Klub z Premier League chce kupić Neymara. Czeka na decyzję PSG

Neymar wkrótce może opuścić PSG. Według informacji „Fichajes” Brazylijczykiem wciąż interesuje się Newcastle United. Działacze z St. James’ Park mają zamiar latem spróbować przekonać piłkarza do transferu. 

30-latek na Parc des Princes występuje od 2017 roku. Mimo wielu lat spędzonych w Paryżu nadal nie udało mu się sięgnąć po triumf w Lidze Mistrzów. Z tego powodu narasta w nim coraz większa frustracja. Poza Neymarem zmęczeni ciągłymi upokorzeniami mają być Kylian Mbappe i Angel Di Maria. Nie wiadomo również, jaka przyszłość czeka Leo Messiego, który trafił do PSG minionego lata.

Pora na zmianę?

Jeszcze kilka dni temu francuskie media zapewniały, że Neymar zostanie w Paryżu na kolejne lata. Bardzo zależy na tym władzom PSG, dla których odejście najdroższego zawodnika świata, który nie pomógł klubowi wygrać Ligi Mistrzów, oznaczałoby totalną klęskę.

„Fichajes” twierdzi jednak, że możliwe jest odejście Brazylijczyka jeszcze nadchodzącego lata. Na celownik 30-latka obrali bowiem działacze Newcastle United. Ewentualne przyjście 30-latka na St. James’ Park zwiększyłoby atrakcyjność klubu i tworzonego przez Saudyjczyków projektu.

Przedstawiciele „Srok” mają usiąść do rozmów z PSG za kilka miesięcy, kiedy wyjaśni się sytuacja Neymara we Francji. Działacze z Parc des Princes mają się zastanowić, czy dalej wiążą swoją przyszłość z Brazylijczykiem, czy jednak zezwolą na jego odejście.

Kibice PSG napadli Layvina Kurzawę! „Dopadniemy was wszystkich” [WIDEO]

Do niepokojącej sytuacji doszło pod ośrodkiem treningowym Paris Saint-Germain. Kibice paryskiego klubu zaatakowali Layvina Kurzawę. Co gorsza, nie zamierzają na tym poprzestać. 

PSG w bieżącym sezonie wielokrotnie dawało swoim kibicom powody do niezadowolenia. Czara goryczy przelała się jednak podczas rewanżu z Realem Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Paryżanie przegrali na Santiago Bernabeu 3-1 (3-2 w dwumeczu) i w konsekwencji odpadli z rozgrywek.

Już w kolejnym meczu Ligue 1 po porażce z „Królewskimi” fani wicemistrzów Francji dali pokaz swojej frustracji. Wygwizdali wówczas zawodników Mauricio Pochettino. Na tym się jednak nie skończyło.

Atak na samochód

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać grupkę kibiców PSG. Na materiale wideo widać, jak mężczyźni biegną za samochodem, którego kierowcą okazał się być Layvin Kurzawa.

Grupa dopadła pojazd, gdy stanął na światłach i nakazali piłkarzowi otworzyć drzwi. Napastnicy próbowali coś wytłumaczyć Francuzowi, przy czym jeden z nich naruszył jego przestrzeń osobistą.

– Wpadliśmy na Layvina Kurzawę pod ośrodkiem treningowym. Dopadniemy was wszystkich – napisał na Snapchacie autor nagrania.

Kurzawa nie ma w tym sezonie wielkiego wkładu w grę PSG. Piłkarz długi czas spędził na leczeniu kontuzji. Ostatni raz pojawił się na murawie w sierpniu ubiegłego roku podczas meczu o Superpuchar Francji z Lille (0-1).

Lampard złamał rękę podczas świętowania gola Evertonu. „To odpowiednia cena”

Everton Franka Lamparda wygrał w czwartek z Newcastle United (1-0) po bramce w doliczonym czasie gry. Szkoleniowiec „The Toffies” nie mógł wytrzymać emocji i w euforii świętował trafienie Iwobiego razem z drużyną. Niestety podczas celebracji… doznał kontuzji. 

Starcie Evertonu ze „Srokami” będzie zapamiętane niekoniecznie z boiskowych wydarzeń. W trakcie meczu jeden z kibiców postanowił się bowiem przypiąć trytytką do słupka bramki jednej z ekip. Akcja „usuwania” nieproszonego gościa trwała długi czas, przez co sędzia był zmuszony znacząco przedłużyć rywalizację.

Zamieszanie w Premier League. Kibic trytytką przywiązał się do słupka [WIDEO]

Niebezpieczna celebracja

W efekcie do spotkania doliczono kilkadziesiąt minut. Podczas regulaminowego czasu nie ujrzeliśmy jednak żadnego gola. Na tego przyszło nam czekać aż do 9. minuty czasu dodanego. Wówczas trafienie na wagę zwycięstwa Evertonu zanotował Alex Iwobi.

Bramka Nigeryjczyka wprawiła zespół „The Toffies” w euforię. Radość była tak wielka, że w trakcie świętowania Frank Lampard… złamał sobie rękę. Szkoleniowiec o odniesionym urazie poinformował w rozmowie ze „Sky Sports” po ostatnim gwizdku.

– Podczas świętowania świętowania złamałem rękę. Sądzę, że o coś zahaczyłem. Później zorientowałem się, że boli mnie ręka. Mogą mi łamać kość w każdym meczu, to odpowiednia cena za zwycięstwo – stwierdził Anglik.

Everton zajmuje dopiero 17. miejsce w tabeli Premier League. Wygrana z Newcastle była pierwszym zwycięstwem „The Toffies” po dwóch porażkach z rzędu.

Krychowiak zostanie na dłużej w AEK-u? „Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem”

AEK Ateny ogłosił ostatnio pozyskanie do końca sezonu Grzegorza Krychowiaka. Polak udzielił już swojego pierwszego wywiadu, w którym zapytano go o jego przyszłość. Odpowiedź była jednak wymijająca. 

Krychowiak po długiej batalii opuścił FK Krasnodar i udał się do Grecji. 32-latek nie wyobrażał sobie gry w Rosji, która przeprowadza inwazję na Ukrainę. Z tego powodu od kilku dni trwało poszukiwanie klubu, do którego Polak będzie mógł „uciec”.

Zostanie na dłużej?

Wybór zawodnika padł na AEK Ateny. Przejście Krychowiaka do ligi greckiej wywołało niemały szum w tamtejszych mediach. Pomocnik stał się od razu gwiazdą, z którą wiąże się wielkie nadzieje.

– Jestem naprawdę szczęśliwy. To dla mnie nowy rozdział. Po tej sytuacji politycznej przyjechałem tutaj, aby cieszyć się piłką nożną. Słyszałem wiele pozytywnych rzeczy o kibicach, że są fantastyczni. Jestem więc szczęśliwy, że mogę tu być, trenować i grać w piłkę – powiedział Krychowiak. 

W rozmowie z klubową telewizją padło nawet pytanie, czy wyobraża sobie pozostanie w AEK-u dłużej, niż tylko do końca sezonu. Odpowiedź „Krychy” była jednak wymijająca.

– Jest na to za wcześnie. Ale jestem tutaj, widzę fantastyczną atmosferę w drużynie i wśród kibiców, co jest bardzo ważne. W tej chwili jednak najważniejsze jest to, co wydarzy się jutro i w następnym meczu, a nie za kilka miesięcy. Dlatego jeszcze się nad tym nie zastanawiam – wyznał klubowej telewizji. 

20 marca AEK rozegra hitowe spotkanie z PAOK-iem Saloniki. Będzie to świetna okazja na debiut Krychowiaka przed własną publicznością. Polak ma za sobą cały okres przygotowawczy spędzony w Krasnodarze, więc może z miejsca wskoczyć do nowego składu.

Marek Papszun zaskoczył. Wyznał, który piłkarz Rakowa jest blisko powołania

Patryk Kun jest jedynym piłkarzem Rakowa Częstochowa, który otrzymał powołanie na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Marek Papszun wyznał, że nie tylko on znajdował się na radarze Czesława Michniewicza. Jeszcze jeden piłkarz był „blisko kadry”. 

Na marcowe zgrupowanie z Ekstraklasy powołania otrzymali: Kamil Grosicki, Mateusz Wieteska, Bartosz Salamon i właśnie Patryk Kun. Postawienie na 26-latka wywołało spore kontrowersje. Okazuje się jednak, że nie był to jedyny zawodnik Rakowa, którym interesował się Czesław Michniewicz.

Kogo chciał powołać?

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” o zainteresowaniu selekcjonera mówił Marek Papszun. Opiekun Rakowa wyznał, że Michniewicz zastanawiał się nad powołaniem Andrzeja Niewulisa, który jest liderem defensywy częstochowian.

– To jest duża sprawa dla naszego klubu. Powołania Patryka, Vlada, wcześniej Tomka Petraška, Bena Ledermana, a dostajemy sygnały, że blisko kadry jest też Andrzej Niewulis. To są dla mnie wyjątkowe sytuacje, bo wiem, jak to wyglądało od środka i skąd ci zawodnicy przychodzili. Wiemy też, na jakim poziomie wspólnie zaczynaliśmy. To naprawdę są piękne historie, których w piłce nożnej jest coraz mniej – przyznał Papszun. 

– Przyznam szczerze: w ogóle sobie nie wyobrażałem, że może dojść do takiego momentu w Rakowie. Przeanalizowałem to sobie pod takim kątem, że jak mam wykorzystać ten czas na reprezentację, skoro wyjeżdża mi pół drużyny? Dzisiaj staję przed problemem, że po powołaniach do różnych reprezentacji zostaje mi dwunastu zawodników – dodał trener.

Niewulis ma na karku 32 lata, zaś w Rakowie jest od sześciu. Z klubem przeszedł długą drogę do Ekstraklasy, począwszy od gry w drugiej lidze.

Reprezentacja Polski w marcu rozegra dwa spotkania. 24 marca w Glasgow towarzysko zmierzy się ze Szkocją, natomiast pięć dni później rozegra spotkanie ze Szwecją lub Czechami w finale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata w Katarze.

Ekstraklasa trafi do Viaplay? CANAL+ może stracić prawa do transmitowania ligi

Niebawem odbędzie się przetarg praw telewizyjnych do transmitowania Ekstraklasy w latach 2023-27. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl ustalił, że do walki o naszą ligę ma stanąć Nordic Entertainment Group, właściciel Viaplay Polska. 

Rozgrywki PKO Ekstraklasy transmituje obecnie CANAL+ oraz TVP. Ich umowy obowiązują jeszcze do końca przyszłego sezonu, a władze ligi chciałyby jak najszybciej załatwić sprawę przejęcia praw. Przetarg w tej kwestii ma nastąpić jeszcze pod koniec 2022 roku, tak aby sezon 2023/24 i kolejne sezony były już przydzielone do innych telewizji.

Poważna rozgrywka

Według Tomasza Włodarczyka nadchodząca walka o prawa do transmitowania Ekstraklasy zapowiada się bardzo interesująco. Dziennikarz „Meczów” ustalił, że do gry wejdzie nowy gracz na rynku – NENT Group, właściciel Viaplay. Choć Szwedzi są na rynku od niedawna, to weszli na niego „z drzwiami”. Od razu podpisali długoletnie umowy z Bundesligą Ligą Europy i Ligą Konferencji. Do ich oferty przeszło jeszcze KSW, a w najbliższych latach będą również transmitować rozgrywki Premier League i Formuły 1.

– Siłą NENT jest horyzontalne kupowanie praw – jednocześnie na wiele obsługiwanych przez siebie rynków – oraz podpisywanie długoterminowych kontraktów. W ten sposób składają często oferty nie do odrzucenia – demolujące propozycje konkurencji. Platforma Viaplay jest już dostępna w 11 krajach, a do końca 2023 roku ma pojawić się co najmniej pięć kolejnych rynków. W marcu wystartowała w Holandii – pisze Włodarczyk.

Dziennikarz spekuluje, że ewentualna umowa podpisana z NENT może się okazać przełomowa dla Ekstraklasy. Biorąc pod uwagę możliwości, jakimi operują Szwedzi, szykuje się bardzo mocna oferta, która z miejsca może wykluczyć konkurencję.

Mikel Arteta atakuje władze Premier League. „Dziękuję wam bardzo”

Arsenal przegrał z Liverpoolem (0-2) mecz 27. kolejki Premier League. Na konferencji po spotkaniu Mikel Arteta nie krył swojej irytacji na władze ligi. Hiszpanowi nie podoba się ustalony terminarz. 

Mimo porażki „Kanonierzy” nadal zajmują wysokie miejsce w tabeli Premier League. Arsenal znajduje się na 4. miejscu i do trzeciej Chelsea traci osiem punktów. Ekipa Mikela Artety wciąż znajduje się więc w walce o udział w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie.

Problematyczny terminarz

Choć Arsenal zachowuje szanse na awans do Champions League, to plany pokrzyżować mu mogą najbliższe spotkania. W najbliższą sobotę „Kanonierzy” zmierzą się z Aston Villą o 13:00. Ich czas na regenerację po meczu z Liverpoolem będzie zatem niewielki.

20 kwietnia natomiast czeka ich starcie ze wspomnianą Chelsea, z którą zagrają o 20:45. Zaledwie trzy dni później zagrają z Manchesterem United… o 13:30. Mikel Arteta nie kryje irytacji z powodu tak napiętego terminarza.

– Dziękuję władzom Premier League, dziękuję bardzo za to, co robią. [Władze ligi – przyp.red.] zrobiły to teraz i za miesiąc, kiedy gramy z Chelsea i United. Wygląda na to, że chcą dać im przewagę, więc mówię jeszcze raz: dziękuję Wam bardzo. To bardzo pomocne, ułożyć terminarz w taki sposób – wypalił Hiszpan.

Żona Glika uspokaja po zderzeniu jej męża z rywalem. „Gladiator się nie poddaje”

Żona Kamila Glika opublikowała na Instagramie wpis, w którym uspokoiła zaniepokojonych kibiców stanem zdrowia jej męża. Piłkarz Benevento doznał lekkiego wstrząsu oraz stracił dwa zęby. Na szczęście 34-latek nie doznał poważniejszych obrażeń. 

Glik podczas wtorkowego spotkania Benevento z Brescią (2-2) zderzył się z rywalem. Do zdarzenia doszło w 82. minucie. Wskutek uderzenia stoper musiał zejść z boiska na noszach.

Niebezpieczna sytuacja z udziałem Kamila Glika. Polak zniesiony na noszach

Gladiator się nie poddaje

Ewentualna kontuzja Glika byłaby poważnym ciosem dla reprezentacji Polski, która 29 marca zagra finał baraży ze Szwecją lub Czechami. 34-latek jest filarem obrony „Biało-Czerwonych” i nic nie wskazuje na to, aby Czesław Michniewicz zamierzał pominąć go przy ustalaniu składu. Jego nieobecność spowodowana urazem głowy byłaby zatem bolesna.

Marta Glik, żona zawodnika opublikowała na Instagramie relację, w którym uspokoiła zaniepokojonych kibiców. Stoper Benevento faktycznie doznał lekkie wstrząsu przez zderzenie oraz stracił dwa zęby. Ogólnie czuje się jednak dobrze, więc sytuacja wydaje się nie być taka groźna, jak początkowo wyglądała.

– Kamil czuje się dobrze. Głowa obita, ale cała. Lekki wstrząs, 2 zęby wybite. Gladiator się nie poddaje. Kamil bardzo dziękuje za wsparcie i liczne wiadomości – napisała żona reprezentanta Polski. 

Brak opisu.

 

Uspokoił także wpis Jakuba Kwiatkowskiego, który potwierdził, że Glik przeszedł już badania. Nie wykazały one wstrząśnienia mózgu. Stoper został wypisany już ze szpitala i tylko, jak napisał rzecznik kadry, „musi się udać do dentysty”.

https://twitter.com/KwiatkowskiKuba/status/1504024049948758017?fbclid=IwAR3Tkv49a5EdgzrEtUnZ7o33jcDsqdNhmIuD57pjZNRrtq2SBUlE_HAC4Ac

Trybunał Arbitrażowy podjął decyzję ws. Rosji. CAS odrzuca apelację

Sąd Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie podjął we wtorek decyzję odnośnie rosyjskich klubów w rozgrywkach europejskich. Wkrótce ma się także ukazać stanowisko w sprawie reprezentacji tego kraju. 

Zarówno UEFA, jak i FIFA wykluczyły rosyjskie drużyny ze swoich rozgrywek. Rosjanie nie chcieli się z tym pogodzić i odwołali się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS). We wtorek ogłoszono werdykt w sprawie.

Co dalej?

CAS podtrzymało decyzję o wykluczeniu Rosjan z rozgrywek europejskich. Co prawda decyzja nie dotyczy na razie drużyny narodowej, ale, według „AP News” ta ma być rozpatrzona jeszcze w tym tygodniu.

Nałożone na Rosję sankcje oznaczają, że ich drużyny nie mogą rozgrywkach swoich meczów eliminacyjnych. Z tego powodu reprezentacja Polski automatycznie awansowała do finału baraży o wyjazd na mundial.

Barcelona dogadana z kolejnym zawodnikiem? Dziennikarz potwierdza

FC Barcelona przegląda uważnie rynek w poszukiwaniu piłkarzy, których mogłaby sprowadzić na Camp Nou za darmo. Według Matteo Moretto ze „Sky Sports Italia” Blaugrana ustaliła warunki kontraktu z Noussairem Mazraouim.

Z powodu ciągle napiętej sytuacji finansowej Barcelona stara się sprowadzać piłkarzy za darmo lub za stosunkowo niewielkie kwoty. Joan Laporta miał się już dogadać w sprawie podpisania umowy z Andreasem Christensenem z Chelsea. W poniedziałek natomiast media obiegła informacja, według której Blaugranie udało się porozumieć także z Franckiem Kessiem z Milanu.

Kolejne wzmocnienie

Matteo Moretto, dziennikarz „Sky Sports Italia” podaje, że to nie jedyne wolne transfery, jakie latem przeprowadzi Barcelona. Włoch ustalił, że przyklepano także kontrakt z piłkarzem Ajaxu – Noussairem Mazraouim.

Do końca kontraktu Marokańczyka z liderem Eredivisie pozostało mniej niż sześć miesięcy, wobec czego może on negocjować podpisanie umowy z innym klubem. Gra na Camp Nou miała być od zawsze jego marzeniem. W Barcelonie zarabiać będzie prawdopodobnie pięć milionów euro rocznie, co potwierdził zarówno Fabrizio Romano, jak i właśnie Maretto.

Mazraoui w bieżącym sezonie rozegrał dla Ajaxu 29 spotkań. Prawy obrońca strzelił w nich pięć goli i zanotował cztery asysty.

 

Michniewicz wyjawił, czemu powołał Grosickiego. „Bardzo mu to odpowiada”

Czesław Michniewicz ogłosił dziś cztery powołania z Ekstraklasy na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Na liście znalazł się Kamil Grosicki, dla którego będzie to powrót do kadry po rocznej przerwie. Selekcjoner wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na powołanie dla doświadczonego skrzydłowego i jaką rolę dla niego przewiduje.

Grosicki swój ostatni mecz w narodowej reprezentacji Polski zagrał za kadencji Paulo Sousy. Podczas pierwszego zgrupowania Portugalczyka zagrał łącznie 40 minut w trzech meczach eliminacji do mistrzostw świata. Od tamtej pory 33-latek nie otrzymywał powołań do kadry.

Powrót

Wtedy Sousa miał jednak do czynienia z innym Grosickim, niż dziś ma Czesław Michniewicz. Obecny selekcjoner powołuje podstawowego gracza Pogoni Szczecin, który od powrotu do Ekstraklasy znowu złapał dobrą formę. W 17 ligowych występach „Grosik” strzelił cztery bramki oraz zanotował tyle samo asyst.

We wtorek Michniewicz spotkał się z dziennikarzami i odpowiedział na kilka pytań. Selekcjoner poruszył między innymi temat powołania dla Grosickiego.

– Gdy jeździłem po Europie, to nie było kadrowicza wśród tych starszych, który by nie zapytał o „Grosika”. Tylko, żeby była jasność: ja nie chcę traktować go jako człowieka jedynie od atmosfery – zapewnił.

Michniewicz wyjaśnił, jaki pomysł przygotowuje na 83-krotnego reprezentanta Polski. Ma to ścisłe powiązanie z formacją, jaką zamierza ustawić nowy selekcjoner. Z powodu gry z trójką obrońców szkoleniowiec nie widzi Grosickiego w pierwszym składzie, a bardziej jako jokera w przypadku zmiany systemu.

– Rozmawiałem z nim po meczu z Lechem. Jako że będziemy grali bez skrzydłowych, to nie potrzebuję go od pierwszego gwizdka, ale w trakcie meczu może nastąpić zmiana ustawienia. Wtedy być może będę potrzebował impulsu Grosickiego, jego współpracy z napastnikami. Nie będzie pierwszym wyborem, a wchodzącym. I wiem, że bardzo mu to odpowiada – oznajmił.

 

PZPN chce zerwać umowę ze sponsorem. Związek bada możliwe opcje

Reprezentacja Polski wkrótce może zakończyć współpracę z Leroy Merlin. PZPN podjął stosowne kroki po oświadczeniu, jakie opublikowała firma. 

Wojna na Ukrainie przekłada się na wiele płaszczyzn. Na Rosję spadły już ogromne sankcje, zarówno polityczne, jak i sportowe. Wiele firm zakończyło swoją pracę na terenie kraju agresora, natomiast kluby czy zawodnicy zrywają współprace z rosyjskimi markami, lub tymi, którzy Rosję wspierają.

PZPN vs Leroy Merlin

Dość kontrowersyjnie zachowała się firma Leroy Merlin, która nie zakończyła swojej działalności na terenie kraju Wladimira Putina. Zamiast tego, polski oddział marki wystosował oświadczenie, w którym tłumaczy swoją decyzję.

Drodzy, jako Leroy Merlin Polska mamy wpływ na to co robimy w Polsce, dlatego nasze działania koncentrują się na pomocy ofiarom wojny. Prowadzimy ją od początku kryzysu, wspierając pracowników Leroy Merlin Ukraina, a także innych uchodźców, którzy zwracają się do nas o pomoc. Każdego dnia, nasi pracownicy przyjmują do swoich domów uchodźców, a my wspieramy jednych i drugich finansowo. Na ten cel przeznaczamy 4,5 miliona złotych. Część z tej kwoty przekażemy na wsparcie dla różnych organizacji pomocowych. Funkcjonujemy tu w Polsce i nie mamy wpływu na działalność przedsiębiorstw w innych krajachnapisał Leroy Merlin Polska. 

Jak poinformował Maciej Iwański oświadczenie to nie spodobało się Polskiemu Związku Piłki Nożnej. Federacja podjęła już podobno kroki w celu rozwiązania umowy sponsorskiej, zawartej z firmą.

Reprezentacja jest związana z Leroy Merlin od 2016 roku. Wówczas podpisano umowę na dwa lata, którą w 2018 roku przedłużono na okres kolejny czterech lat.

Hertha Berlin zabiegała o Krychowiaka. Wiadomo, czemu nic z tego nie wyszło

Grzegorz Krychowiak resztę sezonu spędzi najprawdopodobniej w Grecji, gdzie podpisze kontrakt z tamtejszym AEK-iem Ateny. Jak ustalił Mateusz Borek, 32-latek miał opcję przenosin do Bundesligi, gdzie interesowała się nim Hertha Berlin. Dziennikarz wyjaśnił jednak, dlaczego nie doszło do transferu. 

Reprezentant Polski po ataku Rosji na Ukrainę był pewny, że nie zamierza grać dłużej w Krasnodarze. Z tego powodu od kilkudziesięciu dni intensywnie szukał sobie nowego klubu. Ostatecznie wybór pomocnika padł na AEK Ateny, z którym niebawem powinien podpisać kontrakt.

Media informowały jeszcze niedawno, że Krychowiak miał oferty od drużyn z Niemiec czy Hiszpanii, ale finalnie zdecydował się na dokończenie sezonu w Grecji.

Problemy w przepisach

Mateusz Borek w programie „Moc Futbolu” na antenie „Kanału Sportowego” zdradził, że o Krychowiaka zabiegała Hertha Berlin. 32-latek pasował władzom klubu swoim profilem gry. Dziennikarz wyjaśnił, dlaczego ostatecznie nie doszło do takiego ruchu.

– Krychowiaka wziął pod lupę Fredi Bobić. Znamy tę sytuację z pierwszej ręki od Artura Wichniarka. Polaka bardzo chciał trener Korkut, który jednak został już zwolniony z Herthy. Teraz jest Felix Magath, ale myślę, że Krychowiak ze swoim etosem pracy pasowałby mu – przyznał Borek.

– Grzegorz wiedział o tej propozycji, był zainteresowany Bundesligą, ale stanowisko władz ligi jest jednoznaczne. Nie kontraktujemy do czerwca żadnych zawodników z ligi rosyjskiej i ukraińskiej. To są wytyczne Bundesligi i Bobić nie mógł nic zrobić, więc nie zakontraktował Krychowiaka – dodał.

Według Borka wybór AEK-u na chwilowy przystanek był dobrą decyzją Krychowiaka. Dziennikarz zaznacza jednak, że piłkarz, wybierając Grecję, musi zaakceptować jeden fakt. Mianowicie kluby nie zawsze wypłacają tam pensję na czas.

– Teraz Krychowiak będzie musiał polubić słowo „avrio”. Oznacza ono „jutro”. Marcin Mięciel mówił, że jak pokochasz to słowo i zaakceptujesz, że zapłacą ci jutro, to jesteś szczęśliwy w Grecji. Bo jest fajne życie, pogoda, ludzie uśmiechnięci. Domyślam się, że raczej w Sevilli, PSG, Lokomotiwie czy Krasnodarze „trzydziestego” wszystko na koncie było. Nie wiem, jak to będzie w AEK-u – powiedział.

Piękne zachowanie Kamila Glika. Kupił karetkę, która będzie jeździć na Ukrainę

Polscy piłkarze nie raz pokazywali, że mają wielkie serce. Kamil Glik również dał tego pokaz. Stoper „Biało-Czerwonych” kupił karetkę z w pełni potrzebnym wyposażeniem, która będzie kursować na Ukrainę i z powrotem po ciężko chore dzieci. 

Od początku wojny na Ukrainie, Polacy pokazują, jak bardzo wspierają naszych wschodnich sąsiadów. Dodatkowo PZPN niemal od razu zapowiedział, że nie zamierza grać z Rosją w barażach do mundialu, nawet kosztem wykluczenia naszej reprezentacji z turnieju.

Wielki piłkarz, wielkie serce

Teraz Kamil Glik ponownie dał pokaz tego, jakie wsparcie otrzymuje od Polski Ukraina. Krzysztof Stanowski poinformował, że 34-latek kupił karetkę, która będzie kursować poza naszą wschodnią granicę.

Przewozić będzie ona ciężko chore dzieci. Pojazd oczywiście posiada odpowiednie wyposażenie ku temu celu. Dodatkowo dziennikarz przekazał, że po zakończeniu wojny Glik zamierza oddać karetkę do odpowiedniej jednostki.

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1503330679827808257?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5Etweet

 

Wiadomo, czemu Chelsea zachowała loga sponsorów. Tragiczna sytuacja klubu

Hyundai i Three wycofały się ze sponsorowania Chelsea, po tym, jak na Romana Abramowicza nałożono sankcje. Mimo to podczas wygranego spotkania z Newcastle United (1-0) na strojach piłkarzy dalej widniały logotypy firm. Brytyjskie media wyjaśniły, dlaczego „The Blues” ich nie usunęli. 

Abramowicza ukarano potężnymi sankcjami za jego bliskie powiązania z Władimirem Putinem. Majątek oligarchy w Wielkiej Brytanii został zamrożony, co bezpośrednio uderzyło w Chelsea. Klub może obecnie przeprowadzać żadnych transferów ani przedłużać kontraktów z piłkarzami. Dodatkowo wstrzymano proces sprzedaży klubu, chyba że Abramowicz zrzeknie się pieniędzy, jakie otrzyma od nowego właściciela.

„The Blues” otrzymali dodatkowo zakaz sprzedaży biletów na kolejne mecze. Zamknięto również sklep, gdzie sprzedawano gadżety i inne produkty sygnowane logiem londyńskiej drużyny.

Po nałożonych sankcji ze sponsoringu klubu wycofali się najwięksi sponsorzy w postaci Hyundaia i Three. Z tego powodu Chelsea operuje zdecydowanie pomniejszonym budżetem.

Brak innych strojów

Mimo wycofania się obu firm ze współpracy, podczas niedzielnego meczu Chelsea z Newcastle United (1-0), piłkarze i tak mieli na swoich strojach ich logotypy. Jak dowiedziały się brytyjskie media powód takiej sytuacji był kuriozalnie prosty. Klub nie miał innych trykotów, pozbawionych logotypów.

Co więcej, taki widok może się w przyszłości powtarzać. „The Blues” nie dysponują bowiem odpowiednią ilością środków na zakup nowych kompletów strojów.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.