Nicola Zalewski bohaterem kolejnego transferu? Inny klub z Serie A chce Polaka

Nicola Zalewski jest łączony z odejściem z Interu Mediolan. Polakiem ma się interesować inny klub z Serie A. Mateo Moretto podaje, że chodzi o Atalantę.




Zalewski od początku 2025 roku reprezentuje barwy Interu. Do Mediolanu trafił z AS Romu na wypożyczenie, a po zakończeniu sezonu został wykupiony. Polak kosztował około sześć milionów euro.

Kolejna zmiana?

Do tej pory Zalewski wystąpił w 17 meczach i możliwe, że więcej do swojego dorobku nie dołoży. Mateo Moretto podaje, że Polakiem interesuje się Atalanta Bergamo. Przedstawiciele klubu mieli się już kontaktować z 23-latkiem.




Inter na razie miał nie otrzymać oficjalnej oferty za swojego zawodnika. Ta ma jednak wpłynąć do Mediolanu w ciągu najbliższych dni. Nie wiadomo natomiast, jaka transakcja ma interesować Atalantę. Chodzić może zatem zarówno o wypożyczenie, jak i o transfer definitywny.

Sławomir Peszko namawiał ekstraklasowicza na transfer do Wieczystej. „Kilka razy dzwonił”

Sławomir Peszko jest zaangażowany w budowanie siły Wieczystej Kraków. Korzystając ze swoich kontaktów, próbuje znaleźć wzmocnienia dla beniaminka 1. Ligi. Próbował namówić do transferu między innymi Jakuba Sypka z Zagłębia Lubin.




Wieczysta Kraków walczy w bieżącym sezonie o awans do Ekstraklasy. W dynamiczny rozwój klubu nieustannie zaangażowany jest Sławomir Peszko. 40-latek po zwolnieniu z roli trenera został wiceprezesem do spraw sportowych.

„Kilka razy dzwonił”

Na tej posadzie zdecydowanie przydają mu się kontakty, które wyrobił przez lata kariery. Wcześniej maczał zresztą palce przy kilku ciekawych transferach. Odegrał między innymi istotną rolę przy transferze Karola Fili, z którym grał dawniej w Lechii Gdańsk.

Nie zawsze udało mu się jednak pomyślnie przeprowadzić każdą transakcję. Jakub Sypka z Zagłębia Lubin przyznał, że Peszko namawiał go na transfer do Wieczystej. Miało to miejsce, gdy był wolnym zawodnikiem, jednak nic z tego nie wyszło.




– Kilka razy dzwonił do mnie Sławek Peszko, natomiast byliśmy dogadani z Zagłębiem. Jak rozmawialiśmy, miałem już ustawione testy medyczne. Wiadomo, że w piłce można pewne rzeczy odwołać, ale po rozmowach z menadżerami i dyrektorem Ulatowskim czułem, że Zagłębie bardzo mnie chce. To zadecydowało. Pieniądze to jedna sprawa, ale jest jeszcze Ekstraklasa, która bardziej działa na wyobraźnię. Wiadomo, że Wieczysta zaraz może tutaj awansować, jednak uznałem, że dla mojego rozwoju lepsze będzie Zagłębie – wyznał 24-latek w rozmowie z „Weszło”.

Źródło: Weszło.com | Fot. Wieczysta Kraków

Izraelskie media komentują skandal podczas meczu Maccabi z Rakowem. Odpowiedź na… prowokację?

Izraelskie media nie zamierzają przepraszać za zachowanie kibiców Maccabi Haifa podczas rewanżu z Rakowem. Wręcz przeciwnie. Tamtejsza prasa stara się tłumaczyć, o co chodziło z wywieszeniem skandalicznego transparentu.




Raków przegrał pierwszy mecz z Maccabi Haifa w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji (0-1). W rewanżu na Węgrzech pokonali jednak rywali 2-0, dzięki czemu awansowali dalej. Sukces „Medalików” został jednak przyćmiony przez polityczny skandal.

Odpowiedź na… prowokację?

Na trybunach wywieszono transparent, oskarżający Polaków o Holocaust. Sprawa poniosła się szerokim echem. W tym momencie przeszła zresztą do postaci politycznego skandalu.




W izraelskich mediach nie widać jednak przeprosin za zachowanie kibiców. Wręcz przeciwnie. Dziennikarze starają się tłumaczyć skandaliczny transparent. Sugerują, że była to jedynie odpowiedź na propalestyńskie prowokacje kibiców Rakowa.

– Incydent dyplomatyczny? Kibice Maccabi odpowiedzili na propalestyński gest kibiców Rakowa, nawiązując do Holokaustu. W Polsce zareagowali gniewnie: tylko Niemcy są za to odpowiedzialni. To stanowiło śmiałą aluzję do roli narodu polskiego w Holokauście. Jak wiadomo, podczas II wojny światowej Polska była w rzeczywistości głównym ośrodkiem nazistowskiego przemysłu zagłady, a na jej terytorium działało sześć obozów założonych przez nazistów – pisze portal sports.walla.co.il.

– Kibice Maccabi wywołali poruszenie w Polsce. Napis „mordercy od 1939” to temat szczególnie drażliwy w kraju, co wywołało gniew Polaków. Podaliśmy kontrargument. Burza między Maccabi a Rakowem zaczęła się wcześniej, niż się spodziewaliście. Dwumecz miał być głównie oparty o sport, ale ostatecznie otoczyły go wydarzenia mniej związane z piłką nożną. To była reakcja kibiców Maccabi na baner, który pojawił się podczas meczu w Polsce – dodaje serwis sport5.co.il.

– Baner nawiązywał do roli ludności polskiej w Holokauście europejskich Żydów. Przesłanie to jest uważane za szczególnie drażliwe w Polsce, gdzie temat II wojny światowej jest otwartą raną historyczną. Na jej terenie działały wszystkie nazistowskie obozy zagłady, a także udokumentowane przypadki lokalnej kolaboracji. Ta sprawa szybko nie ucichnie – tłumaczy z kolei one.co.il.

Do skandalu odnieśli się już polscy politycy, na czele z prezydentem Karolem Nawrockim. Ambasada Izraela w Polsce również zdecydowanie potępiła zachowanie kibiców Maccabi.

Kolejni politycy odpowiadają na skandaliczne zachowanie kibiców Maccabi. Minister spraw zagranicznych: „Mam nadzieję”

Nie milkną echa obrzydliwego zachowania kibiców Maccabi Haifa podczas rewanżu z Rakowem. Radosław Sikorski zareagował na oświadczenie Ambasady Izraela w Polsce.




Raków awansował w miniony czwartek do IV, ostatniej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Niestety, sukces „Medalików” został przyćmiony przez haniebne zachowanie kibiców Maccabi Haifa.

Polityczny skandal

Na trybunach stadionu w Debreczynie wywieszono skandaliczny transparent. Bezpośrednio obwiniał on Polaków o wydarzenia z 1939 roku. Incydent odbił się gigantycznym echem i wywołał reakcję polityków. Ambasada Izraela w Polsce stanowczo potępiła takie zachowanie.

– Na takie słowa i czyny, żadnej ze stron, nie ma miejsca ani na stadionie ani nigdzie indziej. Nigdy! – napisano w komunikacie.




Do oświadczenia ustosunkował się minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Polityk pochwalił placówkę dyplomatyczną za reakcję. On sam został jednak zrugany przez internautów, za zbyt delikatny wpis.

– Dobrze, że Ambasada Izraela w Polsce zareagowała na skandaliczny transparent Maccabi Hajfa. Skądinąd mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, że w 1939 to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości – napisał Sikorski.

Wcześniej do skandalu odniosło się wiele więcej polityków. Swoje stanowisko i potępienie wobec zachowania kibiców Maccabi opublikował między innymi prezydent, Karol Nawrocki.

Fot. Screen / TVP Sport

Trener Portland Timbers wychwala Kristoffera Velde. Neville: „Będzie dla nas ogromnym atutem”

Kristoffer Velde oficjalnie zagra w MLS. Były piłkarz Lecha Poznań związał się z Portland Timbers. Zachwycony jego pozyskaniem jest trener amerykańskiej drużyny.




Przed rokiem Velde odszedł z Lecha na rzecz Olympiakosu Pireus. „Kolejorz” otrzymał za swoją gwiazdę 3,6 miliona euro. W Grecji Norweg rozegrał 33 mecze i strzelił 6 goli.

Zachwyty

To z kolei wystarczyło na wypracowanie kolejnego transferu. Tym razem Velde przenosi się do MLS, gdzie zasili szeregi Portland Timbers. Według Fabrizio Romano, Olympiakos zarobi na jego transferze 7 milionów.

Zadowolony z pozyskania Norwega jest Phill Neville, trener Portland. Od początku nie kryje swojego zadowolenia w związku z tym transferem.




– Velde to ekscytujący zawodnik z niesamowitą determinacją, zaangażowaniem i wiarą w siebie. Jego obecność pobudzi naszą ofensywę i wprowadzi zespół na nowy poziom kreatywności. Wierzymy, że będzie dla nas ogromnym atutem – przyznał.

Na ruchu Velde skorzysta również Lech. „Kolejorz” zapewnił sobie 10 proc. od kolejnego transferu zawodnika. W tym przypadku może to być blisko 350 tysięcy euro.

Fot. X – Screen / @TimbersFC

Borek przekazał, ile Raków chce za Brunesa. „Poniżej nie interesuje Rakowa”

Raków będzie musiał poradzić sobie z Maccabi Haifa bez Jonatana Brunesa. Norweg miał zgłosić problemy zdrowotne. Realnie w tle ma się jednak rozgrywać saga transferowa. Mateusz Borek podał kwotę, za jaką „Medaliki” byłyby skłonne sprzedać napastnika.




Brunes miał zgłosić sztabowi szkoleniowemu złe samopoczucie. Raków potwierdził oficjalnie, że Norweg nie zagra w rewanżu z Maccabi Haifa. Izraelski klub wygrał pierwsze spotkanie 1-0, w którym zresztą Brunes również nie zagrał.

4,5 miliona

Już od jakiegoś czasu pojawiają się pogłoski, że napastnik jest niezadowolony z pobytu w Częstochowie. Brunes chciałby ponoć zmienić klub tak szybko, jak to możliwe. Bardzo mocno o postawie Norwega wypowiedział się Mateusz Borek.




– Jak na polskie realia facet zarabia bardzo dobre pieniądze. Ja nie wiem, jemu się pomyliło, że jest Haalandem. Mam czasem wrażenie, że dzisiaj kontrakty wypełniane przez kluby działają tylko w jedną stronę. Za chwilę ten Brunes będzie chciał wystawić pełną fakturę za sierpień – stwierdził na antenie „Kanału Sportowego”.

Raków na transfer Brunesa wydał 2 miliony euro. Póki co klub zapewnia, że zawodnik nie jest na sprzedaż. Borek przekazał jednak, że gdyby wpłynęła odpowiednia oferta, zostałaby rozważona.

– Z tego, co słyszę kwota poniżej 4,5 miliona euro nie interesuje Rakowa – przekazał Borek.

Fot. YouTube – Screen / Raków Częstochowa

Zaskakujący mistrz Hiszpanii w sezonie 2025/26? Taki typ przedstawił Mateusz Święcicki

Mateusz Święcicki w programie „Meczyków” podzielił się swoimi predykacjami na nadchodzący sezon LaLigi. Według dziennikarza po mistrzostwo może sięgnąć… Atletico Madryt.




Już w najbliższy piątek powróci LaLiga. Na start rozgrywek czekają nas piątkowe starcia Girony z Rayo Vallecano i Villarrealu z Realem Oviedo. W dalszej kolejności do gry wróci też wielka trójka – FC Barcelona, Real Madryt i Atletico Madryt.

Niespodziewany mistrz?

Na kilka dni przed inauguracją nowego sezonu, swoimi przewidywaniami podzielił się Mateusz Święcicki. Komentator na antenie „Meczyków” zdradził, kto według niego wygra mistrzostwo Hiszpanii. Postawił na nietypowy wybór.




– Bardzo wierzę, że Atletico Madryt złamie duopol. To byłoby ciekawe dla ligi. Ta teza jest bardzo ryzykowna, ale stawiam, że Atletico sięgnie po tytuł – stwierdził.

– Drugi sezon z rzędu klub wydaje gigantyczne – jak na warunki LaLiga – pieniądze na transfery. To będzie sezon pełen oczekiwań. Pod kątem kadrowym zmienia się tam właściwie wszystko poza trenerem – wyjaśnił.

– Skoro tyle pieniędzy klub wydaje, są ściągani piłkarze z dużym potencjałem i Cholo Simeone znów dostaje narzędzia, to trzeba wymagać. To jest czas poważnej weryfikacji – podsumował „Święty”.

Do tego pory Atletico z Diego Simeone wygrało tytuł dwukrotnie. Najpierw w sezonie 2013/14, a ostatnio w sezonie 2020/21.

Fot. Screen – YouTube / Meczyki.pl

Ukraiński piłkarz pożegnał się z kibicami Lechii. „Dziękuję Wam za wszystko” [WIDEO]

Maksym Chłań nie będzie dłużej grać w Lechii Gdańsk. W specjalnym materiale, Ukrainiec pożegnał się z kibicami.




Chłań trafił do Lechii w 2023 roku z Zorii Ługańsk. Sezon 2025/26 spędzi jednak w Górniku Zabrze. Miał oferty z Krakowa od Wisły i Wieczystej, jednak postanowił zostać w Ekstraklasie.

Pożegnanie

W związku z odejściem, Ukrainiec postanowił pożegnać się z kibicami Lechii. Na swoich social mediach opublikował w związku z tym specjalny materiał. Dziękuje w nim za wsparcie oraz doping i zaznacza, że nadszedł czas na nowe wyzwania.




– Hej Lechiści, z tej strony Maksym Chłań. Chcę powiedzieć kilka słów. Dołączyłem do Lechii w 2023 roku. Miałem dużo motywacji i wiary w ten zespół. To był trudny czas, ale razem zrobiliśmy coś wielkiego. Z Wami – kibicami, trenerami i drużyną przeszliśmy długą drogę. Wróciliśmy do Ekstraklasy i tam zostaliśmy. Szczególny był moment, gdy w derbach Trójmiasta zagwarantowaliśmy sobie awans. Nigdy nie zapomnę tych chwil, atmosfera na stadionie, Wasze wsparcie i doping. Mój kontrakt z Lechią już się skończył. Czuję, że to czas na nowe wyzwania. Gdańsk i Lechia zawsze będą w moim sercu. Dziękuję Wam za wszystko. Lechio – do zobaczenia i usłyszenia – powiedział Chłań.

22-latek w sumie rozegrał 55 meczów dla Lechii. Strzelił w nich 14 goli i zanotował 10 asyst.

Fot. Screen – Instagram / max.khlan

Przepaść między budżetami Legii i Lecha a resztą Ekstraklasy! Poznaliśmy dokładne kwoty

Opublikowano budżety, jakimi dysponują kluby Ekstraklasy w sezonie 2025/26. Wiadomo już, która drużyna może pochwalić się największymi środkami. Czołowa dwójka znajduje się daleko poza resztą stawki.




Ekstraklasa jest barwna pod wieloma względami, nie tylko sportowymi. Grają w niej kluby z różnych biegunów. Także, jeśli chodzi o kwestie finansowe. Kluby operują zdecydowanie różnymi kwotami, jeśli chodzi o swoje budżety.

Daleko poza stawką

W najnowszym rankingu poznaliśmy jednak dokładne kwoty. Tym samym wiemy już, że największym budżetem może pochwalić się Legia Warszawa (218 mln złotych). Drugie miejsce zajmuje z kolei Lech Poznań (176 mln).

Różnice między pierwszym a drugim miejscem są dość niewielkie. Sytuacja ma się z kolei zupełnie inaczej, jeśli spojrzymy na trzeci w stawce Raków Częstochowa. „Medaliki” otwierają właściwie zupełnie inną kategorię, z budżetem na poziomie „zaledwie” 85 milionów złotych.




Na kolejnej pozycji znalazł się natomiast Widzew Łódź, który uzyskał potężne środki finansowe. Łodzianie mogą pochwalić się budżetem na poziomie 79,6 mln zł.

Z kolei po drugiej stronie barykady znajdziemy jednego z beniaminków. Najmniejszym budżetem dysponuje Termalica (24 mln). Nad „Słoniami” znalazł się GKS Katowice (26 mln) oraz Radomiak (28) czy Arka Gdynia (30).

Prezydent Polski przywitany na stadionie Lechii specjalnym transparentem. „Byłeś, jesteś, będziesz”

Świeżo zaprzysiężony prezydent Rzeczpospolitej, wybrał się na mecz Lechii Gdańsk z Motorem Lublin. Kibice szybko sprawili, że poczuł się jak u siebie. Wywieszono dla niego specjalny transparent.




Karol Nawrocki został na początku sierpnia zaprzysiężony na prezydenta Polski. Jeszcze podczas wyborów, jego kandydatura wywołała masę kontrowersji. Przed laty nowa głowa państwa, była związana z Lechią Gdańsk. Internet obiegł między innymi jego udział w legendarnej ustawce z Lechem Poznań z 2009 roku.

„Byłeś, jesteś, będziesz”

Choć Nawrocki obecnie piastuje najważniejsze stanowisko w kraju, wciąż znajduje czas, aby oddać się kibicowskiemu życiu. W poniedziałek wybrał się na mecz Lechii z Motorem. Na trybunach wywieszono dla niego specjalny transparent.




– Byłeś, jesteś, będziesz, zawsze kibicem Lechii – głosił napis.

Fot. Canal+Sport 3 / Screen

Legia w jeszcze trudniejszej sytuacji przed rewanżem z Larnacą. Poważne osłabienia składu

Legia Warszawa znajduje się w trudnej sytuacji przed rewanżem z Larnacą. Według Pawła Gołaszewskiego, „Wojskowi” będą musieli sobie poradzić bez kilku ważnych zawodników.




Legia przegrała pierwszy mecz z Cypryjczykami aż 1-4. Rewanż w Warszawie zapowiada się na niezwykle trudną przeprawę. Sytuacji nie poprawia fakt, że Edward Ioradanescu będzie musiał radzić sobie bez istotnych zawodników.

Nieobecni

Wiadomo, że w spotkaniu nie zobaczymy na pewno Bartosza Kapustki. Lider Legii zobaczył w pierwszym meczu z AEK-iem dwie żółte kartki. Pod sporym znakiem zapytania stoi także występ Juergen Elitima.

Kolumbijczyk ostatni mecz zagrał podczas rewanżu z Banikiem Ostrawa. Od tamtej pory zmaga się z problemami zdrowotnymi. Według Pawła Gołaszewskiego z „Piłki Nożnej” ostateczna decyzja co do jego występu zapadnie w ostatniej chwili.




Dodatkowo zagrożony jest także występ Claude Goncalvesa. Portugalczyk doznał urazu stawu skokowego minionej niedzieli. Przed nim jeszcze jednak badania, które ostatecznie pokażą, jak poważny jest to uraz.

Źródło: Paweł Gołaszewski / „Piłka Nożna”

Robert Lewandowski powinien przyjechać na kadrę nawet z kontuzją? Wichniarek chce wyjaśnienia afery kapitańskiej

Artur Wichniarek jest zdania, że nawet mimo kontuzji, Robert Lewandowski powinien pojawić się na najbliższym zgrupowaniu reprezentacji Polski. Były piłkarz chciałby, że „Lewy” wyjaśnił zamieszanie z czerwca.




Robert Lewandowski doznał ostatnio urazu i będzie pauzować kilka tygodni. Pod znakiem zapytania stoi jego przyjazd na najbliższe, wrześniowe zgrupowanie kadry. Będzie ono pierwszym od zwolnienia Michała Probierza i słynnego zamieszania z opaską kapitańską.

Powinien przyjechać

Artur Wichniarek uważa, że nawet z kontuzją, Lewandowski powinien się na tym zgrupowaniu stawić. Były piłkarz chciałby, aby napastnik wyjaśnił całą sprawę.




Nawet jeśli kontuzja Roberta okaże się na tyle poważna, że nie będzie w stanie on zagrać z Holandią i Finlandią – bo chyba wszyscy zgadzamy się, że Lewandowski wraca do reprezentacji – to on i tak musi na to zgrupowanie przyjechaćuważa ekspert.

Zadziało się tak wiele złych rzeczy w czerwcu wokół Roberta, ze szczególnym uwzględnieniem rezygnacji z wzięcia udziału w zgrupowaniu. Druga rzecz to odebranie mu opaski kapitana. Dzisiaj Robert wracający do reprezentacji, nawet jeśli nie będzie do grania, moim zdaniem musi pojawić się na pierwszym dniu zgrupowania, zostać przykładowo na dwa dni, i wytłumaczyć na konferencjach prasowych całą tą sytuację razem z nowym selekcjoneremdodał.

Przypuśćmy, że Robert – nawet jeśli będzie kontuzjowany – może wziąć udział w pierwszej konferencji prasowej, razem z Janem Urbanem i Piotrem Zielińskim. I wtedy selekcjoner może zakomunikować swoją decyzję. Może nawet przyznać tę opaskę komuś innemu niż ta dwójkapodsumował Wichniarek.

Lewandowski doznał urazu mięśnia dwugłowego uda. Według informacji „AS”, może pauzować nawet kilka tygodni. Tomasz Włodarczyk przekazał z kolei bardziej optymistyczną wersję. Z jego ustaleń wynika, że napastnik celuje w powrót na drugą kolejkę LaLiga.

Źródło: Kanał Sportowy

Łukasz Piszczek otwarcie o ofercie z PZPN. To dlatego nie odmówił Cezaremu Kuleszy

Łukasz Piszczek w rozmowie z Łukaszem Olkowiczem z „Przeglądu Sportowego” potwierdził, że dostał propozycję pracy przy reprezentacji Polski. Wytłumaczył jednak, dlaczego jej nie przyjął.




Jeszcze niedawno trwała saga z nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Tym został ostatecznie Jan Urban, ale długo w kręgu zainteresowań Cezarego Kuleszy byli też inni kandydaci. Doszło także do rozmów z Łukaszem Piszczkiem.

Dlatego odmówił

Były reprezentant Polski był brany pod uwagę do wejścia w rolę asystenta nowego selekcjonera. Mimo zainteresowania ze strony PZPN-u, odmówił jednak Cezaremu Kuleszy. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” wyjaśnił, czemu tak postąpił.




Gdybym teraz zdecydował się na reprezentację, to pewnie przez rok-półtora, może dłużej, znów byłbym asystentem. Na pewno zebrałbym doświadczenie, tylko po prostu to nie był moment, żebym znów szedł w rolę asystenta. Powiedziałem to prezesowi Kuleszy, zrozumiał. Już rok temu poświęciłem swój – że tak powiem – warsztat pierwszego trenera na bycie asystentem w Borussiiprzyznał.

Piszczek obecnie jest pierwszym trenerem trzecioligowego LKS-u Goczałkowice-Zdrój. Jego drużyna dobrze weszła w nowy sezon. Na inaugurację wygrali 3-2 z LZS-em Starowice Dolne.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.