„Na każdej pozycji jesteśmy lepsi” – Tak Szczęsny motywował drużynę przed Arabią

Wojciech Szczęsny był jednym z głównych architektów zwycięstwa z Arabią Saudyjską. Jak się okazuje liderował nie tylko na murawie. We vlogu na kanale „Łączy nas Piłka” słychać, jak przemawiał do swoich kolegów z drużyny. 

Reprezentacja Polski wygrała wczoraj z Arabią Saudyjską (2-0) w drugim meczu na mistrzostwach świata w Katarze. Zwycięstwa mogłoby nie być, gdyby nie świetna postawa Wojciecha Szczęsnego. 32-latek pod koniec pierwszej połowy obronił rzut karny, a następnie dobitkę. Poza tym przez całe spotkanie zaliczał bardzo dobre interwencje.

Motywator

Szczęsny liderował jednak nie tylko na boisku, co uchwycił kanał „Łączy nas Piłka”. We vlogu sprzed meczu z Arabią słychać przemowę golkipera „Biało-Czerwonych”.

– Żeby nikt mi się Arabii Saudyjskiej nie wystraszył. Na każdej pozycji jesteśmy lepsi. Wygramy ten mecz, tylko musimy wykonać swoje zadania – motywował „Szczena”. 

Krystian Bielik skomentował sprokurowany rzut karny. „Bardziej mnie kopnął”

Krystian Bielik mógł zostać antybohaterem meczu z Arabią Saudyjską. Piłkarz Birmingham sprokurował rzut karny, który udało się jednak obronić Wojciechowi Szczęsnemu. Wokół decyzji sędziego narosło sporo kontrowersji. Sam defensywny pomocnik stwierdza, że nie zgadza się z przyznaniem „jedenastki” naszym rywalom. 

Reprezentacja Polski wygrała wczoraj 2-0 z Arabią Saudyjską. Najjaśniejszą postacią był Wojciech Szczęsny, który obronił bardzo groźne strzały arabskich zawodników oraz kapitalnie wybronił rzut karny.

„Czapki z głów”

„Jedenastkę” sprokurował Krystian Bielik, choć decyzja sędziego stworzyła kontrowersje. 24-latek przyznaje, że nie wie, czemu podyktowano stały fragment dla Arabii.

– Nie chciałem nawet kopać, wybijać piłki, wchodzić w kontakt. Bardziej to przeciwnik mnie kopnął, niż ja jego tak naprawdę. Ale wiem, że był kontakt – powiedział Bielik. 

Na szczęście strzał zawodnika Arabii obronił Wojciech Szczęsny. Pomocnik nie krył wdzięczności w stosunku do kolegi.

– Ale jak to się stało, że sędzia gwizdnął? Ciężko mi powiedzieć. Ale gwizdnął. I Wojtek stanął na wysokości zadania. Czapki z głów – przyznał.

Po zwycięstwie sprawa awansu do 1/8 finału mistrzostw świata pozostaje w nogach „Biało-Czerwonych”. Wyjście z grupy może nam zapewnić nawet remis z Argentyną, z którą spotkamy się już w środę, 30 listopada.

Henryk Kasperczak apeluje do Michniewicza. „Niech go ręka boska broni”

Henryk Kasperczak jest zdania, że do meczu z Argentyną Czesław Michniewicz powinien posłać tych samych zawodników, którzy wyszli na Arabię Saudyjską. – Niech go ręka boska broni przed zmienianiem tego składu – mówił były szkoleniowiec. 

Reprezentacja Polski pokonała wczoraj w drugim meczu fazy grupowej drużynę „Zielonych Sokołów” (2-0). Tym samym wskoczyliśmy na pierwsze miejsce w grupie C. Sprawa awansu jest nadal otwarta i wszystko wyjaśni się w środę po meczu z Argentyną.

Bez zmian

Henryk Kasperczak postanowił przed spotkaniem z „Albicelestes” dać radę Michniewiczowi. Apeluje do niego, aby nie wprowadzać żadnych zmian w składzie. Przede wszystkim chodzi o wystawienie dwójki napastników.

– Niech go ręka boska broni przed zmienianiem tego składu. Kolejny raz przekonujemy się, że gdy Robert Lewandowski ma wsparcie w kolegach w ataku, to nasza gra wygląda bardzo dobrze i potrafimy stwarzać wiele groźnych sytuacji. Przed spotkaniem z Meksykiem włączyła się niestety typowa dla Polaków kalkulacja, a przez to tylko zremisowaliśmy ten mecz. Nie mam wątpliwości, że gdyby w tamtym starciu od początku wyszedł duet Lewandowski, Arkadiusz Milik to już dziś cieszylibyśmy się z awansu do fazy pucharowej – mówił Kasperczak w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.

– Wystarczy już tych obaw i asekuranctwa. Po prostu wyjdźmy z Argentyną z takim samym nastawieniem jak w sobotę i walczmy o każdy metr boiska. Moim zdaniem naprawdę nie ma powodów do obaw – dodał.

„Biało-Czerwoni” spotkają się z Argentyną w środę. Aby zapewnić sobie awans do fazy pucharowej, wystarczy nam nawet remis. W przypadku porażki będziemy musieli obserwować wynik w meczu Arabii Saudyjskiej z Meksykiem.

„Nie wiem, czy on nie płakał z bólu” – Szczęsny komentuje wzruszenie Lewandowskiego

Wojciech Szczęsny kilka godzin po spotkaniu z Arabią Saudyjską (2-0) pojawił się na kanale „Foot Truck”. Ocenił między innymi samo spotkanie, ale i emocje, jakie towarzyszyły Robertowi Lewandowskiemu po zdobytym golu. Nie zabrakło oczywiście humoru, z którego znany jest bramkarz Juventusu. 

Reprezentacja Polski wygrała wczoraj z Arabią Saudyjską (2-0) w swoim drugim meczu grupowym na mistrzostwach świata w Katarze. Trudno przewidzieć, czy udałoby się nam to osiągnąć, gdyby nie świetna postawa Wojciecha Szczęsnego. Golkiper był zdecydowanie jednym z najlepszych zawodników na murawie.

Mógł wcale nie zagrać

Okazuje się, że Szczęsny mógł jednak w ogóle nie pojawić się na boisku. Kilka godzin po ostatnim gwizdku pojawił się na kanale „Foot Truck”, gdzie opowiedział o dolegliwościach, jakie dokuczały mu przed meczem.

– W pewnym momencie zastanawiałem się, czy będę mógł wyjść na mecz, parę razy mnie pociągnęło i czasami bolało, przez to wcześniej zszedłem z rozgrzewki. Ale aż tak stary jeszcze nie jestem, aby nie kopnąć tylu piłek – mówił „Szczena”.

Okradziony?

Po zakończeniu spotkania nagrodę dla zawodnika meczu przyznano Robertowi Lewandowskiemu. Kibice uważali, że Szczęsny bardziej zasłużył na statuetkę. 32-latek zażartował, że próbował sam odebrać jej połowę kapitanowi „Biało-Czerwonych”.

– Próbowałem wziąć górę tej statuetki i zabrać do pokoju, ale jest twarda i nie dało się tego zrobić – śmiał się bramkarz. 

Po chwili jednak wyjaśnił, że nie czuje się z tym źle. Co więcej, uważa, że na nagrodę zasłużył również między innymi Bartosz Bereszyński.

– Piłka nożna jest dla napastników, dla tych, którzy zdobywają bramki, oni się cieszą, my odwalamy brudną robotę z tyłu. Równie dobrze mógłbym ją dać Bartoszowi Bereszyńskiemu – wyjaśnił.

Silne emocje

Szczęsny wypowiedział się także o zachowaniu Lewandowskiego po strzeleniu bramki. 34-latek padł na murawę i chwilę na niej poleżał, gdy dobiegli do niego koledzy. Gdy wstał, widać było w jego oczach łzy.

– Tylu chłopa na niego wskoczyło, nie wiem, czy on nie płakał z bólu, że go plecy bolały, może to niekoniecznie było ze wzruszenia – żartował, po czym dodał – Wcześniej nie widziałem, aby płakał po golu, ale na pewno zeszła z niego duża presja po tym niestrzelonym karnym, jestem w stanie zrozumieć emocje.

Sytuacja w naszej grupie jest skomplikowana. Polacy w środę zagrają z Argentyną o zapewnienie sobie awansu do fazy pucharowej mundialu. Teoretycznie do wyjścia z grupy wystarczy nam remis. W przypadku porażki będziemy musieli oglądać się na wyniki rywali.

Kolejne wyliczenia przed ARG-MEX. Jak rozkładają się szanse procentowe na awans Polski?

Mecz Argentyny z Meksykiem tuż, tuż. Po jego zakończeniu wyjaśni się kwestia ostatnie starcia grupowego między Polską a „Albicelestes” i ostatecznie wyklarują się nasze szanse na awans. Obecnie w internecie można znaleźć wiele wyliczeń, dotyczących tego tematu. 

Argentyna przystąpi do spotkania z Meksykiem rozdrażniona po porażce z Arabią Saudyjską (1-2). „El Tri” są z kolei zmotywowani, aby zmazać złe wrażenie po bezbramkowym remisie z Polską. Od tego spotkania zależą także nasze szanse na awans do 1/8 finału mundialu w Katarze.

Matematyczne szanse

„Biało-Czerwoni” pokonali dziś Arabię 2-0. Tym samym ekipa Czesława Michniewicza ma 69 proc. szans na wyjście z grupy. Użytkownik Twittera pod pseudonimem „AbsurDB” wyliczył, jak zmienią się procenty po meczu Argentyny z Meksykiem. W zależności od różnych wyników, jakie mogą paść w tym spotkaniu.

Najkorzystniejszym dla nas rezultatem byłaby wygrana Meksyku, ale tylko jedną bramką. Wówczas nasze szanse wynosiłyby aż 93 proc. W przypadku wygranej Argentyny najlepiej byłoby, gdyby podopieczni Scaloniego wygrali aż pięcioma golami (82 proc.). Gdyby natomiast padł remis, mówilibyśmy o 65 proc.

Polska trzyma kciuki za Meksyk. Co musi się stać, żebyśmy wyszli z grupy?

Reprezentacja Polski obecnie zajmuje 1. miejsce w grupie C z dorobkiem 4 punktów. Drugie miejsce zajmuje pokonana przez nas Arabia Saudyjska (3 pkt.). Dziś czeka nas jeszcze mecz Meksyku z Argentyną. Jak się okazuje w tym starciu powinniśmy trzymać kciuki za zwycięstwo „El Tri”. 

Bardzo trudno wyrokować, jak na koniec fazy grupowej będzie wyglądać rozkład naszej grupy. Obecnie wygląda to tak:

  1. Polska – 4 punkty (2:0)
  2. Arabia Saudyjska – 3 punkty (2:3)
  3. Meksyk – 1 punkt (0:0)
  4. Argentyna – 0 punktów (1:2)

W zależności od tego, jak dziś zakończy się mecz Meksyku z Argentyną, różnie ułożyć się może rozstawienie naszej grupy. O czym konkretnie mowa?

Scenariusz 1.: Meksyk wygrywa z Argentyną

Przy takim obrocie wydarzeń najlepiej by było, gdyby reprezentacja Polski nie przegrała w swoim meczu z „Albicelestes”. Wygrana lub remis zapewnią nam wyjście z grupy i awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Jednak w przypadku porażki pozostaje liczyć na zwycięstwo Meksyku z Arabią Saudyjską, abyśmy dalej mieli pewny awans do 1/8.

Tabela:

  1. Polska 4 pkt.
  2. Meksyk 4
  3. Arabia Saudyjska 3
  4. Argentyna 0

W przypadku remisu któryś z tych zespołów będzie mieć cztery punkty, co poskutkuje przyznaniem awansu po przeanalizowaniu bilansu bramek. Jeśli będzie równy, to pod uwagę brane będą tylko gole strzelone. Jeśli ta statystyka także będzie równa, to potrzebne będzie do wrócenie do bezpośredniego meczu.

Scenariusz 2.: Meksyk remisuje z Argentyną

Ponownie najlepiej byłoby nam wygrać lub zremisować z „Albicelestes”. Wówczas wyjście z grupy byłoby dla nas pewne. Porażka jednak ponownie nie skazuje nas na straty.

Tabela:

  1. Polska 4
  2. Arabia 3
  3. Meksyk 2
  4. Argentyna 1

Wówczas ponownie musielibyśmy liczyć na mecz Arabii z Meksykiem. W przypadku wygranej jednej z ekip wciąż mielibyśmy tyle samo punktów co Argentyna. Gdyby przytrafił im się remis, to do tej grupy dołączyłaby jeszcze Arabia i między naszymi ekipami znowu brano by pod uwagę bilans goli i tak dalej…

Scenariusz 3.: Argentyna wygrywa z Meksykiem

Taki obrót spraw dalej nie skreśla naszych szans na wyjście z grupy. Awans bezpośredni zapewni nam albo wygrana, albo remis z „Albicelestes”, ale w razie porażki wciąż mamy szanse.

Tabela:

  1. Polska 4
  2. Arabia 3
  3. Argentyna 3
  4. Meksyk 1

Jeżeli przegramy z Argentyną, a w meczu Arabii z Meksykiem padnie remis albo wygrają „El Tri”, to któraś z tych reprezentacji będzie miała także cztery punkty tak jak Polska. Ponownie będą się wtedy liczyć gole.

Reprezentacja Polski wygrała z Arabią Saudyjską. Mecz miał kilku bohaterów [OCENY]

Reprezentacja Polski wygrała z Arabią Saudyjską (2-0) w swoim drugim meczu na mistrzostwach świata w Katarze. Kadrowicze spisali się w znakomitej większości nieźle, o czym świadczą przyznane im przez nas oceny. Poniżej możecie sprawdzić, jak prezentowały się noty. 


Wojciech Szczęsny (10) – Po prostu TOP. W pierwszej połowie obroniony rzut karny (i dobitka!). Bardzo pewny w bramce, wyczuwający moment wyjścia do piłki. Potwierdza doskonałą formę. Saudyjczycy właściwie w żadnym momencie nie nie sprawili na nim wrażenie. Ściana!

Matty Cash (6) – Bardzo nierówny występ. W pierwszej szybko zarobił żółtą kartkę i mógł w krótkim odstępie czasu dostać kolejną. Miał jednak udział przy golu Piotra Zielińskiego. Od tamtej pory właściwie rósł w oczach i finalnie zaliczył całkiem pozytywny występ.

Kamil Glik (8) – Co by nie mówić o Gliku, to nadal jest to ostoja i lider naszej defensywy. Kolejny bardzo dobry mecz w jego wykonaniu. Ustrzegał się błędów, skutecznie neutralizował większość ataków. Solidny występ.

Jakub Kiwior (7) – Przez niemal cały mecz grał na całkiem wysokim poziomie. Zanim trafiliśmy drugi raz do siatki zaliczył jednak poważną stratę na wysokości własnego pola karnego. O mały włos nie kosztowało nas to stratę gola. Stąd zjechał z początkowej „8” na „7” z delikatnym minusem.

Bartosz Bereszyński (7) – Potrzebował czasu, żeby się rozkręcić, podobnie jak Cash. Nasz lewy obrońca miał spore problemy z upilnowaniem rywali, którzy próbowali grać po jego stronie. Z biegiem czasu ich napór jednak ustał, a „Bereś” miał okazję do ofensywnych wyjść. Dobrze również asekurował kolegów w środku boiska.

Krystian Bielik (6-) – Niewiele brakowało, a Bielik mógł zostać antybohaterem spotkania. Chwilę po zdobytej bramce przez Zielińskiego piłkarz Birmingham sprokurował rzut karny. Mocno obniżyło to jego notę, bo generalnie zagrał dobre spotkanie. Asekurował, rozgrywał, starał się przejmować i przytrzymywać piłkę.

Grzegorz Krychowiak (7) – Świetny występ Krychowiaka. Dawno nie widzieliśmy go tak skoncentrowanego i podchodzącego po piłkę. Mądrze przytrzymywał piłkę, grając pod faul, gdy nie układał się na mecz. Bardzo dobrze wyglądał w tym meczu.

Piotr Zieliński (8) – Zdobywca bramki, dobrze wyglądał z przodu, choć w rozegraniu czasami mogło być lepiej. Idealnie zachował się natomiast w polu karnym po podaniu Lewandowskiego.

Przemysław Frankowski (6+) – Momentami tak, jakby pojawiał się, po czym znikał. Dość niemrawy występ Frankowskiego, chociaż obudził się znacząco w drugiej połowie. Napędzał w końcówce akcje „Biało-Czerwonych” i potrafił robić zamieszanie w obronie Arabii.

Arkadiusz Milik (6) – Powinniśmy grać na dwójkę napastników, co udowodnił występ Milika. Choć nie był idealny, to w końcu widać było, że Lewandowski nie jest jedynym zawodnikiem z przodu. Dobrze presował, wygrywał pojedynki powietrzne i potrafił utrzymać się przy piłce. Mógł występ okrasić golem, ale skierował piłkę na poprzeczkę.

Robert Lewandowski (8+) – Po kapitanie widać było, jaka siedzi w nim złość po meczu z Meksykiem. Początkowo wydawała się go trochę zjadać i pętać nogi. Mimo to zaliczył asystę przy trafieniu Zielińskiego. W drugiej połowie wykorzystał jednak moment nieuwagi i strzelił swojego pierwszego gola w finałach mistrzostwa świata. Mógł dołożyć drugie trafienie po kolejnym świetnym przejęciu, ale jego strzał zatrzymał bramkarz Arabii.


Rezerwowi:

Jakub Kamiński (7) – Nie zagrał długo, bo zameldował się w 63. minucie, ale dał się we znaki arabskiej defensywie. Potrafił kilka razy wyprowadzić groźny atak, przeprowadzał ciekawe kombinacje z Mattym Cashem. Pozytywny występ piłkarza Wolfsburga.

Krzysztof Piątek (-) – Grał od 71. minuty i nie pokazał właściwie nic ciekawego. Pozostawiamy bez oceny.

Polska wygra z Arabią 2-0? Adrian Mierzejewski typuje łatwe zwycięstwo

Reprezentacja Polski podejmie dzisiaj Arabię Saudyjską w drugim meczu grupowym na mistrzostwach świata. Adrian Mierzejewski przewiduje łatwy mecz dla „Biało-Czerwonych”. Były kadrowicz typuje w 2-0. 

Polacy stają przed zadaniem, od którego zależy ich być, albo nie być w fazie grupowej na mistrzostwach świata w Katarze. Po bezbramkowym remisie z Meksykiem przyszedł czas na spotkanie z sensacją naszej grupy. Arabia Saudyjska w pierwszym meczu pokonała Argentynę 2-1.

Łatwy mecz

Według Adriana Mierzejewskiego reprezentacja Polski spokojnie wygra z arabską drużyną po golach Lewandowskiego i Glika. Co więcej, były kadrowicz stwierdza, że spotkanie przebiegnie pod całkowitą kontrolą „Biało-Czerwonych”.

– Arabia S. bez kapitana i bocznego obrońcy, zmęczeni po maratonie z Argentyną. Spokojny mecz, wszystko pod kontrolą, 2:0 Gliku, Lewy (2 asysty Ziela) i pierwsze miejsce w grupie po 2 m – napisał Mierzejewski. 

Prowokacyjne zachowanie serbskich piłkarzy po meczu z Brazylią. Polityczny skandal

Serbia po meczu z Brazylią zostawiła w szatni dość nietypową „niespodziankę”. W pomieszczeniu zawodnicy rozwiesili flagi uderzające w Kosowo. Głos zabrała już tamtejsza federacja. 

Piłka nożna od lat łączona jest z polityką, choć wielokrotnie starano się odciąć jedno od drugiego. Na mundialu głośno było między innymi o zakazie noszenia tęczowych opasek, co miało okazywać wsparcie środowisku LGBT. FIFA groziła za takie postępowanie przyznawaniem żółtych kartek.

Prowokacja

Na świecie istnieje jednak wiele innych problemów. Od wielu lat słyszy się o napięciach między Serbią a Kosowem, które ogłosiło swoją niepodległość. Serbowie wciąż uznają te południowe tereny, jako terytorium swojego państwa.

W czwartek doszło do incydentu związanego właśnie z tym konfliktem. Po meczu z Brazylią (0-2) serbscy piłkarze rozwiesili w swojej szatni flagi z mapą. Widać było na niej, że tereny Kosowa są przyłączone do Serbii. Pojawiło się tam także godło oraz napis „nie poddawaj się”, co bezpośrednio godziło w niepodległość państewka.

Obrazki wyciekły do sieci i wywołały burzę. Kosowski Związek Piłki Nożnej zdążył już zareagować na takie zachowanie, nazywając je „prowokacją”.

– Potępiamy agresywną postawę Serbii na mundialu. Turniej powinien być pokazem radości i jedności oraz przesłaniem nadziei i pokoju, a nie nienawiści. Wzywamy FIFA do reakcji – napisano w krótkim oświadczeniu. 

 

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.