć go, a potem odepchnąć policjantów, którzy próbowali go zatrzymać – napisał na Twitterze Michał Borkowski z portalu meczyki.pl.

Na razie nie wiadomo, czy do sytuacji rzeczywiście doszło. Ani Kiwior, ani Spezia nie zabrały bowiem stanowiska w tej sprawie. Bazować możemy jedynie na doniesieniach włoskiej prasy.

https://twitter.com/mbork88/status/1477672435742871560?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5Etweet

 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.