Atletico Madryt okradzione z rzutu karnego? Ewidentny faul Cancelo [WIDEO]

Mecz Atletico Madryt z Manchesterem City (0-0) nie obfitował w gole, ale za to dostarczył sporo emocji. Niestety w spotkaniu nie brakowało „brudnej” i wyrachowanej gry. W jednej z akcji mistrzowie Hiszpanii powinni nawet otrzymać rzut karny po faulu Joao Cancelo. 

Portugalczyk ostro potraktował Angela Correę we własnej „szesnastce”. Nie dość, że złapał i przytrzymał go w okolicach twarzy, to jeszcze zamiast w piłkę trafił w nogi Argentyńczyka.

W sumie w spotkaniu pokazano aż 10 żółtych kartek. Ostatecznie do półfinału Ligi Mistrzów przeszedł Manchester City (1-0 w dwumeczu). Rywalem „Obywateli” będzie Real Madryt.

Nagelsmann rozbity po kompromitacji Bayernu w LM. „Rozmawiał z psychologiem”

Przygoda Juliana Nagelsmanna z Bayernem Monachium nie przebiega tak, jak wyobrażano to sobie na początku. 34-latka mocno dotknęła krytyka, jaka na niego spadła oraz ostatnie niepowodzenia. „Bild” zdradził, że na środowym treningu Bawarczyków szkoleniowiec wydawał się być nieobecny. 

Bayern Monachium we wtorek pożegnał się z Ligą Mistrzów. W ćwierćfinale „Die Roten” musieli uznać wyższość Villarrealu (1-2 w dwumeczu). Tym samym Bawarczykom do wygrania została jedynie Bundesliga.

Jest o czym myśleć

Bieżący sezon w wykonaniu Bayernu jest generalnie nie najlepszy. Wśród kibiców i dziennikarzy już słychać, że Nagelsmann nie odnajduje się w tak wielkim klubie. Według „Bilda” szczególnie szkoleniowca zabolała jednak porażka w Lidze Mistrzów.

– Julian Nagelsmann oraz Benjamin Glueck jako ostatni opuścili wczoraj Allianz Arenę (tuż po godzinie 1:00). Trener i jego wideo analityk nie chcąc tracić czasu, od razu rozpoczęli pracę nad spotkaniem. Przygotowano fragmenty wideo z gry FCB oraz przemówienie do zespołu – cytuje Gabriel Stach.

– Dziś nad ranem Nagelsmann wyraźnie przygnębiony pojawił się przy Saebener Strasse. W południe, po treningu dla rezerwowych, trener rozmawiał przez dłuższy czas z psychologiem Dr. Pelką, po czym w milczeniu przez około 10 minut przechadzał się boso po murawie – dodaje.

– Nagelsmann był wyraźnie wycofany i milczący – nigdy dotąd nie widziano takiego zachowania u Nagelsmanna – podsumował.

 

Modrić na ustach całego świata. Piłkarze, dziennikarze i kibice wychwalają asystę [WIDEO]

Real Madryt zameldował się w półfinale Ligi Mistrzów po dwumeczu z Chelsea (5-4). W kluczowym momencie rewanżu z „The Blues” kapitalną asystą popisał się Luka Modrić. Podanie Chorwata do Rodrygo odbiło się szerokim echem w mediach. 

„Królewscy” w pierwszym meczu gładko ograli Chelsea na Stamford Bridge (3-1). W rewanżu role się odwróciły i to ekipa z Premier League postawiła swoje warunki. Do 75. minuty „The Blues” wygrywali na Santiago Bernabeu 3-0 i dopiero gol Rodrygo, po świetnym podaniu Modricia, dał Realowi dogrywkę.

Zachwyty z całego świata

Podanie Chorwata do młodszego kolegi okrzyknięto niemal dziełem sztuki. Zachowaniem pomocnika zachwycają się dziennikarze i kibice z całego świata.

– Maestro Modrić. Asysta klękajcie narody – napisał między innymi Andrzej Twarowski, komentator Canal+.

– Co za pass! Co za strzał z pierwszej – dodał także Michał Pol.

– Asysta Luki Modricia powina być wystawiona w muzeum. To nie jest piłka nożna – to sztuka – dodał Fabrizio Romano, znany włoski dziennikarz.

Podaniem Modricia zachwycają się również inny piłkarze. Głosy zachwytu płyną między innymi od Cesca Fabregasa czy Nigela de Jonga.

– Niech żyje piłka nożna! Asysta Roku Modrica. Co za gra! – napisał pomocnik AS Monaco.

– Takie podanie Luki Modricia powinno być przestępstwem – dodał de Jong.

Asysta Modricia, po której padł gol na 1-3 dała Realowi dogrywkę. W niech bramkę zanotował Karim Benzema, który wprowadził „Królewskich” do półfinału Ligi Mistrzów.

Thomas Tuchel atakuje Szymona Marciniaka. „Powiedziałem mu o tym”

Real Madryt rzutem na taśmę wywalczył sobie awans do półfinału Ligi Mistrzów. „Królewscy” przegrali z Chelsea 2-3 po dogrywce na Santiago Bernabeu, ale dzięki wygranej 3-1 na Stamford Bridge, mieli lepszy bilans bramkowy (5-4). Po ostatnim gwizdku sporo uwag do poziomu sędziowania miał Thomas Tuchel. Szkoleniowiec „The Blues” uderzył w Szymona Marciniaka. 

Rewanż ćwierćfinałowy należał do meczów z gatunku bardzo trudnych. Mecz opiewał w multum emocji, zwrotów akcji oraz ciężkich decyzji, jakie musiał podjąć sędzia. Dużo pracy miał więc Szymon Marciniak.

Krytyka

Choć generalnie polski arbiter raczej sprostał wyzwaniu, jakie postawiono mu na Bernabeu, to pretensje miał do niego Thomas Tuchel. Niemiec miał do niego żal o rozmowę z Carlo Ancelottim po ostatnim gwizdku.

– Byłem rozczarowany, widząc sędziego uśmiechniętego i żartującego z trenerem rywali po meczu. Myślę, że to zdecydowanie nie był dobry moment, by robić to po ostatnim gwizdku, tuż po tym, jak jeden z zespołów zostawił serce na boisku i walczył do ostatniego tchu przez 126 minut. Myślę, że arbiter wybrał zły timing na to, powiedziałem mu o tym – powiedział po meczu.

– Nie widziałem gola Marcosa Alonso [nieuznanego – przy. red.], ale jestem nadzwyczaj rozczarowany, że sędzia nie poszedł i sam tego nie sprawdził. Musisz pozostać szefem i nie dawać podjąć decyzji komuś, kto siedzi odizolowany, na krześle – dodał Niemiec.

– Jeśli grasz przeciwko Realowi Madryt, czasami nie możesz oczekiwać, że wszyscy będą mieć odwagę – podsumował. 

PSG odpowiada na plotki o zmianie właściciela. Klub atakuje hiszpańskie media

W poniedziałek hiszpańskie media wypuściły informację, według której szejkowie rozważają sprzedaż Paris Saint-Germain po mundialu w Katarze. Paryski klub postanowił odpowiedzieć na te plotki, jednocześnie je dementując.

Edu Aguirre w programie „El Chiringuito” oznajmił, że PSG zostało „sześć miesięcy żywotności”. Katarscy szejkowie mają mieć bowiem zamiar sprzedania klubu po mistrzostwach świata. Jest to pokłosie pasma porażek, jakie paryżanie odnosili na arenie międzynarodowej. Choć udało im się zdominować Ligue 1 (siedem mistrzostw w ciągu 11 lat), to ani razu nie zdołali wygrać Ligi Mistrzów.

Dementi

PSG szybko odpowiedziało na doniesienia Aguirre. Katarczycy zdementowali informacje o sprzedaży klubu, a same rewelacje dziennikarza nazwali wprost „fake newsami”. Właściciele paryskiej drużyny doszukują się również spisku ze strony hiszpańskich mediów.

– To nie przypadek, że takie doniesienia pojawiają się w tanich hiszpańskich mediach – oznajmili. 

Klub widzi w podanych informacjach próbę zdyskredytowania PSG w oczach Kyliana Mbappe. Przypomnijmy, że Francuz wciąż nie podjął decyzji odnośnie swojej przyszłości. Wiele mówi się o jego transferze do Realu Madryt nadchodzącego lata. Jego kontrakt wygasa w czerwcu bieżącego roku.

Bartosz Białek może zmienić klub! Trzy kluby zainteresowane 20-latkiem

Bartosz Białek ma problemy z przebiciem się do pierwszego składu Wolfsburga. Niewykluczone, że przed rozpoczęciem sezonu 2022/23 młody napastnik zmieni klub. Zainteresowane mają być trzy niemieckie drużyny. 

20-latek trafił do Bundesligi w 2017 roku z Zagłębie Lubin. „Miedziowi” otrzymali wówczas od Wolfsburga pięć milionów euro. W poprzednim sezonie udało mu strzelić dwa gole dla „Wilków”.

Zmiana barw?

Niestety rozwój Białka zatrzymała kontuzja, której doznał pod koniec sezonu 2020/21. Polak zerwał więzadła krzyżowe i wypadł z gry na kilka miesięcy. Do pełni sprawności wrócił dopiero na początku tego roku. Niestety nie może liczyć na regularne występy.

Choć ma na koncie osiem występów, to tylko raz zameldował się na murawie od pierwszych minut. Zazwyczaj wchodzi z ławki i to na ostatnie minuty spotkań. Stąd coraz częściej pojawiają się głosy, że Białek powinien poszukać sobie nowego klubu, aby nabywać doświadczenie i regularność.

Według Tomasza Urbana dla 20-latka pojawiła się taka opcja. Białkiem mają interesować się trzy niemieckie kluby, występujące obecnie w drugiej Bundeslidze. Transfer z udziałem napastnika mógłby dojść do skutku przed rozpoczęciem sezonu 2022/23.

– Doszły mnie słuchy, że zaczyna się jakiś ruch wokół Bartka Białka. Wolfsburg może go oddać na wypożyczenie na nowy sezon. Wstępne zainteresowanie mają zgłaszać Schalke, Hannover i Norymberga – napisał na Twitterze dziennikarz meczyki.pl oraz komentator „Viaplay”. 

Jak rozpoczęło się zmieszanie z Lewandowskim? Geneza sagi transferowej

Saga z Robertem Lewandowskim ciągnie się już od długiego czasu i łatwo jest się w niej pogubić. Aby nieco łatwiej było się odnaleźć w całym tym zawiłym temacie, postaram się nieco skrócić temat, wyciągając z niego najważniejsze informacje. Dalszą część artykułu można zatem potraktować jako pewnego rodzaju „kompresję”. 

Zacznijmy od tego, że 33-latka łączy się z przenosinami na Camp Nou od kilku, jeśli nie kilkunastu tygodni. Wszystko przez apatyczność władz Bayernu. Kontrakt Lewandowskiego wygasa w czerwcu przyszłego roku, co naturalnie frustruje naszego zawodnika.

Przez brak jakichkolwiek ruchów i sygnałów z obu stron, narastały plotki o potencjalnym transferze Polaka przed końcem jego umowy z Bayernem. W grze miało być sporo ekip, począwszy od PSG, przez oba Manchestery, Liverpool, aż po wspomnianą FC Barcelonę. Finalnie to właśnie ta ostatnia drużyna miała jako jedyna pozostać na placu boju.

Geneza

O ile temat Blaugrany był powoli toczony w mediach przez ostatnie kilka tygodni, to w poniedziałek zrzucono prawdziwą bombę. Adrian Białek i Michał Gajdek w podcaście „9CampNou”oznajmili, że Lewandowski dogadał się z Barceloną w sprawie transferu i latem ma trafić do Katalonii.

Następnie te informacje, ale z większymi szczegółami podał Sebastian Staszewski. Dziennikarz „Interii” potwierdził doniesienia podcastu, samemu dodając, że na stole Lewandowskiego czeka trzyletni kontrakt, opiewający na wielomilionową pensję.

W międzyczasie zaczęły dopływać kolejne szczegóły. Lewandowski miał już poinformować władze Bayernu, że zamierza odejść z klubu, co spotkało się ze sporym niezadowoleniem. Według mediów 33-latek jest bardzo chętny na grę dla Barcy, a na współpracę pozytywnie zapatruje się także Xavi.

Zgrzyt

Doniesienia przekazane przez „9CampNou” oraz Staszewskiego spotkały się z szybką reakcją. Christian Falk z „Bild” ekspresowo stwierdził, że informacje podane w poniedziałek nie są prawdziwe. Lewandowski miał niczego nie ustalać z Barceloną i nie zawierać żadnego porozumienia (przynajmniej obecnie).

Pojawiały się również głosy, że Bayern miał rozmawiać już z Barceloną. Bawarczycy stwierdzili, że za Lewandowskiego żądają minimum 60 milionów euro. Blaugrana miała się nie zgodzić na taką propozycję. Tymczasem osoba z otoczenia managementu „Lewego” twierdzi… że takiego tematu nie ma.

– Nic nie jest ustalone, nic nie jest przesądzone. Ani Lewandowski nie rozmawia z Barceloną, ani z Barceloną nie rozmawia Bayern – cytuje „WP Sportowe Fakty”.

Gra medialna

Sytuacja jest niebywale dynamiczna i właściwie każda podana informacja może się po chwili okazać nieaktualna. Jednego można być jednak pewnym – cały chaos działa na korzyść Lewandowskiego. Pini Zahavi jest znany z załatwiania swoim klientom głośnych transferów i godziwych kontraktów. Niewykluczone więc, że Izraelczyk chce zyskać na tym zamieszaniu zainteresowanie zarówno Bayern, jak i Barcelony.

Nie można również wykluczyć, że pod koniec kwietnia agent Lewandowskiego poleci do Barcelony, o czym informował Tomasz Włodarczyk. Wielce prawdopodobne, że Izraelczyk chce zrobić rozeznanie w ofercie Joana Laporty, aby wrócić do Bayernu z konkretami.

Kłopoty Marcina Feddka. Autor „Gucci, srucci” zawieszony przez Polsat

Marcin Feddek podczas komentowania meczu Manchesteru City z Atletico Madryt (1-0) w Lidze Mistrzów, zaliczył kilka wpadek. Konsekwencje dla dziennikarza okazały się dość poważne. „Weszło” podało w poniedziałek, że Polsat zawiesił swojego komentatora. 

We wspomnianej rywalizacji Feddek przede wszystkim został zapamiętany ze słynnego już… „Gucci, srucci”, za co zebrał zresztą sporo głosów krytyki od kibiców. Poza tym wygłosił kilka niepoprawnych tez. Stwierdził między innymi, że Kevin de Bruyne trafił do Manchesteru City za kadencji Pepa Guardioli, a Joao Felix już dwa razy grał w finale Ligi Mistrzów (dla sprostowania: Belg został piłkarzem „Obywateli” za czasów Manuela Pellegriniego, a Portugalczyk ani razu nie miał okazji wystąpić w ostatnim meczu LM).

Konsekwencje

Kiepski występ dziennikarza Polsatu za mikrofonem okazał się dość poważny w skutkach. Portal „Weszło” poinformował w poniedziałek, że Feddek został zawieszony przez swojego pracodawcę na miesiąc.

– Kiedyś niedyspozycję tłumaczył wypadkiem, teraz wymówki już nie było. Jak słyszymy, stacja zawiesiła go na miesiąc – czytamy.

Oczywiście, tak jak napisano na „Weszło”, nie był to pierwszy gorszy występ Feddka w roli komentatora. W przeszłości także zdarzały mu się spore wpadki, ale zazwyczaj Polsat starał się stawać w obronie swojego pracownika. Tym razem nie obyło się jednak bez kary.

Christian Falk dementuje plotki o Lewandowskim. „Nic z tych informacji nie jest prawdą”

TVP Sport, wraz z niemieckimi i hiszpańskimi mediami wypuściło w poniedziałek bombę. Robert Lewandowski ma być dogadany z FC Barceloną w sprawie trzyletniego kontraktu. Polak miał poinformować o swojej decyzji władze Bayernu Monachium. Christian Falk, dziennikarz doskonale zaznajomiony z realiami panującymi na Allianz Arenie twierdzi jednak, że to kłamstwo. 

Od kilku dni trwa saga transferowa z Robertem Lewandowskim. Według plotek 33-latek ma rozmawiać z FC Barceloną w sprawie przenosin na Camp Nou. Jak dowiedziało się TVP Sport – Polak dogadał się z Blaugraną i do finalizacji transferu zostało mu jedynie podpisanie trzyletniego kontraktu.

Zdementowane?

Z takimi informacjami nie zgadza się Christian Falk, dziennikarz niemieckiego „Bilda”, doskonale odnajdujący się w realiach Bayernu Monachium. Dawid Szymczak, pracujący dla sport.pl miał zapytać kolegi po fachu o te plotki.

Podpytałem Christiana Falka o informacje TVP Sport, że Robert Lewandowski jest dogadany z Barceloną i powiedział o tym Oliverowi Kahnowi. Odpowiedział w swoim stylu: „Not True”. Nic z tych informacji, jego zdaniem, nie jest prawdą – napisał na Twitterze.

Kontrakt Lewandowskiego z Bayernem obowiązuje do 30 czerwca przyszłego roku. Na razie brakuje oficjalnych informacji odnośnie przyszłości 33-letniego napastnika.

Klopp wyjaśnił, jak zmotywował swoich piłkarzy. „Byłem przekonany, że możemy wygrać””

W niedzielę doszło do hitowego meczu na szczycie Premier League. Manchester City zremisował z Liverpoolem (2-2) i wciąż nie rozstrzygnęły się losy mistrzostwa Anglii. Do przerwy „The Reds” przegrywali 1-2. Juergen Klopp wyjaśnił, jak zmotywował swoich zawodników na drugą połowę. 

Po podziale punktów w tabeli Premier League nic się nie zmieniło. Manchester City nadal wyprzedza Liverpool zaledwie o jeden punkt. Sprawa mistrzostwa Anglii w dalszym ciągu pozostaje zatem otwarta.

Motywacja

Do przerwy „Obywatele” wygrywali z Liverpoolem 2-1. Po zmianie stron „The Reds” zdołali jednak ekspresowo odpowiedzieć i doprowadzić do wyrównania. Co w przerwie meczu przekazał piłkarzom Juergen Klopp?

– Pokazaliśmy gola, którego strzeliliśmy. To była naprawdę dobra akcja. Gdybyśmy grali tak częściej, to mielibyśmy więcej okazji. Byłem przekonany, że możemy wygrać. Myślę, że remis jest zasłużony – przyznał Niemiec.

– Do końca sezonu zostało jeszcze siedem meczów. Nie przestaniemy gonić Manchesteru City – dodał.

W najbliższą sobotę czeka nas kolejne spotkanie z udziałem obu ekip. Tym razem zmierzą się ze sobą w półfinale Pucharu Anglii.

Kulesza zdradził, jaką kwotę PZPN otrzymał za awans na mundial. Wielkie pieniądze dla związku

Awans reprezentacji Polski na mundial w Katarze poza prestiżem z racji samego uczestnictwa w turnieju finałowym, oznacza także bonus finansowy. Cezary Kulesza zdradził, jaką kwotę zarobił Polski Związek Piłki Nożnej. Wyjaśnił również, jak zamierza spożytkować te pieniądze. 

Pod koniec marca Polska pokonała w finale baraży Szwecję (2-0) i zapewniła sobie grę na mundialu w Katarze. Awans oznacza oczywiście prestiż, z racji samego udziału w wielkiej imprezie. Wiąże się on jednak także z nagrodą pieniężną od FIFA.

Fortuna dla związku

O jakiej kwocie dokładnie mowa? Cezary Kulesza zdradził, ile dokładnie PZPN zarobił dzięki awansowi reprezentacji na mistrzostwa świata. Zdradził także, jak zamierza podzielić pieniądze, oraz że nie będzie ingerować w podział premii pomiędzy piłkarzami.

– Będzie to 9 mln dolarów za wywalczenie awansu i 1,5 mln dolarów na przygotowania do startu w Katarze. Piłka lubi pieniądze, a raczej wszyscy w piłce je lubią, nie będzie zatem tak, że PZPN zdeponuje tę kasę na swym koncie. Postąpimy w myśl powiedzenia, że pan Bóg kazał się dzielić. I podzielimy się w pierwszej kolejności z piłkarzami oraz sztabem szkoleniowym – oznajmił.

– Na pewno pieniądze trafią na konta zawodników, choć nie wiem w jakiej konkretnie kwocie do każdego z nich, bo to już wewnętrzna sprawa zespołu. Piłkarze mają swoje zasady dotyczące podziału. Z tego co się orientuję – rozliczenia są sprawiedliwe, uzależnione od liczby meczów i minut spędzonych na boisku. I słusznie, trudno przecież żeby taki Sebastian Szymański, który wystąpił w jednym spotkaniu, uczestniczył w podziale w takiej samej części, jak ci piłkarze, którzy mają na koncie więcej eliminacyjnych występów – dodał prezes.

Część z otrzymanych środków PZPN przeznaczy także na zabezpieczenie hotelu w Katarze, w którym będzie stacjonować reprezentacja. Związek wpłacił już kwotę za rezerwację obiektu.

– Uznaliśmy, że z uwagi na popularność Roberta Lewandowskiego, lepiej unikać hotelu w centrum. A przecież chcemy mieć spokój i możliwość koncentracji na treningach, na przygotowaniach do meczów. Zgodnie z sugestią sztabu zdecydowaliśmy się więc na bazę w mniejszym hotelu, w którym powinno być łatwiej o wyciszenie – podsumował.

Manchester City cudem nie stracił gola! Fatalny błąd Edersona przy wyniku 1:1 [WIDEO]

W meczu na szczycie Premier League między Manchesterem City a Liverpoolem są wielkie emocje. Na chwilę obecną „Obywatele” prowadzą 2-1 z bezpośrednimi rywalami do mistrzostwa Anglii. Sytuacja mogła ulec zmianie przy wyniku remisowym. W 24. minucie spotkania Ederson mógł po błędzie podarować gola „The Reds”. 

https://twitter.com/TotalFoot_/status/1513188931197677574

https://twitter.com/KieranDelaney_/status/1513183899760963588

Erling Haaland miał odrzucić ofertę znanego klubu. Chce pracować z konkretnym trenerem

Nadal nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Erlinga Haalanda. O Norwega zabiega wiele klubów z czołówki Europy. Według „ESPN” sam zawodnik odrzucił ofertę Manchesteru United. Zamiast „Czerwonych Diabłów” wolałby grać dla ich lokalnych rywali. Szczególnie kusi go opcja trenowania pod okiem Pepa Guardioli. 

Latem przygoda Haalanda z Borussią Dortmund prawdopdobnie dobiegnie końca. W jego kontrakcie aktywuje się klauzula, pozwalająca na wykupienie Norwega za 75 milionów euro. Do tej kwoty trzeba jednak doliczyć także bonusy dla ojca 21-latka oraz Mino Raioli, agenta.

Odrzucony kierunek

Łącznie kwota za napastnika wzrośnie zatem znacząco, nawet dwukrotnie. Na jego ściągnięcie będzie zatem stać nieliczne grono klubów. Wśród faworytów do wygrania wyścigu o jego podpis znajdowali się głównie Manchester City oraz Real Madryt. Nie były to natomiast jedyne drużyny, zainteresowane usługami snajpera.

O Haalanda mocno miał także zabiegać Manchester United. Według „ESPN” na początku sezonu działacze „Czerwonych Diabłów” kontaktowali się z Mino Raiolą w sprawie transferu Norwega. Mieli wówczas zapewnić, że są w stanie wyrównać ofertę każdego innego klubu.

Dziennikarze podkreślają jednak, że piłkarz nie jest zainteresowany takim wyborem. 21-latkowi ma nie chodzić o kwestie finansowe. Głównym celem jest dla niego dołączenie do klubu, który posiada jasno rozrysowany projekt sportowy.

Haaland chciałby więc trenować pod okiem Pepa Guardioli, który obecnie trenuje Manchester City. „Obywatele mają także wielkie szanse na zdobycie mistrzostwa Anglii oraz bezpośredni udział w Lidze Mistrzów, co dodatkowo kusi Norwega.

Bramkarz Modeny strzelił zwycięskiego gola z własnej połowy. Niebywały mecz w Serie C [WIDEO]

Do niesłychanej sytuacji doszło na trzecim poziomie rozgrywkowych we Włoszech. W meczu Modeny Imolese Calcio bramkę na wagę zwycięstwa zdobył bramkarz… wykopem z własnej połowy. Być może to trafienie przyczyni się do awansu jego drużyny do Serie B. 

Modena ma na ten moment cztery przewagi nad drugą w tabeli Reggianą. Jest więc na najlepszej drodze, aby wywalczyć sobie bezpośredni awans na zapleczenie Serie A. Ewentualny spadek na pozycję wicelidera oznaczałby udział w skomplikowanych barażach, w których udział biorą drużyny z miejsc 2-10 z każdej grupy Serie C.

Bohater

Ostatnie zwycięstwo nad Imolese Calcio okazało się zatem niebywale cenne. Wyrwano je przy okazji w niecodziennych okolicznościach. Do 91. minuty wynik spotkania był remisowy (1-1). W tym momencie piłkę z własnego pola karnego wykopał bramkarz Modeny, Riccardo Gagno, a ta… przelobowała golkipera rywali i wpadła do siatki.

https://twitter.com/ElevenSportsIT/status/1512848728377466887?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1512848728377466887%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.tvp.pl%2F59553787%2Fgole-bramkarzy-riccardo-gagno-bohaterem-modeny

 

Europa huczy o oprawie Legii Warszawa. „Mocny transparent”, „Przekazali życzenia”

Ostatnie spotkanie Lecha z Legią zakończyło się remisem (1-1). Szczególne porusznie wywołała oprawa, jaką na ligowy klasyk przygotowali kibice gości. Transparent, przedstawiający powieszonego Wladimira Putina, obiegł niemal cała Europę. O sytuacji piszą serwisy z wielu krajów, w tym z Ukrainy.

Mecz „Kolejorza” z Legią nie był szczególnie emocjonujący. Lech jako pierwszy wyszedł na prowadzenie, ale obecni mistrzowie Polski zdołali wyrównać jeszcze przed zmianą stron. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Około 15. minuty na trybunach stadionu przy Bułgarskiej kibice Legii rozwinęli swoją oprawę. Na transparencie umieszczono powieszonego Wladimira Putina, ubranego w koszulkę Spartaka Moskwa (sympatycy Lecha mają „sztamę” z sympatykami rosyjskiego klubu). W momencie ukazania oprawy z trybun poniosło się gromkie „Ruska ku*wa”.

https://twitter.com/davidszymczak/status/1512819459479818250?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1512819459479818250%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76503928321234wlosi-belgowie-ukraincy-oprawa-kibicow-legii-obiegla-europe.html

Poruszenie

Gest kibiców Legii poniósł się po Europie szerokim echem. O przygotowanej oprawie piszą między innymi włoskie, belgijskie czy ukraińskie serwisy. Przekaz „Wojskowych” był jasny – nienawiść do człowieka, który rozpętał wojnę za naszą wschodnią granicą.

– Bardzo mocny transparent, na którym „cara” zaprezentowano w koszulce Spartaka Moskwa, drużyny przyjacielskiej Lecha Poznań. Kibice Legii zdołali jednocześnie potępić rosyjską inwazję na Ukrainę i skrytykować powiązanie ultrasów rywali z moskiewskimi – pisze „Sky Sport Italia”.

– Podczas meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa przyjezdni kibice pokazali transparent przedstawiający prezydenta Rosji z pętlą na szyi. Kibice Legii celowo wybrali ten mecz, ponieważ Lech Poznań ma bliskie związki z rosyjskim Spartakiem Moskwa – dodaje beligjski voetbalkrant.com. 

– W choreografii poświęconej ultrasom drużyny przeciwnej (która jest w dobrych stosunkach ze Spartakiem Moskwa) kibice Legii ubrali Władimira Putina w koszulę rosyjskiego zespołu i „powiesili go” – czytamy natomiast na rumuńskim sport.hotnews.

– Kibice Legii wznoszą transparenty przedstawiające Putina na szubienicy. Władimir Putin został powieszony przez zwolenników Legii Warszawa – opisał cypryjski reporter.com.

O sprawie wypowiedzieli się również ukraińscy dziennikarze. Zwrócili uwagę na to, że w barwach obu zespołów wystąpili piłkarze, którzy wcześniej grali w Ukrainie, lub z niej pochodzą.

– Polscy kibice przekazali swoje życzenia prezydentowi kraju-agresora. Warto zaznaczyć, że w Legii grają Ukrainiec Igor Charatin i Słoweniec Benjamin Verbić, wypożyczony z Dynama Kijów. Obaj weszli na boisko w drugiej połowie. Od pierwszych minut w barwach Lecha wystąpił natomiast wypożyczony z Dynama Tomasz Kędziora – zaznaczono w tsn.ua.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.