Tak Gavi zareagował na informację o kontuzji. „O mało nie zemdlał”

FC Barcelona oficjalnie potwierdziła, że Gaviego czeka długa przerwa od gry. Diagnoza lekarzy miała mocno odbić się na 21-latku.




Gavi doznał niedawno kontuzji kolana. Pierwsze informacje wskazywały, że jego przerwa od gry może potrwać maksymalnie 5-6 tygodni.

Wstrząs

Niestety okazało się, że potrzebny będzie inwazyjny zabieg. Tym samym znacząco przedłuży się nieobecność Gaviego. Według oficjalnego komunikatu FC Barcelony, ta ma potrwać nawet 5 miesięcy.




Sam zawodnik nawet nie zakładał takiego scenariusza. Po usłyszeniu diagnozy od lekarzy, o mało miał nie zemdleć.

To niemiła niespodzianka dla wszystkich w klubie. Zaczynając od samego chirurga, który podczas artroskopii odkrył, że stan prawego kolana Gaviego jest znacznie gorszy niż zakładano. Zabieg musiał być zatem bardziej inwazyjnynapisał Javier Miguel z „AS”.

Kiedy lekarze poinformowali o tym piłkarza, o mało nie zemdlał. Zdał sobie sprawę, że czeka go długa przerwa w grze, a jego szanse na udział w przyszłorocznym mundialu malejądodał.

Gavi nie wróci do gry wcześniej niż w lutym. I to w najlepszym przypadku. Przy założeniu, że nie będzie komplikacjipodsumował dziennikarz.

Ojciec Yamala grzmi po gali Złotej Piłki. „Krzywda moralna wyrządzona człowiekowi”

W poniedziałkowy wieczór Ousmane Dembele odebrał Złotą Piłkę. Do samego końca rywalizacja toczyła się między gwiazdą PSG a Lamine Yamalem. Ojciec zawodnika FC Barcelony nie krył rozgoryczenia takim rozstrzygnięciem.




Wczoraj odbyła się gala Złotej Piłki. Najlepszym zawodnikiem na świecie został wybrany Ousmane Dembele, który ma za sobą niesamowity sezon w barwach PSG. Francuz w sumie strzelił 35 goli i dołożył 16 asysty oraz przede wszystkim wygrał Ligę Mistrzów. Był przy tym zdecydowanym liderem paryżan.

„Krzywda moralna”

Wiele osób uważało, że Dembele jest zdecydowanym faworytem do wygrania Złotej Piłki. Część opinii miała jednak zdanie, że na nagrodę zasłużył Lamine Yamal. I faktycznie, Hiszpan zajął drugie miejsce, do samego końca rywalizując z Dembele.




Takie rozstrzygnięcie nie podoba się ojcu zawodnika Barcelony. Zepchnięcie syna na drugie miejsce nazwał „krzywdą moralną”.

– Myślę, że to jest największa… Nie powiem, że kradzież, ale krzywda moralna wyrządzona człowiekowi. Uważam, że Lamine Yamal jest zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, z ogromną przewagą. Nie dlatego, że jest moim synem, ale dlatego, że jest najlepszym piłkarzem na świecie. Myślę, że nie ma sobie równych. Musimy powiedzieć, że wydarzyło się tu coś bardzo dziwnego – cytuje ojca Yamala „El Chiringuito” [tłumaczenie za BarcaInfo].

Messi i jego ojciec rządzą w Interze Miami? Mocne oskarżenia: „To jest dramat. Ludzie stamtąd uciekają”

Mateusz Klich wrócił latem do Cracovii po zagranicznych wojażach. Ostatnie lata spędził w USA, gdzie zdążył poznać wiele klubów. Krytycznie wypowiada się o tym, co dzieje się w Interze Miami od przyjścia Leo Messiego.




Klich pożegnał się minionego lata z Atlantą United. Polak wrócił do kraju, zasilając swój były klub – Cracovię, na zasadzie wolnego transferu.

„Trenerzy uciekają, fizjoterapeuci też”

W rozmowie z „Foot Truckiem” Klich ocenił MLS. Wyraził przy tym swoje zdanie na temat kilku klubów. Polecił między innymi Nowy Jork, natomiast skrytykował zdecydowanie Inter Miami.




– Jaki klub bym polecał w MLS? Nowy Jork – Red Bull ma lepszy stadion, ale City buduje kozak stadion – przyznał Klich.

– Miami odradzam, przynajmniej dopóki Messi tam jest. To jest klub dramat. Ludzie stamtąd uciekają. W klubie rządzą Messi i jego tata – wyjawił.

– Wszyscy mówią po hiszpańsku, nie da się nic zrobić bez ich zgody. Trenerzy uciekają, fizjoterapeuci też. Klub też leży jakieś 50 minut od Miami – podsumował.

Messi trafił do USA w 2023 roku, odchodząc z PSG. Natychmiast stał się gwiazdą całej MLS. Jak na razie w barwach Interu Miami strzelił 64 goli i dołożył 31 asyst na przestrzeni 76 meczów.

Dominik Furman zadebiutował w ringu! Pokaz charakteru mimo porażki [WIDEO]

Dominik Furman zmienił dyscyplinę. Po zakończeniu piłkarskiej kariery, postanowił wejść do ringu. W debiucie przegrał, ale zaprezentował się naprawdę nieźle.




Podczas IX Gali Bokserskiej Białych Kołnierzyków w Ząbkach doszło do wyczekiwanego starcia. W ringu zadebiutował Dominik Furman, były piłkarz Legii Warszawa, Wisły Płock czy reprezentacji Polski. Zmierzył się z Maciejem Grzelakiem – chirurgiem ortopedą, reprezentującym Warszawską Szkołę Boksu oraz Academia Gorilla.

Niezły debiut

Grzelak był stawiany w roli zdecydowanego faworyta. Trenuje od wielu lat, ma na koncie brązowy pas Brazylijskiego jiu-jitsu i liczne medale mistrzostw Polski. Furman nie zamierzał jednak się poddawać i dał z siebie wszystko.




W trakcie pojedynku były piłkarz znalazł się nawet na deskach. Udało mu się jednak wrócić do pojedynku. Ostatecznie przegrał dopiero na punkty. Sędziowie przesądzili wygraną Grzelaka decyzją 2:1.

Fot. Screen – YouTube / Boks

Niemiecki dziennikarz przeprosił Kane’a. „Nie zrobiłbym tego dla żadnego innego Anglika!”

Harry Kane od początku sezonu bryluje formą. Anglik w ostatnim meczu zanotował hat-tricka i ponownie zachwycił. Niemiecki dziennikarz zdecydował się go nawet… przeprosić.




Bayern Monachium w sobotę wygrał aż 4-1 z Hoffenheim. Bohaterem meczu okazał się Harry Kane, który ustrzelił hat-tricka. Od początku sezonu Anglik może pochwalić się już 13 golami w 7 występach.

Przeprosiny

Kane błyskawicznie znalazł się na nagłówkach wielu artykułów. Oczywiście wiele miejsca poświęciły mu także niemieckie redakcje. Specjalny artykuł wystosował także Alfred Draxler z „Bilda”.




Dziennikarz pracuje w gazecie od 1978 roku. W przeszłości krytycznie podchodził do transferu Kane’a do Bayernu. Zmienił jednak optykę i we wspomnianym artykule zdecydował się na przeprosiny.

– Przepraszam, panie Kane! Przepraszam! – brzmi tytuł tekstu.

– Byłem jednym z tych, którzy krytycznie patrzyli na transfer za 100 milionów euro. Myślałem: zbyt dużo pieniędzy za 30-latka, który nigdy niczego nie wygrał. Były tańsze opcje. (…) On nigdy nie jest kontuzjowany! To nie tylko szczęście, ale efekt dyscypliny i ciężkiej pracy. Gdybym kiedykolwiek go spotkał, zająłbym mu leżak ręcznikiem. Nie zrobiłbym tego dla żadnego innego Anglika! – pisał dalej Draxler.

Kane może pochwalić się imponującymi statystykami w dotychczasowej przygodzie z Bayernem. Rozegrał już 103 mecze od czasu transferu, w których strzelił aż 98 goli. Na koncie ma również 29 asyst.

Tak piłkarze mieli traktować Jerzego Brzęczka. Tomasz Hajto odsłonił zaskakujące kulisy

Tomasz Hajto wyjawił, jak miało wyglądać zwolnienie Jerzego Brzęczka. Na antenie „Cafe Futbol” wyjawił kulisy w długim monologu.




Brzęczek prowadził reprezentację Polski w latach 2018-2021. Drużynę przejął w trudnym momencie, bo po blamażu na mistrzostwach świata w Rosji. Awansował na kolejny wielki turniej, czyli mistrzostwa Europy, jednak na samą imprezę kadra pojechała już z Paulo Sousą.

„Pięciu piłkarzy nie wyrzucisz”

Były selekcjoner gościł w niedzielę w programie „Cafe Futbol”. W trakcie programu kulisy zwolnienia szkoleniowca postanowił odsłonić Tomasz Hajto. Okazuje się, że część zawodników nie traktowała Brzęczka poważnie.




– Z moich informacji, wynika, a ja też z wieloma piłkarzami się przyjaźniłem, którzy grali u ciebie i do dzisiaj mam z nimi kontakt, że były takie sytuacje, o których publicznie dzisiaj na spokoju można powiedzieć, które moim zdaniem miały wpływ na to, że niektórym piłkarzom nie spodobało się, że trzeba włożyć nogi pod stół i robić to, co każe Jurek Brzęczek, czyli selekcjoner – stwierdził Hajto.

– Historia na odprawie, na której jeden z piłkarzy, siedząc sobie w klapkach, powiedział, żebyś coś zaśpiewał jako selekcjoner. To jest dla mnie pomylenie pomieszczenia z orłem i z reprezentacją. Wtrącanie ci się notorycznie, i to mam 100% pewności, przeszkadzanie na odprawie, mówienie, że to inaczej się powinno zrobić, bo ja jestem już na innym etapie. To sorry, nieważne co w piłce wygrałeś, ale gdybym ja był selekcjonerem, to też bym powiedział: „Poczekaj, zobacz miejsca. Ja tu jestem selekcjonerem i robię odprawę, a ty jesteś piłkarzem, pomimo, że nie wiem co tam wygrałeś, to tak nie będziemy robić” – dodał.

Do historii przeszłe już słynne osiem sekund milczenia Roberta Lewandowskiego po meczu z Włochami. To właśnie zachowanie kapitana zostało odebrane przez opinię publiczną za decydującą w kwestii zwolnienia. Według Hajty, wpływ miało na to wiele wcześniejszych incydentów.

– Tym samym osobom, którym się to nie podobało, bo trochę się zawężał ich wolny czas na wyjazdach na reprezentacje, to przypominam, że przyjeżdżasz reprezentować nasz kraj, grać dla reprezentacji, nieważne, jakie masz umiejętności, ale serducho trzeba oddać. I w tym momencie nie ma już tyle tego czasu na reklamy, żony z dziećmi nie mogą przyjechać do hotelu, bo co innego jest przyjazd na mecz, a na całe zgrupowanie. Ty przyjeżdżasz do pracy. Zawsze w Polsce mówimy o ośmiu sekundach, ale one były czymś spowodowane. Nie pasowało niektórym piłkarzom, że Jurek zaczyna wymagać tego właśnie dekalogu. To jest moje zdanie. Takie są moje informacje, że poszło czterech, pięciu piłkarzy do Zbigniewa Bońka i to wiem na pewno. I powiedzieli, że im to nie pasuje. No to kogo lepiej zwolnić? Pięciu piłkarzy nie wyrzucisz, to poległ na tym Jurek Brzęczek – podsumował Hajto.

Źródło: Cafe Futbol | Fot. Screen – X / @polsatsport

Izrael zostanie wykluczony z rozgrywek międzynarodowych i klubowych? Katar wykorzystuje swoje wpływy

Według nowych doniesień, Katar stara się o wykluczenie Izraela ze wszystkich rozgrywek międzynarodowych i klubowych. W tym celu wykorzystują swoje wpływy, które w ostatnich latach szejkowie zdobyli w strukturach FIFA i UEFA.




Uczestnictwo Izraelskich klubów w europejskich pucharach oraz kadry w rozgrywkach międzynarodowych budzi ogromne kontrowersje. Wszystko przez zbrodnie, których państwo dopuszcza się w Palestynie.

Katarskie wsparcie

Kibice już od dawna domagają się wykluczenia dla Izraela. Za odpowiednich stawiana jest Rosja, która zaraz po inwazji na Ukrainę została zawieszona. Do tej pory sytuacja zresztą się utrzymuje, natomiast w przypadku Izraela – nie podjęto żadnych kroków.




Część reprezentacji zapowiedziała już bojkot mistrzostw świata w 2026 roku, jeśli Izrael na nie awansuje. Teraz najmocniej do głosu miał dojść dość niespodziewany kraj.

Mowa o Katarze, który według „Israel Hayom”, wykorzystuje swoje wpływy, żeby doprowadzić do wykluczenia Izraela ze struktur UEFA oraz FIFA. Źródło dodaje, że sprawa ma mieć swój finał już we wtorek.

Źródło: Israel Hayom | Fot. YouTube – Screen / Football DNA

Dyrektor sportowy Widzewa o rywalizacji z Lechem o Fornalczyka. „Był dla nas numerem jeden”

Latem do Widzewa trafił Mariusz Fornalczyk. O gwiazdora rywalizował również Lech Poznań. Mindaugas Nikolicius wyjawił, czym przekonał zawodnika do transferu.




Widzew dysponuje obecnie bardzo dużymi pieniędzmi. Latem był z tego powodu niezwykle aktywny na rynku transferowym. Jednym z hitowych transferów było ściągnięcie Mariusz Fornalczyka, o którego zabiegało wiele innych klubów.

„Był dla nas numerem jeden”

Po znakomitym okresie w Koronie Kielce, Fornalczyka chciało kilka ekip zza granicy, ale i z naszego podwórka. Blisko porozumienia miał być Lech Poznań. Finalnie to jednak Widzew okazał się bardziej konkretny i dopiął transfer.




Mindaugas Nikolicius, dyrektor sportowy Widzewa, nie ukrywa, że Fornalczyk był dla niego priorytetem. O kulisach tego transferu, Litwin opowiedział dla „TVP Sport”.

– Mieliśmy 21 kandydatów na tę pozycję i Mariusz był dla nas numerem jeden na liście. Nie było go łatwo przekonać do transferu, ponieważ miał wiele propozycji. Nie tylko z Polski, lecz również z zagranicznych lig. Chciałbym też podziękować jego agentom. Oni docenili nasz projekt i również chcieli, aby Fornalczyk trafił do Łodzi. Sam piłkarz również uwierzył w Widzew. Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych zawodników młodego pokolenia w Polsce – stwierdził Nikolicius.

Fot. Screen – Widzew Łódź / Facebook

Nie tak to miało wyglądać. Afonso Sousa zalicza pechowy start w Turcji

Afonso Sousa może mówić o sporym pechu. Były piłkarz Lecha Poznań doznał kontuzji, która skutecznie utrudni mu grę w Turcji.




W sierpniu z Lecha odszedł jeden z jego najważniejszych piłkarzy. Afonso Sousa zdecydował się na przenosiny do tureckiego Samsunsporu. „Kolejorz” otrzymał za Portugalczyka około 3 milionów euro.

Pechowe miesiące

Na pierwszy występ Portugalczyk musiał czekać dwa tygodnie. Rozegrał wówczas 45 minut z Trabzonsporem, a ostatnio pojawił się na murawie przeciwko Antalyasporowi.

Wszedł do drużyny w niezłym stylu i wydawało się, że na stałe zagości w składzie. Niestety sytuacja się nieco skomplikowała. Oficjalna strona Samsunsporu przekazała, że pomocnik doznał kontuzji i opuści spotkanie z Kasimpasą.




– Afonso Sousa nie będzie mógł zagrać w meczu z Kasimpasą z powodu kontuzji prawego kolana, której doznał w spotkaniu z Antalyasporem, rozgrywanego w ubiegły weekend – oznajmił klub.

I tak też się stało. Samsunspor zremisował 0-0, a dalszych informacji o zdrowiu Sousy nie podano. Nie wiadomo zatem, jak długo ma pauzować.

Fot. Samsunspor

Piłkarz Newcastle w pięknych słowach o Robercie Lewandowskim. Co za laurka!

Dan Burn rozpływał się nad Robertem Lewandowskim po meczu z Newcastle z FC Barceloną (1-2). Wprost nazwał Polaka „legendą futbolu”.




Marcus Rashford okazał się bohaterem FC Barcelony w czwartkowym meczu Ligi Mistrzów z Newcastle. Anglik ustrzelił oba gole, dając zwycięstwo Blaugranie.

„Legenda futbolu”

Od pierwszych minut na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Zakończył jednak zmagania bez żadnego trafienia. Ponadto, uznano go za jednego z najsłabszych zawodników Barcelony.




Mimo to Dan Burn, obrońca Newcastle, w pięknych słowach wypowiedział się o kapitanie reprezentacji Polski. Wprost nazwał go legendą piłki nożnej.

– Robert Lewandowski to legenda futbolu! Zawsze chciałem się z nim zmierzyć. Mieć 37 lat i wciąż grać dla Barcelony. To pokazuje, jak wielkim jest zawodnikiem. Naprawdę cieszyłem się z tej rywalizacji – powiedział Anglik przed kamerami „Canal+ Sport”.

Fot. Screen – X / Canal+ Sport

Robert Lewandowski wraca do gry! Tak ma wyglądać skład Barcelony na mecz z Newcastle

FC Barcelona zainauguruje w czwartek swój udział w Lidze Mistrzów. Mecz z Newcastle ma od pierwszych minut rozpocząć Robert Lewandowski. Takie wieści przekazuje przynajmniej hiszpańska prasa, która opublikowała potencjalny skład Blaugrany.




Mistrzowie Hiszpanii rozpoczęli sezon LaLigi od trzech zwycięstw i jednego remisu. Robert Lewandowski póki co pełnił jedynie funkcję rezerwowego. W poprzednim spotkaniu z Valencią (6-0) po wejściu z ławki ustrzelił dublet.

Gotowy!

Najwidoczniej sprawiło to, że Hansi Flick zamierza dokonać roszad względem poprzedniego ustawienia. Polak ma według hiszpańskich mediów, rozpocząć starcie z Newcastle w Lidze Mistrzów od pierwszej minuty.




Lewandowskiego w swoich składach ustawia zarówno „Mundo Deportivo”, jak i kataloński „Sport”. Na ławce posadzony natomiast ma zostać Ferran Torres, który do tej pory był pierwszym wyborem Flicka. W linii ataku mają pojawić się także Raphinha i Marcus Rashford.

Przewidywany skład FC Barcelony na Newcastle:

Garcia – Kounde, Araujo, Cubarsi (wg. „Sport”)/Christensen (wg. „Mundo Deportivo), Martin – Pedri, De Jong, Lopez – Raphinha, Lewandowski, Rashford.

Mateusz Borek podsumował transfer Mendy’ego do Pogoni Szczecin. „Gościu zagrał 12 meczów przez 4 lata, a my robimy z niego gwiazdę” [WIDEO]

Pogoń Szczecin ogłosiła wczoraj transfer Benjamina Mendy’ego. Klub wywołał tym samym mieszane odczucia. Wątpliwości budzi forma Francuza, co podkreśla Mateusz Borek.




Mendy w 2018 roku sięgnął po mistrzostwo świata z reprezentacją Francji. 31-latek grał wówczas w Manchesterze City, ale od tamtej pory jego kariera to równia pochyła. Ostatnio był piłkarzem FC Zurich, ale ze Szwajcarii wyleciał już po pięciu miesiącach.

Hit czy kit?

Niespodziewanie we wtorek, Pogoń Szczecin ogłosiła, że zakontraktowała Mendy’ego. Francuz został już zaprezentowany, ale wywołuje mieszane emocje. Część kibiców jest w szoku, że „Portowcy” ściągnęli niedawnego mistrza świata.




Z kolei spora część uważa, że Mendy może niekoniecznie okazać się wzmocnieniem. Taki głos dał również Mateusz Borek.

– Od 2021 roku, żeby to wybrzmiało, od 2021 roku, Mendy zagrał w piłkę łącznie przez cztery lata do dziś, 1100 minut – zaznaczył.

– Wiesz, ile to jest 1100 minut? 1100 minut to jest, jak sobie dobrze liczę, 12 meczów. 12 meczów całych łącznie zagrał gościu przez 4 lata, a my robimy z niego gwiazdę Ekstraklasy – podkreślił.

@superbetpl Mateusz Borek o Benjaminie Mendym 👀 #piłkanożna ♬ CLOSER FEAT. J ISAAC – Bussy B

Dawid Szwarga wezwany na dywanik! Władze Arki niezadowolone z wypowiedzi trenera

Dawid Szwarga miał trafić „na dywanik”. Szkoleniowiec Arki Gdynia dostał ponoć reprymendę za słowa po meczu z Widzewem Łódź.




Arka w ostatniej kolejce Ekstraklasy mierzyła się z Widzewem. Beniaminek przegrał 0-2.

Na dywaniku

Po spotkaniu Dawid Szwarga sporo czasu poświęcił na różnice między oboma zespołami. Trener uderzył tym samym w swoich pracodawców. Arka nie wydała latem ani grosza na transfery, podczas gdy Widzew w sumie przeznaczył na nowych zawodników siedem milionów euro.

– Trzeba pamiętać, że Widzew Łódź przeprowadził transfery za sześć milionów euro, a naszym najdroższym „transferem” była sauna – rzucił Szwarga.




Portal trojmiasto.pl podaje, że wypowiedź trenera nie spodobała się władzom Arki. Została odebrana negatywnie, wobec czego oczekiwano wyjaśnień. Szwarga miał zostać wezwany na rozmowy, gdzie otrzymał upomnienie.

Nie ma jednak tematu zwolnienia 34-latka. Wspomniany portal dodaje, że szkoleniowiec może czuć się obecnie bezpiecznie.

Źródło: trojmiasto.pl | Fot. Screen – YouTube / Arka Gdynia SA

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.