Grabara o swojej przyszłości w reprezentacji Polski. Tak odpowiedział na pytanie o brak powołania

Kamil Grabara udzielił wywiadu Kickerowi. Polak wypowiedział się na temat przenosin do Wolfsburga z FC Kopenhagi. Bramkarz został zapytany również o grę w reprezentacji i brak powołań na EURO 2024.

 

Zapracował na transfer

Kamil Grabara zdobył uznanie na arenie międzynarodowej dzięki znakomitym występom w barwach FC Kopenhaga. W szczególności jego gra w Lidze Mistrzów przyciągnęła uwagę klubów z całej Europy, co zaowocowało transferem do niemieckiego Wolfsburga.

Dlaczego poszedł do Niemiec?

W Wolfsburgu Grabara ma wypełnić lukę po Koenie Casteelsie. Jego transfer został szeroko komentowany w niemieckich mediach. Sam zawodnik przyznał w rozmowie z Kickerem, że wybór Wolfsburga wynikał z wielu czynników.

 

– Bo mnie chciał. Za tym transferem przemawiało wiele powodów. Skłamałbym, gdybym powiedział, że finanse nie odegrały żadnej roli. Nie muszę tego przedstawiać bardziej romantycznie niż jest w rzeczywistości. […] Nie jestem egoistą. Nie będę miał problemu, jeśli będę puszczał po trzy gole w zwycięskich meczach – powiedział Kamil Grabara.

Co z reprezentacją Polski?

W rozmowie z Kickerem polski bramkarz wypowiedział się również na temat braku powołania na EURO 2024. Wiele wskazuje na to, że Michał Probierz nie widzi golkipera Wolsfburga w swojej kadrze. Na pytanie, czy decyzja o braku powołania na mistrzostwa były polityczną decyzją, odpowiedział w następujący sposób:

– Mam nadzieję, że było to spowodowane tym, że nie byłem wystarczająco dobry i muszę się poprawić. Czy w przyszłości będę grał w kadrze? Może tak, może nie – podsumował były piłkarz FC Kopenhaga.

Źródło: Kicker, Meczyki.pl

Frankowski i Musiał zabrali głos po incydencie. Sędziowie okazali skruchę

Tomasz Musiał i Bartosz Frankowski wydali oświadczenia w sprawie incydentu z Lublina. Sędziowie w odpowiedziach na pytania od redakcji Przeglądu Sportowego i TVP Sport okazali skruchę i przeprosili za swoje zachowanie.

 

Incydent z udziałem polskich sędziów przed meczem eliminacji do Ligi Mistrzów

W nocy z poniedziałku na wtorek w Lublinie doszło do przykrego incydentu z udziałem polskich sędziów. Tomasz Musiał i Bartosz Frankowski mieli pracować we wtorek przy meczu Dynama Kijów z Rangers FC.

Dzień przed meczem arbitrzy ruszyli jednak w miasto, gdzie zatrzymano ich przez próbę kradzieży znaku drogowego. Panowie mieli ponad 1,5 promila alkoholu i trafili do izby wytrzeźwień.

 

We wtorek sprawa trafiła do mediów. Na reakcję głównych zainteresowanych nie trzeba było długo czekać.

Co ma do powiedzenia Frankowski?

Bartosz Frankowski udzielił wywiadu Jakubowi Kłyszejce z TVP Sport. Sędzia przyznał się do popełnienia błędu.

– W zasadzie do teraz próbuję znaleźć słowa, które dostatecznie oddadzą to, jak bardzo żałuję, że do tego zajścia doszło i jak bardzo jest mi przykro. Mam świadomość, że jednym takim występkiem przekreśliłem 22 lata pracy z gwizdkiem i budowania pozycji. Była to głupota, ułańska fantazja, nawet nie wiem, jakiego użyć określenia. Powinienem w spokoju przygotowywać się do meczu i nigdzie nie chodzić. Pewnie wtedy nic by się nie wydarzyło – powiedział.

– Przyznam szczerze, że wydaje mi się, że jest to jakiś zły sen, z którego za chwilę się obudzę. Patrząc trochę z boku, nie mogę uwierzyć, że coś takiego zrobiłem. Jest mi naprawdę ciężko to logicznie uzasadnić, bo nie było to logiczne zachowanie. Mało tego, takie rzeczy nigdy mi się nie zdarzały – dodał.

– Mam powściągliwy i spokojny charakter. Nigdy nie brałem udziału w nocnych ekscesach. Nie chcę, żeby to zabrzmiało banalnie, ale błądzić jest rzeczą ludzką. Popełniłem fatalny, fatalny błąd, którego nie jestem w stanie dobrze wyjaśnić – podsumował Frankowski.

Przeprosiny od Musiała

Tomasz Musiał wydał z kolei oświadczenie w odpowiedzi na zapytanie od redakcji Przeglądu Sportowego Onet. Oto cała treść komunikatu od polskiego arbitra.

„Szanowni Państwo,

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami dotyczącymi wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 5 na 6 sierpnia, chciałbym serdecznie wszystkich przeprosić i skierować do Was kilka słów wyjaśnienia.

Jest mi bardzo przykro i — czysto po ludzku — głupio, bo wiem, że moje niefortunne zachowanie rzuci się cieniem na wiele lat ciężkiej pracy. To, do czego doszło, było z mojej strony nieodpowiedzialne oraz nieprofesjonalne, z czego doskonale zdaję sobie sprawę. Pragnę jedynie podkreślić, że nie było w moim zachowaniu żadnych aktów agresji, nie złamałem prawa, nie doszło też z mojej strony do żadnego niewłaściwego zachowania wobec funkcjonariuszy policji ani osób postronnych. Nie zostały mi postawione żadne zarzuty, zostałem natomiast faktycznie ukarany mandatem.

Z całego serca przepraszam władze Polskiego Związku Piłki Nożnej, zwłaszcza Kolegium Sędziów, władze Ekstraklasy oraz wszystkich, których zawiodłem swoją postawą. W szczególności przepraszam także moją Rodzinę, gdyż moje zachowanie naraziło jej spokój. Jest to pierwsze tego typu zdarzenie z moim udziałem. Przez wiele lat swojej zawodowej kariery sędziowskiej ciężko pracowałem, by dojść do miejsca, w którym znalazłem się obecnie. Jednocześnie zawsze starałem się świecić przykładem, zarówno na boisku, jak i poza nim. Mam świadomość konsekwencji, które mnie czekają, ale liczę na to, że będę mógł zrehabilitować się i odbudować Wasze zaufanie.”

Obu arbitrów mogą spotkać bardzo poważne konsekwencje. Ze słów sędziów wynika jednak, że zdają sobie sprawę z powagi całej sytuacji. Pozostaje nam czekać na rozwój sprawy.”

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, TVP Sport

Marchwiński ze świetnym początkiem w Lecce. Dwa gole Polaka przeciwko Nicei [WIDEO]

Filip Marchwiński zdobył dwie bramki dla Lecce w nieoficjalnym debiucie przeciwko Nicei. Polak zanotował te trafienia przeciwko swojemu rodakowi, Marcinowi Bułce.

„Marchewa” z dobrym wejściem w nowy zespół

Filip Marchwiński niedawno dołączył do włoskiego Lecce. 22-letni pomocnik podpisał kontrakt ważny do 2028 roku. Według medialnych doniesień Lech Poznań zarobił na transferze około trzech milionów euro, a dodatkowo umowa zawiera łatwe do spełnienia bonusy.

Marchwiński zadebiutował nieoficjalnie w miniony weekend w meczu towarzyskim przeciwko francuskiej Nicei. Choć rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, pojawił się na boisku w drugiej połowie i szybko stał się kluczowym graczem dla swojej nowej drużyny.

Dzięki jego dwóm bramkom zdobytym przeciwko Marcinowi Bułce, Lecce udało się wyrównać wynik meczu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Nicei 3:2.

Lecce zakończyło serię sparingów z bilansem jednej wygranej i trzech porażek, wcześniej mierząc się z Werderem Brema, Galatasaray i Huddersfield.

Marchwiński będzie miał kolejną okazję do zaprezentowania swoich umiejętności 12 sierpnia, kiedy Lecce zmierzy się z Mantovą w Pucharze Włoch.

Źródło: X

Stanowski przejechał się po Śląsku Wrocław. „To jest zaburzanie rozgrywek”

Krzysztof Stanowski przejechał się po Śląsku Wrocław po tym, jak drużyna przełożyła mecz w Ekstraklasie, by pozwolić grać swoim piłkarzom w rezerwach. „To jest zaburzanie rozgrywek, zgodne z przepisami niestety. Wszyscy inni rywale Górnika dostaną już rezerwy Śląska, które da się ograć, a Górnikowi «źle się wylosowało»”.

Nadużycie ze strony Śląska?

Śląsk Wrocław skorzystał z przysługującego mu prawa do przełożenia meczu ligowego z Radomiakiem Radom. Spotkanie miało odbyć się w minioną niedzielę. W związku z występami klubu w europejskich pucharach jednak postanowiono przesunąć je na późniejszy termin.

Jak wyjaśniono w oficjalnym komunikacie klubu, decyzja ta miała na celu umożliwienie zawodnikom regeneracji. Ponadto Śląskowi zależało na wyleczeniu drobnych urazów oraz lepszym przygotowanie do nadchodzącego meczu w Szwajcarii.

Mimo że głównym celem przesunięcia meczu była regeneracja piłkarzy, część zawodników z pierwszego zespołu wystąpiła w sobotę w meczu rezerw Śląska Wrocław przeciwko Górnikowi Polkowice.

Krzysztof Stanowski we wpisie na portalu X podkreślił swoje oburzenie w związku z takim obrotem spraw. Dziennikarz uważa, że decyzja o wystawieniu zawodników z Ekstraklasy w meczu trzeciej ligi może wpłynąć na wynik końcowy rozgrywek.

Podczas meczu z Górnikiem Polkowice na boisku pojawili się m.in. Aleksander Paluszek, Jehor Macenko, Tudor Băluţă oraz Patryk Klimala. Ten ostatni zdobył hat-tricka, przyczyniając się do wygranej Śląska aż 4:0.

– Śląsk Wrocław przekłada mecz w ekstraklasie, ale piłkarzy z ekstraklasy zrzuca na spotkanie w III lidze, przeciwko Górnikowi Polkowice. To jest zaburzanie rozgrywek, zgodne z przepisami niestety. Wszyscy inni rywale Górnika dostaną już rezerwy Śląska, które da się ograć, a Górnikowi „źle się wylosowało”. Na koniec takie spotkanie, rozegrane na ekstraklasowym budżecie, może zdecydować o najważniejszych rozstrzygnięciach całego sezonu – napisał Stanowski na portalu X.

Mecz St. Gallen ze Śląskiem Wrocław zaplanowano na środę 7 sierpnia. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:30.

Źródło: X

Kolega z drużyny pożegnał Jespera Karlströma. „Zasługujesz na tę szansę, bracie”

Bartosz Salamon pożegnał Jespera Karlströma. Obrońca reprezentacji Polski opublikował w mediach społecznościowych wzruszający wpis.

Salamon żegna kolegę

Szwedzki pomocnik przez kilka lat stanowił filar Lecha Poznań. Teraz przeniósł się do Udinese Calcio. Salamon we wpisie na Instagramie pożegnał kolegę w kilku ładnych słowach.

 

– Straciliśmy niesamowitego zawodnika i wielkiego lidera w szatni. Zasługujesz na tę szansę, bracie, miło było Cię gościć w naszym klubie przez tak długi czas. Teraz pokażesz swoją wartość także w wielkiej lidze, Serie A! Jest mi smutno, bo będzie nam Ciebie brakowało na boisku, ale jestem też szczęśliwy, bo jako przyjaciel życzę Ci wszystkiego najlepszego – napisał.

Jesper Karlström dołączył do Lecha Poznań w styczniu 2021 roku. Szwed rozegrał łącznie 144 spotkania. Zdobył w nich cztery bramki i zaliczył dziewięć asyst.

Jego osiągnięcia z drużyną obejmują tytuł mistrza Polski w 2022 roku oraz brązowy medal w 2023 roku. Dodatkowo, jego występy przyczyniły się do dojścia zespołu do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy w sezonie 2022/2023.

 

Według medialnych doniesień Udinese zapłaciło za Szweda około 2 miliony euro. W transakcji uwzględniono również 500 tysięcy euro bonusów.

Źródło: Instagram

Iga Świątek dobitnie o porażce w półfinale. „Płakałam przez sześć godzin”

Iga Świątek zapisała się na kartach historii. Polka zdobyła brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, stając się pierwszą polską medalistką w tenisie. Po meczu z Anną Karoliną Schmiedlovą nie kryła jednak emocji, gdy mówiła o przegranym spotkaniu z Qinwen Zheng.

 

Brązowy medal dla Polski

Iga Świątek zdobyła brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. To historyczne osiągnięcie, ponieważ Świątek stała się pierwszą polską medalistką olimpijską w tenisie.

W decydującym meczu o brązowy medal pokonała Annę Karolinę Schmiedlovą, wygrywając pewnie 6:2, 6:1.

Zmagania w Paryżu były dla Igi Świątek nie tylko wyzwaniem sportowym, ale również emocjonalnym. Polka przyznała, że porażka w półfinale z Qinwen Zheng była dla niej bardzo trudna do zaakceptowania.

 

– Grając w tourze wiedziałam, że zawsze będzie za chwilę kolejna szansa, a tu jest jedna na cztery lata. To zostaje z tyłu głowy. Płakałam wczoraj przez jakieś sześć godzin. Gdybym nie miała dziś meczu, to pewnie płakałabym cały tydzień – powiedziała Iga Świątek.

Turniej tenisowy kobiet w Paryżu dobiega końca, a w sobotę odbędzie się finał, w którym zmierzą się Qinwen Zheng i Donna Vekić z Chorwacji.

Źródło: X

Jarosław Królewski miał ambitny plan. Chciał sprowadzić do Wisły czołowych trenerów [WIDEO]

Jarosław Królewski był gościem w Kanale Sportowym. Prezes Wisły Kraków przyznał, że próbował zatrudnić dwóch czołowych polskich trenerów.

 

Królewski chciał Skorżę lub Papszuna

Biała Gwiazda w ostatnich latach kilkukrotnie zmieniała szkoleniowców. W połowie poprzedniego sezonu Radosław Sobolewski zrezygnował ze swojej posady.

Wówczas w jego miejsce zatrudniono Alberta Rude, który zdobył z Wisłą Puchar Polski. Nie udało mu się jednak awansować do Ekstraklasy.

W związku z tym pożegnano się z trenerem i sprowadzono Kazimierza Moskala. Jarosław Królewski przyznał jednak, że w obu przypadkach próbował namówić innych szkoleniowców na pracę w Krakowie. Prezes Białej Gwiazdy chciał sprowadzić Marka Papszuna lub Macieja Skorżę.

 

– Dzwoniłem do nich. Nie tylko raz, ale też w poprzedniej rundzie. Próbowałem ich namówić na Wisłę Kraków. Myślę, że odbiór naszych rozmów był bardzo dobry. Natomiast ich plany życiowe, rodzinne, „geograficzne”, były w tamtych momentach inne. Ale myślę, że mamy bardzo dobry kontakt – powiedział w Kanale Sportowym.

Źródło: Kanał Sportowy

Musiałowski niedługo podpisze kontrakt z nowym klubem? Konkretny plan piłkarza

Według doniesień portalu Kerkida.net, Mateusz Musiałowski może niedługo podpisać kontrakt z nowym klubem. Były piłkarz Liverpoolu ma się związać z Omonią Nikozja.

 

Z Anglii na Cypr?

Mateusz Musiałowski od wielu lat uchodzi za wielki talent polskiej piłki. Miesiąc temu piłkarz przestał być zawodnikiem Liverpoolu. Teraz jako wolny zawodnik szuka sobie nowego klubu.

Według portalu Kerkida.net, Omonia Nikozja bacznie obserwuje polskiego zawodnika. Podobne doniesienia przedstawił Tomasz Włodarczyk z Meczyków.

 

– Jak ustaliliśmy, Musiałowski zostanie zawodnikiem Omonii Nikozja. Na Cyprze podpisze kontrakt, który będzie obowiązywał przez trzy lata. Piłkarz zdecydował się na ten kierunek ze względu na ofensywny styl gry. Ma być ustawiony na „dziesiątce”. Od razu dostać szansę w pierwszym zespole i swoje minuty. Robi przeskok na stałe do seniorskiej piłki. Plan? Wykazać się, grać regularnie i w przyszłości przenieść do lepszego klubu – czytamy w artykule polskiego dziennikarza.

Według Włodarczyka były piłkarz Liverpoolu w ostatnich dniach odrzucił dwie oferty z średnich klubów Serie B. Dziennikarz Meczyków uważa, że Musiałowski chce grać w klubie, który ma przewagę na boisku.

Na Cyprze będzie miał taką szansę. Omonia to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w tym kraju. Jednocześnie Polak będzie miał szansę wykazać się w eliminacjach do Ligi Konferencji.

Źródło: Meczyki.pl, Kerkida.net

Trener Puszczy z ciekawym pomysłem. Sparing na stałe fragmenty gry i nietypowa nagroda [WIDEO]

Tomasz Tułacz w programie Weszłopolscy Tournée opowiedział o przygotowaniach do sezonu 2024/2025. Szkoleniowiec Puszczy Niepołomice zdradził, że wpadł na pomysł, aby nagrodą za wygranie sparingu było… piwo.

 

Nietypowa nagroda

Puszcza Niepołomice rozpoczęła zmagania w Ekstraklasie od porażki i remisu. Aktualnie klub zajmuje 13. miejsce w tabeli.

Szkoleniowiec zeszłorocznego beniaminka był niedawno gościem w programie Weszłopolscy Tournée. Tam opowiedział o przygotowaniach klubu do bieżącego sezonu.

Przypomnijmy, że w trakcie zgrupowania Żubry zagrały nietypowy sparing z Polonią Bytom. Klub wziął udział w rywalizacji na stałe fragmenty gry. Drużyna prowadzona przez 54-latka na początku lipca spróbowała swoich sił w takiej inicjatywie tuż po meczu towarzyskim.

 

Okazało się, że za pomysłem stała ekipa z Bytomia. Kluby wykonały po 16 stałych fragmentów gry, po 8 na każdą stronę. Mowa o trzech rzutach rożnych, trzech rzutach wolnych i dwóch wrzutach z autu pod polem karnym rywala. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 1:1.

– Następnym pomysłem jest to… Już też zaproponowałem jednej z drużyn, ale na ten moment nie udało mi się przekonać… Żeby zagrać sam sparing na stałe fragmenty i proszę sobie wyobrazić, jaką mieliśmy koncepcję. (…) Byliśmy na obozie z jednym z pierwszoligowych zespołów i zaproponowałem trenerowi drużyny, żeby zagrać sparing na stałe fragmenty. Normalnie przebrani w koszulki meczowe, sędziowie i pół godziny oni, pół godziny my. Oczywiście według wybranego zestawu tych stałych fragmentów. I po meczu drużyna, która przegrywa, stawia drugiej drużynie piwo na kolacji – powiedział trener Puszczy.

Po sparingu trener Tułacz zaproponował drugoligowcowi z Bytomia rewanż, o czym opowiedział we wspomnianym programie. Na razie nie ma jednak konkretów.

Źródło: Weszło TV, Weszło Junior

Beckham pokazał uroki życia po karierze. Niespodziewane hobby Anglika [WIDEO]

David Beckham pochwalił się swoim nowym hobby. Były piłkarz reprezentacji Anglii nagrał filmik, w którym pokazuje uroki życia na farmie.

Becks po karierze zajął się farmą

David Beckham zakończył swoją sportową karierę w 2013 roku w barwach Paris Saint-Germain. Choć odwiesił buty na kołek, jego związek z piłką nożną nie skończył się wraz z jego przejściem na emeryturę.

 

Beckham znalazł nowe miejsce w świecie sportu jako działacz i biznesmen. Jest współwłaścicielem dwóch klubów piłkarskich: Interu Miami w Stanach Zjednoczonych oraz Salford City w Anglii.

Jednak działalność w piłce nożnej to nie jedyne zajęcie Davida Beckhama po zakończeniu kariery sportowej. Niedawno opublikowane w mediach społecznościowych nagranie pokazało go w zupełnie nowej roli. Beckham opublikował filmik, na którym spaceruje po swoim gospodarstwie, w towarzystwie kilku kur.

Na jego posiadłości można dostrzec duży kurnik oraz liczne uprawy. Wiele wskazuje więc na to, że Anglik odkrył uroki życia na farmie, po pełnej wrażeń karierze piłkarskiej.

 

Źródło: EuroFoot

Lech nie będzie szaleć po odejściach Velde i Marchwińskiego. Niezbyt pokaźny budżet Kolejorza na kolejne ruchy

Lech Poznań oficjalnie pożegnał się w ostatnich dniach z dwoma zawodnikami. Filip Marchwiński i Kristoffer Velde opuścili Kolejorza. Według doniesień portalu WP Sportowe Fakty, nie oznacza to jednak, że władze klubu z Bułgarskiej będą teraz szaleć na rynku transferowym.

 

Wymiana kadry

Lech Poznań w ostatnich dniach sfinalizował dwa transfery wychodzące. Z klubu odeszli Velde i Marchwiński, za których otrzyma około 7 mln euro. Wiele wskazuje na to, że pieniądze z tych transferów zostaną przeznaczone na dalsze wzmocnienia, po sprowadzeniu do klubu Fiabemy i Douglasa.

 

Według portalu WP Sportowe Fakty nie można jednak mówić o tym, że władze Kolejorza zaszaleją na rynku. Lech ma przeznaczyć około miliona euro na transfer skrzydłowego, Daniela Hakansa z Valerengi oraz około 500 tysięcy euro na prawego obrońcę.

Wielu kibiców ma sporą nadzieję, że władze klubu sprowadzą jeszcze jednego skrzydłowego i lewego obrońcę. Według medialnych doniesień jest to jednak mało prawdopodobne.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Trener Lecha będzie miał nowego zawodnika w składzie? „Klub zaakceptował ofertę Kolejorza”

Według doniesień portalu „Nettavisen.no” Lech Poznań osiągnął porozumienie dotyczące pozyskania nowego zawodnika. Jak podaje wspomniane źródło, do Kolejorza niedługo dołączy Daniel Håkans z Vålerengi.

 

Lech sprowadza nowego skrzydłowego

Według informacji podanych przez „Nettavisen.no”, Lech Poznań złożył nową ofertę za Daniela Håkansa, która została zaakceptowana przez Vålerengę. Podstawowa kwota transferu ma wynosić 9,5 miliona koron norweskich, co w przeliczeniu daje około 798 tysięcy euro.

Dodatkowe bonusy mogą podnieść tę sumę do 15 milionów koron, czyli około 1,26 miliona euro. Obecnie to do samego Håkansa należy decyzja, czy zdecyduje się na przenosiny do Poznania.

 

Daniel Håkans to 23-letni piłkarz, który dołączył do Vålerengi w lutym 2023 roku, po wcześniejszych występach w FK Jerv. W poprzednim sezonie ekstraklasy norweskiej rozegrał 22 mecze, strzelając pięć goli. Jego drużyna spadła jednak z ligi. W obecnych rozgrywkach drugiego poziomu rozgrywkowego jego bilans to dziewięć spotkań i pięć bramek.

Fiński piłkarz ma na swoim koncie osiem występów w reprezentacji. Jego umowa z Vålerengą obowiązuje do 31 grudnia 2026 roku. Portal transfermarkt.de wycenia Fina na milion euro.

Dla Lecha Poznań i jego szkoleniowca, Nielsa Frederiksena ten transfer może być zbawieniem. Obecnie zestawienie skrzydeł w piątej drużynie zeszłego sezonu wygląda dość przeciętnie. W związku z tym Daniel Håkans może okazać się naprawdę kluczowym wzmocnieniem.

Źródło: Nettavisen.no

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.