Antony bryluje w Hiszpanii! Pierwszy gol Brazylijczyka i druga nagroda zawodnika meczu [WIDEO]

Antony zdobył swojego pierwszego gola w barwach Realu Betis, otwierając wynik spotkania z Celtą Vigo w 23. kolejce La Liga. Choć Brazylijczyk zanotował udane trafienie, jego drużyna ostatecznie przegrała emocjonujący mecz 2:3.

Pierwszy gol Antony’ego w barwach Betisu i porażka z Celtą Vigo

W 2022 roku Manchester United zainwestował 95 milionów euro, aby sprowadzić Antony’ego z Ajaksu Amsterdam. Transfer ten wzbudził ogromne oczekiwania, jednak skrzydłowy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. W efekcie zimą klub z Old Trafford zdecydował się na jego wypożyczenie do Betisu, by dać mu szansę na odbudowanie formy.

Pobyt w hiszpańskim zespole szybko przynosi efekty. Antony już w poprzedniej kolejce przeciwko Athletikowi spędził na boisku 72 minuty. Jego strzał zakończył się dobitką Isco i bramką. Wypożyczony z United piłkarz został uznany w tym spotkaniu piłkarzem meczu. Podobnie stało się w sobotnim meczu.

W meczu z Celtą Vigo Brazylijczyk sam wpisał się na listę strzelców. W 10. minucie meczu znalazł się w polu karnym i precyzyjnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza Vicente Guaitę.

Na tym jednak emocje się nie skończyły. W 22. minucie Betis podwyższył prowadzenie po akcji, w której Marc Roca obsłużył idealnym podaniem Diego Llorente. Choć wydawało się, że goście mają mecz pod kontrolą, druga połowa należała już do Celty Vigo. Bramki Beltrana, Rodrigueza i Swedberga pozwoliły gospodarzom przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Dla Antony’ego premierowe trafienie w La Liga może być zwiastunem lepszej formy. W tym sezonie wystąpił łącznie w 16 spotkaniach, zdobywając dwa gole. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 20 milionów euro.

Karol Klimczak o planach Lecha Poznań. „Nowy napastnik nie będzie wynalazkiem. Musi być jakościowy”

Lech Poznań zaskakuje kolejnym transferem i nie zamierza zwalniać tempa. Klub z Bułgarskiej ogłosił definitywny zakup Patrika Wålemarka z Feyenoordu Rotterdam. Tym samym poznaniacy ustanowili nowy rekord transferowy w historii Ekstraklasy. Ich wyczyn jednak szybko poprawiła Legia Warszawa, inwestując ponad 2 miliony euro w sprowadzenie Rúbena Vinagre. Teraz poznaniacy myślą o sprowadzeniu napastnika.

Zmiana nastawienia w Lechu?

Transfer Wålemarka to wyraźny sygnał, że Lech nie zamierza poprzestawać na dotychczasowych sukcesach. Klub już wcześniej zakontraktował Gísliego Thórdarsona oraz Rasmusa Carstensena, jednak priorytetem pozostaje wzmocnienie linii ataku.

Prezes Lecha, Karol Klimczak, w rozmowie z Meczykami otwarcie przyznał, że klub jest gotowy przeznaczyć znaczne środki na nowego napastnika. Dla kibiców Kolejorza jest dość spore zaskoczenie, ponieważ wielu z nich zarzucało w poprzednich latach skąpstwo władz klubu.

– Latem łatwiej jest pozyskać piłkarza, ale już tej zimy pracujemy nad transferem napastnika. Na pewno nowy napastnik nie będzie wynalazkiem, to musi być zawodnik jakościowy. Jesteśmy w stanie wydać duże pieniądze na napastnika, możemy zapłacić tylko za jakość. Mamy paru piłkarzy na liście. Nie wszystko zależy od nas, lecz pracujemy. Chcemy mieć nowego napastnika jak najszybciej — zaznaczył Klimczak.

Według medialnych doniesień w kręgu zainteresowań Lecha znajduje się Aune Heggebø. Zimowe okno transferowe nie sprzyja jednak łatwym negocjacjom.

Lech Poznań zajmuje aktualnie pierwsze miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. W nadchodzącej kolejce Kolejorz zmierzy się z Lechią Gdańsk na wyjeździe.

Źródło: Meczyki.pl

Nowa wizualizacja Camp Nou. Zabraknie kultowego napisu

Przebudowa Camp Nou rozpoczęła się w maju 2023 roku i przebiega zgodnie z planem. Kolejne wizualizacje pokazują, jak nowoczesny będzie stadion. Kibice mogą zobaczyć, jak dokładnie wyglądać będzie wnętrze zmodernizowanego obiektu.

Przebudowa za 1,5 miliarda euro

Modernizacja stadionu FC Barcelony to inwestycja warta około 1,5 miliarda euro. Po zakończeniu prac obiekt pomieści 105 tysięcy widzów. Będzie jednym z największych stadionów świata. Ze względu na remont FC Barcelona przeniosła mecze na Montjuïc.

Po zakończeniu prac Camp Nou stanie się jednym z najnowocześniejszych stadionów świata. Znajdą się tam sale konferencyjne i przestrzenie VIP.

Pojawią się też klubowe sklepy oraz muzeum „Dumy Katalonii”. Nowe wizualizacje pokazują trybuny dostosowane do klubowych barw. Na głównej trybunie znajdzie się herb FC Barcelony. Na wizualizacjach zabrakło słynnego hasła „Més que un club”. Wcześniej planowano jego umieszczenie pod herbem. Finalnie zdecydowano się jednak na rezygnację z tego elementu.

Za bramkami pojawi się logo Spotify, głównego sponsora stadionu. Obiekt zyska także nowoczesny dach, a pod nim zawisną cztery ekrany.

Kiedy otwarcie? Wiele wskazuje na to, że pierwszy mecz na nowym stadionie odbędzie się po zakończeniu sezonu.

Źródło: X

Piątek wciąż na radarze wielu klubów. Przewijają się dwa główne kierunki

Dominacja w tureckiej ekstraklasie

Piątek zdobył 18 bramek w tym sezonie ligi tureckiej. Polak zdobywa więcej goli niż Marokańczyk En Nesyri. W związku z tym nieustannie pojawiają się głosy sugerujące, że Polak może odejść z Basaksehiru.

Już niedawno ekspert tureckiego futbolu, Krzysztof Gerlak, ujawnił w rozmowie z TVP Sport, że kupnem polskiego napastnika są zainteresowani trzej giganci tureckiej ekstraklasy – Fenerbahce, Galatasaray oraz Besiktas.

Dodatkowo, według medialnych doniesień zainteresowanie Piątkiem nie ogranicza się jedynie do lokalnych klubów – jego forma przyciągnęła także kluby MLS.

Ostatnie informacje przekazane przez tureckiego dziennikarza Ekrema Konura sugerują, że piłkarz Basaksehiru wzbudza także zainteresowanie klubów z ligi amerykańskiej. Wcześniejsze spekulacje łączyły jego nazwisko z takim zespołem jak Atlanta United.

To więc oznacza, że za Krzysztofem Piątkiem rozglądają się kluby z dwóch kierunków: Turcji i Stanów Zjednoczonych. Na ten moment ciężko jednak stwierdzić, gdzie może trafić Polak.

Basaksehir zajmuje aktualnie miejsce w tabeli ligi tureckiej. Klub Krzysztofa Piątka ma 32 punkty po 21 kolejkach. Do pierwszego Galatasaray traci piętnaście punktów.

Źródło: X

Sensacyjny transfer Legii na ostatniej prostej. Sprowadzają byłą gwiazdę Ekstraklasy

26-letni bramkarz Vladan Kovacevic wraca do polskiej Ekstraklasy. Jak informuje portugalski dziennik Record, Sporting oraz Legia Warszawa znajdują się na końcowym etapie negocjacji w sprawie wypożyczenia zawodnika.

Powrót do Polski

Kovacevic przez kilka lat reprezentował barwy Rakowa Częstochowa, skąd wypłynął na szersze wody – do Sportingu CP. Tam jednak nie mógł zdobyć pozycji pierwszego bramkarza klubu. W lidze zagrał tylko w sześciu spotkaniach, co prawdopodobnie zdecydowało o jego chęci przenosin.

W rezultacie w Portugalii zdecydowano się na jego tymczasowe odejście, by zawodnik mógł regularnie grać. Dla Legii transfer ten może być kluczowy w kontekście walki o europejskie puchary. W ostatnich tygodniach sporo mówiło się o tym, że w Warszawie brakuje klasowego golkipera.

Być może, Kovacević będzie receptą na bolączki Wojskowych w bramce. Czy powrót Kovacevica okaże się sukcesem dla Legii? Czas pokaże, ale bez wątpienia jest to ruch, który może szokować.

Źródło: Record

fot. Janusz Partyka/ Legia.com

Adam Nawałka wraca na ławkę trenerską. Poprowadzi mecz z gigantami

Adam Nawałka wraca do roli trenera na jedno wyjątkowe spotkanie. Już 21 czerwca na Stadionie Śląskim poprowadzi Biało-Czerwonych w Meczu Legend przeciwko drużynie Canarinhos. Wydarzenie będzie nostalgicznym powrotem do czasów sukcesów polskiej kadry z 2016 roku.

Powrót gwiazd z EURO 2016

Nawałka zapowiada występ wielu swoich dawnych kadrowiczów. Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik, Michał Pazdan, Jacek Góralski, Kamil Grosicki, Łukasz Fabiański, Krzysztof Mączyński, Kuba Błaszczykowski, Artur Jędrzejczyk i Łukasz Piszczek są już po słowie z trenerem.

Szkoleniowiec zdradził również, że kontaktował się z Jurkiem Dudkiem, a rozmowy z Arturem Borucem i Wojciechem Szczęsnym są w toku. Zapowiedział też powołanie dla Rafała Gikiewicza, który jego zdaniem zasługuje na debiut w biało-czerwonych barwach.

– Bramkę będziemy mieli obsadzoną na poziomie światowym – powiedział w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.

W brazylijskiej drużynie wystąpią takie gwiazdy jak Maicon, Edmilson i Sonny Anderson, ale największym magnesem dla kibiców będzie bez wątpienia Ronaldinho.

Były selekcjoner nie krył emocji związanych z nadchodzącym wydarzeniem.

– Poczułem dreszczyk emocji, taki jak podczas kariery piłkarskiej i trenerskiej. Cieszę się, że będę mógł spotkać się z zawodnikami, których dawno nie widziałem. Sam mecz budzi głębokie emocje. Zapach trawy jest wspaniałym, pobudzającym uczuciem, dodającym energii – powiedział były selekcjoner.

Nawałka przyznał, że kontaktował się również z Robertem Lewandowskim, który wyraził zainteresowanie udziałem w meczu. Decyzja jednak zależy od zgody FC Barcelony.

– Robert wyraził zainteresowanie i ciekawość. Wiele zależy od zgody Barcelony – ocenił.

Spotkanie zaplanowano na 21 czerwca 2025 roku. Mecz odbędzie się na Stadionie Śląskim, a w spotkaniu mają wystąpić zawodnicy, którzy ukończyli już 35. rok życia.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Legendarny bramkarz nie rozumie Szczęsnego. „Czemu to zrobił?”

Peter Schmeichel udzielił niedawno wywiadu Przeglądowi Sportowemu Onet. Legendarny Duńczyk w rozmowie z Jarosławem Kolińskim wypowiedział się między innymi na temat powrotu Wojciecha Szczęsnego z emerytury.

Legenda o polskim bramkarzu FC Barcelony

Wojciech Szczęsny nie przebywał zbyt długo na wakacjach. Polak postanowił przerwać emeryturę po tym, jak zgłosiła się do niego drużyna Roberta Lewandowskiego. Od tego momentu minęło już kilka miesięcy, a były bramkarz Juventusu zdobył zaufanie Hansiego Flicka.

Postawa Polaka nie umknęła legendarnemu bramkarzowi Manchesteru United – Peterowi Schmeichelowi, który w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet wypowiedział się na temat sytuacji Szczęsnego.

– Nie mogę zrozumieć, czemu to zrobił. Ma dopiero 34 lata, to wciąż młody wiek, jak na bramkarza. Jest topowym bramkarzem, który grał w topowych europejskim klubach – powiedział o końcu kariery Polaka.

– Rozmawiałem z Wojciechem przy okazji meczu Barcelony z Bayernem w Lidze Mistrzów i powiedział mi wtedy: „Wiesz co, ten transfer tak naprawdę wyszedł z niczego” – dodał Duńczyk z polskimi korzeniami.

Były bramkarz dodał również, że cieszy się z powrotu Polaka do gry. Ocenił także, że na razie Szczęsny rodzi sobie dobrze.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Zadziwiające słowa Marka Papszuna. „Jestem zwolennikiem stawiania na Polaków” [WIDEO]

Marek Papszun zaskoczył swoimi wypowiedziami w programie Liga+Extra. Trener jasno określił się jako zwolennik stawiania na polskich piłkarzy, co w kontekście statystyk jego zespołu może budzić spore zdziwienie.

Polityka transferowa Rakowa

W sobotnim meczu z Cracovią Raków zanotował bezbramkowy remis. W pierwszym składzie zespołu z Częstochowy znalazł się tylko jeden Polak — bramkarz Kacper Trelowski. Dla porównania, w ekipie Cracovii zagrało trzech polskich zawodników.

Pomimo takich decyzji personalnych, Papszun w programie Liga+Extra podkreślił, że jest zwolennikiem stawiania na rodzimych piłkarzy i zapowiedział zainteresowanie sprowadzeniem Arkadiusza Pyrki z Piasta Gliwice.

– Temat Arka Pyrki jest, nie będę ukrywał. Jestem zwolennikiem stawiania na Polaków i zawodników z ligi – przyznał szkoleniowiec.

– Znają ligę – to raz. Przede wszystkim jednak znają Raków, znają trenera Rakowa, znają klub, który ma określone standardy. Nie każdy zawodnik i pracownik się w Rakowie odnajdzie. (…) Polski rynek jest dla nas bardzo ważny, bardzo atrakcyjny, ale też bardzo trudny – dodał trener.

Mimo deklaracji trenera liczby pokazują, że polscy zawodnicy nie są podstawą składu Rakowa. Świadczą o tym statystyki z ostatnich spotkań:

  • Z Cracovią: jeden Polak w podstawowym składzie, trzech na ławce.
  • Z Motorem Lublin: dwóch w podstawowym składzie, kolejnych dwóch na ławce.
  • Z Widzewem Łódź: trzech w wyjściowej jedenastce, dwóch na ławce.
  • Z Koroną Kielce: trzech Polaków, ale tylko jeden w podstawowym składzie.
  • Z Jagiellonią Białystok: czterech Polaków — dwóch od pierwszych minut, dwóch z ławki.

Wiadomo więc, że nie można brać zbyt na poważnie tych słów Marka Papszuna, ponieważ znacząco mijają się z prawdą. Być może to tylko robienie dobrej miny do złej gry.

Tak uważają również kibice, którzy w komentarzach pod materiałem wideo z CANAL+ Sport wypominają mu liczbę polskich zawodników grających w drużynie. Wielu z nich porównuje Raków do innych zespołów, gdzie Medaliki wyglądają na tym tle naprawdę blado.

Źródło: CANAL+ Sport, Meczyki.pl

Szczęsny zbudował zaufanie u Flicka. Hiszpanie wahają się jednak w jednej sprawie

W niedzielnym spotkaniu ligowym Barcelona pokonała Deportivo Alaves 1:0, a Wojciech Szczęsny po raz pierwszy w LaLiga zachował czyste konto. Hiszpański dziennik „Mundo Deportivo” nie pozostawił wątpliwości: „Nowy numer jeden odpowiedział Flickowi”.

Nowy numer jeden Barcelony

Przed niedzielnym meczem z Deportivo Alaves trener Hansi Flick oficjalnie ogłosił, że od teraz podstawowym bramkarzem Barcelony jest Wojciech Szczęsny. Decyzja ta nie była zaskoczeniem, choć do końca grudnia w bramce Barcelony stał Inaki Pena. Hiszpański bramkarz spisywał się solidnie, ale według „Mundo Deportivo” brakowało mu spektakularnych spotkań.

Szczęsny od razu odpowiedział na zaufanie szkoleniowca. W swoim drugim ligowym występie w barwach Barcelony zachował czyste konto, a jego drużyna wygrała 1:0.

Mecz z Deportivo Alaves nie należał do najbardziej wymagających dla bramkarza Barcelony. Rywale nie stworzyli wielu groźnych sytuacji, a największe zagrożenie pojawiło się po uderzeniu Carlosa Vicente. Szczęsny zareagował błyskawicznie, ale sędzia uznał, że napastnik Alaves był na spalonym.

„Mundo Deportivo” zwraca uwagę, że to już trzecie czyste konto Szczęsnego w czterech różnych rozgrywkach. Polak nie wpuścił bramki w meczu Pucharu Króla z czwartoligowym Barbastro (4:0) oraz w półfinale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Athletic Bilbao (2:0).

Mimo dobrych występów w krajowych rozgrywkach, Szczęsny wciąż ma do rozwiązania jeden problem — Liga Mistrzów. W meczu przeciwko Benfice wpuścił cztery gole, a w starciu z Atalantą — dwa. Według wspomnianej gazety to obszar, w którym Polak musi jeszcze udowodnić, że zasługuje na miano pierwszego bramkarza Barcelony.

Kolejna szansa na czyste konto dla Polaka nastąpi już w czwartek, 6 lutego, gdy Barcelona zmierzy się z Valencią w ćwierćfinale Pucharu Króla. Na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy Szczęsny zagra w pierwszym składzie, ale jego dotychczasowe występy sugerują, że trener Flick może ponownie postawić na 34-latka.

Źródło: Mundo Deportivo

To przeważyło o transferze Zalewskiego do Interu. Istotny szczegół przekonał go do tego kierunku

Nicola Zalewski nie został zawodnikiem Olympique Marsylia, jak spekulowano przez dłuższy czas. Piłkarz zaskoczył wszystkich i wybrał Inter Mediolan. Transfer Polaka nareszcie stał się faktem, a media ujawniają kluczowy powód tej decyzji.

Nieoczekiwany wybór Interu

Przez całe zimowe okienko transferowe media spekulowały o odejściu Zalewskiego z AS Romy. Dopiero niedawno pojawiły się jednak informacje o zainteresowaniu Interu Mediolan.

Wielu spodziewało się jego przenosin do Olympique Marsylia, gdzie miałby większe szanse na regularną grę. Ostatecznie jednak Polak zdecydował się pozostać na Półwyspie Apenińskim.

Zalewski nie potrafił wywalczyć miejsca w podstawowym składzie Romy, ponieważ przegrywał rywalizację z Angelino i Alexisem Saelemaekersem.

Dodatkowo trenerzy stawiali przed nim takich zawodników jak Saud Abdulhamid oraz nominalny skrzydłowy Stephan El Shaarawy. Co więcej, w meczach, w których Claudio Ranieri dawał mu szansę, Polak często zawodził.

Co go czeka w Interze?

Transfer do Interu Mediolan może być dla niego jeszcze większym wyzwaniem, ponieważ Federico Dimarco i Denzel Dumfries należą do ścisłej czołówki wahadłowych we Włoszech. Wielu uważa Dimarco za najlepszego lewego wahadłowego na świecie.

Według informacji „Il Messaggero”, Zalewski odrzucił ofertę Olympique Marsylia głównie z powodu braku pewności co do przyszłości trenera Roberto De Zerbiego. Polak uznał, że sytuacja na ławce trenerskiej francuskiego klubu jest zbyt niepewna.

Zalewski może zadebiutować w barwach Interu Mediolan już w najbliższą niedzielę, ponieważ o godzinie 18:00 jego nowy klub zmierzy się z AC Milan w derbach Mediolanu.

Źródło: Il Messaggero

Legia zrobi trzecie podejście do piłkarza? Szokujące doniesienia ws. nowego napastnika

Legia Warszawa ponownie rozważa transfer Carlitosa – donosi Sergio Sierra z laSexta. Według hiszpańskiego dziennikarza klub miał już nawiązać kontakt z Atromitosem Ateny, gdzie obecnie gra były napastnik „Wojskowych”.

Legia Warszawa bez nowego napastnika

Legia planowała sprowadzić snajpera przed obozem w Hiszpanii, ale nie dopięła żadnej transakcji. Klub analizował kilka kandydatur, w tym Ioannisa Pittasa, Lasse Nordåsa i Róberta Boženíka. Jednak trener Gonçalo Feio rozwiał nadzieje kibiców.

– Pittas, Nordås, Boženík? Myślę, że możecie skreślić te nazwiska. Transfery lubią ciszę, to niełatwe w Legii, więc choćby raz spróbujmy zrobić coś tak, by została zachowana tzw. tajemnica służbowa – powiedział portugalski szkoleniowiec.

Brak nowego napastnika sprawił, że kibice zaczęli szukać alternatyw. Wśród nich szczególną uwagę zwrócił Carlitos, który ostatnio wyjątkowo aktywnie reagował na posty dotyczące Legii Warszawa w mediach społecznościowych. Jego interakcje nie przeszły niezauważone – wielu fanów zaczęło nawoływać do jego powrotu na Łazienkowską.

Z początku temat traktowano z przymrużeniem oka, jednak doniesienia z Hiszpanii nadały mu nowy wymiar.

Według Sergio Sierry z laSexta, Legia miała już nawiązać kontakt z Atromitosem Ateny, gdzie obecnie występuje doświadczony napastnik.

– Rynek wkrótce się zamknie i wszystko może się zdarzyć… – napisał dziennikarz na platformie X.

Carlitos to zawodnik doskonale znany kibicom Legii. Hiszpański napastnik trafił do Warszawy w 2018 roku z Wisły Kraków i szybko stał się kluczową postacią drużyny.

Po udanym sezonie wyjechał jednak do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jego powrót do Legii w 2022 roku okazał się nieudany – zawodnik nie spełnił pokładanych w nim nadziei, co doprowadziło do jego kolejnego rozstania z klubem.

Po opuszczeniu Warszawy Carlitos odbudował się w greckiej PAS Lamia, gdzie w poprzednim sezonie zdobył dziesięć goli i zaliczył cztery asysty.

Od lata 2023 roku jest zawodnikiem Atromitosu Ateny, a jego forma ponownie zwróciła uwagę polskiego klubu.

Źródło: X

Piłkarz wyśpiewał swój transfer z Rihanną. Nietypowa prezentacja piłkarza w lidze włoskiej [WIDEO]

Pracownicy włoskiego klubu Genoa CFC wykazali się kreatywnością przy ogłoszeniu transferu Jeana Onany. Do prezentacji nowego zawodnika wykorzystano fragment piosenki Rihanny pt. „What’s My Name?”.

Nowy początek we Włoszech

Obecny sezon nie był łatwy dla Jeana Onany. Kameruński piłkarz, grający dotychczas w tureckim Besiktasie, pełnił rolę zmiennika. Wystąpił jedynie w sześciu spotkaniach, gdzie łącznie zebrał mniej niż 170 minut.

Przez to klub zdecydował się na wypożyczenie go do Włoch. Teraz Onana spróbuje odbudować formę w Genoi, gdzie spędzi co najmniej pięć miesięcy – jego wypożyczenie potrwa do 30 czerwca. W umowie zawarto klauzulę wykupu.

Ogłoszenie transferu Onany wzbudziło duże zainteresowanie w mediach społecznościowych. Materiał wideo przedstawia piłkarza stojącego przed green screenem i śpiewającego razem z Rihanną. Fragment utworu „What’s My Name?” został wybrany ze względu na brzmienie wokalizacji przypominających nazwisko Kameruńczyka.

Źródło: X/Genoa

Zaskakujący transfer Jóźwiaka na ostatniej prostej? Skrzydłowy może wrócić do Polski

Kamil Jóźwiak może wkrótce opuścić Granadę, a jego następny krok może być sporym zaskoczeniem. Jak donosi portal Sportowefakty.wp.pl, zaawansowane negocjacje z reprezentantem Polski prowadzi Jagiellonia Białystok. Po latach zagranicznych występów 26-latek jest gotowy na powrót do Ekstraklasy.

Niespełnione oczekiwania w Europie

Jóźwiak opuścił Polskę w 2020 roku jako jeden z najbardziej utalentowanych zawodników Lecha Poznań, gdzie rozegrał 123 spotkania. Jego zagraniczna przygoda rozpoczęła się obiecująco, ale nie spełniła oczekiwań. Po epizodach w Derby County i Charlotte FC trafił do hiszpańskiej Granady. Niestety, nie zdołał utrzymać się z drużyną w LaLidze i nie stał się czołowym graczem w Segunda División.

Od pewnego czasu Jóźwiaka łączono z transferem. W przeszłości sam odrzucił propozycję Jagiellonii, uznając, że chce udowodnić swoją wartość w Europie.

– Było jakieś 50 procent szans na transfer Kamila Jóźwiaka, my chcieliśmy, ale on nie. Chce udowodnić coś w Europie – mówił dyrektor sportowy Łukasz Masłowski.

Jak widać, sytuacja zmieniła się diametralnie. Brak ofert z topowych lig skłonił Jóźwiaka do rozważenia powrotu do Polski. Według portalu WP Sportowe Fakty obecnie trwają rozmowy na temat warunków kontraktu indywidualnego z Jagiellonią Białystok, a porozumienie jest podobno blisko.

Okazało się również, że Lech Poznań nie wykazał zainteresowania jego powrotem. W tej sytuacji zawodnik przychylnie patrzy na możliwość wzmocnienia Jagiellonii.

Tomasz Włodarczyk z Meczyków zaznacza z kolei, że transfer Jóźwiaka nie jest jeszcze przesądzony. Według niego na stole nadal leżą inne oferty, ale powrót do Ekstraklasy wydaje się coraz bardziej prawdopodobny.

Źródło: WP Sportowe Fakty, Meczyki.pl

Stoicki spokój Szczęsnego przy analizie VAR. Polak nie przejął się faulem w polu karnym [WIDEO]

Podczas meczu pomiędzy Valencią a FC Barceloną, Wojciech Szczęsny ponownie znalazł się w centrum uwagi. W 33. minucie spotkania doszło do sytuacji, która mogła zmienić losy meczu. Polski bramkarz sprokurował rzut karny, ale decyzja sędziego została cofnięta po analizie VAR. Teraz w mediach pojawiło się nagranie z reakcją Szczęsnego przy wspomnianej analizie.

VAR uratował Szczęsnego przed karnym

W początkowej fazie kontrowersyjnej sytuacji arbiter wskazał na „wapno” po tym, jak Szczęsny sfaulował jednego z zawodników Valencii w polu karnym. Po kilku minutach i konsultacji z systemem VAR decyzja została zmieniona. Okazało się, że wcześniej doszło do faulu na obrońcy Barcelony, Julesie Kounde. Tym samym anulowano rzut karny oraz grożącą Szczęsnemu żółtą kartkę.

Jednym z najbardziej zapamiętanych momentów tej sytuacji była reakcja polskiego bramkarza. Kamery uchwyciły, jak Szczęsny, zachowując stoicki spokój, czekał na decyzję sędziego wspólnie z Pauem Cubarsim.

Mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Barcelony 7:1. Wojciech Szczęsny, mimo gorącej sytuacji z pierwszej połowy, stracił tylko jednego gola. Ponadto Polak zaprezentował solidną formę w swoim debiucie w lidze hiszpańskiej.

Już w najbliższą środę, 29 stycznia o godz. 21:00, FC Barcelona zmierzy się z Atalantą w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Trener Hansi Flick zapowiedział, że Wojciech Szczęsny ponownie stanie w bramce Dumy Katalonii, jeśli sytuacja kadrowa pozostanie bez zmian.

Źródło: X

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.