Bramka Viniciusa została niesłusznie anulowana? Były sędzia nie zgadza się z decyzją

W niedzielę doszło do hitowego starcia Sevilli z Realem Madryt (2-3) w La Liga. Spotkanie obfitowało w wiele emocji, ale i kontrowersji. Sędziowie, delikatnie mówiąc, nie popisali się wczoraj swoimi decyzjami. Jedną z nich było anulowanie gola Viniciusowi.

Sevilla po pierwszej połowie wygrywała z Realem 2-0. „Królewscy” po zmianie stron zmienili swoje oblicze i wrócili do gry, najpierw wyrównując wynik, a w samej końcówce strzelając decydującego gola. Autorem trafienia był oczywiście Karim Benzema.

Niesłuszne przewinienie?

Real do remisu doprowadził dopiero w 82. minucie. Mogło się to stać już kilka minut wcześniej, dzięki trafieniu Viniciusa. Gol Brazylijczyka został jednak anulowany po domniemanym zagraniu ręką. Sędzia Cuadra Fernandez cofnął bramkę dla „Los Blancos” po obejrzeniu powtórki.

Wideo nie potwierdzało, czy rzeczywiście Vinicius przyjął piłkę w niedozwolony sposób. Decyzja arbitra spotkała się więc z natychmiastowym protestem Brazylijczyka. Kamery uchwyciły nawet, jak piłkarz Realu krzyczał do Toniego Kroosa, że Fernandez jest „szalony”.

Decyzja sędziego nie spodobała się również byłemu arbitrowi, Eduardo Iturralde Gonzalezowi. Po meczu stwierdził, że sytuacja była bardzo trudna, ale nie zgadza się z werdyktem.

– VAR ma zajmować się oczywistymi błędami. Real uzna, że Vinicius dotknął piłkę ramieniem, Sevilla – że ręką. VAR zajął się tą sytuacją, bo sędzia Iglesias Villanueva uznał, że piłka trafiła w ramię. Jeden obraz, dwóch sędziów, dwie różne interpretację. Bardzo trudne do wyjaśnienia. Ja widzę, że Vinicius zagrał ramieniem, czyli powinien być gol – wyjaśnił były sędzia.

Ostatecznie Realowi i tak udało się wyszarpać zwycięstwo w samej końcówce. „Królewscy” pewnie zmierzają po mistrzostwo Hiszpanii.

Zinczenko doradza Europie ws. rosyjskiej inwazji. „Nienawidzę ich za wszystko, co zrobili”

Oleksandr Zinczenko bardzo przeżywa sytuację, panującą w Ukrainie. Piłkarz Manchesteru City w rozmowie z „The Guardian” podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wojny. Wyznał, jak jego zdaniem Europa powinna zachować się wobec agresora. 

Niebawem miną dwa miesiące, od kiedy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainie. Nasi wschodni sąsiedzi dalej dzielnie bronią swojej ojczyzny, a Unia Europejska nakłada kolejne sankcje na kraj Wladimira Putina. Wojna jednak zdaje się dalej nie zmierzać do końca.

Co robić dalej?

Od początku inwazji swoje stanowisko głośno wygłasza Oleksandr Zinczenko. Piłkarz Manchesteru City ponownie zajął stanowisko w tej sprawie, tym razem na łamach „The Guardian”. Ukrainiec wyznał, jak jego zdaniem powinna zachować się Europa.

– Kraje muszą przestać kupować rosyjski gaz i ropę. W ten sposób po prostu inwestują w wojnę i całą przemoc. Ważne jest odizolowanie Rosji od wszystkiego. Pewnego dnia może się to przydarzyć w twoim kraju, nigdy nie wiadomo – stwierdził.

– Opublikowałem na Instagramie rzeczy o wykluczeniu rosyjskiego sportu. Nie chcę, żeby ich piłkarze przestali grać w Lidze Mistrzów i innych turniejach, ale im więcej sankcji zostanie nałożonych, tym bardziej może to skłonić ludzi do powiedzenia: „OK, musimy to powstrzymać razem” – dodał.

Nagły atak Rosji na Ukrainę był szokiem dla wszystkich po wielu latach pokoju od ostatnich wojen w Europie. Zinczenko również podkreślił to w rozmowie.

– Te rzeczy, które tam zrobili… Straszne, przerażające rzeczy. Zabili naszych cywilów. Zabili nasze dzieci. Zgwałcili nasze kobiety i dziewczęta. Zabili nasze psy, a nawet je zjedli. Nie potrafię nawet zacząć opisywać, co do nich czuję. Bardzo ich nienawidzę za wszystko, co zrobili narodowi ukraińskiemu i Ukrainie. I nienawidzę ludzi w Rosji, którzy próbują przekonać innych, że to jest propaganda – przyznał.

– To jest zawstydzające. Jak mogą tak mówić? Ludzie przysyłają mi prawdziwe zdjęcia, prawdziwe fakty. Ciała naszych zmarłych cywilów leżały na ziemi przez dwa tygodnie. Muszą wziąć za to odpowiedzialność – zakończył Zinczenko.

Ajax walczy o zatrzymanie Erika ten Haaga. „Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy”

Najprawdopodobniej wraz z końcem sezonu Erik ten Hag odejdzie z Ajaxu. Holender jest łączony z objęciem Manchesteru United. Holendrzy starają się jednak zatrzymać swojego trenera za wszelką cenę. 

Ten Hag napisał w Amsterdamie piękną historię. Co prawda podczas swojej pięcioletniej kadencji „tylko” dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Holandii, ale dotarł z Ajaxem do półfinału Ligi Mistrzów. W Eredivisie pokazał swoje umiejętności i od dawna łączy się go z przenosinami do silniejszego klubu.

Zostanie?

Przede wszystkim 52-latka łączy się z Manchesterem United. To właśnie „Czerwone Diabły” miały wyjść ostatnio na prowadzenie w wyścigu o holenderskiego szkoleniowca. Wcześniej łączono go także z PSG.

Ten Hag miał dogadać się z Anglikami w sprawie przenosin na Old Trafford. W przyszłym sezonie miałby zastąpić Ralfa Rangnicka w roli pierwszego trenera. Manchester może wykupić Holendra z Ajaxu za około dwa miliony euro, ze względu na jego ważną jeszcze przez rok umowę.

Gerry Hamstra, dyrektor techniczny Ajaxu w rozmowie z mediami otwarcie przyznał, że stara się zatrzymać swojego trenera. Na konferencji przed finałem pucharu Holandii potwierdził więc plotki o zainteresowaniu innych klubów.

– Mogę jasno powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Wciąż próbujemy wszystkiego, aby zatrzymać go w naszym klubie – zaznaczył.

– Czy zaproponowaliśmy mu nowy kontrakt? Tak. Jak mówiłem, próbujemy wszystkiego. Kiedy to było? Niedawno – podsumował Hamstra.

Vlasić niechcący sfaulował piłkarza Burnley. Chorwat nie krył łez po przewinieniu [WIDEO]

West Ham United zremisował z Burnley mecz 33. kolejki Premier League. W pierwszej połowie doszło do dramatycznej kontuzji, jakiej doznał Ashley Westwood. Nikola Vlasić, który dopuścił się nieprzepisowego zagrania, sam nie krył emocji po całym zdarzeniu. 

Kilka dni temu Burnley zwolniło Seana Dyche’a po prawie 10 latach pracy w klubie. Tymczasowo zastąpił go Mike Jackos, dotychczasowy trener drużyny rezerw. W swoim pierwszym meczu na stanowisku szkoleniowca pierwszego zespołu mierzył się z West Hamem.

Dramatyczna kontuzja

Spotkanie zakończyło się remisem (1-1), ale w pierwszej połowie doszło do tragicznej sytuacji. W 22. minucie doszło do starcia Ashleya Westwooda z Nikolą Vlasiciem. Chorwat próbował odebrać piłkę, gdy ta niefortunnie odbiła się od nogi rywala. Wszystko zakończyło się jednak faulem.

Westwood runął na ziemię i natychmiast poprosił o interwencję medyczną. Grę przerwano na dłuższy czas, a na murawie pojawili się lekarze. Koledzy piłkarza Burnley informowali, że potrzebna będzie zmiana. Cała sytuacja wyglądała na bardzo poważną.

Był tego świadom również sam Vlasić. Chorwat nie ukrywał, że kompletnie nie chciał zrobić przeciwnikowi krzywdy. Widząc cierpienie Westwooda schował twarz w dłonie i zaczął płakać.

https://twitter.com/10harg/status/1515691721325228037?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1515691721325228037%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fkoszmarna-kontuzja-pilkarza-burnley-jego-rywal-poplakal-sie-po-swoim-faulu-wideo%2F186555-n

Po około 10 minutach przerwy piłkarza Burnley zwieziono z murawy. Towarzyszyły mu przy tym oklaski kibiców na stadionie West Hamu.

Fatalne zagranie bramkarza Bordeaux. Beznadziejna pomyłka w Ligue 1 [WIDEO]

Girondins Bordeaux przegrało z Olympique Lyon aż 1-6. Drugie trafienie dla gospodarzy w 27. minucie podarował bramkarz „Żyrondystów” Gaetan Poussin. Golkiper fatalnie wybił piłkę sprzed własnej bramki, po czym padła łupem Ekambiego. 

Lyon strzelanie rozpoczął szybko, bo już w 20. minucie meczu. Długo na drugiego gola nie trzeba było jednak czekać. Zaledwie po siedmiu minutach Ekambi wykorzystał beznadziejne zagranie Poussina i władował futbolówkę głową do siatki.

Finalnie spotkanie zakończyło się wysoką porażką Bordeaux. Gospodarze rozjechali przyjezdnych aż 6-1. Po dublecie ustrzelili Moussa Dembele i Ekambi. Jedno trafienie natomiast zaliczyli Lucas Paqueta i Romain Faivre.

Lewandowski krytykuje pracę Nagelsmanna. Polak nie jest zwolennikiem swojego trenera

Pozycja Juliana Nagelsmanna w Bayernie osłabła po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Szkoleniowca Bawarczyków miał krytykować między innymi Robert Lewandowski. Polakowi nie podobają się metody, jakie stosuje nowy trener. 

Nagelsmann prowadzi Bayern dopiero pierwszy sezon, ale zdecydowanie nie należy on do tych z gatunku łatwych. „Die Roten” praktycznie mają już zapewnione kolejne mistrzostwo Niemiec, ale odpadli już z krajowego pucharu oraz rozgrywek Ligi Mistrzów. Szczególnie ta ostatnia porażka dotkliwie uderzyła w pozycję szkoleniowca.

Krytyka

Metody, jakie stosuje 34-latek mają się nie podobać dwóm piłkarzom Bayernu. Według sport1.de jednym z krytyków pracy Nagelsmanna jest Robert Lewandowski. Polak, wraz z innym liderem drużyny, mają narzekać na metody treningowe oraz taktykę, jaką stosuje szkoleniowiec.

Na razie nie ujawniono nazwiska drugiego z malkontentów. Niewykluczone jednak, że w końcu i ono trafi do mediów. Pierwsze wzmianki o krytyce pracy Nagelsmanna wśród piłkarzy pojawiły się w środę.

Atmosfera wokół Lewandowskiego w ostatnich dniach stała się bardzo napięta. Polak wciąż nie przedłużył kontraktu, który wygasa w czerwcu przyszłego roku. Dodatkowo w mediach spekuluje się o negocjacjach z FC Barceloną.

Skorża ostro motywował Ba Louę przed wejściem na boisko [WIDEO]

Nie jest tajemnicą, że Maciej Skorża potrafi zmotywować, ale i ostro zrugać swoich piłkarzy, jeśli nie spełniają jego założeń taktycznych. Podczas ostatniego meczu Lecha z Wisłą Płock (1-0) szkoleniowiec potraktował dość dosadnie Adriela Ba Louę. Co ciekawe Iworyjczykowi dostało się, zanim pojawił się na murawie. 

„Kolejorz” wciąż walczy z Pogonią Szczecin i Rakowem Częstochowa o mistrzostwo Polski. W minioną sobotę wszystkie trzy drużyny wygrały swoje mecze i wciąż mają po 59 punktów w tabeli. Lech skromnie, ale pokonał Wisłę Płock na wyjeździe (1-0) po golu Dawida Kownackiego.

Ostra motywacja

Spotkanie na ławce zaczął Adriel Ba Loua, a na prawym skrzydle grał od początku Michał Skóraś. Decyzja Macieja Skorży nie powinna nikogo dziwić. Iworyjczyk w ostatnim czasie stracił miejsce w „jedenastce” Lecha. Trenerowi przede wszystkim nie podobała się nieodpowiedzialna gra w defensywie 25-latka.

W 80. minucie Skorża zdecydował się jednak na zmienienie Skórasia. Za Polaka na murawę miał wbiec właśnie Ba Loua. Nim jednak przeszedł przez linię boczną, szkoleniowiec bardzo wyraźnie przekazywał mu instrukcje. Można było nawet odnieść wrażenie, że jeszcze przed zmianą kara go za jego występ.

Niewykluczone, że Skorża chciał w ten sposób wywrzeć presję na Iworyjczyku, by ten skupił się na wspomnianej grze w defensywie. Tak czy inaczej – podziałało. Lechowi udało się utrzymać jednobramkowe prowadzenie z Wisłą i wciąż pozostaje w grze o mistrzostwo Polski.

Frankowski się odblokował! Piąty gol Polaka w tym sezonie Ligue 1 [WIDEO]

Kolejny gol Przemysława Frankowskiego w tym sezonie Ligue 1. Polak już w 5. minucie meczu ustrzelił mistrz Francji – LOSC Lille. Było to jego piąte trafienie w bieżących rozgrywkach. 

Reca chwalony we włoskich mediach. „Ma dynamit w nogach”

Arkadiusz Reca zrobił dobre wrażenie na włoskich mediach swoim występem przeciwko Interowi Mediolan (1-3). Dziennikarze odnotowali, że Polak popisał się swoimi możliwościami szybkościowymi. Odnotowali jednak, że zszedł z boiska z urazem. 

W składzie Spezii znalazło się dwóch Polaków. Poza wspomnianym Recą, który nie dokończył spotkania, z Interem zagrał także Jakub Kiwior. Obaj zostali pozytywnie ocenieni przez włoskie media.

Dynamit w nodze

Pochwały przede wszystkim zebrał lewy obrońca. „La Gazzetta dello Sport” oceniła reprezentanta Polski na 5,5. Szczególnie zwrócono uwagę na jego możliwości fizyczne.

– Ma dynamit w nogach, dzięki czemu wygrywał pojedynki z Dumfriesem. Był jednak zamieszany w utratę bramki, a później nieszczęśliwie musiał zejść z boiska – uargumentowali dziennikarze. 

Tak samo „LGdS” oceniła Jakub Kiwiora. Stoper otrzymał pochwały za próby rozgrywania piłki w pierwszej połowie. Niestety po zmianie stron nieco przygasł.

– Gra w środku pola była dużym wyzwaniem. W pierwszej połowie był aktywny i starał się rozgrywać piłkę. W drugiej części gra już przez niego nie przechodziła – zaznaczono.

– Jego przyspieszenia sprawiały, że Dumfries drżał. Zszedł przedwcześnie z powodu kontuzji – napisał z kolei „Eurosport”, który przyznał Recy tę samą ocenę.

Nieco lepiej Polaka oceniono w „TuttoMercatoWeb”. Piłkarz otrzymał „szóstkę”, ponownie odnotowano jego pojedynki z Dumfriesem.

– Dobre pojedynki z Dumfriesem, któremu zostawiał mało miejsca. Był jednak zaskoczony włączeniem się do akcji D’Ambrosio przy golu Brozovicia – zaznaczyli.

Piłkarz Spezii zszedł z murawy po 10 minutach, bo nie mógł zdjąć kolczyków [WIDEO]

Podczas meczu Spezii z Interem doszło do kuriozalnej sytuacji. Przy wyniku 1-0 dla „Nerazzurrich” szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się wprowadzić M’Bale Nzole. Napastnik wszedł na murawę w 60. minucie i opuścił ją… po 10 minutach. 

Po kilku minutach swojego pobytu Nzola usłyszał od sędziów, że musi zdjąć kolczyki. Angolczyk próbował, ale… nie dał rady. Sędzia nakazał mu więc zejść z boiska. Trener Spezii tym samym musiał wprowadzić innego zawodnika.

Steven Gerrard osobiście obserwował gracza Atletico. Aston Villa może wykupić pomocnika

Aston Villa wkrótce rozpocznie okres wzmocnień? Według angielskich mediów klub zainteresował się piłkarzem Atletico Madryt – Geofrrey’em Kondogbią. Pomocnika obserwował niedawno sam Steven Gerrard. 

Niedawno w prasie pojawiało się wiele informacji dotyczących potencjalnego transferu Matty’ego Casha do Atletico Madryt. Polski obrońca finalnie podpisał nowy kontrakt z Aston Villą, co nie oznacza, że inna transakcja między tymi klubami nie zostanie dopięta.

Pod obserwacją Gerrarda

Szkoleniowiec „The Villans” udał się ostatnio na spotkanie Atletico z Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Celem Anglika było przyjrzenie się bliżej jednemu z pomocników „Rojiblancos”. Mowa konkretnie od Geofrrey’u Kondogbii.

„Birmingham Mail” podaje, że Gerrard pozytywnie ocenił występ 29-latka przeciwko Manchesterowi City. Widzi w nim również dobrą alternatywę za Douglasa Luiza, który prawdopodobnie opuści Aston Villę.

Ewentualny transfer Kondogbii byłby dużym wzmocnieniem dla ekipy z Premier League. Równałoby się to jednak ze sporym wydatkiem. Choć Transfermarkt wycenia pomocnika na 15 milionów euro, to Atletico na pewno nie sprzeda go za taką kwotę.

Według angielskich mediów Villa musi się pogodzić z przeznaczeniem przynajmniej 25 milionów funtów. Na tak wysoką wycenę wpływa również długość kontraktu, jaki 29-latek ma podpisany w Madrycie. Umowa z Atletico wygasa dopiero w czerwcu 2024 roku.

Defensywny pomocnik jest w bieżącym sezonie ważną postacią dla Diego Simeone. Dla „Rojiblancos” zagrał w 33 meczach. Zanotował przy okazji jedno trafienie i dwie asysty.

Gigantyczna oferta z Bahrajnu. Arabscy inwestorzy chcą wykupić AC Milan

AC Milan może zostać przejęty przez bahrajńską firmę. Według „Reuters” na stole pojawiła się gigantyczna oferta od „Investcorp”. Arabscy działacze mają oferować miliard euro. 

W 2018 roku doszło do wykupienia udziałów w Milanie przez amerykańską firmę „Elliott Management Corporation”. Za jej rządów „Rossonerri” nie wrócili jednak na europejskie salony. Co prawda w tym sezonie Milanowi może uda się wygrać Serie A, lecz to wciąż mało, jak na włożone w klub środki.

Zmiana?

Z tego powodu coraz głośniej mówi się o potencjalnej sprzedaży udziałów. „EMC” zastanawia się nad taką ewentualnością, a chętnych nie powinno brakować. Według „Reuters” pojawiła się już nawet pierwsza propozycja.

Złożył ją bahrajński „Investcorp”. Firma zajmuje się przede wszystkim nieruchomościami, infrastrukturą oraz zarządzaniem kredytami. Łączne aktywa, którymi operuje, wycenia się na około 42 miliardy euro. Pewną część tej kwoty niebawem może przeznaczyć na wykupienie Milanu. Oferta, jaką złożono Amerykanom ma opiewać na miliard euro.

Póki co Włosi nie odnieśli się do medialnych plotek. Jak informuje „Reuters” – zarząd klubu woli na razie unikać rozmów o potencjalnej zmianie właściciela.

– AC Milan nadal koncentruje się na poprawie swoich wyników na boisku i na ciągłym rozwoju klubu – mówi dyrektor sportowy Milanu, cytowany przez „Reuters”. 

 

Rosną problemy Puchacza w Turcji. Polak może nie wrócić do składu Trabzonsporu

Tymoteusz Puchacz ma coraz większe problemy z regularną grą w Trabzonsporze. Polak nie znalazł się w kadrze meczowej na najbliższe spotkanie swojego klubu w lidze tureckiej. Eksperci od tamtejszego futbolu sugerują, że to dopiero początek poważnych kłopotów byłego obrońcy Lecha Poznań. 

Początki „Puszki” w Turcji były naprawdę obiecujące. 23-latek z miejsca wszedł do podstawowego składu Trabzonsporu i szybko stał się ulubieńcem kibiców. Od pewnego czasu jego pozycja stoi jednak pod znakiem zapytania. W ostatniej kolejce ligi usiadł na ławce, ale na tym problemy Polaka mogą się nie skończyć.

Duży kłopot

Puchacz na pewno nie będzie miał okazji pokazania swoich umiejętności w dzisiejszym meczu z Karagumrukiem. Szkoleniowiec „Trabzonu” nie umieścił wahadłowego nawet na ławce rezerwowych. Polak nie znalazł się w kadrze meczowej.

Filip Cieśliński, ekspert od tureckiej piłki i były dziennikarz „Przeglądu Sportowego” uważa, że Puchacza czekają coraz większe problemy. Swoimi przypuszczeniami podzielił się na Twitterze.

– W zeszłym tygodniu na ławce, dziś już na trybunach. Oddalił się Tymek Puchacz od podstawowej 11 Trabzonsporu i nie zdziwię się, jak już do niej nie wróci – podsumował.

Piłkarze Atletico i City starli się też po meczu. W tunelu interweniowała policja [WIDEO]

Końcówka meczu ćwierćfinałowego Ligi Mistrzów pomiędzy Atletico Madryt a Manchesterem City zakończyła się wielką awanturą. Zawodnicy starli się ze sobą na murawie, ale nie tylko. Do kolejnych przepychanek doszło również w tunelu, prowadzącym do szatni. 

Spięcia rozpoczęły się w okolicy 90. minut po brutalnym faulu na Philu Fodenie. Z boiska wyleciał wówczas Felipe i posypały się żółte kartki dla innych piłkarzy. Kartonik zarobił przy okazji Diego Simeone.

https://twitter.com/LiveScoreIE/status/1514346214006960136?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1514346214006960136%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fweszlo.com%2F2022%2F04%2F13%2Fawantura-w-tunelu-atletico-manchester-city%2F

Walka trwała

Na tym jednak się nie skończyło. Po ostatnim gwizdku dalej było gorąco między piłkarzami obu ekip. Do kolejnego starcia doszło w tunelu, którym zawodnicy zmierzali do szatni. Doszło w nim do kłótni między Jackiem Grealishiem i Stefanem Saviciem.

Swoje trzy grosze dorzucił również Sime Vrsaljko, który najpierw rzucił butem w stronę zawodników Manchester, a następnie próbował ich opluć. Chorwata powstrzymywali koledzy z drużyny. Ostatecznie do akcji wkroczyła policja, która rozdzieliła rozwścieczone strony.

Finałowy turniej Ligi Narodów w Polsce? PZPN zgłosił chęć organizacji imprezy

Finałowy turniej Ligi Narodów zostanie rozegrany w Polsce? PZPN zgłosił chęć organizacji w 2023 roku. Podobne plany mają także nasi grupowi rywale. 

Reprezentacja Polski rozpocznie niebawem zmagania w Lidze Narodów. W czerwcu „Biało-Czerwonych” spotkają spotkania z Belgią (dwa razy), Holandią i Walią. Następne spotkania czekają nas we wrześniu (rewanże).

Zajęcie pierwszego miejsce w grupie oznacza awans do turnieju finałowego. Druga i trzecia pozycja to natomiast utrzymanie w Dywizji A. Zajęcie ostatniego miejsca równa się z kolei ze spadkiem do Dywizji B.

Grupa organizatorów

UEFA ogłosiła w czwartek kraje, które ubiegają się o zorganizowanie turnieju finałowego Ligi Narodów w 2023 roku. Wśród kandydatów znalazła się Polska oraz… grupowi rywale, a więc Belgia, Holandia i Walia.

Kraje mają teraz czas do 5 października na złożenie potrzebnych dokumentów. UEFA wybierze organizatora na początku stycznia.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.