Kibice Lecha nie odwrócili się od drużyny, mimo wysokiej porażki. Tak zareagowali po meczu z Genkiem [WIDEO]

Kibice Lecha Poznań nie odwrócili się od swojej drużyny po wysokiej porażce z Genkiem (1-5). Po ostatnim gwizdku przy Bułgarskiej zostali na trybunach i wspierali podopiecznych Nielsa Frederiksena.




Lech tydzień temu odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów po dwumeczu z Crveną Zvezdą. Spadł tym samym do walki o Ligę Europy, gdzie czekał belgijski Genk. Mistrzowie Polski niestety nie dali rady z wyżej notowanym rywalem i przegrali pierwsze spotkanie aż 1-5.

„Jesteśmy z wami!”

Genk już w pierwszej połowie prowadził aż 4-1. Po zmianie stron sytuacja znacząco się nie zmieniła. Belgowie dołożyli jeszcze jedno trafienie, za sprawą samobójczego gola Michała Gurgula.

Po ostatnim gwizdku na trybunach wciąż obecni byli kibice Lecha. Nie odwrócili się oni od drużyny i starali się wesprzeć piłkarzy.




– Jesteśmy z wami, jesteśmy z wami – śpiewali kibice.

Za tydzień rozegrany zostanie rewanż tego dwumeczu. Przegrany zagra natomiast w Lidze Konferencji.

Fot. Screen – X / @MeczykiPL

Cezary Kulesza imprezował z politykami PIS. Wspólnie śpiewali „Barkę”. Opublikowano nagranie [WIDEO]

Portal goniec.pl idzie na wojnę z Cezarym Kuleszą. Redakcja opublikowała nagranie, na którym widać, jak prezes PZPN podczas imprezy z politykami PIS, śpiewa „Barkę”. To odpowiedź na wcześniejsze zaprzeczenia w tej sprawie.




„Goniec” jeszcze w lipcu opublikował głośny reportaż. „Polski Związek Wódki Nożnej” nagłaśniał sytuację, jaka panuje PZPN. Zaznaczał także, jak ważną rolę w strukturach federacji pełni alkohol. W sprawę zaangażowano wiele osób. Anonimowi informatorzy, którymi byli działacze związku, opowiedzieli o wielu zakrapianych imprezach.

Dowody

Jeszcze przed publikacją reportażu, „Goniec” zadał Kuleszy 27 pytań. Nie uzyskał jednak na nie odpowiedzi przez trzy tygodnie. Po publikacji tekstu prezes PZPN zdecydowanie zaprzeczył zarzutom.

– Rzekomo autor widział jakieś zdjęcia i nagrania. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie przedstawiono tych zdjęć i nagrań? Odpowiedź jest prosta: takie materiały nie istnieją, ponieważ opisywane zdarzenia nigdy nie miały miejsca – twierdził Kulesza w „Przeglądzie Sportowym”.




„Goniec” nie pozostał bierny i w obliczu stanowiska Kuleszy, opublikował nagranie z jednej z imprez. Dotyczy ona konkretnie tej z końca 2021 roku. Prezes bawił się wówczas z politykami PIS. Na materiale uczestnicy trzymają się za ramiona i wspólnie śpiewają popularną „Barkę”.

Źródło: Goniec.pl | Fot. Screen – X / @GoniecPL

Matty Cash z zaskakującym transferem? Możliwy powrót po latach!

Matty Cash może niedługo odejść z Aston Villi. Według angielskich mediów, Polak może stać się bohaterem zaskakującego transferu. Mowa o sensacyjnym powrocie po latach.




Cash już od kilku lat reprezentuje biało-czerwone barwy. Z kolei od pięciu lat jest klubowo związany z Aston Villą, do której trafił z Nottingham Forest. Jak się okazuje, wkrótce może jednak wrócić do byłej drużyny.

Powrót po latach

Takie informacje przekazał przynajmniej „The Athletic”. Z ustaleń angielskiego medium wynika, że Nottingham poważnie rozważa sprowadzenie Casha po pięciu latach. Polak nie jest natomiast jedyną opcją do obsadzenia prawej strony defensywy.




„The Athletic” podaje, że poza Cashem, Forest interesuje się Rico Lewisem z Manchesteru City. Na razie do Aston Villi nie wpłynęła oficjalna oferta za 28-latka.

Fot. Screen – Viaplay

Arkadiusz Milik w Betisie? Rozmowy faktycznie były, ale jest jedno „ale”

Kariera Arkadiusza Milika jest naznaczona kontuzjami. Mimo to, Polak wciąż cieszy się sporym zainteresowaniem na rynku transferowym. W ostatnim czasie pytać miał o niego Betis, co potwierdził Piotr Koźmiński z goal.pl.




Milik, jak na ilość kontuzji, których doznał, może pochwalić się kapitalnym CV. Grał w Ajaxie, Napoli, Olympique Marsylii czy Juventusie. Niewielu polskich piłkarzy może mu pod tym względem dorównać.

Kolejna znana marka?

W poniedziałek pojawiły się informacje o zainteresowaniu kolejnego uznanego klubu. Tym razem chodziło o kierunek hiszpański, a konkretnie Real Betis. Zresztą pogłoski o takim ruchu, pojawiały się już jakiś czas temu.




Piotr Koźmiński z goal.pl postanowił przyjrzeć się sprawie bliżej. Z ustaleń dziennikarza wynika, że faktycznie Betis kontaktował się z Milikiem. I to nawet więcej niż raz, ale miało to miejsce już dłuższy czas temu.

– Arkadiusz Milik nie zamierza zmieniać klubu w tym okienku transferowym, teraz nie ma tematu odejścia do Betisu. Polak chce spokojnie wrócić do gry jesienią, złapać minuty w Juventusie i zmienić pracodawcę w okienku zimowym – ustalił Koźmiński.

Źródło: goal.pl / Piotr Koźmiński

Marek Papszun skomentował aferę tortową. „Temat dla gów**rzy”

Marek Papszun został zapytany o ostatnie głośne akcje wokół Jonatana Brunesa. Szkoleniowiec Rakowa najpierw poprosił o przytoczenie słynnej historii z tortem, a następnie ją wyśmiał.

Przypomnijmy, że w ostatnich dniach gorąco zrobiło się wokół Brunesa. Norweg jest łączony z odejściem z Rakowa, co potwierdzać ma jego nieobecność w ostatnich trzech meczach. W mediach pojawiła się z kolei informacja o spięciu, którą spowodowały urodziny zawodnika.




Przed meczem z Maccabi Haifa w Częstochowie (0-1), piłkarze mieli wnieść do szatni tort dla swojego kolegi. To miało się nie spodobać Papszunowi. Miało dojść do spięcia, a sam Brunes zgłosił kontuzję i nie zagrał w tym meczu.

„Temat dla gówniarzy”

Papszun był ostatnio gościem w programie „Liga+Extra” na antenie „Canal+Sport”. Tam został zapytany o „aferę tortową”, jednak stwierdził, że nie ma o niczym pojęcia. Gdy skrócono mu to, co pisze się w mediach – wyśmiał sprawę.




I pan, jako poważny dziennikarz, sądzi, że to może być prawdziwe? Poważny dziennikarz nie porusza takich tematów, bo to jest bardziej dla już nie powiem jakich portali i gówniarzy, którzy jakimi rzeczami się zajmują. Poważni ludzie nie powinni o takich tematach rozmawiać, bo to jest żenująceprzyznał Papszun.

Powiedziałem, że nie mam konfliktu z tym piłkarzem. To nie jest konflikt piłkarz-trener. Tu nie ma takiego podłożadodał.

Źródło: Liga+Extra

Tymoteusz Puchacz mógł wrócić do Lecha Poznań, ale… odrzucił ofertę. „Wszystko zawierzam Bogu”

Tymoteusz Puchacz oficjalnie potwierdził, że miał możliwość powrotu do Lecha Poznań tego lata. Zdecydował się jednak kontynuować zagraniczną karierę.




Ostatnio Puchacz był wypożyczony do angielskiego Plymouth Argyle. Mimo regularnej gry, nie podbił klubu i obecnie pozostaje zawodnikiem Holstein Kiel. W Niemczech nie wiążą z nim jednak żadnych planów, wobec czego Polak musi szukać nowego zatrudnienia.

Mógł wrócić

Na razie nie wiadomo, gdzie Puchacz będzie kontynuować swoją karierę. W rozmowie z „Radiem ZET” przyznał natomiast, że miał możliwość powrotu do Lecha Poznań. „Kolejorz” złożył mu ofertę, ale ten zdecydował się ją ostatecznie odrzucić.




– Miałem przed sezonem ofertę z Lecha Poznań. Serce chciało, ale skupiam się na grze zagranicą. Czy żałuję? Nie wiem. Wszystko zawierzam Bogu. Tylko On wie, co jest mi pisane. Trenuję mocno i czekam na nowy klub. Nie wiem, gdzie zagram – podsumował.

Lech rzeczywiście szukał latem lewego obrońcy. Wzmocnieniem na tej stronie defensywy miał być Arkadiusz Reca, ale jego transfer także upadł. Na Bułgarską trafił finalnie Joao Moutinho z Jagiellonii Białystok.

Fot. Screen – YouTube | Źródło: Radio ZET

Nicola Zalewski bohaterem kolejnego transferu? Inny klub z Serie A chce Polaka

Nicola Zalewski jest łączony z odejściem z Interu Mediolan. Polakiem ma się interesować inny klub z Serie A. Mateo Moretto podaje, że chodzi o Atalantę.




Zalewski od początku 2025 roku reprezentuje barwy Interu. Do Mediolanu trafił z AS Romu na wypożyczenie, a po zakończeniu sezonu został wykupiony. Polak kosztował około sześć milionów euro.

Kolejna zmiana?

Do tej pory Zalewski wystąpił w 17 meczach i możliwe, że więcej do swojego dorobku nie dołoży. Mateo Moretto podaje, że Polakiem interesuje się Atalanta Bergamo. Przedstawiciele klubu mieli się już kontaktować z 23-latkiem.




Inter na razie miał nie otrzymać oficjalnej oferty za swojego zawodnika. Ta ma jednak wpłynąć do Mediolanu w ciągu najbliższych dni. Nie wiadomo natomiast, jaka transakcja ma interesować Atalantę. Chodzić może zatem zarówno o wypożyczenie, jak i o transfer definitywny.

Sławomir Peszko namawiał ekstraklasowicza na transfer do Wieczystej. „Kilka razy dzwonił”

Sławomir Peszko jest zaangażowany w budowanie siły Wieczystej Kraków. Korzystając ze swoich kontaktów, próbuje znaleźć wzmocnienia dla beniaminka 1. Ligi. Próbował namówić do transferu między innymi Jakuba Sypka z Zagłębia Lubin.




Wieczysta Kraków walczy w bieżącym sezonie o awans do Ekstraklasy. W dynamiczny rozwój klubu nieustannie zaangażowany jest Sławomir Peszko. 40-latek po zwolnieniu z roli trenera został wiceprezesem do spraw sportowych.

„Kilka razy dzwonił”

Na tej posadzie zdecydowanie przydają mu się kontakty, które wyrobił przez lata kariery. Wcześniej maczał zresztą palce przy kilku ciekawych transferach. Odegrał między innymi istotną rolę przy transferze Karola Fili, z którym grał dawniej w Lechii Gdańsk.

Nie zawsze udało mu się jednak pomyślnie przeprowadzić każdą transakcję. Jakub Sypka z Zagłębia Lubin przyznał, że Peszko namawiał go na transfer do Wieczystej. Miało to miejsce, gdy był wolnym zawodnikiem, jednak nic z tego nie wyszło.




– Kilka razy dzwonił do mnie Sławek Peszko, natomiast byliśmy dogadani z Zagłębiem. Jak rozmawialiśmy, miałem już ustawione testy medyczne. Wiadomo, że w piłce można pewne rzeczy odwołać, ale po rozmowach z menadżerami i dyrektorem Ulatowskim czułem, że Zagłębie bardzo mnie chce. To zadecydowało. Pieniądze to jedna sprawa, ale jest jeszcze Ekstraklasa, która bardziej działa na wyobraźnię. Wiadomo, że Wieczysta zaraz może tutaj awansować, jednak uznałem, że dla mojego rozwoju lepsze będzie Zagłębie – wyznał 24-latek w rozmowie z „Weszło”.

Źródło: Weszło.com | Fot. Wieczysta Kraków

Izraelskie media komentują skandal podczas meczu Maccabi z Rakowem. Odpowiedź na… prowokację?

Izraelskie media nie zamierzają przepraszać za zachowanie kibiców Maccabi Haifa podczas rewanżu z Rakowem. Wręcz przeciwnie. Tamtejsza prasa stara się tłumaczyć, o co chodziło z wywieszeniem skandalicznego transparentu.




Raków przegrał pierwszy mecz z Maccabi Haifa w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji (0-1). W rewanżu na Węgrzech pokonali jednak rywali 2-0, dzięki czemu awansowali dalej. Sukces „Medalików” został jednak przyćmiony przez polityczny skandal.

Odpowiedź na… prowokację?

Na trybunach wywieszono transparent, oskarżający Polaków o Holocaust. Sprawa poniosła się szerokim echem. W tym momencie przeszła zresztą do postaci politycznego skandalu.




W izraelskich mediach nie widać jednak przeprosin za zachowanie kibiców. Wręcz przeciwnie. Dziennikarze starają się tłumaczyć skandaliczny transparent. Sugerują, że była to jedynie odpowiedź na propalestyńskie prowokacje kibiców Rakowa.

– Incydent dyplomatyczny? Kibice Maccabi odpowiedzili na propalestyński gest kibiców Rakowa, nawiązując do Holokaustu. W Polsce zareagowali gniewnie: tylko Niemcy są za to odpowiedzialni. To stanowiło śmiałą aluzję do roli narodu polskiego w Holokauście. Jak wiadomo, podczas II wojny światowej Polska była w rzeczywistości głównym ośrodkiem nazistowskiego przemysłu zagłady, a na jej terytorium działało sześć obozów założonych przez nazistów – pisze portal sports.walla.co.il.

– Kibice Maccabi wywołali poruszenie w Polsce. Napis „mordercy od 1939” to temat szczególnie drażliwy w kraju, co wywołało gniew Polaków. Podaliśmy kontrargument. Burza między Maccabi a Rakowem zaczęła się wcześniej, niż się spodziewaliście. Dwumecz miał być głównie oparty o sport, ale ostatecznie otoczyły go wydarzenia mniej związane z piłką nożną. To była reakcja kibiców Maccabi na baner, który pojawił się podczas meczu w Polsce – dodaje serwis sport5.co.il.

– Baner nawiązywał do roli ludności polskiej w Holokauście europejskich Żydów. Przesłanie to jest uważane za szczególnie drażliwe w Polsce, gdzie temat II wojny światowej jest otwartą raną historyczną. Na jej terenie działały wszystkie nazistowskie obozy zagłady, a także udokumentowane przypadki lokalnej kolaboracji. Ta sprawa szybko nie ucichnie – tłumaczy z kolei one.co.il.

Do skandalu odnieśli się już polscy politycy, na czele z prezydentem Karolem Nawrockim. Ambasada Izraela w Polsce również zdecydowanie potępiła zachowanie kibiców Maccabi.

Kolejni politycy odpowiadają na skandaliczne zachowanie kibiców Maccabi. Minister spraw zagranicznych: „Mam nadzieję”

Nie milkną echa obrzydliwego zachowania kibiców Maccabi Haifa podczas rewanżu z Rakowem. Radosław Sikorski zareagował na oświadczenie Ambasady Izraela w Polsce.




Raków awansował w miniony czwartek do IV, ostatniej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Niestety, sukces „Medalików” został przyćmiony przez haniebne zachowanie kibiców Maccabi Haifa.

Polityczny skandal

Na trybunach stadionu w Debreczynie wywieszono skandaliczny transparent. Bezpośrednio obwiniał on Polaków o wydarzenia z 1939 roku. Incydent odbił się gigantycznym echem i wywołał reakcję polityków. Ambasada Izraela w Polsce stanowczo potępiła takie zachowanie.

– Na takie słowa i czyny, żadnej ze stron, nie ma miejsca ani na stadionie ani nigdzie indziej. Nigdy! – napisano w komunikacie.




Do oświadczenia ustosunkował się minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Polityk pochwalił placówkę dyplomatyczną za reakcję. On sam został jednak zrugany przez internautów, za zbyt delikatny wpis.

– Dobrze, że Ambasada Izraela w Polsce zareagowała na skandaliczny transparent Maccabi Hajfa. Skądinąd mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, że w 1939 to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości – napisał Sikorski.

Wcześniej do skandalu odniosło się wiele więcej polityków. Swoje stanowisko i potępienie wobec zachowania kibiców Maccabi opublikował między innymi prezydent, Karol Nawrocki.

Fot. Screen / TVP Sport

Trener Portland Timbers wychwala Kristoffera Velde. Neville: „Będzie dla nas ogromnym atutem”

Kristoffer Velde oficjalnie zagra w MLS. Były piłkarz Lecha Poznań związał się z Portland Timbers. Zachwycony jego pozyskaniem jest trener amerykańskiej drużyny.




Przed rokiem Velde odszedł z Lecha na rzecz Olympiakosu Pireus. „Kolejorz” otrzymał za swoją gwiazdę 3,6 miliona euro. W Grecji Norweg rozegrał 33 mecze i strzelił 6 goli.

Zachwyty

To z kolei wystarczyło na wypracowanie kolejnego transferu. Tym razem Velde przenosi się do MLS, gdzie zasili szeregi Portland Timbers. Według Fabrizio Romano, Olympiakos zarobi na jego transferze 7 milionów.

Zadowolony z pozyskania Norwega jest Phill Neville, trener Portland. Od początku nie kryje swojego zadowolenia w związku z tym transferem.




– Velde to ekscytujący zawodnik z niesamowitą determinacją, zaangażowaniem i wiarą w siebie. Jego obecność pobudzi naszą ofensywę i wprowadzi zespół na nowy poziom kreatywności. Wierzymy, że będzie dla nas ogromnym atutem – przyznał.

Na ruchu Velde skorzysta również Lech. „Kolejorz” zapewnił sobie 10 proc. od kolejnego transferu zawodnika. W tym przypadku może to być blisko 350 tysięcy euro.

Fot. X – Screen / @TimbersFC

Borek przekazał, ile Raków chce za Brunesa. „Poniżej nie interesuje Rakowa”

Raków będzie musiał poradzić sobie z Maccabi Haifa bez Jonatana Brunesa. Norweg miał zgłosić problemy zdrowotne. Realnie w tle ma się jednak rozgrywać saga transferowa. Mateusz Borek podał kwotę, za jaką „Medaliki” byłyby skłonne sprzedać napastnika.




Brunes miał zgłosić sztabowi szkoleniowemu złe samopoczucie. Raków potwierdził oficjalnie, że Norweg nie zagra w rewanżu z Maccabi Haifa. Izraelski klub wygrał pierwsze spotkanie 1-0, w którym zresztą Brunes również nie zagrał.

4,5 miliona

Już od jakiegoś czasu pojawiają się pogłoski, że napastnik jest niezadowolony z pobytu w Częstochowie. Brunes chciałby ponoć zmienić klub tak szybko, jak to możliwe. Bardzo mocno o postawie Norwega wypowiedział się Mateusz Borek.




– Jak na polskie realia facet zarabia bardzo dobre pieniądze. Ja nie wiem, jemu się pomyliło, że jest Haalandem. Mam czasem wrażenie, że dzisiaj kontrakty wypełniane przez kluby działają tylko w jedną stronę. Za chwilę ten Brunes będzie chciał wystawić pełną fakturę za sierpień – stwierdził na antenie „Kanału Sportowego”.

Raków na transfer Brunesa wydał 2 miliony euro. Póki co klub zapewnia, że zawodnik nie jest na sprzedaż. Borek przekazał jednak, że gdyby wpłynęła odpowiednia oferta, zostałaby rozważona.

– Z tego, co słyszę kwota poniżej 4,5 miliona euro nie interesuje Rakowa – przekazał Borek.

Fot. YouTube – Screen / Raków Częstochowa

Zaskakujący mistrz Hiszpanii w sezonie 2025/26? Taki typ przedstawił Mateusz Święcicki

Mateusz Święcicki w programie „Meczyków” podzielił się swoimi predykacjami na nadchodzący sezon LaLigi. Według dziennikarza po mistrzostwo może sięgnąć… Atletico Madryt.




Już w najbliższy piątek powróci LaLiga. Na start rozgrywek czekają nas piątkowe starcia Girony z Rayo Vallecano i Villarrealu z Realem Oviedo. W dalszej kolejności do gry wróci też wielka trójka – FC Barcelona, Real Madryt i Atletico Madryt.

Niespodziewany mistrz?

Na kilka dni przed inauguracją nowego sezonu, swoimi przewidywaniami podzielił się Mateusz Święcicki. Komentator na antenie „Meczyków” zdradził, kto według niego wygra mistrzostwo Hiszpanii. Postawił na nietypowy wybór.




– Bardzo wierzę, że Atletico Madryt złamie duopol. To byłoby ciekawe dla ligi. Ta teza jest bardzo ryzykowna, ale stawiam, że Atletico sięgnie po tytuł – stwierdził.

– Drugi sezon z rzędu klub wydaje gigantyczne – jak na warunki LaLiga – pieniądze na transfery. To będzie sezon pełen oczekiwań. Pod kątem kadrowym zmienia się tam właściwie wszystko poza trenerem – wyjaśnił.

– Skoro tyle pieniędzy klub wydaje, są ściągani piłkarze z dużym potencjałem i Cholo Simeone znów dostaje narzędzia, to trzeba wymagać. To jest czas poważnej weryfikacji – podsumował „Święty”.

Do tego pory Atletico z Diego Simeone wygrało tytuł dwukrotnie. Najpierw w sezonie 2013/14, a ostatnio w sezonie 2020/21.

Fot. Screen – YouTube / Meczyki.pl

Ukraiński piłkarz pożegnał się z kibicami Lechii. „Dziękuję Wam za wszystko” [WIDEO]

Maksym Chłań nie będzie dłużej grać w Lechii Gdańsk. W specjalnym materiale, Ukrainiec pożegnał się z kibicami.




Chłań trafił do Lechii w 2023 roku z Zorii Ługańsk. Sezon 2025/26 spędzi jednak w Górniku Zabrze. Miał oferty z Krakowa od Wisły i Wieczystej, jednak postanowił zostać w Ekstraklasie.

Pożegnanie

W związku z odejściem, Ukrainiec postanowił pożegnać się z kibicami Lechii. Na swoich social mediach opublikował w związku z tym specjalny materiał. Dziękuje w nim za wsparcie oraz doping i zaznacza, że nadszedł czas na nowe wyzwania.




– Hej Lechiści, z tej strony Maksym Chłań. Chcę powiedzieć kilka słów. Dołączyłem do Lechii w 2023 roku. Miałem dużo motywacji i wiary w ten zespół. To był trudny czas, ale razem zrobiliśmy coś wielkiego. Z Wami – kibicami, trenerami i drużyną przeszliśmy długą drogę. Wróciliśmy do Ekstraklasy i tam zostaliśmy. Szczególny był moment, gdy w derbach Trójmiasta zagwarantowaliśmy sobie awans. Nigdy nie zapomnę tych chwil, atmosfera na stadionie, Wasze wsparcie i doping. Mój kontrakt z Lechią już się skończył. Czuję, że to czas na nowe wyzwania. Gdańsk i Lechia zawsze będą w moim sercu. Dziękuję Wam za wszystko. Lechio – do zobaczenia i usłyszenia – powiedział Chłań.

22-latek w sumie rozegrał 55 meczów dla Lechii. Strzelił w nich 14 goli i zanotował 10 asyst.

Fot. Screen – Instagram / max.khlan

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.